czwartek, 29 kwietnia 2010

Opowieści z różowego pamiętniczka IV, czyli Festiwal Intensywnej Penetracji

-->
Witajcie!
Dziś prezentujemy ostatnią odsłonę przygód Deidary. W tym odcinku czeka nas sporo samotnych łez, spektakularna walka o ukochanego, a w międzyczasie klasyczne wijące się po podniebieniach języki, penetrowanie otworów i lizanie nawierzchni ruchomych elementów ciała. Tylko Jeż i Jego Matka Borska wiedzą, jaką męką była analiza tego tworu. Analizatorki, wykończone psychicznie i fizycznie „padły do pozycji leżącej” i życzą miłej lektury!

Zanalizowały: Pigmejka, Loco, Kalevatar


Club Romantica

Hidan wszedł do salonu widząc to co zwykle przez ostatni tydzień.
Gwałt na kwiatku?Mhrrooczny rytuał z użyciem świec i „metalowych ozdób”?
*niemamskojarzeń*

Tobi siedział na kolanach Deia, a blondyn czule go obejmował. Białowłosy powoli miał dość widoku tak nie pasujących do siebie „kochanków”.
Słowo „kochanków” w ogóle tutaj nie pasuje. W każdym możliwym znaczeniu.Otworami byli niedopasowani, ci kochankowie, jak rozumiem? To przykre...
Nie rozumiał jak Dei może tulić w swoich ramionach dzieciaka z brakiem rozumu. Jego zerowy poziom inteligencji objawiał się wszędzie, a Dei był wpatrzony w niego jak w obrazek.
- Coś tu nie gra i ja się tego dowiem!
No bo Hidan jest przecież gigantem intelektu i tytanem dedukcji...
My wiemy! Możesz nas spytać. Ale ostrzegamy, to grozi chorobą sierocą i innymi chorobami układu krążenia, trawienia i wydalania.
~~***~~
Sasori siedział w pokoju i przyglądał się swoim lalką. Co jakiś czas poprawiał każdą z nich, aby były idealne. Nagle usłyszał pukanie do drzwi. Wstał z łóżka i skierował się ku nim. Otworzył je i spostrzegł Hidana.
- Musimy pogadać. - Popchnął drzwi i wszedł do środka.
Czyli wyszedł na korytarz – dobrze rozumiem?
[Hidan sugeruje, że Deidara zachowuje się nieswojo, na co Sasori wyprasza go z pokoju]
Sasori zamknął za nim drzwi i oparł się o nie. Dobrze wiedział, że zachowanie Deia ostatnio wcale nie przypomina zachowanie tego słodkiego blond przystojniaka.
Słodkiego blond przystojniaka? o.0 Nosz z wrażenia nie wiem co powiedzieć.
No wiesz, ałtoreczka stworzy takie zdanie, a potem się nim naciera. Smutne.
To było niepodobne do Deidary, aby tak często przebywać w towarzystwie Tobiego. „Przecież on go nie znosił!” Krzyczał w myślach Sasori.
To Sasori nawet sam do siebie inaczej niż krzykiem nie dotrze?
- A może się mylę... a może on jednak coś do niego czuł... - Szepnął ciacho, a łzy powoli zaczęły napływać mu do oczu.
Jakoś dziwnie wzrósł mi poziom cukru.
Ja rozumiem, że ałtorka nie widzi nic nagannego w tak nachalnym rozpływaniu się nad zajebistością własnych bohaterów,ale „ciacho” to już przesada.
Nie wytrzymał rozbeczał się jak małe, bezradne dziecko.
„Gdzie ci mężczyźni? Prawdziwi tacy?!...” *Loco śpiewa coraz bardziej przygnębiona i nalewa sobie whiskacza*
Biedny Sasori *.*. Idź do Hidana, on cię pocieszy, a potem wsadzi ci w usta... lizaka.
Skulił się na podłodze wspominając ten dzień gdy Dei wyznał mu miłość. Wydawało mu się, że to byłe szczere. Te jego błyszczące, błękitne oczy nie mogły go wtedy okłamać. Wiedziałby, że kłamie, wyczułby to od razu. Ale teraz zwątpił.
Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie!
Czy on mógłby serce złamać? I te pe...”

Zwątpił w niego. Zwątpił w jego miłość, chociaż tak naprawdę kochał go, a rozumiał to dopiero gdy go stracił.
Mądry członek Akatsuki po szkodzie.
*odchrząka i deklamuje z emfazą* ”Deidaro, mordo moja, ty jesteś jak zdrowie
Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie
Kto cię stracił” *oklaski*
To bolało i strasznie. Te uczucie pustki penetrowało jego wnętrze.
Biedne są jego wnętrzności. Moje takiej PENETRACJI na pewno by nie zniosły.Uczucie pustki spenetrowało mu jelita i żołądek, ale w końcu uznało, że najlepiej mu będzie w głowie Sasoriego.
Ałtorka najwyraźniej myślami jest już przy kolejnych gwałtach, stąd nawet rozpacz kojarzy jej się wyłącznie z penetracją.
A mógł być szczęśliwy, dlaczego popełnił taki błąd? Nie wiedział. Nie wiedział co ma czuć, co myśleć. Potrzebował pomocy, pocieszenia, chociaż przez chwilkę, aby zapomnieć o wszystkim.
Zaraz się będzie ciął, mówię wam. Aż posypią się wióry.
Jego wzrok zatrzymał się na małej, kolorowej kartce, leżącej na stoliku przy fotelu na którym siedział Hidan. Podszedł do niej i wziął ją w ręce. Na kartce widniał napis „Club Romantica”. Sasori wpatrzony w nią, przez chwilę zastanawiał się po co Hidan zostawił wejściówkę do jakiegoś klubu.
No tak, żeby zapomnieć o utraconej miłości trzeba wybrać się do klubu nocnego na porządne rżnięcie. Czemu ja na to nigdy nie wpadłam?
Bo masz mózg, a nie musk?
- Zapomnij Hidan nie pójdę tam! - Sasori prychnął na to i wrzucił pogiętą kartkę do kosza na śmieci. Jednak nie minęła nawet sekunda, gdy wyjął ją stamtąd. Spojrzał na nią i westchnął. - Zrobię to tylko dla ciebie Dei.
Cóż za poświęcenie. Aż się wzruszyłam.
Jak niby Deidara ma skorzystać na tym, że Sasori pójdzie się łajdaczyć? Mają jakiś orgazm współdzielony czy co?
~~***~~
Sasori stanął przed czarnymi, metalowymi drzwiami. Gdyby nie napis na drzwiach i adres na wejściówce, nigdy by nie przypuszczał, że to klub.
To jest nocny klub czy siedziba jakiejś tajnej organizacji paramilitarnej?
A czarny metal kojarzy mi się tylko z muzyką. Drzwi były obklejone okładkami płyt zespołów Mayhem, Behemoth, Gorgoroth , Immortal itp.?

