czwartek, 25 listopada 2010

O latającym kotoczołgu, czyli czemu kundle są dżezi

Witajcie!
Przyznam szczerze, że blogaska o takim stężeniu absurdu nie spotkałam jeszcze nigdy. Opisuje on losy rocznej elfki – maszyny do zabijania, która w przyszłości będzie rządzić wszechświatem, a póki co podróżuje pomiędzy fandomami, opromieniając je swą zajebistością. Dziewczę ma dar mówienia językami, widzenia w promieniach rentgena, kolce wzdłuż kręgosłupa, buty z pazurami, koronę wrośniętą w głowę i skrzydełka. A to nie jest nawet ułamek niedorzeczności, jakie mieszczą się w tym tFForze...
Miłego czytania!
Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.
Tekst podrzuciła nam Krysia. Dziękujemy!!!


Rozdział I. Elfie powstanie
Po takim tytule oczekujemy historii o przewrotach i walkach narodowowyzwoleńczych, prawda? Ale Ałtorka lubi wodzić Czytelników za nos...

Niewiele pamiętam ze względu na to, że usunięto mi pamięć, ale myślę że coś jeszcze mi się przypomni.
Typowy tekst na przekupienie przesłuchującego. Niestety – my jesteśmy nieprzekupne. I niecne, oczywiście.

A więc może zacznę od tego że:
...zdania nie zaczynamy od „a więc”. Kontynuując:

Tysiące, miliony, nieważne lat temu,
Że też geolodzy nie wpadli na to, zamiast wymyślać jakieś kenozoiki i inne cuda. Tysiące lat – miliony lat – nieważne! Idealne w swej prostocie.
Raz, dwa, trzy, dużo, mnóstwo...

było pięć elfów, które były inne od zwykłych (czyt. lodowych, leśnych, mrocznych itd), to od nich powstała rasa, ja byłam jednym z nich.Na początku zrodziła się pierwsza lodowa elfka-stworzona przez bogów, idealna maszyna do zabijania.
A w czym tak konkretnie ta lodowa elfka była inna od reszty lodowych elfów? Miała jedno uszko bardziej?Bo ona była bardziej lodowa. Taka elfowa Algida, czaisz. Albo może nawet Carte d’Or, kto wie.

No tak wszystkie wyglądamy, lecz każda z nas ma inny charakter.
Więc ta piątka ekstraordynaryjnych elfów w istocie była elfkami. Aż strach pytać, jak intensywne, partenogenetyczne yuri musiało się dziać, że powstała z nich cała rasa.Freyr też była kobietą!!!
Zwykle rozróżniamy się po kolejności naszych narodzin.
A nie mogą tak jakby... po imieniu, albo po wyglądzie? Bo chyba nie są identycznymi klonami z nadanym li i tylko numerkiem, jak w fabryce?

I-była spokojna, miła, niby kochana, lecz miała coś co było silniejsze od niej-rządze krwi.
Potęga jej krwinek była niezmierzona.

II-robiła doświadczenia, z reguły miła i sympatyczna, ciągle szukała kogoś żeby wypróbować na nim swoje roztwory chemiczne.
Taś, taś, moje Ty ślićności, no, wypij grzecznie to dobre papu: łyżeczka cyjaneczku potasku – za mamusię!”

III-kochała torturować wszystko co napotkała, wymyślała najróżniejsze sposoby tortur.
Jest sens pytać, po co bogowie mieliby tworzyć coś tak nieprzydatnego do czegokolwiek?Bo my tu mamy... maniaczka, trucicielka i sadystka. Mhm, fajnie jest, nie powiem.

A IV-była najgorsza, tą wszyscy nazywali Złośnicą, siała spustoszenie gdziekolwiek się pojawiła.
Ci „wszyscy” musieli być niezwykle wyczuleni na najlżejszy przejaw brutalnego słownictwa, skoro swój osobisty bicz boży zwali ledwie „złośnicą”. No, chyba że to „spustoszenie” polegało na odklejaniu znaczków z listów i rysowaniu członków na świeżo odmalowanych elewacjach.Iwan IV Nieco Nerwowy, Vlad Szaszłykownik... Dobry eufemizm nie jest zły!

Wreszcie V-ja, akurat na mnie trafiło, że jestem dobra, nigdy nie mogłam znieść krzywdy jakiegokolwiek stworzenia.Każda z nas ma swoje królestwo, oraz własny lodowy pałac, ale korona władczyni elfów i wszystkiego co żyje przechodziła z pokolenia na pokolenie: co 1000 lat rodziła się nowa elfka i panowała. Bogowie stworzyli nas nieśmiertelne z potęgą przewyższającą po całkowitym rozwinięciu się nawet naszych stwórców, nikt nie mógł nas pokonać.
Bogowie stworzyli pięć psychopatycznych, nieśmiertelnych wariatek silniejszych od nich samych? Łoboru, jaka religia miała takie durne bóstwa?!
Autodestruktyzm?

A więc teraz ja jestem królową, jednak nie długo pozwolone mi było panować, czemu? Wkrótce się tego dowiecie.Ale najgorsze było to, że wszystkie moje siostry zrodziły się z okrutnych bestii, tylko ja powstałam z... człowieka.
Eee... co? *próbuje ogarnąć zawiłości elfiej genealogii* Lodowe elfki inne od lodowych elfów, bogowie je stworzyli, ale one urodziły się, w dodatku jako dzieci istot innego gatunku... *poddaje się*Magiczne kundle niewiadomego pochodzenia: nihil novi. To się robi nuuuudne.

Za to nie byłam specjalnie lubiana.
Fakt, poddani zazwyczaj cenią czystość linii genetycznej bardziej niż to, czy ktoś jest bądź nie psychopatycznym mordercą.

Rozdział II. Mój początekX-Men Origins...

No więc teraz coś o mnie:
Urodziłam się w dużym miasteczku czarodziejów 31.07.1980 r. ale nie wiem jak ono się nazywało, bo jak już wcześniej wspomniałam usunięto mi pamięć.
Ale dokładną datę to już zapamiętała. ;)

Moimi rodzicami wyobraźcie sobie byli James i Lily Potter.
Hmm... *wertuje siedem tomów HP* Dziwne. W moim wydaniu nie ma tego fragmentu, w którym Potterom rodzi się lodowa elfka – maszyna do zabijania. Chyba pójdę je reklamować.A wiecie, co w tym wszystkim jest „najlepsze”? Że to nie jest prowokacja... =.=’

W waszym świecie moje urodzenie odnosiłoby się do daty 31.07.1992.
Pierwsze słyszę, by mugole mieli kalendarz przesunięty o 12 lat w stosunku do czarodziejów.
A kalendarze te różnią się, ponieważ...? Zresztą, po co ja głupia pytam, uniwersum Marysi Zuzanny i tak nie rządzi się prawami przyczynowości.
Najpierw na świat przyszłam ja, a później mój brat Harry.Moja matka nie była specjalnie zadowolona urodzeniem dzieciaka z białą skórą, szpiczastymi uszami i szponami jak u Wolwerina (tyle że podwójnymi nie potrójnymi).
To w pełni zrozumiałe, że po urodzeniu dziecka z adamantowymi widłami w dłoniach jej brzuszek był niezadowolony. ~.~Ale przynajmniej poród pewnie był szybki. Jedno solidne nacięcie szponkiem i po sprawie.

Rodzice zajmowali się głównie Harrym, bo mnie niepotrzebne były nauki.
Karmienie i przewijanie także nie?
Wyznawali zasadę: „Narobiłaś w pieluchę, to sama się przewiń!”
Jak na moją rasę przystało mając 2 miesiące życia wyglądałam jak sześcioletnie dziecko, tylko do dziecka było mi daleko, prędzej mogłabym powiedzieć-sześcioletnia maszyna do zabijania.
Sześcioletnia maszyna jakakolwiek jest już gratem mocno zużytym i do serwisu się nadającym (chyba że mówimy o ruskiej pralce, bo to dziadostwo jest niezniszczalne).
Cóż... nic nie jest tak bardzo cool, jak terminator o wyglądzie sześciolatki, powiadam Wam.Miotała we wrogów pociski balistyczne w kształcie pluszowych misiów.

