środa, 29 września 2010

O Lilith i mistrzu Yodzie, czyli szyk przestawny złą rzeczą jest


Witajcie!
Do zagłębienia się w tajemniczą i podniosłą historię Lilith Was zapraszamy. Szyk przestawny wrażenie archaiczności Wam zapewni, a rzewna opowieść o śmiertelnej, która próbowała zwymyślać Boga, łzy z ócz Waszych wyciśnie i przeponę Waszą, od śmiechu obolałą, zamorduje i pogrzebie. Zygmunt Chajzer Wam przewodnikiem będzie w owej krainie, gdzie zryta pobliża się mieści, aniołowie związki zawodowe zakładają, a bycie rudym rzeczą ze wszech miar podejrzaną jest.
W imię borze – poczynajcie!
Zanalizowały były: Kalevatar i Pigmejka.
Opko tu umieszczone jest: http://www.digart.pl/praca/4077333/Lilith_Poczatek.html

Lilith. Początek
Batman. Forever

-Noc...czymże jest noc?-zastanawiała się kobieta siedząca na jednym z dachów.
- Częścią doby, kiedy Słońce znajduje się poniżej linii horyzontu – odpowiedziała mimochodem Kalevatar, siedząca w szlafroczku przed komputerem. - Ach, to miało być takie liryczne pytanie retoryczne, tak? - dodała, widząc urażone spojrzenie boCHaterki. - Nie przeszkadzaj sobie.
Biała skóra, białe odzienie odcinało się od mroku nocy,Zimy wiatr targał jej suknią i włosami.
Zima, wiatr, a ona na dachu siedzi? Kochana, prosisz się o zapalenie pęcherza.

Suknia, dość nietypowa jak na dzisiejsza czasy.
AŁtorko, sugerujesz, że jesteś w stanie pobić „nietypowością” mięsną kieckę Lady Gagi?*przypomina sobie kreacje z pokazów haute couture i kapelusze pań noszone podczas wyścigów w Ascot* Czy w ogóle cokolwiek może być dość nietypowe jak na dzisiejsze czasy?

W ogóle kto dziś chodził w długich zwiewnych sukniach?
Cóż... Na przykład ona, ona, ona... I parę milionów innych kobiet. Choć masz trochę racji – nikt normalny nie chodzi w nich po dachach.Ja też lubię długie zwiewne suknie. I wprawdzie nie chodzę w nich po dachach, ale zdarzyło mi się raz być w takiej na wieży. To się liczy?
No właśnie...
Ajuści.

Mimo mrozu na nagie blade ramiona nie miała niczego narzuconego. Mimo mrozu nie wzdrygała się gdy wiatr niemiłosiernie owiewał jej skórę.
Mimo mrozu...a może ona go nie czuła?
A może gęsia skórka i dygotanie jak ktoś, komu w tyłku utkwił paralizator, niszczyły by jej starannie wypracowany wizerunek eterycznej piękności?Bo to po prostu była zimna suka.

Siedziała na jednym z wyższych dachów w mieście smętne czarne oczy spoglądały w dół na zatłoczone ulice, wiecznie spieszących się przechodniów, samochody.
-Kiedyś tak nie było...-pomyślała smętnie głową kręcąc.
Taaak. A za moich czasów...Ulice nie były zatłoczone, bo motłoch, panie tego, siedział w fabrykach i kopalniach, gdzie jego miejsce, i nie miał czasu się motłoszyć. Panie tego.
Mimowolnie myśli jej znów zaczęły się snuć wśród wspomnień...tego do czego od dawna powracała, do początków po raz setny analizować zaczęła co minione...
I wciąż nie mogła rozkminić, co było pierwsze: jajko czy kura?

***

Raj, ogród zwany edenem. Setki tysiące lat temu...
Według kreacjonistycznych ortodoksów: jakieś sześć tysięcy, ściśle rzecz ujmując.

Kobieta leniwie podniosła jedną powiekę zaraz potem drugą.
Z ziemi je podniosła?
To w ramach porannej gimnastyki, rozumiesz.

Spojrzała w bok na mężczyznę tuż obok weń wtulonego z mieszanką obrzydzenia i zazdrości.
„Weń”? To w raju był jeszcze jakiś jeden facet, do którego Adam się tulił? O.o Cóż... takiego yaojca jeszcze nie czytałam. ^^Ja też nie. To tłumaczy jej obrzydzenie i zazdrość...
Oj tam, zaraz obrzydzenie. ;)
Czemu to on miał być tu panem? Podniosła się, skrzywiła gdy naga stopa dotknęła trawy zroszonej chłodną rosą. Spojrzala na Adama, potem w niebo.
-Czemu boże to ja kobieta, mam być mu służącą?
Dobre pytanie. Myślę, że Jahwe może mieć ci za złe, że zwracasz się do niego małą literą.Na dodatek nie umiesz poprawnie używać darów bożych: składni i interpunkcji.

Odezwała się, wciąż patrząc na błękitne obłoki widoczne zza drzew leniwie płynące po niebie...
Jeszcze mi powiedzcie, że niebo w raju było białe, skoro chmurki Stwórca pomalował na niebiesko.

W oddali gdzieś słychać było trele ptactwa, pod nogami przebiegła sarenka, gdzieś w pobliży słychać było ryjące dziki...
Miniaturowa sarenka!A mnie żal tej zrytej pobliży, czymkolwiek jest.
A w ogóle to te dziki niezwykle wprost pasują do opisywanej sielanki, prawda?

-Jesteś kobietą, masz być opoką Adamowi!
Ej, to Piotr miał być opoką! Ktoś tu się plącze w zeznaniach. ;P
Może ona miała być taką wersją beta?


Rozległ się głos w jej głowie. Głos z nikąd, głos boga.
Że niby Bóg był niczym? :>

-Nie chcę być mu służącą! Niechaj on mi służy, będzie mi podporą!
A nie sensowniej byłoby postulować, by nikt nie musiał być niczyim służącym? Skoro ona sama tego nie chciała, czemu Adam miałby chcieć?Bo ona jest... tego, no... cycki ma, o!
Ta, i nie ma penisa, który – jak wiadomo – służy do nawiązywania kontaktu z bogiem. Jak taka antena, rozumiecie.

