czwartek, 10 grudnia 2009

Z pamiętnika Różowej Landrynki, czyli Sakura w Akatsuki - część 4

Witajcie!
Dziś prezentujemy czwartą i (na razie) ostatnią część analizy blogaska opisującego erotyczne podboje Sakury. Tym razem ofiarą bohaterki staje się Sasuke, przy czym jest jeszcze bardziej głupio, kiczowato i beznadziejnie. Wprawdzie nie ma tu kanapo-łóżko-śpiworów, ale są czerwone róże i myśląca obora, a Orochimaru zostaje drag queen. Ponadto, mamy tu do czynienia z ciekawym połączeniem motywów zarówno ze świata kultury, jak i nauki. Sasuke ćwiczy inuicki śpiew gardłowy, nosi indiański naszyjnik z zębów, ćwiczy się w sztuce malowania penisem - i na dodatek ma potęgę Priapa. Mimo tych wszystkich analogii kulturowych, odcinek ten mógłby się zwać "Życie seksualne cyborgów", jakimi najwidoczniej jest dwójka bohaterów. Sasuke ma w ustach fotokomórkę, Sakura guzik włączający zmysłowość, a ich ciała działają na autopilota. Poza tym będziemy mogli obejrzeć taniec godowy pralek.
Indżoj!

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.

-->
[12] Odnalezienie Sasuke.
Zanim notka, najpierw chcę coś wyjaśnić. ~X_Sakura_X zapytała, skąd w namiocie wzięło się łóżko i kanapa. Hmmm... powiedzmy, że co do łóżka to była pomyłka (chodziło o śpiwór).
No tak, ja też zazwyczaj wchodzę do mojego łóżka do środka i się w nie zawijam. Łatwo w tej sytuacji pomylić je ze śpiworem.

A jeśli chodzi o kanapę, to była dmuchana, tak że można było ją zwinąć do małych rozmiarów.
Dmuchana kanapa zmieściła się w śpiworze? I tak szacun...
Taa, jasne, bo my jesteśmy pierwsze naiwne.
Itachi poszedł się wykąpać do pobliskiego jeziorka, a Sakura zwijała namiot, śpiwór i inne sprzęty.
Kanapę i łóżko. ^^
Pejcze, kajdanki, wibratory…
PS. Itachi hołduje zwyczajom kultury patriarchalnej: niech kobieta haruje, a on pójdzie się zrelaksować.
No co, jemu się też coś od życia należy. Tak się biedaczek w nocy napracował – i tak, i siak, i z narratorem, i bez narratora – a na końcu klapa.

Przed oczami miała cały czas swojego kochanka, a dokładniej to co wczoraj robili.
To się nazywa omamy wzrokowe.

Nieświadomie zapakowała kanapę do worka na śpiwór,
Bo, jak już wiecie, śpiwór był tak duży, że w pokrowcu na niego spokojnie mieściła się kanapa.

a swoje ubrania zapakowała do plecaka Itasia.
A namiot pewnie do swojej kosmetyczki.Sakura wczuwa się w klimat misji – dalszą drogę przejdzie na golasa.

Potem poszła pozbierać coś zdatnego do zjedzenia.
Korzonki, liście, martwe myszy...I ślimaki, nie zapominaj o ślimakach! ^^

Gdy wróciła z koszyczkiem jagód, Itachi siedział na ziemi i nad czymś rozmyślał.
- Co się stało, kochanie? Nic ci nie jest?
- Iie. Może już chodźmy.
IE mu jest? Internet Explorer nową odmianą grypy?!Może Itachiemu się sterowniki do Sharingana aktualizują?

Las robił się coraz gęstrzy, robiło się coraz ciemniej.
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, z kim seks tym razem będzie...?

W dodatku Itachi nie miał humoru. Sakura próbowała go rozweselić, ale po kilku próbach zrezygnowała.
Już ją zaliczył, to co się będzie teraz spoufalał...

Była bardzo ciekawa o czym on myśli.
Pewnie o swojej nocnej porażce.

- Pamiętasz, mówiłaś nam kiedyś, że nie jesteś już dziewicą.
- Tak? Nie pamiętam. Ale to prawda.
- W takim razie z kim ty "to" zrobiłaś?
I znowu to wstydliwe „to”. Zupełnie jakby ałtorka nie opisywała przed chwilą uprawiania seksu na wszelkie możliwe sposoby… to znaczy rzeczywiście nie opisywała, bo to wszystko zostało bezczelnie zerżnięte z jakiegoś porno-opowiadanka…
- Heh, zadałeś dziwne pytanie.
No tak, to jakby pytać niektórych pań, kiedy kupiły sobie pierwsze białe kozaczki.

Po raz pierwszy poszłam do łóżka z moim przyjacielem. Oboje byliśmy niedoświadczeni.
Noo, bo na ogół przy tzw. „pierwszym razie” ma się już za sobą minimum 5 lat doświadczenia.
Jak sama nazwa wskazuje.
Nazywał się... Naruto Uzumaki. Zrobiliśmy to na łące po treningu. Dosyć dziwne miejsce, co nie?
No tak, bo kanapa, która tak naprawdę jest łóżkiem, o pardon, śpiworem, do tego w środku lasu, jest miejscem absolutnie normalnym.
No wiesz, dla ałtorki najwyraźniej najodpowiedniejszym miejscem do „pierwszego razu” jest gimnazjalna toaleta, ewentualnie tylne siedzenie Golfa.
- Za niedługo będziemy się musieli rozdzielić. Aha, zdejmij płaszcz.
Niech się od razu cała rozbierze, szybciej pójdzie.
Przecież i tak już jest goła... -.-''
Sasuke nie może wiedzieć, że jesteś w Akatsuki.Taa, na wieść, że Itachi pracuje w tej samej organizacji co Sakura, straciłby dla brata resztki szacunku. I słusznie.
Haruno zastanawiała się, jak rozegrać misję, tak aby młodzy Uchiha o niczym się nie dowiedział.
Żeby nie dowiedział się, że został zgwałcony i porwany? Będzie trzeba naprawdę silnych prochów… Może pavulonik? Dla wszystkich? *dzika nadzieja*A może od razu do piachu?
"Napierw trzeba go znaleść, potem cała reszta"- pomyślała.
I tak pokrzepiona na duchu tym misternym planem, zaczęła myśleć o ciekawszych rzeczach – na przykład o seksie.
Sakura nie lubiła improwizować. Wolała wszystko przemyśleć. Jednak bardzo często działała pod wpływem impulsu.
Ach, te nastolatki i ich konflikty wewnętrzne... T.T

