czwartek, 6 maja 2010

Sekretny sekret bulgotania, czyli magiczne moce elficzne

-->
Witajcie!
Skończyłyśmy wreszcie z wesołą drużynką Akatsuki! Tym razem nie będzie żadnych penetrowanych otworów: czeka was za to potęga elficznych [sic!] mocy, takich jak magiczna trawa w zimie i bulgocząca woda. Oraz przeuroczy arab Blacky, który właściwie do końca nie wiadomo, co w blogasku robi - ba, nie wiadomo nawet, ile ma właściwie nóg - ale najwidoczniej jest kluczowy.
Indżoj!
Zanalizowały: Kalevatar, Pigmejka oraz gościnnie psyence.


[Motto blogaska:]
Co się stało ?! Jestem elfem !Oż w mordę!
[bohaterowie]
- Joanna Kalent ~ ma 17 lat, jej ojciec i matka posiadają magiczne moce elficzne tzn. są elfami pod ludzką postacią.
Magiczną elficzną mocą jest ukrywanie spiczastych uszu? Nie są ci elfowie przypadkiem zbyt potężni?
Po przemianie, Asia dostaje nowe elfie imię - Amelia. Ma pięknego konia arabskiego, nazwała go Blacky. Razem spędzają większość czasu.Kurczę, nie wiedziałam, że tytułowa bohaterka filmu Jean-Pierre Jeuneta była elfem! O.o
Co ma jakiś koń do elfiej przemiany, już nawet nie pytam...


-
Wioletta Kalent ~ pochodzi z królewskiej rodziny elfiej, większość czasu spędza w domu lub w pracy. Razem z córką dba o Blacky. Stara się ukryć tajemnicę rodzinną.Bo stanie przy garach lub tyranie w biurze jest takie elfie, takie królewskie...

-
Andrew Kalent [Andrzej] ~ pochodzi z niemieckiej rodziny elfiej [„Andreas”, jak rozumiem, było za mało niemieckie?], dużo pracuje, nie lubi koni, więc nie za często odwiedza Blacky.To wstrząsające. Co za wyrodny ojciec!
Czy cała „fabuła” będzie obracała się wokół tej szkapy? :/

-
Izabela ~ najlepsza przyjaciółka Asi, ma swojego konia Toppiego, rówież rasy arabskiej. Często razem jeżdżą. Nie zna tajemnicy rodziców anny, ale ......dużo czasu spędza z Blacky, co ją całkowicie usprawiedliwia.

Rozdział I - 'Moc ziemi'

No mamo ! - krzyknęłam - tak nie może być ! Nie chcę mieć takiego ojca !
...czyżby tato znów nie chciał odwiedzić Blacky? ^^”
- Oj kochanie, przecież to nie jego wina. Co ma zrobić ?
- Wrócić tu ! Ja nie wiem jak on tak może ! Zapomniał, że ma córkę? Że jego córka kończy osiemnaście lat ? Już za trzy dni ?
Aha, więc przez te trzy dni absolutnie nie wolno mu na krok odstępować córki, tak? Czyżby „elfy” po uzyskaniu pełnoletności zachowywały się jak nowo wyklute gęsi – uznawały za rodzica pierwszą osobę, jaką zobaczą?
- Skarbie, tata pracuje, to nie jego wina. Jestem pewna, że gdyby mógł przyleciał by do ciebie na skrzydłach.TAKICH?

- odparła mama, po czym zaczęła ostrzejszym tonem - Jesteś za bardzo rozpieszczona, myślisz że wszystkim wszystko można robić ! Jeśli będziesz kiedyś pracować, dowiesz się o co chodzi w świecie dorosłych ! A teraz daj mi odpocząć !
A potem zaczęła płakać jak małe dziecko. Nie chciałam słuchać jak płacze. Czy to moja wina, że mój własny ojciec nie chce [no chyba nie chce] przyjechać na moje urodziny ? Uch !
Pierwsza wymiana zdań, a już doprowadziła matkę do łez! Przecież się jej należało, jak ona śmie być tak zmęczona?! I niech sprowadzi tu ojca, migiem, bo tatuś straci ojcowski etat!

