czwartek, 29 lipca 2010

Krzywdziciele kaczuszek, czyli Marysia na Pandorę wysłana

Witajcie!

To już rok, od kiedy ukazała się pierwsza PLUSowa analiza! Wybaczcie, że zarzucę banałem, ale żadna z nas nie spodziewała się, że nasze skromne analizatorskie przedsięwzięcie utrzyma się tak długo i zgromadzi grono stałych, wiernych Czytelników. Serdecznie dziękujemy Wam wszystkim za to, że odwiedzacie nas co tydzień i zostawiacie po sobie choć parę słów – każda Wasza uwaga jest dla nas cenna i pomaga doskonalić nasz warsztat. To dzięki Wam mamy motywację do nieustannej walki z ałtoreczkową głupotą i hordami Marysiek kolonizującymi coraz to nowe fandomy.
Z okazji tego małego jubileuszu postanowiłyśmy odmienić nieco szatę graficzną. Mamy nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.
Nie przedłużając: w tym tygodniu przedstawiamy Wam kolejne dzieło, które nie ustrzegło się przed inwazją Mary Sue - „Avatara” J. Camerona. Myślałyśmy, że historia smerfnej Pocahontas jest wystarczająco banalna i większej dawki blogaskowatości już nie pomieści – lecz, oczywiście, myliłyśmy się, bowiem ałtoreczkowa inwencja nie zna granic. Mamy tu zatem dwie gimnazjalistki, które z tajemniczych powodów zostają przez kosmiczną Żydomasonerię uznane za urodzone komandoski i wysłane z supertajną misją na Pandorę. Mamy zUych ludzi, którzy robią zUe rzeczy takim małym kaczuszkom, mamy smoka o silnej potrzebie dominacji, zlewozmywaki udające czołgi, mamy także szkolnego ochroniarza dorabiającego jako alfons i posiadającego boskie moce. I wiele, wiele innych kretynizmów.
Opko podrzuciła nam Wicked Wicca. Dziękujemy!
Adres dzieUa: http://www.fanfiction.net/s/6054164/1/Misja_Smok
Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.


1. Sen
Z niepewnością pakowała się w duży plecak patrząc na śpiącą rodzinę.
A po cóż to dziewczę włazi do plecaka? Zamierza może zaoszczędzić na bilecie lotniczym podróżując w luku bagażowym?
Pakuje się z niepewnością, więc może nawet ona sama nie wie, po co.
Wiedziała, że już nigdy ich nie zobaczy. To uczucie nie dawało jej spokoju, jednak powtarzała sobie, że to dla dobra jej samej i jej rodziny. Odgarnęła ciemnoblond wlosy z czoła i podniosła ciężki plecak.
Ergo – podniosła samą siebie? Może to jednak joginka uprawiająca zaawansowaną lewitację?

Decyzja o ucieczce w świat, przed tym wszystkim, co się stało, przed tym, czego od niej wymagano, zajęła jej sporo czasu - teraz nie zwlekała.
Ech... więc to jednak tylko klasyczny przypadek wakacyjnego giganta, czyli egzystencjalny bunt przeciw wynoszeniu śmieci i zmywaniu garów. :/

Jak najszybciej przygotowywała się do wyjścia. Wzięła najważniejsze rzeczy - parę banknotów z portfela mamy,
Taa... Okradanie mamy z pewnością zawierało się w rzeczach, które boCHaterka robi „dla dobra jej rodziny”.
KWIK. Dobrze, że karty kredytowej nie wzięła.

coś do picia, mapę okolicy,
A – wybaczcie mój klatchaiński – na cholerę jej ta mapa? Dziewczę nie zna okolicy, w której mieszka? Pewnie nawet do wyjścia po bułki potrzebuje GPSa.A mnie bawi to, że panna najwyraźniej planuje wielką ucieczkę... za sąsiednią przecznicę.
telefonu nie wzięła - przecież mogliby ją w ten sposób zlokalizować...
A wzięła śpiworek? ^^
Samotna nastolatka bez telefonu? Hm... Na jej miejscu wzięłabym gaz pieprzowy.
Albo chociaż gumki...

Nagle, ni stąd ni zowąd pojawiła się Natalia.
Prosto znienacka.Zstąpiła z niebios w chmurze dymu.

Szczuplutka blondynka o morskich oczach
Wyobraziłam sobie dziewczynę z dwoma górskimi jeziorami na twarzy...
I z nosem jak Kasprowy Wierch.

podeszła do Moniki, przytuliła ją, nie wypuszczając ze swojego uścisku przez dłuższą chwilę. W końcu puściła, spojrzała się Monice głęboko w oczy i powiedziała:
- Nie ważne co się wydarzy, nie uciekaj. Nie ma ucieczki. I tak cię znajdą.
Taa, Mossad siedzi ci na ogonie, dwie ulice dalej widziano Świadków Jehowy, a Czarni Jeźdźcy przekroczyli już Brandywinę. Istotnie, ucieczka jest daremna.

Monika wykrztusiła z wysiłkiem:
- Nigdy nie będzie inaczej. Ja nie chcę tam lecieć... Oni...
...wciąż pytają mnie, czy wiem, że Bóg ma wobec mnie plan. I węszą.

Natalia podeszła do niej i powiedziała łagodnie:
- Oni nic nie znaczą. Są tylko formalnością, której trzeba się pilnować - do pewnego czasu. Wszystko zależy tylko od ciebie.
Wtedy sen się skończył.
Monika otworzyła oczy.
Zdążyła otrząsnąć się ze snu. Rozejrzała się po pokoju. Było ciemno i zimno, Amelia, jej siostra, smacznie spała chrapiąc donośnie. Fiona poruszyla niespokojnie łapą, strącając przy tym telefon Moniki leżący na pufie.
Co mógł oznaczać ten sen? Czy to była jakaś przepowiednia? Po głowie dziewczyny przemykało wiele myśli. A jeśli się sprawdzi? I dlaczego chciała uciec z domu, przecież nic jej się tu złego nie dzieje...
No nie, w blogasku taka deklaracja brzmi wręcz rewolucyjnie. ;) Moja droga, jesteś absolutnie pewna, że wszyscy cię rozumieją?

Położyła się spać, długo nie mogla zasnąć. Ale przecież praktycznie codziennie miewa osobliwe sny... Jednak ten bardzo odróżniał się od pozostałych. Dziwnie prejrzysty...
Pozostałe były niewyraźne, bo nie zażyły rutinoscorbinu.

