czwartek, 20 maja 2010

Deppelusznik w Krainie Złego Romansu

Witajcie!
W tym tygodniu coś specjalnie dla tych, którzy widzieli i (podobnie jak my) nie polubili burtonowskiej wersji „Alicji w krainie czarów”, czyli do bólu żygliwy romans Alicji i Kapelusznika. W niniejszym opku będziecie mieli okazję spotkać Złego Czarnoksiężnika z ortem w imieniu, napalone wróżki, nowatorskie zastosowania bielizny balistycznej oraz dwunastoosobową armię Piaskowych Ludków. A opisy w tym dziele są tak porywające, że Sienkiewicz, czytając je, z rozpaczy zjadłby swoją Trylogię nawet bez ketchupu.
Miłego!
Zanalizowały: Kalevatar, Pigmejka oraz (gościnnie) psyence.

Alicja w krainie czarów 2 - Powrót AlicjiAlice strikes back!

- nowe postacie -
czarni rycerze
Czarni rycerze? Tacy jak ten: http://www.youtube.com/watch?v=2eMkth8FWno ?

Minęło 6 miesięcy od Chwarnego Dnia. W Antydii rządzi Biała Królowa. Pewnego ranka jednak coś psuje spokój. Salazen Grum jest opustoszałe ale kilku białych żołnierzy ma tam wartę, nagle jak burza zjawiają się czarni rycerze, pokonują białych i zajmują całe Salazen Grum. Do fortecy wchodzą Czerwona Królowa i Skazeusz, Królowa zasiada na swoim dawnym tronie, Skazeusz stoi obok.
Cóż za porywająca akcja! Prawie jak ninja!
Bo Czarny Rycerz zawsze wygrywa. ;P
Czerwona Królowa :
-jak dobrze znów powrócić na tron
Skazeusz :
- Ty nie powróciłaś na tron, Ty jedynie na nim siedzisz, i pamiętaj, że zawarliśmy rozejm tylko dlatego, że mamy wspólny interes, zemstę
Och tak. Bo przecież facet ma powody, by być opryskliwym, w końcu tylko okłamywał ją przez całe życie, żeby dorwać się do stołka.
Czerwona Królowa :
- mam zamiar znów odzyskać władzę, narazie odzyskaliśmy Salazen Grum, to chyba dobry początek
Hm, zamki to chyba jednak zawsze na koniec się zdobywało...oblężenia i te sprawy...
Tutaj najwyraźniej działania zbrojne prowadzi się od końca. Ich zwieńczeniem będzie pewnie wypowiedzenie wojny.
Skazeusz :
- a mnie władza nie interesuję, ja mam zamiar zemścić się na Alicji,która tam paskudnie odrzuciła moje zaloty, nie daruję jej tego. Gdy tu wróci, pożałuje, że tak mnie olała
Czerwona Królowa :
- tylko jak to zrobić żeby ona tu wróciła, w Antydii nie ma nic ani nikogo na kim by jej zależało
Tak, bo głównym problemem każdej uzurpatorki, która ledwo odzyskała na nowo tron, jest dbanie o ego swojego dawnego przydupasa.
Skazeusz :
doprawdy nikogo? - rzekł z ironicznym uśmiechem
Och, cóż za zawieszenie akcji, cóż za niepewność rozwoju fabuły...-.-'
A mnie fascynują te fragmenty narracji w teoretycznie dramatycznym tekście. Pasuje to jak wół do karety, ale może teraz jest tak modnie...Ałtorka me pecha, że akurat jutro mam kolokwium z warsztatu teatrologa. Dzięki temu mogę z całą stanowczością stwierdzić, że „wyróżnikiem dramatu jest rezygnacja z pośrednictwa fikcyjnego podmiotu”. Innymi słowy: ni to pies, ni wydra, ni to dramat, ni to porażka.
A nie, przepraszam, z tą porażką to akurat pasuje...
Tymczasem w Marmorial Biała Królowa siedzi znudzona na swoim tronie i ziewa, podchodzi do niej Kapelusznik z pięknym białoczarnym kapeluszem w ręce.
Bo to logiczne, że rządzenie nudzi tych „dobrych”, a bawi tych „złych”.
Hatter :
- Wasza Wysokość,zauważyłem, że się nudzisz, może nowy kapelusz poprawi Twój nastrój
Biała Królowa wzorem konsumenta w kulturze popularnej, zabijającego wewnętrzną pustkę pozyskiwaniem kolejnych dóbr? Nic mnie już nie zdziwi...

Kapelusznik siada obok Królowej, ta patrzy na niego zmartwiona
Biała Królowa :
- co się z Tobą dzieję, nie wyglądasz najlepiej, jesteś ciągle smutny, na ostatnim balu który wydałam wszyscy liczyli na to, że będziesz frygidrygać ale nie zrobiłeś tego
Hatter :
- obiecała że wróci, minęło już pół roku od Chwarnego Dnia a jej tu wciąż nie ma
*zauważa moment, w którym fabuła zaczyna tracić sens*
*zauważa moment, w którym zaczyna jej się robić niedobrze od napływającego lukru*
Biała Królowa :
- wiesz, nie chcę cię jeszcze bardziej zasmucać, ale na Twoim miejscu nie liczyłabym na to, że Alicja wróci, ona ma swoje życie tam na górze, (w niebie?) napewno załatwia sprawy o których mówiła że musi załatwić, kto wie, może poznała nawet jakiegoś mężczyznę, mężczyznę z jej świata
Hatter :
- obiecała - szeptał to słowo kilkakrotnie
A nie zaczął też się bujać jak dziecko z chorobą sierocą?
Na górze, w zwykłym świecie jest południe, Alicja z walizkami w rękach wchodzi do swojego domu w Londynie, wita ją jej mama
Bo już w wiktoriańskim Londynie panowało równouprawnienie...
Wyglądam teraz jak ten mors. Bo wcale nie podoba mi się to, co serwuje nam aŁtorka:
Mama Alicji :
- córeczko,jak dobrze cię widzieć,tyle miesięcy cię nie było, opowiadaj, jak tam interesy firmy
W tym „świecie na górze” tajemnicza zaraza zabiła wszystkich kurierów, listonoszy i gołębie pocztowe?
Alicja :
- firma stoi bardzo dobrze mamo, rozszerzyliśmy działalność aż na Chiny, obroty są wysokie, dokonałam tego czego chciałam, udało mi się spełnić marzenie taty, dalej ojciec Hamisha będzie zarządzać firmą, ja już swoje zrobiłam.
I teraz zajmiesz się charytatywnym szydełkowaniem dla niewidomych sierot?
Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść.
Mama Alicji :
- może teraz powinnaś wreszcie zająć się swoim życiem, pójść na studia, znaleść męża hm? Bo przecież robienie obrzydliwie dochodowych interesów na Wschodzie nijak ma się do zapewnienia jej spokojnej przyszłości. Facet jest nieodzowny. No i w tamtych czasach studiowanie raczej nie było wymarzoną drogą życiową dla młodej dziewczyny...
Alicja :
- nie mamo, mam inne plany
Alicja biegnie przez las, tam gdzie kiedyś pobiegła za Białym Królikiem, na jej twarzy widnieje uśmiech, szepcze pod nosem " wracam do ciebie,wracam do ciebie,zaraz tam bede" Dobiega do miejsca w którym była nora królicza do której wtedy wpadła i z przerażeniem odkrywa że nory już nie ma, miejsce w którym była jest porośnięte trawą i chwastami. Alicja spogląda z niedowierzaniem, szepcze "to niemozliwe".
No tak. Jeszcze dziesięć lat temu ta nora była porządnie wybetonowana i prowadziła do niej dwupasmowa droga...I to jest właśnie ten moment, w którym wszystko okazałoby się halucynacją, ale nie. To by było przecież niedorzeczne.