Wtedy to opuściłam dom by nie przeszkadzać swoim widokiem rodzicom i memu bratu, chociaż on nic do mnie nie miał, ale wolałam zejść im z oczu.
Faktycznie, dwumiesięczny Harry nie miał nic do siostry – skoro nie miała nic wspólnego z mlekiem ani uczuciem mokrości w pieluszce.Godna podziwu tolerancja, jak na niemowlaka.

Udałam się w (na!) zwiedzanie Światów Magii, ale przed tym chciałabym opisać z czym państwo mają do czynienia.
Borze mój, kiedy pominęłam przeistoczenie się terminatora w akwizytora?Ale zobacz, jak do nas grzecznie mówi! Poczułam się dowartościowana.

Najkrócej mówiąc:
W waszym świecie-Świecie Bez Magii, ludzie tworzyli filmy gry i dawali postacie:smoki, jednorożce, elfy itp.
Dawali postacie”? Jesteś pewna, że tak to powinno brzmieć?Film gry? Cóż, niby antropologię mediów miałam, o audiowizualności też sporo wiem, ale o takim czymś nie słyszałam. I kilka lat studiów jak psu w d...

Jak myślicie, skąd to się wzięło?
Hmm... Z niezmierzonych zasobów ludzkiej kultury? Z niemożności zrozumienia otaczającego nas świata, podświadomych lęków i pragnień?Wiem, że to profanacja, umieszczać poniższy tekst pod tym blogaskiem, ale...Powoli, mozolnie odkrywają w sobie Siły
i patrząc wstecz, dostrzegli elfy
misternie wkuwające się w p
amięć i przeplatające światło z ciemnością na sekretnych krosnach.(...)
Wszystkie kryjówki wypełniliśmy elfami
i goblinami; ośmieliliśmy się też tworzyć
bogów i budować ich domy z światła i
ciemności
oraz siać nasiona smoków - było to naszym prawem
(używanym i nadużywanym). Prawo nie wygasło.
Ciągle postępujemy według prawa, w którym zostaliśmy stworzeni."


Ludzie dostali weny i to wymyślili?
Tak. Get over it.Masz rację, droga elfia mrożonko. Nudziło im się, to wzięli i wymyślili.
„Tak! Snujemy „spełniające pragnienia sny”. Aby oszukać
nasze trwożliwe serca i okropny fakt przegranej!
Skąd przyszło pragnienie i skąd siła, by śnić (...)?”


Nie, to nie prawda.Za wszystkim stoję ja i moje siostry.
Naprawdę nie macie nic lepszego do roboty? Wiesz, ile ludzi ginie w Afryce przez te wasze brednie o talizmanach z albinosów?
*chwila namysłu* A shirime, ten japoński potwór z okiem w miejscu odbytu, to też efekt waszej wyobraźni? Fuuj... Wstydziłybyście się.
„Błogosławieni twórcy legend za swe rymowane
rzeczy nie znalezionych w rejestrach czasu.
(...) Widzieli śmierć i ostateczną porażkę,
a mimo to nie cofnęli się w rozpaczy,
ale często ku zwycięstwu obracali lirę
i rozpalali serca legend ogniem:
oświetlali Obecne i posępne Przebrzmiałe
światłem słońc przez człowieka nie widzianych.”


Oglądając kiedyś wasz smutny świat, daliśmy mu troszkę magii.
Wielkie dzięki, ale wolałabym na przykład skuteczny lek na katar. Świat od razu stałby się lepszym miejscem.Jakie łaskawe, patrzcie je. T.T

Moje siostry i ja szukaliśmy ludzi, którzy znieśliby długi kontakt psychiczny i za pomocą umysłu, we śnie przekazywaliśmy im obrazy z naszego świata, a oni z tego tworzyli dla was bajki, filmy, gry i co tam jeszcze u was istnieje.
Dziękuję, postoję. Wolę wersję profesora Tolkiena, jeśli nie masz nic przeciwko.
Rozczulająca i smutna zarazem jest w tym wszystkim sugestia AŁtorki, że smoki, elfy i reszta mitycznych stworzeń to coś, co istnieje w grach komputerowych i innych nośnikach popkultury. To trochę tak jak twierdzenie, że Jezus Chrystus to taki człowiek, którego pomnik zbudowano w Świebodzinie.

Między innymi dzięki nam oglądaliście świat Smoczych Jeźdźców zawarty w "Eragonie".
No wielkie dzięki, naprawdę. Akurat tam nie widzę ani krzty inwencji ani niczego, co wymagało natchnienia ze strony istot z innego wymiaru.Wiesz, istoty z innego wymiaru też mogą mieć Gorsze Dni.

Ale wracając do mnie:
Więc podróżowałam przez portale do innych planet zawartych w Światach Magii, poznawałam różne stworzenia z czego najbardziej spodobały mi się smoki i pegarożce (skrzyżowanie pegaza i jednorożca przy źródle miłości w Xanth).
To znaczy, te gatunki krzyżowały się tylko przy tym konkretnym źródle? O.O
Cóż, zawsze lepszy taki magiczny muł, niż na przykład Pedorożec. To dopiero byłoby ciężkie...

Jak miałam już za sobą rok życia, wróciłam do domu, by zobaczyć jak moi rodzice sobie radzą...i wtedy zobaczyłam mrocznego czarodzieja, który walczył z moim ojcem-był to najpotężniejszy czarnoksiężnik tamtych czasów (...), wtedy ja szybko prześlizgnęłam się do pokoju mojego brata (nie byłam wtedy jeszcze tak rozwinięta, żeby móc z nim walczyć i bronić rodziny)
A te szumne zapowiedzi o „sześcioletniej maszynie do zabijania”? Poszły się paść, tak?Nie zrozumiałaś. Zabijać może, za to bronić rodziny nie. Ta umiejętność jest dopiero na wyższym levelu. :P

na piętrze, z dołu usłyszałam śmiech Voldemorta, pomyślałam-mój ojciec nie żyje, tak jak przewidziałam (nasz umysł jest tak rozwinięty, że pojęłyśmy telekinezę oraz przewidywanie przyszłości).
Skoro to przewidziałaś, czemu ich nie ostrzegłaś? Gadać po fakcie „ja wiedziałam, że tak będzie”, każdy głupi może – i bynajmniej nie świadczy to o prekognicji.A po co miałaby ich ostrzegać? Wszak w świecie Merysójek dobrzy rodzice to martwi rodzice.

Pobiegłam na górę ponieważ zatrzymałam się w pól 5 stopnia.
Fragment, Który Mówi Sam Za Siebie.

Zastałam tam mamę z moim bratem na rękach.Krzyknęła do mnie żebym się przysłużyła i popilnowała brata.
I podała mu obiadek, tak w międzyczasie.A potem ją pochowają na cmentarzu dla zasłużonych...

To ja wzięłam Harrego na ręce i siadłam na łóżku, a mama za ten czas szykowała się do walki z Voldim.
A przez ten czas Voldemort po schodach wchooodził i wchooodził....Czekał przed drzwiami na błyskawicę, albo chociaż grzmot – lubił, kiedy imperatyw narracyjny działa jak należy.

W jednym momencie wpadł do pokoju, w którym się skrywaliśmy i zabił mamę.
*znowu zagląda do HP* To oburzające! W moim wydaniu w tym miejscu był jeszcze pewien Dialog Kluczowy Dla Fabuły! Co mi za szmelc wcisnęli w tej księgarni?

Zostałam tylko ja i Harry.No cóż mogłam zrobić mając dopiero rok czasu?
Nie wiem, zniszcz go spojrzeniem czy coś... Marysie nagminnie robią takie rzeczy „dzieckiem w kolebce”.
Rzuć w niego zużytą pieluchą Harry’ego, to go powinno spacyfikować chociaż na chwilę.
Jedyne co mogłam zrobić to utworzyć magiczną barierę, aby nas chroniła, ale i to było za mało, nie byłam jeszcze dobrze wykształcona.
W sensie fizycznym czy psychicznym?Mam wrażenie, że w obu.