Biegnąc do stajni z siodłem, ogłowiem i czaprakiem myślałam już tylko o urodzinach. Nie o tym co przykre się z nimi kojarzy - czyli nie obecnością mojego taty, lecz o moich przyjaciołach którzy przyjadą. Zaprosiłam 10 osób, bo choć dom mam duży, im więcej ludzi tym więcej nudy.
A może dlatego, że gdyby przyszło więcej osób, jej zajebistość mogłaby zagubić się w tłumie?
Wyprowadziłam go ze stajni, po czym powoli wsiadłam.
Z trzaskiem zamknęłam drzwi i przekręciłam kluczyk w stacyjce. Pod maską V10 zacharczało.
Blacky, chociaż ty mnie kochasz !
Bo rodzice to egoistyczne buce, duh.

Ruszyłyśmy w stronę jeziora. Przejeżdżając powoli ścieżką, uznałam że to naprawdę ładne miejce. Ruszyłyśmy kłusem. Dróżka była kręta, na szczęście szeroka. Leżało tu mnóstwo małych kamieni. 'Jeszcze nabawi się jakiejś konutuzji, jeśli jej ten kamień wejdzie w kopyto' - pomyślałam.
*headdesk*Frapujące, moja droga. Nie przejmujmy się fabułą. Uwierz mi, zdrowie Blacky jest w tej chwili moim największym zmartwieniem.To po cholerę jedziesz tą dróżką? Nie prościej wybrać inną drogę albo pojechać po trawie?
Zjechałyśmy bardziej w las, teraz galop przez wysoką trawę. Bardzo ładnie nam szło, a ponieważ Blacky to arab, gnałyśmy jak szalone !
W jej pochrapywaniu słychać było niewyraźne „Allah akbar!”.
Cóż, jak rozumiem, konie innych ras do „szalonego gnania” nijak nie są zdolne.

Już powoli zwalniałam, gdy nagle na drogę wybiegł zając.
- Niee ! - krzyknęłam, szybko ściągnęłam wodzę. Tak jak myślałam Blacky stanęła dęba i jeszcze szybciej pogalopowała przez las.
Tratując Bogu ducha winnego zająca?!
To może nie trzeba było ściągać tej wodzy? Może było jej dobrze tam, gdzie była...
Stój Blacky ! - zdąrzyłam powiedzieć. Poślizgnęłyśmy się, nogi wypadły mi ze strzemion, Blacky wyrwała wodze. Spadłam... i nie wiem co było dalej.
Czy arab to nowa rasa psa? Tak czy siak, źle go wychowała...

Obudziłam się jakieś 2,5 godziny później.
Zaskakujące wyczucie upływu czasu, zważywszy, że spadła na łeb z konia. Może już budzą się w niej „moce elficzne”?
Blacky leżała koło mnie.
Czy ktoś już powiedział ałtorce, że jak koń leży, to z reguły pozostaje tylko strzelba...?
Zerwałam strzemiono, zsunęłam siodło. Mama się zdenerwuje.
To po co to zrobiłaś? Zostaw to biedne strzemiono – czymkolwiek jest, nie zasłużyło na takie traktowanie.Na złość mamie zerwę sobie strzemię? Cóż, widać odmrożone języki już są passé.

Powoli zaczęłam wstawać. Bardzo powoli. Już prawie siedziałam gdy nagle jak kłoda spadłam na ziemię.
Ja pierdzielę, ale akcja! *kibicuje z całych sił*A jakie napięcie! *gryzie paznokcie z nerwów*

