środa, 21 kwietnia 2010

Opowieści z różowego pamiętniczka III, czyli Gwałcące roślinki atakują!

Witajcie, Kochani!
Dziś po raz kolejny będziemy przeżywać uczuciowe wzloty i upadki Deidary oraz reszty wesołej gromadki. Dowiemy się wielu rzeczy: jak urządzić turbo-mroczny ślub; gdzie wtyka się wibrujące gadżety oraz czemu lepiej nie drażnić niektórych roślin. Z rozdziału na rozdział blogasek jest coraz głupszy i coraz bardziej przerażający, a analizatorki zaczynają cierpieć na ataki psychozy, agresji i alkoholizmu na zmianę. Robi się więc ciekawie. W każdym razie - miłej lektury!

Zanalizowały: Kalevatar, Loco i Pigmejka

-->
Zetsu rozpustnik
Życie w Akatsuki z każdym dniem było coraz bardzie pogmatwane.Ciekawe dlaczego.Czyżby weseli panowie zapoznali się ze spisem nowych, fascynujących zboczeń i parafilii do wykorzystania?

Przygotowania do ślubu odbywały się powoli ale dość zręcznie.Ślubu? Jakiego ślubu? A gdzie impreza zaręczynowa?Daj spokój, z tego co widzę, to u nich wciąż trwa jedna wielka impreza.
Kakuzu za każdym razem gdy miał wydać choć grosik załamywał się zupełnie i zamykał się w swoim pokoju bez klamek i mebli, bo oczywiście wszystko sprzedał.
Zastanawiam się, czy ałtoreczka jest w stanie wyobrazić sobie „tani ślub”.
Bez trzech orkiestr, parady, tortu wielkości Empire State Building i zabawy na miarę karnawału w Rio? Wątpię.

Zjechany jak szkapa u bryczki nad Morskim Okiem motyw Kakuzu-dusigrosza – jest!
Sasori ostatnio rzadko, tak samo jak Kukuzu, wychodził z pokoju. Twierdził, że musi wykonać lalki, do własnego użytku
Ciekawe, jak to jest kochać się z drewnianą lalką... Jeszcze nie daj Boże drzazga wejdzie tam, gdzie nie powinna i nici z przyjemności.

oraz dla dziecka Konan i Peina.
Czyżby Laleczkę Chucky?:D
Ach, żeby to była prawda...
Znając zamiłowania Sasoriego, będzie to coś właśnie w tym stylu:
-->
To znaczy, gdyby to naprawdę był Sasori.

-->
Dei powoli zaczynał mu nie wierzyć.
Ależ to jest piękna składnia... *tnie się żyletką*Pigmejka powoli zaczęła walić głową w stół.
Wiedział, że siedzi samotnie aby pozbierać się jakoś po stracie Orochimaru, dlatego blondyn próbował wszystkich sposobów aby go tylko pocieszyć.
Czy aby na pewno WSZYSTKICH?
Jednak to nie pomagało. Sasori wolał być sam i nie dopuszczał do siebie nikogo.Jakie to emo.„I przysięgam, że cię nie dopuszczę aż do śmierci...”
Dei siedział w salonie razem z Hidanem i grali razem w pokera.Czy to jest jedyna gra karciana, w którą potrafią zagrać?Wolałabyś, żeby grali w makao?Albo w Historyczny Upadek Japonii?
Hidan oczywiście próbował namówić blondyna, aby podnieść atmosferę w tej już powoli nudnej grze, ale gdy tylko Dei się dowiedział, że Jashiniście chodziło o rozbieranie szybko posłał mu wrogie spojrzenie i popularne słowo „nie”.Ałtoreczka bije rekordy absurdu. A może to jakaś „pomroczność jasna”?Popularne “nie”? Sądząc po radosnej eksploracji tych wszystkich otworów, popularniejsze jest chyba “tak”...
Deidara – nie dość, że płaczliwa ciota, to jeszcze cnotka-niewydymka. Aż się boję, co jeszcze Ałtoreczka zrobi ze swoimi bohaterami.
Itachi i Kisame dostali od Peina misję i musieli jak najszybciej wyruszyć na nią.
Wyruszenie jest tu kluczowe. Wykonanie misji to sprawa drugorzędna.
Po dłuższej chwili siedzenia i gapienia się w karty do pomieszczenia wbiegł Zetsu.
Czyli wcześniej grał z nimi siedząc na korytarzu? O.o
Oboje niechętnie spojrzeli w jego stronę, a po chwili przypatrywali mu się z dziwnymi wyrazami twarzy, ponieważ Zetsu uśmiechał się psychopatycznie.Też bym się dziwnie patrzyła. Ba, patrzę się na to, co czytam, z psychopatycznym uśmiechem.Aż widzę te zachodzące w nich intensywne procesy myślowe, kiedy to dobrą chwilę zajęło im dostrzeżenie psychopatycznego uśmiechu Zetsu...
Stanął on przed Hidanem i Deidarą i krzyknął w ich stronę.
- Zetsu chce seksu!* skacze wysoko w górę, machając rączką* Loco też chce! Ja teś! Ja teś!Phi, każdy chce tylko seksu i seksu. A robić nie ma komu...
*patrzy ze zgrozą* Proszę, powiedzcie, że nie widzę tego, co właśnie widzę.
Oboje momentalnie wycofanie się w tył, mniej więcej na bezpieczną odległość. Jednak Zetsu zaczął się zbliżać do Hidana i popchnął go na ścianę. Białowłosy zaczął się wyrywać, jednak trudno mu było wyrwać się z porośli jakie go oplotły.Czyżby inspiracja Evil Dead'em?:DRaczej Mickiewiczem i balladą Świteź. Porośle jest to “roślina rosnąca na innej roślinie”. Zatem Hidan stał się roślinką. Czyżby Stwórca zamienił go w jakieś ziele, tak samo jak mieszkanki Świtezi, kiedy to wróg najechał na ich domy i chciał gwałcić?
Takeśmy uszły zhańbienia i rzezi,
Widzisz to ziele dokoła,
To są małżonki i córki Świtezi,
Które Bóg przemienił w zioła.

