czwartek, 31 grudnia 2009

Harry Potter w krainie kwasów - część 2

-->
Witajcie!
Już po świętach. ;( Pokrzepione spożyciem przysmaków w wielkiej obfitości, powracamy z drugą odsłoną rodzicielskich przygód Severusa Snape'a. Tym razem czeka na Was
--> Mroczny Demon Brudnej Pieluchy Ciemności, Dumbledore bawiący się ptaszkami oraz szkolenie z niezjadania dzieci. I, tradycyjnie, baaardzo nowatorska gramatyka i składnia.
Miłej zabawy!
Zanalizowały, dla odmiany, Pigmejka i Kalevatar.


O dziewiątej wieczorem został ‘wyrzucony’ z szpitala na ulicę- dosłownie.Ideał sięgnął bruku. Dosłownie.
„Dosłownie”. *mózg Kalevatar wykonał nieprawidłową operację i nastąpi jego zamknięcie*

Mimo iż Harry po oderwaniu się od Snape zaczął płakać do pielęgniarki były nieugięte.
Słyszałam o „tańczeniu do baru”, ale o „płaczu do pielęgniarki” jeszcze nie.
Harry przyssał się do Snape'a jak kleszcz, że trzeba go było odrywać? Może ten mały to Alien?

Severus musiał wrócić więc do Hogwartu gdzie duchy przekazały mu wiadomość aby przyszedł do gabinetu dyrektora.
Taa, „duchy mu przekazały”. Severus wciąż na kwasie?

Westchnął kiedy pomyślał że znowu nie będzie mógł zjeść kolacji o normalnej godzinie ale około północy.No tak, a dopiero niedawno skończył skomplikowaną kurację, dzięki której jego jelita przestały burczeć. ;]

Gdy doszedł do chimery i podał jej hasło ukazały mu się schody. Po powolnej tułaczce na górę
W trakcie której pokonał stado orków i dziwnego łysego stwora gadającego coś o Pierścieniu...
A gdzieś w połowie drogi przyplątało się stado podejrzanie wyglądających pasterzy kóz, którzy twierdzili, że są Narodem Wybranym. Severus uznał, że powinien jednak ograniczyć dawkę.

zapukał do drzwi zza których odpowiedział mu zapraszający do środka głos Dumbledore.
Głos miał na imię Dumbledore? Kurczę, to lepsze niż Zapach Paskudnego Starego Rona!
Może Dumbel ma przy domofonie spersonalizowany syntezator mowy?

Tam był Black, Meadsown, McGonagall oraz oczywiście dyrektor stojący przy feniksie.
Stanie dyrektora przy feniksie było kluczowe dla tej sceny, jak rozumiem.
Feniks jest dla czarodziejów jak laska marszałkowska.

- Nareszcie Severusie, myślałem że nigdy nie wrócisz- Powiedział starzec ale gdy Snape posłał mu wściekłe spojrzenie zaczął w końcu powód tego ‘zebrania’.
Albus „zaczął powód tego zebrania” co?

- Dokładnie to musimy porozmawiać o Harrym i jego opiece. Zero sprzeciwów młodzieńcze.Snape młodzieńcem? MUAHAHAHA.
No przecież Snape jest „jako ten młody bóg”, nieprawdaż? ^^

Jutro zmienisz dla swojego syna nazwisko
Jeżu, to pod własnym nazwiskiem nie można wychowywać dziecka? Ładnie to wymagać od innych takiego poświęcenia, Albusie?

a od personelu szpitalu dowiedziałem się że za dwa trzy dni powinien móc wyjść z szpitala więc zamieszka razem z tobą w Hogwarcie. Do tego czasu Dorcas pomoże Ci urządzić pokój dla chłopca- zakończył dyrektor a Severus chciał zaprzeczyć że się nie zgadzaTo znaczy, że chciał się zgodzić, tak?
Może chciał zaprzeczyć „dosłownie”?

ale powstrzymał się ponownie słysząc drugie zdanie wypowiedzi dyrektora.
Aaa, więc to drugie zdanie dotarło do niego z opóźnieniem? Severus ma niezłe lagi na łączu z rzeczywistością. To przez te kwasy. ;P

Popołudniu gdy Harry spał Snape, Black i Meadsown pojechali na Pokątną gdzie robili wielkie zakupy.*wyobraża sobie Snape’a wybierającego pieluszki i kaszki Bebiko*
*spada pod stół w przedśmiertnych konwulsjach*

- Teraz trzeba tylko to wszystko poustawiać w pokoju który przygotował już Dumbledore- Powiedziała Dorcas uspakajając się iż wszystko na pewno mają.
Pokój był niebiański.
Wersja diabelska, zawierająca morze płomieni i siarkowe opary, nie dostała pozytywnej opinii Instytutu Matki i Dziecka.