Zawsze ma pełno energi i bardzo często się uśmiecha.
To fajnie. Ale co nas to w tym momencie obchodzi?
Jednak wiele razy płakała.
o.O ?
Rzeczywiście, kluczowa informacja. Kolejna… =.=”

Każdy człowiek jest inny, jednak zielonooka była i jest szczególna.
Ooo, to na pewno. Takiej… hmm… „damy negocjowanej cnoty” nie spotyka się każdego dnia…Tak, jest dzieckiem specjalnej troski, kurwa.

Itachi wspominał wszystkie swoje kochanki (a było ich sporo), jednak to Haruno cenił najbardziej. Sam nie wiedział dlaczego.
To te stokrotki porastające jej ciało, mówię wam.

Tak bardzo się zamyślił, że nie zauważył wystającej gałęzi. Oczywiście, potknął się i upadł na Sakurę. Ta straciła równowagę i we dwójkę wylądowali na ziemi. Sakura leżała na plecach, a na niej Itachi.
- Przepraszam, zamyśliłem się. Zejdę może już z ciebie.
- Mnie się podoba.
WIEMY. Sakurze po prostu podoba się zawsze. „W każdym miejscu, w każdym czasie, wciąż myślała o kutasie.”, że znów zacytuję Wieszcza.
Fetysz leżenia w piachu i liściach? Cóż, są różne gusta...

- Kotku, nie czas i miejsce na tego typu rzeczy...
- No to kiedy będzie? Jeśli dziś znajdziemy Sasuke, nie będę się mogła z Tobą spotykać.
- Pamiętaj, Itachi, nie uprawialiśmy dzikiego, namiętnego seksu już od 5 godzin i 47 minut! Ile można czekać? Co, moje potrzeby się dla ciebie nie liczą?!
Bierz mnie teraz! Te szyszki wbijające mi się w plecy kręcą mnie niesamowicie!

Itachi namiętnie pocałował Sakurę. Ta oddała pocałunek, a potem włożyła mu język do ust.
Wciąż leżąc na plecach? To chyba musiała sobie ten język najpierw wyrwać...Jak Orochimaru. Fuuuj...

Itasiowi zrobiło się przyjemnie.
Itachi ma w ustach fotokomórkę – jak mu się coś w nie wsadzi, robi mu się przyjemnie. Może to być język, może to być… ugh, nieważne. ^^”

Ale wszystko co dobre, wkońcu się kończy.
Sądząc po tym stwierdzeniu, całowali się mniej więcej tyle czasu, ile patrzyli na siebie Elu Thingol i Meliana…
(Przepraszam za profanację Silmarillionu. To się więcej nie powtórzy…)
Wstali z ziemi i znowu skakali po gałęziach.
Jak wesołe wiewióreczki.

Byli bardzo blisko wioski Dźwięku, więc się rozłączyli. Haruno postanowiła rozglądnąć się po okolicy. Najpierw przeszukała mały gajek,
A może grajek? Była sobie raz Sakura, pokochała grajka... Ale grajek miał małego, i skończona bajka...
potem góry, a na końcu skierowała się
Na południe, wzdłuż Anduiny, by dotrzeć do Mordoru.
A nie, to nie ta historia...


na pola treningowe. (...) W końcu, na ostatnim polu zauważyła go.
Odrabiał pańszczyznę na polu ryżowym, bo nie miał czym zapłacić za naukę.

Teraz był wyższy, lepiej zbudowany i o wiele przystojniejszy.
Kształty mu się zaokrągliły przez wakacje. XD

Pod koniec dnia, gdy wracał zmęczony do domu, Sakura postanowła się ujawnić. Stanęła mu na drodze, chcąc, aby się zatrzymał. (...)Zdenerwował się nieco i rozglądnął, jednak na ulicy nikogo więcej nie było.
Gdzie uciekać przed tą cholerną nimfomanką?! – myślał gorączkowo.
Biedaczek, zobaczył przed sobą nagą Sakurę z poletkiem stokrotek tu i ówdzie... Jakby miał w życiu nie dość przesrane.

- Jeżeli masz zamiar sprowadzić mnie z powrotem do Konohy, to Ci się nie uda.
Mam kompletnie zapchany grafik na ten tydzień... W środy jestem wieczorami u Orochimaru, w czwartki... też jestem u Orochimaru, a w piątki... ech... też jestem na noc u Orochimaru... za to w soboty mam spotkania Kółka Mhrrocznych Mścicieli…

- Ale czy ja chcę Cię zabrać do Konohy? Iie. Po prostu chciałam Cię zobaczyć. Dlaczego wydaje ci się, że każdy chce Cię porwać?
- Wiesz, tyle się ostatnio mówi o tych tajwańskich pedofilach… Podobno podają się za organizację terrorystyczną, a naprawdę sprzedają młodych chłopców do burdeli w Kambodży... a dziewczynki do Szwajcarii, do jakiegoś Polańskiego. Ja bym uważał na twoim miejscu.

- Naruto już tyle razy próbował mnie "ratować", więc mnie to znudziło.
Żeby chociaż wymyślił coś ciekawszego niż „Sasuke, kocham cię i chcę mieć z tobą dzieci!” No poważnie, ile można?