No cóż, gdyby nie napis nad wejściem, ciąg kas biletowych i przejeżdżające w tyle pociągi w życiu bym nie pomyślała, że to coś we Wrzeszczu to dworzec PKP...
Lekko zapukał w drzwi, a zasuwka w drzwiach rozsunęła się. Przez mały otwór, spojrzała na niego para ohydnych, zaczerwienionych oczu.
Zaczerwienione oczy? To jednak nie organizacja paramilitarna, to Klub Anonimowych Zwolenników Marihuany.
Albo tajemnicza melina rodu Uchiha.
Drzwi otworzyły się i wysoki facet wpuścił go do środka. Czerwonowłosy miał wrażenie, że ten przypatrywał mu się z pożądaniem w oczach.
Uważaj Sasori, bo na penetracji uczuciowej się nie skończy.
No ale on przecież nie przyszedł się tam wyżalić, tylko... uch... „przeczyścić odpływ”, nie?
Oj tam, zwyczajnie cieszył się z nowego klienta na „zioło”.
Teraz musiał znaleźć Hidana i tego postanowienia się trzymał. Rozejrzał się dokoła i dostrzegł dosyć dużą, przyciemnioną salę. W jednym narożniku pomieszczenia znajdował się bar, gdzie znajdowało się sporo ludzi. Postanowił tam podejść i spytać się barmana czy nie widział nigdzie Hidana i też tak zrobił.
- Przepraszam czy przypadkiem nie widział pan białowłosego chłopaka po dwudziestce? - Barman spojrzał na niego i odpowiedział jakby od niechcenia.
- Dużo chłopaków tutaj przychodzi. - Sasori już chciał odejść od baru, gdy nagle ktoś go zaczepić.
*Loco zacząć pić więcej.*
Ałtorka, prując własną fikcję literacką jak lodołamacz, w pędzie do gwałtów daleko w tyle zostawia zbędne wyrazy.
Dotknął jego ramienia w czułym geście i uśmiechnął się do niego.
- Witaj słodziaku , nigdy wcześniej cię tu nie widziałem. - Czerwonowłosy spojrzał na niego zdziwiony.
- Jestem tu pierwszy raz. - Odpowiedział z grzecznością i próbował odejść, jednak brunet nie dawał mu spokoju.
- Doprawdy. Usiądź koło mnie postawie ci drinka.
- Azaliż. Spieprzaj pan.
- Wybacz ale szukam kogoś. - Sasori odwrócił od niego wzrok i rozejrzał się po sali. Dopiero teraz dostrzegł, że znajdują się tu tylko sami faceci.
Jaka niespodzianka! To jest gej klub. Że też Sasori się tego nie spodziewał, no ja nie wiem.
Sugerując się nazwą „Club Romantica” myślał, że to kółko adoracji wenezuelskich telenowel.
Zdziwiony ruszył z miejsca kierując się ku wyjściowym drzwiom, jednak ktoś złapał go za rękę i przyciągnął do siebie. Sasori spojrzał na niego i dostrzegł tego natrętnego bruneta.
- Puść mnie! - Krzyknął i próbował się wyrwać z uścisku. Jednak ten trzymał zbyt mocno i nie miał zamiaru puścić.
Oj, Sasori, moja ty mała, biedna, nieporadna shotko... =.=”
- Podobasz mi się, a jak ktoś mi się spodoba jest mój! - Na twarzy mężczyzny pojawił się przebiegły uśmiech. Przyciągnął Sasoriego bliżej siebie.
Jeszcze bliżej? o.0Ani organizacja paramilitarna, ani punkt dystrybucji maryśki, tylko zwykły burdel.
A może wszystko na raz...?

A Hidan najwyraźniej pracuje tam jako sutener – werbownik.
Dotknął jego policzek i przysunął jego twarz do swojej, wpychając mu swój język do jego ust. Sasori próbował się wyrwać jednak już było za późno, mężczyzna swoim językiem wił po jego podniebieniu, penetrując każdy zakamarek.
...penetruje każdą dziurę...” i tak dalej. Nie rozumiem, dlaczego ałtoreczka nagle zaczęła wszędzie używać tego słowa.Poznała gdzieś pewnie nowe słówko i jara się nim, bo według niej brzmi mądrze. ^^
...A ten język to jest chyba jakieś skrzyżowanie węża i wiertła dentystycznego...
Jego dłoń zaczęła dotykać jego pośladków, a po chwili włożył mu ją pod koszulę, dotykając jego ciała.
Muj borze... Ten facet go tylko jedną ręką trzyma – SASORIEGO! - i to uniemożliwia ofierze wyrwanie się.
Jak rozumiem, Lalkarz jest w Akatsuki w ramach programu „Niepełnosprawni - pełnosprawni w kryminale”, tak?
Mężczyzna oderwał się od niego i szepnął mu czule do ucha.
- Słodziaku może wynajmiemy jakiś pokój? - Sasori nawet nie zdążył nic odpowiedzieć bo ten znowu dobrał się do jego ust, wpychając mu ponownie język do środka i całując go agresywnie.
Ja wiem, że Sasori to dupa wołowa, a nie facet, ale naprawdę, trzasnąć natręta w ryj to i najzwyklejsza baba potrafi.Odgryźć język. Walnąć z główki. Kopnąć w krocze, goleń, przydepnąć palce. Cokolwiek.
TO JEST PIZDA, NIE NINJA. Howgh.- Łapy precz od niego! - Krzyknął Hidan w stronę intruza.
Taak, panie i panowie, nadciąga kawaleria. Cnota Sasoriego została uratowana. Oczywiście tylko do chwili, gdy ten w przypływie wdzięczności nie rozkraczy się przed swym „zbawcą”...
Brunet spojrzał kontem oka na białowłosego i posłał mu agresywne spojrzenie.
- Ja go znalazłem wcześniej. - Odparł i dalej próbował dobierać się do czerwonowłosego.
Znalezione, nie kradzione! Moje, nie oddam!
Hidan, no co ty – nie wiesz, że towar obmacany uważa się za sprzedany?
Hidan tylko prychnął na to. Po chwili złapał Sasoriego za dłoń i pociągnął do siebie, a zszokowanego bruneta uderzył w twarz. Ten pod wpływem ciosu, upadł na ziemię, a gdy się otrząsnął wstał i wybiegł z sali. Białowłosy spojrzał na Sasoriego i posłał mu uśmiech. Podszedł do baru, wziął kilka butelek alkoholu, a po chwili powiedział do barmana coś co zaszokowało czerwonowłosego.
- Macie jakieś wolne pokoje? - Sasori podbiegł do niego i spojrzał na niego agresywnie, szarpiąc za jego bluzę.
- Ogłupiałeś! Mieliśmy rozmawiać o Deiu.
- Spokojnie. Tu się nie da rozmawiać. Tam będziemy mieli spokój i nikt nie przeszkodzi nam w rozmowie. No chyba, że chcesz aby znowu ktoś się do ciebie dobierał.
I spenetrował twoje wnętrzności.
Ktoś inny niż ja, ma się rozumieć.

Białowłosy przekręcił klucz w drzwiach i wszedł do środka. Podszedł do jednego, ogromnego łóżka na środku pokoju i rzucił butelki sake na pościel, a po chwili sam wszedł na nie rozkładając się wygodnie.
No tak, Sasori by dostać się do butelek, będzie musiał obmacać Hidana – a ten wtedy będzie miał doskonałą wymówkę do zgwałcenia go. Sprytne.
- Sądzę, że Dei został zahipnotyzowany. - Czerwonowłosy spojrzał na niego na niego jak na idiotę.
- Zahipnotyzowany? - Powtórzył spoglądając ciągle na towarzysza.
A gdzie tam. Po prostu od tych ciągłych gwałtów w dupie mu się poprzewracało, ot co.
Hidan podał mu jedną butelkę sake, a ten z niechęcią ją wziął.
- Właśnie tak. - Przechylił butelkę i całą jego zawartość wlał sobie do ust.
Oho, widać jaki wpływ na móżdżek ałtoreczki ma yaoi. JEJ a nie JEGO... No chyba że to nie z takiej butelki pił Hidan, a my o tym nie wiemy. XDA TAK W OGÓLE. Myślałam, że sake pije się z małych, wąskich czarek, a nie prosto z butelki jak żule albo studenci. Ale cóż, widać się nie znam... - Niby przez kogo? - Dopytywał się Sasori, a po chwili nie wiedząc kiedy wypił zawartość swojej.
Tak zupełnie mimochodem opróżnił prawie litrową butelkę. Nieźle.
- No nie wiem. - Odpowiedział białowłosy otwierając kolejną butelkę, którą po chwili opróżnił. - Może zrobił to ktoś z naszych na przykład Lider.
Tak, bo Lider nie ma nic innego do roboty, tylko swatać członków swojej organizacji.
Ech... marne to sake musi być, skoro ciągną je jak ja soczek pomarańczowy.