'Super' - pomyślałam. Złapałam się mocno trawy, gdy nagle... ona zaczęła rosnąć i rosnąć... Stała się miękka, i zrobiła mi prowizoryczne łóżko...
Ojej... Haluny. Dziewczątko nabawiło się wstrząsu mózgu. Cóż, pewnie za moment Blacky okaże się równie zajebista co aragornowy Brego i zabierze ją prosto do Helmowego Jaru.
Tiiiaaa, trawa stała się miękka i zrobiła jej łóżko. Co jeszcze? Spotkała niebieską, przemądrzałą gąsienicę i kota o nienaturalnie szerokim uśmiechu?
Hmm, w zasadzie ta wersja nie byłaby taka zła. Zawsze jest szansa, że jakaś odziana na czerwono histeryczka każe ściąć jej głowę. ^^
Wstałam jak poparzona. 'Co jest ?'. Blacky też patrzyła na to zjawisko. Wstała na 4 nogi i stanęła dalej.
Koń wstał na cztery nogi! O nie! A gdzie reszta? Zgubiła galopując po lesie? Poparzony to ja będę miała zaraz musssk... oo... już...Wstała i stanęła. Brawurowe.
A skurczona z bólu parzyłam na nią.
Ona nie jest elfem, a meduzą. I, jak każda meduza, ma parzydełka po prostu.
Trawa w ciągu ułamka sekundy stała się taka jak dawniej. 'Hmm, dziwne'. Złapałam ją jeszcze raz, ale nic się nie stało. 'Ja chyba oszalałam !'
Otrzepałam się, zdjęłam siodło. Położyłam je z tyłu konia, a nie urwaną część popręgu przypięłam do siebie.Że siodło włożyła do bagażnika, bo Blacky w magiczny sposób zamieniła się w konia mechanicznego, to jeszcze zrozumiem. Ale czemu przypina sobie fragment siodła? Czyżby amatorka pony-play? ;)
----------------------------------------------------
- Mamo, mówię prawdę ! Ta trawa naprawdę urosła ! Przecież nie kłamię !
- Kochanie, widocznie bolała cię głowa po tym upadku. Wydawało ci się ! - nie wiem o co jej chodziło, ale zrobiła się dziwnie blada. - A teraz idź do swojego pokoju i przebierz się, wyglądasz jak katastrofa na dwóch nogach !
Nikt mi nie uwierzy. Nikt. Ja też przestawałam sobie wierzyć. Ale dni nie przestanę odliczać. Już tak nie wiele do moich urodzin !
To brzmi tak, jakby miała niewiadomo ile dni do odliczania. Chyba, że ona liczy tak jak trolle: „Raz, dwa, trzy, dużo, mnóstwo...”

Spojrzałam na zegarek. Już osiemnasta ! Chyba leżałam dłużej na tej ziemi. Wzięłam laptopa z biurka i usiadłam z nim na kanapie. Do wyszukiwarki wpisałam 'Nadprzyrodzone moce'.
Ekhm... Czy fakt, że trawa rośnie, jest efektem działania sił nadprzyrodzonych?

Po chwili zobaczyłam wyniki poszukiwań. Pierwsze to... Elfia moc.
Te elfy mają albo własną przeglądarkę, albo dobrze wypozycjonowaną stronę, bo mnie google pierwsze co pokazuje, to: http://rdewi.fm.interia.pl/moce.htm
Elfia moc? Tak ogólnie? Słaba ta wyszukiwarka... Powinno jej wyskoczyć: „Moc polegająca na unoszeniu trawy i robieniu z niej łóżka”.
Kliknęłam w link do strony. Wyskoczył mi jakiś elf z magiczną różdżką.
Wystrzelił jak pocisk z portu USB i rykoszetując od mebli, wyleciał przez okno.
Haluny nie mijają, jak widzę. Może warto skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą?

Uśmiechnęłam się w duchu. Zaczęłam czytać.
"
Elfy są wśród nas. Żyją naszym życiem.Eej, wypraszam sobie. Moim życiem żyję tylko ja.Czyli są jak glisty ludzkie albo tasiemce?
Nie poznajemy ich, bo mogą przyjąć każdą ludzką postać. Mogą być tobą, mną, nim...Nią, nimi, nami, wami... Mowa o elfach, czy o Agentach z Matrixu?Wydało się. Wszystkie tragedie świata nie są winą ani masonów, ani cyklistów, ani nawet Putina. To elfy nami zawładnęły i czynią zUo.
Elfy dziedziczą moce po swych przodkach. Pierwszym znanym elfem był Gordian Dio Letov, elf z królewskiej rodziny niemieckiej.Fakt, nazwisko niemieckie na wskroś. No ale przecież elf Ulrich Wilhelm Fritz von und zu Katzenscheisse nie byłby tak stylowy, nie?

Miał 4 moce - woda, ziemia, ogień i powietrze.Pfft! Żywiołowe ninjutsu, co za brak oryginalności... By zadać szyku, konieczne jest przynajmniej wskrzeszanie zmarłych, a po śmierci respawn po trzech dniach i nowe moce... ^^Eh, czyli jak kupię sobie kawałek ziemi ze strumyczkiem i rozpalę tam ognisko, wdychając świeże powietrze, to też będę super-wypaśnym elfem? O.o

Do tego dochodzą również inne elfie umiejętności, jedną z nich jest właśnie przyjmowanie ludzkiej postaci. Elfy również są świetnymi pracownikami wśród ludzi, ba, są nawet lepsze od ludzi. Mogą nauczyć się dziesiątek tysięcy fachów.No przecież, że są lepsze, inaczej nie byłyby rasą godną naszej Mary Sue.
*szeptem* Jakbym była nieśmiertelna, to też bym miała czas na opanowanie „dziesiątek tysięcy fachów”... phi.