- A co powiesz na wspominanie starych czasów?
- A może po prostu założysz sobie konto na Naszej klasie i się ode mnie odchrzanisz?

- Nie mamy co wspominać. Mogłabyś mnie zostawić w spokoju?
- Niestety, nie odpuszczę.- powiedziała Sakura, widząc, że Sasuke się łamie.
Tym razem to kobieta interpretuje bardzo wyraźne „NIE” jako „tak”. Ciekawe.
Bo Sakura po prostu wszystko interpretuje jako „tak”.

- Proszę.
- Eh... no dobra. Chodźmy do mnie.
No i poszli. Sakura osiągnęła pierwszy punkt planu. Była ciekawa, jak spędzą wieczór, a dokładniej, noc.
Niech zgadnę… uprawiając dziki, namiętny seks?
I już zacierała łapki, oblizując się obleśnie.

[13] Tango pożądania
Cha – cha namiętności
Oberek żądzyWalc chuci.
Sakura szła powoli za Sasuke, ciągle mu się przyglądając. Jest teraz bardzo męski, seksowny. Charakter też mu się zmienił. Stał się jakiś bardziej otwarty na ludzi, miły, a za razem opiekuńczy.
Tak, a poznała to po tym, jak wyraźnie dał jej do zrozumienia, że nie chce jej widzieć i nie ma ochoty na rozmowę. No cóż.No wiesz, gdyby to był kanoniczny Sasuke...

Robiło się późno, a niebo zakryły ciemne chmury. Każdy obłoczek zwiastował wielką ulewę, a możliwe również, że burzę.
Te małe, białe, barankowe puchate chmureczki też? To się nazywa zdradliwość pogody...
A czyste, błękitne niebo – to jest dopiero złowieszcze!

Szli już 15 minut w ciszy, co stawało się nie do zniesienia. Sasuke jednak postanowił przerwać dudniącą w uszach ciszę.
Dudniącą ciszę. Nie no, ja przecież nic nie mówię. Ja tu sobie posiedzę i powalę głową w biurko. W ciszy.

- Hej, a tak wogóle, to dlaczego jesteś tutaj? I czy wioska wie, że tu jesteś?
- Chaty nic nie podejrzewają, ale płot i obora powoli zaczynają się domyślać.

- Aha. Jesteśmy na miejscu.
Sasuke miał rację.
Dobrze, że narrator to potwierdził – zaawansowany alzheimer Sasuke na ogół uniemożliwiał mu trafienie do domu.

Stali przed wielkim budynkiem, który przypominał dom rodzinny Uchiha.
W Wiosce Dźwięku? Pod ziemią…?

Sasuke wszedł pierwszy, a zaraz za nim weszła Haruno. (...) Sasuke poszedł zrobić coś do picia. Po kilku minutach przyniósł ciepłą sake w dwóch kubeczkach i butelkę tegoż napoju.
Ej, co to za pijaństwo małoletnich, co? W dodatku picie sake z kubków, jak jakieś menelstwo… wstyd, moi Państwo, wstyd i obraza boska.Dobrze, że nie piją z plastikowych kubeczków albo z butów. :P
A może po prostu wczuwają się w studenckie realia? :))
- Chciałaś wspominać stare czasy, tak?
- Hai, czemu nie? Chyba że masz lepszy pomysł.
- Hmm… Zrobisz mi dobrze, ja ci zapłacę i w końcu się ode mnie odczepisz?

- No... nie. Hej, a pamiętasz jak Naruto zrobił Kakashiemu żart na pierwszym spotkaniu?
- Jasne, pamiętam jego minę.- powiedziała Sakura i zaczęła się głośno śmiać. Sasuke zaraz się przyłączył.
Głośno śmiejący się Sasuke…
*wyobraźnia wykonała nieprawidłową operację i nastąpiło jej zamknięcie*
A sake ubywało. Oboje to udczuli, alkohol zaczął działać, bo było im zdecydowanie za wesoło.
Mi za to jest zdecydowanie niewesoło – a i tak wiem, że najgorsze dopiero przede mną.;(Udczuli? Poczuli to w udach? No cóż... jakoś mnie to w tym blogasku nie dziwi.
Gdy nie było już w niej ani kropli, Sasuke chwiejnym krokiem poszedł do kuchni i po chwili przyniósł kolejną.
To oni się tak spili jedną butelczyną sake? Oj, nędza, nędza...

Jednak tym razem, zamiast usiąść na przeciwko Sakury, usiadł obok niej.
Po trzeciej butelce też wlezie jej na głowę.A po czwartej spróbuje wpełznąć jej do ucha.
Sakura posunęła się dalej, zaczęła Sasuke prawić komplementy.
Sasuke skierował jej dłoń pomiędzy swe uda sugerując, że rzeczywiście posuwa się daleko, ale jakby nie w tę stronę.

Sasuke niechcący położył ręke na dłoni Haruno.
Spostrzegłszy to, cofnął dłoń i otrząsnął ją ze wstrętem.