Podirytowana podniosła głos, pobliskie ptaki spłoszone odleciały...
Adam spał jak zabity...

-Zamilcz niewiasto! Nie dyskutuj z tym który cię stworzył! Nie dane ci! W boskim planie tak zapisane, niechaj tak wieki będzie! Do sądu ostatecznego to mężczyzna ciężko pracować będzie by w ramionach kobiety odpoczywać!
- Eee... - kobieta zamilkła na moment, zakłopotana. - Mistrz Yoda? Co mistrz tu robi?
(Swoją drogą... bardzo boski argument, prawda? Tak będzie, bo tak.)

Ej, ja tam nie mam nic przeciwko temu, żeby to facet harował. Nie wiem, czego ona się czepia.

Wiesz, w końcu Stwórca przeznaczył jej rolę ozdobnika nakanapowego. Nie zawiera to wielkich możliwości samorozwoju i w ogóle. Nie, żeby spędzenie życia leżąc i pachnąc było czymś złym... *marzy*
W sumie masz rację: też nie wiem, w czym problem. ;)

Niepocieszona Lilith uniosła zacisniętą pięść ku niebu...
-Zaklinam cię! Nigdy Adamowi pociechą nie będę! Chociażbym go zabić miała! nigdy!
Ja tam nie wiem, ale zaklinanie zazwyczaj ma na celu wywarcie wpływu na kogoś, a nie zaakcentowanie, że „akurat teraz mówię poważnie”. :/- Kobieto, ale kto Ci każe go pocieszać? Co on, emo jakieś? – zdębiał Bóg.

Już bluźnić zacząć miała
Pierwsza, soczysta wszetecznica już spływała jej z języka, gdy uświadomiła sobie, że lżenie matki Tego, który sam jest swoim początkiem, nieco mija się z celem.
gdy coś...ktoś ją powstrzymał. Niebo spochmurniało, w oddali dało się słyszeć grzmoty, błyski. Spłoszone zwierzęta zaczęły uciekać, Adam przebudzony z twardego snu przybył zobaczyć co się stało...
W porę. :P Rzeczywiście, jakiś on średnio rozgarnięty. Teraz trochę lepiej rozumiem Lilith.

Ujrzał swą pierwszą małżonkę, czarnowłosą Lilith przez jaśniejącego anioła w górę porwaną...
To był pracownik serwisowy. Przyszedł wymienić wadliwy egzemplarz żony na lepszy model.
usłyszał umiłowany głos boży
-oto ta niewierna która zbluźniła!
„Zbluźniła”? *kręci głową z powątpiewaniem* Święty Izraela jest pewien, że istnieje taka forma gramatyczna?
Wieczną cenę za swą butność płacić będzie. Zapamiętaj, jam jest twój bóg... Zapomnij o niej dana ci będzie prawdziwa niewiasta..."
Cóż, jestem wszechwiedzący i wszechmocny, wiesz... ale zdarzają mi się czasem takie falstarty jak ten z Lilith czy z Lucyferem. Nikt nie jest doskonały... to znaczy, Ja jestem, ale... To skomplikowane.
No cóż, dał wolną wolę, to teraz ma. :P

I tutaj nasze zainteresowanie Adamem się kończy,
Ee... wspomnienia boCHaterki zawierają taką frazę? O.OWczuły się, no co.
wszak każdy wie co dalej się w edenie działo...
Taa. Drugi egzemplarz żony w miejsce jednej usterki otrzymał inną. Ktoś tu się uczy na błędach...?
***
Biel...jednakże prawdziwa biel. Wszechobecna...
Jakby cały wszechświat wyprano w Vizirze Absolute...Ej, kiedy na początku narrator powiedział, że panował mrok. To jak w końcu?

Kobieta potarła szczypiące oczy i raz jeszcze się obejrzała. Znów ta biel...I nic więcej.
Zygmunt Chajzer, czający się za rogiem z opakowaniem proszku, był z siebie naprawdę dumny.

Podniosła się i niepewnie postawiła jeden krok, zaraz drugi. Stąpała po...bieli!
Jest zima, a więc to musi być... śnieg! Niebywałe. *kręci głową, zszokowana*
Jak widać, zima zaskakuje nie tylko drogowców.

Szła tak i szła choć zdawało by się że w miejscu się porusza. Jak we mgle z różnicą ze nawet podłoża nie widziała. Nagle z owej bieli wyłoniło się coś...ktoś.
Sądząc po szyku zdania – mistrz Yoda.
Czarne włosy odcinały się kontrastem od bieli, długa szata właściwie się z ową bielą stapiała. Śniada cera, duże brązowe oczy. Dłonie splecione na piersi i świdrujący wzrok wbity w kobietę.
No dobra, nie mistrz Yoda. Ale jego duch wciąż jest z nami.
Lilith odwzajemniła spojrzenie. Zdawało by się że zwykłe spojrzenie, acz warte więcej niż tysiące słów.
Jej oczy były jako te kuleczki Rafaello.I też białe. ^^
Gdy wąskie blade usta mężczyzny wygięły się w uśmiechu i kobieta niemal odruchowo uczyniła to samo.
No i gdy to się stało, to CO?Gdy to się stało, to się stało, i stało się to, co się stało. To taka stylizacja na początek księgi Genezis, czaisz?
-A więc Ty jesteś tą śmiertelną o której całe niebiosa huczą?
Aa... czyli nie wróciliśmy do wątku, kiedy to liryczna dziewoja odmrażała jajniki na jakimś ośnieżonym dachu, tylko wciąż przedzieramy się przez retrosy? Ech... gubię się.
Rzec trzeba, żeś ładniejsza od swej poprzedniczki.
Poprzedniczki? To przed Lilith była tam jeszcze jedna kobieta? O.O Cóż... Stwórca naprawdę miał problem z tą Pierwszą, nie?
Acz, widać żeś Panu podpadła...-tutaj mężczyzna chwilę przerwy zrobił, aby odpowiednie wrażenie na kobiecie wywrzeć
Bo jak Jahwe kogoś wciągnie na swoją Czarną Listę, to już nie ma zmiłuj - nawiedza nieprawość ojców nad syny do trzeciego i do czwartego pokolenia. Deszcz siarki, plaga szarańczy, wymordowanie pierworodnych – wszystko to dostajesz w pakiecie.A po czym widać, że mu podpadła? Znakiem tego ma być biała suknia, niewrażliwość na zimno, nieśmiertelność, czy jeszcze inne „straszne przypadłości”? :P
Cóż... występuje w blogasku. To musi być za karę. ;)
- Jam jest Samael, anioł u boku Pana. Wiedz że Twój los nie jest przesądzony, nadal trwają sądy nad Twym uczynkiem.
Geez, oni tam w niebie mają wolniejsze tempo obrad niż enty Tolkiena. A niby tacy mądrzy...