No nic otoczyłam nas, oboje tuż przed rzuceniem przez Voldemorta śmiercionośnego zaklęcia.Czar odbił się od bariery raniąc Voldemorta, ale i nas, bo pole ochronne nie ochroniło nas do końca.Oboje mamy na czołach blizny w kształcie błyskawicy.
Bo przecież byłoby w najwyższym stopniu niestosowne, by Harry miał cokolwiek, czego nie miałaby Marysia.To penisa też miała? O.O
Miałam na myśli Rzeczy, Które Czynią Zajebistym. Wiesz, supermoce, przepowiednie, magiczne dzyngulce do zniszczenia/naprawienia/whatever... O ile wiem, penis nie zalicza się do żadnej z powyższych kategorii. ;)

Po tym incydencie Voldi zniknął, a dom zawalił nam się na głowy...
Straciłam przytomność, a z moim bratem nie wiem co się stało.Obudziłam się 3 godz. później i przeszukałam wzrokiem (rentgen) ruiny mojego domu, lecz mego braciszka tam nie było.
Patrząc w promieniach rentgena i tak nic byś tam nie znalazła. Dziwne, że trzeba ci tłumaczyć takie oczywistości.

Nagle doznałam olśnienia i zobaczyłam jego losy, więc przestałam się o niego specjalnie martwić.
Jasne, sadystyczne wujostwo, świrnięty ojciec chrzestny, opiekun – manipulator, zastępy śmierciożerców czyhające na każdym kroku... Świetlana przyszłość go czeka, nie ma co.Tak jakby Marysie martwiły się kiedykolwiek o kogoś innego oprócz siebie samych.

Następnie pomyślałam żeby znaleźć sobie jakiś domek, jaskinię, cokolwiek, właściwie to wszędzie byłoby mi dobrze.
Proponuję dziurę w ziemi albo psią budę.

Mimo tego, że miałam swój lodowy pałac, to nie chciałam w nim zamieszkać, ponieważ był on na odosobnieniu-żadnych ludzi, elfów, krasnoludów i Bóg wie jeszcze czego.
Zatem odizolowali ją od otoczenia. Bardzo słusznie.
Innymi słowy totalna nuda, a ja chciałam poznać system bycia innych stworzeń niż ja.
System bycia – rozumiem, że masz na myśli „kulturę i zwyczaje innych gatunków”, tak? Czy może to jakieś bardzo zagmatwane odniesienia do C. Lévi-Straussa? Choć on mówił raczej o strukturach, nie o systemach...

Najpierw przemierzałam Lodową Marchię zamieszkałą przez lodowe elfy-wyznawczynie Aryna (...) w SpellForcie
Tak oto ze „SpellForce” zrobił się „Fort Spell”. Cóż potrafi zrobić zła odmiana angielskich nazw własnych...

(tak nazwany świat, wymiar lata temu przez moją II siostrę)
Siostra – szwaczka zdejmowała wymiar na ten świat, tak?Komu lata ten „wymiar” i czemu przez jej siostrę?

i inne wyspy.Byłam u rodu Hallita w Północnych Górach Wietrznych, Utrana w Shiel oraz Leonidara na Dzikiej Przełęczy, ale jakoś mi to towarzystwo nie odpowiadało, tylko wojaczki w głowie tych ludzi.
Trudno oczekiwać filozoficznych zamiłowań od sterowanych przez komputer ludzików z RTSa... =.=

W końcu moja trzecia siostra pokazała mi świat skazany na zagładę, która miała w końcu nadejść, a ja miałam za zadanie porozmawiać z bogiem tamtego świata i nie dopuścić do zagłady.
Tak, by świat przestał być na nią skazany i by ona nie nadeszła, a gracz mógł zobaczyć Napisy Końcowe.Przecież na początku powiedziała, że były silniejsze od bogów. To co za problem? Idziesz, mówisz takiemu: „Weź się stary ogarnij, kto Cię będzie czcił jak Twoi wyznawcy zginą?” i po sprawie.

Zaraz następnego dnia po odzyskaniu sił (no ludzie przecież ja miałam dopiero rok życia) wyruszyłam do Gothica, przy okazji ucząc się korzystać z mych małych skrzydełek.
A. To teraz będzie jeszcze fruwać dziadostwo, tak?*przekopuje pokój w poszukiwaniu packi na muchy* No gdzie też ja ją położyłam?!

Gdy już tam dotarłam, bóg tamtejszego świata zesłał na mnie pioruna, który wciągnął mnie do niebios na spotkanie z najwyższym tego świata.
*zsyła na boCHaterkę Wściekłego Pioruna Złej Deklinacji*
A może chodzi o tego Pioruna?
http://gfx.filmweb.pl/ph/33/10/123310/121363.1.jpg

Bogiem stworzenia okazał się Innos-bóg ognia i wszelkiego dobra na świecie, to on dał ludziom cuda i nazwał je magią.
Aaa, czyli to jednak bóg dał ludziom magię, a nie wy! Ładnie to tak kłamać?

Adanos okazał się bogiem równowagi, mądrości, mórz i oceanów.
Okazał się? Czyli wcześniej nie wiedział, że nim był?

Natomiast bogiem ciemności i wszelkiego zła okazał się Beliar-z którym nie zamieniłam słowa.
Bo obiecałam mamie, że nie będę rozmawiać z takimi podejrzanymi typami.

Innos nakazał mi ochraniać swego wybrańca, który miał przyjść by pokonać zło Beliara.Służba wybrańca względem Innosa miała zacząć się w dniu kiedy trafi on do kolonii karnej w Górniczej Dolinie.Była tam bariera założona przez trzynastu magów, oczywiście jak to się zdarza magom zaklęcie wymknęło się spod kontroli i nikt nie mógł wyjść z Doliny, ale za to mógł wejść.Pomyślałam wtedy jacy to ludzie są słabi, nie potrafią utrzymać najprostszego zaklęcia (przynajmniej dla mnie najprostszego).
Taak, zaprawdę zajebista jesteś, boCHaterko, źródło wszelkiej zajebistości. Możemy wrócić do fabuły? Znaczy, pardon, do zrzynania fabuły z Gothica?

Po rozmowie z przedstawicielami dobrych bogów Gothica zeszłam na ziemię w Górniczej Dolinie i zaczęłam się rozglądać za cichym laskiem do spania, ponieważ zbliżała się noc.
Ciekawe, kiedy Ałtorka ogarnie, że „Gothic” to tytuł gry, a nie nazwa tamtejszego świata.KWIK. Bo laski to sobie tak czasem rosną tuż za zakrętem, albo za kamieniem. I są takie ciche i bezpieczne – zupełnie bez leśnych zwierząt, pohukujących sów, wyjących wilków, szumiących drzew i w ogóle.Chyba, że szukała jakiejś cichej LASKI do spania, to wtedy jest ok. ]:->

Gdzieś tak o 3 w nocy obudziło mnie dość głośne jęczenie, więc poszłam sprawdzić co za stworzenie wyrwało mnie ze snu.
Gdybyśmy byli w „świecie Tokio Hotel”, byliby to pewnie Bill i Milenka, jęczący razem aż do rana.Jesteśmy w świecie audiowizualnych produktów kultury popularnej, tak? Cóż, w takim razie musiało to być jakieś ZUO, bo przez horrory utrwalił się pogląd, że 3 w nocy to godzina Szatana.
W sumie, to Bill i Milenka nawet tu pasują. ^^

A tym stworzeniem okazał się człowiek, słaby, pokrwawiony człowiek-żałosne, w dodatku mężczyzna, no może nie aż taki mężczyzna, na oko miał jakieś 29 lat, a może więcej.
Nie aż taki? Czyli co, eunuch?Chyba, że ałtorka myśli, że jak facet ma ponad 29 lat, to już nie może...? :/

Gdy mnie zobaczył to tak się przeraził, że szok (nie zdziwiło mnie to specjalnie, w końcu wyglądam jak maszyna do zabijania)
Czyli jak właściwie? Jak Panzerkampfwagen VI Königstiger ? Ze skrzydełkami?
Lodowa Mechaniczna Wróżka Śmierci... Hm, taka lekko oszroniona Dzwoneczek, działająca na baterie, z funkcją przemiany w czołg?
co mnie potwornie rozbawiło (sama nie wiem czemu),gdy spojrzałam na jego minę, prostu zaczęłam się śmiać.
-Błagam zlituj się nade mną Adanosie-rzekł człowiek trzęsąc się z przerażenia, a ja zdziwiona jego nastawieniem do sytuacji podeszłam do niego, a on w swym przerażeniu próbował ucieczki.No cóż muszę przyznać, że mu to niespecjalnie wychodziło ze skręconą kostką.A co dziwniejsze utknął w zaroślach i to nie koniec jego problemów, z centrum lasu zbliżało się stado wygłodniałych wilków.Cóż ze względu na to, że mam dobrą naturę podeszłam bliżej i przyglądałam się nieciekawej sytuacji gościa.
Tak, jasne, gap się na niego, zamiast powiedzieć coś w stylu „Nie lękaj się”, albo „Przybywam w pokoju” – może w międzyczasie koleś zejdzie z bólu i przerażenia. Świadczy to o twojej dobrej naturze jak szlag.
-Nie bój się śmiertelniku nie zrobię ci krzywdy-powiedziałam,
NO WRESZCIE.

a on po tych słowach wyglądał jakby dostał piorunem i odpowiedział mi pytaniem
-Ty....ty...ty umiesz mówić?
Też bym się zdziwiła, gdyby przemówił do mnie czołg ze skrzydełkami.