Cały czas intensywnie myśląc o tym, co przed chwilą się działo w jej wyobraźni, w końcu zamknęła oczy.
Znów twarz jej najlepszej przyjaciółki.
Uśmiechnęła się i wskazała Monice jakieś miejsce.
Uśmiech był tak piorunujący, że aż wyrąbał sobie własny akapit, co? =_=”

Z jej twarzy bił anielski spokój. Monika spojrzała się we wskazanym kierunku. Była tam dziwnie gładka skała, nad nią strop z głazu i pnączy,
Mhm. Skała przykryta stropem z głazu? To się chyba nazywa jaskinia, ale może ja się nie znam...
A w ogóle, to nie wiedziałam, że „głaz” to substancja.

w oddali widoczne błękitne niebo pokryte strzępkami biało-pomarańczowych chmur. Szum wody i panująca wokół dziwna cisza powiększała ciekawość i irytację Moniki. Dlaczego Natka nic jej nie mówi?
Bo natka, jako fragment rośliny okopowej, rzadko jest rozmowna.

Spojrzała się na Natkę z niepewnością. Ta tylko zachęciła ją z zadziwiającym spokojem do podejścia bliżej.
Bo natki to zazwyczaj szaleją. Zwłaszcza te od pietruszki są bardzo nerwowe.

W miarę zbliżania się do skarpy coraz bardziej slychać było dziwne dźwięki, coś jakby strzały i donośne jęki zwierząt. Monika powoli weszła na skałę.
Widok, kóry ujrzała, zapierał dech w piersiach.
Promienie popołudniowego słońca padały łagodnie na porośnięte zieleniną równiny i lasy wielkich, masywnych drzew,
Las drzew... Bo zazwyczaj, to drzewa rosną sawannami, co nie?
Mógł to być na przykład las... krzyży. ^^

których dotąd nie miała okazji widzieć. Przez łąki przedzierały się stada stworzeń podobnych do koni, równie dobrze jak one się poruszając,
Mam rozumieć, że wszystkie stworzenia poza końmi poruszają się „nie tak dobrze”? Śmiała teza.Ekhm... Może takich zwierząt? To się nazywa gnu, dziecko.

w górze latały ptakopodobne różnokolorowe smoki; to one wydawały te dźwięki.
Strzelały i jęczały? O.oMoże to stawy im tak trzeszczały w locie?

Poruszały się z gracją godną motyli tańczących pośród kwiatów, wspomaganych letnim, delikatnym wiatrem.
Czytaj: rozpaczliwie trzepotały skrzydłami, a i tak wiatr miotał nimi, jak chciał.

Wokół UNOSIŁY SIĘ skały i głazy różnorakiej wielkości, tworząc osobliwą sieć gór; niektóre były wielkie jak 40-piętrowe budynki obrośnięte gęstym, ciemnym bluszczem i różnymi przepięknymi kwiatami i innymi roślinami, z części wypływała woda w postaci potężnych i niesamowicie zachwycających wodospadów.
Tak, tak, orgazm gałki ocznej i w ogóle. Wiemy, też oglądałyśmy „Avatara”... ale caps locka i „niesamowicie zachwycający” mogłaś sobie darować.Mogła jeszcze napisać, że patrząc na to, przeżyła impoderabilistyczny zachwyt frenetyczny.

Gdzieś na niebie przelatywał ogromny, czerwono-pomarańczowy smok, wydając z siebie przeraźliwy okrzyk dominacji;
Masz, kurwa, jakiś problem?!”, wrzeszczał; od czasu do czasu porykiwał też przeszywająco „Wyjebać ci?!”.

w dole zwierzęta rozpierzchły się w jednej chwili, ustępując na powrót ciszy wciskającej się bezczelnie w bębenki.
Bezczelna cisza... No tego jeszcze nie było.
Auć. Dostać taką ciszą, to nie przelewki.

Nie mogła nadziwić się całemu poczuciu tajemnicy, jakie emitowało z tego miejsca, jego niezwykłości i magiczności.
Jakie emitowało z tego miejsca CO?!No, tę magiczność emitowało. :> Z takim cichym „bzzzz, bzzzz”...

- Pięknie tu, co? - niespodziewanie Natalia podeszła do niej.
- Bardzo... - Monika, oniemiała i przytłoczona bajecznym widokiem otoczenia, jeszcze chwilę przyglądała się widokowi, po czym zaniepokojona spojrzała się na Natkę. Ta cały czas wpatrywała się w niebo i powoli zachodzące już słońce.
Całą chwilę wpatrywała się w słońce? Twarda jest. ;D

- Słyszę maszyny. Czy zdążyli tu dotrzeć ludzie?
- Tak...
- Bosko. Po prostu super - powiedziała z sarkazmem, wywracając oczami. - Czy oni muszą wszędzie się wciskać...
Taa, nie to co ty, nie? Ciebie tu zapraszali.Bo ona jest nadludziem, to Ty nie wiesz?

Ale... Co oni do...
Monika z przerażeniem zauważyła ogień wydobywający się zza lasu. Coraz głośniejsze strzały i warkot wielkich, masywnych pojazdów wzbudziły lęk nawet w wielkim smoku, który krzyknął i zawrócił na najbliższą skałę latającą, gdzie się ukrył. Wtem zauważyły wyłaniające się zza powalanych przez ogień i siłę (oraz zadeptywanych przez dumę i uprzedzenie), uzbrojone 4-metrowe roboty, w których siedzieli ludzie.
Taa, i ludzi tych widać było aż „zza lasu”. :/ Co było powalane przez ogień i siłę, pewnie nigdy się nie dowiemy...