A wieczorem w Antydii Kapelusznik siedzi w swoim domu i popijając herbatkę rozmawia z kotem
Jak każda walnięta stara panna.
[Na scenę wkraczają Czarni rycerze i porywają Kapelusznika]
Czarni rycerze zabierają Kapelusznika do Salazen Grum. W komnacie Skazeusz siedzi na tronie, Czerwona Królowa nerwowo krąży wokół
CZERWONA KRÓLOWA :
- no i co tak poprostu sobie siedzisz, lepiej pomóż mi myśleć jak sprowadzić tu Alicję
A siedzenie wyklucza myślenie? Królowa ma dupę z mózgiem sprzężoną, czy co?!
SKAZEUSZ :
- po co mam myśleć, skoro już dawno wymyśliłem
CZERWONA KRÓLOWA :
- to dlaczego nic nie mówisz idioto ?!
Boru i jeżu, jakżeż intelektualnie rozwijające rozmowy...
SKAZEUSZ :
- a oto i efekt wysiłku mojego umysłu
Lubię, jak ludzie pomagają sobie umysłowo. Szkoda, że nie można przyczepić ręcznej korbki do ucha, żeby chomiczki szybciej biegały.
Nie wiem czemu, ale po przeczytaniu tego zdania wyobraziłam sobie Skazeusza wyciągającego z ucha za pomocą patyczka... woskowinę.
Dwóch czarnych rycerzy wprowadza do komnaty Kapelusznika
HATTER :
- czy mógłbym się dowiedzieć za co zostałem aresztowany?
SKAZEUSZ :
- właśnie miałem zamiar ci to wyjaśnić. Jak wiesz mój drogi, czarnoksiężnik Melhior to mój starszy brat, dzięki jego pomocy udało się mi i Królowej powrócić do "gry". Dał nam swoich czarnych rycerzy i teraz jesteśmy znów silni.
Melhior pewnie pomaga Złym, bo żywi do świata głęboką urazę - w końcu jak tu być przerażającym czarnoksiężnikiem, gdy ma się w imieniu błąd ortograficzny?Och super, po co zrobić jakiś wstępny opis bitew, knowań i różnych komnat, skoro wszystko można streścić w dwóch zdaniach. So awesome.>
Może Ałtorka jest wierna klasycznej zasadzie nie pozwalającej na ukazywanie w dramacie scen krwawych i brutalnych?
HATTER :
- nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie
SKAZEUSZ :
- jesteś przynętą, gdy Alicja dowie się że jesteś w więzieniu liczę na to, że przybędzie tu by ci pomóc, wtedy uwięzimy także ją i zarządam by Biała Królowa zrzekła się korony w zamian za ocalenie życia Alicji, Mirana ma u niej dług wdzięczności więc raczej nie odmówi
To brzmi prawie tak przebiegle jak plany Izmy, notabene też chcącej obalić króla: „Zamienię go w pchłę, małą, bezbronną pchłę, a potem włożę tę pchłę do pudełka, a to pudełko w drugie pudełko, a to drugie pudełko wyślę do siebie pocztą, a jak dojdzie... hahahaha! Rozwalę je młotkiem!”
HATTER :
- Biała Królowa z pewnością już wie że mnie aresztowaliście, przybędzie tu ze swoimi rycerzami by mnie uwolnić
Skazeusz śmieje się głośno
- nie odważy się, Mirana dobrze wie że wystarczy jedno zaklęcie rzucone przez mojego brata i całe Marmorial razem ze wszystkimi jego mieszkańcami zamieni się w śnieg. Tym razem my jesteśmy górą, pogódź się z tym, bo nie masz innego wyjścia. Zamknijcie go do lochu.
Stop. Masz superhiperzarąbistego brata-czarnoksiężnika i jest on twoim przydupasem do zaklęć? Ale musi być tępy... I od kiedy czarne charaktery zdradzają swoje plany na samiutkim początku?
I czemu nie mogą od razu przejść do tego etapu ze śniegiem? Wyjaśni mi ktoś?Bo wtedy Alicja i Kapelusznik nie mogliby przeżyć całej masy dramatycznych przygód, tylko po to, by na koniec zatriumfowała Tró Looff. No naprawdę, żeby takich oczywistości nie pojmować... A miałam Cię za taką inteligentną osobę, Kalevatar.
Czarni rycerze zabierają Kapelusznika do podziemi. Tymczasem w Marmorial Kot opowiada Białej Królowej o tym co się zdarzyło
KOT :
- tak jak mówiłem Wasza Wysokość, ci rycerze poprostu wpadli jak burza i zabrali go
Nawet nie dali dopić herbaty i zjeść ciasteczka. Drobnomieszczaństwo.
BIAŁA KRÓLOWA :
- jesteś pewien że byli czarni?
Jak koszmar członka Ku Klux Klanu, Wasza Wysokość.
KOT :
- tak Wasza Wysokość
Na twarzy Królowej widać strach
- więc Melhior im pomaga
Cóż za dedukcja! Watsonie, wychodzimy.
Do komnaty wbiega zdyszany Biały Królik
BIAŁY KRÓLIK :
- Wasza Wysokość,ktoś zostawił ten list przed wejściem do zamku - rzekł nerwowo i podał Królowej list
BIAŁA KRÓLOWA czyta treść listu na głos
- macie dwa dni na sprowadzenie tu Alicji, jeśli nie to kapelusznik straci głowę, podpisano - Skazeusz i Zelżbieta
To nie list, to wiadomość na Twitterze.
- Musimy znaleść Alicję i powiadomić ją o tym,czy ktoś zgłosi się na ochotnika by to zrobić – kontynuuje Królowa
Chcą powiadomić Alicję o tym, czy znajdzie się ochotnik na zrobienie „tego”.
Gdyby to był jakikolwiek inny tekst, spytałabym: „Na zrobienie...czego?” Ale że to blogasek – mam skojarzenia... :>
Weź zimny prysznic.
BIAŁY KRÓLIK :
- ja mogę Wasza Wysokość
BIAŁA KRÓLOWA :
- nie mój drogi, już dwa razy byłeś na górze i o mały włos nie zjadły cię dzikie zwierzęta, to zbyt niebezpieczne dla ciebie.(...) Miamałygo, a może ty? jesteś malutki,zwinny,szybki
Tak, bo mysz absolutnie, ale to absolutnie nie jest narażona na ataki innych zwierząt.
MYSZ :
- dobrze Wasza Wysokość ale jest problem, jak dostać się na górę skoro królicza nora zarosła chwastami
Nie pielili, to dziadostwo zarosło.
Tak właściwie to myszy chyba nie powinny przeszkadzać chwasty. Dajcie spokój, to nie beton...
BIAŁA KRÓLOWA :
- na szczęście jest na to inny sposób
Królowa wstaję i przynosi duże prostokątne lustro, bierze buteleczkę z różanym pyłkiem i obsypuje lustro, lustro zaczyna świecić żółtym blaskiem
BIAŁA KRÓLOWA :
- to jest droga, Miamałygo, przejdz przez lustro a znajdziesz się na górze; gdy będziesz chciał wrócić, obsyp tym jakiekolwiek lustro a będziesz zpowrotem w Antydii, idź myszko,znajdź Alicję i opowiedz jej o wszystkim
Och Alicjo, gdzie jesteś? Bo tak serio to w Antydii nikt więcej już nie mieszka i w sumie zaraz będziemy krzyżować się między sobą. Czy jakoś tak. Czy ktoś wie przy której alejce na cmentarzu leży Oryginalność? Mam ochotę złożyć wieniec...
Nazajutrz rano, Alicja siedzi w swoim pokoju w domu w Londynie, siedzi na łóżku i tuli się do poduszki. W myślach przypomina sobie chwile spędzone z Kapelusznikiem
"Czemu zawsze jesteś za wysoka albo za niska"
"Możesz zostać"
"Nie mogę, musze wyjaśnić kilka niezałatwionych spraw,
ale wrócę tu nim się obejrzysz"
"Nie będziesz mnie już pamiętać"
"Oczywiście że będę, jak mogłabym Cię zapomnieć"
E, tak, widzieliśmy film. Serio. Nie bujam. Się. Jeszcze...
[Alicja spotyka mysz, która streszcza jej tę jakże chytrą intrygę]
ALICJA :
- co ?! - jej głos drży - zatem zabierz mnie natychmiast do Antydii
Zaraz tam będę i tak im skopię poręcz, że nie będą wiedzieli, którędy na górę, a co!* headdesk*
Czas na krótką wizytę u psychoterapeuty...
[Od Ałtorki:] Witajcie dziewczyny :) po pierwsze dziękuję bardzo za komentarze, cieszę się że story się podoba :)
Ja też bym to wszystko ukryła pod ładną zasłoną.