Kobieta głową potrząsnęła co sprawiło iż czarne włosy na ramionach jej się swobodnie rozsypały
Narrator to Mistrz Yoda! O.O
Narrator i Bóg w dodatku! Zawsze wiedziałam, że Mistrz Yoda nie odkrył przed Skywalkerem wszystkich swoich sekretów. :)

-Czymże jesteście aby mnie oceniać?
No wiesz... Bogiem i tak dalej. Ciekawa jestem, jak masz zamiar podważyć takie kompetencje.
Sługą nigdy nie będę! -Rzekła kobieta brwi unosząc nieznacznie. Anioł odpowiedział spokojnym tonem, jakby doskonale się do tej rozmowy przygotował...
W rękawie szaty miał tajną ściągawkę.
-Ależ kobieto śmiertelna! Czy ja Cię potępiam? Wręcz przeciwnie, wszak ktoś się przeciwstawić w końcu musiał.
Taa. Załóżcie w niebie związki zawodowe.- Tak naprawdę wszyscy mieliśmy dość tego nadętego despoty!
Ah teraz jakże słusznie do służenia ludziom nas, Anioły, istoty wyższe wysłać chce...cóż za głupota!-rzekł anioł nieco głos podnosząc. Brązowe oczy miast w kobietę teraz w bezgraniczną biel się wpatrywały. Nic nie mówił, zaś zapadła cisza
Azali waćpan narrator badurzyć nie przestanie i języka ojczystego kazić? Toć ja za czas pewien blwać pocznę!

Nic nie mówił, zaś zapadła cisza rzec można że absolutna.
Czyżby taka cisza, jaką wybijał dzwon Niewidocznego Uniwersytetu? „Nie były to takie zwykłe chwile ciszy, ale okresy chłonącego głosy nie-dźwięku wypełniającego świat donośną bezdźwięcznością” że zacytuję Mistrza.
Ale skąd tam nagle Niewidoczny Uniwersytet?


Po kilku minutach Samael się niespokojnie poruszył Głową komuś skinął.
Niespokojna kobieta odwróciła się,
Zwróćcie uwagę: on patrzy – ona też. On się uśmiecha – ona też. On milczy – i ona milczy. On jest niespokojny – ona również. Syndrom papugi jej się włączył, czy co?
To dla zaakcentowania tego, jak bardzo boCHaterka jest samodzielna i niezależna.
kolejnego młodziana dostrzegła. Tym razem błękitnooki o długich brązowych włosach opadających łagodnymi falami na ramiona.
-Witaj Samaelu, witaj śmiertelna. Cóż za miłe spotkanie!-rzekł. Głos może nieco ostrzejszy od poprzedniego anioła, ale również przyjemny dla ucha miał.
A co, sługa Pana Najwyższego ma niby skrzeczeć?

-Rzec można, środek buntu przeciwko niebieskiemu w jednym miejscu. Któż by pomyślał...-urwał, widać tutaj w zwyczaju było, aby krótkie przerwy między wypowiedziami robić-
A może szlachetni aniołowie mieli po prostu zadyszkę?
... Albo tak wolno myślą, że muszą dać sobie czas, zanim synapsy przeniosą impuls we właściwe miejsce w mózgu.^^

Wieszają się jak Demotywatory.pl w godzinach powrotu dzieci neo ze szkoły.
-Rzec można, środek buntu przeciwko niebieskiemu w jednym miejscu. Któż by pomyślał...(...)- a wiec Ty jesteś tą sławną śmiertelną które bluźnić się odważyła. Ah wiesz co Cię czeka? Wieczne potępienie. Tak samo jak Nas, którzy służyć ludziom będziemy musieli.
Moment, bo nie ogarniam kuwety: czemu Lucyfer (bo to on, prawda?) nie siedzi grzecznie w piekle i nie wymachuje chwostem? Przecież zbuntował się jeszcze przed całą tą akcją z kuszeniem Ewy. :/

Cóż za drętwa nazwa "anioł stróż" dla istot tak idealnych jak my!
Taa, Jahwe za grosz nie ma wyczucia stajlu. Powinno być „bodyguard angel manager” czy jakoś tak.
Dobrze mój drogi Samaelu, powiedz śmiertelnej jakie zadanie dla niej przygotowałeś. Zdradź jej szczegóły tego planu knutego na długi czas przed pojawieniem się śmiertelnych na tej Waszej ziemi.
Ej, moment: po kiego grzyba knuć antyludzki spisek jeszcze przed pojawieniem się ludzi? TACY są zapobiegliwi?
Bo oni są zwolennikami profilaktyki... antropogenicznej.
-wypowiedziawszy te słowa anioł (...)
-O co do wszystkich..eh o co wam chodzi? Ja nie mam zamiaru brać udziału w żadnych planach! Jakiekolwiek by one nie były!-wyrwała się Lilith, nie podobało jej się to co właśnie usłyszała. Mimo buntu gdzieś w sercu tliła się iskierka strachu przed bogiem.
-Słuchaj kobieto!
Do garów!Znów jej rozkazują, jak nie jedni, to drudzy... Kurczę, mnie by chyba cholera wzięła!
My, Aniołowie nie mamy zamiaru służyć wam, słabym ludziom. Jest nas wielu, którzy tak uważają. jednakże Michał...przeklęty Michał nad wszystkim czuwa. Toteż nie możemy przyznać się otwarcie.
Możemy tylko pluć jadem i sarkać po kątach, jak uczniaki bojące się, że je dyżurny wyśle do dyrektora.
I dostaną minusa do dziennika, buuhuuu!


