środa, 14 kwietnia 2010

Opowieści z różowego pamiętniczka II - „Ino się waż!”

-->
Witajcie!
Za moment odkryje się przed Wami dalszy ciąg sekretów Deidary, który żyjąc w organizacji gejowskich terrorystów znosi ciągłe ataki na swe biedne „dziury” i „otwory”. Ten odcinek analizy sponsorują: kampania społeczna imienia Pedobeara, oczy nasączone wściekłością, mordy klanu Uchiha oraz gonito (czymkolwiek jest).
Enjoy.
Zanalizowały: Pigmejka, Kalevatar oraz Loco.


Zranione uczucia

Blondyn siedział pod drzewem, wpatrując się w krajobraz znajdujący się przed nim. Rozmarzył się gdy spojrzał na lśniącą trawę i rosnące na nim przepiękne kwiaty.
Porosły go kwiatki?! Kurczę, czy wszyscy bohaterowie Naruto mają jakąś tendencję do kwiatowego owłosienia?

Z daleka widać było najróżniejsze drzewa i krzewy otaczające przestrzeń.
To chyba musiały być jakieś drzewa płożące. :>

Było to jego ulubione miejsce. Z daleka od organizacji i jakikolwiek zmartwień.
I znowu magiczne słówko „organizacja” znaczące raz instytucję, raz miejsce, raz ludzi. To chyba jakiś wirus.

Tu mógł samotnie posiedzieć i zastanowić się nad wszystkim. Włożył rękę do kieszeni płaszcza i wyciągnął z niej zdjęcie wszystkich Akatsuki.
Organizacji–matki i wszystkich jej filii, jak rozumiem.

Jego wzrok momentalnie padł na czerwoną czuprynę Sasoriego. Przejechał palcem po jego twarzy, która była otoczona czerwonym serduszkiem.
* Loco krztusi się soczkiem pomidorowym*

Położył się na trawie, wpatrując się w niebo, a zdjęcie położył sobie na piersi, blisko własnego serca. Gałęzie drzewa falowały lekko pod wpływem ruchu wiatru,
To zdjęcie musiało być dagerografią, skoro wiatr nie jest w stanie go unieść w powietrze.

a słońce przebijało się przez nie, oświetlając blondynowi twarz.
Nie zapomniałeś kremu z filtrem?

Dei zamknął oczy, zaczynając wyobrażać sobie, siebie i Sasorka, biegających przez łąkę, uśmiechających się i trzymających się za ręce.
A wokół nich biegały różowe kucyponki i tęczowe, puchate króliczki...
* przed oczami Loco pojawia się scenka z Zmierzchu vol 2, kiedy Bella w śnie biegnie z Edwardem po lesie. Reakcja jest ta sama, *
A za nimi biegli chłopi zbrojni w kosy i widły gnojne, coby zboczonych odmieńców z perwersyi uleczyć.

Wszystko błyszczało koło nich i słońce oświetlało ich błyszczące ze szczęścia oczy oraz ich ciała będące tak blisko siebie.
I wszystko tak błyszczało, błyszczało, aż w końcu świat zamienił się w Edwarda Cullena.
Potępiona bądź, Meyer!

Dei odetchnął głęboko i rozłożył ręce na trawie. Jedna z jego rąk zerwała mały, biały kwiatek, rosnący tuż przy nim.
Mnie taka samowola moich odnóży by lekko zaniepokoiła, a was?
Cóż, najwyraźniej „jego ręka stała się zła”...
Mnie zaniepokoiłaby samowola innych narządów...

Spojrzał na niego i zaczął powoli obrywać płatki z jego żółtego środka, mówiąc przy tym dość popularne słowa „kocha, nie kocha”. Gdy została już mała ilość płatków na kwiatku i już miał zamiar oberwać kolejny, usłyszał ciche kroki dobiegające od strony ścieżki, którą tu przyszedł. (...) Sasori uśmiechnął się do niego i niepewnie spytał:
- Mogę się dosiąść?
Deidara zmieszał się lekko, ale kiwnął głową na znak, że się zgadza. Lalkarz usiadł obok niego, lecz jednak pozostawił między nimi pewna odległość.
Na miecz?
Na ogon Hiruko.

Siedzieli chwilę w milczeniu, obserwując się kontem oka.
Konto Deidary od wielu miesięcy świeciło pustkami, lecz Sasori regularnie notował na swoim spore przychody.

Czerwonowłosy zdziwił się zachowaniem Deidary, lecz nie odezwał się do niego. Wpatrzył się tylko w obraz przed nim. W przestrzeń w którą przed chwilką zachwycał się blondyn.
Co tam jest znowu za obraz, przestrzenny w dodatku? Panorama Racławicka?

- Ładnie tu. - Odezwał się po dłuższej ciszy Sasori.
- To moje ulubione miejsce un. - Odpowiedział mu Dei z drżącym głosem.
- Więc moi też teraz będzie.
Gdzie ty, Kajus, tam i ja, Kaja.” Znamy to, znamy... T.T

Czerwonowłosy spojrzał na niego i uśmiechnął się wesoło. Blondyn zarumienił się pod wpływem jego słów i uśmiechu, który był skierowany do niego.
A myślałam, że do mnie. :(

- Wiesz...- Ciągnął dalej. - Nigdy zbyt długo nie rozmawialiśmy ze sobą. To dziwne, nie? Bo ja mam wrażenie jakbyśmy się znali dobrze i bylibyśmy dobrymi przyjaciółmi.
Jesteś jego Tró Looffem, nie może być inaczej.
Ech, jak ja „kocham” te wielkie miłości oparte na tym, że „on się tak ładnie patrzy”...

„Znam ze snu twe oczy i usta twoje znam...” * nuci piosenkę ze Śpiącej królewny *

- Danna... - Zaczął niepewnie. - Czemu przyszedłeś tu za mną?
- A no tak! - Krzyknął Sasori tak jakby w ogóle go nie słuchał. - Już mi się przypomniało co miałem ci powiedzieć, bo wcześniej zapomniało mi się.
*łypie ze zgrozą*

- Co takiego un?
- Robimy imprezę!
- Kręcimy pornola!!!
Będzie orgia? :D

Lider się zgodził, ponieważ cudem ma dzisiaj dobry humor.
Chwalmy Paina!