Obojgu na policzkach pojawiły się wypieki. Potem jeszcze rozmawiali. Zbliżała się 17:00, a oni rozmawiali i flirtowali ze sobą.
To chyba spędzili razem ponad 24 godziny, bo jeszcze niedawno nadchodził wieczór…

Sasuke powiedział coś jeszcze w stylu, że fajnie mu się gadało i sami do końca nie wiedzieli kiedy, zasnęli wtuleni w siebie.
Godzina była 21:30. Sakura obudziła się, rozglądnęła po pokoju, próbując coś sobie przypomnieć. (...) Spojrzała na Sasuke, wyczytując z jego miny, co mu się śni.
A co, chłopak miał zwyczaj krzywić się, piszczeć i machać w powietrzu rękami i nogami przez sen, jak psy i koty?
Z zaciśniętych szczęk i pięści wywnioskowała, że śni o zabiciu Itachiego, zaś to, że chce ją przelecieć wyczytała z… czegoś innego. ^^

Podniosła się z podłogi i poszła do kuchni. Zrobiła kilka kanapek i dzbanek herbaty.
Jasne, jeszcze się nawpierdziela na jego koszt, a co tam…

Gdy się najadła i coś napiła poszła do sypialni Sasuke. (...)W środku nie było zbyt wielu sprzętów, zresztą jak w każdym japońskim domu. Pod ścianą stało wielkie łoże,
Zupełnie jak w każdym japońskim domu. *kiwa głową* Tak w ogóle na co Sasuke takie wielkie łóżko? Urządza tam jakieś afrykańskie orgie? O.o

a tuż obok mała szafka i lampka z czerwonym abażurem.
Mhm… lekko burdelowy ten wystrój. A nie ma czasem pluszowych kajdanek przypiętych u wezgłowia?Może Itachi jest szwaczką?
Haruno wpadła na pewien pomysł. Postanowiła zająć się przygotowaniem nocy.
Słusznie. Bez przygotowań Sakury noc nie nadejdzie.

Z ogrodu urwała kilka karminowych róż. Potem poszła do sklepu z sukniami wieczorowymi.
*facepalm* Niech mi ktoś łaskawie wyjaśni, skąd w kryjówce Orochimaru sklep z sukniami wieczorowymi? Oro kompletuje drużynę drag queens i wyruszy na podbój Konohy jako Priscilla Królowa Pustyni? Przebranie jako Kazekage było zbyt subtelne – ale tym razem musi się udać, nie ma bata!
Sklepy z sukniami otwarte po 21? To chyba tylko takie z czerwonymi firankami i dyskretnymi kabinami...

Po naradzie ze sprzedawczyną kupiła krwisto-czerwoną na ramiączkach.
Ona chce go zabić samym widokiem, czy jak?! Krwistoczerwona sukienka do różowych włosów i zielonych oczu...?... i ramiączka do absolutnego braku biustu? ^^*próbuje trzymać w ryzach wierzgającą wyobraźnię*
Na końcu poszła kupić świece, dla klimatu. Wybrała świeczki zapachowe, a dokładniej różane.
Czerwone róże, różane świeczki i czerwona sukienka. Bohaterka nie słyszała o tym, że co za dużo, to niezdrowo, najwyraźniej.

Zapakowała wszystkie zakupy i wyszła za ulicę.
Za mąż? O.oTo była metafora. Chodziło o to, że ulica stała się... miejscem, gdzie często przebywała. Zwłaszcza, jak widzimy, po 22. ^^
Weszła do pasmanterii i kupiła pasek czarnego materiału. (...)Weszła do środka. Zobaczyła, że gospodarz dalej spał.
Sasuke śpi w najlepsze, podczas gdy jakaś obca baba łazi mu po domu – normalnie ninja pełną gębą.

Poszła na górę, do sypialni. Ustawiła świeczki na podłodze, szafce i parapetach. Wyjęła spod łóżka odtwarzacz i nastawiła płytę na tango argentyńskie. Z róż wyrwała płatki i rozrzuciła je na podłodze. Jedną z nich zostawiła na łóżku. Potem przebrała się w sukienkę, pomalowała rzęsy tuszem i usta czerwoną szminką. Na koniec spięła włosy w śliczny koczek. Była gotowa.
Wyglądała wszak absolutnie i niepodważalnie jak zdzira.

Zapaliła świece i poszła po Sasuke. Ten dopiero się obudził, wyglądał bardzo słodziutko :).
Tak, zapity, na kacu, ze śmierdzącym po alkoholu oddechem – na pewno bardzo słodziutko.

Sakura pomogła mu wstać. Sasuke wstając, delikatnie musnął Haruno w usta.
Czołem. Bo w zasadzie to uderzył ją „z główki”. Bo w zasadzie to cierpiał na okrutnego kaca, a ona tak głośno stukała obcasami...
Ta oddała mu pocałunek.
Zwróciła go listem poleconym.
Spojrzał na Haruno z pożądaniem, tak, że po plecach przeszły jej dreszcze.
Nie ma to jak dreszczowe spojrzenie nastolatka.

Weszli po schodkach do góry. Sasuke otworzył drzwi do swojej sypialni. To co zobaczył, bardzo go zdziwiło.
Od świeczek na parapecie zaczęły palić się firanki a on właśnie uświadomił sobie, że nie wykupił polisy od skutków zawładnięcia przez ałtoreczkę.

Nagle rozległa się muzyka do tanga.
Odtwarzacz muzyki był z czujnikiem ruchu? Cool...
Tak, to mu na kaca pomoże z pewnością. Dobrze, że nie włączyła Burzuma. ;)

Sasuke wyglądał na zaniepokojonego, ale gdy zobaczył minę Sakury, już wiedział, o co jej chodziło.
Mina wyrażała: „Zerżnij mnie mocno, w rytmie cha – cha”.

Złapał Sakurę za rękę i pociągnął na środek pokoju. Ich ciała wiedziały co robić.
Ciała na autopilota? Kurcze... *patrzy z zazdrością*
Zespoiły się w namiętnym tańcu pary kochanków, unoszone na skrzydłach muzyki.
Tak, bo łóżko i stojące na podłodze palące się świeczki tylko trochę im przeszkadzały.*błyskawicznie cofa zazdrość* O jeżu… Mam nadzieję, że moje ciało nie ma funkcji „Zespól się w namiętnym tańcu pary kochanków, unoszone na skrzydłach muzyki”. To byłoby takie upokarzające... =.=”

Sukienka zielonookiej wirowała razem z nią.
Byłoby dziwne, gdyby wirowała bez niej. O.o
Z kolei nie byłoby wcale dziwne, gdyby Sakura wirowała bez sukienki.