Mi się tam skojarzyło z Dafne, którą od gwałtu uratowała sztuczka z drzewkiem wawrzynu. Tak czy siak, nie ma to jak wysoka kultura...
Deidara w szoku trzymał się z boku i nawet nie ruszył aby mu pomóc. Zetsu zaczął swoimi dłońmi, dotykać męskość Hidana, która była ukryta w spodniach.
To „w spodniach ukrycie” jest aż tak warte odnotowania? Normalnie Hidan chodził z fujarą na wierzchu czy jak?
Już miał zamiar rozpiąć jego rozporek, gdy do pomieszczenia wbiegł Tobi.
- Deidara-sempai! Tobi ma!
Tobiasz momentalnie rzucił się na blondyna, który stracił równowagę i upadł na ziemię. Zetsu spojrzał się na dzieciaka, na co Hidan wyrwał się z objęć potwora i schował się za stołem.
- Tobi złaź ze mnie un! - Krzyknął Dei, a dzieciak posłusznie zszedł z niego. Gdy blondyn ponownie stanął na równych nogach, Tobi wyciągnął spod płaszcza małe, białe urządzenie.Powiedzcie, że to nie jest to, co myślę. Błagam.Mnie też to powiedzcie. *profilaktycznie zwija się w kłębek*
- Niech Deidara-sempai patrzy!
Tobi włożył je do ust i włączył. Po chwili dzieciak biegał po pomieszczeniu i darł się ponieważ, urządzenie zaczęło wibrować w jego ustach.Snhklfd89345lj2#uu53485...* głowa Loco opada na klawiaturę z głośnym hukiem*Gdybym była psem, to byłby ten moment, w którym zaczęłabym piszczeć, skamleć i kręcić się w kółko. Ale jako że psem nie jestem i skamleć nie wypada, nie wiem, co ze sobą zrobić. Poważnie. /(;n;)\
Ekhm... u Pratchetta z podobnym urządzeniem biegał raz pewien piesek, ale tam to był Element Komiczny, na Bora!

Hidan gdy tylko spostrzegł, co to właściwie jest wybuchnął śmiechem. Deidara przerażony podbiegł do Tobiasza i wyciągnął białe coś z jego ust.
- Tobi! - Zaczął Hidan nie mogąc powstrzymać śmiechu. - Tego się nie wkłada do ust, to się wkłada w tyłek!
Dopiero w tym momencie Deidara spostrzegł co właśnie trzymał w ręce. Był to biały, mały wibrator. Od razu oddał go dzieciakowi, wycierając ręce w płaszcz.
- Skąd ty go masz? - Zapytał wlepiając oczy w dzieciaka.
- Tobi znalazł w pokoju Konan!
- Konan? - Powtórzył Dei z niedowierzaniem.
Po chwili Tobi spojrzał w stronę Hidana.
- Nie do buzi?! - Spytał zdziwiony.
- Oczywiście, to się wkłada w tyłek! - Odpowiedział dławiąc się śmiechem.*ciągle z głową na klawiaturze * A myślałam, że to taki wielki wacik do uszu...Pozwólcie, że zostanę przy wersji, że to taki nowatorski wibrujący czopek. Inaczej niechybnie osiwieję.
Swoją drogą, to ciekawe, czy Konan potrzebowała tej zabaweczki, bo Pain był taki kiepski, czy też zabaweczkę zostawił sam Pain, bo potrzebował... “dopalacza”. ;)

Po chwili zastanowienia Tobi z ciągnął spodnie razem z bielizną i wetknął wibrator w swoją dziurkę.*Loco podnosi głowę* To jest dziecięca pornografia! STOP dziecięcej pornografii!*zaczyna rozglądać się za wódką* Ten blogasek naprawdę jest sponsorowany przez Pedobeara, nie mam innego wytłumaczenia...
Oh well... No nie, po tym, co wyrabiają ałtoreczki, byłam pewna, że techniki upokarzania bohaterów literackich nie mają przede mną tajemnic. Jednak myliłam się – tak upodlonej postaci nie spotkałam nigdy dotąd.
Pigmejko, dziewczę drogie, użycz mi tej wódki, bo inaczej w szale pozabijam wszystkich zarażając ich wścieklizną.
Włączył go i ponownie zaczął się wydzierać i biegać go pokoju jak opętany.* facepalm *Deidara, Hidan i Zetsu przypatrywali się jego zawartości w spodniach z niedowierzaniem. Nie mogli pojąć, że ten dzieciak ma tak dużego.
Pampersa chyba, skoro przyglądają się temu, co pozostało w spodniach Tobiego.
Zetsu znowu uśmiechnął się w ten dziwny sposób. Złapał Tobiego za dłoń i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia. Dzieciak opierał się i łapał wszystkiego co się dało, jednak Zetsu nie dawał za wygraną i wyciągnął go z pomieszczenia.
- Jak myślisz co z nim teraz zrobi un? - Spytał Dei z szerokimi oczami.
- Jak to co? No zgwałci! - Odpowiedział mu i spojrzał na niego namiętnie.
Mmm... Ta pasja, ten żar, czujecie to? Nic tak nie tworzy romantycznego nastroju jak gwałt, który przydarza się innym.

Blondyn zignorował jego spojrzenie i usiadł ponownie do stołu, tak samo zrobił Hidan. Znowu wzięli w dłoń karty i zaczęli grać.
Dzień jak co dzień, nie ma czym się przejmować, prawda?No, Deidara na przestrzeni ostatnich dwóch dni był gwałcony dwukrotnie, jest już wręcz gwałtowym weteranem, prawdziwym kombatantem gwałtowych bojów.
~~***~~
Zetsu ciągnął Tobiasza przez korytarz. Trzymał go za dłoń i ciągnął po posadzce bo dzieciak nie chciał iść. Chodź się wyrywał to i tak nic nie dało, bo roślinka trzymał zbyt mocno. Po chwili wepchnął go do swojego pokoju, którym była szklarnia.
Pomiędzy zajebiście romantyczne grządki z rzepą i cebulą. I kabaczkami, gdyby trafił mu się wymagający klient. *chichocze histerycznie*
Popchnął go na drzewo i zaczął dotykać go po jego ciele. Tobiasz ponownie się wyrywał dlatego roślinka, zerwała lianę i przywiązał go do drzewa.Ja Tarzan, ty Jane.Gwałcąca Roślinka. A myślałam, że Zabójcze Pomidory są chorym pomysłem...

Po chwili zaczął kontynuować czynności.
Pigmejka, po przeczytaniu tego zdania, zaczęła kontynuować czynność picia wódki.

Uchylił jego maskę i dotknął ustami jego wargi.Prawie spytałam, której... Ale nie, to nie ta płeć. ;)
Choć w tym blogasku łatwo się pomylić.