Z pełną sadysfakcją (Czyli z sadystyczną satysfakcją, tak? Nawet ciekawie to wyszło w tym kontekście.) podpalali drzewa i skazywali na okrutną śmierć faunę, która jeszcze nie zdążyła uciec.
Za to flora wiała, aż się kurzyło.
No jasne, źli ludzie czynili nieprawość aż piszcząc z występnej uciechy. Deptali kwiatki, straszyli takie małe kaczuszki, a jak gdzieś zobaczyli żabę, to nie ma bata – musieli nadmuchać. I kopali jeże.
Dobrze, że tych ostatnich nie starali się przelecieć.
Obok nich kroczyli żołnierze, też uzbrojeni po zęby, wyposażeni w dziwne maski, którzy podobnie jak prowadzący roboty, zabijali wierzęta (to jakieś pieszczotliwe określenie ludzi religijnych?) i skutecznie pomagali niszczyć tutejszą roślinność. Widać było, że ból i cierpienie innych sprawiają im radosć.
Za każdym razem, gdy taka mała kaczuszka zaliczała headshota, podskakiwali z radości i składali dziękczynienie Szatanowi.
To pewnie byli sowieci. Bo nie ma to jak zimna kaczka po rosyjsku...
Zimny Lech, moja droga. ^^

Pojazdy, wyglądajace jak czołgi wielkości domów torowały drogę nieszczęsnym ludziom.
A czemu nieszczęsnym? Podobno wyglądali na zadowolonych.Pojazdy tylko wyglądały jak czołgi, jednak tak naprawdę były wielkimi zlewozmywakami.

Nagle wszyscy usłyszeli dzikie okrzyki z lasu. Około 30 niebieskoskórych, 3-metrowych postaci zaatakowało za pomocą łuków, strzał i własnych rąk z pełną nienawiścią pochód.
Dzikie leśne okrzyki, ręce pełne nienawiści... *wzdech* Ale co się dzieje się?A ja się zastanawiam, co to są te pochódy.

Ten natychmiast odpowiedział ogniem. Tubylcy od ostrzału wrogów padali jak muchy, aż w końcu wszyscy leżeli martwi w trawie lub sami odbierali sobie życie. Żołnierze widząc, że wygrali zabiawiali się ciałami martwych niebieskoskórych.
Uch... Nie, nekrofilii mówimy stanowcze „NIE”.

Kopali je, rzucali, a kiedy znudziło im się, zostawili je na pastwę losu.
Bo przecież powinni im wyprawić wystawny pogrzeb, prawda?

Odeszli daleko dokańczając strasznego czynu,
Czytaj: dorzynając okaleczoną okrutnie Gramatykę.
I kaczuszki.

Monika spojrzała się jeszcze raz na po cześci spalone już połacie lasów i łąk, po czym zapytała:
- Co to za miejsce? I dlaczego mnie tu przyprowadziłaś?
- Dowiesz się w swoim czasie. Na razie pamiętaj: kieruj się sercem. Czasem po prostu serce jest mądrzejsze od rozumu.
I odśwież sobie „Pocahontas”, może ci się przydać.No jasne, zostaw ją w obcym świecie, bez żadnych informacji, za to z prześlicznym banałem. Na pewno pomoże jej to w walce z dzikimi zwierzętami, które nie są tak uroczo milusińskie, jak jeże i kaczuszki.

Za Natką ukazało się oślepiające światło. Weszła do niego, obejrzała się, i zniknęła.
Pod nadjeżdżającym pociągiem.

Monika została sama ze swoimi myślami. Rozmyślała o tym, co miało to oznaczać, dlaczego Natka ją tu przyprowadziła... "Dowiesz się w swoim czasie". Czego ma się dowiedzieć? I kiedy? I co ma ona wspólnego z tymi lasami, jak może im pomóc? Tego wszystkiego było za dużo. Za dużo jak na nią. "Dlaczego akurat mnie musiało to spotkać..." pomyślała. Usiadła pod kamienną ścianą, podparła głowę na kolanach
Zdjęła ją z szyi i ułożyła sobie na podołku?

i zamknęła oczy.
Radosne ujadanie Fiony rozbrzmiewało w pustym mieszkaniu. Monika obudziła się na swoim łóżku, odkryta, z nogami na ścianie i głową na krawędzi łóżka.
Trafiła na psychopatę rozmiłowanego w tworzeniu alternatywnych aranżacji wnętrz, jak widać.

Szybko wstała, rozluźniła kark i palce u rąk, i ze zdziwieniem stwierdziła, że z policzków kapią jej łzy. Do pokoju wpadła Amelia.
To ile jeszcze osób było w tym „pustym mieszkaniu”, co? A może pełne jest dopiero wtedy, gdy wygląda jak targowisko w Kalkucie?


2. Niezwykłe zadanie

Monika siedziala w głośnej klasie na historii, opowiadając Natalii o niezwykłych snach.
Pomieszczenie buczało i pogwizdywało donośnie, w pełni dowodząc zasadności swej nazwy.Tablica gwizdała Marsyliankę, zaś krzesła wykłócały się o ocenę panowania Ludwika XIV.

Za oknem lało jak nigdy, burza rozszalała się na dobre, a atmosfera w klasie nie przypominała pod żadnym względem atmosfery na zewnątrz.
Jak to? Wewnątrz nie padało, nie grzmiało i nie trzaskały pioruny? Niebywałe.

Wszyscy znudzeni lekcją, słuchali muzyki, rysowali, inni po prostu spali.
Spał chyba także nauczyciel, bo nie wiem, jaka pipa pedagogiczna pozwoliłaby na coś takiego.

Monika ciągnęła swoją opowieść, Natalia słuchała, co jakiś czas pisząc smsy do koleżanki w ławce na końcu sali.(...)
Wróbelek utknął na czas ulewy pod daszkiem domku dla ptaków, teraz pukał w szybę, zapewne żeby ktos mu otworzył.
No, wróbelki są znane z tego, że pakują się ludziom do domów, a potem rozsiadają w ulubionym fotelu i kradną piwo z lodówki, małe paskudy. ^^

Powoli chmury ustępowały błękitnemu niebu.
- Wiesz co ci powiem? - Natalia wzięła kolejną gumę do żucia i włożyla ją sobie do buzi.
Kurde, niech jeszcze nogi na ławkę wywali i zacznie sobie robić pedicure. :/
Albo niech pizzę zamówi, co się będzie do gumy ograniczać.