Nowe elfy mówią z elfim akcentem, dlatego za młodu najlepiej je rozpoznać.
Aż strach pytać, jak brzmi ów akcent. Może zaciągają lekko z mazurska?
Zapytacie pewnie - nowe elfy? młode elfy? - Tak. Elfy dostają swoją moc dopiero po ukończeniu 18 lat ~ zamarłam ~ Ludzie zabijają elfy. Dlaczego ? Na to pytanie nie znam odpowiedzi.Wiesz, ludzie generalnie zabijają wszystko. Taka karma.Ja tam się wcale nie dziwię, że zabijają. Jeśli reszta jest taka sama, jak nasza bohaterka...
Znasz jakieś informacje na temat elfów? Chcesz wiedzieć coś jeszcze ? A może nawet znasz jakiegoś elfa? Napisz na mój mail ! redakcja@diadem.pl"Pewnie, stronę zrobi, ale żeby poszukać informacji na temat koniunktury gospodarczej i bezrobocia, to już ciężko wklepać w google...Dlaczego ludzie zabijają elfy? BO TE SIĘ NIE MASKUJĄ!!!

Zamyśliłam się... nie to stek bzdur ! Elfy ! Ja elfem ! Wystarczy!
Amen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To był 1 rozdział ;D taki troche krótki, bo chciałam by powstał jak najszybciej. Komentujcie !
Na szybko to ja robię obiad, ale tego chyba nie przełknę...

Rozdział II - 'Przygotowania'

Słońce świeci po oczach, a śniegu po kostki. Środek zimy, haha.
Hehe. W poprzedniej notce słowem nie zająknęłaś się, że rzecz dzieje się zimą. „Wysokie trawy” w lesie ałtorka pamięta jeszcze?Hihi. Jak na mój gust, przyroda uznała, że trzeba unicestwić bohaterkę. Śnieg ją trzyma za nogi, a słońce świeci niczym ubecka lampa w twarz i pewnie przesłuchuje.

Człowiek sam się śmieje. Mieliśmy zrobić kulig na urodzinach, w końcu mamy 2 araby, ale jak robić kulig, skoro nie ma śniegu?
A, przepraszam, od kiedy to araby służą do ciągnięcia sań?Może chodziło jej o ludzi – niewolników?
Tanią siłą roboczą zawsze pomiatano...

Oj oj. Właśnie.
Aj waj. Zaiste.

- Mamo ! Ile jeszcze ?
Miałyśmy jechać na zakupy, tylko że moja kochana mama zbiera się już od godziny. Niedługo zrobię sobie prawko, i nie będę musiała czekać na nią za każdym razem.
*panika* Mam wrażenie, że wtedy bezpiecznie będzie tylko w czołgu...No, bo wraz ze zdaniem prawka własny samochód cudownie pojawia się w garażu.

- Już schodze słonko !
Ile razy to słyszałam? Dziesięć ? Dwadzieścia ? Trzydzieści ? Przestałam liczyć już dawno, wszystko mi się pomyliło, kiedy ciągle zerkałam na zegarek. 21. 30 - mamy pół godziny, by zamówić tort i kupić coś do jedzenia i picia.
Zaiste, nie ma odpowiedniejszej pory na zakupy, niż noc.

Haha, nie coś. Wszystkie osoby które zapraszam skończyły już osiemnaście lat. Ja kończę jutro. Koniec z napojami bezalkoholowymi. Jutro łeb może mi wybuchnąć, ale wypije 3 flaszki minimum!
Flaszki czego? Soku pomarańczowego? Kubusia?Wiesz, w poważnym wieku osiemnastu lat pozostaje już tylko Geriavit Pharmaton.

idzie.
- To idziemy ?
- Idziemy od godziny, mamo.
Naburmuszyła się i zdenerwowana ruszyła w stronę samochodu. 'Super, teraz przez całą drogę będzie ględzić ile to ja jej przykrości sprawiam'.
Trzymajcie mnie, bo jej przywalę tak, że wydali obiad z zeszłego tygodnia.