Po kiego grzyba on go całuje...? Inaczej będzie miał wyrzuty sumienia, że gwałci zbyt brutalnie? =.=”

Wepchnął język głębiej, drażniąc jego podniebienie. Roślinka dostrzegł, że spod jego maski, spłynęła łza.
- Tobi nie chce! Tobi kocha Deidare-sempai! Tobi nielubi Zetsu!
Kurwa. Pamiętajcie, dziewczyny – jeżeli kiedyś ktoś będzie się do was dobierał, powiedzcie, że kochacie innego.
Za skuteczność nie ręczę. ^^
Jednak na niego te słowa nie działały. Włożył dłoń pod jego płaszcz i ściągnął go z niego. Po chwili zrobił to samo z bluzką i zaczął całować go po klatce piersiowej.
Yes yes yes! Klasyczny, kanoniczny element gwałtu – mizianie po klatce piersiowej – jest!

Roślinka schodził coraz niżej, aż zaczął dotykać go po jego męskości. (to tu go palcem szturnął, to tam... ) Z ciągnął mu spodnie razem z bielizną(Pedo jutsu !)i włożył sobie męskość Tobiasza do ust.Udało mu się zmieścić? Przecież Tobi ma dużego...podobno.A ja, czytając o poczynaniach “Roślinki” mam wiecznie przed oczami gigantyczny dzwonek ogrodowy pożerający penisa tego dzieciaka.

Najpierw polizał jego górną powierzchnie a po chwili zaczął ssać go całego. Dzieciak oddychał ciężko, Zetsu nie przejmował się nim.
To po co, do poprzecznie prążkowanej cholery, robi mu laskę?! Jakiś imperatyw? Inaczej mu nie stanie?
Po chwili zerwał liany i rzucił dzieciak na ziemię. Zdezorientowany Tobi spojrzał na niego przez dziurkę od maski. Jego całe oko było mokre. Widać było, że płacze, ale nie uciekał leżał spokojnie czekając na ruch potwora.
A tam zaraz potwora.
Czy normalny pręcik kwiatka może zgwałcić nastolatka?
Ależ owszem czemu nie, jemu też należy się!
Cztery razy po dwa razy...
Aaa, no bo Tobiego najwyraźniej kręcą pozorowane gwałty.
Zetsu zbliżył się do niego. Obrócił go na plecy i zaczął rozpinać swój rozporek. Gdy wyjął swoją męskość z spodni, energicznie włożył go do otworu dzieciaka.
Z impetem wgłąb, hehe.
Ałtoreczko, stosunek na sucho może skończyć się poważnymi uszkodzeniami ciała.*radośnie sączy wódkę* A ja tam już przestałam się przejmować... Zresztą, ten cały otwór to może być wszystko... Może on go tylko gwałci przez ucho... Ja tylko nieśmiało wtrącę, że do gwałcenia wygodniej byłoby obrócić go na brzuch – i bezpieczniej, bo nie będzie fikał nóżkami. Ale przecież zaprawiona w niejednym homo-gwałcie ałtoreczka jest doskonale świadoma takich niuansów...
Na początku zaczął poruszać się w nim powoli, lecz po chwili wykonywał dość szybkie ruchy, na które maluch zareagował głośnymi dźwiękami. Po chwili rozkoszy Zetsu wyjął swój skarb z Tobiego i schował go w spodniach.I znów nie zdążyłam się nawet podniecić. Gaaah.Ja tam mam lepsze obiekty do podniecania się, ale cóż... Co kto lubi. ;)
Ja z kolei zdążyłam się „odniecić” tak bardzo, jak to tylko możliwe. Boję się, że na stałe. ;(
Następnie zbliżył się do drzwi szklarni, zostawiając wykorzystanego dzieciaka na ziemi.
No jasne – zużył się przecież. ^^
Wyszedł stamtąd i spostrzegł, że Deidara przechodzi obok.
- Ty będziesz kolejny. - Czarny Zetsu skierował te słowa w stronę blondyna, na co biały Zetsu zareagował głośnym śmianiem.
Zetsu znalazł sobie nowe hobby – będzie po kolei gwałcił współpracowników. A co, ałtoreczko, nie oszczędzaj ich. I nas.
*czeka na gwałt na Kakuzu*
Blondyn usłyszał płacz dlatego otworzył drzwi szklarni i spostrzegł rozebranego Tobiego na ziemi. Gdy dzieciak tylko dostrzegł Deia, rzucił się na niego z płaczem i przytulił się do jego klaty.
- Spokojnie. - Próbował go pocieszyć blondyn, a ten spojrzał mu w błękitne oczy.
Taaa, teraz to “spokojnie”, a pomóc wcześniej nie było komu!

- Kocham cię Deidara. - Na dźwięk całkiem zmienionego głosu Tobiego, już nie tak piskliwego tylko męskiego, grubego głosu, Deia przeszły ciarki.
Natychmiastowa mutacja w wyniku zgwałcenia? Nieźle...
No tak. Tysiące Narutardów na całym świecie zastanawia się, jak to z tym coming-outem Madary było, a prawda jest taka prosta... Po zerżnięciu przez Zetsu uznał po prostu, że pierdoli, nie robi i w takich warunkach pracować nie będzie. ^^