- Masz dziwne sny. I co niby to miało oznaczać, co? - spojrzała się na nią niedowierzająco.
- Myslę, że to proroczy sen... wszystko było takie przejrzyste, jakbym tam była... Co, nie wierzysz mi?
- Nie no, wierzę ci, tylko wątpię, żeby to był sen proroczy, czy jak ty żeś to tam nazwała... - odparła, bawiąc się swoją bransoletką, na jej twarzy zagościł nagle szeroki uśmiech. - No bo wiesz, istnieje coś takiego jak kac, lub stan pod wpływem...
Uuu, ależ „stan pod wpływem” a „kac” to dwie zupełnie różne sprawy! Ałtorka widać nie wprawiona, to nie wie... ^^Technicznie rzecz ujmując, kac jest następstwem stanu pod wpływem.
I zazwyczaj nie towarzyszą mu halucynacje, zapomniałaś dodać. ^^
Ale nie zmienia to faktu, że takie sny można mieć i bez specjalnych dopalaczy. Więc nie wiem, o co chodzi tej dziewczynie.
To miał być taki przyjacielski żarcik, wiesz... Tzw. Element Komiczny.

- Ja myślę, że to, co pojawiło się w tym drugim, to jakieś miejsce, do którego polecimy w przyszłości.
Polecicie niechybnie – jeśli tylko zamienicie piwo na grzybki halucynki.

- Jak coś, to w dalekiej... - Natka pochyliła się w stronę Moniki, wyciągając ołówek i kartkę. - Mów, jak wyglądał ten duży, pomarańczowo-czerwony smok, ja spróbuję go narysować. (...)
Monika opisała jego wygląd bardzo dokładnie; w tym samym momencie Natka rysowała stwora. Masywne, pomarańczowe skrzydła o rozpiętości większej od 20 m
Duża chyba była ta kartka.

[tu następuje opis smoka z „Avatara”; jako że Czytelnicy prawdopodobnie film oglądali, przytaczać go nie trzeba]
- To coś nie wygląda mi na stworzenie z Ziemi, ani z żadnych mitów...
Ta, specjalistka się odezwała. Nie takie rzeczy twórcy fantasy wymyślali, złotko.Tak, bo zwierzęta mityczne przecież widywałaś na własne oczy.

- To co to w takim razie może być?
- Bo ja wiem? Nie powiem ci miśku, bo sama nie wiem. Coś nie z tej planety.
Gdybym miała wierzyć w realność moich snów, to musiałabym uwierzyć w istnienie tańczących żurawi i w piwnice w pociągach. Brawo dla tych pań.
A ja w to, że na Długiej w Gdańsku trwa obława na wampiry. =.=”

Wypluła gumę, przyklejając ja do ławki.
A potem bekła, rzygła i wyszła.
Ślad jej stóp znaczyła słoma, co jej się z butów sypała.

Znużona lekcją klasa powoli wstawała, powstał charmider i zamieszanie.
A także rozgardiarz i niepożondek.

[dziewczęta zrywają się z lekcji]
Monika i Natka pognały w stronę głównego wyjścia. Dzieciaki z pierwszych klas spoglądały na siebie, robiąc zdziwione miny.
Hę? Wszystkie tkwiły w tym niemym zadziwieniu nie wiadomo nad czym? To jakaś szkoła dla dzieci z autyzmem?

Tuż przy drzwiach zatrzymał je ochroniarz.
- A panienki to gdzie się wybierają? - zapytał rutynowym głosem.
Głos odświętny przeznaczony dla dyrektora, zaś głos najbardziej odświętny – dla rudej anglistki.

- Nasz wychowawca nas zwolnił, proszę pana, idziemy do domu... - mruknęła Monika, po czym usiłowała przecisnąć się do drzwi. Ochroniarz z łatwością odepchnął ją deikatnie.
Deikatnie? Boską mocą ją odepchnął?

- Dobra, idźcie. I tak wiem, że idziecie na wagary.
- Yyy... dziękujemy! - odpowiedziały zaskoczone. Jeszcze nie było w gimnazjum ochroniarzy, którzy wypuszczali uczniów ot tak sobie, do domu.
Moc Mary Sue jest zaiste niezmierzona... =.=’

- No już, lećcie, bo i ja będę miał kłopoty. - uśmiechnął sie porozumiewawczo i odsunał się od wejścia. Dziewczyny, rozpromienione wyskoczyły na zewnątrz.
- Tylko pamiętajcie, że biorę 20 procent od waszych zysków z galerii! – krzyknął za nimi.

Gdy Monika wyciągała klucze od roweru a Natalia kluczyki od skutera,
Ke? Gimnazjalistka jeżdżąca na skuterze?
*chowa się do schronu*


coś na podjeździe przykuło ich uwagę. Ochroniarz spoważniał, przyglądał się uważnie.
Czarna, elegancka limuzyna podjechała pod szkołę, mocno rzucając się w oczy.
Emanowała zajebistością na odległość i atakowała źrenice.

Zatrzymała się, wysiadł z niej tęgi mężczyzna w czarym garniturze, za pasem trzymał dobrze widoczną broń. Typowy paker, "piesek rządu", pomyślała Monika.
O LOL. A kim panienka jest, by obcych ludzi psami nazywać, hę?I skąd wie, że rządu, a nie jakiegoś wysoko postawionego biznesmena? Miał na garniturze naszywkę „JK jedynym słusznym prezydentem, PO śmierdzi”?

Chłopaki wracający z fajków za szkołą pochowali się szybko do szkoły, wystraszeni.
Te dzieci są chyba jakieś zastraszone. To się dzieje w Chinach, czy jak?

Mężczyzna podszedł do wejścia głównego, widząc Monikę i Natalię spojrzał się na jakieś papiery, które trzymał w dłoni i zapytał się:
- Monika Wasilewska i Natakia Zych?
- Taak... - odpowiedziały razem. Poczuły lekkie zdenerwowanie. Facet z giwerą za pasem przyjeżdża limuzyną specjalnie po nie...
- Idziecie za mną. - rozkazał i spowrotem szedł do limuzyny. Dziewczyny spojrzały się na siebie pytającym wzrokiem i wykonały polecenie.
Taa... Takie to niby życiowo uświadomione panny, a wlezą do samochodu z obcym, uzbrojonym facetem, który nawet nie raczył się wylegitymować. Cóż... dobór naturalny wciąż działa, jak widzę.Bo im zaimponował jego... rewolwer.
A poza tym liczyły na dobry zarobek. ;>

Mężczyzna schował się w aucie, usiadł na miejscu kierowcy. (...) Monika szła pierwsza, za nią Natka. Wsiadły do limuzyny, ta stała jeszcze chwilę. Przechodnie gapili się na nią jak na ósmy cud świata.
Gdzie się dzieje akcja, że tam ludzie eleganckich samochodów nie widzieli? W jakiejś zapadłej dziurze w Bieszczadach?Ta, i na początku XX wieku.