- Albo Tobi, no w końcu to na niego leci Deidara. - Sasori prychnął na to, a po chwili spojrzał w oczy Hidana. Ten też patrzył w jego i oboje skamienieli zastanawiając się czy to możliwe. Jednak w tej chwili nie trwali długo, ponieważ nie minęła nawet minuta jak razem wybuchnęli śmiechem.
Przez minutę obracali w myślach tę jakże skomplikowaną hipotezę. Aż się iskry sypały z neuronów.
Jashinista podał mu butelkę nadal dławiąc się śmiechem, a ten przez łzy w oczach otworzył ją i wypił.
Otworzył łzami butelkę? Nowe tajemne jutsu. *bierze porządny łyk whiskacza *
Oboje stwierdzili, że wcześniej w ogóle prawie ze sobą nie rozmawiali, a teraz czuli się ze sobą jak dobrzy przyjaciele.
Alkohol zbliża ludzi. Wiemy to od dawna.*ze zrezygnowaniem czeka na nieuchronnie zbliżającą się wzajemną penetrację tych panów*
Rozmawiali, śmiali się i pili butelki sake jedna po drugiej. Czas spokojnie płyną, a ich to nie obchodziło, ponieważ czuli się ze sobą dobrze. Teraz oboje leżeli na łóżku tuż koło siebie, spoglądając w sufit, czerwoni od alkoholu jaki w siebie wlali.
No właśnie. Nie chciało im się siusiu, po takiej jego ilości?
A kto by się tym przejmował... Nastrojowo jest, romantycznie! Seks wisi w powietrzu!

Hidan kontem oka spojrzał na Sasoriego, a po chwili on też spojrzał na niego, ponieważ dostrzegł, że ten się w niego wpatruje.
- Coś się stało? - Spytał Sasori lekko zdziwiony, jednak Hidan mu nie odpowiedział tylko zrobił coś co zdziwiło czerwonowłosego jeszcze bardziej. Delikatnie dotknął jego policzka swoją dłonią i pocałował go. Oczy lalkarza rozchyliły się zszokowane, jednak po chwili on także delikatnie dotknął jego twarzy i pozwolił się całować.
To już staje się nuuuudneeeee. Te same zagrywki, zdrady. Pieprzona „Moda na Akatsuki” :/*ziewa*
Hidan czując, że ten się nie sprzeciwia wsunął mu język głębiej (za migdałki?), a jego ręce zaczęły dotykać jego ciała. Po chwili oderwał się od niego i zdjął swoją bluzę. Sasori nie czekał na kolejny ruch Hidana, zdjął z siebie koszule i rzucił się na niego siadając na niego okrakiem. Językiem zaczął jeździć po jego umięśnionym torsie zostawiając na nim mokry ślad.
Pigmejski ślimaczek znowu w akcji.Weź, Loco... w tym kontekście to jakoś dziwnie brzmi. :P
Hidan nie spodziewał się takiego obrotu spraw, ale nie sprzeciwiał się pieszczotą towarzysza.
Ałtoreczka popełnia coraz więcej błędów gramatycznych. Czyżby ta manga ją ogłupiała? A może ktoś wysysa z niej wiedzę? *jeśli w ogóle jakąś wiedzę miała*Ja sądzę, że Ałtoreczka się wczuwa i w gwałtownym uniesieniu nie zważa na tak przyziemne sprawy, jak ortografia i gramatyka.
To się nazywa „wścieklizna macicy”.
Rozluźnił się i oddychał coraz szybciej, ponieważ Sasori dobrał się do jego spodni.
He? Ja tam bym się wkurzyła, jakby mój partner dobierał się do moich spodni, a nie do mnie.
Ściągnął je i umknął z tryumfalnym piskiem, by swój łup opylić na Allegro.
Rozpiął mu rozporek, zdejmując mu spodnie oraz pozbył się jego bokserek wyrzucają je w kąt. Teraz wziął w dłonie jego męskość i czubkiem języka przejechał po górnej powierzchni jego członka. Jeszcze parę razy przejechał po jego górnej powierzchni, a po chwili (przejechał po jego dolnej powierzchni) wsadził go całego do ust. Hidan jęknął z rozkoszy, a zadowolony Sasori zaczął coraz szybciej ssać jego męskość. Po chwili wyjął go z ust, przekazując sprawę w ręce Jashinisty.
To znaczy, kazał mu zaspokoić się samemu? :>
No co, lalka się zacięła. Hidan wrzuca monetę albo jedzie na ręcznym.

Czerwonowłosy położył się na łóżku, a Hidan zdjął jego spodnie razem z bielizną. Wziął swojego członka w dłoń i wcisnął go w otwór lalkarza.
*Loco bije głową w monitor*Czyli w co? W ucho? Jedną z dziurek w nosie?
W odbyt, droga ałtorko. Nie bójmy się tego słowa. Inaczej trzeba będzie sądzić, że w yaoiversum faceci mają jakieś specjalne sloty na „skarby” i „męskości”.
(To zadziwiające – dziewczynę najwyraźniej jarają takie kwiatki jak gwałt trzynastolatka na własnym młodszym bracie czy seks Zetsu z Tobim, ale żeby już wspomnieć o „penisie” i „odbycie” to nie, wrażliwość dziewicza jej nie pozwala, taka jej mać...)
Sasori jęknął z bólu, a jego oddech stawał się być coraz bardziej nierównomierny. Hidan widząc, że z oczu Sasoriego popłynęła łza, wytarł ją. Nachylił się nad nim i delikatnie musnął jego wargami, wykonując w tym czasie coraz to szybsze ruchy.
Musnął JEGO wargami? o.0 To jakaś nowa kamasutra czy jak? Ludzie, ratunku!Partner jęczy z bólu i płacze, a ten traktuje go jeszcze brutalniej. Ja rozumiem, sado-maso i te sprawy, ale są chyba pewne granice...
Czerwonowłosy jęknął z rozkoszy i bólu jaki sprawiał mu ten stosunek, a Hidan coraz to bardziej podniecony jego jękami, nie mogąc się powstrzymać nałożył na kochanka jeszcze bardziej agresywniejsze tempo.
I zaporowe cło oraz pięćdziesięcioprocentowy VAT.
Tak przepięknego zdania dawno nie czytałam. Brawa dla tej Pani! Brawo!...*po chwili bierze do ręki Uzi, pakuje dwa magazynki i idzie na poszukiwanie ałtoreczki tego dzieła*A Sasori, jako ta kobyła, posłusznie dał się zajeździć na amen.
Sasori krzyknął z bólu, a po chwili łzy same spływały mu po policzku. Jednak nie chciał aby przestał. Od odejścia Orochimaru czuł się taki samotny, a teraz chociaż mógł poczuć tą bliskość ciał.
No fakt, bliżej się nie da.
No fakt, dotychczas bolało go serce, a tak będzie bolała dupa. Uczciwy interes.