Zdziwił się ale nie mógł się ruszyć bo dzieciak na nim leżał, ale zrozumiał, że mały potrzebuje wsparcia, ponieważ sam wiedział jak to jest być zgwałconym.
Polecam założenie stowarzyszenia wzajemnej pomocy.
~~~~~~
No i jest kolejny rozdziałek ^^ Mam nadzieje, że nie wyszło tak źle ^^"Zmartwię cię, jest gorzej niż poprzednio.Powiem więcej – to obok spodu dna nawet nie stało.
Pozdrawiam wszystkich, a nocie dedykuje Temari i Ayano, ponieważ gnębią mnie z notkami xD heh.. gdyby nie wy to piałabym raz w miesiącu ^^" ta wiem leń ze mnie xPJak możesz! Ja pieję codziennie!
(“Piejo kury piejo, ni majo koguta...”)
"Kocham cię Sasori"
Tobi niespodziewanie wślizgnął się do pokoju Deidary. Drzwi były otwarte, nie zamknięte na klucz, a właściciela nie było w środku. Wszedł i rozejrzał się uważnie przeglądając wszystko wzrokiem.Miał rentgen w oczach?
Zbliżył się do szafy z ubraniami i wyjął jedną z koszul Dei. Pachniała ona męskim perfumem, który zawsze używał blondyn.Pewnie Brutalem De Lux.Ja bym stawiała jednakowoż na zapachy z serii „Hannah Montana”.
Per Fum? Mam koleżankę Fumę, fumy to także “grymasy, dąsy”, ale ani jedno, ani drugie mi tu nie pasuje. Ot, zagwozdka...
Dzieciak przytulił ją do siebie i wąchał ten cudny dla niego zapach. Po chwili założył ją na siebie i rzucił się na jego łóżko. Wtulił się w kołdrę oraz poduszkę na której on zawsze spał.
W mokrej pościeli miota się,
a potem marzy całe dnie...”

*dyskretnie puszcza motyw z „Brokeback Mountain” i czeka na zatłuczenie Deidary łyżką do opon*

Po chwili usiadł na łóżku i dostrzegł różowy zeszyt leżący na nocnej szafce.Gdybym ja pisała pamiętnik, nie zostawiałabym go w takim miejscu.
Wziął go w dłonie i dostrzegł dużymi literami wyryty napis „Pamiętnik Deidary”.
Deidara wciąż jeszcze jest na etapie rycia liter dłutem na kamiennych tablicach?
Uśmiech zbladł mu pod maską, gdy ujrzał dokładnie zaznaczone i starannie napisane słowa „Kocham Sasoriego”. Dłonie dzieciaka zaczęły drżeć, powodując lekkie gniecenie kartek. Jego jedno oko, nie ukryte wewnątrz maski,
Bo drugie wystawało poza maskę na długiej szypułce.
błysnęło szkarłatem, a z jego ust wydobył się zimny, męski głos.
- Deidara jeszcze będziesz mój!
A w tle rozjarzył się błysk, zahuczał grzmot i orszak widmowych jeźdźców z wrzaskiem przetoczył się po niebie, wlokąc za sobą wielki transparent z napisem: „Tere fere kuku, strzelał dziadek z łuku”. =.=”
~~***~~
Zostały już tylko dwa dni do ślubu Konan i Peina. Lider także w dobrym nastroju, zaproponował wspólny piknik, dla wszystkich członków aka.Akatsuki... Akatsuki!... AKATSUKI!... zaraz, jaki PIKNIK? 0.oPod wiszącą skałą, oczywiście. Straszliwi terroryści tym razem będą bawić się w gwałty w stylu wiktoriańskim.
*beztrosko macha pustą butelką po wódce* a mnie jest już *hik! – czknięcie* wszystko jedno, może być i *hik!* piknik, skoro są gwałcące rośliny i imprezki w stylu disco polo! *hik*
Wszyscy zgodzili się bez problemu, z wyjątkiem Kakuzu, który znowu musiał wydawać pieniądze. Jednak lider namówił go z małym użyciem siły do wspólnego odpoczynku.
Bierz ten pierdolony koszyk i odpoczywaj z nami, bo inaczej będziesz wyglądać jak wyprowadzony kurwa z kiepskiego poligonowego kurwa szpitaliku podczas wojny, będziesz kurwa wiewiórką w dziupli bólu!*
*
Komentarz sponsorowany przez producenta filmu Wożonko.

Konan przygotowała na ten czas dango i różne przysmaki, a chłopcy przynieśli sake. Rozłożyli koce i zaczęli wylegiwać się w blaskach popołudniowego słońca.Jakież to romantyczne... gej piknik. Zastanwiam się, jakim cudem, po tylu gwałtach na swoich współbraciach oni mogą patrzeć sobie jeszcze w oczy.No wiesz...raz ty kogoś, raz ktoś ciebie, innym znów razem gangbang... Jakoś to leci.
Deidara leżał na kocu koło Sasoriego i Hidana. Kontem oka obserwował Sasoriego, każde jego ruch i uśmiech, a także smutek, który dostrzegł w jego oczach. Nienawidził tego jak on był smutny, chciał go pocieszyć i przytulić. Ale był niedostępny.Miał czerwone słoneczko na gębie.Kurde, on bardziej po tym rozstaniu rozpacza niż cała reszta po gwałtach. Daje to niejakie wrażenie o doświadczeniu życiowym i wyobraźni ałtoreczki.
Blondyn spojrzał na Hidana, który go obserwował. Sam nie wiedział czemu ale ostatnio coraz częściej ze sobą rozmawiają. Ale nie tak jak znajomi, albo zakochani, tylko jak zwykli przyjaciele.Gwałt zbliża ludzi.Może to w Akatsuki jakiś rytuał przejścia?
Deidara musiał przyznać, że na początku nienawidził go, nie znosił i nie lubił przebywać w jego towarzystwie, a teraz zmieniło się to.
Dziwne – przecież Hidan nawet mu nie dogodził. O.o

- Co ty taki smutny i zamyślony? - Spytał go białowłosy, szturchając go lekko w ramię. - Mamy popołudnie, nie musimy nic robić tylko odpoczywać. Więc uśmiechnij się i nie bądź taki ponury.