Jeżeli nie chcesz zginąć, przyłącz się. Zabijemy Adama i tę słabą Ewę! Sprawimy iż Bóg straci do nich zaufanie.
Co prawda jest wszechwiedzący i wszechmocny, a jego umysł przekracza wszystko, co jesteśmy w stanie pojąć, ale z pewnością da się wciągnąć w tak przebiegłą intrygę, nieprawdaż.Genialny plan! Przecież jak zginą, to ciężko im będzie ufać. Trudno temu zaprzeczyć.
Jeżeli nam nie pomożesz, i Ty zginąć będziesz musiała.A szkoda, jako ze cząstki naszej anielskiej mocy możemy Ci udzielić...możesz być nieśmiertelna i poza bogiem. jak my gdy już zemsty na ludziach dokonamy..przemyśl to śmiertelna...
Czy tylko mnie się to zdaje tak grubą nicią szyte, że nawet szympans uznałby cały ten spisek za grę niewartą banana?A co to znaczy być poza bogiem? W sensie, że wystrzelą ją gdzieś w czarną dziurę i wyślą do innego wymiaru? Średnia ta nagroda...
Tyle że w tym innym wymiarze też będzie bóg... W końcu jest wszechobecny i tak dalej. No ale kto by tam brał to pod uwagę...

Nim Lilith cokolwiek powiedzieć zdążyła na miejscu pięknego anioła pozostała znów tylko biel...
Zygmunt Chajzer chichotał opętańczo.
- Koniec z praniem skarpetek! Wreszcie udało mi się za pomocą Vizira opanować świat!!! MWAHAHAHAHA!!!


***
Płomień tańczył na wietrze. Cienie szalały na ścianach, firany to się wzdymały to opadały szarpane podmuchami. Za oknem zmrok, srebrny sierp wychylał się zza chmur. Przez otwarte okno do komnaty wpadł liść. Zwykły jesienny, niegdyś zapewne zielony, teraz nieco zbrązowiały.
To fascynujące. Akcja tak pędzi, że zaraz gacie zgubi.
Siwawy mężczyzna dotychczas nisko pochylony nad księgami uniósł głowę. Zaczerwienionymi oczyma spojrzał na listek.
A czym miał spojrzeć, zaczerwienionym nosem?
Jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, że okno jest otwarte podniósł się z zydelka i zatrzasnął ciężkie okiennice, poprawił firany.
Zydelka? Kwik, jakie to słodkie. :D Szkoda, że w języku polskim nie ma takiego słowa, jak „firana”.

Zanurzył pióro w atramencie i wrócił do pisania. Po chwili znów skrobanie rozniosło się po całej komnacie. Wszak w każdej chwili mogła wpaść ona...
Pielęgniarka z pigułkami?
Krystyna z gazowni?

***
Długi czas spędzony w białej otchłani. Kobieta nie wiedziała czy mijały dni czy godziny. (…) Nie jadła, nie spała, egzystowała. Poza Lucyferem i Samaelem nie poznała nikogo więcej.
Sam bóg zdawało by się, że o niej zapomniał. A i ona się nie spieszyła aby o sobie przypominać.
Od dłuższego czasu Samael wcielał ją w życie niebiańskie.
Ke? A co ona nagle robi w niebie i to za zgodą Boga? O.o Eeej nooo, ja nie wiem, co tu się dzieje, niech mi ktoś wytłumaczy!!! :(
Lucyfer pojawił się znikąd, na ustach uśmieszek nic dobrego nie zapowiadający się błąkał.
-Zabijesz Adama i Ewę Lilith.
Ciekawe, jak... Snajperką, z Drzewa Poznania Dobra i Zła? A może pałką przez łeb? Cóż... miałabym nielichą zagwozdkę usiłując wykombinować, jak zdjąć pacjenta tak, by bóg nie zauważył.

-Ja? Jak to, toć uwięziona tu jestem...
Zapomniałaś użyć jeszcze „dyć”, „wej” i „ino”.I „azali wżdy”.

-Nie szkodzi, my już o wszystko zadbamy. Z Tobą pójdzie Mastema.
Ee? Przecież to tylko inne określenie Szatana, czyli Lucyfera. Facet ma rozdwojenie jaźni, czy wymyśla sobie pseudonim operacyjny?
(Dalej nie wiem, co zbuntowany anioł robi w niebie, tuż pod boskim nosem.)
Skoro jest tam Lilith, to czemu nie on?
Może są na przepustce...
Przyjdzie po Ciebie i...i cóż. Mam nadzieje, że się spiszesz. Pamiętaj cena jest wysoka...Bóg kazał nam oddać im pokłon! Tym marnym...jak on mógł! Niechaj teraz płaci za to!
Popsujemy mu zabawki! I odmrozimy sobie uszy, a co!A Ty będziesz naszym murzynem, sasasasa!

Zatopił się w bieli a kobieta znów została sama.
Ledwo przemyśleć zdążyła, czego od niej wymagali, a pojawił się kolejny.
Ten był dziwny. Ni to wysoki, ni niski. O ryżych, wręcz czerwonych włosach. Brązowe oczy spoglądały ze spokojem, twarz wyrażała tylko znudzenie.
Brązowooki zblazowany rudzielec średniego wzrostu. Rzeczywiście, kuriozum nadzwyczajne.
Lucyfer potrzebował tylko chwili na odpowiednie ucharakteryzowanie się. Tuż za rogiem miał specjalnie w tym celu przygotowaną budkę telefoniczną.

-A więc śmiertelna, nadszedł czas na Ciebie...


[Lilith i Mastema wracają do raju, gdzie znajdują Adama i Ewę]
-Wykorzystajmy ją. Niechaj przeklęta będzie za to co zrobi...Schowaj się...i resztę pozostaw mi. Jakby coś poszło nie tak...-tutaj wręczył jej coś, co dziś zapewne nozem byśmy nazwali...-wiesz co robić.
Ej, to kto w końcu ma zabić tę parkę, ona czy on? Czy tam w ogóle ktokolwiek wie, co robić?Zaprawdę, powiadam Ci, wiedzą oni, co czynić mają: nawet coś, co nożem byś teraz nazwała, ze sobą wzięli.
Kurwa, udzieliło mi się! :/
***

Gałąź niespodziewanie trzasnęła w okno.
Batem. Bo to nie gałąź, tylko ożywiony prototyp człowieka – mandragora - się po świecie błąkał. A że nerwowe toto było, to tu sobie trzasnęło, tu kogoś kopnęło, a tam znów na Tron Pana naszczało.