Lekko błękitne ściany a sufit taki sam jak w wielkiej Sali: przedstawiający różne ‘niebo’ w zależności od pory dnia. Teraz było tam słońce które powoli szykowało się do oddania swojego miejsca dla księżyca. Podłoga była pokryta pluszowym zielonym dywanem.Dobrze, że nie flanelą. Albo jedwabiem.

Okno zasłonięte było żółtą jednak wręcz przezroczystą firanką.
o.O
Okno w lochach?

Mężczyźni zabrali się do pracy zaczynając od mebli które Meadsown ustawiała za pomocą różdżki. (...) Skończyli gdy było po szóstej a Black zapowiedział iż to nie koniec ‘szkolenia’ dla Snape z szalonym uśmiechem.Snape i tak powinien się cieszyć, że ominął go etap szkoły rodzenia...
„Snape z szalonym uśmiechem” potrzebuje pewnie szkolenia z niezjadania dzieci.

Gdy przyjechali do szpitala i weszli na oddział od razu usłyszeli płacz Harryego. Snape nie zastanawiając się pobiegł tam szybko jak i twoje dorosłych za nim. Harry płakał i żadna z pielęgniarek nie dała rady go uspokoić. Gdy chłopiec zobaczył tatę wystawił rączki w geście aby ten go w końcu przytulił. Ucichł tak nagle że niektórzy mogli przyrzec iż cały czas tak naprawdę udawał tylko płacz aby zwabić ojca.
Wstrętny mały szantażysta. A pytają, czemu nie lubię dzieci... :/

Tego dnia Severus został prawie do północy w szpitalu ale pielęgniarki po przejściu z popołudnia nie chciały mieć znowu ‘małego, słodkiego problemu’ na głowie dlatego pozwoliły zostać Snape’owi dłużej. Ten sam wyszedł głodny ale w swoim kwaterach od razu rzucił się do łóżka zapominając się rozebrać.Z powyższego zdania wynika, że kładzenie się spać w ubraniu pomaga na głód. Hm, to może być całkiem dobry sposób na dietę!

Dzisiaj miał jechać do ministerstwa aby zmienić nazwisko dla synka mimo iż nie cierpiał tamtego miejsca. Nie wiedział jednak co się stanie z jego klasami które dzisiaj miał. W wielkiej Sali nikt nawet nie zwrócił uwagi że przyszedłBo normalnie to witały go wiwaty przecież.

co niezbyt mu przeszkadzało. Usiadł po prawicy dyrektora
Prawie jak „zasiadł po prawicy Ojca”.

i zabrał się za śniadania.Swoje i dyrektora. Później zabrał też talerz pani Hooch i Sprout, a na koniec próbował zabrać śniadanie McGonagall, ale ta spojrzała na niego groźnie, więc zrezygnował.
(No co, w końcu poszedł spać głodny, to teraz nadrabia^^.)

- Severusie, twoje klasy poprowadzę sam aby mieć pewność że…-Jednak mężczyzna nie słuchał. ‘ Lekcje z dyrektorem= wolność i swoboda’ dla uczniów.
Co za nowatorstwo zapisu... Tylko o co właściwie chodzi?

- … na tydzień- Zakończył dość długi wywód Dumbledore
- Tydzień?- Spytał Snape a McGonagall spojrzała na niego wściekła.Jednak jakimś cudem udało mu się podebrać jej kilka kanapek?Snape atakuje znienacka.^^

Śniadanie minęło w spokojnej atmosferze gdyby nie to iż Albus ogłosił iż Severusa synek przyjeżdża do Hogwartu i przez najbliższy tydzień to on sam będzie zastępował mistrza eliksirów na zajęciach.No tak, na wieść o tym pewnie połowa uczniów umarła ze śmiechu.A druga połowa z obrzydzenia.

Oczywiście Black i Meadsown byli już tam wcześniej więc czekali tylko na prawny podpis ojca.
Hmm... A to ojcostwo Severusa ktoś w końcu potwierdził, czy wszyscy wierzą tej „Meadsown” na słowo?