[Alicja i mysz wracają do Białej Królowej]
MYSZ :
- Wasza Wysokość, wszystko jej opowiedziałam
BIAŁA KRÓLOWA :
- dzielnie się spisałaś, brawo
Nie, żeby było tego dużo do opisywania...
Królowa bierze mysz na ręcę i daje jej całusa.
Tulenia i całusy podczas gdy kraj zagrożony, a Kapelusznik w każdej chwili może zginąć. Zainteresowanie poddanymi prawie jak na dworze Ludwika XVI.
Wiesz, mnie akurat specjalnie nie byłoby szkoda Deppelusznika, więc ją rozumiem. ^^
Królowa zwraca się do Alicji
„Królowej” skończyły się pomysły na rozpoczęcie zdania...
- Alicjo, czy chcesz aby moi rycerze wyruszli z Tobą do Salazen Grum?
ALICJA :
- nie Wasza Wysokość, oni chcą widzieć tam mnie, pójdę sama
Tak, Ci Źli mają jakieś podstępne plany i na pewno chcą nas wszystkich zabić, więc wypełniajmy co do joty wszystkie ich zalecenia.
BIAŁA KRÓLOWA :
- zatem będzie Ci potrzebna pomoc - Królowa przynosi turpikoncerz i podaje Alicji mówiąc - weś, w razie potrzeby użyj go bez wahania, wiesz jak się nim posługiwać, bandzierchlast Cię zawiezie
„Weś”. Dobre obyczaje na dworze kwitną, jak widzę. I mowa także.