Kazali mi przyjść po ciebie, abyś się przygotował na nią. Zacznie się tak...- Tu spojrzał na zegarek na swojej dłoni. - … za dwie godziny.
*Cieszy się, że bohaterowie postanowili nie urządzać balu*

Deidara momentalnie poczuł dziwne ukłucie w sercu. Tak jakby ktoś postrzelił go prosto w ten czuły punkt i rozerwało jego czerwony narząd na miliony kawałków.
„Czerwony narząd”. Czujecie ten romantyzm opisu?
Litości...
Czy tylko ja mam niejasne wrażenie, że ałtoreczce chodziło jednak o serce, a nie o ten inny czerwony narząd?

Skulił swoje nogi blisko siebie i przytulił je.
Słusznie, pewnie aż do rana jego nogi już się nie spotkają. ^^
*próbuje przytulić swoje kolano*

Sasori nie zauważył jego dziwnego zachowania. Wstał z ziemi z zamiarem powrotu do organizacji.
Była szansa, że tak krótkiej dezercji z szeregów Akatsuki Lider nie zauważy.

-Blondyn skulony, wpatrzył się w kwiatek, który przed chwilą skubał. Chwycił go w swoją dłoń i ponownie obrywał jego płatki. Gdy został tylko jeden, westchnął ciężko, ponieważ wyszło mu „kocha”. Wyrzucił resztki kwiatka z dłoni, a łzy po jego policzku poleciały momentalnie po jego delikatnej twarzy. Nie mógł ich powstrzymać, dlatego pozwolił im płynąć.
Life is soo brutal... *chlip chlip *
A tautologia jest bardzo tautologiczna.
~~***~~
Deidara siedział na łóżku w swoim pokoju, zastanawiając się czy pójść na tą imprezę.
TĘ imprezę, do stu tuzinów beczek diabelskich kutasów w marynacie!!!
Mniam? XD

Spojrzał na siebie w lustrze, które było przyczepione do dużej szafy.
Pinezką.

Miał dziwne przeczucie, że nie powinien tam pójść, a dokładnie nie chciał iść.
Różowy flamaster nadal nie chciał zejść.

Wyciągnął czarną koszulę z krótkim rękawkiem i zwykłe dżinsy. Pein (Pain, do kroćset!) pozwalał im tylko wtedy nie zakładać płaszczy, gdy odbywała się w organizacji impreza lub wychodzili do jakiegoś klubu.
No tak, bo przecież pod płaszczem nie widać tych zgrabnych tyłeczków baunsujących na parkiecie.
No bo przecież imprezy i wychodzenie do klubów było częścią ich obowiązków służbowych. A Pain tak wczuwał się w rolę superniani, że od czasu do czasu kontrolował stan ich uszu i paznokci.

Ubrał się i powoli rozczesywał swoje, długie blond włosy.
Nawet dokładne rozczesywanie nie da takich efektów, jak umycie. Serio.
Ee tam, zaschnięta glina się wykruszy i będzie git.

Z uśmiechem na twarzy wyszedł z pokoju zmierzając prosto do salonu, gdzie zazwyczaj odbywały się zabawy.
Tańce, hulanki i swawole.
Zabawy w wąskim męskim gronie. Coś jak połowinki w seminarium. ^^
*Wyobraża sobie serpentynki i baloniki unoszące się przy suficie.*
Baloniki oczywiście też czarne w czerwone chmurki. Żeby było mhhrocznie.


Już w połowie drogi usłyszał dźwięk muzyki w rytmie Disco Polo.
Ejj... Ale ja żartowałam z tymi serpentynkami i w ogóle... :(O nie, tego już nie zniosę! *zatyka sobie uszy*
*w niemej rozpaczy wgryza się w monitor*

Wszedł do salonu i zauważył rozłożone na stole butelki sake oraz przekąski, które zapewne przygotowywał Kisame, ponieważ były tam same śledzie.
*Próbuje wyobrazić sobie, jak smakują śledzie popijane sake*
*Ucieka z krzykiem*
Co chcecie od śledzika?:D Podobno dobry jest do wódeczki.

Itachi, Kisame, Hidan i Kakuzu, aż pochłaniali butelki sake,
*Loco sięga po harisen*

jedną po drugiej. Tobi tańczył z misiem Zdzisiem.
A myślałam, że z Pedobearem.

Zetsu siedział w kącie ze swoją doniczką w którym był jego chłopak Stasiu Muchołówka,
Ale... Ale... Aleee.....
*poddaje się*
Masashi Kishimoto umarłby na zawał, gdyby to przeczytał.
Loco, to jest myśl... Wiesz co? Wyślę mu to. :>

a Sasori i Orochimaru macali się na kanapie, co oczywiście zasmuciło blondyna.
Fakt, stary facet o powierzchowności oślizgłego pedofila próbujący obmacywać drewnianą lalkę o twarzy naćpanego piętnastoletniego chłopca, to widok bardzo zasmucający.

Nie zauważył tylko Peina i Konan, ale jakoś ich temat go nie obchodził.
Zbyt nudne postacie, by ałtoreczka umieściła je w swoim opowiadaniu.
No. Są wszak biseksualni!!!.

Chwycił jedną z butelek sake, leżącą na stole i usiadł na kanapie, która była oddalona od tej na której siedzieli Sas i Oro, spory kawał. Z rozpaczy, która go ogarnęła, wypił ją całą prawie za jednym zamachem.
Pij pij, będziesz łatwiejszy.
Myślisz, że jeszcze bardziej?

Gdy odkleił butelkę od swoich ust dostrzegł, że Tobiasz się w niego wpatruje.
Jedyny Tobiasz, jaki przychodzi mi na myśl, jest tytułowym bohaterem jednej z ksiąg dydaktycznych Starego Testamentu.:/ Może to za sprawą jego dywersji w tym blogasku jest aż tyle odwołań do Pisma?