W końcu po dwunastej nie istniał już Harry Potter a zaistniał Harry Snape.Harry Snape: Resurrection. Wkrótce w kinach.
Severus osobiście wydrapał to na ścianie Ministerstwa:
D.O.M.
HARRY POTTER OBIIT
HIC NATUS SET
HARRY SNAPE

Do Hogwartu przenieśli się przez teleportację jednak do Hogesmende.*umiera na zakwik* I tak Hogsmeade stała się wioską mend...
Dziwisz się? Pewnie tę nazwę nadali wkurzeni podróżni chcący przenieść się do Hogwartu i dziwnym trafem lądujący w Hogsmeade.;)

Z tam tond
... To chyba rekord, co nie?
... chyba tak. Jeżu...

Severus i Harry którzy jako jedyni jechali do szkoły.
No? Severus i Harry co? No kończże te zdania, do kroćset!

Black był tak wściekły że zaraz po pełnoprawnym ustaleniu ojcostwa Harryego przez Severusa
Oo, to Severus potrafi ustalić ojcostwo mocą swojego słowa. Facet mógłby być milionerem...

pojechał do swojego domu. Po wczorajszym kursie był pewny że wie wszystko o dzieciak- nawet nie wiedział jak się pomylił.W związku z tym postanowił prenumerować czaspismo „Mamo, to ja!”.
I trollować na forach dla samotnych matek.

Parę uczniów szeptało do siebie iż Snape w ogóle inaczej wygląda z dzieckiem na rękach.Czyżby jemu też wyrosły gdzieniegdzie stokrotki na ciele?
*wyobraża sobie malownicze pawie z ulanego kleiku zdobiące szatę Snape’a*

Jak może wyglądać Snape z dzieckiem na rękach, pomyślmy... Jak kretyn?

Był początek lutego przez co śnieg powoli topniał
*szuka związku*
*rezygnuje szybko*


i był nieprzyjemny wiatr jednak Harry opatulony jeszcze przez Dorcas miał wygodne miejsce na rękach ojca w koszulce, bluzie, kurtce oraz wplątany był dodatkowo w koc.
Moment, bo się pogubiłam – Snape miał na sobie koszulkę, bluzę, kurtkę i koc? A spodni nie? Nic dziwnego, że uczniowie dziwnie na niego patrzyli. O.o

Severus doszedł do swoich kwater odprowadzony zdziwionymi i ciekawskimi spojrzeniami uczniów i gdyby nie to iż nie chciał obudzić chłopca dał by im wszystkim szlabany.
A nie mógł dać tych szlabanów po cichu, musiał przy tym drzeć mordę?

W kwaterach było bardzo zimno: jak to przystało na lochy jednak Snape szybko to zmienił zapalając w kominku oraz rzucając parę zaklęć ocieplających. Gdy było wręcz gorąco rozebrał synka do bluzy z wielkim misiem. Uśmiechną się, naprawdę szczerze i spojrzał na małego słodkiego maluszka który teraz był taki spokojny.
Zaraz haftnę. Ostrzegam. Jestem uczulona na takie rzeczy.

Piekło miało się dopiero zacząć.Taaa, Otchłanie Piekieł rozstąpią się i wyjdzie z nich Mroczny Demon Brudnej Pieluchy Ciemności.
XD

Chłopiec płakał ale rozglądał się dookoła salonu w którym teraz się znajdowali obaj. Harry wziął dziecko na ręce po czym uspokoił go.Ale że... yy... silny był z niego niemowlak, heh.
Hej, zaraz, to tam jest jeszcze jakieś drugie dziecko?!
Może ten avadowy niemowlak ciągle tam lata. O.o

- Jesteśmy w pewnym sensie w domu, w szkole.A to jest w pewnym sensie opowiadanie, blogasek.
- Bo tak naprawdę to jedynie złudzenie twojego umysłu, mój mały. Tak naprawdę nie istnieje żadne „my”. Jest to dla mnie oczywiste odkąd wstąpiłem na ścieżkę Zen. Dragi nie mają z tym nic wspólnego.

Wiesz, jestem nauczycielem- powiedział mimo iż nie wiedział czy chłopiec go zrozumiał. Ten jednak wtulił się w tatę i śledził oczkami wszystko co go otaczało.
- Dzwi- powiedział pokazując palcem na drzwi do sypialni Severusa.
- To gada! - Snape z wrażenia upuścił dzieciaka na podłogę.