Mam wrażenie, że oni ciągle mają wolne popołudnia i nic nie robią poza gwałceniem się, opierdalaniem i graniem w pokera.
Ależ Loco! Zapomniałaś o chodzeniu na imprezy!
Hidan położył się na kocu i spojrzał w niebo. Dei też w nie spojrzał, ale ciągle przypatrywał się kontem oka czerwonej czuprynie.A to co za jutsu? Jedno oko w niebo, drugie na bok, na kochasia. Aż mnie oczodoły zabolały. XD
Sasori także wydawał się być zamyślony. "Ciekawe o czym myśli?" zastanawiał się, ale nikt nie udzielił mu w myślach odpowiedzi.
Bo na co dzień odpowiadały mu Głosy. Czasem wspominały o pomocy delfinowi Francji i wyzwoleniu Orleanu, ale wtedy je ignorował.
Ee, no to jasnym jest, czemu nie było odpowiedzi – głosy wraz z dziewictwem zniknęły jak sen jaki złoty... ;P
Blondyn zaczął rozglądać się na boki i nagle dojrzał Tobiasza biegnącego z czymś w dłoni.
Kurwa, jeżeli to znów będzie jakiś erotyczny gadżet, zrobię komuś krzywdę.
Na początku nie mógł dojrzeć co to dokładnie było, lecz gdy tylko zbliżył się nieco, ujrzał swój różowy pamiętnik. Oczy momentalnie rozszerzyły mu się, a usta opadły.
Opadające usta? Co on, źle zszyty potwór Frankensteina, czy ki diabeł?!Z tego zdziwienia botoks mu wyparował, ot co.

Nie mógł uwierzyć w to, że dzieciak miał rzecz tak cenną dla niego.
Rzecz tak przemyślnie ukrytą na biurku w niezamkniętym pokoju...
W tym małym zeszyciku były wszystkie jego myśli i marzenia.
Fakt, starczył na nie z nawiązką zupełnie mały zeszycik. Jego myśli ograniczały się wszak do „gwałć i daj gwałcić innym”.
Wszystko czym się kierował i próbował dojść to tego aby się spełniło. Lecz nie martwił się tym, najbardziej przestraszył się tego, że właśnie tam jest wypisana miłość do Sasoriego.
Niczym zaklęcie w czerepie golema. Gdyby zeszycik wymazać, miłość odeszłaby w niebyt wraz z resztą myśli chłopaka.
Zerwał się pospiesznie z koca i podbiegł wściekły do dzieciaka. Chwycił go za płaszcz i wrzasną na niego.
- Jak śmiałeś to ruszać! To jest moja własność un!
- Ale Tobi znalazł zeszycik i tam jest bajeczka o Deidarze-sempai! - Jego głos wcale nie był przerażony, był słodki i irytujący co go jeszcze bardziej zdenerwowało.
- To nie bajka Tobi! To mój pamiętnik un! - Wykrzyczał, a wszyscy momentalnie na niego spojrzeli.
Deidara jest synem Stirlitza. To niepodważalne.
Dei zakłopotał się lekko, lecz nadal udawał twardego, choć jego wnętrze rozpaczało nad tym, że dzieciak wie, coś co było tajemnicą.Wątroba się biczowała, nerki cięły się żyletkami a woreczek żółciowy wraz z żołądkiem płakał rzewnymi łzami.
Próbował go wyszarpać z dłoni Tobiasza, lecz te trzymał mocno. Po chwili jednak puścił, a Dei z zeszytem z dłoniach upadł na ziemię. Pod wpływem upadku wypuścił pamiętnik, który otworzył się tuż przed Sasorim. Ten spojrzał na stronę, która otworzyła się.
Otwierająca się strona? To jest kolejny, zagubiony horkruks Voldemorta w postaci pamiętnika, czy co?!

Były na niej serduszka i różne wzorki. Czerwonowłosy nie chcący dostrzegł zdanie w tekście, które było o nim.Nie chcący? Nie chcący to ja zaraz zrobię krzywdę ałtorce tego dzieła.Loco, jesteś zbyt uprzejma. Ja zaraz zrobię jej krzywdę z pełną premedytacją i dziką radością.
Deidara opisał tam całe piękno, jakie widzi w Sasorim. Ten jego uśmiech i piękną twarz, która sprawiała, że serce biło mu mocniej. (...)
Twarz Sasorka wyrażała zaskoczenie. (...)
- Jak mogłeś? - Powiedział prawie szeptem, jednak po chwili jego ton głosu wyraźnie się zmienił. - Jak mogłeś mi to zrobić?! Uważałem cię za przyjaciela!Na opakowaniu nie jest napisane, że nie wolno.Czy tylko ja nie wiem, w czym problem...?
Wykrzyknął i pobiegł w stronę kryjówki organizacji.
- Sasori...(...)
Dei momentalnie ruszył z miejsca, (...). Biegł przed siebie, myśląc gorączkowo o nim. Biegł, nie zastanawiając się co zrobi jak ujrzy jego zapłakaną i smutną twarz. Powie mu to, ponieważ była to ostatnia szansa. Nie było już odwrotu. Musi to zrobić inaczej wszystko przepadnie. Przepadnie to o czym marzył, to co tak kochał. Przepadnie on, jego pierwsza największa miłość.
A potem nie będzie już niczego, jak zapowiedział Kononowicz.
- Sasori ja... - Zająknął się chwilę, ale nabrał powietrza i wydusił to z siebie. - Kocham cię Sasori. Musiałem ci to powiedzieć.
[Sasori]Położył mu dłoń na policzku i delikatnie pocałował go w usta. Deidara zdziwiony chciał kontynuować pocałunek, jednak Sasori odsunął się i uśmiechnął się lekko.
- Deidara, wybacz mi ale nie jestem jeszcze gotowy. - Poinformował go, a uśmiech mu lekko zbladł.
*dalej nie wie, w czym problem* Ale na co on nie jest gotowy? Przecież seksu jeszcze uprawiać nie będą.
~~~~~~~~~
Chcieliście SasoDeia? Macie SasoDeia!! xDSpełniasz życzenia wszystkich? Widzisz tę przepaść tam, skocz do niej i ulżyj światu. :D
Pozdrawiam ;**
*rozstawia firewalla przed tymi pocałunkami*