Dzieciak momentalnie podbiegł do niego, chwycił go za rękę i wyciągnął na parkiet. Blondyn próbował wyrwać się z jego uścisku, ale na marne. Tobi objął go w pasie i zaczął się do niego przytulać.
Wiecie co? Ten Deidara nie jest gejem. To jest zwykła, marna ciota.
Pigmejka, on po prostu jest wrażliwy, kobiecy, delikatny i brzydzi się przemocą... *próbuje zachować powagę*
Dei będąc w totalnym szoku, dopiero po chwili usłyszał bardzo romantyczną i wolna piosenkę.
Zapuścili „Białego misia”?

Spojrzał na maskę Tobiaszka z wyraźnym obrzydzeniem na twarzy, lecz gdy tylko dostrzegł w małej dziurce sharingan przerażony, zgodził się.
Sharingan przerażony”? Jakiś kolejny, jeszcze bardziej zajebisty poziom?
Sharingan był agentem kanonu, który przeniknął do struktur ałtoreczkowego blogaska. Dlatego z przerażeniem patrzył na to, co się dzieje dookoła.

Zmieszał się lekko, gdy spostrzegł, że Sasori patrzy na niego. Obydwoje momentalnie odwrócili wzrok. Na obydwu twarzach pojawił się niechciany rumieniec.
Zwłaszcza u Sasoriego. Może to próchnica go zżerała?

Lecz gdy obracali się w trakcie tańca ich spojrzenia znowu się napotkały. Obydwoje jednak nie spuścili oczy z siebie. Dei miał wrażenie, że ten moment trwał wiecznie, jakby czas specjalnie się dla nich zatrzymał i nie zamierzał się przyspieszyć. W wzroku Sasoriego dostrzegł jednak nie radość tylko smutek. Nie wiedząc czemu czas nagle przyspieszył i spowodował, że oboje odwrócili wzrok.
Czas na życzenie – zwalnia i przyśpiesza... A myślałam, że takie rzeczy tylko w Matrixie.

Czerwonowłosy wyciągnął dłoń w stronę Deidary i spytał:
- Zatańczysz?
Do romantycznej piosenki disco polo? Zawsze!

Jego ręka już prawie dotknęła jego, a tu nagle Tobi powstrzymał jego dłoń, swoją. Ścisnął go mocniej i zaczął się wydzierać.
- Tobi nie odda Deidary-sempai nikomu! Tobi kocha Deidare-sempai! Tobi kocha bardzo, bardzo!!
Kali chcieć jeść! Kali chcieć pić! Kali chcieć sex!... Ah, to nie na bajka ^^

- Tobi jeśli go puścisz kupie ci żelki Haribo.
Zostałam zmieciona. Aż nie wiem co powiedzieć.

- Sasori mówiąc to zaczął się uśmiechać, mając nadzieję, że propozycja była dla Tobiasza korzystna.
To była wręcz propozycja nie do odrzucenia – o ile chodziło o żelki-dżdżowniczki. ^^
Ciekawe, czy podpiszą umowę handlową.
Niech pamiętają po podatku VAT;p

Dei cały drżąc, chwycił Sasorka za dłoń. Gdy to zrobił spojrzał ukradkiem w stronę Orochimaru. Ten jakby w ogóle nie przejął się tą sceną wpatrzony, jak się wydawało blondynowi, w Itachiego wychodzącego z pomieszczenia.
No no, stara miłość nie rdzewieje.

Deidara zbliżył się bardziej do niego, ponieważ usłyszał kolejna jeszcze wolniejszą i bardziej romantyczną piosenkę.
A myślałam, że bardziej się nie da...
*obstawia „Jak anioła głos”*

Sasori delikatnie objął go w pasie, a Dei zaplótł swoje dłonie na jego szyi.
Na kokardkę. Podpatrzył u Hidana.

Dzieciak momentalnie podbiegł do nich. Wyrwał Deidare z objęć Lalkarza, uchylił delikatnie swoją maskę, tak że odsłoniła mu usta i pocałował blondyna. Tobi całował go delikatnie powodując, że ten chwilowo nie wiedział co się dzieję. Wyobraził sobie, że całuje go Sasori i wtopił się w usta Tobiasza. Po chwili pocałunek stał się nieco agresywniejszy co spowodowało, że Dei oprzytomniał.
Myślałam, że zanurzy się w rozkoszy i „dziwnym cieple”.
Fajne wytłumaczenie na zdradę. “Wiesz, kochanie, bo ja sobie wyobraziłam, że to jesteś ty...”
No co, Yennefer to przełknęła, gdy jej się Geralt tłumaczył z romansu z panią Vigo. ^^

Odepchnął go od siebie. Przestraszony spojrzał na Sasoriego, który z szerokimi oczami wpatrywał się w tą scenę.
Wydało się, Dei, jesteś seksoholikiem. Musisz się leczyć.

Czerwonowłosy odwrócił się na pięcie i poszedł w stronę swojego chłopaka (że niby chodzi o pięćdziesięcioletniego Orochimaru?), siedzącego na kanapie.
Zalotnie kręcąc przy tym pupą.
Ale tak ogólnie to „foch z przytupem”.

Ignorując Tobiego, który skakał cały szczęśliwy po salonie, krzycząc „Tobi całował się z Deidarą-sempai”, [Deidara] wyszedł z pomieszczenia.
I kiss a boy, and I like it...
~~***~~
Itachi stał na korytarz, opierając się o ścianę. Myślał gorączkowo o jednej sprawie, która w każdej chwili nie dawała mu spokoju. Niby poważny i bezwzględny, ale jednak dręczyło go to co uczynił swojemu klanowi.
No i akurat TERAZ mu się na wspominki zebrało? O.o

Przypomniał mu się jego mały braciszek, którego tak kochał.
MOMENT. Zgłaszam sprzeciw!*stawia zaporę anty-uchihachest*

Nie mógł go wtedy zabić, nie wybaczył by sobie tego. Pamiętał jeszcze tą chwilę, kiedy mały wyznał mu miłość, a on wtedy przejął inicjatywę i całował go po jego jeszcze niedojrzałym cielę.
Cielę to pisało to opowiadanie chyba.A jednak coś przelazło. Kurde. *szuka aktualizacji do zapory*