W tym czasie w podziemiach Salazen Grum Skazeusz rozmawia z Kapelusznikiem który siedzi w celi
Opisy scenerii i strony emocjonalnej bohaterów tak mnie porywają, że chyba zaraz pryknę sobie.
SKAZEUSZ:
- powiesz mi wreszcie jaki jest sposób na to by dostać się na górę?
Pięknie proszę. *.*
HATTER :
- niewiem, sposób zna tylko Biała Królowa, a zresztą nawet gdybym wiedział nie powiedziałbym ci, nie pozwolę ci skrzywdzić Alicji
SKAZEUSZ :
- ja miałbym ją skrzywdzić? to ona skrzywdziła mnie, okazałem jej swoje zainteresowanie, chciałem dać jej swoje serce, a ona mnie bezlitośnie odrzuciła
On jej okazał zainteresowanie, a ona go odrzuciła! Kurczę, ten koleś ma jeszcze większe ego niż taki jeden mój kolega. Szacun.
HATTER :
- aaaa, rozumiem, więc cały ten cyrk tylko dlatego że biedny walecik robił sobie niepotrzebne nadzieje
SKAZEUSZ :
- fakt, niepotrzebne, wiem dobrze że ona woli ciebie
HATTER :
- lepiej sprawdź czy Czerwona Królowa nie czuję się samotna, podobno lubisz takie duże.... na przykład głowy
*próbuje wyniuchać w powietrzu dowcip, może sarkazm* Nie, nic z tego. Czy tylko mnie irytuje to, kiedy „Ten dobry” będąc całkowicie we władzy „Tego złego” sili się na cięte riposty i personalne docinki?Nie tylko ciebie.
Wściekły Skazeusz opuszcza podziemia
Umknął jak niepyszny. Wszak jest człowiekiem głęboko humanitarnym i nie będzie się zniżał do używania przemocy celem wymuszenia zeznań.
Alicja na bandzierchlaście dociera do Salazen Grum, wokół zamku jest jednak dziwnie cicho i spokojnie
ALICJA :
- wiesz co bandzierchlaście, podjedźmy od tyłu zamku, chyba nie spodziewają się mnie tak szybko, wejdę do podziemi i poszukam kapelusznika
Aha. Rozumiem, że zamek ma z tyłu kuchenne drzwi, tak?Prowadzące bezpośrednio do podziemi, na dodatek.
Zajeżdzają na tył zamku, Alicja idzie powoli rozglądając się uważnie i trzymając mocno w rękach turpikoncerz. Nagle pojawiają się czarni rycerze, zarzucają siatkę na bandzierchlasta unieruchomiając go w ten sposób. Alicja próbuje walczyć z jednym z rycerzy ale gdy chce zadać mu cios mieczem, turpikoncerz pęka na kawałki.
Zajebistość mu się wyczerpała.Ech te jednorazowe, cudowne bronie...
Rycerze zabierają Alicję do komnaty gdzie jest Skazeusz i Czerwona Królowa
SKAZEUSZ :
- kogo moje piękne oczy widzą - rzekł z ironicznym uśmiechem
Oko. Kto jak kto, ale on powinien pamiętać, że jednego mu brak. :/
CZERWONA KRÓLOWA :
- witaj ponownie Ym
To „Ym” też miało być ironiczne?
SKAZEUSZ :
- jest dokładnie tak jak zaplanowałem, wiedziałem że to dobre posunięcie żeby uwięzić Kapelusznika, wiedziałem że zechcesz go uratować
ALICJA :
- czego wy ode mnie chcecie?(...)
SKAZEUSZ :
- podsumowując, kapelusznika czeka egzekucja, ale jego los jest w Twoich rękach, wypuszczę go na wolność jeśli Ty zgodzisz się zająć jego miejsce
Alicja jest zszokowana i przestraszona. W myślach przypomina sobie jak kiedyś Kapelusznik uratował ją sadzając na swój kapelusz i rzucając kapelusz z nią na drugi brzeg jeziora
I co, ona chce go teraz uratować w podobny sposób? Wsadzi go w miseczkę swojego stanika i przerzuci go przez mury zamku?
Może też zrobić hardkorową procę z gaci. ;D
ALICJA :
- najpierw pozwólcie mi się z nim zobaczyć
SKAZEUSZ :
- dobrze
:| Od kiedy czarne charaktery zachowują się jak Fundacja TVN Nie jesteś sam? Nie wiem czy wytrzymam do końca, moje nerwy się skręcają tak mocno, że zaraz nastąpi implozja...
Co chcesz, oni wszyscy już dawno temu ratyfikowali Konwencję Genewską.
(...)Kapelusznik podniósł głowę i spojrzał na Alicję, jego oczy błysnęły radością
HATTER :
- czy to sen?
Nie, to nagła zmiana czasu z teraźniejszego na przeszły. Bez obaw, blogaski tak mają.
W sumie wyrzuciłabym poniższy dialog, bo absolutnie nic nie wnosi do „fabuły”, ale... nie, nie daruję Wam czytania tego:
ALICJA :
- nie, ja jestem tu naprawdę
HATTER :
- taki jestem szczęśliwy że znów cię widzę, dlaczego wróciłaś?
ALICJA :
- bo dowiedziałam się że jesteś w więzieniu,chcę ci pomóc,
HATTER :
-Tak długo cię nie było, z każdym dniem coraz bardziej wątpiłem w to że jeszcze cię kiedyś zobaczę
ALICJA :
- (...) przepraszam że tak długo musiałeś czekać, ale uwierz że i dla mnie ten czas spędzony bez ciebie był cierpieniem
HATTER :
- tak bardzo za tobą tęskniłem Alicjo, dziękuję że przybyłaś do Antydii, ale wracaj już do siebie, mnie jutro czeka egzekucja
ALICJA :
- nie, nie pozwolę na to. Skazeuszu, zgadzam się
*płacze z bezsilności, bo to co czuje, czytając te dialogi, jest nieopisywalne...*
HATTER :
- nie!! nie możesz tego zrobić, ty przeklęty jednooki bydlaku
A co mu zrobisz, uszyjesz mu za ciasny kapelusz?
SKAZEUSZ :
- ohhh, usuńcie go stąd
Rycerze wyprowadzają Kapelusznika na zewnątrz zamku, wypuszczają też bandzierchlasta(...) Kapelusznik wsiada na bandzierchlasta i razem odjeżdzają
Kolejna robi ze zwierzaka samochód....
[Deppelusznik wraca do Królowej i streszcza jej te niezmiernie dramatyczne wydarzenia]
HATTER :
- Królowo, weźmy całą armię Twoich białych żołnierzy i walczmy
BIAŁA KRÓLOWA :
- nie mój drogi, czarni rycerze są niezniszczalni, a ja nie mam tyle mocy by być w stanie walczyć z Melhiorem jesteśmy w sytuacji bez wyjścia
Aha. Więc dlaczego najpierw proponowała dziewczynie, że da jej swoich żołnierzy? Po co dawała jaj miecz skoro wiedziała, że to się na nic nie zda? O.oGrała na zwłokę. :>
BIAŁY KRÓLIK :
- Wasza Wyskość, przepraszam że się wtrące, ale przypomniała mi się pewna istotna rzecz(...) rokrocznium mówi że czarnoksiężnik straci swoją wielką moc w dniu jego pięćdziesiątych urodzin, i jeśli dobrze obliczyłem wypadały one w Chwarny Dzień
Jak dobrze, że wszechmoc Tych Złych zawsze ma jakieś wyciągnięte z tyłka ograniczenia...
HATTER :
- wybiorę się do niego, spróbuję rozmawiać, jeśli trzeba będę go błagać na kolanach by nie pozwolił Skazeuszowi skrzywdzić Alicji
Tak, to świetny pomysł, żeby iść po prośbie do sprzymierzeńca wrogów. Niech lepiej Kapelusznik zacznie już ćwiczyć minę kota ze Shreka, inaczej nie wróżę mu specjalnego powodzenia...
BIAŁA KRÓLOWA :
- jego chata znajduję się gdzieś pośród grzybowego lasu, ale to niebezpieczna droga, strzegą jej leśne wróżki, nikomu jeszcze nigdy nie udało się dotrzeć do chaty Melhiora
Pracownicy firm kurierskich na sam dźwięk jego imienia wpadają w depresję, a Świadkowie Jehowy konwertują na islam.Leśne wróżki są, jak wiadomo, groźnymi bestiami. Pyłek z ich maleńkich skrzydełek może oślepić, a spódniczki z płatków kwiatów zabijają. Kiczem.
HATTER :
- nie boję się, i tak nie mamy innego wyjścia, Królowo, gdyby coś mi się stało i nie wróciłbym powiedz Alicji że ja ją bardzo... ja ją bardzo.... bardzo.....
... chciałem przelecieć?