Starzec podniósł głowę, rozejrzał się. Przeciągnął i spojrzał na drzwi.
Stukanie obcasów odbijało się na drewnianych schodach, po chwili do niewielkiego pomieszczenia wkroczyła kobieta (...) Skinieniem głowy go powitała, co sprawiło iż czarne włosy przysłoniły błękitne oczy.
Czyżby miała emo-grzywkę?

Bez słowa wyciągnęła doń rękę...
Wyraźnie przestraszony mężczyzna podał jej kilka zwojów...
Niedbale przebiegła wzrokiem po literach aby zacząć czytać od wybranego momentu...
Masz tu jeszcze kilka wielokropków, Ałtorko. Częstuj się: ...............................................................................................................................................................................................................................
I co, zwiększył się mistycyzm?Wciąż nie wiem, kto tu kim jest, co się tu dzieje, kiedy i po co, ale już mi to wisi. Tralala! *cichaczem wypija piąty kieliszek mocnej nalewki*

***

Lilith patrzyła na nóż. Widać anioł milczenie za akceptację uznał. Nim kobieta wzrok podnieść zdążyła mężczyzna zniknął. Zaś w wysokiej trawie wił się wąż. Zaskoczona kobieta patrzyła jak ten się wije w stronę pary.
W międzyczasie, Adam gdzieś odszedł, gdy Lilith zaczęła się zastanawiać, gdzie to pognał, za nią rozległ się donośny, gniewny głos:
-Gdzie się podział Mastema?
Ledwo co śmiertelna odwrócić się zdołała a dłoń dzierżącą nóż przed siebie wyciągnęła. Poczuła lekki opór gdy niemal do rękojeści ostrze w ciele się zatopiło. Cichy jęk i przed nią leżał blond włosy cherubin.
Nie no, gratulujemy opanowania, zimnej krwi i w ogóle... Teraz to już na pewno Jahwe nic nie zauważy.Może upozorują to na samobójstwo? :>

Gdy czyjaś dloń jej ramienia dotknęła mało co i Mestemy na zaatakowała. Ten zaś zaskoczony patrzył na ciało u jej nóg...
-Metatron?
Metatron był serafinem, nie cherubem. Wierz mi, Ałtorko: to da się poznać. :/
Cholera jasna, widziałem że coś jest nie tak! Nie zabiłem ich! Wiesz coś Ty zrobiła głupia kobieto?! - Ryknął rozwścieczony anioł na kobietą spoglądając
A po co angażowaliście w to jakieś postrzelone pannice z przerostem ego? Kazał wam ktoś, hę? Chcieliście, to macie.

-Wiesz coś Ty zrobiła?! Mieliśmy śmiertelnych zabić! A nie zranić jego! Toż bóg nas wygna, przeklnie...
Jo... A juści, słusznie prawisz, kumie. Wygna was, jako żywo!

Zaskoczona kobieta patrzyła na czerwoną plamę na ubraniu aniola...czy anioły mają krew?
Nie, keczup mu się rozlał.

Nie słuchała wściekłego Mastemy...
Tez z kolei wyszarpnął nóż z ciała i wziąl anioła na ramiona...nóż wcisnął w dłonie kobiety.
-Miałaś mi pomóc, a żeś narobiła!
Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj. Bo, zaprawdę powiadam Ci, za co się weźmiesz, to spierdolisz, niewiasto.

Radź sobie sama, zabij ich, zró cokolwiek aby bóg się od nich odwrócił, cokolwiek! Ja niewiele zdziałałem! Pieprzone drzewo...ciekawe czy w ogóle dobre...
Kurczę, coś mi mówiło, że to nie miał być dąb! Przecież ludzie nie jedzą żołędzi!

Zrób coś aby odwrócić jego uwagę od nas...
Striptiz zrób!
chciał abyśmy ludziom służyli, jeżeli dowie się co żeśmy planowali zostaniemy wysłaniu, tutaj na ziemię!
Taa. Bo radośnie ignorujecie fakt, że Jahwe jest wszechwiedzący i się nie dowiaduje – on wie. W świetle tej prawdy jest całkowicie jasne, że macie przesrane, mili państwo, jak w przysłowiowym ruskim czołgu.

I zapewniam cię życie z taką ilością wściekłych ludzi, niegdyś aniołów nie będzie dla ciebie sielanką!
Mamrotał wściekły anioł..po chwili po obu cherubinach pozostała delikatna mgła.
No tak, on zawiódł, a wyżywa się na kobiecie. Ach, to wrażliwe męskie ego...

Niezdecydowana kobieta przysiadła na trawie. Jej spojrzenie na zakrwawionym ostrzu padło, kierowana zwykłą ciekawością palcem po nim przejechała a owy krwią umazany do ust wsadziła. Coś jakby uczucie niepokoju poczuła gdy stalowy posmak pozostał po owym zdarzeniu.
Azaliż, powiadam wam, zaraz mnie szlag jasny prosto z nieba trafi! I to dopiero będzie zdarzenie!
Uch... No i gdzie z tym paluchem do gęby? Mama nie uczyła, że palcami się nie je?!
Ups, przecież faktycznie nie uczyła. ^^’

Ledwo co oparła się pokusie, aby nie oblizać noża. Smak cóż, rzec można że jak zwykła krew acz coś w tym było...obiecującego?
Miał w sobie lekką nutkę mięty. =.=’

Dodać można też że potem owy smak za nią cały czas chodził...
Cóż, Lilith... jedzenie nie chce się od ciebie odczepić? Żuj gumy Orbit!