- Kochanie, nie wiem dlaczego jesteś taka zdenerwowana, na wszystko mamy czas. Swoim zachowaniem sprawiasz mi dużo przykrości. - ocho, zaczyna się - Posłuchaj, ja naprawdę bardzo się staram. Tylko do jutra będę cię wychowywać. Jutro już możesz robić co chcesz. Już będziesz dorosła.
*headdesk*
No tak, gdyby wyrzuciła smarkulę z domu przed osiemnastką, musiałaby łożyć na jej utrzymanie. A tak – wydziedziczy się dziadostwo i będzie spokój. A Blacky pójdzie na kabanosy, sasasasa...

A ja nic nie mogę na to poradzić. Widocznie nie umiem cie wychować. - teraz będzie zrzucała winę na siebie, a za moment zmieni zdanie i wszystko zrzuci na tatę, albo mnie... - Bardzo się staram, naprawdę. Chociaż mogłabyś mi pomóc. Tata też. Nigdy go nie ma przy tobie. Zawsze jest gdzieś indziej i ma to po prostu w nosie. - czemu ja jestem taka mądra ? (Jakoś się z tym nie obnosisz, słonko...) - Uznajmy że to nasza wspólna wina i tyle. Słońce pam...
- Już jesteśmy - urwałam jej
od internetu.

Zbladła i odparła cicho:
- Tak.
Wizja wejścia do sklepu jest aż tak przerażająca? O.O Co tam na nich czeka, Mroczna Ekspedientka Chaosu?
Pospiesznie wysiadłam z auta. Szybko ruszyłam w stronę marketu. Po lewej była wielka cukiernia. Szybko podeszłam.
- W czym mogę służyć ?
- Chcę zamówić tort na moje osiemnaste urodziny.
- Na kiedy ma być ?
- Na jutro.
- Jaki smak ?
- Truskawkowy - ach moje kochane truskawki ;)
Dobrze. Tort ma mieć jakiś konkretne kształt ? A może ma być 3D ?
*wali rytmicznie głową w blat* Bo przecież normalnie to wpieprzam torty w 2D...
No, nie ma to jak graficzne torty, mówię wam. Choć ten ostatni był trochę rozpikselowany.

- Tak, myślałam o dużym pegazie, jeśli można oczywiście.
- Można, można. Razem 120 zł, zapłaci pani jutro. O której godzinie przyjedzie pani po tort ?
Hmm. Impreza zaczyna się o 19.00, to może...
- Około 17.00 - 18.00
Oczywiście.
Ależ ta transakcja wniosła mnóstwo informacji do fabuły, aż się gubię w wielowątkowości...

Nadeszła mama.
- Już skarbie ?
- Tak.
Szybko odeszłam od mamy i ruszyłam w stronę wejścia do marketu. Może źle ją traktuję?
Na Dumę Beliala, jeszcze ktoś cię zobaczy z matką i pomyśli, że masz rodziców?Ależ nie, słonko. Jesteś najcudowniejszą córką pod słońcem. To, że robisz z matki niedorozwinięte pomiotło i egoistkę, służącą jedynie do finansowania twoich zachcianek, to nieistotne szczegóły.

- Skarbie, przepraszam, że całą winę zrzuciłam na ciebie.
- Nic się nie stało mamo. - blado się uśmiechnęłam - ja też przepraszam.
Przytuliłam się do niej.
- Ależ ty wyglądasz, bardzo urosłaś. Nawet nie zauważyłam. Wyglądam przy tobie jak elf ! - spojrzała na mnie wielkimi oczami, i pośpiesznie ruszyła w stronę regałów.
*nie jest pewna, kto właściwie urósł i kto wygląda przy kim jak elf, ale dzielnie czyta dalej*

Przypomniał mi się cały wczorajszy wieczór. Wszystko co czytałam, z czego się śmiałam. A jeśli to prawda ? Jeśli coś jest z tymi 'magicznymi mocami' ? Że ja naprawdę jestem ... elfem. Tak, elfem. To słowo nie budzi grozy. Przypomina dziecięce lata.
Tak, zamienisz się w bajkowego, mieniącego się, trzepoczącego skrzydełkami Dzwoneczka. A potem ja cię tak zupełnie przypadkowo pomylę z motylem i nadzieję na szpilkę. Sasasa.

Mama już biegała z wózkiem nie przejmując się niczym, co przed chwilą powiedziała. A może chciała po prostu wyglądać na taką osobę ? Kładła do wózka wszystko co dało się zjeść...
Kartonowe palety, papierowe torebki, porzuconego pomiędzy regałami dzieciaka...

wszystko co nadawało się do picia.
Siwuchę, spirytus, denaturat...