Hidan jednak zwolnił ruchy widząc jego łzy. Wytarł je ponownie i wyjął swoją męskość z jego ciała. Zbliżył swoje ust do jego warg zostawiając na nich pocałunek i cały wykończony położył się koło Sasoriego, wtulając się w jego ciało.
Aaaaaale co? Tak go wzruszyły te łzy, że „wstrzymał konia wpół drogi” i solidarnie z kolegą odmówił sobie orgazmu? Ałtorka w ogóle wie, że to „wykonywanie ruchów” nie jest celem samym w sobie?
~~~~~~~~~~
Wybaczcie, że tyle czasu nie pisałam ale wiecie jak to jest w wakacje. Sex, drugs and rock'n'roll? Czy wolisz być gwałcona?
ale ważne, że jest już rozdział ^^ Nie wiem czy udany czy nie, dla mnie taki se ;/ ale w każdym bądź razie jest kopnięty xDTo ja Ciebie zaraz kopnę w ten spenetrowany tyłek!
Czemu o nim myślę?

Przed sobą miał ciemny, szary i bez żadnego bocznego wyjścia tunel. W panice rozglądał się na wszystkie strony, bojąc się i biegnąc ciągle przed siebie. Jego blond włosy, spowodowane dosyć szybkim biegiem, rozwiewały się na wszystkie strony.
Jego włosy były niczym te fotony – nie istniały w bezruchu.
Unosiły się i opadały mu na chude ramiona.
A mi cycki opadają, jak to czytam.
A mi się unosi poziom adrenaliny.
Dłonie Pigmejki, spowodowane solidnym wkurwem, zacisnęły się na szyi Ałtorki...
W kącikach jego błękitnych oczy wydać było małe kropelki łez. Pospiesznie wytarł je rękawem i odwrócił się w miejsce skąd przybiegł. Jego oddech był niestabilny przez ciągły bieg, dlatego zatrzymał się i spojrzał w czarną, pustą przestrzeń.
Jego oddech zatrzymał się w biegu i spojrzał. Deidara pomknął w dal nie zwracając na niego uwagi.
Wydawało się mu, że kogoś dostrzegł. Osoba przebiegła, a on zauważył tylko czerwone, lśniące, krótkie włosy.
I usłyszał cichnący w oddali tupot kaczych stóp... *
*komentarz dedykowany Kulturo UG :>
Ruszył z miejsc, aby dogonić tą postać. Biegł, ciągle przyspieszając, (aż skoczył w nadprzestrzeń) a chłopak przed nim odwrócił lekko głowę i spojrzał na niego z szerokim uśmiechem na twarzy. Blondyn był pewny, że gdzieś już go widział. Ten jego uśmiech i wyraz twarzy był mu tak dobrze znany.
Jak to pisała wcześniej ałtoreczka, psychopatycznego uśmiechu i rozanielonego wyrazu twarzy ciężko nie zapamiętać.
Sasori wyciągnął w jego stronę swoją dłoń, a Dei nie wiedząc co powinien zrobić, wykonał taki sam ruch. Ich dłonie złączyły się, a Deidare przeszedł lekki dreszcz po całym ciele.
Ta scenka jest tak romantyczna, że mój monitor zaczął migać na różowo. o.0Prawie jak przy złączeniu tymi warkoczami w Avatarze.
Zaczął oddychać coraz głośniej, a gdy się opanował i odwrócił w miejsce, gdzie przed chwilą stał Sasori, zobaczył nic innego jak pustkę, która otaczała go wszędzie. W panice zaczął krzyczeć, biec przed siebie i nawoływać Sasoriego. Jednak to nic nie dało był sam, otoczony niczym innym tylko ciemnościami.
- Deidara!- Nagle blondyn usiadł do pozycji siedzącej, patrząc się przed siebie i oddychając nierównomiernie.
A ja wstałam do pozycji stojącej. Ciekawe, czy czytając takie opka można się zarazić głupotą.Zaś ja, nonkonformistycznie, padłam do pozycji stojącej. Ha!
Cicho tam. Ja się skręciłam jak precel. :P
Poczuł czyjąś dłoń na ramieniu i cały dygocząc spojrzał w tym kierunku. Dostrzegł czarne oczy swojego kochanka i tego samego koloru, długie włosy. Madara patrzył na niego z wyraźną troską, ale także w jego wyrazie twarzy można było dostrzec lekką wściekłość. - Dei wszystko w porządku?
- Tak un. - Odpowiedział ciągle rozkojarzony. Sasori? Czemu śnił mu się akurat on?
- Dei.. - Blondyn dopiero teraz dostrzegł nietypowe dla Madary spojrzenie. Zawsze jego wzrok był poważny, ale teraz górowała w nim agresja. - Czemu przez sen wołałeś Sasoriego?
Masz trzy sekundy na wytłumaczenie, inaczej zostaniesz zadeptany przez dzikie kaczki. I nie będzie penetracji!
Blondyn wpatrzył się w niego ze zdziwieniem. Nie wiedział co ma odpowiedzieć, sam nie znał odpowiedzi na to pytanie. Przecież kochał Tobiego i te jego prawdziwe oblicze.
W takich chwilach chcę powrotu kar cielesnych za błędy w pisowni.
~~***~~
Sasori otworzył swoje oczy i dostrzegł biały, świeżo malowany sufit.
Po czym poznał, że sufit był świeżo malowany? Na nos skapnęła mu biała farba, czy też w pokoju śmierdziało niemożebnie? Jeśli to drugie, nie wiem, jak oni dali radę tyle wysiedzieć w takim chemicznym smrodzie.
Ha, no wiesz – Sasori jako etetowy uke długie godziny spędzał wpatrując się w sufit. Ma się tę wprawę...
Gdy dostrzegł obce otoczenie i że ktoś poruszył się w łóżku tuż koło niego, aż pisnął i wyskoczył z niego jak oparzony.
Mam wrażenie, że czytam jakiegoś strasznie marnego Harlequina.Wyskoczył, piszcząc niczym mała dziewczynka na widok myszy...
Jednak przeraził się bardziej, gdy ujrzał siebie całkiem nagiego.
To musi być strasznie brzydki, skoro nawet sam siebie się boi... XD
Białowłosy mężczyzna, który leżał tuż koło niego obudził się pod wpływem jego wrzasków. Otworzył oczy i spoglądał na Sasoriego z niemałym zaskoczeniem jednak jego wyraz twarzy szybko się zmienił i uśmiechnął się cały uradowany.(...)
- Hidan! Co ty... co ja... co my tu robimy! - Czerwonowłosy zaczął wydzierać się bardziej, chociaż widać było po nim, że jest zmieszany ową sytuacją.
Zastanawiam się teraz, czy Hidan przypadkiem nie dorzucił Sasoriemu pigułki gwałtu. XD
- Nie wiem. - Odparł ciągle wpatrzony w niego. - Ale musiało być fajnie. - Hidan wyszczerzył w jego stronę zęby i puścił mu oczko, na co Sasori wziął pustą butelkę sake, która leżała na podłodze i rzucił prosto w niego.
- Nie mów, że my razem robiliśmy TO...!
Dorosły facet, członek mhhroocznej organizacji – mówi o seksie „TO”. Ten świat ginie...
- Załamany lalkarz usiadł na skraju łóżka, wpatrując się w podłogę. - Przecież mieliśmy gadać o Deiu, a nie robić...
Jasne, tylko gadać i gadać, a robić nie ma komu.:/
Ubrał się, a gdy ponownie spojrzał na Hidana dostrzegł, że ten ciągle się w niego wpatruje.
Nadal? To z czego była zrobiona ta butelka, że nawet nie poczuł jej uderzenia na swojej twarzy?
- Przestań się na mnie gapić! - Twarz Sasoriego przypominała kolorem jego włosy. Był zawstydzony ale także wściekły na niego jak nigdy. Najchętniej złapałby go i uderzył prosto w twarz, łamiąc mu wszystkie kości policzkowe.
Założę się, że nawet by nie poczuł. Zresztą, ciekawe ile tych kości policzkowych ma Hidan.
Ale postanowił oddychać powoli i spróbował się uspokoić.
- Zdradziłem... Kakuzu... - Hidan powiedział to powoli, analizując i próbując sobie przypomnieć co się działa zaledwie kilka godzin temu. Czy robili to co oboje przypuszczali?
Na litość boską...Nie, skąd. Porównywali tylko swoje... kolekcje znaczków.
Nie, Hidan Sasoriego tylko serwisował. Zdarł mu homologację, ściśle rzecz ujmując.
~~***~~
Najbardziej oczywistą rzeczą było dla Hidana było to, że najprawdopodobniej Kakuzu zorientuje się i dowie się o wszystkim. Przez ten czas kiedy byli razem zdążył przyzwyczaić się do niego i do tych wspólnych czułości. Ale czy go kochał? Sam tego nie wiedział. Jednak gdy zastanowił się nad tym dłużej, chciał aby nadal byli razem. Pierwszy raz był z kimś w związku tak długo, nie chciał tego zmieniać. Czyli jednak czuł coś do niego? Wiedział o tym i to dobrze... kochał go i to bardzo...
Kocha... nie kocha.. kocha... nie kocha... Gwałci i zdradza, ale ciągle kocha. Większego absurdu w życiu nie czytałam.
Szedł korytarzem myśląc o tym co tak właściwie mu powie, gdy nagle usłyszał czyiś głos. Podszedł do drzwi od pokoju Tobiego i usłyszał dziwny, męski głos tak nie podobny do piskliwego głosika Tobiasza. Zastanowił się przez chwilę i stwierdził, że głos który dobiega za drzwi nie należy do żadnego członka Akatsuki.
- Szlak! - Mężczyzna za drzwi przeklął dosyć głośno, a po chwili ciągnął dalej.
- Droga! Trasa! Ścieżka! – klął na czym świat stoi.
- Dei jest mój i tylko mój! Nikt mi go nie zabierze, zwłaszcza ten przeklęty Sasori. Przyrzekam to sobie, zabije go!(...)
Drzwi momentalnie otwarły się, a w nich stanął zamaskowany członek Akatsuki. Hidan spojrzał w stronę wnętrza pokoju, ale nikogo poza Tobim tam nie było. Dzieciak zamknął drzwi, przywitał się z białowłosym, a po chwili pobiegł w podskokach w stronę salonu.
Jashinista nic już z tego nie rozumiał, ale był pewny, że ten dzieciak coś kombinuje a on dowie się co.
Mam podejrzenia, że z każdym gwałtem oni tracą kilka punktów inteligencji.
~~~~~~~~
No i jest rozdział ^^" Ta wiem... niektórzy z Was pewnie liczyli na lepszy >.>"
Ja nie liczyłam. Byłam pewna, że będzie jeszcze gorzej... i było.
ale no cóż ._. co rozdział nie będę wstawiać stosunków płuciowych, bo to by się jeszcze komuś znudziło xP Wiem takie rzeczy się nie nudzą xDD heh ^^"
Takie masz doświadczenie w tej kwestii?Płuciowych? A co to są płucie? Może chodzi o płocie? No tak, życie seksualne ryb jest średnio fascynujące.
A może chodzi o „plucie” - sobie w brodę analizatorek, że się zabrały za ten bełkot?
Ten rozdział dedykuje Tanyi za to, że nie dawałaś mi żyć xD eh... każdemu należy się urlop no nie? ._." xP
Biedna Tanya, wstydziłabym się przyznawać do takiej znajomej i temu, co wychodzi spod jej palców.