Zrezygnowana kobieta podniosła sie, pierwszy lepszy owoc zerwała i samotnie po ogrodzie sie przechadzała rozmyślajac co jej zrobić teraz przyjdzie...
Gdy sprawa cała się wyda - w podskokach spierdzielać.
***
Mężczyzna po napisaniu ostatniego zdania, postawieniu ostatniej kropki odchylił się na krześle i spojrzał na kartki. Marnych kilka arkuszy, nic specjalnego...westchnął ciężko czekając na Nią. Podświadomie oczekiwał stukotu obcasów na drewnianych schodach, znanych dreszczy strachu i ekscytacji. Czekał na spojrzenie tych niebieskich, wręcz stalowych oczu...na uśmiech na wąskich twarzy.
Ona miała kilka twarzy? *myśli* Hydra, czy ki diabeł?

Nawet na swoisty blask jakim emanowała blada skóra kobiety, blada, acz bez przesady, choć w księżycowe noce zdawała się być bielsza od tego papieru co na nim pisał.
Acz, powtarzam, bez przesady. Wciąż nie jest to poziom sparklącego Edzia.
zasiadł przy oknie zastanawiając się kiedy to on ostatnio w nocy spał? Sam się stał jak te nocne istoty co w ciemności spać nie mogą, a oczy im się mrużą gdy słońce wschodzi...
Mrużące się oczy... Czy tylko według mnie brzmi to lekko obscenicznie?

Widać przysnął bo gdy oczy otworzył ona już obok niego było. Z brodą wspartą na dłoni spoglądała na niego, na ustach pojawił się wręcz przyjacielski uśmiech-rzecz niesłychana...
Bez słowa wziął w dłoń pióro, w atramencie ja zanurzył ...
Ją zanurzył? Miał tam z nim wannę, czy jak?

A kobieta opowiadać zaczęła...
***

-Pamiętam to, ehh to były niespokojne czasy. Nie wiedziałam co się stało z tym aniołem, ani Lucyfer ani Samael na ziemi się nie pojawiali. Z braku lepszego zajęcia włóczyłam się wiecznie to za tą dupą, Ewą to za Adamem.
Ciekawe, od kogo nauczyła się takiego słownictwa. ;)
Za tamtych dni byłam jak umarła...
Za dnia trawiła mnie gorączka...tak myślę że to było coś na wzór dzisiejszej gorączki.
Bo drzewiej, panie, to nawet gorączki były inne...

W nocy zaś odżywałam, ale co mogłam robić gdy zwykli śmiertelnicy spali?
Nawiedzać ich jako sukub, na przykład? Ostatecznie kraść, mordować... Dużo jest możliwości.
Nie rozumiem również tego że wszelaki głód i łaknienie w tamtych dniach zanikło...(...) Gdy coś jadłam, robiłam to na siłę, cokolwiek piłam, smaku to nie miało. Dlaczego zapytasz? Ano wciąż za mną smak jeden podążał...anielskiej krwi. (...) Cóż, zapewne wiesz co się potem działo, Mastema zrobił swoje, Adama i Ewę z raju wygnano. (...) a więc i ja za nimi ruszyłam. Na wszystkich bogów,
A to jest ich według Ciebie więcej niż jeden? :D

dlaczego ja w tym cholernym ogrodzie nie zostałam. (...) Nie wiem, ile zajęło czasu ludziom dorobienie się potomków...Kain i Abel. (…) nie powiem, urodziwi z nich mężczyźni wyrośli. Adam i Ewa starzeli się, cóż włosy ich białe się robiły, jakby ich dzieci z nich siły wysysały...wiele nocy zajęło mi zrozumienie fenomenu dojrzewania.
Z pewnością było to bardzo wiele nocy, bo biblijny Adam miał żyć 930 lat.
Tym cięższe to dla mnie było, im bardziej oni byli starsi a ja wciąż ta sama. Proste wytłumaczenie znalazłam- w niebie przebywałam, kwestią tego być to musiało..
Ale czemu wciąż jak potłuczona mówisz, to chyba i sam Stwórca nie wie...
Cóż, niektórym się zdaje, że jak walną orzeczenie na koniec zdania, to już będzie picuś-glancuś stylizacja na język biblijny i w ogóle taka podniosłość, że nie ma zmiłuj. To przykre.

Abel był kopią Adama za młodu. Młodszy od Kaina, choć nieco bardziej od niego zaradny, Kain zaś...on był na swój sposób piękny. Czarne włosy, czarne oczy...cóż Ewa gdy sądziła że jej nikt nie słyszy szeptała że do samego Boga podobny być musi...
Bóg jest Latynosem? No nie, tego jeszcze nie było. ;)

26 komentarzy:

Rzepicha von Mjensen pisze...

Kwiiiik! Uczyniłyście mi noc, moje drogie! :D Rano walnę coś konstruktywnego, ale teraz...
... teraz na spoczynek udać się muszę!

kodama pisze...

Dziewczęta, jesteście doskonałe!
Podziwiam odwagę i dzielność przebijania się przez tę okrutną składnie Yody i Hajzera!

Moje komentarze:
"Ten był dziwny. Ni to wysoki, ni niski. O ryżych, wręcz czerwonych włosach. Brązowe oczy spoglądały ze spokojem, twarz wyrażała tylko znudzenie." - opis Michaela z Angel Sanctuary, czyżby nie tylko Kossakowska z tego zrzynała?

"Bóg jest Latynosem? No nie, tego jeszcze nie było. ;)" - skoro Jezus może być Kubańczykiem z karabinem, to czemu nie? http://www.cynical-c.com/archives/bloggraphics/d12851.jpg

Anonimowy pisze...

Genialne w cholerę:D Naprawdę chichotałam na całe mieszkanie:D

Ana

Sineira pisze...

Zaprawdę powiadam Wam, analiza owa tym dla ócz moich była, czym zamorskie frukta dla podniebienia. Zaiste ekstraordynaryjną uciechę mi sprawiłyście, aż z nadmiernej uciechy jagody moje cale pokraśniały;)

kura z biura pisze...

Przeczytałam wczoraj wieczorem, ukwikana poszłam spać, a teraz biorę się za konstruktywny komentarz. Opko zaiste porażające, wzniosłe i świętych tajemnic pełne, zatem z należytym szacunkiem podchodząc, komentarz obfity wystosować się postaram.