Hipnoza
Sala w której miała odbyć się uroczystość, została udekorowana czarnymi zasłonami i kotarami, aby jeszcze bardziej wyglądała mroczno.O taaaak, mhrrrroooocczny ślub.Jeszcze ustawcie gromnice i zainwestujcie w pajęczyny i kruki, będzie najmroczniściej.I niech Itachi zagra na organach marsz żałobny – wtedy mhrrock osiągnie poziom krytyczny i imploduje, zasysając ich wszystkich razem z ałtoreczką do wielkiej, mhrrocznej niczym dupa Raikage czarnej dziury smutku i żałości.
Na nich zostały przyczepione czerwone róże, które doskonale oddawały urok płaszczy Akatsuki. Gdzie nie gdzie widniały metalowe ozdoby (metalowe wibratory?), posążki na wzór Peina i Konan i ołtarz zrobiony z origami.Zastrzelić dekoratorkę!Czarne zasłony, róże, metalowe cosie i ołtarz, na którym się nie da nic ustawić. Co jeszcze? Hymn weselny śpiewał zespół Boys?Nie – mszę będzie koncelebrował Nergal wespół z Dodą, zaś nad ołtarzem zawiśnie łeb Koziołka Matołka.
Pomieszczenie oświetlały świece, które zostały poustawiane w stronę ołtarza i tworzyły drogę przez, którą musieli przejść przyszli małżonkowie. Wszystko wyglądało przerażająco, ale miało swój urok, wyglądało to tak jakby mieli kogoś poświęcić w ofierze...będą pić krew kozła, gwałcić kota i tańczyć nago do pogańskiej, biseksualnej muzyki.Rzeczywiście, nic tak nie dodaje uroku uroczystości, jak krwawa ofiara.
Cóż, zapowiada się naprawdę ciekawie, skoro młoda para ma najwyraźniej przejść po zapalonych świecach...
~~***~~
Deidara (...) założył na siebie płaszcz, lecz nie ten sam który Pein kazał im nosić na co dzień. Ten płaszcz był podobny, także był czarny w chmurki, ale dodatkowo miał kaptur.Wow.Mhhroczny Chmurkowy Ku Klux Klan?
Mhroczny Chmurkowy Przeciwdeszczowy Płaszcz Przeznaczenia, chciałaś powiedzieć.
Hidan uważał, że właśnie taki płaszcze jest potrzebny do rytuału połączenia.Rytuał połączenia. Magia wycieka z tych dwóch słów każdym możliwym otworem.Ale zaraz, skoro płaszcze te mają mieć wszyscy członkowie organizacji, to znaczy, że Konan ma się połączyć z każdym z nich? ;>Wiesz, przynajmniej z każdym z sześciu ciał Paina. I z Nagato też by wypadało. Czeka ją pracowity wieczór... ^^
Blondyn wyszedł z swojego pokoju idąc w stronę sali. Przed nią byli już obecni wszyscy członkowie Brzasku oprócz Konan, która do pomieszczenia powinna wejść jako ostatnia.
Inaczej Pain może się pomylić i grupowo zgwałcić kogoś zupełnie przypadkowego – a po co ktoś ma mieć za dobrze.
Drzwi uchyliły się i wszyscy weszli do środka. Każdy stanął koło jednej z świec. Założyli kaptury na głowy i oczekiwali przyjścia dziewczyny.
Naoglądali się za dużo filmów o masonach? A może przedawkowali „Oczy szeroko zamknięte”?
Pein i Hidan stanęli przed ołtarzem, lider oczekując na przyszłą małżonkę, a białowłosy aby udzielić im ślubu w imię Jashina.
Oż w mordę. Jak znam Jashina, ślub w jego imieniu będzie polegał na zamordowaniu małżonków w jak najboleśniejszy sposób. Cóż... przynajmniej w kanonie.
Pein nie miał na sobie płaszcza, był ubrany tylko w czarne spodnie, a górną część miał odkrytą, ukazując swoją choć tak niepozorną, ale umięśnioną klatę.
Niepozorna, a umięśniona, chuda, a potężna, słaba, a silna!
...a logika poszła się utopić w sake.