Prawda zawsze wyjdzie na jaw, ale czy słusznie?
Hidan schował się za rogiem i bacznie obserwował ruchy Tobiego. Po cichu i beż żadnego szmeru szedł za nim, mając nadzieję, że ten gonie usłyszy.
A co jest takiego niezwykłego w słyszeniu goni, czymkolwiek one są?
Pragnął dowiedzieć się kim tak naprawdę jest.
To chyba bardziej przydałby się głęboki seans medytacyjny albo pielgrzymka do Gwadelupy, a niekoniecznie śledzenie jakiegoś obcego typa...
To,że Pein przyjął do organizacji taką ofiarę losu jaką był Tobiasz było dla niego czymś śmiesznym. Sądził, że jest on bezwartościowy i do niczego nie potrzebny.
Ale nie wzbudziło to w nim najmniejszych podejrzeń.
A tu okazało się, że ma podwójną osobowość. Tobi skręcił w podskokach do kolejnego korytarza kierując się prosto do pokoju Sasoriego. Hidan zacisnął zęby oraz swoją pięść,ponieważ znał intencje dzieciaka. Był cały zdenerwowany i wściekły, ponieważ wiedział, że on chce go zabić.
Zaimki z powyższego akapitu rzuciły się na mnie i zjadły mi mózg.
- Stój! - Nie wytrzymał i jednym ruchem ręki wyciągnął swoją kosę.
Skąąąd?
Nie spuszczał z niego wzroku w którym szalała furia. Tobi powoli odwrócił się i spojrzał na Hidana. Można było wyczuć, że w tym momencie był bardzo poważny i tak niepodobny do normalnego Tobiego.
-Co planujesz zrobić? Zabić mnie? - W tym momencie roześmiał się.- Nie powstrzymasz mnie! Deidara jest mój i nikt mi go nie odbierze.Zwłaszcza ty i ten przeklęty Sasori!
Nie ma to jak zdemaskować cały swój plan od razu.
W tym momencie Hidan nie wytrzymał i rzucił się na niego z kosą. Zamachnął nią, jednak dzieciak odskoczył tak płynnie, że jeszcze chwila a jashinista straciłby równowagę. Nie miał pojęcia, że Tobi jest tak szybki. Po chwili ponowił atak, który był tak samo nieskuteczny jak poprzedni.
- Hidan? Tobi? - Sasori stanął za nimi i zdziwiony przyglądał się ich walce. - Co wy robicie? - Spytał, jednak po chwili dostrzegł, że Tobiasz biegnie w jego stronę. Zdziwiony, nadal stojąc w miejscu nie spodziewał się złych intencji dzieciaka, jednak intuicja kazała mu odeprzeć atak. Pospiesznie oplótł go nitkami chakry, jednak ten zerwał je jednym ruchem dłoni. Oczy Sasoriego momentalnie przybrały nieco większe rozmiary (XXL, na pewno), ponieważ nie sądził, że Tobi jest do tego zdolny. Jenak za nim zdążył cokolwiek zrobić lub odskoczyć na bezpieczną odległość zamaskowany dzieciak drasnął go kunaiem. Gdyby nie to, że jego ciało jest z drewna na pewno odczuł bo to boleśnie.
Przeczytałam: „Gdyby nie to, że jego ciało jest z drewna, na pewno odczuł to, bo to bolesne”.
Najzabawniejsze jest to, że powyższe zdanie nie ma sensu ani w tej wersji, ani w oryginalnej.