Usiadłam przy nim (jak to robią stworzenia mojego gatunku, czyli jak kot, czy pies, mając kość kolanową wygiętą inaczej niż człowiek)
Aha. Czyli to jednak kotoczołg ze skrzydełkami. Great.A myślałam, że po niziołkowatym półpsie-półszczupaku nic mnie już nie zdziwi...

i wyleczyłam jego rany, oraz nastawiłam kostkę.A on miał taką zdziwioną minę, że aż mi się na śmiech zebrało.
Gdy stado wilków było już bardzo blisko, odezwałam się do przywódcy stada (to nam było dane mówić wszystkimi językami tego świata)
*wywraca oczami* Szkoda tylko, że mówienie po polsku niezbyt ci wychodzi. Powinnaś złożyć reklamację.

-Odejdź wilku, to nie czas na twój posiłek-mój ton głosu nie był przyjemny.
Się nie dziwię – zważywszy, że musiało być to albo wycie, albo warczenie.

Na to on łypnął na mnie z żądzą mordu w oczach, ale nie miał wyboru, musiał mnie posłuchać.Odszedł razem ze swoim stadem.
Zabrałam tego zdziwionego człowieka w głębię lasu, zrobiłam mu "posłanie" z liści i nakazałam odpoczynek.Nazajutrz obudziłam się wcześnie i przygotowałam posiłek temu śmiertelnikowi (sama nie potrzebuję jedzenia).Gdy już się obudził zbadałam go i podałam posiłek.Wyglądał na dość zadowolonego.
Bo nie ma to jak być uratowanym, uzdrowionym, nakarmionym i obmacanym przez fruwającą kocią elfkę-czołgistkę.

Później zaczęliśmy rozmawiać.Z rozmowy dowiedziałam się że ten człowiek ma na imię Wilk i jest szkodnikiem z Nowego Obozu (NO).
Znaczy jakimś karaczanem czy wołkiem zbożowym? Tak, wiem, była taka frakcja w Gothicu – ale bez słowa wyjaśnienia wygląda to kuriozalnie.
Dobrze, że nie MO...

Rozdział IV. Nowy Obóz

[Tu następuje nikomu do niczego niepotrzebny opis kilku lokacji z Gothica – wycinamy.]
Gdy się obudziłam to myślałam, że tam padnę z wrażenia-tysiące najemników i szkodników (przynajmniej tak mi się wydawało) gapiło się na mnie z podziwem.Następnie podszedł do mnie człowiek w ciemnoniebieskiej szacie, muszę przyznać, że wyglądał dziwacznie.
-Czymże jesteś stworzenie boskie?-spytał udając wszechmądrego.
Bo, jak wiadomo, „wszechmądre” istoty muszą pytać o takie rzeczy.Musiał być mądry – wszak uznał ją za boską. No, w pewnym sensie. :>

-Jestem jedną z pięciu rządzących tym światem człowieku, imię moje brzmi Lara, jestem lodowym elfem, wyznawcą Aryna i tą, która otrzymała za zadanie powstrzymać masakrę tego świata.
Że zacytuję pewną osobę:O masakro...

-Niech Adanos da łaskę wszystkim stworzeniom, które nie są sprzymierzeńcami boga ciemności Beliara, ale ty nie wiadomo czym jesteś.Mówisz, że masz zapobiec tragedii.Jak stworzenie twego wyglądu ma nas uratować?-spytał bacznie się mi przyglądając.
-Jak mnie postrzegasz? Jaką mnie widzisz?-spytałam patrząc się w oczy maga.
Cóż...

-Widzę stworzenie przypominające człowieka, o śnieżnobiałej skórze mające na głowie wrośniętą złotą "koronę" w kształcie szponów (nagłówek SpellForce dziewczyna z ostrzami na głowie).
Boru, zaraz tam „wrośniętą koronę”. Dziewczę na obrazku nosi fikuśny ochraniacz na czoło, to wszystko.

Z długimi uszami, skośnymi oczami o kolorze ciemnego brązu.Widzę ubraną na zielono rudowłosą elfkę z zaplecionymi warkoczami związanymi złotą gumką.
Cofam wszelkie złe słowa, które o niej powiedziałam: jak ktoś związuje włosy metalem, to musi być dżezi.

Widzę straszne stworzenie, które ma wysuwane szpony wzdłuż kręgosłupa, jeden rząd po trzy: jeden krótki, drugi długi i trzeci średni, wszystkie obrócone ku dołowi.
I jak się atakuje takimi szponami umieszczonymi wzdłuż kręgosłupa? Odwraca się plecami do przeciwnika i się o niego czochra?

W dodatku mająca chowane małe smocze skrzydełka.Widzę także białe dłonie w rękawicach bez palców, sięgających prawie do łokci, oraz dwoje szpon na każdej dłoni.
Dwa szpony, jeśli łaska. Dziękuję.To brzmi trochę tak, jakby nieistniejące palce sięgały do łokci.
Widzę biały ogon z małym, żółtym piorunem na końcu,
Jej ogon kopie prądem? Cóż, kąpiel musi być dla niej nieco uciążliwa...Mhm – rzeczywiście: BARDZO toto przypomina człowieka. -.-

oraz stopy w pełnych butach ze szponami podobnie jak u rąk, ale jednym dodatkowym egzemplarzem wystającym z pięty.
No, fajne buciki, fajne. Na pewno ciepłe.

Widzę również co mnie dziwi wystające miecze z rąk-stwierdził mag z niemałym podziwem.
Po czym widząc jak prezentuję ostrza dodał
-Z wyciągającymi się długimi (coś w podobie BloodRyne tylko bez rękawic) ostrzami z białym, stalowym drążkiem do trzymania w dłoniach.
Miecze ze szponami i z drążkiem. Nie no, tego to nawet w Warcrafcie nie wymyślili.Ale przepraszam, co to ma właściwie być, ten opis? Ćwiczenie z rodzaju „ile palców widzisz”, tylko bardziej rozbudowane?

I ty masz nas obronić?Stworzenie takiego wyglądu...Można by osądzić że jesteś rodem z piekieł.
Można też osądzić, że ten projekt postaci jest tak niedorzeczny, że kwalifikuje się na osobny rozdział w tej książce:

[Dalsza porcja nikomu niepotrzebnych opisów gothicowych lokacji. Ciach.]
Następne dni mojego pobytu w obozie były nadzorowane przez Lee (to dzięki temu że on mnie uczył wiem tyle o nim),który uczył mnie walki bronią ciężką, którą należy trzymać w dwóch rękach.Oj co to było, ciągle mnie karcił, że trzymam "toporek" (większy ode mnie) w jednej ręce i macham nim jak jakaś maszyna,
Czyli w dwóch wariantach, poziomo i pionowo?Maszyna do szatkowania warzyw. Laska po prostu widziała takie marchewki i... ciach Ciach CIACH CIACH!!!

od razu ciosami śmiertelnymi.
Nad jej głowami unosiły się cyferki określające, jaki Dmg zadawał dany cios – stąd wiedziała, że śmiertelne.Żadna marchewka nie miała szans. Ogórki też nie.