Eej, no przepraszam bardzo, Pain akurat ma bardzo ładną klatę! Już na pewno w porównaniu z chudym, wymoczkowatym Deidarą, z uporem maniaka określanym jako „umięśniony”. *foch*

Na niej tak jak wszędzie miał pouczepiane kolczyki. Hidan na ten niecodzienny widok uśmiechnął się tak, aby tamten tego nie zauważył. Jednak lider mając zdolność czytania w myślach, posłał mu ostrzegawcze spojrzenie.Nie dziwię się Hidanowi. Ja tutaj płaczę ze śmiechu.
W tym samym czasie do sali weszła Konan. Wszystkie oczy zwróciły się ku niej. Była zakryta czarnym płaszczem, a wzrok miała wbity w podłogę. Zaczęła iść w stronę ołtarza. Widać było, że bała się co doskonale dostrzegł Deidara, pod wielkim kapturem, który zasłaniał jego twarz.
Oboje mają kaptury, ale jakoś widzą. Mówiłam, że to bardziej mhhroczna odmiana tej organizacji.
Stanęła koło Peina i zrzuciła płaszcz. Teraz była na jej ciele tylko czarna seksowna bielizna.Założę się, że miała małe czerwone różyczki na tyłku i czerwone chmurki na cyckach.A Pain miał pewnie pod płaszczem chmurkowate stringi ze słoniem, by mhrroczności stało się zadość.
Położyła się na metalowym stole stojącym przed ołtarzem, a Pein stanął naprzeciwko stołu ustawiony twarzą w wejściowe drzwi, choć tak naprawdę wpatrywał się w nią.
Taak, stał mordą przy drzwiach, dupą przy ołtarzu i jeszcze wpatrywał się w Konan swymi oczami na szypułkach.
Ludzie, jest na sali lekarz? Pilnie potrzebuję.
Teraz wszystko działo się strasznie szybko. Z ciała Peina wydobyła się chakra, która powoli zaczęła mieszać się z chakrą dziewczyny.
Seks astralno-tantryczno-czakrowy. Oł je.
Lider wziął w dłonie kolczyki, dzięki którym staną się jednym ciałem poprzez rinnegan.
Przez seks nie byłoby prościej? Czy to może jakieś posunięcie do absurdu powiedzenia, że „wpadła mu w oko”?
Rudzielce powoli zaczął przyczepiać je do je ciała, co najwidoczniej zaczęło jej sprawiać ból, bo ruszała się niespokojnie. Po chwili przestał, a ona wstała z stołu i stanęła koło niego. Hidan przybliżył się do nich, nakładając im na ręce swój medalion, a po chwili odezwał się:
- Jesteście złączeni w jedno, dzięki wspaniałomyślnemu Jashinowi.Amen!Aaaaeeee...... *rozgląda się wokół rozpaczliwie i pytająco*
...nie, ja nie chcę wiedzieć, o co tu właściwie chodzi...
„Powiem teraz szczerze, miły Painie
będziesz miał do końca przeje... *ekhu* przepraszam, Aaaameeeen!”
Po chwili odwrócili się w stronę drzwi i ruszyli ku nim, trzymając się za ręce. Gdy tylko mijali którąkolwiek z świec, ona gdy tylko przeszli gasiła się, a stojący koło niej członek Akatsuki ruszał za nimi.*Loco nuci marsz weselny, po czym puka się pięścią w czoło.**czeka na to zbiorowe połączenie*Źle ze mną. Wyłapuję z tekstu tylko ruszające się członki.
~~***~~
Teraz wszyscy zebrali się w innej sali. Ta także nie wyglądała jak zwyczajna ślubna sala, lecz nie była tak mroczna. Jej ściany były koloru czerwieni (Jaka gwałtowna zmiana klimatu.) i także tu zostały przyozdobione metalowymi ozdobami oraz origami. Przy nich stały stoły z jedzeniem i napojami, a na środku pomieszczenia było miejsce na tańce.
Jak uroczo. A mnie fascynują te metalowe ozdoby. Może takie? Albo takie?
Deidara już miał zamiar złożyć gratulacje małżonkom, gdy nagle przypomniało mu się, że nie wziął z pokoju prezentu. Biegiem ruszył korytarzem skręcając do własnego pokoju. Wbiegł do niego i z uśmiechem na twarzy wziął go z nocne szafki. Już miał wracać gdy nagle w progu stanął Tobi. Wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi i powoli zbliżając się do Deiego.
- Tobi? Co ty tu robisz un? Musimy iść na sale.
- Nie! - Odpowiedział swoim nienaturalnym przerażającym, męskim głosem. - Zostajemy tu.
No, męskie głosy są skeri.
Och, Deidara, znów cię będą gwałcić, biedaku? A trzeba było iść na studia, a nie zostawać ninja.
Tobiasz chwycił go za płaszcz i rzucił na łóżko. Zdezorientowany blondyn spojrzał na niego z przerażeniem i już chciał uciekać, gdy naglę dzieciak złapał za swoją maskę, zdejmując ją. Dei wpatrzył się w niego z niedowierzaniem. Przed nim stał nikt inny jak słynny Madara Uchiha.Oho, chyba ałtoreczka obejrzała kolejny odcinek „Naruto”.
Blondyn nie chcąc spojrzał w jego oczy w których widniał Mangekyou Sharingan. Poczuł się jakoś dziwnie. (...) Usłyszał dziwny głos, który był jakby w oddali. Przysłuchiwał się mu ale fale dźwięku nie chciały dotrzeć do jego uszu.Nie chciały, bo uszy były brudne.Usłyszał głos, mimo że fale dźwięku nie docierały do jego uszu? Ech, co ninja, to ninja...
To był przekaz podprogowy. Fale dotarły okrężną drogą, przez dupę, która nieźle już rozjechana posłużyła jako doskonały wzmacniacz.
(Jeżu... zabijcie mnie.)
- Zapamiętaj! Ty nie kochasz Sasoriego, kochasz mnie i tylko mnie! Zrozumiałeś?
- Tak un. - Odpowiedział powoli wstając z ziemi. - Kocham ciebie i zawsze będę kochał.
Madara uśmiechnął się do niego psychopatycznie (Mam wrażenie, że nie istnieje żaden inny uśmiech jak tylko psychopatyczny) i zaczął gładzić swoją ręką jego policzek. Przybliżył swoje usta do jego. Delikatnie przygryzł jego wargę wpychając mu język do środka.Ale tak jednocześnie? Jakim cudem?I w ogóle szacun, że przybliżał SWOJĄ rękę i SWOJE usta. Cudze, to już nie byłoby to samo...No ale zobaczcie – on jako jedyny zatroszczył się o komfort uczuciowy gwałconego partnera! Jestem wzruszona.
Zaczął językiem gładzić jego podniebienie, przygryzając mocniej jego wargę.Cholera. Czy tylko podniebienie można gładzić językiem? A co z językiem kochanka, a ząbki i policzki? To już nie zasługują na pieszczotę? Foch.Aż nie chcę sobie wyobrażać rozmiarów tej szczerby, przez którą Madara dał radę wyciągnąć cały język mogąc jednocześnie gryźć wargę kochanka. Choć w sumie... w jego wieku...
Po chwili oderwał się od niego, zmierzając ku szyi i zostawiając na niej mokry ślad.
Jak ślimak.
- Kochany. - Szepnął mu do ucha. - Nie sądzisz, że powinniśmy reszcie powiedzieć co do siebie czujemy.
(...)Madara założył maskę, ponownie stając się Tobim. Podbiegł do blondyna i chwycił go za rękę. Razem weszli do sali gdzie odbywały się tańce.
*Pain i Konan tańczyli w kółeczku, dookoła nich całe Akatsuki a z głośników leciało "Cudownych rodziców mam!"*
Deidara odchrząknął tak aby reszta zwróciła na nich uwagę.
- Słuchajcie! Od dzisiaj jestem z Tobim un i nic nie zerwie naszej więzi.
Ja połknąłem dziesięć kilo złomu, a Tobi elektromagnes.
- Dei ale ja ciebie kocham! - Wykrzyknął czerwonowłosy, a z oczu popłynęły mu łzy. - Kocham cię! - Powtórzył i wybiegł z sali.Ha-ha. Surprise! Kto by się spodziewał takiego obrotu sprawy.
[Hidan] Podszedł do niego i uderzył go w ramię.