A w podziemiach Salazen Grum Skazeusz rozmawia z Alicją która jest w celi
ALICJA :
- czego Ty ode mnie chcesz, dlaczego jesteś taki okrutny
- Chcę z Tobą oglądać kolekcje znaczków, oglądać filmy, takie rzeczy...
A tak w ogóle, to mam deja vu.
SKAZEUSZ :
- złamałaś mi serce, wolisz tego obłąkanego wariata niż mnie
ALICJA :
- to Ty jesteś obłąkany, rządzi Tobą chęć zemsty i chciwość, żal mi Ciebie, a Kapelusznik.... (Alicja rozmarzyła się przez chwilę) .... on jest taki słodki
O kurde...Il viendra je l'attends
Mon Phoebus mon soleil
Il sera mon amant
Mon amour, ma merveille...”
SKAZEUSZ :
- niedobrze mi na myśl o nim, ale wracając do Ciebie, możesz sama odwrócić swój los i los całej Antydii, powiedz że będziesz moja a odwołam swoje żadania wobec Białej Królowej
Alicja spojrzała na niego z obrzydzeniem w oczach i rzekła
- nigdy! nigdy nię będę Twoja
Racja. Zapomnijmy o reszcie świata, twój komfort psychiczny jest najważniejszy.Nie no, cały dialog jako żywo wyjęty zalinkowanej powyżej sceny z Notre Dame de Paris! Nie szargać mi tu mojego ulubionego musicalu! *warczy*
Kapelusznik i bandzierchlast jadą przez grzybowy las (...)Nagle obok Kapelusznika pojawia się leśna wróżka. Piękna kobieta o długich zielonych włosach, ubrana w zieloną suknie porusza się na skrzydłach
Czyli... lata, tak?
WRÓŻKA :
- witaj przystojniaku, chyba się zgubiłeś prawda? czego szukasz w grzybowym lesie?
HATTER :
- chce dotrzeć do chaty czarnoksiężnika Melhiora
WRÓŻKA :
- jeśli mnie pocałujesz wskażę Ci drogę
Ja wiem, że las jest klasycznym miejscem do erotycznych schadzek zarówno dla ludzi, jak i różnych nimf, ale napalone leśne wróżki to już przesada!
[Z bliżej nieokreślonych powodów wróżka zgadza się służyć za przewodnika nawet bez całowania]
Kapelusznik na bandzierchlaście jadą za leśną wrózką przez grzybowy las(...), nagle widzą przed sobą polanę pośrodku której stoi stara czarna waląca się chata
To stoi czy się wali? To Chata Schrödingera, czy jak?!
Hmm... Właściwie, zważywszy, że po francusku „chat” to „kot”, mamy tu możliwość ciekawego rebusu... ^^
Kapelusznik podchodzi powoli do drzwi chaty, ostrożnie otwiera drzwi i nieśmiało wchodzi do środka. Pośrodku chaty stoi krzywy stół, przy stole siedzi czarnoksiężnik, ma długą szpakowatą brodę, ogromne wąsy i ubrany jest w niebieskie szaty
Taaa, i może jeszcze ma „Maggus” na kapeluszu?
(To by tłumaczyło brak czarodziejskich mocy.^^)
MELHIOR :
- kogo licho niesie? - rzekł nerwowo
Nie wie? To co z niego za czarodziej...?
HATTER drżacym głosem :
- przybywam z Marmorial, jestem kapelusznikiem Białej Królowej
MELHIOR :
- znam Cię, pamiętam Cię jak byłeś dzieckiem, wtedy jeszcze miałeś czarne włosy i taki byłeś zabawny czego chcesz? po co tu przyszedłeś?
A teraz przefarbowałeś się jak jakaś ciota na rudo i jesteś nudny. Przykro mi, spadaj.
HATTER :
- przyszedłem prosić Cię byś zaprzestał pomagać swojemu bratu
MELHIOR :
- ja mu wcale nie pomagam
HATTER zdziwiony :
- jak to? przecież dałeś mu swoich czarnych rycerzy
MELHIOR :
- wcale mu ich nie dałem, on mi ich poprostu zabrał, teraz nie mam nikogo kto mógłby mnie bronić
Przed kim mieliby go bronić? No chyba, że te leśne wróżki za bardzo go napastują... ;>
otóż mój drogi to jest tak że ja miałem wielką moc, prawda, ale była mi dana tylko do dnia moich 50tych urodzin, urodziny miałem pół roku temu w Chwarny Dzień i teraz jestem już tylko zwykłym człowiekiem który lubi swoją samotność
A te niewyżyte leśne Dzwoneczki o niczym innym nie myślą, jak o wysączeniu z biednego staruszka ostatnich soków...
A mój brat którego osobiście nie darzę sympatią to zwykły kłamca
Ale nieosobiście, to go wprost uwielbiam.
Czarnoksiężnik wstał i podszedł do szafy, dłuższą chwilę czegoś w niej szuka, poczym wyjmuję z szafy ogromny worek i podaje Kapelusznikowi
W zamian za pomoc, Deppelusznik będzie w wigilię pracował jako Święty Mikołaj w pobliskim hipermarkecie.
MELHIOR:
- w tym worku jest dwanaście srebrnych mieczy, tylko one są w stanie pokonać czarnych rycerzy. Weś je ze sobą.
Będziesz musiał tylko nauczyć się fechtować wszystkimi naraz.
[Deppelusznik zabiera magiczne dzyngulce i wraca do domu]
Biała Królowa wzywa swoich żołnierzy, bierze od Kapelusznika worek i rozdaje każdemu z żołnierzy po jednym mieczu
Miała tych żołnierzy aż dwunastu? Poważne siły zbrojne, nie ma co...
HATTER :
- Wasza Wysokość, daj mi proszę jeden miecz, też chcę walczyć, chcę osobiście pokonać Skazeusza
Królowa bierze buteleczkę z różanym pyłkiem i obsypuje nim dwunasty srebrny miecz szepcząc zaklęcie
- niech ten miecz pokona szatańskie zło
i ukaże tej wojny miłosne tło
W tej samej chwili miecz zasparklił, zaróżowił się intensywnie i obrósł serduszkami.A ja protestuję. Nie mieszajmy do tej afery szatana. On się jeszcze raczej tak nie stoczył, żeby służyć jakiejś wielkogłowej histeryczce i jej kumowi z przerośniętym ego.
O świcie wyruszymy do Salazen Grum
HATTER :
- dlaczego dopiero o świcie? na co czekać, ruszajmy już
A co, rączki cię świerzbią? ;)Tak, żeby dobrać się do pochwy. Tej od miecza, oczywiście.
BIAŁA KRÓLOWA :
- mój drogi, te miecze są okropnie ciężkie, żołnierze potrzebują czasu by przygotować się do walki, nie martw się, wygramy tą bitwę.
Nie wróżę im sukcesu, skoro ich żołnierze potrzebują całej nocy, by zebrać siły, aby w ogóle UDŹWIGNĄĆ te miecze...

Kapelusznik udaje się do komnaty, kładzie się na łóżko i przytyka głowę do poduszki i zasypia. Śni mu się że jest na łące pełnej przepięknych kwiatów, wokół fruwają kolorowe motyle a on i Alicja tańczą trzymając się za ręce.
A dookoła po drzewach skacze jakiś dziwny, iskrzący koleś i jego przygłupia niewolnica, wyraźnie czekając, aż wyniosą się z ich łączki.Sen godny prawdziwego mężczyzny, zaiste. Tylko brakuje jakiejś pieśni oazowej w tle.