Wtedy za pozwoleniem Sasuke wsadził mu swoją męskość i razem przeżyli tą cudowną chwilę.
Ten brutalny język nie pasuje do tak wzniosłej chwili, kiedy to braterska miłość szczytowała.
A ja się zaczęłam zastanawiać, czy Ałtoreczka właściwie wie, w jakie DOKŁADNIE otwory panowie sobie wsadzają te ich “skarby” i “męskości”.
A ja z kolei zrozumieć nie mogę, co kieruje ludźmi jarającymi się motywem trzynastolatka uprawiającego seks ze swoim sześcioletnim bratem. -_______-

Spostrzegł Deiego, który jak dobrze dostrzegł miał na twarzy łzy. Blondyn nawet nie zwrócił na Itasia
Ostrzegałam. * 120 udzerzeń harisena w głowę ałtoreczki* ITACHI! Nie ITAŚ! *Loco z tańczy w morzu krwi zabitej ałtorki *
większej uwagi. Ominął go i skierował się do toalety. Itachi kontem oka obserwował, jak ten otwiera drzwi i wchodzi do środka. Czarnowłosego momentalnie wzięła ochota, aby pójść za nim.
Uuu, seks w ubikacji zawsze modny, jak widzę. :D
...Co takiego mają w sobie kible, że tak przyciągają spragnonych erotycznych doznań bohaterów opek? To te podniecające spłuczki, czy też babcie klozetowe rozpylają tam jakieś feromony?
Jak Addamsowie - lubią wilgoć. ^^

Deidara nachylając się nad zlewem przemył swoją zapłakaną twarz, zimną wodą. Gdy się wyprostował dostrzegł ponurą twarz Itachiego w lustrze.
Jak w horrorze. :D

Oszołomiony Dei dostrzegł na jego twarzy napalony uśmieszek, a w oczach sharingan.
A w ustach jego miecz obosieczny, ostry. Wróć! Nie ta bajka...
Itachi bez Sharingana nie znalazłby właściwego otworu, czy jak?

Czarnowłosy widząc jego pobladłą twarz, zaśmiał się jak opętany, a po chwili jego ręce powędrowały pod bluzkę blondyna. Zaczął go całować po szyi i dotykać jego klatę.
Prędzej klatunię niż klatę.Dlaczego w mniemaniu ałtoreczek każdy gwałt zaczyna się od całowania i pieszczenia klatki piersiowej? O.o

Nie rozbierał go, ponieważ nie miał zamiaru się z nim bawić. Wolał szybko to zrobić i sobie ulżyć.
Przez dżinsy go zerżnij, Itachi – co to dla ciebie!

Deidra zaczął drżeć, lecz Itachiemu to nie przeszkadzało, bo nie obchodziły go jego uczucia.
Biedny Deidara... niech założy antygwałtki, może to go uchroni przed tymi ciągłymi atakami.
Z jego twarzyczką? Musiałby chyba nasadzić wiadro na łeb.
Zakazany owoc kusi jeszcze bardziej.

Ściągnął spodnie, a po chwili zabierał się za spodnie blondyna. Przycisnął go bardziej do ściany i podniósł go nieco wyżej, że nogi Deiego nie chcąc ale musząc, oplotły jego.
Itachi, widzę, opanował pedo jutsu.
No bo nie wypadało przecież w tych romantycznych okolicznościach, żeby się obaj po chamsku przewrócili, nie? Deidara robił co mógł, by ratować sytuację.
(„Nie chcąc, ale musząc”... Jeżu, jak Deidara zacznie jeszcze skakać przez jakieś płoty i wynajdywać „plusy dodatnie”, chyba się zastrzelę.)

Itachi bez krępowania się wcisnął swoją męskość w otwór towarzysza.
- Towarzyszu! - zakrzyknął Deidara rozpaczliwie – Nie wciskajcie!!!
Szybkie numerki są w modzie czy jak? Stawiam na to, że ałtoreczka ma fantazje seksualne związane z gwałtem. I uwielbia się znęcać nad swoimi postaciami, nie pozwalając im skorzystać z takiego dobrodziejstwa jakim jest wazelina, czy nawet pospolita ślina.
O takich osiągnięciach cywilizacji jak profesjonalne żele nie wspominając.
Dajcie spokój – od kiedy czytam yaojce, o lubrykantach żadna chyba nie wspomniała.

Itachi był zbyt agresywny w tym co robił, dlatego Deidara nie czuł rozkoszy tylko ból.
A to ci brutal, nawet zgwałcić delikatnie nie potrafi.

Nie wytrzymał rozkleił się bardziej, a z jego ust wydobyły się nietypowe i głośne jęki, które spowodowały irytację na twarzy sharinganowca.
To brzmi trochę jak „bananowiec”.
Już mnie ręka boli od harisena, nie mam sił...
Nietypowe i głosne jęki to ja wydaję, jak to czytam. Że nie z rozkoszy, nie muszę chyba dodawać?
O dziwo Itaś nie myślał o Deidarze tylko wrócił myślami to tego pięknego dnia kiedy on i Sasuke to robili.
Kurwakurwakurwa *wali głową w blat biurka*

Szepnął cicho do siebie, ale Deidara i tak to usłyszał „Sasuke”. To imię które nie było mu obce bo wiedział o mordzie klanu Uchiha (na mordy klanu Uchiha reszta Konohy patrzyła złym okiem^^) i teraz zrozumiał dlaczego on zostawił go przy życiu.
Oszczędził brata, bo dobrze się go łomotało? Fajnie...
Dobry i darmowy seks uzależnia.Hasło nowej organizacji społecznej imienia Pedobeare’a: „Kochaj młodszego braciszka piętnaście minut dziennie, codziennie”.
Dziewczyny – mam mantrę w sam raz dla nas. Powtarzajcie za mną: „Ommm... Ia Kampa, Ia Pazuzu, Ja Pierdole...”