W środku siedział mężczyzna czytający gazetę, ubrany w taki sam czarny garnitur, co kierowca.
W Biedronce mieli akurat promocję na kostiumy Facetów w czerni.

Włosy, dosyć krótko przystrzyżone, były ładnie ułożone żelem do włosów. Obok niego leżała duża torba.
Leżały w niej przygotowane zawczasu dżinsy.
Przyjaciółki skuliły się w kącie, spoglądając podejrzliwie na siedzącego. W końcu ten podniósł wzrok, odłożył gazetę i grzecznie się przedstawił.
- O, tak szybko? Nazywam się Tomasz Pruski. Mówcie do mnie Tomek. Pracuję w ZPZ. Moim zadaniem jest ochraniać was...
- Gdzie nas wieziecie? - przerwała mu Monika. Limuzyna niespodziewanie ruszyła z miejsca.
- Opowiem wam i wyjaśnię wszystko później. Narazie prosiłbym was, żebyście wyłączyły telefony i oddały mi je.
- Dlaczego?
- W tajwańskim burdelu, dokąd zmierzacie, i tak nie będziecie miały z nich pożytku – a ja zawsze mogę je opylić na Allegro.

- To, gdzie was wieziemy, jest tajemnicą. W czasie tej podróży nikt nie może do was dzwonić. Nikt oprócz was i waszych rodzin nie może o tym się dowiedzieć. Zrozumiałyście? Nikt, naprawdę NIKT nie może o tym wiedzieć, chyba, że na to pozwolimy. A jedziemy na południe Polski, gdzie mamy swoją placówkę.
To nie prędzej byłoby śmigłowcem?- A tymczasem, dziewczynki, poczęstujcie się tymi cukierkami, są bardzo smaczne...

- A... jaką firmą jesteście, czy czymśtam? - zapytała Monika, w tym samym czasie Natalia próbowała ułożyć się wygodnie na kanapie.
- Jestem sekretarzem Marka Skłuszewskiego, prezesa polskiego wydziału Związku Pozyskiwania Zasobów. Ów Związek zajmuje się...
No nie mów. Pozyskiwaniem zasobów? Niemożliwe.Ta sytuacja staje się coraz bardziej jednoznaczna. Już nawet nie muszę mieć Skojarzeń.
A zresztą, przeczytajcie sobie w wikipedii. - wyciągnął z torby mały laptop, podał go Natalii. Ta uruchomiła przeglądarkę, wpisała w wyszukiwarkę wikipedii "ZPZ", i zaczęła czytać na głos definicję.
- "Zarząd Pozyskiwania Zasobów lub ZPZ,
To w końcu Związek czy Zarząd? Gość nie wie, gdzie pracuje?KWIK. Nie ma to jak Wikipedia jako wiarygodne źródło informacji. To całe boskie ZPZ nie ma nawet swojej strony internetowej?

jest największą organizacją pozarządową w ludzkiej przestrzeni.
Cooo? Co to za brednia? A tak w ogóle to gdzie jest nieludzka przestrzeń?Taka ten... ee... przestrzeń pozbawiona kultury osobistej chyba. Choć to wciąż nie ma sensu.

Jego moc jest taka, że większość rządów Ziemi ma mniejsze bogactwa, wpływy polityczne i zdolności wojskowych.
Kurwa... No nie zniesę. Jakieś kosmiczne masoństwo.
Takie zajebiste i nikt o nim nie słyszał – mimo że jest o nim artykuł na Wikipedii?
Ani chybi, jacyś Żydzi za tym stoją. Ewentualnie Gazeta Wyborcza.
Gazeta Koszerna, chciałaś powiedzieć. ;)

ZPZ ma prawa do monopolu na wszystkie produkty wysłane, otrzymane z Pandory i innych pozaziemskich planet.
Z ziemskimi planetami każdy może handlować do woli.

- Dobra, ale może coś konkretniej? - wtrąciła Monika.
No, dyć to Masoni, nie? I pewnie jeszcze Żydzi, co do jednego.I komuniści.

- A więc. Związek Pozyskiwania Zasobów zajmuje się - jak w nazwie - pozyskiwaniem zasobów naturalnych.
*przypina facetowi wielką odznakę Kapitana Oczywistość*

Jej początkiem jest Dolina Krzemowa, to od niej wszystko się zaczęło. Ludzie potrzebują coraz więcej energii elektrycznej, a co za tym idzie - przewodników, półprzewodników i nadprzewodników.
A także podprzewodników, międzyprzewodników i cholerawiejeszczejakichprzewodników.

ZPZ głównie z tego jest znana, z tego się utrzymuje. Z wydobywania i handlowania nimi...
Wydobywa z ziemi gotowe przewody elektryczne? Może jeszcze z izolacją?

- Ale po co my wam? Mamy po 16 lat, nie jesteśmy w pełni wykrztałcone,
Zaiste, widać.

nie umiemy tego, czego od nas wymagacie...
- Czy ja wam powiedziałem, co będziecie robić?
Dziewczyny zamilkły na chwilę, zbite z tropu.
- Myślałam, że... no wiesz... a potem dżinsy i po sprawie...

- Otóż naukowcy z NASA poinformowali nas w 2104 roku... - oczy Moniki rozszerzyły się w zdumienu, Tomek pomimo tego dalej nawijał.
Tak się wczuł, że nie zauważył, że przeistoczyła się w lemura?

- o istnieniu Pandory, księżyca Poliferma, planety krażącej wokół gwiazdy Alfa Centauri A. Ten księżyc jest bogaty w unobtanium - nadprzewodnik, który odkryli parę lat później chemicy, też z naukowcami,
Bo chemik absolutnie nie może być naukowcem. Nie, „naukowiec” to oddzielna grupa zawodowa przecież. :/
Z tekstu wynika, że NASA poinformowało świat o księżycu bogatym w pierwiastek, który zostanie odkryty dopiero parę lat później. To jest dopiero strategiczne myślenie!

studiujący próbki gleby przywiezione przez sondę wysłaną na misję na Pandorze. Jest stosowany w komputerach, transporcie i innych dziedzinach. Bardzo cenny, 20 000 000 dolców za kilo.
Ergo – bezwartościowy, bo nikt nie jest na tyle bogaty, by kupić jego większą ilość. Dla porównania : dzisiejsza cena platyny wynosiła 1,5 mln $ za uncję.
No, chyba że w przyszłości mają taką hiperinflację, że chleb stoi po sto dolców.