Przy pierwszych akapitach nuciłam sobie "Siedzieliśmy jak w kinie na dachu przy kominie" :)

>Kobieta leniwie podniosła jedną powiekę zaraz potem drugą.
*Kurde, a ja tak nie umiem, zawsze podnoszę obie naraz. Foch.

>Już bluźnić zacząć miała
Pierwsza, soczysta wszetecznica już spływała jej z języka, gdy uświadomiła sobie, że lżenie matki Tego, który sam jest swoim początkiem, nieco mija się z celem.
*Uwielbiam to uparte poszukiwanie sensu i logiki...

>-Czymże jesteście aby mnie oceniać?
*Kwintesencja opkowości, ot co! W każdym, ale to każdym, Marysia musi się fochnąć, że ktoś śmie "oceniać ją, nie znając".

>Wieszają się jak Demotywatory.pl w godzinach powrotu dzieci neo ze szkoły.
* Sam miód prawdy z ust Waszych spływa, ot co!

>Cóż za drętwa nazwa "anioł stróż" dla istot tak idealnych jak my!
Taa, Jahwe za grosz nie ma wyczucia stajlu. Powinno być „bodyguard angel manager” czy jakoś tak.
*KWIIIIK!

>Bo oni są zwolennikami profilaktyki... antropogenicznej.
* Bardzo ładna nazwa. Bardzo ładna ^^

>Ten był dziwny. Ni to wysoki, ni niski. O ryżych, wręcz czerwonych włosach. Brązowe oczy spoglądały ze spokojem, twarz wyrażała tylko znudzenie.
Brązowooki zblazowany rudzielec średniego wzrostu. Rzeczywiście, kuriozum nadzwyczajne.
*Robrojek?!

>-Miałaś mi pomóc, a żeś narobiła!
Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj. Bo, zaprawdę powiadam Ci, za co się weźmiesz, to spierdolisz, niewiasto.
*KWIIIIIIIK!

>Bóg jest Latynosem? No nie, tego jeszcze nie było. ;)
Jakim Latynosem? Żydem jest!

Za wieczorną i poranną dawkę kwiku Kura serdecznie dziękuje i na dalsze oczekuje!

SStefania pisze...

Tak sobie się ostatnio zapoznawałam z Waszymi starszymi, klasycznymi analizami, kamiennojedwabnym Snejpem i tak dalej, ale tu się szczególnie ubawiłam. Po części dlatego, że opko podejmuje bardzo mi bliską, ale nie wielbioną ortodoksyjnie tematykę (bo uwielbiam mitologie, religie i tak dalej), a po części, że zabawne komentarze są dwa razy bardziej zabawne w kontraście z tak zadętym stylem. I, muszę przyznać, jesteście teraz obie w bardzo wysokiej formie.

bodyguard angel manager XDDDD (<--- to miało być coś konstruktywnego. Naprawdę miało.)

Zydelka? Kwik, jakie to słodkie. :D Szkoda, że w języku polskim nie ma takiego słowa, jak „firana”.
Ale że co? Czy to ja czegoś nie zrozumiałam?

Tutaj chciałam dać wykład, że Lucyfer =/= Szatan, bo każdego z upadłyh aniołów (Lucyfera, Samaela, Mastema, itd.) nazywa się roboczo Szatanem (w końcu gdy kusi, to się nie przedstawia, 'legion mi na imię' i tak dalej), ale się powstrzymuję, bo co tam.

I mi się zblazowany rudzielec kojarzy z Bogiem z Pamiętnika Znalezionego w Duppie, jednego z legendarnych, starodawnych (1998!) fanfików do Sailor Moon. No ale zaczytywałam się tym za młodu i mi się po prostu wryło, też sądzę, że bardziej z Angel Sanctuary jest spatrzone.

Y, nożem zabiła Metatrona przebranego za cherubina? Okej, zdziwniej i zdziwniej.

Skoro panna nie ma nic więcej, to i analizy pewno już dalej nie będzie, szkoda trochę, to tak bardzo, uroczo, głupiutkie :)

psyence pisze...

buahahahahaha azaliż dawno żem się tak nie uśmiała jak dzika hiena, przeto jest to jak ta wisienka na ciastku, smakowite, a zarazem irytujące tak, iż sam Mistrz Yoda zdzieliłby ałtoreczkę laską XD

Anonimowy pisze...

Widać przysnął bo gdy oczy otworzył ona już obok niego było. Z brodą wspartą na dłoni spoglądała na niego, na ustach pojawił się wręcz przyjacielski uśmiech-rzecz niesłychana...
Bez słowa wziął w dłoń pióro, w atramencie ja zanurzył ...

> Ją zanurzył? Miał tam z nim wannę, czy jak?

A kobieta opowiadać zaczęła...

****
Podobno bardzo skuteczne podtapianie w czasie przesłuchań jest.

Zachwycony, z zainfekowaną inwersją yodową, jasza tak prawi:
- Analiza przedobra, rozśmieszającą zacnie ona jest!

Pigmejka pisze...

Serce me raduje się na wieść, że lektura analizy naszej tak miłą Wam była. :D

SStefania: jeśli chodzi o firankę/firanę - odsyłam Cię do tego artykułu: http://obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=352 Najkrócej mówiąc, "firana" to termin niepoprawny, ukuty przez handlowców, który utrwala się powoli w uzusie, ale nie należy do normy językowej - ergo: nie powinno się go używać. ;)

Kura: ">Bo oni są zwolennikami profilaktyki... antropogenicznej.
* Bardzo ładna nazwa. Bardzo ładna ^^" Ano ładna, bo pomogłaś mi ją wymyślić! ^^ Za co Ci jeszcze raz ślicznie dziękuję. :*

SStefania pisze...

Pigmejko, dziękuję za wyjaśnienie, myślałam, że coś jest nie tak z całym słowem na 'f', a tu, tymczasem, robią Ryszarda z rysia. Nawet nie wiedziałam, fajnie :)
I lektura analizy smakowitą i sycącą, a pożyteczną była :D

malena pisze...