Budzi go niespodziewany huk. Podnosi głowę i widzi kota który siedzi przy stoliku w jego pokoju
KOT :
- wybacz słodziutki, upuściłem filiżankę z herbatą(...)
HATTER :
- boję się o Alicję, tęsknie za nią, ta niepewność czy uda nam się ją uratować doprowadza mnie do szału, gdybym chociaż mógł ją zobaczyć teraz przez chwilę
Kot przyprowadza Kapelusznika do komnaty Białej Królowej. Królowa siedzi w fotelu popijając herbatę
Oni przejawiają zamiłowanie do herbaty godne Snape’a.
KOT :
- Wasza Wysokość, on chciałby zobaczyć Alicję
Królowa wstaje,podchodzi do lustra i obsypuje je różanym pyłkiem mówiąc
- powiem Wam w sekrecie że ten pyłek jest dobry na wszystko
Na trądzik i za małe cycki też pomaga?
Lustro zaczyna świecić żółtym blaskiem
HATTER :
- lusterko, pokaż mi Alicję, bardzo proszę
Lustro zaświeciło się jeszcze mocniej, powoli pojawia się w nim obraz, Kapelusznik widzi w lustrze cele i Alicję która siedzi w środku
HATTER :
- Alicjo, nie ma teraz czasu na opowiadanie szczegółów, ale o świcie wszyscy wyruszamy by Cię uratować
ALICJA :
- to pocieszającą wiadomość, ale czy warto żebyś dla mnie ryzykował swoje życie?
Uwielbiam to, po prostu ubóstwiam te chwile, kiedy troska o kogoś obowiązkowo musi się łączyć z zanikiem poczucia własnej wartości i instynktu samozachowawczego.
HATTER :
- tylko jeśli nie jestem Ci obojętny
Aha. Jeżeli mnie nie kochasz, zdychaj sobie w lochu. Słooodkie.
ALICJA :
- jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie
HATTER :
- więc warto
Obraz w lustrze zaczyna powoli zanikać
HATTER :
- muszę już kończyć, nie bój się, jutro Cię uratujemy
ALICJA :
- dziękuję że zawsze mogę na Ciebie liczyć, jesteś wspaniałym przyjacielem
Z twarzy Kapelusznika zniknął uśmiech a pojawiło się rozczarowanie i smutek w oczach
- przyjacielem? - rzekł drżącym głosem
Oj, Alicjo, sens ratowania cię stanął pod znakiem zapytania.
ALICJA :
- nie! ja nie to miałam na myśli, ja Ciebie kocham
Grzeczna dziewczynka, nie będzie zdychania.
Kapelusznik jednak nie usłyszał tego ostatniego zdania bo obraz wcześniej zniknął. Alicja zrozpaczona stuka się w czoło i mówi sama do siebie
ALICJA :
- głupia, głupia, jeju, ja to źle powiedziałam,chodziło o to że mogę mu bezgranicznie zaufać
No, nazwanie kogoś „przyjacielem” to prawie jak obelga.
Kapelusznik wraca do swojej komnaty, Jest zrozpaczony i wściekły, rzuca przedmiotami które znajdują się w komnacie(...)
HATTER :
- jestem dla niej tylko przyjacielem....przyjacielem.... przyjacielem.... - powtarzał to słowo jeszcze kilka razy, za każdym razem coraz ciszej
Spędziliście razem całe dwa dni... dni... dni... - powtarzała Kalevatar wywracając oczami.
O świcie Biała Królowa, Kapelusznik,Mniamałyga,Kot,Królik i jedenastu białych żołnierzy [ale ani jednej spacji po przecinku] udają się do Salazen Grum. Pod fortecą stoją Skazeusz, jedenastu czarnych rycerzy
Zasady fair play obowiązują nawet tych Złych, jak widzę.
I kawałek za nimi Czerwona Królowa która trzyma mocno Alicję przytykając jej sztylet do pleców żeby nie uciekła
SKAZEUSZ :
- a więc jednak się odważyliście, mimo tego że ostrzegałem Was przed czarnoksiężnikiem
HATTER :
- jesteś zwykłym oszustem i kłamcą, rozmawiałem z Twoim bratem, on nie ma już żądnej mocy
„Żądnej mocy”? Jest impotentem już po pięćdziesiątce? Biedaczek... Anegdoty mówią prawdę: przez dziesiątki lat studiujesz magię, by przywołać sobie do komnaty nagą dziewoję, a gdy ci się to w końcu udaje, nie pamiętasz, co z nią robić.:P
[Tu następuje cudownie drętwy opis „bitwy”. Pomińmy go.]
Miecz wypada z rąk Kapelusznika i zabija Skazeusza Biali żołnierze pokonują czarnych rycerzy, przy zadaniu ciosu srebrnymi mieczami każdy z czarnych rycerzy zamienia się w piasek.
Wynika z tego, że czarna armia była dość jednorazowa. Ginęli przy zadaniu ciosu, jak pszczoły.Armia Piaskowych Ludków... dziwisz się, że była podatna na uszkodzenia?
BIAŁA KRÓLOWA :
- Zelżbieto, zostałaś sama na polu bitwy, oddaj nam Alicję
Czerwona Królowa ironicznie się uśmiecha poczym zagwizdała głośno, z zamku wybiega ogromny czarny wilk, jego oczy świecą jak dwie żółte latarki, a kły ma tak potężne że sa prawie wielkości miecza
Górne kły żłobiły rowy w podłożu, a dolne całkowicie przesłaniały mu widok.
Czerwona Królowa wsiada na wilka zabierając ze sobą Alicję, wilk szybkim galopem pobiegł w głąb grzybowego lasu.
Wilk to, czy koń, skoro galopuje? I do tego jeszcze galopuje SZYBKO... prawdziwa magia.
Biała Królowa, Kapelusznik i reszta stoją jak zamurowani są zaskoczeni tym co się wydarzyło
BIAŁY KRÓLIK :
- i co teraz Wasza Wysokość ?
BIAŁA KRÓLOWA :
- niewiem, poprostu niewiem, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, Króliku rozwiń proszę rokrocznium
Eee... idea najzwyklejszego pościgu przerosła naszą cudowną kompanię?
Biały Królik rozwija rokrocznium, wszyscy patrzą na obraz który pokazuje Kapelusznika ze strzelbą w ręku wycelowaną w czarnego wilka
Kapelusznik specjalnie na tę okazję wcieli się w Gajowego Gugałę. Szaleństwo.To rokrocznium to jakaś instrukcja obsługi w 3D? Huh, też taką chcę.
KOT :
- wygląda na to że tylko Ty Kapeluszniku możesz pokonać to zwierzę
Kapelusznik nie reaguje, stoi zamyślony z pochyloną głową
BIAŁA KRÓLOWA :
- wiem że ciężko Ci poświęcać się dla osoby która nie odwzajemnia Twojego uczucia
No jasne, nie kocha cię – niech ginie!
HATTER :
- nie o to chodzi, nie jest mi ciężko, zrobiłbym dla niej wszystko, smuci mnie to że skoro ona nic do mnie czuje to jeśli uda mi się ją uratować ona znów mnie zostawi i odejdzie do swojego świata
Dlatego lepiej będzie, jeśli zginie tutaj. Przynajmniej będzie można odwiedzać jej zwłoki. ^^
BIAŁA KRÓLOWA :
- wtedy znów Twoje serce będzie krwawić
HATTER :
- już krwawi Wasza Wysokość,ale jej szczęście jest dla mnie najważniejsze, chcę ją uratować, muszę, powiedz mi tylko Królowo czym można pokonać tą bestię
Użyj słownika, mocium panie. Bez niego ciężko ci będzie pokonać TĘ bestię.
BIAŁA KRÓLOWA :
- czarnego wilka można zabić jedynie bronią palną, a my tu w Antydii nie mamy takiej broni, tutaj używamy tylko mieczy
Ale mimo to doskonale wiemy, czym broń palna jest.Hiperpotężny miecz pokonujący niezniszczalnych (Piaskowych) Czarnych Rycerzy skóry wilka nie przebije, ale byle kula już tak?
HATTER :
- skąd zatem mam wziąść taką broń Wasza Wysokość
BIAŁA KRÓLOWA :
- wygląda na to że musisz udać sie na górę
Cała grupa wraca do Marmorial, w komnacie tronowej Królowa podaje Kapelusznikowi zwitek angielskich funtów
- to jest środek płatniczy który używają na górze, mam nadzieje że wystarczy by kupić strzelbę
Bo brak pozwolenia na posiadanie broni, oraz to, że Kapelusznik zjawi się w środku Londynu wyglądający jak męskie wydanie Lady Gagi, to właściwie nieistotne szczegóły.