'Ona zrobi to za mnie'. Hmmm. Ale jeśli jestem tym elfem, to dlaczego mama nie chce mi o tym powiedzieć? Dlaczego ? Przypomniały mi się jej słowa: 'Jutro już możesz robić co chcesz. Już będziesz dorosła. A ja nic nie mogę na to poradzić. ' A ja nic nie mogę na to poradzić... to chyba ma jakiś ukryty sens.
Tak. Jeżeli dodasz numerologiczne wartości liter w tym zdaniu i pomnożysz wynik przez liczbę kołków w płocie babci Jadzi, a potem wynik podstawisz pod odpowiednie wersy "Mahabharaty", wyjdzie ci „Pompuj rower dla Szatana”.
Jeśli mamie naprawdę zależy, to powie mi.
Nie no ja chyba sama siebie nie słucham! Przez siedemnaście lat i 364 dni byłam zwykłą dziewczyną. A gdy kończę osiemnaście, mam być elfem ? No, brzmi to dosyć sensownie.
Wnikliwość jej rozumowania niszczy i zmiata wszystko, co wyprawiała Bella w „Zmierzchu”.

Muszę wypróbować moją moc... Jeśli ją mam. Co potrafił ten, noo. Gordian Dio Letov. Woda, ziemia, ogień, powietrze . Woda. Poszłam w stronę wszelkich możliwych rzeczy do picia. Jak to teraz włączyć?Musisz się najpierw zalogować do mózgu. Niestety, obawiam się, że wtedy zdasz sobie sprawę, że jednak nie posiadasz supermocy.Poszukaj na ciele takiego malutkiego, czerwonego przycisku. Ewentualnie możesz spróbować walnąć się w łeb: na psujące się telewizory kopniak czasem pomaga.

Wystawiłam rękę w stronę butelki z oranżadą. I... zaczęła bulgotać.
Na bora wszechjeżowego, ręka ci bulgocze?! Dziewczyno, na tomografię, migiem!!!

Odskoczyłam jak poparzona. Co jest?! Ja nie chce być elfem.
Fantastycznie, mamy postęp. A teraz: „Use the brain, Luke!”Oho, znów się jej parzydełka uaktywniły. Pewnie zaraz zamieni się w galaretowatą meduzowatą breję, którą Pani Fredzia, sprzątaczka, szybko wytrze z podłogi.
*dzika nadzieja*
Ale może ma to i swoje lepsze strony. Może. Podniosłam jeszcze raz moją rękę, woda znowu zaczęła bulgotać.
Fascynujące. Ale to oczywiście posiada jakieś praktyczne zastosowanie? Czy może elfy całymi dniami siedzą w tym swoim elfolandzie i jarają się, że im tak fajnie woda bulgocze?Super, moce na zawołanie i bez ćwiczeń? -.- Dobrze jest pomarzyć. I niech się wreszcie zdecyduje, bo dostanie rozdwojenia jaźni, a nie chcę wiedzieć co by się wtedy działo z opkiem... :|

Kochanie, co robisz ! - mama spojrzała na mnie ze zdziwieniem - trzeba będzie poważnie porozmawiać. Widzę, że wiesz już o swoich mocach...
Widzę, że zgłębiłaś już sekretny sekret sekretnego bulgotania? Przykro mi... będę musiała cię zabić.To tu miał być dramatyczny moment?

18 komentarzy:

Goma pisze...

A będzie więcej? Po poprzedniej ta analiza była wytchnieniem - i ta porywająca akcja!
Co ta dziewczyna zrobiła matce, że jest taka znerwicowana? A przy tym to wszystko opisane w taki sposób, że mam wrażenie, jakby autora czerpała z własnych doświadczeń...
Graficzny tort i bulgocząca ręka były genialne xD
Wszystkie trzy wykonałyście kawał dobrej roboty - bardzo mi się podobało! ^^ Chociaż krótko jakoś.

Sineira pisze...

Kolejna antypatyczna, "zbuntowana" smarkula, której pogarda dla własnej matki jakoś nie przeszkadza żyć na koszt rodziców. Kopa w rzyć!
Analiza udana, czekam na ciąg dalszy.

Gryffin pisze...