Najzabawniejsze jest to, że ałtorka jednak uwzględniała to,że Sasori jest lalką – drewnianą kukłą płaczącą, rumieniącą się i zdatną do penetracji – a nawet jęczącą z rozkoszy! A ja, naiwna, sądziłam, że po prostu beztrosko zignorowała ten fakt... Tobiasz już miał zamiar kolejny raz zaatakować go i tym razem skutecznie prosto w jego serce, które jest ukryte pod drewnianą osłoną, gdy Hidan wkroczył do akcji. Zamachnął kosą w jego stronę jeszcze bardziej wściekły niż przed chwilą, ale także bez skutecznie. Jego czy zaślepiała furia, dlatego nie mógł skupić się na wymierzonym ciosie.
To po cholerę walczysz? Co z Hidana za wojownik, skoro daje się ponieść emocjom? Jest przez to nieskuteczny. Wstyd i hańba!
- Jesteś beznadziejny. - Tobiasz coraz bardziej próbował go sprowokować. - I wy siebie nazywacie Akatsuki? Pfy... nie nadajecie się na ich członków – (z tego co zdążyłam zauważyć, członki mają dość dopasowane do otworów Akatsuki...) Po minię Hidana, Tobi od razu wiedział, że przez te słowa tamten poczuł się dotknięty.
Bo to, że walczą właśnie na śmierć i życie, nie dotknęło go ani trochę.
Cóż, żarty z członków bolą przez całe życie.
Ucieszyło go to, jednak gdy spojrzał na Sasoriego, pod jego maską błyskawicznie pojawił się grymas. Czerwonowłosy stał wpatrzony w niego bez jakichkolwiek emocji na twarzy.
Wyczuwam pozostałości kanonu. Coś jak krzyk zgrozy i przerażenia z milionów gardeł.
- O co ci chodzi? - Spytał lalkarz, bacznie go obserwując.
- Mnie? - Zaśmiał się. - O Deidarę, jak przecież dobrze wiesz.
- Nie wiem po co ta gra, przecież on już jest twój. - Sasori odwrócił się do niego plecami i już miał zamiar odejść, gdy Tobi ponownie rzucił się na niego z kunaiem.
Tak, odwrócić się do wroga plecami, to jest inteligentne dopiero. Kurwa. *bije się pięściami w czoło * Lara jest lepsza niż ci tutaj!
Jeszcze śmieszniejsze są te próby zaciukania kogoś kunaiem. No, po shinobi ich poziomu można by spodziewać się choćby próby wykonania jakiegoś jutsu.
Hidan chciał odeprzeć jego atak, jednak w pomieszczeniu pojawił się lider, blokując ataki napastników swoimi sześcioma ścieżkami.
Gdybym nie znała kanonu byłabym święcie przekonana, że Pain unieruchomił walczących zasypując ich gigantycznymi działkami kokainy. :/
-Madara co ty wyprawiasz do cholery! - Pein wrzasnął w stronę Tobiego. - Czy ty już totalnie zgłupiałeś?
Na karnego jeżyka, migiem! I masz tam siedzieć tyle godzin, ile masz lat!
- Madara musimy porozmawiać w moim gabinecie. - Zwrócił się do niego Pein. Po chwili ten kiwnął głową i oboje, razem zresztą ścieżek, zniknęli w dymie. Sasori i Hidan spojrzeli na siebie zszokowani, totalnie nie wiedząc co mają o tym wszystkim myśleć.
Phi, ale to była wielka walka o kochanka.No właśnie. Coś w stylu: „Przyszedł tatuś, zabrał grabki i kazał nam iść do domu.”
Przyszedł Pain i wypieprzył nas wszystkich z lasu.^^
~~***~~
Deidara siedział na łóżku w swoim pokoju. Głową go tak potwornie bolała, że nie był w stanie normalnie myśleć. Wstał z miękkiej pościeli (różowej w króliczki Playboya), zamierzając iść w stronę łazienki. Jednak ból doskwierał mu tak bardzo, że przed oczami ujrzał kołyszący się krajobraz. Obraz zaczął mu się zamazywać i dostrzegł tylko czarne plamy, które znacznie się powiększały (to Mroczki! Run, Deidara, run for your life!!!). Po chwili upadł bezwładnie na posadzkę, a w jego umyśle zaczęły pojawiać się nie pasujące do siebie urywki filmu.
Człowiek tańczący z parasolem w deszczu zaczął nagle uciekać przed wielkim jak dom gorylem, kiedy nagle zza zakrętu wybiegł jakiś facet w czapce bejsbolówce i koszuli w kratę, bredzący coś o pudełku czekoladek?
Deidara momentalnie ocknął się i usiadł na podłodze, próbując wszystko sobie poukładać.
Szybka regeneracja po takim szoku i hipnozie. Bo o wspomnieniach gwałtu nie wspomnę.
Teraz wiedział dokładnie co się stało i dlaczego za każdym razem myślał o Sasorim. Wiedział, że są sobie bliscy jednak nie wiedział dlaczego. Jednak teraz to się okazało dla nie go jasne, ponieważ go kochał.
Potęga miłości, ach... Niedobrze mi się robi.Szkoda, że z tej hipnozy nie obudził go pocałunek Sasoriego, to by była dopiero Tró Looff Stulecia.
~~***~~
- Wiedziałeś o tym? - Spytał Hidan rozsiadając się wygodnie w fotelu i spoglądając na Sasoriego.
- Niby skąd? - Odrzekł ten zrezygnowany.
*strzela harisenem w głowę ałtorki *
[Sasori] Myślał o Deiu. Jeśli Madara mu coś zrobił to wiedział, że nie uda mu się go ocalić. Z tego co słyszał to był potężny, więc na pewno była by to walka na śmierć i życie.
Aha, tego krępującego incydentu z kunaiem nie bierzemy pod uwagę, tak?^^
Nagle dało się słyszeć pukanie do drzwi, a po chwili drzwi uchyliły się, a w nich stanął blondyn. Sasori i Hidan spoglądali na niego w lekkim zdziwieniu i milczeniu.
-Już wszystko pamiętam. - Dei odrzekł po chwili niezręcznej ciszy.- Nadal cię kocham Sasori.
*FACEPALM w wersji oburęcznej *To nic, że w międzyczasie pieprzyliśmy się z innymi. Najważniejsze, że wciąż się kochamy.
~~~~~~~~
W końcu po tak długiej nieobecności powiedzmy, że nabrałam chęci do dalszego pisania ^^Na nasze nieszczęście.
I też wiem, że rozdział nie był zbyt ciekawy. Eh... no trudno ;/Czy ty kiedykolwiek napisałaś ciekawy rozdział? Stań w prawdzie, nie nadajesz się do tego dziewczyno.

Miłość wypełniająca wszelkie granice
Ja bym powiedziała „głupota przechodząca ludzkie pojęcie”...
Wypełniać granice, to można przy kładzeniu posadzki albo kafelków, pomiędzy poszczególnymi ich fragmentami. Topos miłości jako cementu? Huh... coś w tym jest. :P

- To może ja już pójdę. - [Hidan] Niepewnie wstał z fotela, omijając i obserwując kontem oka ich nieruchome sylwetki. - Nie przeszkadzajcie sobie. - Rzucił na wychodnemu, puszczając im oczko i zamknął za sobą drzwi.
Oboje choć odprowadzili go wzrokiem, nie byli do końca pewni czy chcą zostać sami. Panowała między nimi dziwna krępacja, która potrafiła doprowadzić do szału, chociaż oboje byli dość spokojni.
Dziwna krępacja, dziwne ciepło, psychopatyczny uśmiech i wszechobecne otwory... dajcie mi spiryt, bo nie ogarniam.I siedzieli tak, ze skrzyżowanymi nóżkami, z rączkami na podołkach oraz panieńskimi rumieńcami na licach.
Jednak przez obydwa ciała przechodziły niekontrolowane dreszcze, choć pomieszczenie było dobrze nagrzane, aż w nim panowała duchota.
To ja i moje 20000 Voltów w podręcznym zestawie „Małe Abu-Ghraib”. Nie zwracajcie na mnie uwagi. ^^
- Dei.. - Sasori odwrócił się w jego stronę i dotknął jego obydwu policzków. Jego twarz była tuż przed jego. Widział jego zapłakane błękitne oczy, a Deidara dokładnie obserwował wyraz jego porcelanowej cery.