[Tu następuje epickie wejście Sasoriego, który przepłasza „Itasia”]
- Arigato. - Podziękował mu [Deidara] będąc nadal w jego ramionach. Obraz momentalnie zaczął mu się rozmazywać przed oczami, aż zrobił się całkiem czarny i zemdlał.
I nastała ciemność...
Ciemność, to tu była już od zarania. ;>
I będzie jeszcze przez jakieś... *zerka na koniec pliku* ...och jeżu... bite dwadzieścia stron tekstu. T.T
A tak w ogóle, to co to był za ożywiony obraz, że potrafił zmienić się w Afroamerykanina i jeszcze do tego zemdleć?

Wyznanie

Deidara powoli zaczął otwierać swoje błękitne oczy spod jeszcze ociężałych powiek. Gdy je otworzył
Ciekawe, ile to trwało.
Otwieranie oczu SPOD powiek? Za cholerę nie mam pojęcia.Zwłaszcza tych błękitnych. A mógł przecież wybrać inne oczy do otwierania.

wpatrzył się w ciemny sufit, przypominając sobie jak znalazł się w własnym łóżku. Nie wiedział tego, lecz przypomniał sobie resztę wydarzeń, które go dotyczyły czyli imprezę, pocałunek Tobiego, łazienkę oraz jego ukochanego bohatera, który uratował go z opięć Itachiego.
Przygalopował na ogromnym, potężnym, spienionym... koniu. ^^
Według sjp.p: „opiąć – ściśle przylegać, być obcisłym, trochę za ciasnym; 2. otoczyć, okryć czymś ściśle przylegającym”. Hmmm, prawie się zgadza. ;>

Niespokojnie zaczął wiercić się, aż odwrócił się na bok i spostrzegł osobę siedzącą, a dokładniej śpiącą na krześle.
Pigmejka roześmiała się, a dokładniej spadła z krzesła.

Dei uśmiechnął się pod nosem widząc czerwonowłosego, który zapewne czekał kiedy on się obudzi.
I rzuci się na niego po poranną dawkę seksu...
Blondyn wstał z łóżka i skierował się ku niemu. Okrył go swoim płaszczem i poszedł do łazienki.
No, jeszcze mu zawiasy zamarzną i zacznie skrzypieć jak najtańszy model Elektronicznej Babci.

Wziął szybki prysznic, ubrał się i wyszedł stamtąd.
Po takiej dawce penetracji, powinien się wyszorować szrobrem.I zrobić sobie lewatywę Domestosem.

Gdy stanął w progu spostrzegł, że Sasori już nie śpi (...).
- Zemdlałeś. - Poinformował go [Sasori]. - Nie mogłem cie tak zostawić na zimnych kafelkach w łazience, więc przyniosłem cię tutaj i jak każdy dobry przyjaciel czuwałem nad tobą, aż się obudzisz.
Każdy dobry przyjaciel? Na miejscu Deidary bym się zmartwiła.

Czerwonowłosy rozszerzył swój uśmiech w jeszcze większy widząc rumieńce na jego policzkach.
Teleskopowy uśmiech? Ech, co ninja, to ninja...

- Itachi...- Zaczął Blondyn z drżącym głosem. - On mnie...
Zjadł z apetytem.Zignorował. Parokrotnie.

- Wiem spokojnie. -
To tylko gwałt, take it easy...

Sasori objął go ramieniem, widząc że zbiera mu się na płacz. Po chwili jednak Deiemu się polepszyło i już rozmawiali ze sobą normalnie. Mówili o sztuce i kłócili się ponieważ każdy inaczej ją odbierał.
De gustibus non disputandum est . * O gustach się nie dyskutuje*Dei dowodził, że delikatność rysów mężczyzn na obrazach Leonarda da Vinci wyraźnie dowodzi homoseksualności malarza, ale Sasori uparcie się z nim nie zgadzał.
Deidara odbierał sztukę w podczerwieni, zaś Sasori preferował ultradźwięki.

Nawet nie spostrzegli, że sporo czasu im to zajęło. Sasori wstał z łóżka informując go, że pewnie Oroś *kyaaa! * się o niego niepokoi. Wyszedł z pokoju machając mu na pożegnanie.
„Żegnamy was, alleluja...”ZO-STAŃ Z NAMI! ZO-STAŃ Z NAMI! *klaszcze rytmicznie*

Dei (...) nie przepadał za wężowatym i za jego dziwnymi eksperymentami, po których za każdym razem unosił się dziwny zapach po siedzibie.
Pewnie jadł grochówkę i zapijał cebulową.
Wyszedł z własnego pokoju zmierzając do salony, gdzie zazwyczaj wszyscy przesiadywali, rozleniwiając się.
DO salonu czy NA salony? A co innego robi się w takich miejscach, jak tylko opier*ala.Loco. „Opierdalać” to możesz się Ty czy ja. Wielcy państwo, przebywając na salonach, łaskawie raczą się kulturalną konwersacją.

Po chwili zastanowienia stwierdził stwierdził (Tak-Tak!) (stwierdził z całą stanowczością), że Lider dawno nie dawał im żadnej misji.
Pewnie był za bardzo zajęty pieprzeniem się po kątach.
Trzymaj tyłek przy ścianie, bo cię Lider dostanie.

Właśnie przechodził koło łazienki, która została przez niego znienawidzona gdy nagle usłyszał płacz. (..) Nie był to męski płacz, raczej bardziej delikatny. Przybliżył się do drzwi z których dobiegał dźwięk i domyślił się kto tam siedzi.
Jęcząca Marta? Draco Malfoy?
Oho, czyżby Itachi w swym wspominkowym szale postanowił tym razem wczuć się w tę bierną stronę ich braterskiego „romansu”?

- Konan? - Zapytał tak aby ona się nie przestraszyła. Płacz chwilowo ucichł, lecz po chwili odpowiedziała mu załamanym i drżącym głosem.
- Zostaw mnie.
- Co się stało? Powiedz mi, spróbuję ci pomóc.
- Pomóc? - Jej głos wydawał się być jeszcze bardziej przybity. - W tym nie możesz mi pomóc.
Deidara jednak nie zamierzał tak ją zostawić. Więc postanowił próbować dalej.
Zaatakował ją potężnym tautologicznym jutsu. Na pewno podziała.

- Otwórz proszę kabinę wtedy porozmawiamy. Możesz mi zaufać ja nikomu nie powiem.
- Och, daj spokój, Konan: jestem gejem! Najlepszym przyjacielem kobiety, racja?