Nie wiedziała, że Sasuke umie tańczyć! I to bardzo dobrze.
A ona myślała, że co Sasuke ćwiczył przez te 3 lata u Orochimaru? No tańce latynoamerykańskie przecież!
Oddała mu się, a on ją prowadził.
Normalnie, to powiedziałabym, że *niemamskojarzeń*, ale w tym blogasku już się takie rzeczy działy, że tylko wzruszyć ramionami można.

Sasuke cały czas patrzył w oczy Sakurze, a ona jemu.
Grali w „Kto pierwszy mrugnie”?

Czas płynął, a oni dalej tańczyli. Po chwili Sasuke zabrał z łóżka różę i wziął ją w zęby.
O kurwa… no nie mogę. Nie mogę, naprawdę. Ten kicz mnie przerasta. Przepraszam... *chowa się w emo-kąciku*
Wirowali nadal, każde z nich patrząc na swojego partnera.
Ja się może na tańcu nie znam, ale nie wydaje mi się, aby tango polegało na „wirowaniu”. Co to, pralka Frania, czy jak?!
*czeka na opcję „płukanie” i „pranie wełny”*

Taa, to jest taki nowy rodzaj tanga: „6000 obrotów na minutę”. Jeszcze chwila a wwiercą się w podłogę.

Sasuke wygiął do tyłu Sakurę, wyrzucił rożę i pocałował ją namięnie w usta. Ta oddała pocałunek, otwierając szerzej usta.
Następna z syndromem glonojada... Eh...

Sasuke wykorzystał to i włożył swój język do jej ust.
Pomagając sobie ręką, by dotrzeć do najgłębszych zakamarków – słowem…

Spenetrował jej jamę ustną.
…tak! Nie ma to jak porządna dawka stomatologii dla wzbogacenia pożycia. ^^
Po chwili wyprostował się i powiedział, że w szóstce będzie plomba, ale dwa przedtrzonowe nadają się na kanałowe.

Po chwili ich języki zatańczyły razem taniec pełen miłości, pożądania i namiętności.
W „Pięknej i Bestii” tańczyły talerze, a tu tańczą języki.
Wolałam talerze...

Samowolne migdalenie się poszczególnych narządów... Co to jest, jakiś seks w pozycji „na doktora Frankensteina”?

Sakura odkleiła się od niego i zajęła się szyją.
Swoją.
Najpierw delikatnie lizała jego kark,
Pozwólcie, że zgadnę – wciąż wirując i patrząc mu w oczy? Kurde, które z nich tak właściwie pobierało nauki u Orochimaru?
a potem, dając do zrozumienia, że jest w tym momęcie jej własnością, ugryzła jego skórę.
Ale co było jej własnością? Jego skóra? Sakura jest Łowcą Skór? ^^
Jego kark chyba. Na co on jej, pozostaje nadal tajemnicą. Żeby sobie chociaż zarezerwowała jakąś inną część...

Zostawiła mu na pamiątkę sznur pereł zrobiony przez jej zęby.
Kurczę, te Maryśki są naprawdę cenne. Kryształowe łzy, perłodajne ugryzienia...
Czyli jak – zostawiła mu swoje zęby wbite w kark? Nanizała je na nitkę i założyła mu na szyję?

Okolica ugryzienia zrobiła się czerwona, a malinka nabrała koloru.
To perły, czy malinka w końcu?No i jakiego koloru nabrała? Zielonego? Bordo w ciapki? A w ogóle to nie wiedziałam, że malinki robi się przez UGRYZIENIE... Jak to nigdy nie za późno na naukę! :D
To jest taka „malinka wg ałtoreczki, co to o seksie coś tam niby słyszała, ale nie do końca”. ^^

Zerwała z niego koszulę, a on rozpiął jej włosy.
Bo Sakura nosi włosy zapięte na suwaczek.

Nagle końcówki włosów zielonookiej zamieniły się w kwiaty,
Co absolutnie nie wzbudziło w Sasuke podejrzeń...

a ona stała się jeszcze bardziej zmysłowa.
Ona działa na jakiś włącznik, czy jak?
*Szuka u siebie guzika z napisem „włącz większą zmysłowość”*

Nie, nie rób tego! Nie czytałaś? Wtedy końcówki Twoich włosów zmienią się w kwiaty, a ja sobie nie życzę oglądania na wykładach jakichś pieprzonych rumianków!
... no i kwiaty zwabiają pszczoły... ^^
O.O *natychmiast przestaje szukać guzika*

Stracili nad sobą panowanie. Oboje rozebrali się prawie do naga, pozostała tylko bielizna.
Tak, to niepodważalny dowód, że stracili nad sobą panowanie. Ale do zdjęcia gaci najwyraźniej trzeba im jakiejś głębokiej hipnozy.
Sakura położyła się na łóżku, a on na niej. Sasuke lizał jej brzuch dając upust emocjom.
Ekhm... ale jak ten upust dawał? Tańczył kankana, jodłował, grał na banjo?

[14] Czy my jesteśmy parą?
Po chwili gry wstępnej Sakura postanowiła wprowadzić urozmaicenie. Z pod poduszki wyjęła skrawek materiału i zawiązała Sasuke oczy, tak, że ten nic nie widział. Potem pozwoliła mu kontynuować. Ten z dużym zaciekawieniem dotykał jej ciała, jakby chciał je dokładnie poznać.
Penetrowanie jamy ustnej to było za mało. Teraz pragnął poznać wszelkie zakamarki... Żołądek, jelita, a może nawet ślepą kiszkę? ^^Eee, co to za przyjemność, skoro tylu facetów zapuszczało się tam przed nim – Pain, Deidara, Itachi, narrator...