[Deppelusznik trafia do Londynu i stara się kupić broń]
HATTER :
-spytałem czy można tu kupić broń palną
SPRZEDAWCA :
- no można, ale Tobie nie sprzedam, a czy ja wiem czy Ty normalny jesteś? zaraz, a masz wogóle pozwolenie na broń?
*widzi pierwsze sensowny moment blogaska*
*nie wierzy*
Nie sądzę, by w owych czasach broń była sprzedawana za pozwoleniem, więc z tym sensem tak nie do końca wyszło. Ale dobre i to.
[Po krótkiej rozmowie z Alicją nasz bohater wie, że dziewczyna jednak go kocha]
Na twarzy Kapelusznika pojawia się uśmiech a w oku pojedyńcza łza
JEST! Pojedyncza łza – zaliczona!:DI to u faceta! Szaleństwo, szaleństwo...


30 komentarzy:

Anonimowy pisze...

"A dookoła po drzewach skacze jakiś dziwny, iskrzący koleś i jego przygłupia niewolnica, wyraźnie czekając, aż wyniosą się z ich łączki."
mój ulubiony fragment:D

będzie druga część? bo tak jakoś się urwały rhomantyczne przygody.

Anonimowy pisze...

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
Ten blogasek jest straszny!
Przyznam się, że byłam w kinie na "Alicji w Krainie Czarów" a pomimo to nie czuję do tego filmu odrazy ale to, co ta ałtoreczka zrobiła z bohaterami jest niepojęte. I te obrzydliwie lukrowane dialogi (o piętrzących się niepokonanych trudnościach nie wspomniawszy- nie wiem, kto je napisał i dlaczego, ale wyczuwać zdecydowanie za dużo podstępnego wpływu "Zmierzchu" (choć nawet tam było chyba mądrzej) i telenoweli brazylijskich...

A w ogóle, to teraz wam zasunę spojler: weszłam na blogaska i dowiedziałam się... że Alicja będzie w ciąży z Kapelusznikiem...
...
...
...
O kur...
*idzie się zakopać*

Mrohny pisze...

Na Alicji nie byłem, ale muszę obejrzeć. Ale nie dzisiaj. Nie po tym co tutaj przeczytałem. Ał.

Psyche pisze...

Mam ogromny sentyment do książki "Alicja w Krainie Czarów". Wiecie, pierwsze zetknięcie z literaturą piękną... Dlatego boli mnie podwójnie to, co autorka wyczynia z, przecież sympatycznymi, bohaterami i w ogóle całym Wonderlandem. Boli, zaprawdę powiadam wam, że boli, piecze i drażni jak spirytus na otwartej ranie.

A jak jeszcze przeczytałam o ciąży (sam spoiler nie wystarczył, musiałam przeczytać, żeby uwierzyć) to chyba zaliczyłam wszystkie odmiany facepalma, headdeska. Dopiero ściana w pełni odzwierciedliła moje odczucia względem tego... no właśnie, z założenia to miał być dramat, tak? Wybaczcie, ten tffUr jest jak nocny spacer po ciemnym borze.

W każdym bądź razie dziękuję, bardzo Wam dziękuję, ze rozprawienie się z tym (oż w mordę! To wciąż żyje!) tworem chorej wyobraźni.
Liczę, że schrupiecie ten blogasek do końca, a wcześniej go rozczłonujecie i spalicie na wolnym ogniu.

Insomnia pisze...

fragmencik z "Beau comme le soleil" faktycznie pasował :D A poważnie, to jestem naprawdę zniesmaczona tym (po)tworkiem. Są książki, z których nie wolno zrobić FF, a już TYM BARDZIEJ FF z wątkiem miłosnym. Alicja w Krainie Czarów do nich należy. Z tym, że tutaj niestety cała afera zrobiona ze względu na ekranizację :/ I tego, że Kapelusznika grał Depp, nie ma się co czarować ^_^ Ech...

Goma pisze...

Z całym szacunkiem dla Waszego geniuszu analizatorskiego - błagam, niech nie będzie drugiej części! Czegoś tak beznadziejnie nudnego i beznamiętnego nie da się czytać, nawet z komentarzami w przerwach.
Pozdrawiam.

Pigmejka pisze...

Hmm, jest kilka głosów za kontynuacją, i jeden przeciw... Dostosujemy się do woli czytelników. :D Głosujcie: chcecie ciąg dalszy Alicji, czy nie? ^^

Insomnia pisze...

To ja głosuję na nie. Bo treść właściwa naprawdę męczy. I boli.

Azur pisze...

Też na nie, bo nawet sposób zapisywania dialogów jest tu spieprzony.

Anonimowy pisze...

Blogasek jest okropny i boli. Ja jestem na tak, ale z dużą ilością komentarzy. Mogę się zgłosić na ochotnika do pomocy jeśli chcecie ;)

Ithil

Gryfin pisze...

Ja dodam od siebie, że jestem na nie. Zanudziłem się jak mops przy czytaniu opka, mimo zabawnych uwag analizatorek.

Psyche pisze...

Wobec tego jestem 10 razy na tak. Serio, dziewczyny, dawno czegoś takiego nie czytałam. Obok takiego z kapelusza wyciągniętego tworu po prostu nie da się przejść obojętnie. Wasze komentarze są, dobrze o tym wiecie, Szanowni Czytelnicy i jeszcze szanowniejsze Analizatorki, jak najbardziej trafne i kwikogenne. Więc czemu wszyscy nagle na nie? Przypominam Wam, niewdzięczni kapryśnicy, że macie do czynienia z najlepszą analizaornią wszech czasów (serio, lepszej nie ma i mówię to z czysto obiektywnego punktu widzenia. SNMT, Mhroczna Czworca a nawet S&S przy was się chowają. Bez urazy dla wymienionych analizaotrni). I pamiętajcie, ciemna brać czytelnicza, zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że następny blogasek będzie jeszcze nudniejszy i rozlazły. Poza tym szanowne analizatorki, jako że zapoznały się już, mam nadzieję, z całym tworem, wiedzą, że im dalej w las tym kwikoggenniej. Oczywiście rozumiem, że opinia czytelników jest ważna, ale chyba same wiecie najlepiej, komu przywalić słownikiem.

Gryfin pisze...

Psyche, odważę się nie zgodzić. O ile poprzednie analizy rozśmieszyły mnie do łez, o tyle przy tym miałkim, nudnym i głupim opowiadaniu opartym na schemacie filmu (nie oglądałem, ale słyszałem, że straszna kicha) po prostu przewinąłem stronę stosując metodę szybkiego czytania. Owszem, komentarze były świetne, ale samo "opko" okazało się męczarnią dla mojego umysłu. Ażeby dobrze zrozumieć uwagi analizatorek, trzeba wgłębić się w treść autoreczkowych wypocin.
Że PLUS to najlepsza analizatornia wszyscy wiedzą, to zrozumiałe samo przez się ;) niemniej jednak wolałbym, żeby analizatorki oszczędziły nam ten (po) twór, bo boli do tego stopnia, że niemal migreny się nabawiłem.
Wszystko w rękach Bora wszechlistnego... znaczy się analizatorek.

PS. Wiem, wiem. Są gusta i guściki, jednakowoż dla mnie blogasek był ciężkostrawny. Zawsze odrzucały mnie opka oparte na fabule filmu.

Goma pisze...