Padam na zbity pysk. Maryśka ewoluująca do postaci elfa? Co dalej, cyber-wróżka?
Umiejętność dotycząca bulgotania to istny majstersztyk, oryginalne, nie powiem. Załóżmy, że wypije te płyny, więc potem ma wzdęcia, nie? Mamy przez to rozumieć, że wnet posiądzie mistyczną moc zdmuchnięcia wroga jednym, wielkim... gazem? (subtelnie to nazywając). To dla mnie zbyt wiele.
Wystarczy spojrzeć na blogaska, kojarzy się z moczem. Może tatuś-alkoholik tamtędy przechodził? Oh, hai dad.
Joanna Kalent, czyli bohaterka opeczka? Jowialna Kaleka, chciałoby się rzec, po scenie jazdy ze arabem.

Do rzeczy:

"Bardzo ładnie nam szło, a ponieważ Blacky to arab, gnałyśmy jak szalone !
W jej pochrapywaniu słychać było niewyraźne „Allah akbar!”."

Wizja konia, czmychającego przez nozdrza "Allah akbar!", jest pocieszna. * znowu podnosi się do pozycji, tym razem półsiedzącej i bije gorące brawa *

"Powoli zaczęłam wstawać. Bardzo powoli. Już prawie siedziałam gdy nagle jak kłoda spadłam na ziemię.
Ja pierdzielę, ale akcja! *kibicuje z całych sił*
A jakie napięcie! *gryzie paznokcie z nerwów*"

Napięcie rośnie, co ... gdzie ten popcorn?

"Wstałam jak poparzona. 'Co jest?'. Blacky też patrzyła na to zjawisko. Wstała na 4 nogi i stanęła dalej."

* oburęczny facepalm i zbolały jęk w bonusie *
Ten TFUr rozmiękcza mi mUsk.

"Kliknęłam w link do strony. Wyskoczył mi jakiś elf z magiczną różdżką.
Wystrzelił jak pocisk z portu USB i rykoszetując od mebli, wyleciał przez okno."

Elf z magiczną różdżką? * ciągskojarzeń mode on * ku ku ku. No, marysuistyczne motywy opka mnie przerastają (bredząca jak potłuczona, wredna dla Marysi, mamusia), ale zauważcie, że nie zeszła na śniadanie...

"Wystawiłam rękę w stronę butelki z oranżadą. I... zaczęła bulgotać.
Na bora wszechjeżowego, ręka ci bulgocze?! Dziewczyno, na tomografię, migiem!!!"

Niee, to tylko siła jej zajebistości, zaraz jej ręka zamieni się w skrzydlatego pegaza 3D, a potem odkształci do swojej dawnej formy. To taki magic trick.

"- Dobrze. Tort ma mieć jakiś konkretne kształt ? A może ma być 3D?"

O,o ...
Nie, na to już nie znajduję słów, ręce, nogi i odnóża mi opadają.

Nie będę rozpisywać się, analiza świetna, będzie więcej takich kwiatków, przy których parskałem śmiechem jak ten... arab?

Miła odmiana, bo nie o mafii ogórkowej Akatsuki (w wydaniu aŁtoreczek).

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Analiza udana, ale, ale... czemu taka krótka, no?! xDD
Zresztą przezabawna, dałyście radę, więc nie marudzę więcej.

Pozdrawiam i czekam na następną odsłonę Sekretnego sekretu bulgotania :P

Mrohny pisze...

Coś krótko dzisiaj. Ale bardzo... elficznie! :D

Deszczowyjka pisze...

Mam nadzieję, że będzie druga część :)

Ulubiony fragment:
Powoli zaczęłam wstawać. Bardzo powoli. Już prawie siedziałam gdy nagle jak kłoda spadłam na ziemię.
Ja pierdzielę, ale akcja! *kibicuje z całych sił*
A jakie napięcie! *gryzie paznokcie z nerwów*

Mistrzowski komentarz, spadłam z krzesła :D

kura z biura pisze...

Będzie jakiś ciąg dalszy, czy tak się aŁtorce na tym bulgotaniu urwało?
Ja tu już parę razy bulgotałam tłumionym śmiechem, czy to znaczy, że jestem elfem jednakowoż?

Anonimowy pisze...

Czy ten tort w 3D ma mieć kształt pegaza?

Moja wyobraźnie cicho się buntuje.

I jeszcze jedno - ta obmacywana oranżada to się zagotowała, czy jak? Przecież ciepła jest fuuuj!
Nigdy nie pojmę elfów.

jasza

Anonimowy pisze...

Jeno elficza notka. Fenomenalne wątki: uniwersalne łóżko w formie trawy, bulgocząca oranżadka, arab i do tego tort 3D. Wyobraźnia ałtorki powala.