Konan posłusznie otworzyła kabinę, a Dei zauważył jej zapłakaną twarz.(...)
- Dei...- Zaczęła lecz chwilowo zawahała się. - Ja jestem w ciąży.
Zapłakana dziewczyna w łazience może oznaczać tylko jedno - ciąąąążaaaaa...Jeśli ona zaszła w tę ciążę z Painem, to chyba tylko przez Niepokalane Poczęcie II. Nie dziwię się, że jest nieco zdruzgotana.

Deidare zamurowało.
Jak to możliwe, skoro wszędzie wokół sami geje?!
Eee, no przecież Lider się wyłamał – jest bi.
- Pein jest ojcem. Nie mówiłam mu, bo na pewno by się wściekł.
O antykoncepcji ałtoreczka pewnie też nie słyszała.Żeby tylko o antykoncepcji...

- Pójdę z tobą do niego i powiesz mu to. - Ucieszyło to niebieskowłosą, choć nie była co do tego przekonana. Znała dobrze wybuchy Peina i dobrze wiedziała, że może się to dla nich źle skończyć.
Bo na to, że seks może się skończyć ciążą, już nie wpadła.
No wiesz Pigmejko - czym się kończą wybuchy Paina, ilustruje ten obrazek.

- No nie wiem...- Zawahała się. - Dobrze.
Osobowość typu borderline?
Szyli korytarzem zmierzając do salonu, bo właśnie tam o tej porze wszyscy rozgrywali partyjkę pokera. Konan stanęła w progu pomieszczenia, a serce biło jej coraz szybciej. Spojrzała na Dei, który zachęcał ją aby w końcu wydusiła to z siebie. Kiwnęła głową i podeszła do stołu przy którym siedzieli Kakuzu, Hidan, Sasori, Kisame, Zetsu i oczywiście Pein.
Ona ten coming out koniecznie musi uskuteczniać przy wszystkich podwładnych partnera? Może niech jeszcze bilbordy wywiesi i wykupi czas reklamowy tuż przez Faktami, będzie jeszcze intymniej.

Deidara zauważywszy Tobiego, który siedział na podłodze układając klocki lego, wolał nie ryzykować i został przy drzwiach.
Słusznie – Tobi gotów był rzucić się na niego i zgwałcić bezzwłocznie. Klockiem.

Jej wyraz twarzy zmienił się i spoważniał, choć można było wyczuć w nim nutkę zwątpienia.
- Pein! - Krzyknęła na niego, a wszyscy obecni momentalnie na nią spojrzeli. Było to nowością, aby ona podnosiła głos na lidera. - Jestem w ciąży.
Inteligentne...

Gdy to tylko powiedziała, dostrzegła jeszcze bardziej wlepione w nią oczy.
Z odrazą i przerażeniem spojrzała na przylepione do rękawa gałki oczne.

Nie wytrzymała tego. Wybiegła stamtąd z łzami w oczach,
Ha, strategia Hit&Run, jak widzę. Patrzące na ten manewr niezliczone pokolenia Polaków zaprawionych w podjazdowych bojach z uznaniem kiwało głowami.

zostawiając Peina który był w takim szoku, że ciągle spoglądał w miejsce gdzie przed chwilą stała Konan. Gdy ocknął się, spojrzał na pozostałych towarzyszy gry. Oni nie odezwali się do niego tylko po mimice ich twarzy, zrozumiał że powinien za nią pójść.
Mimika stała nad nim i gwałtownie machała rękami w kierunku korytarza, w którym zniknęła Konan.

Wstał z krzesła i momentalnie pobiegł za dziewczyną. Reszta jakby zapomniawszy o tej scenie, wróciła do gry.
To się nazywa stoicyzm i dystans do rzeczywistości.
Cóż – oni są gejami, alimentów płacić nie będą.

Zanim Dei zdążył zrobić krok, dzieciak rzucił się na niego. Przytulił się mocno i zaczął wydzierać.
- Niech Deidara-sempai bawi się z Tobim! Tobi to dobry chłopiec i chce się bawić klockami lego z Deidara-sempai!
„Zbudujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom...” czy jakoś tak ;)Niech zgadnę – zabawa pewnie będzie wyglądać tak?
Momentalnie wyrwał się z jego objęć i zaczął uciekać korytarzem. Na nieszczęście dzieciak pobiegł za nim myśląc, że ten chce się bawić w gonito.
Gonito? o.0 Ke?Jakaś meksykańska odmiana berka?

Blondyn przyspieszył mając nadzieję, że go szybko zgubi. Gdy zostawił Tobiasza w tyle, momentalnie otworzył drzwi schowka od mioteł i wszedł do środka.
I równie szybko wyszedł, gdy zobaczył innego przyczajonego tam dzieciaka machającego kijkiem i wrzeszczącego „Avada Kedavra!”.

Zawrócił i skierował się na inny korytarz, nie ryzykując ponownego spotkania z nim.
Ten Tobi jest bardziej przerażający niż Damien Thorn...
Wiedział, że gdzieś tu znajduje się pokój Itachiego. Nadal miał przed oczami ten jego napalony wzrok i zapach jego ciała.
Też przed oczami. Synestezja zawsze w modzie.

Przyspieszył, ale nagle usłyszał podniesiony głos Itachiego. Zdziwiło go to, dlatego podszedł do drzwi. Itachi nie był tam sam, był z nim Orochimaru. Deidara nie chcąc usłyszał ich pełną wyzwisk rozmowę.
Ale czego nie chcąc?
Tak zupełnie niechcący przylepił ucho do drzwi, by nie uronić ani słowa.