[Tu następuje streszczenie fabuły „Avatara”. Pomijamy.]
Teraz tam wróciliśmy i chcemy odzyskać części maszyn, które straciliśmy w bitwie. Wam Związek powierzył tę misję, by odnależć szczątki Smoka i przynieść jego najważniejsze ocalałe części. Przydadzą nam się. I macie ją wykonać, czy się to podoba, czy nie.
Bo przecież na całym świecie nie ma bardziej wykształconych, sprawnych i utalentowanych komandosów niż gimnazjalistki, prawda? =.=


CDN

32 komentarze:

Belladonna pisze...

Witam ^.^
Pamiętam swoje pierwsze, a właściwie
jedno z pierwszych opowiadań jakie pisałam. Trafiałam wtedy na blogi, właśnie takie jakie analizujecie i jak każde dziecko myślałam że skoro mają dużo "komciuff" to ich opowiadania są wybitnie dobre. W efekcie starałam się pisać dokładnie tak jak one i jeden po drugim, zaliczałam każdy punkt z aŁtoreczkowego kanonu. Zapomniałam skasować tamtego bloga, i niedawno na nowo na niego trafiłam.
Uważam że nadawał by się do waszej analizy. Może przynajmniej uczynicie z tego badziewia coś pożytecznego :)
http://krysztalowe-lzy.blog.onet.pl/
Zanalizujcie go, przynajmniej się trochę pośmieję ^.^

BloodBathPunk pisze...

Wasze analizy są niesamowite!! Muszę zasłaniać usta, by nie opluć całego pokoju.
Czytam też poprzednie analizy i szczerze to nigdy nie przelałam tyle łez ;p

Mrohny pisze...

Rok? Rok!? ROK?! Już rok? Gratulacje i w ogóle owacje, zią. Dobrze, że jesteście ;)

"Co było powalane przez ogień i siłę, pewnie nigdy się nie dowiemy..."
Jak to nie? Powalane i z pewnością powalone jest to opko :D

A ten facet to pewnie ten słynny Agent Tomek!

Wonsz pisze...

Sto lat, sto lat :>
I miliona analiz.
Chociaż może lepiej nie, bo to oznacza, że jest tyle popaprańców Ałtoreczek.

Analiza świetna, uśmiałem się. Najlepsze momenty:
"No, wróbelki są znane z tego, że pakują się ludziom do domów, a potem rozsiadają w ulubionym fotelu i kradną piwo z lodówki, małe paskudy. ^^"

"A potem bekła, rzygła i wyszła.
Ślad jej stóp znaczyła słoma, co jej się z butów sypała."

Piękne, aż mam łzy w oczach.

Anonimowy pisze...

To było piękne i fakt, że nie oglądałam Avatara wcale nie przeszkodził mi w śmianiu się.
Ten cały ZPZ musi być jednak bardzo biedny, skoro stać go tylko na dwie Maryśki ;)

Anonimowy pisze...

Analiza świetna. Nie wierzę, że to już rok jak koleżanka pokazała mi stronę "przyczajonej logiki". Analiza jak zawsze świetna.

Anonimowy pisze...

Gdzieś na niebie przelatywał ogromny, czerwono-pomarańczowy smok, wydając z siebie przeraźliwy okrzyk dominacji;

„Masz, kurwa, jakiś problem?!”, wrzeszczał; od czasu do czasu porykiwał też przeszywająco „Wyjebać ci?!”.



Sto lat, sto lat, niech analizują naaam!

Analiza absolutnie miażdży system, dawno już żadna z nich nie przyprawiła mnie o tyle głośnych kwików i wylanych ze śmiechu łez, i nie przyczyniła się do tylu troskliwych pytań domowników o stan mojego zdrowia psychicznego. Życzę Wam więc z okazji jubileuszu, żeby Wasza kondycja analizatorska zawsze była na co najmniej tak wysokim poziomie!

Anonimowy pisze...

Stooo lat! I wieluuu wspaniałych analiz! :D
Ale odnośnie blogaska, bądź, co bądź, chwali się, że dziewczyna nie kłóci się z ortografią (poza paroma wpadkami) i interpunkcją. I że nie skonstruowała (przynajmniej do tej pory) jędzowatej bohatereczki. A z tą Natką aka natką lekkie przegięcie z Waszej strony...
Mimo to analiza bardzo dobra, uśmiałam się jak zwykle ;)
Wasze zdrowie, no! :D

Sineira pisze...

Serdeczne gratulacje z okazji wiadomej, wielu analizatorskich sukcesów i mnóstwa weny.

Ktosza pisze...

Już wam składałam życzenia, ale sto lat raz jeszcze :)
Analiza świetna, ale co do samej treści opka... dlaczego właściwie wybrano dwie gimnazjalistki do takiej roboty? I czy jestem bardzo naiwna, zadając to pytanie? :>

Anonimowy pisze...

Sto lat i sto kolejnych analiz życzę! Chociaż z drugiej strony, życie bez Ałtoreczek byłoby łatwiejsze... ale jak żylibyśmy bez waszych analiz?!
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! Publika was kocha!!!

Ana pisze...

Sto lat Sto lat niech żyją żyją naaaaaam!
A kto?! ANALIZATORKI!
Innymi słowy, dominujący Smok "wyjebać ci?!" poprawił mi humor na cały dzień...
:D

kura z biura pisze...

Brawo! Sto lat dla PLUSa i wielu ałtoreczkowych kaczuszek do rozdeptania!

Zawsze rozwalają mnie na atomy te Marysie powołane do Ratowania Świata i tak kompletnie bez żadnych podejrzeń wsiadające do tajemniczych czarnych limuzyn...
No i oczywiście opka pisane o sobie i swoich ulubionych koleżankach, tjaaa...

Anonimowy pisze...

*podpalali drzewa i skazywali na okrutną śmierć faunę, która jeszcze nie zdążyła uciec.

>Za to flora wiała, aż się kurzyło.

>>No jasne, źli ludzie czynili nieprawość aż piszcząc z występnej uciechy. Deptali kwiatki, straszyli takie małe kaczuszki, a jak gdzieś zobaczyli żabę, to nie ma bata – musieli nadmuchać. I kopali jeże.