-Nie szkodzi, my już o wszystko zadbamy. Z Tobą pójdzie Mastema.
Ee? Przecież to tylko inne określenie Szatana, czyli Lucyfera. Facet ma rozdwojenie jaźni, czy wymyśla sobie pseudonim operacyjny?
(Dalej nie wiem, co zbuntowany anioł robi w niebie, tuż pod boskim nosem.)
Skoro jest tam Lilith, to czemu nie on?
Może są na przepustce...

To mnie rozwaliło na łopatki :D

Po przeczytaniu kilku fragmentów tego blogaska składnia a la mistrz Yoda zaczęła się robić męcząca. Kreatywność autoreczek naprawdę mnie przeraża.

Niecierpliwie czekam na następny czartek ^^

Anonimowy pisze...

Taaak, składnia mistrza Yody, a anioły rzucają określeniami potocznymi i mówią, że coś jest "drętwe". Czekałam tylko, kiedy któryś powie: "foch z przytupem, bo Bóg nam nie dał trędi piórek".

Analiza świetna, choć czytanie samego opka było męką. Koszmarnie pretensjonalny potworek. Niemniej jednak - dla Waszych komentarzy warto!
Anioły jako bodyguard angel manager - cudowne. A Bóg to kto, Mistrz Gry?
Dzięki za przyjemnie spędzony czas :)

Anonimowy pisze...

To powyżej to byłam ja, zapomniałam się podpisać. No nic, komentarze Wam nabiję ;)

Ome

SStefania pisze...

To jeszcze raz ja. Doczytałam artykuł, którym rzuciłaś, Pigmejko, i już wiem, czemu ta forma była dla mnie naturalna - jestem z Wielkopolski. Nawet nie wiedziałam, że to nasz regionalizm :)

Pigmejka pisze...

SStefania: Hihi, czytanie analiz bawi i uczy!^^
Ome: Każdy dodatkowy komć cieszy analizatorki. :D A co do blogaska - jeszcze większą męką było brnięcie przez niego podczas pisania analizy! ;))

Goma pisze...

Opko słabe nawet jak na opko, ale dzięki Wam nie usnęłam xD Wielbię za wypisanie darów bożych, to mi bardzo poprawiło humor ^^ A poza tym "Striptiz zrób!" i "bodyguard angel manager" - chyba zacznę sobie cytaty spisywać na karteczki i nosić ze sobą w deszczowe dni na osłodę życia :)
Wykrzesałabym więcej entuzjazmu, ale chora jestem, przepraszam :P

Szprota pisze...

Mam kod hytho, więc hytho tutaj piszę, że byłam, przeczytałam, swoje odkwikałam.
Zepsuła mnie mandragora.

Anonimowy pisze...

"Brązowooki zblazowany rudzielec średniego wzrostu."

Kuro Zła, podebrałaś mi komęt!

Dzidka

Anonimowy pisze...

Za co się nie weźmiecie, wychodzi arcydzieło, zaprawdę powiadam Wam, zacne niewiasty :D
Pozdrawiam i życzę weny :)

Bazylia

Miss Derisive pisze...

Gdy wąskie blade usta mężczyzny wygięły się w uśmiechu i kobieta niemal odruchowo uczyniła to samo.
>> Kobieta też się wygięła.

Zrób coś aby odwrócić jego uwagę od nas...
Striptiz zrób!
>> W Raju? Przeca tam już Adam i Ewa nagusieńcy pomykają. Chyba że krasawica taka blaskiem swego wdzięku każdego przyćmi.

Cudna analiza, kwików niezmiernych mi dostarczyła, a znużenie mię odleciało... Tfu, na psa urok, to jest naprawdę zaraźliwe.

Shigella pisze...

@Kura z biura
>> Kobieta leniwie podniosła jedną
>> powiekę zaraz potem drugą.
> *Kurde, a ja tak nie umiem,
> zawsze podnoszę obie naraz. Foch.
Da sie, ale co ma byc w tym reumatycznego, zaiste nie wiem.
Oraz "Kwiiiiiiiiik" za caloksztalt dac musze, azaliz gdzyz krasa i zgroza ogarnac mnie musialy.

Anonimowy pisze...

Kompletnie nie rozumiem waszego humoru. Jak dla mnie jest beznadziejny. Ani jedno zdanie nie wzbudziło we mnie nawet krztyny uśmiechu.

minimysz pisze...

Przeczytawszy analizę, zauważyć chciałam, iż Lucyfer wymysłem chrześcijańskim jest, natomiast Lilith rzekomo z Edenu zwiała po romansie z Samaelem. Romansowi temu trudno dziwić się, wszak Samael pięknym i mądrym aniołem był, w przeciwieństwie do brzydkiego, brudnego i przygłupiego Adama.

Anonimowy pisze...

Analiza boska jak zwykle ( tu wstaw x komplementów)
Anonimowy dwa komentarze wyżej, są trzy możliwe przyczyny:
1 masz oryginalne poczucie humoru
2 masz depresję
3 jesteś babcią moherową/ ojcem Rydzykiem

Pozdrowienia korano

Anonimowy pisze...

"A co, sługa Pana Najwyższego ma niby skrzeczeć?"
Zwłaszcza, że zastępy niebieskie to chóry.

"czemu Lucyfer (bo to on, prawda?) nie siedzi grzecznie w piekle"

Ano dlatego, że nie siedział.
Przy okazji - piekło to nie jest wymysł Zydów tylko chrześcijan.
Szeol nie jest odpowiednikiem piekła, jest zaświatami.
Piekło, jako kara za grzechy, pojawia się dopiero w NT.
Proszę poczytać sobie Księgę Hioba: Szatan spaceruje sobie po Ziemi z innymi aniołami.
W raju był wąż i też nie został skazany na piekło, a tylko na wicie się po ziemi.
Lucyfer (Syn Jutrzenki) został strącony do Szeolu dopiero w Księdze Izajasza. I był to epietet króla babilońskiego a nie upadłego anioła.
Lucyfer jako szef piekła to dopiero Dante i jego "Boska Komedia".
Imię Lucyfer nosił nawet jeden z wczesnych chrześcijanskich biskupów, ogłoszonych potem świętym :D

Paula WinchesterBear pisze...

Co do tych szatanów, to jeśli napisane są z małej litery to chodzi o te różne upadłe anioły, jeśli piszemy wielką literą to chodzi o Lucyfera ;)