On-Lee najlepszy wojownik w Górniczej Dolinie został pokonany (chciał sprawdzić moje wrodzone umiejętności walki) przez rocznego dzieciaka, w dodatku elfkę (ludzie twierdzili, że to oni są silniejsi od elfów-wyprowadziłam ich bardzo szybko z tego błędu).No cóż, w końcu uczeń zawsze przewyższa mistrza.
Wyczuwam tu dydaktyczny smrodek „Naruto”. Fuuj.
A ja widzę niespełnione marzenie wielu sfrustrowanych uczniaków, którzy mają pretensje, że nauczyciel śmiał skrytykować ich genialną pracę.
Rozdział V. Podróż

[Tu następuje standardowa scena „O-mój-borze-jestem-taka-zajebista-że-nie-muszę-was-słuchać-idę-sobie. Z racji niezwykłego wręcz współczynnika wkurzania Czytelnika, wycinamy ją.]
Następnego ranka wyruszyłam do SpellForca.Spotkałam tam nowo przywołanego przez Maga Kręgu Rohena Sługę Run, o imieniu Lea.Miała się ona udać do Szarogórza, by przekazać wieści od Rohena, które przyniósł mu posłaniec.A ja, nie mając nic lepszego do roboty postanowiłam jej towarzyszyć.Szliśmy przez kręte ścieżki, porośnięte bujną roślinnością i pięknymi, ogromnymi drzewami.
Źle się dzieje w Forcie Spell, skoro drogi porastają drzewami...Za to poza ścieżkami rozpościerała się pustynia.

Pomimo, że jestem lodowym elfem, nadal pozostałam Dzieckiem Lasu, więc było mi tam bardzo dobrze.
Dzieckiem lasu? A nie Lily i Jamesa Potterów?
No wiesz, może oni ekologami byli, a ona została poczęta podczas jednej z nocy, jakie spędzili przykuci do jakiegoś drzewa?
Po drodze spotykałyśmy przerośnięte pająki, normalnie występujące w każdym miejscu.
*rozgląda się panicznie po pokoju*

Te najmniejsze sięgały wielkością do kolan człowieka, a największe przerastały go dziesięciokrotnie.Po drodze natrafiłyśmy na posterunek rycerzy Leonidarskich, którzy (...) powiedzieli nam o znajdującym się niedaleko Monumencie Runicznym, którego zwykle używali Wojownicy Run do stworzenia ponad 80 jednostkowej armii.
Bo armie, jak powszechnie wiadomo, mierzy się na jednostki. A 80 chłopa to już armia. To elementarne, Watsonie.

[Nikomu niepotrzebny opis jednostek z gry SpellForce. Wycinamy.]
Idąc ścieżką prowadzącą do monumentu i pokonując na drodze kolejne pająki oraz żuki,
Żuki były bardzo waleczne, ale oni mężnie rozgniatali je obcasami.

niespodziewanie pojawił się DRUGI Mag Kręgu (Rohen był ostatnim jaki przeżył Wojnę Przywołania).Zamroził nas (z historii wiedziałam że ten Mroczny mag posługiwał się magią OGNIA, a ten nas ZAMROZIŁ, moim zdaniem coś było nie tak)
Niech znów przemówi obraz:
wtedy przemówił on do swojego posłańca, który miał nas prowadzić do Szarogórza
-Dobrze się spisałeś mój posłańcze, a teraz przekażę ci szkatułę wojsk Pięści, musisz ją zanieść do Branningana, przywódcy Pięści.Powiedz mi gdzie poszedł starzec?
-Tak jak przewidziałeś panie, po dostarczeniu przeze mnie wiadomości, udał się do Dzikiej Przełęczy-odpowiedział posłaniec
-Doskonale, czeka go tam nieunikniona zguba, hahaha.
- Haha, w rzeczy samej – skwitowała Kalevatar tuż przedtem, nim jej głowa bezwładnie opadła na blat biurka.
- Ah-ha... – powiedziała Pigmejka głosem Smoka Herbowego Królewskiego.
A teraz pozbądź się Runicznego Wojownika i tego białego pomiota-po tych słowach mag teleportował się, a posłaniec rzekł
-Gińcie, bo taka jest wola mego mistrza.
Po jego słowach natychmiast wchłonęłam lód, który więził mnie i Leę, posłaniec rzucił się na nią, a ona zabiła go odbierając szkatułę ze znakiem Pięści.
Po tym zdarzeniu musiałyśmy szybko udać się do Szarogórza, by ogłosić Zakonowi Świtu (zakon ten został założony przez Rohena, składał się z wojowników walczących o pokój dla świata)
Z pierwszych dam i kandydatek na Miss World? A przewodził im pewnie Barack Obama.

zdradę, co nie było takie proste, bo wokół roiło się od obozów goblinów i orków.Po dotarciu do monumentu Lea szybko go uaktywniła i zaczęła produkować rzemieślników
KWIK!!! Pewnie miała przerób jak królik – co miot, to dwunastu małych rzemieślników. ;)Albo może była pajęczycą, a oni wykluwali się z setek maleńkich jajeczek?

by ci pozyskiwali surowce i budowali budynki przeznaczone do wyrobów wojowników.
Budynki rodzące wojowników. O.OTo przecież logiczne. W szpitalach rodzą się pielęgniarki, w ratuszach burmistrzowie, a kapuściane głowy – w kapuście.

Rozdział VI. Szarogórze
Gdy tylko zobaczyłyśmy armię od razu kazałyśmy zwiększyć ilość budowy wież kuszniczych
A nie lepiej było zwiększyć ilość wież? Okopanie się na placu budowy to średni pomysł.
Generalnie marnym pomysłem jest budowanie czegokolwiek, gdy armia wroga stoi już u bram. O niedorzeczności zrzynania żywcem z RTSa takich cudów, jak „wieża kusznicza”, nie wspominając.

i szykowaliśmy się do obrony.Poustawiałyśmy naszych żołnierzy w szyku bojowym
To żołnierze sami nie umieli się ustawić? Skąd oni wzięli tę armię, z sianokosów zgarnęli?

mianowicie:rekruci z przodu, zwiadowcy z tyłu
ZWIAZDOWCA z TYŁU.
...aha.

Mieli baczyć, czy wróg nie chce zajść ich od tylca. ;)

i oczywiście my na przedzie.Widziałyśmy jak wojska goblinów i orków zbliżają się do naszych fortyfikacji i obserwowałyśmy wątpiące miny naszych ludzi.Nastąpił atak.Zaczęliśmy walkę, każdy był na swoim stanowisku, żołnierzy wybijało jak muchy,
Wybijało ich... w powietrze? Czy też może wybijało ich nienazwane, anonimowe ZŁO?
A czego się spodziewać po armii osesków, przed momentem spłodzonych za pomocą jakiegoś monumentu...

ale tym się nie przejmowałyśmy (No, jasne, po co!) bo w każdej chwili można było dorobić z monumentu.
KWIK!!! Mam wizualizację radosnego seksu z kamiennym pomnikiem, gdzieś na tyłach. ;D
Ludiej u nas mnogo... A i zarobić się na tym da.

Wtedy to otworzyły się dwa portale.
Onet i Wirtualna Polska.
I wyroiło się z nich mrowie trolli.

Z jednego wyszły tuziny elfich lodowych wojowniczek i łuczniczek,
Łuczniczki uparcie dementowały plotki, aby były jednocześnie wojowniczkami.

a z drugiego (to jakieś święto dzisiaj czy co?) (Hmm... Niedługo są Mikołajki, a czemu pytasz?) wyszedł Lee ze swoimi najlepszymi kusznikami.Lodowe czarodziejki zamrażały każdego goblina i orka, a Lee nakazał postrzał sowim ludziom
Sowi ludzie pohukiwali groźnie i kłapali dziobami, po czym strzelali we wrogów wypluwkami.

oraz elfim łuczniczkom.Oczywiście pomagały jeszcze wieże kusznicze.
Tratowały tych, którzy podeszli zbyt blisko. Bo to takie ożywione wieże były.
Powiedzcie mi: w którym punkcie człowiek uzbrojony w kuszę jest ideą zbyt skomplikowaną, tak, że trzeba zmieniać go w jakąś strzelającą wieżę?