- Przecież jesteś z Sasorim! A poza tym w życiu nie dotknął bym twojego ciała. - Głos Itasia wyrażał wstręt i obrzydzenie nim. (...)
- Sasori? - Oroś momentalnie się roześmiał. - Mi na nim nie zależy, jestem z nim po to aby się nim zabawiać, zależy mi na tobie Itachi.
Deidare zamurowało. Stał i słuchał jak wężowaty oczernia jego miłość i nic nie mógł zrobić. Ale po chwili wiedział co zrobi, musi to powiedzieć Sasoriemu.
Mógłby na przykład dać mu w twarz, nazwać zakłamanym obleśnym dziadem i wysadzić w powietrze. Ale co tam, lepiej nakablować koledze. :/
~~~~~~~~
Wiem, że krótkie ale nie miałam weny ==""Widać.
Dewa Matta ;**
Howgh.
Żegnaj Sasori

- Powiedziałem wynoś się! Mi zależy tylko i wyłącznie na Sasuke!
- Na Sasuke? - Na twarzy Orochimaru pojawił się psychopatyczny uśmiech. - A więc on będzie moim kolejnym „pojemnikiem”.
Ciekawe, jak wg ałtoreczki wygląda psychopatyczny uśmiech. A ten pojemnik skojarzył mi się dość perwersyjnie...wam też?Ależ skąd. ;>
Fcale.

- Ino się waż!
Ino się waż, a wsyćko innym wygodom, jakem gorol!

Teraz [Deidara] wiedział co powinien zrobić. Jak najszybciej udać się do Sasoriego i powiedzieć mu o tym. (...)Wiedział, że te słowa na pewno go zranią, a wtedy on będzie musiał go pocieszyć, przytulić i zrobić wszystko aby ten zapomniał o wężowatym.
O ty spryciarzu.
Deidara wpatrzył się w drzwi pokoju Sasoriego. Był tak pochłonięty myślami, że nawet nie zwrócił uwagi na to, że tak szybko tu dotarł.
Dotarł tak szybko, ponieważ niosły go skrzydła miłości...ewentualnie Red Bull. *u Loco następuje ciąg skojarzeń: Red Bull=Sasori... czerwony byczek... byczek obrośnięty szczeciną... XD*
[Tu następuje scena kablowania]
- Nie przesłyszałem się! On to naprawdę powiedział. Wyznał mu miłość...
- Kłamiesz! - Momentalnie krzyknął czerwonowłosy nie chcąc tego słyszeć. - Orochimaru kocha mnie! Mnie i tylko mnie!(...) Wyjdź stąd!
Deidara wstał z podłogi i posłusznie zbliżył się ku drzwiom. Za nim wyszedł spojrzał jeszcze raz w jego oczy. Nie błyszczały się jak zwykle, teraz można był zauważyć, że są nasączone wściekłością.
Słownictwo po prostu powala na kolana.Nasączone wściekłością? No, skoro wampiraski Meyer miały oczy nasączone jadem, to czemu nie...

Blondyn wiedział, że nie powinien był mu tego mówić lecz nie sądził, że ten tak zareaguje. Myślał, że mu uwierzy. W końcu on nazywał go swoim przyjacielem, a teraz czuł że nić pomiędzy nimi lekko się naderwała.
A cały chytry plan polegający na pocieszaniu runął. :P

Przed sobą ujrzał pobladłą twarz Orochimaru.
Ciekawe, jak to wygląda. Jeszcze bielszy odcień bieli? Orochimaru pierze facjatę w Vizirze?

Ten odepchnął Deia w stronę ściany i wszedł do pokoju.
- Sasori odchodzę!
- Jak to odchodzisz? - Sasori nie za bardzo rozumiał sens tych słów, a dokładniej nie chciał zrozumieć.
- Odchodzę z organizacji.
- Odejdę z tobą!
- Masz mój miecz! I mój topór! I wszystkie moje lalki!

[Sasori, uwierzycie?] Zaczął płakać, a Dei podszedł do niego i przytulił go do siebie.
- Spokojnie on nie zasługiwał na ciebie. Znajdziesz kogoś kto naprawdę cię pokocha a nie będzie tylko udawał.
- Na przykład mnie.

- Dei... - Saori spojrzał w jego błękitne oczy i lekko pocałował go w policzek. - Dziękuję że jesteś moim przyjacielem.
- To ja ci dziękuje, że mogę nim być.
Nie jestem pewna, czy moja dzisiejsza kolacja nie ujrzy ponownie światła dziennego.
~~***~~
Konan cała zapłakana wybiegła z organizacji kierując się ku miejscu gdzie spokojnie mogła wszystko przemyśleć.
Niech zgadnę, wychodek?Tym oto zajmują się według ałtoreczek członkowie mrocznej organizacji: uprawianiem seksu, płakaniem, płodzeniem dzieci, płakaniem, zrywaniem ze sobą i... czy wspominałam o płakaniu?
Nie wspominałaś o gwałceniu się nawzajem w toalecie.

(...)Konan odwróciła się i dostrzegła tak dobrze znaną jej rudą czuprynę.
- Co ty tu robisz? - Zapytała zdziwiona.
- Szukałem ciebie. Konan nie rób tego ja cię kocham i spróbuje pokochać nasz dziecko.
„...i spróbuje pokochać nasze dziecko.”... kochany tatuś.Taa, spróbuję nie zabić go tuż po urodzeniu, by uwolnić go od bólu egzystencji.

- Konan zostań moja żoną.
- Co?!
- Kocham cię.
Oczy dziewczyna znowu się zaszkliły. Rzuciła się w jego objęcia całując go namiętnie.
- Tak. Zostanę twoją żoną.
I żyli długo i szczęśliwie.
~~~~~~~~~~~~~
No i jest notka. Wiem, że trochę spóźniona, ale ostatio nie mam wogóle weny i chęci na cokolwiek. Nocia znowu taka se, ale ważne że jest.Skonstruowałam samochód. To nic, że nie jeździ, ważne, że jest.

Postaram się aby kolejna była lepsza, ale kto wie czy mi się uda, bo może wyjść gorsza =="
Co ty nie powiesz...?

15 komentarzy:

Mrohny pisze...

Czerwony narząd = czuły punkt = WIN.
Aż chciałoby się zaspiewać na koniec: „Żegnamy was, alleluja...”
:D jak zwykle świetnie! :D

Anonimowy pisze...

Jak zawsze epicka analiza. Jak wy to robicie? * pełna podziwu *
To chyba jedyny blog i jedyne takie analizatorki, które potrafią mnie rozśmieszyć. Jesteście zajebiste, tak trzymać!