Gryfin - dokładnie to chciałam powiedzieć. Gdyby nie to, że to Wy analizujecie, to bym to rzuciła po paru zdaniach i zaczekała na lepsze czasy. Przebrnęłam z wielkim trudem w nadziei, że potem będzie jakoś znośniej, ale nie było. Jak do mnie nie dociera co czytam, to trudno się śmiać. Mnie ta analiza tylko zmęczyła, a spore fragmenty omijałam, przyznaję się. I ani jednego kwiku, najwyżej parę zmęczonych uśmiechów. Było nudno, było beznamiętnie i w ogóle nie wiem, o co chodzi.
Idę jeszcze raz poczytać "towarzysza".
Pozdrawiam raz jeszcze wszystkich zgromadzonych.

Anonimowy pisze...

A już myślałam, że żaden blogasek mnie więcej nie zdziwi... A tu taka nieprzyjemna niespodzianka, w dodatku z Alicją w Krainie Czarów w tle. Mi się nawet podobało :D Co do dalszej analizy - jestem na tak.

A tak w ogóle, jeśli kiedyś będziecie potrzebowały opka do zanalizowania, polecam forum
yaoi-vampires.phorum.pl. Oprócz typowych dla gatunku błędów gramatycznych i ortograficznych zdarzają się tam takie gwałty na kanonie, że czytając czułam przejmujący ból. Jako przykład można dac chociażby czarodzieja zachodzącego w ciążę...

Psyche pisze...

Goma, Gryfin, wiem, o gustach się nie dyskutuje, ale moim skromnym zdaniem dalsze części owego tworu prezentują zdwojoną dawkę kretynizmów. Po prostu ciekawa jestem, jak nasze wybitne Analizatorki poradziłyby sobie z czymś takim; niektóre fragmenty same proszą się o skomentowanie.
Ach i jeszcze jedno; trudno zrozumieć treść fanfic'u jeśli się nie jest zapoznanym z kanonem.
Z drugiej jednak strony; jeśli analiza miałby mieć tylko jednego zadowolonego czytelnika, to chyba lepiej przeznaczyć ten cenny czas na zanalizowanie czegoś innego.

Anonimowy pisze...

Psyche- nie tylko jednego! xD A przynajmniej nie tylko jednego zadowolonego z analizy. Bo co do blogaska, to lepiej pominąć to taktownym milczeniem. Z treści blogaska na pewno nie jestem zadowolona.

Ithil

Anonimowy pisze...

To opko tylko na pozór jest nudne.
Ono ma w sobie ukryty ogromny potencjał i ładunek dynamiki. Tyle, że bardzo głęboko ukryty.

Spróbujcie przeczytać tekst na głos. Jest transowy, medytacyjny i relaksacyjny, bez mała... w każdym razie - w czasie lektury organizm ulega samooczyszczeniu, mózg się resetuje i nic już nie jest takie jak wcześniej.

jasza

Anonimowy pisze...

Hm. Zrobiłam jeszcze jedno podejście i uznałam, że może nie jest tak tragicznie. Jeszcze nie zabawnie, ale udało mi się przeczytać całość bez bólu głowy.
Analizujcie dalej jeśli chcecie (choć nie gwarantuję, że przebrnę) ale ja będę tęsknić do schodzenia na śniadanie i podobnych smaczków. Bo to w opisach jest najwięcej kwiatków - a tu ich brakuje.
A może by tak zrobić trochę Alicji a trochę czegoś innego?
Goma

Gryfin pisze...

"Ach i jeszcze jedno; trudno zrozumieć treść fanfic'u jeśli się nie jest zapoznanym z kanonem."

Masz na myśli "Przygody Alicji w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla, czy fabułę filmu? Bo to pierwsze znają (chyba) wszyscy.

Gryfin pisze...

Btw. wybaczcie, zapomniałem dopisać, że powyższy komentarz skierowany jest do Psyche ^^'

Psyche pisze...

Domyślam się, że do mnie, Gryfinie. I tak, chodziło mi film Burtona, bo było nie było odbiega w jakimś stopniu od wersji Carolla. Jednakże w tym konkretnie przypadku znajomość pierwowzoru teoretycznie nie jest potrzebna, ale czytając rzeczonego blogusia mam wrażenie, że autorka (nowe pokolenie, ech...) nie wie nawet kim był Lewis Carroll i zapoznana jest jedynie z Burtinowską wersją.

Sineira pisze...

Jestem na tak. Ten "tfór" dostarcza mnóstwa masochistycznej przyjemności;>

Rzepicha pisze...

Analiza genialna i jestem bardzo na tak! Jeszcze! Sasasasa ;>

kura z biura pisze...

Mnie to ogłuszyło...

Anonimowy pisze...

Więc tak...ja osobiście bardzo lubię i AIW i opowiadanie jakie tu zamieściłyście,śledziłam je od jakiegoś czasu,sądzę,że to bardzo nieładnie tak zniesławiać czyjąś pracę.Każdy ma coś co lubi i co go odrzuca,nie powinno się wyśmiewać czyiś upodobań,a przynajmniej nie publicznie,bo przepraszam,ale to było trochę bezczelne.To tak jakbym ja zamieszczała na każdym kroku w necie jakiego to nieprzyjemnego bloga macie.Miejcie swoje zdanie,ja na przykład nie znoszę Biebera i tym podobnego badziewia,ale nie wypisuję tego wszędzie ani nie wyśmiewam osób,które go lubią ani jego utworów.Przemyślcie proszę moje słowa.
Dziękuję.

Kalevatar pisze...

Drogi Anonimie,
zniesławić można osobę, a nie tekst, to raz. Dwa, to co Ty nazywasz zniesławieniem, my zwiemy krytyką - a jako że tekst jest chaotyczny, niespójny i naszpikowany błędami, jest to krytyka zasadna. Zauważ, że wytykamy jedynie błędy samego tekstu, a nie upodobania jego Ałtorki. Trzy - zauważ, że nie latamy po necie i nie wypisujemy wszędzie, że "oto prowadzimy analizatornię i właśnie analizujemy taaakiego głupiego bloga, chodźcie poczytać", przeciwnie - kto chce, ten do nas trafi, ot i wsio. A i Ty krytykować nasz blog możesz, droga wolna, nikt za to nie bije - pytanie tylko, do czego chciałabyś się przyczepić...? No i dlaczego naszych uwag nie powinnyśmy wygłaszać publicznie? Opowiadanko również jest dostępne publicznie, ergo - Ałtorka najwyraźniej chciała uzyskać opinię ludzi spoza kręgu własnych znajomych. No i dostała.
Pozdrawiam.

Hemafrodytka pisze...

słodki jezu O.O lubię ten gówniany film, ale to co ałtoreczka z postaciami zrobiła zakrawa na gwałt. a przy ,,poruszała się na skrzydłach,, wyobraziłam sobie stworka ze skrzydłami zamiast nóg;__;

Akida Loo pisze...

Ja lubię burtonowską wersję Alicji, ale ten blogasek ciągle rani moje serce Q_Q Zaczynając od formy (jakiś para-dramat O_O?!), przez bohaterów (tak bardzo rozbudować postaci, ałtorko, uważaj! Czy to nie zabrało ci zbyt dużo czasu?!), a na durnych wydarzeniach kończąc Q_Q

Tweedle pisze...

Przez cały czas zamiast "Deppelusznik" czytałam "Dupelusznik"; a blogasek rzeczywiście jest straszny.