A ja, co było najlepsze stałam z boku i wpatrywałam się w to wszystko,
Nie wątpię, że to było najlepsze. Dla ciebie.
Cóż, Rincewind też preferuje taki model uczestnictwa w czymkolwiek... ale on przynajmniej otwarcie przyznaje, że jest tchórzem.

szczerze mówiąc armia nie robiła na mnie wrażenia, jedyne co zrobiło wrażenie było przyjście Lee na pomoc (gdybym chciała to nie byłoby to wszystko potrzebne, nawet armii byśmy nie potrzebowali, wystarczyłoby stworzyć tornado i po problemie, no ale raczej bym nad nim nie zapanowała, jestem za młoda hehe)
Hehe. W sumie, to mogłabym sama zmieść wrogą armię z powierzchni ziemi, ale mi się nie chce. Wiecie, nie mogę przecież tak non stop pokazywać, jaka jestem zajebista.
Niech tam sobie żołnierze zdychają, co mi tam. Aha, nie zapomnijcie, że jestem dobra i nie mogę znieść ludzkiej krzywdy.
Swoją drogą, panna już drugi raz mogłaby uratować ludzkie życie, ale tego nie robi, bo tłumaczy, że jest za młoda – co nie przeszkadza jej wciąż podkreślać, jaka jest wszechmocna.
Fajnie, co?

chociaż wcale go o to nie prosiłam.Po walce wyczarowałam w bazie stół z krzesłami i coś na przekąskę dla śmiertelników.
KWIK. Przekąska po bitwie, ot tak. :D
Wyobraziłam sobie, jak po pobojowisku snują się skąpo odziane hostessy, nasłuchują jęków i rzężenia, a gdy znajdą kogoś żywego, pytają: „Kanapeczkę? Serka? A może mizerykordię?”.
Rozumiem, że polegli zakopali się sami w ziemi gdzieś w pobliskim lesie, a ranni dobili się i podążyli za poległymi?

Gdy oni zajadali ja nadzorowałam budowę armii, a że gobliny i orki napuściły na nas wszystkie swoje siły to ich obozy były bezbronne.Zebrałam resztkę żołnierzy którzy przetrwali walkę i poszłam z nimi zniszczyć obozy wroga.
O, wreszcie Panna Wszechmocna ruszyła swe szanowne dupsko. Jestem w szoku.

Rozwaliło się bez problemu obóz goblinów na południu i poszło się na wschód.
Się poszło, się rozwaliło... Tylko że o co najmniej kilkadziesiąt istnień wojowników za późno.

39 komentarzy:

kura z biura pisze...

Boru! Już na widok tytułu ryknęłam śmiechem. Ok, idę czytać treść właściwą...

Anonimowy pisze...

Ona... ona... Sprofanowała moją ukochaną grę! Biedny Gothic, biedni członkowie studia Piranha Bytes. Biedny Bezimienny. Szkoda, że w tym lesie nie zjadły bochaterki cieniostwory, wilki, albo nie zaciukali orkowie, byłby spokój -.-
Dobrze, że chociaż Beleiar się ostał. Jedyny mądry, który nie chciał rozmawiać z Mary Sue.
Ale Wilka już jej nie wybaczę. Taki porządny gość, obmacany przez nie wiadomo co. I jeszcze Lee i Saturas. Biedacy. Dobrze, że członkowie studia nie wymyślili podobnych bzdur.
Przepraszam, że tylko o Gothicu, ale to co zrobiła z tą grą ałtorka jest dobijające, jak cała reszta jej marnych wypocin.
Hmm, hasło lytor, trochę jak Lotar, jedna postać z Gothica.

Arachne pisze...

Łii... To jest kwintesencja opka. Combo. Złoty strzał. Cudowne, cudowne...
Niestety, choćbym nie wiem, jak bardzo się starała, nie pojmę, o co w nim chodzi. Mam tylko pytanie: będzie bal? Zakładam, że wciągu tylu rozdziałów, które spłodziła aŁtorka będzie.

To opko jest tym dla opek fantasy, czym Milenka/Marlenka na fandomie TH.

LathspellChan pisze...

Kiedy przemówił obraz padłam i długo nie mogłam wstać. O.
Dziewczyny jak wy to robicie? Dorwałyście takie soczyste opko i to jeszcze takie... czysto opkowe!
Podziwiam jak zwykle. A opko...
JAK TO NIE PROWOKACJA?!
Chociaż to jest zbyt... No... Ehh... Anyway...
Jesteście zajebiste! Pamiętajcie ;)

Anonimowy pisze...

O co zakład, że data urodzin Pottera przeliczana na elfie pokrywa się z datą urodzin aŁtorki?

A najsmutniejsze jest to, że to fandomiczne combo składa się li tylko z gier.

Hasz

Anonimowy pisze...

,,smoki i pegarożce (skrzyżowanie pegaza i jednorożca przy źródle miłości w Xanth)."

Piers Anthony się w grobie przewraca.
Ja też zaraz będę.

Anonimowy pisze...

O, przeczytałam do końca!

Teraz i ja się w grobie przewracam...
wlazłam do niego licząc na to, że nigdy więcej nie będzie mi dane czytać równie wielkiego absurdu.

Po chwili kontemplacji doszłam do wniosku, że wzory trygonometryczne na cos (3L +B) są bardziej zrozumiałe od sposobu tworzenia ałtoreczki.

Z poważaniem,
panna trup

SStefania pisze...

Najpierw na świat przyszłam ja, a później mój brat Harry.Moja matka nie była specjalnie zadowolona urodzeniem dzieciaka z białą skórą, szpiczastymi uszami i szponami jak u Wolwerina (tyle że podwójnymi nie potrójnymi).
A, czyli kościanymi. Chyba, że jest tak zajebista, że jej organizm od razu wyprodukował adamantium?

Sześcioletnia maszyna jakakolwiek jest już gratem mocno zużytym i do serwisu się nadającym (chyba że mówimy o ruskiej pralce, bo to dziadostwo jest niezniszczalne).
Zniszczalne. Wiatka moich rodziców padła po dwudziestu latach.

Film gry? Cóż, niby antropologię mediów miałam, o audiowizualności też sporo wiem, ale o takim czymś nie słyszałam. I kilka lat studiów jak psu w d...
Może miała na myśli Heavy Raina na PS3. Wielu twierdzi, że to bardzo filmowa gra :)

Cóż, zawsze lepszy taki magiczny muł, niż na przykład Pedorożec. To dopiero byłoby ciężkie...
Oczywiście miałaś na myśli jednorożca ze stopami zamiast kopyt :)

Gdy mnie zobaczył to tak się przeraził, że szok (nie zdziwiło mnie to specjalnie, w końcu wyglądam jak maszyna do zabijania)

Czyli jak właściwie? Jak Panzerkampfwagen VI Königstiger ? Ze skrzydełkami?

Może jak Chise?

Widzę biały ogon z małym, żółtym piorunem na końcu,
RAICHU!!!


A RTSy to nie gry, RTSy to dzieło szatana.
Moja osobista Mary Sue też spotyka postaci ze wszystkiego i bywa wszędzie, ale przy analizowanych opkach mam wrażenie, że ona jest oryginalna i fajna, auć.
Boski kotoczołg :3

Goma pisze...

Nawet nie wiem, jak to skomentować... O ile zwykle Maryśki jestem w stanie JAKOŚ sobie wytłumaczyć, tak to przekracza wszelkie granice.
Ale komentarze graficzne jak zwykle wyszły genialnie, kotoczołg z różowymi skrzydełkami - wydrukuję sobie i powieszę nad łóżkiem koło jeża jak byk :P Jeśli można, oczywiście :)

Płetwa pisze...

Cytuję: "Usiadłam przy nim (jak to robią stworzenia mojego gatunku, czyli jak kot, czy pies, mając kość kolanową wygiętą inaczej niż człowiek)..."

Moja kochana pani od biologii katowała całą moją klasę terminem gatunku przez całe trzy lata mojej nauki w gimnazjum.