>Dobrze, że tych ostatnich nie starali się przelecieć.

****
Proszę Państwa, oto jest PLUS w całej swej okazałości!

I za takie komentarze wielbię Was od roku i mam nadzieję, na wiele dalszych lat TAKIEJ lektury.
@@@@

Tylko wiedźmy z kotem trochę żal...

jasza

Anonimowy pisze...

Sto lat, sto lat, stu analiz i stu tysięcy widzów-czytaczy ^.^
Nowa szata graficzna prześliczna :)

Przy dominującym smoku myślałam, że pęknę. Wyobraziłam sobie Dżejka wierzchem na Toruku i samego Toruka, lżącego na lewo i prawo wrogie zastępy nieprzyjaciela XD

Swoją drogą aŁtoreczki udowodniły mi po raz kolejny, że nie ma tego na świecie, czego by nie spsuto na necie. Unf.

Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!
Nadira

Pigmejka pisze...

Jejku... Dziękujemy za te cudowne komentarze, jesteście kochani! :)
I dziękujemy także, że jesteście z nami co czwartek. Cieszymy się, że możemy Wam sprawić choć trochę radości. :)
Postaramy się być z Wami jak najdłużej, póki nam tylko natchnienia starczy! A takie słowa, jak Wasze, bardzo dodają sił i ochoty do pracy nad tym blogiem.
Postaramy się więc być jak najlepsze! :D

Analizatornia Chaosu pisze...

"Wszyscy znudzeni lekcją, słuchali muzyki, rysowali, inni po prostu spali.
Spał chyba także nauczyciel, bo nie wiem, jaka pipa pedagogiczna pozwoliłaby na coś takiego."
zmartwię was, ale moja babka od angielskiego, z podstawówki jeszcze była własnie taka... można jej było dosłownie wleźć na głowę v,v

"Bo chemik absolutnie nie może być naukowcem."
nie? *chowa się w kąciku* tyle lat na marne...

i jestem szczerze zaciekawiona, co też Mary Sue zrobi z Pandorą... xD

/Mika-el

Anonimowy pisze...

Na Ozyrysa! Nie mogę być naukowcem... nie wynajdę/odkryję tego zajebistego pierwiastka na obcej planecie. Mój światopogląd został zniszczony i pozostało mi jedynie zostać operatorem walca drogowego... ehhh. Albo wiem! będę pracować w tych Kopalniach Przewodników! Wyspecjalizuję się w wydobywaniu przewodników Pascala i National Geografic :D

Gratulacje Dziewczyny! Dobra robota i trzymajcie tak dalej:) oby rok kolejny (a po nim kolejny, a po nim kolejny...i tak fraktalnie kolejne;]) był/y równie produktywne w tropieniu absurdów i gnębieniu banałów.
Hail Przodowniczki Pracy!
pzdr Vanda

Anonimowy pisze...

mnie się też analiza w większości podobała, bardzo sprawne jesteście w wytykaniu błędów logicznych i gramatycznych :)
ale mam małe ale...
wydaje mi się, że nie doceniłyście poczucia humoru ałtorki. przecież ten opis pana z limuzyny, agenta Tomka, nawiązanie do wikipedii - to są kpiny z naszej sfery publicznej! ałtorka ewidentnie słucha / patrzy i ocenia to, co się dzieje w kraju, i to ocenia krytycznie, obśmiewając. za to powinna dostać plusa.
(nawiasem, komentarz analizatorski przy tym "piesku rządowym" zdaje się sugerować, że analizatorka nie wie, kto obecnie rządzi w Polsce ;)
druga rzecz: przewodniki, nadprzewodniki, i co tam jeszcz było - to nie to samo, co kable elektryczne :) to nazwy pewnych substancji, także występujaćych w naturze. i tak, są to zasoby, które można wydobywać czy pozyskiwać.
no i Natkę faktycznie niepotrzebnie obśmiewacie - to jest dość typowe zdrobienie dla Natalii, naprawdę.
ale smok dominujący rlz :D

pzdr kusz.

atha pisze...

Sto lat! Sto lat! Co najmniej! Czytam regularnie, nie zawsze komentuję, ale obiecuję poprawę ^^

"Gdzieś na niebie przelatywał ogromny, czerwono-pomarańczowy smok, wydając z siebie przeraźliwy okrzyk dominacji;

„Masz, kurwa, jakiś problem?!”, wrzeszczał; od czasu do czasu porykiwał też przeszywająco „Wyjebać ci?!”.

Udławiłam się ciastem, które wyleciało mi nosem. Podpowiem radośnie, że psy dominują, wykonując na dominowanym ruchy kopulacyjne.



Obok nich kroczyli żołnierze, też uzbrojeni po zęby, wyposażeni w dziwne maski, którzy podobnie jak prowadzący roboty, zabijali wierzęta (to jakieś pieszczotliwe określenie ludzi religijnych?) i skutecznie pomagali niszczyć tutejszą roślinność. Widać było, że ból i cierpienie innych sprawiają im radosć.

Za każdym razem, gdy taka mała kaczuszka zaliczała headshota, podskakiwali z radości i składali dziękczynienie Szatanowi.

To pewnie byli sowieci. Bo nie ma to jak zimna kaczka po rosyjsku...

Zimny Lech, moja droga. ^^

*nie może przestać sie śmiać*


Ten natychmiast odpowiedział ogniem. Tubylcy od ostrzału wrogów padali jak muchy, aż w końcu wszyscy leżeli martwi w trawie lub sami odbierali sobie życie. Żołnierze widząc, że wygrali zabiawiali się ciałami martwych niebieskoskórych.

Uch... Nie, nekrofilii mówimy stanowcze „NIE”.

OMG! *wysmarkała resztki ciasta*


Wszyscy znudzeni lekcją, słuchali muzyki, rysowali, inni po prostu spali.
Spał chyba także nauczyciel, bo nie wiem, jaka pipa pedagogiczna pozwoliłaby na coś takiego.

Pipa pedagogiczna! Musze to zapamiętać

- Ja myślę, że to, co pojawiło się w tym drugim, to jakieś miejsce, do którego polecimy w przyszłości.

Polecicie niechybnie – jeśli tylko zamienicie piwo na grzybki halucynki.

:D


- To co to w takim razie może być?