Mrówkojad pisze...

O rany xD
Jesteście naprawdę cudowne. A mordy klany Uchiha są naprawdę obrzydliwe :P Obśmiałam się jak nigdy, a bardzo mi to ostatnio potrzebne. Gratuluję i dziękuję za kolejną udaną analizę! Tak trzymać!

Anonimowy pisze...

http://akatsukiss.deviantart.com/journal/15457440/

Goma pisze...

"Towarzyszu, nie wciskajcie!" - bezcenne xD Cały dzień dziś rechotałam na wspomnienie tego komentarza ^^

psyence pisze...

"Czy tylko ja mam niejasne wrażenie, że ałtoreczce chodziło jednak o serce, a nie o ten inny czerwony narząd?"
O wątrobę? ^^

normalnie, ałtoreczka powinna sie zająć pisaniem scenriuszy mody na sukces ;)

^^v

Perfect! pisze...

Ałł~! To opko na prawdę boli ^.^"
Ale za to analiza boska :) Tak się śmiałam, że aż Mamuśka zajrzała do pokoju, zaniepokojona odgłosami XD

Anonimowy pisze...

Więc moi też teraz będzie. < - Ale co JA teraz będzie? - oh, pardonnez-moi, faza frankofilska chyba wzięła tutaj górą


on wtedy przejął inicjatywę i całował go po jego jeszcze niedojrzałym cielę. *płacze i ja pierdoli całym swoim cielem*


Wtedy za pozwoleniem Sasuke wsadził mu swoją męskość i razem przeżyli tą cudowną chwilę.*płacze jeszcze bardziej*


Itachi bez Sharingana nie znalazłby właściwego otworu, czy jak? <- Ehehehe, podejrzewam, że żadnego otworu by nie znalazł, ale ja jestem pijana, nie trzeba się mnie słuchać, ehehehe


nogi Deiego nie chcąc ale musząc, oplotły jego. <- co? kurwa
ok, jestem już w 200% przekonana, że autorki tych zjebanych yaoi ff są dziewicami i chuja wiedzą

Dajcie spokój – od kiedy czytam yaojce, o lubrykantach żadna chyba nie wspomniała. <- haha :D A ja znam taki, w którym autorka wspomniała. Ale pominę adres, żeby jej zaoszczędzić przykrości związanych z wami, lol XD

A to ci brutal, nawet zgwałcić delikatnie nie potrafi. <- delikatny gwałt, made by senpuu (c)

Szepnął cicho do siebie, ale Deidara i tak to usłyszał „Sasuke”. To imię które nie było mu obce bo wiedział o mordzie klanu Uchiha <- morda klanu Uchiha, rotfl *pijacki śmiech*

Obraz momentalnie zaczął mu się rozmazywać przed oczami, aż zrobił się całkiem czarny i zemdlał. <- też bym zemdlała na miejcu tego obrazu, lol

- Wiem spokojnie. <- a ja to wiem strasznie niepokojąco, ja pierdolę.

- Och, daj spokój, Konan: jestem gejem! Najlepszym przyjacielem kobiety, racja? <- Oh, nieracja. Każda yaoistka marzy o swoim geju, dopóki go nie dostanie. Uwierzcie mi XD

Ja jestem w ciąży. < - członkini arcypoważnej organizacji składającej się z samych zbrodniarzy. No fakt, masz problem. Siedź w kiblu i rozpaczaj. lol

zostawiając Peina który był w takim szoku, że ciągle spoglądał w miejsce gdzie przed chwilą stała Konan < - no tak, people die when they are killed, zachodzisz w ciążę jak się ruchasz

Wstał z krzesła i momentalnie pobiegł za dziewczyną. Reszta jakby zapomniawszy o tej scenie, wróciła do gry. <- Reszta czego? Paina?

Na twarzy Orochimaru pojawił się psychopatyczny uśmiech <- oczywiście było widać to przez drzwi.

A ten pojemnik skojarzył mi się dość perwersyjnie <- Pudełko na drugie śniadanie? @u@

- Ino się waż! <- co tu nagle kurwa robi Ino?

Deidara wstał z podłogi <- co kurwa zrobił?

///Smoku

Mirveka pisze...

Ja nie wierzę, po prostu nie wierzę, że to opko to było na serio, a nie prowokacja. Żaden umysł nie potrafi spontanicznie spłodzić takiego chłamu... prawda?

Anonimowy pisze...

Hehehe, a ja wiem, gdzie Ałtoreczka mieszka... ;> "gonito", owszem, oznacza to samo, co berek, ale w Poznaniu, nie w Meksyku. ;D

Anonimowy pisze...

Zazwyczaj nie komentuję starych notek, ale to było zbyt piękne - widzę, że nie tylko mnie wkurwia pisanie "Pain" przez "e" (może jeszcze "Pejn", hm?), ItaSasu i kazirodztwo...


"stary facet o powierzchowności oślizgłego pedofila próbujący obmacywać drewnianą lalkę o twarzy naćpanego piętnastoletniego chłopca, to widok bardzo zasmucający."
Mój opis na gg, oczywiście z zaznaczenie, kto jest autorem. xD

Nefariel

skadi pisze...

Mama zabrania mi Was czytać, bo przez moje rechoty płacze dziecko sąsiadów xD

Anonimowy pisze...

I'm extremely pleased to uncover this page. I want to to thank you for ones time just for this wonderful read!! I definitely appreciated every part of it and I have you saved to fav to look at new stuff on your site. czytaj dalej, http://www.dailygrind.kr/sluggg/textyle/159982

Anonimowy pisze...

To jest parodia. Musi być. W pierwszym rozdziale nie byłam pewna, ale po disco polo wszystko jest jasne.

Canneis Rev pisze...

Ja wiem, że ten post to dawno był, ale MUSZĘ.

"-Ino się waż!" - może tak naprawdę chodziło o to, żeby Orochimaru wziął na pojemnik Ino, a nie Sasuke. Tylko skąd do cholery tam Ino się wzięła?!

Poza tym piękna analiza, ale tragiczny tekst. Czytanie tego bolało. I boli nadal. ;-;