Gatunek- zbiór osobników żyjących na ziemi, które mają wspólne pochodzenie, wspólne cechy, mogą się w naturze krzyżować,a ich potomstwo jest płodne. Przykładem gatunku jest Ciconia nigra- Bocian czarny.

Ale co tam może taka pani od biologii, które jakieś tam studia pokończyła, w obliczu aŁtoreczkowej wszechwiedzy?

"Widzę biały ogon z małym, żółtym piorunem na końcu", jakaś Pokemonowa krzyżówka, jak nic.

Aż dziw bierze, że elfia mrożonka nie okazała się matką Naruto, kochanką Legolasa i żoną Ichigo.
Biedny Harry. Nie dość, że cały czas jego życie było zagrożone przez Śmierciożerców, Ritę i Cho Chang, to miał jeszcze zmutowaną siostrę. Nosz kutfa.

Zastanawia mnie to, cóż takiego Lily robiła w czasie ciąży z brzuchem, że takie COŚ jej się urodziło. Może dorabiała sobie jako trampolina dla dzieci z nadwagą? Siasiasia.

"bo w każdej chwili można było dorobić z monumentu.

KWIK!!! Mam wizualizację radosnego seksu z kamiennym pomnikiem, gdzieś na tyłach. ;D"
Kaszlu, kaszlu, skoro już mieszamy, to mieszajmy za stu! Monument był pewnie wykonany z kamiennego jedwabiu.

Analiza bardzo przyjemna. Bardzo dziękuję analizatorkom za nią .

kura z biura pisze...

Kurde, ja ten blogasek kojarzę, przynajmniej początek z elfią siostrą Harry'ego. Albo ktoś to już analizował, albo sama się do tego przymierzałam, albo cytowałam to kiedyś na Kurze. Albo motyw jest wędrujący, a ja trafiłam na coś podobnego.

Analiza przekwikaśna jak zwykle i faktyczni - to musiało być ciężkie!

Pigmejka pisze...

Cieszę się, że się wszystkim podoba! :)
@Goma - jasne, że można. ;>

Szprota pisze...

"Gdy stado wilków było już bardzo blisko, odezwałam się do przywódcy stada (to nam było dane mówić wszystkimi językami tego świata)

*wywraca oczami* Szkoda tylko, że mówienie po polsku niezbyt ci wychodzi. Powinnaś złożyć reklamację."

- tylko nie reklamację! - pisnęła Szpro spod stosu pism.

Kotoczołg mnie ómarł. Life's a bitch, nie wskrzeszajcie mnie...

Brawo, dziewczyny. Cudne stężenie absurdu i celne komentarze.

Insomnia pisze...

"W waszym świecie moje urodzenie odnosiłoby się do daty 31.07.1992."
Czyżbyśmy mieli przed oczami prawdziwą datę urodzenia aŁtorki? ^_^

Nibi pisze...

"W waszym świecie moje urodzenie odnosiłoby się do daty 31.07.1992."
Czyżbyśmy mieli przed oczami prawdziwą datę urodzenia aŁtorki? ^_^

O_O przestaję się przyznawać do swojej daty urodzenia.
gdybym miała tu wypisywać, co podobało mi się najbardziej, musiałabym zacytować całość :'D combo fandomów w opciu zabójcze, owacje na stojąco za wasze komentarze. chcę takiego kotoczołga, tylko może skrzydełka w innym wariancie kolorystycznym.

Sineira pisze...

I pomyśleć, że na podstawie gier powstają też prawdziwe perełki, fanfiki przemyślane i godne wszelkich zachwytów... No ale TU stanowczo mamy do czynienia z przypadkiem skrajnie odmiennym. Analiza kwikaśna jak się patrzy, opko cudne w swej denności. Dawno się tak nie uśmiałam!
Kotoczołg piękny.

Fraa pisze...

Weszłam na tamtego bloga od lodowej ylfki i... o dla bogów... Dużo tego. o.O Będziecie brnąć przez całość?

Nie no, myślałam, że w kwestii blogowej twórczości literackiej wiele już widziałam, ale to jest doprawdy mocarne. Do tej pory nie wiem kto kogo stworzył i dlaczego bohaterka pobiegła po schodach, ponieważ zatrzymała się na 5 stopniu, ale to na pewno moje ograniczenia intelektualne. o.O

Czy tylko mi się zdaje, że autorka powinna mniej czasu spędzać rżnąc w gry komputerowe, a więcej czytając? Cokolwiek...? Znaczy ja się nie znam, ale myślę, że jednak nastolatka powinna być już uświadomiona w kwestii rozmnażania i powinna wiedzieć, że to się NIE odbywa poprzez budowanie kolejnych wież łuczniczych i koszar. o.O
/epicmadafakafacepalm

Miss Derisive pisze...

Widzę biały ogon z małym, żółtym piorunem na końcu,
=> Czyżby Pikachu-albinos?

Pomimo, że jestem lodowym elfem, nadal pozostałam Dzieckiem Lasu, więc było mi tam bardzo dobrze.
Dzieckiem lasu? A nie Lily i Jamesa Potterów?
No wiesz, może oni ekologami byli, a ona została poczęta podczas jednej z nocy, jakie spędzili przykuci do jakiegoś drzewa?
=> Już z dawien dawna twierdziłam, że Lily była hippiską...

I Zakon Baracka Obamy... Godny własnego fanklubu.

Po dotarciu do monumentu Lea szybko go uaktywniła i zaczęła produkować rzemieślników
=> Seria porodów niczym z karabinu szybkostrzelnego...

I bitwa, która, niczym wycieczka szkolna w podstawówce, musi się zakończyć wizytą w McDonald's...

Ech, solidna porcja absurdu - tego mi było trzeba.

Anonimowy pisze...

Stężenie absurdu w opoku powala. Bez Waszych komentarzy drogie Panie niechybnie tfór aŁtoreczki by mnie zwyciężył.

"by ci pozyskiwali surowce i budowali budynki przeznaczone do wyrobów wojowników.
Budynki rodzące wojowników. O.O"

Sama w gry nie gram więc zasięgnęłam języka wśród znajomych. Jak się dowiedziałam w niektórych, starszych grach właśnie w ten sposób są tworzone armie. Po zbudowaniu z odpowiednich materiałów koszarów obok nich pojawią się wojownicy.
Widać jak dogłębnie aŁtorka przemyślała swoje dzieło pod kontem logiki podczas umieszczania w nim kolejnych motywów z gier.

Koyami

Anonimowy pisze...

Czegoś tak niedorzecznego jeszcze nigdy w życiu nie czytałam. O co w ogóle w tym chodzi? Super zajebista boCHaterka, która jest dobra i nie może znieść krzywdy wyrządzanej innym jednocześnie ma wszystko i wszystkich w dupie... Nie no, chciałam coś jeszcze napisać, ale to są takie bzdury, że normalnie rodzynki zaczynają rosnąć na krzakach a echo w polu niesie "mać...mać...mać...".

Idę się napić czegoś na wzmocnienie, bo to opoffiadanie zniszczyło mój mUsk.

Postrafiam wsystkich Polakof...

P.S
słowo z obrazka - rocks ;D

Anonimowy pisze...

Czegoś tak niedorzecznego jeszcze nigdy w życiu nie czytałam. O co w ogóle w tym chodzi? Super zajebista boCHaterka, która jest dobra i nie może znieść krzywdy wyrządzanej innym jednocześnie ma wszystko i wszystkich w dupie... Nie no, chciałam coś jeszcze napisać, ale to są takie bzdury, że normalnie rodzynki zaczynają rosnąć na krzakach a echo w polu niesie "mać...mać...mać...".

Idę się napić czegoś na wzmocnienie, bo to opoffiadanie zniszczyło mój mUsk.

Postrafiam wsystkich Polakof...

P.S
słowo z obrazka - rocks ;D

Fraa pisze...

"Sama w gry nie gram więc zasięgnęłam języka wśród znajomych. Jak się dowiedziałam w niektórych, starszych grach właśnie w ten sposób są tworzone armie." - dokładnie tak. ;) Ja w gry grywam, starsze i nowsze, stąd też zasugerowałam, że drogie dziewczę powinno odpiąć się od gier i zacząć coś czytać. ;)

Znaczy Kres w "Galerii Złamanych Piór" nawet wspomniał o tym, że wśród początkujących autorów narodził się jakiś czas temu nowy rodzaj: Gracze (obok dotychczasowych Artystów i Rzemieślników). Ale przyznam, że nawet nie przyszło mi do głowy, że Gracz może objawiać się aż tak hardkorowo, myślałam, że chodzi raptem o picie soczków do many i expienie wraz z rozwojem fabuły. ;P

Arratoi pisze...