- Co ty wyprawiasz?! Debilu zraniłeś Sasoriego! Tego Sasoriego! Przecież go kochasz, co z tobą?
- Ty też nie rozumiesz, że zależy mi teraz na Tobim? To zrozum! Mnie i Sasoriego już nic nie łączy.
- Jak se chcesz!
- Rób, jak se chcesz, ale wypadaj z tej dzielni, ziom!
~~~~~~~
Zapraszam na mojego nowego bloga o kunoichi, która stała się wampirem ^^
Portal Onet.pl powinien się poważne zastanowić nad ustanowieniem opłat za tworzenie takich blogów.Portal Onet.pl powinien się poważnie zastanowić nad dawaniem dożywotniego bana za tworzenie takich blogów. I nad finansowaniem kompleksowych badań psychiatrycznych dla ich aŁtorek.
Pozdrawiam ^^
My też. Ozięble.

17 komentarzy:

Mrohny pisze...

"Rytuał połączenia. Magia wycieka z tych dwóch słów każdym możliwym otworem." :D cudo!
No i ten ślimak XD

Wiecie co, nie interesuje się tym światem, ale czytając to opko mam wrażenie, że to niekończący się horror, w którym główny gwałciciel gwałci kolegów po fachu. Na ekranie 40letni nastolatkowie, trochę przemocy, parę gwałtów a pod koniec i tak nic z tego nie zapamiętamy... To boli, zabolało...

Analizy Dattebayo pisze...

Analiza jak zwykle świetna. Pamiętniczek Daru... Deidary come back. no i ślimak. :>

Chciałbym zaznaczyć, że w rzeczywistości Pain nie wygląda wcale tak seksi. Pomarszczony a'la Orochimaru przyczepiony do czegoś drzewopodobnego...

Jak czytam opka yaoi, to dochodzę do wniosku, że aŁtorkom przydałaby się porządna terapia szokowa, w postaci... prawdziwego yaoi. [mam na myśli te najbardziej hardkorowe na przykład, gdzie uczeń seksi się z nauczycielem, który parę lat wcześniej zgwałcił go jako dziecko(po drodze mamy ciekawy trójkąt, w ogóle są tam dwie strony gadania i seks.) lub takie, gdzie syn(lub zięć, nie pamietam dokładnie) molestuje PRZYBRANEGO ojca(lub teścia). na przykład. - wszystko to już wspominane przeze mnie Zenge. :>]

ps. mogłybyście wytłumaczyć mi o co chodzi ze Stirlizem? tyle lat, a ja nadal nie wiem... >.>'

Kalevatar pisze...

"Chciałbym zaznaczyć, że w rzeczywistości Pain nie wygląda wcale tak seksi. Pomarszczony a'la Orochimaru przyczepiony do czegoś drzewopodobnego..."
Gwoli ścisłości - tak wyglądał Nagato. Pain (God Realm) jest całkiem apetyczny... <3

"ps. mogłybyście wytłumaczyć mi o co chodzi ze Stirlizem? tyle lat, a ja nadal nie wiem... >.>'"
Stirlitz, oprócz bycia głównym bohaterem radzieckiego serialu "Siedemnaście mgnień wiosny" - gdzie był sowieckim odpowiednikiem Hansa Klosa robiącym w bambuko niemiecki wywiad - funkcjonuje jako kultowa postać "niepełnosprytnego" szpiega. Jeden z moich ulubionych dowcipów:
"Stirlitz był pijany. Siedział przy stole w radzieckim mundurze, w spiczastej czapce „budionnówce” i w ciepłych walonkach. Na stole stała butelka wódki, leżał kawał słoniny i kiszone ogórki. Stirlitz śpiewał rosyjskie pieśni. Naprzeciwko, z opuszczoną głową, siedział Müller i w zamyśleniu spoglądał na Stirlitza. Tego dnia Stirlitz był tak bliski dekonspiracji, jak jeszcze nigdy przedtem..."
Tu masz więcej do poczytania:
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Dowcipy_o_Stirlitzu

psyence pisze...

*mózg wyszedł i nie wiem kiedy wróci*...

gdyby nie komentarze byłabym w gorszym stanie niż po NRD'owskim sci-fi XD

kura z biura pisze...

Uch! Musiałam to sobie dawkować na kilka razy, ale przebrnęłam, zarykując się po drodze.
Różowy pamiętniczek mnie zabił. Nie znam kanonu, ale kojarzę, że oni wszyscy są jakimiś ninja-bandziorami, więc... różowy pamiętniczek w serduszka... *wali łbem o ścianę*
Mroczny ślub przez okolczykowanie tez był cudny...

Insomnia pisze...

Przepraszam, że zapytam... To naprawdę ktoś pisał na powaznie? O.o'
Bo chwilami, zwłaszcza gdzie pojawiają się jakieś różowe pamiętniczki, to już przestaje być opko, a parodia opka. O.o'

Nancy pisze...

Jakkolwiek rozśmieszała mnie analiza, tak opowiadanie skrajnie zepsuło mi humor, że odechciewa się po prostu żyć. No jak? Jak można być tak tępym i ograniczonym umysłowo, żeby spłodzić coś podobnego!? Jakbym spotkała na ulicy i rozpoznała aŁtoreczkę, zatłukłabym słownikiem na śmierć normalnie. Ugh...

Goma pisze...

Ja też ozięble, a nawet lodowato. Precz z tym! Musiałam czytać stopniowo, bo nie mam aż tak silnych nerwów. Podziwiam Was za taką robotę.
Ciekawa jestem co nastąpi za tydzień. Pozdrawiam!

Pigmejka pisze...

Dziękujemy za te miłe słowa. ^^
Odpowiadając na powtarzające się pytanie: niestety, obawiam się, że ten blogasek nie jest żadną prowokacją. Co więcej, jest on dość typowy jak na realia opowiadań z tego (i podobnego) fandomu. Kim trzeba być, żeby coś takiego wymyślić - cóż, nie wiem, i chyba nawet nie chcę wiedzieć... o.O

kura z biura pisze...

A to będzie pusty komć, po prostu nie mogłam się powstrzymać na widok hasła: fooka.

Braindead pisze...

Jesteście wprost... GENIALNE! Geniusz w najczystszej postaci! Zdecydowanie moja ulubiona analizatornia, zajmująca w moim sercu szczególne miejsce. Tak trzymać!

Kwiczę, po prostu kwiczę jak szaleniec i płaczę ze śmiechu.

Nie mogę się doczekać nowej analizy. <3

Anonimowy pisze...

Ach.
Piszę komentarz jedynie w celu wyrażenia zadowolenia z faktu wejścia tu. Jesteście genialne! Nie wiem, jak Wam się udaje przebrnąć przez blogaski, ale Wasze komentarze są rewelacyjne! ;D
(jestem zupełnie świadoma faktu, że nie mówię nic odkrywczego^^)

Pozdrawiam, Niespokojna
[unquiet.ownlog.com]

Anonimowy pisze...

Chciałabym zgłosić blogaska:
http://konskie-zycie.blog4u.pl

Braindead pisze...

Ja też chcę zgłosić, o proszę: http://unlimited-love-sasusaku.blog.onet.pl/

Dopiero dwa rozdzialiki i pewnie nawet za głupie do analizowania, niemniej jednak rozwaliło mnie walnie zamyślonej Sakury w twarz i późniejsza potrzeba "opatrzenia jej twarzy". ^___^

Pozdrawiam ciepło!

Gryffin pisze...

Czytam wasze analizy od niedawna, ale jestem naprawdę, naprawdę zadowolony. Dorzucę tylko do worka pochlebstw to: bystre, inteligentne i zabawne z was kobietki. Gdyby takich było więcej * sigh *
Dołączam do grona czytelników i pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Umknęło mi napisanie komentarza wcześniej, wybaczcie.

To grafomańskie coś, bo trudno to nazwać nawet "opkiem", było porażające. Nie wiem, skąd aŁtoreczka wykoncypowała sobie taką wizję, ale powinna za to dostać dziesięć lat ciężkich robót z dala od telewizora i komputera.
Sceny pseudopseudopseudoerotyczne były żałosne - tak koszmarnie żałosne, że już nawet nie śmieszyły.
Ale analiza za to wspaniała! :)

Ome

Kim Soo Young pisze...

DROGA AUTORECZKO TEGO GNIOTA DO STU PIERUNÓW PISZE SIĘ PAIN A NIE PEIN