Brr, porcelanowa cera i wyznania miłosne brzydko mi tu jebią Meyerową prozą.
Sasori w międzyczasie przerzucił się z drewnianej lalki na porcelanową? Ciekawe, kiedy przesiądzie się do dmuchanej...
- Tez cie kocham i będę kochał..
-Dopóki któryś z członków Akatsuki znów nie zapragnie mnie spenetrować.
Eee, wtedy też. Wiesz, jak to leci: „Możesz posiąść moje ciało – zrób to, o taak, właśnie taak! - ale nigdy nie będziesz miał mojej duszy!!!”
- Deidara.. - Sasori podszedł do niego i przytulił. - Co on ci robił?
To samo, co tobie Hidan, „słodziaku” - pieprzył na wszystkie możliwe i niemożliwe sposoby. Przecież żaden z was nic innego nie potrafi.
Blondyn nie odpowiedział, cały drżał, dlatego lalkarz delikatnie musnął jego wargami.
CO musnął i CZYIMI wargami?! Trzymajcie mnie, bo zabije. *odblokowuje uzi*
Ten odwzajemnił pocałunek bardziej namiętnie, co spowodowało, że po chwili stał się bardziej agresywniejszy.
No patrzcie. A podobno „blondyni nie są zbyt namiętni” jak mawiała ciocia Telimena.
-Chce tego. - Blondyn odkleił się od niego i szepnął mu cicho do ucha. - Pragnę cię.
Będę brał cię. Gdzie? W aucie. Mnie? Ehe...” lalalala... *bierze łyk spirytu*
Sasori spojrzał na niego zdziwiony, a po chwili objął go bardziej i pocałował, wkładając mu język do ust. Zaczął jeździć po jego podniebieniu, drażniąc go tym i zarówno podniecając.
Luuudzie. Czy według aŁtorki naprawdę nic innego oprócz podniebienia nie nadaje się do pieszczot językiem?! Toż oni sobie wszyscy nawzajem dziury w tym podniebieniu zaraz wywiercą!
Deidara uśmiechnął się zadziornie, na co lalkarz zaczął całować go po szyi i dotykać jego ciało przez przeszkadzające mu, jego ubranie.
*łypie podejrzliwie okiem na dziko rozmnażające się zaimki*
Coraz bardziej drażniło go ono,dlatego zdjął jego bluzkę, rzucając ją w kont.
Rozdrażnione spodnie poszły do GETIN Banku założyć konto oszczędnościowe.
Blondyn nie został mu obojętny, dlatego także zaczął zdejmować jego ubranie i dotykając jego bladego, ale jakże pociągającego ciała.
I dotykając jego ciała CO?
Sasori zszedł nieco niżej rozpinając mu spodnie oraz zdejmując bokserki.Po chwili wziął jego męskość w dłonie i delikatnie przejechał językiem jego górną nawierzchnię.
No w tym momencie udało się ałtoreczce rozłożyć mnie na łopatki. Nawierzchnia penisa... *Loco wstaje i bije brawo, po czym siada, bije się harisenem po głowie, z każdym uderzeniem mówiąc głośno „Kurwa!”*Ałtoreczko, moim zdaniem „skóra” brzmiałaby w tym kontekście dużo lepiej... *ze stoickim spokojem zastanawia się, czy jest w ogóle coś takiego, jak górna i dolna nawierzchnia*
Dajcież spokój, wyobraziłam sobie właśnie takiego wyasfaltowanego, trójpasmowego penisa. Prawdziwe wcielenie powiedzenia „posłać kogoś na ch**”, hłe hłe hłe...
Blondyn jęknął cicho, na co lalkarz włożył całego penisa do swych ust. Zaczął ssać go, a artysta poczuł powoli pojawiającą się rozkosz. Rozluźnił się,zamykając oczy i coraz bardziej rozkoszując się dotykiem kochanka. Czerwonowłosy wyjął go z ust i położył się na łóżku. Teraz Dei usiadł na nim i zaczął się bawić jego męskością pierw zdejmując z niego bieliznę.
A myślałam, że już to wcześniej zrobił.Ja tam się już dawno pogubiłam, kto tu co robi i komu... Mnie nie pytaj... Z powyższego akapitu zrozumiałam tylko, że „czerwonowłosy” wyjął sobie z ust kochanka, co skojarzyło mi się z wypluciem tasiemca... o.O
Ja z kolei przeczytałam, że czerwonowłosy odłożył penisa na łóżko. O.o
Tak samo jak partner, teraz on sprawiał mu tą samą przyjemność liżąc i ssąc jego skarb. Oboje byli już w pełni podnieceni po grze wstępnej, którą sobie narzucili.
No lizanie NAWIERZCHNI penisa to jest wspaniała gra wstępna. *Ratunku!*Narzucona gra wstępna. A potem co? Pewnie wymuszony stosunek seksualny?
Potem będą narzucać na siebie sztywne unijne normy. Och... po tym opku nawet biurokracja brzmi perwersyjnie.
Sasori ponownie znalazł się na górze biorąc swoją męskość w dłonie w wkładając w ciało kochanka. Początkowo włożył go powoli, próbując nie sprawiać mu aż takiego bólu. Jednak po chwili przyspieszył trochę bardziej swoje ruchy, na co Dej pojękiwał, prawie krzycząc.
Po takiej dawce penetracji, powinien tam być już dość spory luz.A ja, czytając o tym „braniu męskości w dłonie i wsadzaniu jej” tu i tam, mam wciąż przed oczami obraz odkręcanego penisa, wtykanego potem w czyjś zadek na wzór czopka.
Czerwonowłosy przyspieszył tępo, a po chwili poczuł, ze spuścił się w ciało kochanka.
Taa. Trocinami chyba.
Marni ci kochankowie w tej całej gejowskiej organizacji.
Zmęczony położył się koło Deidary, który wtulił się w jego ciało i zasnął.
To się kurna napracował, że hoho. Na miejscu Deia złożyłabym reklamację.
Ja nie mogę, że też oni po całym tym festiwalu „Anal Torpedo” kładą się spać tacy usyfieni... Fuj.
~~***~~
Zapadła pomiędzy nimi cisza, która powodowała, że atmosfera znacząco się napięła. Oboje przeszywali się wzrokiem, nie spuszczając z siebie wzroku.
Atmosfera po chwili nie wytrzymała napięcia i pękła, dodatkowo raniąc swymi odłamkami dogorywających, przeszytych wzrokami mężczyzn.
Po chwili czarnowłosy mężczyzna odezwał się pierwszy.
- Nie zapominaj, że to ja założyłem tą organizację i do czego została ona stworzona. To ja tu o wszystkim decyduję.
Jasne, Madara, jesteś szefem, przysługuje ci prawo pierwszej nocy. Też nie rozumiem, o co ten krzyk. ;D
Czarnowłosy mężczyzna uśmiechnął się szyderczo, a w jego oczach można było dostrzec żądze władzy.
Żądze władzy, to coś jak kurwiki u kobiety ze skłonnością do dominacji?
~~~~~~
Wiem, że długo nie pisałam, ale powinnam napisać wcześniej ze względu na liczbę komentarzy po ostatnią notką. Dziękuję, za nie bardzo i ciesze się, że pamiętacie jeszcze o moim blogu.Ja postaram się wymazać go z pamięci. Choć już czuję, że będzie ciężko.
Obawiam się, że wywołane przez niego zmiany i spaczenia oddziałują z siłą lobotomii.
No i ostatnia ważna sprawa. Mój blog ma JUŻ ROCZEK! xD i właśnie w tym dniu, rok temu został założony ^^ I to jest kolejna rzecz, z której się cieszę i składam mojemu blogowi STO LAT! xD
Pozdrawiam;*
Ja nie złoże ci życzeń, bo na nie nie zasłużyłaś. Mam nadzieję, że zaczniesz się bardziej przykładać do nauki i lepiej wykorzystywać zdobytą wiedzę. Znajdź sobie inne hobby, bo w pisaniu jesteś beznadziejna. Powodzenia!A ja, by uczcić koniec tej analizy, napiję się. Czegokolwiek. Byleby dużo i byleby było mocne.
Ja zaś zwinę się w kłębek w moim emo-kącie i postaram się wmówić sobie, że był to tylko baardzo zły sen...