Och, analizatorki, jakże niecne jesteście! Przecież gdyby nie wasza analiza, ałtorka mogłaby stworzyć drugiego "Władcę pierścieni" albo przynajmniej "Lód" czy coś w ten deseń! Całe opko iście ómierające, kwikać prawie przy każdej linijce tekstu oryginalnego, co dopiero przy komentarzach. Chylę czoła przed waszym dziełem!
PS Wyobrażam sobie ałtoreczkowy "Lód", w którym Benedykt Gierosławski byłby synem anielicy i wampira, a przy okazji elfem leśnym. W transsibie mógłby spotkać przecież takie piękne multifandomowe towarzycho: od Naruto przez HP do Wiedźmina ze wszelkimi przyległościami!

Anonimowy pisze...

Mam złą wiadomość. Po znalezieniu w wyszukiwarce grafiki google rzeczonego "shirime", wyświetlił mi się przy tym Wasz szablon. xD
I'm just saying.

Deszczowyjka pisze...

...

...

...

MUAHAHAHAHAHAHA!

Kocham Was! A tę analizę będę czytać swoim dzieciom (jeśli moje komórki jajowe kiedykolwiek zostaną wykorzystane).

p.s. Czym jest "kość kolanowa"? o_O

Pigmejka pisze...

Fraa: nie wiem, czy z całością damy radę, ale druga część na pewno będzie. ;)
Arratoi: KWIK! Twój komentarz zrobił mi dzień. :>
O tak, niezmierzona jest nasza niecność i jak stal twarde są serca nasze. Ałtoreczko, strzeż się, albowiem nie znasz dnia ani godziny, kiedy Kanon i Zasady Poprawnej Pisowni powstaną, by wywrzeć na Tobie swoją pomstę. ]:->

A tak poza tym... tyle pochwał, w tym od ekipy SuSa i ŚNIMTu: jestem wzruszona! :)

Arratoi pisze...

Wpadam, żeby jeszcze raz pocieszyć się analizą i widzę, że mój komć zrobił dzień Pigmejce, mrau!
Jak to mawiają na blogaskach, czekam na nexta :)

kura z biura pisze...

Przepraszam za spam, ale takiego hasła nie można zmarnować: gulpibot.

Mrohny pisze...

"I jak się atakuje takimi szponami umieszczonymi wzdłuż kręgosłupa? Odwraca się plecami do przeciwnika i się o niego czochra?" oraz obrazek "No kurwa. Rzeczywiście" doskonale poprawiły mi humor :D matkooo, to było tak potwornie głupie, że aż nie wiem co powiedzieć. chyba tylko, że dziękuję za porządne pokwikanie :D

Pigmejka pisze...

@Mrohny: Ależ cała przyjemność po naszej stronie. ;)

*po cichu, do siebie: SuS, ŚNIMT, Mrochna Cwoorca... juuupii!^^*

Kura: KWIIIIK! Warto było założyć bloga na blogspocie choćby tylko po to, żeby móc czytać te hasła! XD

Sineira pisze...

Długo myślałam nad sensem kolców wzdłuż kręgosłupa i wymyśliłam - służą jako zabezpieczenie przed gwałtem od tyłu, o!
Fraa, Kres miał raczej na myśli graczy uprawiających żywe RPG i produkcje osadzone w światach Warhammera czy D&D. Fabuła takich opowiadań bywa czasami bardzo liniowa a opisy bohaterów, tworzone w oparciu o kartę postaci, zabijają swym bogactwem;)

Anonymous pisze...

Dech mi w piersi zapiera, gdyz odkrylyscie zaczatek zajebistej^2 tytanomachii! Czekam na wiecej. :D

Anonimowy pisze...

Wiem, że to starsza analiza i nie wiadomo, czy ktoś mój komentarz przeczyta, ale nie mogę wytrzymać, kiedy widzą coś takiego:

"(jak to robią stworzenia mojego gatunku, czyli jak kot, czy pies, mając kość kolanową wygiętą inaczej niż człowiek)"

chciałam tylko powiedzieć, że z kośćmi kota, czy psa wszystko jest w porządku. Wszystkie ssaki mają taki sam układ kości.
no, to mogę czytać dalej

tuptaczek

Serenity pisze...

"Pobiegłam na górę ponieważ zatrzymałam się w pól 5 stopnia."
Moje życie nigdy już nie będzie takie samo...

Anonimowy pisze...

Zwykle tylko czytam i kwiczę ze śmiechu. Każda z waszych analiz jest arcydziełem. Tu jednak doszło do głosu moje zamiłowanie do fantastyki i science fiction. Dokładniej mówiąc, zamiłowanie owo przy tekście oryginalnym przeszło płynnie z "Wait a sec... Który to w końcu fandom?" do "Urwał, urwał, urwał..." Combo "moich ulubionych" w rękach aŁtoreczki? Boli i śmieszy jednocześnie. Pozwolę sobie w tym miejscu na cytat: "Ta zniewaga krwi wymaga!"
Swoją drogą z czystej ciekawości naszkicowałem tą mrożoną Mary Sue i wyszła mieszanka Digimona (pamięta to ktoś jeszcze?), Pokemona, Alexa Mercera i koszmaru Picassa- szacunek dla dziewczyny za inwencję twórczą. x/X
Koto-czołg cudny.

Gordon Shumway

Anonimowy pisze...

Nie rozkminiam tego(płacz), stężenie głupoty za wielkie, o co chodzi, to historia o elfach, czy Potterach. Może te inne lodowe elfy to córki dajmy na to Voldzia i Belki?

Anonimowy pisze...

hmm opisy tak piękne..

aż sobie wyobraziłam LOTR-a w wydaniu aŁtorki..


"Frodo wszedł do tej góry z bardzo gorącą lawą, i tak się przeraził że szok. Wrzucił ten pierścień do tej lawy, a wtedy Sauron poczuł swoją mocą że pierścień się zniszczył i jego upadek był wielki"


xD KONIEC xD

Akida Loo pisze...

. . . No normalnie...
Ja wiem, że to stara analiza, ale ciągle jest tak okrutnie głupia, że to się nie dzieje. Nie wiem, co zabija bardziej - zżynanie każdego możliwego fandomu, KOŚĆ KOLANOWA (COOOOO?!!! Każda komórka mojego ciała płacze, kiedy czyta takie profanacje), ałtoreczka, która wydaje się grać w grę a nie pisać opowiadanie (No proszę was, czytając jej porywające opisy o tworzeniu ludzi miałam tylko wizję stawiania miasta w Settlersach)... Zabiło mnie ogólnie to opowiadanie, jest tak wybitnie złe, że aż się prosiło o analizę, a ta oczywiście jak zawsze wybitna ;)

Anonimowy pisze...

Dziwię się, że nie przyczepiłyście się do " kości kolanowej" Z tego, co mi wiadomo, coś takiego nie istnieje. Słyszałam natomiast coś o stawię kolanowym, natomiast zdaje mi się, że koty, czy psy w ogóle czegoś takiego nie mają, ponieważ nie posiadają kolan jako takich. Możliwość zginania nóg w innych kierunkach, niż ludzie wynika chyba nie tyle z tego, że ich stawy zginają się inaczej, co z tego, że mają po prostu tych stawów o jeden więcej.
Zwróciłabym też uwagę na " język wilków" AŁtorka chyba wiedzę o sposobie porozumiewania się wilków czerpała z kreskówek o mówiących zwierzętach. Na język wilków składają się głównie sygnały niedźwiękowe, takie jak mowa ciała. A poza tym - nawet, jeśli była się w stanie porozumieć z wilkiem, to umiejętność porozumienia się nie oznacza jeszcze, że zwierzę będzie zobligowane jej słuchać. Oznacza jedynie, że zrozumie, iż jakaś obca ośmiela się wydawać mu rozkazy na jego terytorium.