- Bo ja wiem? Nie powiem ci miśku, bo sama nie wiem. Coś nie z tej planety.
Gdybym miała wierzyć w realność moich snów, to musiałabym uwierzyć w istnienie tańczących żurawi i w piwnice w pociągach. Brawo dla tych pań.
A ja w to, że na Długiej w Gdańsku trwa obława na wampiry. =.=”

A ja, że koń jest sekretarką mojego dziekana, bo "w przeciwieństwie do Joli Rutowicz dało się nauczyć go pisać w Wordzie". A sen był bardzo realistyczny.

Gdy Monika wyciągała klucze od roweru a Natalia kluczyki od skutera,

Ke? Gimnazjalistka jeżdżąca na skuterze?
*chowa się do schronu*

Odpala rower kluczykiem...?

Mężczyzna schował się w aucie, usiadł na miejscu kierowcy. (...) Monika szła pierwsza, za nią Natka. Wsiadły do limuzyny, ta stała jeszcze chwilę. Przechodnie gapili się na nią jak na ósmy cud świata.
Gdzie się dzieje akcja, że tam ludzie eleganckich samochodów nie widzieli? W jakiejś zapadłej dziurze w Bieszczadach?
Ta, i na początku XX wieku.

Ej, u nas wiedzą, jak wygląda limuzyna T_T


jest największą organizacją pozarządową w ludzkiej przestrzeni.
Cooo? Co to za brednia? A tak w ogóle to gdzie jest nieludzka przestrzeń?
Taka ten... ee... przestrzeń pozbawiona kultury osobistej chyba. Choć to wciąż nie ma sensu.

Przestrzeń intelektualna kaczuszek?

ZPZ głównie z tego jest znana, z tego się utrzymuje. Z wydobywania i handlowania nimi...

Wydobywa z ziemi gotowe przewody elektryczne? Może jeszcze z izolacją?

Znaczy, kradną.

Pigmejka pisze...

@kusz: Serio uważasz, że Wikipedia i Tomek, to specjalnie? Ech, myślę, że jest to nadmierny optymizm... ;) Wiki często była i jest dla autoreczek wyrocznią i moim zdaniem mało prawdopodobne, aby była to świadoma aluzja polityczna. Podobnie, jeśli chodzi o imię. Tak sądzę (ale to tylko ja). ;)
Nawiasem mówiąc, analizatorka wie, kto obecnie rządzi w Polsce, ale jej komentarz na temat rządu tyczył się polityków jako takich, a nie obecnej Rady Ministrów. Być może powinnam być bardziej precyzyjna... ;)
A co do "Natki"... Przyznaję, czepliwość z mojej strony. Ale... co tu dużo mówić, nie mogłam się powstrzymać. Poza tym zawsze jakoś naturalniejszym i ładniejszym zdrobnieniem od "Natalii" wydawała mi się "Natalka". Ale to już tylko moje zdanie, przyznaję.

Anonimowy pisze...

@Pigmejka: może i zbyt optymistycznie to odebrałam, sama już nie wiem. Ale wydaje mi się, że nie można nie skojarzyć "agenta Tomka" - taki zbieg okoliczności byłby chyba, hm, na miarę rzeczywistości opkowej ;)
Z Wiki może prędzej. Chociaż z drugiej strony - ważny człowiek (skoro w limuzynie), podejrzewany o związek z rządem, informacje o ponadnarodowej instytucji podaje za Wikipedią... przecież analogia aż bije! Ale może to ja oglądam za dużo Faktów i innych Njusów :)

A za komentarz o stanie wiedzy analizatorki w dziedzinie WoS przepraszam, to było moje czepialstwo :)

kusz.

Anonimowy pisze...

rok? w życiu bym nie pomyślała. przyłączam się do życzeń i dziękuję Wam za to, że jesteście i co czwartek mam zapewnioną dawkę kwiku :D
co do Wikipedii i Tomka, podzielam zdanie Pigmejki - wątpię, że ktoś piszący takie głupoty byłby w stanie zawrzeć taką aluzję w opciu...

pozdrawiam serdecznie
violett

PS smok pokrzykujący dominacyjnie "a wyjebać ci?" rozwalił system :D

Goma pisze...

Sto lat, sto lat! Po pierwsze muszę zakrzyknąć - chwała nowej szacie graficznej! ^^ Obrazek świetnie wpasowany w klimat i do tego taki bardziej kształtny i ekranu nie rozpycha :)
Sama analiza świetna, ale liczę na więcej, bo się jeszcze za mało rozkręciło. Chociaż przyznać trzeba, że się dobrze dobrałyście do tych gimnazjalistek z dziwacznego gimnazjum, które nadają się do wszystkiego (a szczególnie do zanalizowania xD).
Pozdrawiam!

gabrielle pisze...

Wydający okrzyki dominacji smok mnie zabił całkowicie i żadnych resztek nie zostawił.

Sto lat dla PLUSa!:)

Anonimowy pisze...

Great post! We are linking to this particularly great
content on our website. Keep up the good writing.



My website :: Exercises to improve vertical

Anonimowy pisze...

This is really fascinating, You are a very professional blogger.

I've joined your feed and look forward to in quest of extra of your magnificent post. Additionally, I've
shared your site in my social networks

my web site; workouts to improve vertical leap

Anonimowy pisze...

I think this is one of the most vital information for me.
And i am glad reading your article. But wanna remark on some general things, The web site style is wonderful, the articles is really great : D.
Good job, cheers

my blog post :: workouts for vertical leap

Anonimowy pisze...

Spot on with this write-up, I truly think this amazing site needs far more attention.
I'll probably be back again to read more, thanks for the info!

Also visit my web blog http://wiki.insidebci.com/TerryoqTraversgm

Anonimowy pisze...

Way cool! Some extremely valid points! I appreciate you writing this article
and the rest of the website is also very good.


My page ... Demo.sedeveloper.com

Anonimowy pisze...

Great post but I was wanting to know if you could write a litte
more on this topic? I'd be very grateful if you could elaborate a little bit further. Thank you!

Here is my site ... www.mrmcdonough.com

Anonimowy pisze...

A motivating discussion is definitely worth comment.
I do think that you should publish more on this topic, it may
not be a taboo matter but typically people don't discuss these issues. To the next! Kind regards!!

Feel free to visit my website; breakfast klub houston