- Okno- dodał teraz kierując wzrok na wielkie szkło które było pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem szkoły.Pomijam już przyśpieszony kurs szybkiego mówienia u niemowląt, ale ciekawe, co za „wielkim szkłem” w lochach można było zobaczyć – oprócz dżdżownic i kretów.
Ano. Ale swoją drogą peryfraza na poziomie żargonu policyjnego. Ciekawe, kiedy bohaterowie zaczną „dokonywać czynności”. ;D

Severus uśmiechną się
A Pigmejce szczenk opad.

do chłopca co ten uznał za pochwałę i dalej wymieniał różne nazwy rzeczy w salonie.
Włącznie ze skomplikowaną aparaturą służącą do tworzenia eliksirów i dziwnymi substancjami znajdującymi się w słojach? Szacun.

- Tata- powiedział pokazując na Severusa a mężczyzna po prostu zamrugał zdziwiony oczami
po czym
Zamrugał nosem.

uśmiechnął się i podniósł chłopca na ręce.
Ale przecież już go trzymał na rękach... a teraz co, podniósł go na te drugie? Snape jest awatarem Wisznu czy jak? O.o

Czuł się szczęśliwy że ma dla kogo żyć, dla małego chłopca który uśmiechał się słodko do niego oraz do całego otoczenia.*żyyyyg*
Kanoniczny Severusie, gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj mej żałości...
Snape MUSI być po grzybkach. I to jakichś silnych. Takich jak TE.

Później były same plusy posiadania dziecka.
Nieprzespane noce, ulewający się pokarm, ciągłe zmienianie pieluch...
A to obiecane piekło gdzie było, bo chyba nie doczytałam?

Najpierw oprowadził chłopca po komnatach
yyy... Ten dzieciak rozwija się niemal tak prędko jak córka Edzia Pedzia i Belli. O.o
Mówiłam, że to Alien. Za parę dni zacznie się rozmnażać.

ale na koniec zostawił Harryego pokój. Chłopiec był tak zadowolony że chwilę się śmiał a później mruczał coś w stylu ‘ super’ co przypominało się ‘supior’.
Kurde, ten dzieciak już mówi po łacinie?! Pewnie będzie wykładał na Hogwarcie wprost z chodzika...

Gdy Severus postawił go na ziemi ten poraczkował do zabawek i wybrał sobie niebieskiego misia do którego się przytulił.
Dobrze, Pigmejko, gdy już obie skończymy się rozczulać nad tym wzruszającym obrazkiem, zobacz, proszę, ile nam jeszcze podobnych „treści” zostało. Ostrzegam, ja długo tego lukru nie wytrzymam. >.< Ja już dostałam próchnicy od samego czytania!

- Misiu- powiedział a Snape myślał że oszaleje ze szczęścia.
Śmiało, nie krępuj się.

To jak chłopiec mówił było tak słodkie i miłe do słuchania że mógł by to słyszeć 24h na dobę 7 dni w tygodniu.Nagraj go sobie na dyktafon, koleś.

Harry czuł się szczęśliwy: miał zabawki, tatę oraz duży pokój.
W tej właśnie kolejności?
Nie. Właściwa kolejność brzmi: miał sucho, pełno w żołądku, zabawki, duży pokój oraz operatora słoików z Bebiko.

Po zjedzeniu kolacji w postaci ponad trzech kanapek wręcz wpychanych przez ojca na siłę
A Harry już ma wszystkie zęby, żeby jeść kanapki? Czy też może ojciec karmi go jak gęś tuczoną na foie gras?
Raczej to drugie. Severus, jak widać, idzie na całość.

ponieważ ‘musiał rosnąć’ w końcu rozsiedli się na kanapie.
*wyobraża sobie niemowlaka rozsiadającego się na kanapie*
Niech mu Snape jeszcze faję poda, żeby się młody odstresował. :/

Harry usiadł na podłodze koło kominka i dalej przyglądał się misiowi coś szepcząc po jego własnym języku.
Języku pluszowych misiów?
*przygląda się podejrzliwie swojemu misiowi, siedzącemu na półce*
Ciekawe, czy zna język Laleczki Chucky.