14 komentarzy:

lubie placki pisze...

No nie, pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby roześmiać się w głos jeszcze przed przeczytaniem waszego komentarza... Nawierzchnia bije wszystko na głowę, nawet Posępny wydaje się przy tym całkiem nienajgorszym tworem (którego mi brakuje, tak przy okazji :P)...
Ale komentarze same w sobie w tym tygodniu chyba lepsze niż zazwyczaj, trociny, chlejący studenci i wrzucanie monety tworzą niesamowite combo xD
Ładnie, ładnie~!

niespokojna pisze...

'Ja z kolei przeczytałam, że czerwonowłosy odłożył penisa na łóżko. O.o'- to mnie rozwaliło :D I do tego ta nawierzchnia...
Zapewniłyście mi fantastyczny początek dnia :D

psyence pisze...

moje biedne analizatorki :*
nareszcie koniec tego piekła XDD
najbardziej zabiło mnie chyba dziś to : "Coraz bardziej drażniło go ono,dlatego zdjął jego bluzkę, rzucając ją w kont." i nie wiem czy bardziej przeraża mnie ONO czy KONT XD
NFZ powinien wam zrefundować wizyty u terapeuty ^^'

Mrohny pisze...

"Cóż, żarty z członków bolą przez całe życie" - motto tego opowiadania!
A ja się z zastanawiam skąd ałtoreczki wiedzą jak czuje się facet podczas oralnego: "Poczuł się tak dobrze" :P I naprawdę wierzycie, że kiedykolwiek się całowały? Przeczytały parę "13", "Bravo Girl" i "Cosmo" i rzucają penetracją językiem/czymkolwiek innym... ech.
Dziękuję za piękny maraton! Czuję się spenetrowany!

kura z biura pisze...

Boru bezlitosny...
To było traumatyczne.
Analizatorki są masochistkami. Najpierw Zmierzch, a teraz TO.

Pozwolę sobie tylko dodać coś od siebie:
>Jego blond włosy, spowodowane dosyć szybkim biegiem, rozwiewały się na wszystkie strony.
Znaczy, jak szedł powoli, to łysiał?

Hasło: anton. Antonio, zimno!

Fraa pisze...

Na bogów, to było straszne... To może następnym razem coś hetero, coooo? xD

"Hidan chciał odeprzeć jego atak, jednak w pomieszczeniu pojawił się lider, blokując ataki napastników swoimi sześcioma ścieżkami.

Gdybym nie znała kanonu byłabym święcie przekonana, że Pain unieruchomił walczących zasypując ich gigantycznymi działkami kokainy. :/"

Bez kitu - te sześć ścieżek sprawiło, że od razu zaczęłam rechotać jak kretynka. xD Owszem, nie znam kanonu... To znaczy poczytałam nieco via Google i w Waszych analizach i na tej podstawie wyrobiłam sobie opinię, o so chozi. Tym niemniej nie znam kanonu na tyle, żebym mogła przejść obojętnie obok ataku sześcioma ścieżkami. XDDD

Anonimowy pisze...

o mój borze szumiący i zielony... to mnie zabiło. zabiło, mówię!
nawierzchnia penisa odkręcanego jak czopek i wkładanego w celu penetracji czerwonowłosemu, który potem odkłada go na łóżko.
ómarłam i nie szyję. pokłony dla Was, że chciało się Wam przechodzić przez TO COŚ. czysta esencja kfiku.
natomiast blogasek... emm, pomińmy to...
p, violett

Anonimowy pisze...

> Po chwili upadł bezwładnie na posadzkę, a w jego umyśle zaczęły pojawiać się nie pasujące do siebie urywki filmu.
*Człowiek tańczący z parasolem w deszczu zaczął nagle uciekać przed wielkim jak dom gorylem, kiedy nagle zza zakrętu wybiegł jakiś facet w czapce bejsbolówce i koszuli w kratę, bredzący coś o pudełku czekoladek?


To tylko jeden z wielu komentarzy, które mnie ómarły.
Nie wiadomo, co lepsze - czy aŁtorka, która wymyśla zdania, a potem się nimi naciera, czy trociny, czy... długo można wymieniać.

jasza

hasło conicom, prawie jak:
co? nic! OMMMM...

Anonimowy pisze...

Cudna kolejna analiza, cudna. Jako sympatyczka tematyki homoseksualnej (nie yaoi) apeluję do aŁtoreczki: ręce precz od tej tematyki! Od każdej innej też. Precz od klawiatury w ogóle.
Szacunek stąd do obu biegunów za to, że zdołałyście wytrzymać to... to COŚ i jeszcze tak świetnie to zanalizować :)

Ome

Anonimowy pisze...

"Azaliż. Spieprzaj pan." to absolutny epic win tej analizy. Nie mogę przestać się śmiać ;D

Gryffin pisze...

Notka przecudna, zresztą co ja tu będę biadolić... może wyłonię perełki?:

"Zwątpił w niego. Zwątpił w jego miłość, chociaż tak naprawdę kochał go, a rozumiał to dopiero gdy go stracił.
Mądry członek Akatsuki po szkodzie.

*odchrząka i deklamuje z emfazą* ”Deidaro, mordo moja, ty jesteś jak zdrowie

Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie

Kto cię stracił” *oklaski*"

* bije brawo w pozycji półstojącej *

Głupota ałtoreczki przechodzi, z każdą notą, granice zdrowego rozsądku. Dobry Borze ... przez nią "penetracja" będzie mi się kojarzyć z dziwnymi rytuałami i analnym gwałtem * rozstrój nerwowy * Wystarczy przeczytać kilka notek z fragmentami tego-czegoś i cały system mi się rozpier... zaczynam bezwiednie robić błędy.

"Lekko zapukał w drzwi, a zasuwka w drzwiach rozsunęła się. Przez mały otwór, spojrzała na niego para ohydnych, zaczerwienionych oczu.
Zaczerwienione oczy? To jednak nie organizacja paramilitarna, to Klub Anonimowych Zwolenników Marihuany.
Albo tajemnicza melina rodu Uchiha."

Tutaj wyobraźcie sobie czkawkę śmiechu, jaka mnie dopadła xDD

"- Doprawdy. Usiądź koło mnie postawie ci drinka.

- Azaliż. Spieprzaj pan."

Jak Anonimowy zauważył - epicka, cięta riposta. Nie muszę wspominać, że śmiałem się jak ta opętana dziewczynka z Egzorcysty (barytonem), bo to nader oczywiste.


" Jego dłoń zaczęła dotykać jego pośladków, a po chwili włożył mu ją pod koszulę, dotykając jego ciała.

Muj borze... Ten facet go tylko jedną ręką trzyma – SASORIEGO! - i to uniemożliwia ofierze wyrwanie się.

Jak rozumiem, Lalkarz jest w Akatsuki w ramach programu „Niepełnosprawni - pełnosprawni w kryminale”, tak?"

Taak, najczęstszy i najgłupszy błąd w yaoicach ałtoreczek - dosyć silny aktywista Aka maltretowany przez jakiegoś randomowego przechodnia, jednakowoż zostaje uratowany z opresji przez kolegę z branży (co nieuchronnie prowadzi do brutalnego gwałtu, a "ofierze" szczególnie to nie przeszkadza). Zajeżdża mi tu meyerowską prozą O,o i to ostro.


"Delikatnie dotknął jego policzka swoją dłonią i pocałował go. Oczy lalkarza rozchyliły się zszokowane, jednak po chwili on także delikatnie dotknął jego twarzy i pozwolił się całować.
To już staje się nuuuudneeeee. Te same zagrywki, zdrady. Pieprzona „Moda na Akatsuki” :/"

Też się tak zastanawiam - ile można wałkować ten sam temat? Ałtorki muszą czerpać jakąś niepomierną podnietę z literackiego "wpychania go do dziury" * facepalm *

Pozdrawiam serdecznie i czekam na odsłonę nowej analizy (mam cichą nadzieję, że już innego bloga)

Taylena pisze...

Świetna analiza, dziewczyny, już od dawna się tak nie uśmiałam xD

Anonimowy pisze...

Ómarłam 666 razy. I już się więcej nie podniosę... Zawsze byłam przekonana że nic dobrego ne może wyniknąć z autoreczkowych prób tworzenia yaoi, ale nie miałam pojęcia że to może być AŻ tak okrutne. Normalnie muszę sobie jakieś pożądne YAOI przeczytać coby do rzeczywistości móc powrócić. A tak swoją drogą to mnie się wydaje czy Deidara mial tylko jedno oko takie, normalne?

Szczerze Was podziwiam że przez to jakoś przebrnełyście

Chika

Anonimowy pisze...

będzie new?