Delikatnie zębami ściągał jej majtki w dół,
W górę, mimo najszczerszych chęci, jakoś mu nie szło.
a Haruno pomagała spaść w dół jego bokserkom. Sasuke, wciąż nic nie widząc, pieścił jej łechtaczkę,
A skąd w takim razie wiedział, że to na pewno łechtaczka?
*przypomina sobie dowcip o egzaminie z anatomii i kiełbasie*

Może rosło tam wyjątkowo dużo stokrotek? A może pieścił jedynie guzik od poszewki?

Sasuke pobawił się jeszcze jej piersią, a ona jego członkiem.
Oko za oko, ząb za ząb.On na jej piersi budował zamek z klocków LEGO, a ona na jego członku ćwiczyła rzuty ringo do celu.

Włożyła jego członka do ust i pieszcząc go ustami, podniecała go coraz bardziej. Widziała, że Sasuke chce posunąć się dalej, więc zdjęła mu opaskę z oczu.
Taa, nogą chyba.

Sakura położyła się na łóżku i szeroko rozchyliła nogi. Sasuke zbliżał się do niej powoli, aby jej nie wystraszyć.
Taaak, na pewno by się spłoszyła, niczem sarna albo li też jakoby jagnię... I uciekła jak Zosia przed Tadeuszem... >.<
A może Sasuke był najstarszym z trzech dobrze znanych braci i:
„miał chuj długi
I gruby na kształt maczugi,
A po bokach jego były
jak postronki - grube żyły,
Jakieś sęki, jakieś guzy -
Jaja miał jak dwa arbuzy!”?


Przycisnął jej nadgarstki do łóżka, namiętnie całując malinowe usta ukochanej.
Nie dość, że stokrotkowe owłosienie łonowe, to jeszcze zarost w formie malinowych krzaków?„I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie(...)”

Szybko i gwałtownie wszedł w nią, zadając jej dużo bólu.
Zahartowanej w niejednym boju Sakurze? Sasuke rzeczywiście musi był Chujogromem.

Sasuke brutanie poruszał się w niej, jednak Haruno nie czuła już bólu takiego jak wcześniej.
Ja się dziwię, że po tych wszystkich radosnych igraszkach ona nie ma tam czarnej dziury i że w ogóle coś czuje.
Jej pochwa rozmiarami przypominała już
Tunel Mont Blanc. Czasem nawet gubili się tam zbłąkani wędrowcy.W pewnym momencie zawędrowała tam nawet Drużyna Pierścienia.
Ból zamienił się w cudowną rozkosz,
A oto i kolejna ałtoreczkowa „mądrość” - czyli dowolne natężenie bólu po chwili i tak zmieni się w niesamowitą rozkosz, a każdy seks gwarantuje przynajmniej 5 orgazmów. To się nazywa „myślenie życzeniowe”.

a ich jęki i oddech stanowiły jedność.
Podczas uprawiania seksu ćwiczą inuicki śpiew gardłowy? To jest dopiero wyższa tantra. ;)

Sakura była już zmęczona i opadła no łóżko, natomiast Sasuke kontynuował swoją czynność.
*powstrzymujesięodkomentarza*
Swą powinność kontynuował. Z należytą atencją i dostojną miną, z rzadka jedynie drapiąc się po tyłku.

Po chwili odpoczynku Sakura zmieniła pozycję, dając Sasuke większe pole do popisu. Położyła się na brzuchu, a on na niej. Wyprostował ręce i wsparł się na kolanach.
Aha, czyli ona leży, a on klęczy. Przepraszam, on mam zamiar jeździć jej penisem po plecach czy co tam się właściwie wyprawia?
Sakura, nie widząc twarzy Sasuke, jęczała równo, aczkolwiek głośno.
Ja też jęczę równo i głośno, czytając ten blogasek. Ale bynajmniej nie z rozkoszy.

Uchiha poruszał biodrami. Wchodził w nią głęboko, dochodząc do celu.
Czyli w okolice jelit, zapewne.
Pamiętaj, docelowym punktem zawsze są migdałki. W kiszce, jak to mówił imć Zagłoba, zawsze jest usiedzieć niełatwo, a i wychodzić stamtąd – niepolitycznie. ^^

Sakura natomiast poruszała biodrami na boki, pomagając mu coraz bardziej.
Może to jakieś awangardowe malarstwo? Coś jak Pollock, tylko... mniej kolorowe? ;D

Nagle doszli w tym samym momencie.
Znienacka. ;D
Padli zmęczeni na łóżko, uśmiechając się do siebie. (...) Jednak po chwili Haruno przypomniała sobie o misji, więc się ubrała się. Młodszy Uchiha zrobił co ona.
Ha, jaki romantyczny finał. Ou je.
A biedny, przyczajony w krzakach karminowych róż Itachi znowu został z ręką w spodniach.

Haruno wzięła jeszcze raz do ręki opaskę i założyła mu na oczy. Gdy upewniła się, że nic nie widzi, machnęła ręką i w pokoju zjawił się Itachi.
Wkurzony nie na żarty. Nawet sobie strzepnąć porządnie nie dali, mali, niewdzięczni egoiści.

Sasek (...) zdjął z oczu opaskę i zobaczył to, czego nie chciał zobaczyć. W jego sypialni stał nie kto inny, tylko jego własny brat, Itachi.
Najbardziej nie chciał zobaczyć jego wzwiedzionego członka, ale niestety nikt go nie ostrzegł.Przecież i tak jest chujogromem, czego ma się bać? No, chyba, że Itachi jest Priapem. ^^

Wiedział, że musi ochronić Sakurę.
Zaczęła się walka, jednak była inna niż normalna walka ninja.
No tak, awangardowy malarz penisem kontra rozeźlony onanista... W istocie, nie była to normalna walka.