Lathspell pisze...

Może ten tort 3D to taki tylko dla odpowiednio elficznych ludzi?!
Analiza fajna aczkolwiek krótka. Ale rozumiem, że to przez aŁtorkę.
Pzdr.

PS. Oooo, a ja lubiłam analizy z anime...

Anonimowy pisze...

Kolejna buntowniczka od siedmiu boleści...

A te bulgotanie można bardzo ładnie wykorzystać - zatrudnia się takiego elfa w kuchni zamiast kuchenki!

W każdym razie, pomijając tort 3D, konie i znerwicowaną mamusię, ten blogasek to taka miła odmiana po spenetrowanych otworach Akatsuki.

Pozdrawiam
Znudzona Pszczoła

Anonimowy pisze...

Analiza udana, nawet bardzo... Ale niektóre komentarze mogłyście sobie darować. Zajmuję się końmi przez 11 lat [mojego 15-letniego życia] i chyba przez to niektórych waszych tekstów nie zrozumiałam. Po prostu jeśli chodzi o konia, to czepiałyście się rzeczy, które były napisane dobrze. Może aŁtorka myślała, że jest fajna wypisując "czego to ona nie wie" i szczerze przyznam- cholernie mnie to irytowało.

Pigmejka pisze...

Dziękujemy za te wszystkie miłe komentarze! :D Niestety - z przykrością muszę poinformować, że Ałtoreczce skończyły się pomysły po dwóch notkach - więc drugiej części raczej nie będzie - chyba że kiedyś, jeśli blogasek wróci do życia.

@"Po prostu jeśli chodzi o konia, to czepiałyście się rzeczy, które były napisane dobrze. Może aŁtorka myślała, że jest fajna wypisując "czego to ona nie wie" i szczerze przyznam- cholernie mnie to irytowało." I właśnie dlatego czepiałyśmy się tych rzeczy. To ta sama sytuacja co w poprzedniej analizie i pacyfikujących "ścieżkach" Paina: jeśli w opowiadaniu pada jakiś termin stricte związany z fandomem/jakąś tematyką, o którym wiadomo, że nie jest powszechnie znany, powinien być jakkolwiek, choćby szczątkowo, wyjaśniony - jeśli nie jest, brzmi po prostu kuriozalnie. Ja np. też wiem, co oznacza "ściąganie wodzy" itp., ale mimo wszystko, sformułowania takie, użyte w ten sposób i w tym kontekście, zwyczajnie śmieszy.

kruff pisze...

Ta nowa tendencja jest w sumie zabawna :) Dawniej elfia uberksiężniczka biegła do jakiejś starożytnej biblioteki, gdzie spotykała dziadka/wiewiórkę/ptaszka lub po prostu własną zajebistą intuicję i tam szukała informacji o własnym tajemniczym przeznaczeniu. A teraz wystarczy wyszukiwarka. Ech, aż się łezka w oku kręci, bo tak jakby ubyło romantyczności ;) Ale zdaje się, że już Bella googlała wampiry, dobrze kojarzę?

Za to dziewczęca miłość do koni nie przemija, jak widzę ;) I to jeszcze jakich koni! Markowych! No bo przecież elfiej księżniczce nie wypada dosiadać zwykłego wałacha.

Pozdrawiam (wierna czytelniczka, która jednak dotąd siedziała cicho) :)

Kalevatar pisze...

@Pigmej "Ja np. też wiem, co oznacza "ściąganie wodzy" itp., ale mimo wszystko, sformułowania takie, użyte w ten sposób i w tym kontekście, zwyczajnie śmieszy."
Tak tylko wtrącę cichutko: skoro ałtorka ściągnęła WODZĘ, nie wodze i urywała STRZEMIONO, nie strzemię, to chyba jednak jest błąd, a nie niezręczność stylu, nieprawdaż? ^^'

@ Anonimowy - Chętnie dowiem się, o co chodziło z tym "przypinaniem nieurwanej części popręgu do siebie". Rzeczywiście jest taka procedura w przypadku uszkodzenia końskiego rzędu?

Pigmejka pisze...

@Kalevatar: Kwestię oczywistych błędów językowych już pominęłam. ;]

Anonimowy pisze...

Kiedy następna analiza?

Anonimowy pisze...

Tez analizuje blogaski.
http://znudzona-zyciem.bloog.pl/
Gdybyście mogli wejść i ocenić byłabym wdzięczna.