Severus za to leżał na kanapie i niby czytał książkę jednak tak naprawdę przyglądał się chłopcu. Zdziwił się jak szybko dziecko przystosowuje się do nowego miejsca i całkiem nowej osoby jednak był szczęśliwy.
Wcześniej miał nadzieję, że dziecko się nie przystosuje i będzie można je znów gdzieś odesłać.
I to jest właściwa postawa, obywatelu Snape! ;D

Meadsown przyszła razem z Blackiem i Dumbledore po ósmej. Weszli cicho aby nakryć co tak naprawdę się dzieje w kwaterach.
Jeżu, to czego oni się tam spodziewali? Że zdybią ich w trakcie Czarnej Mszy?

Żadnych zabezpieczeń nie było więc spokojnie znaleźli mężczyznę przyglądającego się chłopcu z uśmiechem i malca bawiącego się z misiem.
Dostrzegam nadprogramowego dzieciaka. Alien już się rozmnożył?

- Widzę że to tego wybrał do męczenia- wydała się Dorcas a po chwili miała przystawioną różdżkę do szyi przez Snape.
Snape, jak doborowy ninja, bezzwłocznie dostrzegł zdekonspirowanego napastnika. Brawa za refleks.

Spuścił ją powoli wściekle patrząc na przybyłych
- Puka się- warkną po czym usiadł i ręką zaprosił także innych do spoczęcia.Syriusz spojrzał na niego krytycznie i dodał:
- ... Ale ładniejsze.

- Coś do picia?- spytał Severusa
- Kawę, poproszę- powiedziała z uśmiechem Dorcas a dwaj mężczyźni także poprosili o to samo.
- Socka- poprosił Harry widząc że tata podaje napoje dla znajomych.
Snape machną różdżką a przy chłopcu pojawił się soczek jabłkowy.
A kawy dla gości już nie mógł tak „machnąć” czy po prostu szpanuje przed dzieckiem?

Chłopiec zaczął siorbać powoli co chwilę delektując się smakiem tak jak…
- Syriuszu! Mówiłam abyś nie uczył go tego!- krzyknęła Dorcas
- Ale…- zaczął spokojnie Syriusz - Tak się uczy ludzi delektować alkohol a nie napoje dla dzieci!... No ładnie. Cóż, przy tej ilości eliksirów dookoła nie wróżę dzieciakowi świetlanej przyszłości.
Ale co konkretnie ten dzieciak robił? Mlaskał tym sokiem, płukał nim gardło, a resztę wypluwał z powrotem do butelki? Rzeczywiście, mało higieniczne.

Kretyn!- warknęła a Harry znienacka zaczął ją naśladować.
- Krietin- krzykną aby przekrzyczeć ciotkę. Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni a panna Meadsown zakryła usta dłonią.
- Nie można mówić tak do Łapy- powiedział Syriusz
- W ogóle nie można tak mówić- poprawiła Blacka Dorcas jednak Harryego teraz już nic nie obchodziło. To ‘słowo’ mu się spodobało i koniec i powtarzał je w końcu zanim nie nauczył się kolejnego ładnego słowa ‘dureń’ znowu od Meadsown.Może to nie Harry, może to jakaś humanoidalna papuga, a prawdziwego dzieciaka dawno porwali śmierciożercy?
Chyba w ogóle prawdziwych „wszystkich” dawno porwali śmierciożercy. Dostrzegam same marne imitacje.

W końcu Dumbledore zlitował się i pokazał dla chłopca sztuczkę przez co chłopiec zapomniał o tych słówkach i przyglądał się różnym zaklęciom, Np. przez które wylatywały z różdżki ptaszki lub pojawiały się i zjawiały różne zabawki.
Pojawiały się, a czasem nawet zjawiały. W rzeczy samej, potężne czary.

Wszyscy rozeszli się dopiero po dwudziestej pierwszej i to tylko dlatego aby ‘pokazać dla Severusa prawdziwe życie nocne rodzica’.Heh, rozumiem, że dziecko też poszło spać o 21? Nauczywszy się wcześniej jak pić alkohol i przeklinać? W tym tempie... nie dziwię się, że późniejsze Marysie Sue zachowują się, jak się zachowują.
Jutro będą przerabiać Zachowania Seksualne Nastolatków, lekcja III: „Seks w damskiej toalecie”.

Na początku Snape nie rozumiał o co chodzi dla Meadsown.
Nie martw się, ja też nie wiem, o co dla niej chodzi.