Obaj stali naprzeciw siebie i patrzyli sobie w oczy.
Znowu grali w „kto pierwszy mrugnie”?A może to miało być takie „romantyczne spojrzenie przez całą salę, kiedy cały wszechświat zamiera”?
... Trójkącik? ^^
Widać było, że Sasuke jest słabszy, bo już po kilku minutach opadł zmęczony na podłogę. Itachi popatrzył na niego z pogardą i zaczął iść w kierunku Sakury.
W połowie drogi się rozmyślił i jednak przestał do niej iść. Niewdzięcznica, nie potrafiła go zaspokoić.

Jednak Sasuke wiedział, że musi ją chronić. Stanął przed nią, zasłaniając ją swoim ciałem. Itachi stanął.
Tak, wiemy. Itachi „stoi” już od dobrej chwili – i właśnie w tym problem.

Itachi rzucił w niego kunaiem, trafiając go w nogę. Sasuke przełożył ciężar ciała na drugą nogę.
*Przypomina sobie scenę walki z Czarnym Rycerzem z Monty Pythona*
Cóż za dramatyczna walka... prawda? *zieew*

Wtedy Itachi znalazł się blisko niego. Uderzył go w brzuch z całej siły. Sasuke stracił przytomność. Sakura podbiegła do Itachiego i wtuliła się w niego.
- Nie chciałam tego robić, gomen.
Taa, jasne. A wypieprzyć na wszystkie możliwe sposoby dałaś mu się tak... przypadkiem.„- Kochanie, zrozum, tak jakoś samo wyszło...
- Chyba raczej „weszło”, ty suko!”
- Zmywajmy się stąd.
I już ich nie było. Plan udał się w 100%.
Tak, zwłaszcza podpunkt „bara-bara”.
Itachi chyba ma inne zdanie na ten temat. ^^

Sakura cieszyła się, że nic nie zawaliła. Jednak widziała rozgoryczenie na twarzy Itasia. Czuła, że na to wszystko patrzył. Musiało mu być przykro.
... Że skonczyli, zanim udało mu się dojść. :(

- Itachi?
- Hmmm?
- Czy my... czy jesteśmy parą?
- Związki w Akatsuki są zabronione.
Zwłaszcza zawodowe. Zapobiegliwy Lider usunął nawet wszystkie płoty – żeby nie było przez co skakać.

["Od Ałtorki":]
Hej. Sory, że tak późno. (...) No i ostatnia sprawa, zbieram pierwsze piątki do bierzmowania. No i nie mogę grzeszyć za bardzo. Więc w bliskiej przyszłości hentai nie będzie.
*ROTFL z przytupem*
Aa, to najpierw się przegląda porno w necie, a potem hyc – hyc do spowiedzi... Ładnie to tak? A może by tak księdzu wysłać te tffory?:>
Ale może to dobrze?
Oj, to zdecydowanie dobrze. Wiesz co? Najlepiej nie pisz w ogóle. NIGDY.

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

> Sklepy z sukniami otwarte po 21?

Jasne, przecież jak nazwa wskazuje - sklepy z sukniami wieczorowymi otwarte są wieczorami.

jasza

Anonimowy pisze...

dobrze, że to już koniec:P analizy tego bloga jakoś mi nie przypadły do gurtu, ale nie martwcie się to nie wasza wina, tylko ałtorki blogaska:)

Anonimowy pisze...

Analiza śmiechowa jak zwykle xD XD

Stwierdzenie, że nie powinna pisać już nigdy, było chyba troszkę przesadzone ;) Z wiekiem styl pisania może się poprawić.

ALE TAKICH RZECZY NIECH JUŻ NIE PISZE NA PEWNO XD XD XD

Pozdrawiam

Goma pisze...

Tym razem tak mi się podobało, że aż postanowiłam się zabawić w wypisanie cytatów xD

- Aha. Jesteśmy na miejscu.
Sasuke miał rację.
Dobrze, że narrator to potwierdził – zaawansowany alzheimer Sasuke na ogół uniemożliwiał mu trafienie do domu.

Haruno wpadła na pewien pomysł. Postanowiła zająć się przygotowaniem nocy.
Słusznie. Bez przygotowań Sakury noc nie nadejdzie.


Zerwała z niego koszulę, a on rozpiął jej włosy.
Bo Sakura nosi włosy zapięte na suwaczek.

To było mocne.

a Haruno pomagała spaść w dół jego bokserkom. Sasuke, wciąż nic nie widząc, pieścił jej łechtaczkę,
A skąd w takim razie wiedział, że to na pewno łechtaczka?
przypomina sobie dowcip o egzaminie z anatomii i kiełbasie*
Może rosło tam wyjątkowo dużo stokrotek? A może pieścił jedynie guzik od poszewki?


Sasuke pobawił się jeszcze jej piersią, a ona jego członkiem.
Oko za oko, ząb za ząb.
On na jej piersi budował zamek z klocków LEGO, a ona na jego członku ćwiczyła rzuty ringo do celu.

Tak, i przystroili je w różowe ubranka ^^

Włożyła jego członka do ust i pieszcząc go ustami, podniecała go coraz bardziej. Widziała, że Sasuke chce posunąć się dalej, więc zdjęła mu opaskę z oczu.
Taa, nogą chyba.

xD

Sasuke brutanie poruszał się w niej, jednak Haruno nie czuła już bólu takiego jak wcześniej.
Ja się dziwię, że po tych wszystkich radosnych igraszkach ona nie ma tam czarnej dziury i że w ogóle coś czuje.
Jej pochwa rozmiarami przypominała już Tunel Mont Blanc. Czasem nawet gubili się tam zbłąkani wędrowcy.
W pewnym momencie zawędrowała tam nawet Drużyna Pierścienia.

Wyobraźnia robi swoje – eskapady Drużyny Pierścienia przywodzą mi na myśl echo, przeciągi i groźne przepaście :P

A nad tym to ja będę się głowić do końca życia chyba. Zagadka przynajmniej na poziomie kamiennego jedwiabiu:


Zostawiła mu na pamiątkę sznur pereł zrobiony przez jej zęby.
Kurczę, te Maryśki są naprawdę cenne. Kryształowe łzy, perłodajne ugryzienia...
Czyli jak – zostawiła mu swoje zęby wbite w kark? Nanizała je na nitkę i założyła mu na szyję?


Te Ałtoreczkowe erotyki... Mam nadzieję, że starczy Wam jeszcze kiedyś na nie cierpliwości xD

Anonimowy pisze...

super, miła odmiana po czytaniu młodego Wertera...

Byli bardzo blisko wioski Dźwięku, więc się rozłączyli. Haruno postanowiła rozglądnąć się po okolicy. Najpierw przeszukała mały gajek,
A może grajek? Była sobie raz Sakura, pokochała grajka... Ale grajek miał małego, i skończona bajka...

to mnie rozwaliło xD
btw. czyżby inspiracja Martinem L.? ^^

Aldrimer pisze...

Orochimaru, mimo ze nie wystapil in person byl gwiazda tego odcinka ;D
świetna, kwikogenna analiza i dobrze dobrany tfur do tejze, aż szkoda że to już koniec, chociaż momentami człowiek nie nadążał z facepalmami x)
jestem ciekawa co nas czeka za tydzień :)

Nuka pisze...

O losie...

Dziś miałam niezaliczalne koło z najnudniejszego przedmiotu świata. Oczywiście ni zaliczyłam. Ale to nic, bo dałyście mi dziś tak dużo radości.

Kocham was.

kura z biura pisze...

Łoborze liściasty, jeżami zaludniony! To było powalające... A zakończenie po prostu wbija w ziemię, te pierwsze piątki do bierzmowania. Tja, dojrzała chrześcijanka nam rośnie...

Robrojka pisze...

Nie będę się rozpisywać o tak pogańsko późnej porze, nie napiszę też czegoś oryginalnego. Analiza świetna. Cud miód i orzeszki, jednak ładnie porszę- dajcie sobie siana z tym blogaskiem bo od tych kanapowo- łóżkowych przygód Sakury już mnie mdli.

badylla pisze...

Ojej... To straszne.

Mam już alergię na Sakurę.

Pigmejka pisze...

Dziękujemy za wszystkie pochwały i ciepłe słowa! :) Cieszymy się ogromnie, że mogłyśmy dać tyle radości. :D
PS. Nie martwcie się, my też mamy już Sakury dość, z Sakurą na razie koniec. :))

Anonimowy pisze...

No cóż czytając wasze komentarze widzę że nikt tu nie lubi Sakury. To trochę nie sprawiedliwe(do aut. tego bloga) że mieszacie ciężką pracę autorki z błotem.Przecież to są jej początki, czytałam jej opowiadania i w niektórych momentach są trochę dziecinne a nawet dziwne ale ogólne jest spoko i miło się czyta. A wy rozdzielanie opowiadanie kawałek po kawałku przez co wydają się nie ciekawe a na dodatek dajecie im czasem dość głupie i nie na miejscu komentarze. A błąd każdy może zrobić a jeśli potem wyjaśni sprawę to po co się go czepiać.Autorka robiła kilka scen erotycznych ale dla tego że czytelnicy ją o to prosili.Czasem czytając to mam wrażenie że opisujecie Sakurę,Itachi'ego czy kogokolwiek ale czy to ich wina że tacy są to przecież autorka ich wymyśliła a chciała żeby np Akatsuki mieszkało w jakiejś grocie to niech se mieszka sprawa autorki, jeśli Skura stała się bezlitosna zabija i torturuje kogo chce to niech to robi. Czasem leje ze śmiechu nie z opowiadań z których robicie jakieś głupie bzdety ale z was (bez urazy) ale naprawdę co jakiś czas strzelacie gafę :))

Kalevatar pisze...

Anonimie, zanim wygłosisz jeszcze kiedyś podobny do powyższego komentarz, zapoznaj się z tym, czym jest "kanoniczność" i w jakich okolicznościach wolno ją naginać. W momencie, gdy autor tak przebudowuje cudzą postać, że z oryginału pozostaje jedynie imię, należy się zastanowić - po jaką cholerę pożycza cudze postacie, skoro mu one nie odpowiadają? Nie potrafi wymyślić własnych? Jeżeli tylko - jak Ałtorka tego ficka - potrzebuje pretekstu do wyładowania swych fantazji erotycznych (bo chyba taki cel przyświecał tej galopującej pornografii), może spokojnie tworzyć opka i Krychnie i Zdzichu, co to spotkali się pod warzywniakiem i zaczęli chędożyć się po krzakach. Po co mieszać w to "Naruto"?I bądź jeszcze łaskaw wskazać, Panie Bez Imienia, w którym momencie "strzeliłyśmy gafę", czyli uznałyśmy za błąd coś, co błędem nie było. Czekam, drżąc z niecierpliwości.
Pozdrawiam.

Czyprak Antoni pisze...

Doszedłem do końca! Chociaż może lepiej powiedzieć, że dobrnąłem, bo w kontekście tego czegoś, co tu analizowałyście, nawet wystawienie kciuka żeby dać okejkę kojarzy się jednoznacznie. Cały czas nurtuje mnie ten szczwany plan z 3. odcinka, wyliczony w punktach dla podkreślenia, że jest straszliwie konkretny i doskonały. Po co były te podchody, bara bara, riki tiki tak, pogawędki, skoro chodziło wyłącznie o wklepanie na boki Sasuce (bo z zakończenia nie wynika żeby go uprowadzili, po prostu wyruchali i pozbawili przytomności)? Nie wystarczyło 1. Odnalezienie Sasuki, 2. Hitachi wkracza z wiertarką i robi Sasuce bęcki (ew. 2. Sakura napaździerza w Sasukę kalafiorami, a Itaś samozaspokaja się w krzaku róży).
No ale nic to, grunt że to się już skończyło. Teraz muszę znaleźć coś o Mhhhroku :)