Gdy położył się miał sen ale został przerwany przez płacz który co chwilę się nasilał. Najpierw nie rozumiał o co chodzi ale dopiero później przypomniał sobie iż za ścianą jest małe dziecko.Płacz nie był dla niego wystarczającą wskazówką.

Wyskoczył szybko z łóżka łapiąc szlafrok i pobiegł do pokoju Harryego który płakał. Był całkowicie rozkryty a jego oczka były zamknięte.
To straszne. Tu może pomóc tylko Pavulon.

(...) Nie było innego wyjścia, Snape wziął go ze sobą do jego sypialni. Chłopcowi ten pomysł się spodobał ponieważ przytulił się do taty po czym zasnął spokojnie. Później obudził się o czwartej nad ranem ale Severus szybko go uspokoił i wystarczyły tylko słowa uspakajające.W innym przypadku dałby mu Wywar Żywej Śmierci? ^^’
Uspokajające słowa: „Zamknij się wreszcie, albo cię przygniotę... przez przypadek, rzecz jasna”.

Ostatnia pobudka była o siódmej jednak po niej chłopiec już nie zasną a Severus i tak by nie zasnął. Severus miał cienie pod oczami ale cieszył się także że ma tą pierwszą noc na sobą.
No tak, dwie krótkie pobudki i już cienie pod oczami. Zawsze wiedziałam, że mężczyźni to cieniasy. ;/
A on się łudzi, że następne noce będą lepsze?

Trzeba było pilnować chłopca na każdym kroku. Przy kominku aby nie dotykał ognia, przy biurku aby nie brał papierów które przewalały się na podłodze lub przy barku który był dość niski i każdy alkohol był dostępny dla chłopca.Czemu mam wrażenie, że pierwszą libację ten dzieciak zaliczy zanim nauczy się mówić?
Przecież już mówi... A Snape chyba dąży do tego, by „ktoś” zgłosił to wszystko do Pomocy Społecznej. Zabiorą mu dzieciaka i będzie spokój.

Harry raczkował wszędzie i wczołgiwał się gdzie tylko mógł.
Severus i tak ma szczęście, że Ałtorka nie wiedziała, że roczne dziecko zaczyna już samo chodzić.

Chował się i tylko jego chichot ratował Severusa przed zgubieniem dziecka.
*wyobraża sobie chichot godny Damiena Thorna*
Po śniadaniu na którym Severus zjadł więcej jedzenia dla chłopca niż tamtenZabrał jedzenie dziecku?! A to cham... :(
w końcu wrócili do salonu gdzie Snape senior przetransportował także połowę zabawek dziecka które zajęte bawieniem się wszystkim na raz całkowicie nie zwracał uwagi na to że tata znowu czyta książki i się nie zajmuje już nim.
Ćwiczenie: zgadnij, kto tu i co właściwie robi i dopasuj orzeczenia do podmiotów, zmieniając ich formę na poprawną.
To przekracza ludzkie możliwości.

Co do obiadu Severus miał pomysł aby iść do wielkiej Sali a później na spacer.To znaczy, miał nadzieję, że na spacerze upoluje coś na drugie danie?

- Musisz minimum raz dziennie z nim wychodzić na podwórko- przedrzeźniał Dorcas Snape ubierając Harryego w cieplejsze ciuszki.
Czemu mam dziwne wrażenie, że wszyscy w Hogwarcie zapomnieli o tym, że dzieciakowi trzeba co jakiś czas zmienić pieluchę? :P

Dopóki byli w szkole mógł chodzić normalnie ale już na podwórku było zimniej dlatego Severus zabrał kurtkę jednak w rękę.Nie założył dziecku kurtki, mimo że jest LUTY?!
Dostał cynk, że gdzieś w okolicach miał przechodzić kurator... ^^

Dlatego że mały Snape nie chciał wstać z ziemi to poraczkował na korytarz. Severus mimo jego płaczu tam zabrał chłopca na ręce a dla pierwszej napotkanej osoby wlepił szlaban.
Może niech każe Harry’emu nosić chustkę na głowie, wzorem jednego z mugolskich muzyków, skoro nie chce, żeby dzieciaka ktokolwiek oglądał.
Albo niech go turla w beczce.

Gdy doszli do wielkiej Sali wszyscy spojrzeli się na nich ale pod zimnym spojrzeniem Mistrza Eliksirów ich spojrzenie przeszło na małe dziecko na rękach Snape.
Bo Severus miał Zimne Spojrzenie Mocy.
Dumbledore uśmiechał się do chłopca co chwilę różdżką wytwarzając nowe ptaszkiDumbledore też wcześnie zaczyna demoralizację małego. Czyżby już wtedy pracował nad becikowym?

które fruwały po wielkiej Sali. Chłopiec chichotał cały czas i nie chciał nic jeść.
Też bym nie chciała jeść, jakby mnie zabawiał ptaszkami jakiś dziwny staruch.

- Dyrektorze, nie chce nic jeść przez te sztuczki- poskarżył się Severus a Albus schował różdżkę*niemamskojarzeńniemamskojarzeń* ...
... To silniejsze ode mnie :(

16 komentarzy:

Ithildin pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Ithildin pisze...

Nareszcie jest nowa analiza:)Tydzień bez ekipy PLUS-a to tydzień stracony!:) Snape jako kochany ojciec, zakochany w swoim słodkim maluszku i to po kilku godzinach od momentu, kiedy go zobaczył po raz pierwszy... nie, to mnie zabija. A jak zobaczyłam nawiązanie do Dziadów, to ómarłam po stokroć. Uwielbiam to, co robicie!
Tak poza tym mała reklama - ostatnio wraz z przyjaciółką postanowiłyśmy spróbować sił w analizowaniu. Na razie to dopiero początki, ale mamy śmiały plan wklejać coś nowego co tydzień:) Adres to krytyka-shiro.blogspot.com. Proszę się nie zniechęcić ostrzeżeniem, że strona tylko dla dorosłych, to profilaktycznie ze względu na treść niektórych blogasków:) Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na przyszły czwartek.

Anonimowy pisze...

Ludzie dajcie spokój! To już chyba n-ty blog, który potępia pseudo-pisarzy. Fakt, teraz w internecie można znaleźć wiele blogów dwunastolatek, które próbują pisać. Już nie wspomnę o tych błędach, które popełniają. Ale po jaką cholerę się do tego przyczepiacie? Chociaż mają fatalny styl, to i tak czegoś się nauczą! Jak wiadomo nauka czyni mistrza. Natomiast, bardzo surowa krytyka z waszej strony może zniechęcić chyba każdego.

Cukierkowy Pirat Harlock pisze...

Ojejciu, to stlaśne. Wszyscy analizatorzy po przeczytaniu powyższego komentarza pewnie wyrywają sobie włosy i posypują głowy popiołem. Przykro mi, ale analizatoria były i będą tak długo, jak egzystują blogaski. I okrutna prawda to, ale życie płatkami róż usłane nie jest. Naprawdę, tyle problemów dotknęły nasz świat, a Wy, Ałtoreczki chowacie urazę do kogoś, kto Wam wasze błędy pokaże. :/
A słomiany zapał wszystko zniechęci i żadna nauka mistrzem ałtoreczki nie zrobi.
Co do analizy, kwikaśniejsza od poprzedniej. To takie sylwestrowe fajerwerki dla czytelników, jak rozumiem. xD

Anonimowy pisze...

Twój komentarz na prawdę mnie rozbawił. Pomyliłeś/aś mnie z dwunastoletnią pisarką! Po pierwsze nie mam dwunastu lat, po drugie nie prowadzę żadnego bloga. I nie mam żadnej urazy bo to nie mój blog był krytykowany! Po prostu nie podoba mi się to co robicie;p Pokazujcie błędy, ale w inny sposób. Bo przedrzeźniając kogoś gówno go nauczycie.

Anonimowy pisze...

Im mniej zrozumiale ktos pisze, tym smieszniejsza jest analiza! xD

@Anonimie, twoj komentarz jest zbedny. Cel dzialania analizatorni jest jasny. Nikt nie ma zamiaru zmieniac formuly, wiec o co chodzi? Chcesz nauczyc czegos Altoreczki? Droga wolna. A nas, wrednych kwikaczy, zostaw w spokoju. :*

Cukierkowy Pirat Harlock pisze...

Miło mi, że udało mi się Cię rozbawić (tak wiem, nie w tym kontekście jakim chciałam), Anonimowa obrończyni aŁoreczek, ponieważ rozweselanie cnych czytelników, jest jednym z głównych celów powstawania analizatorni. Wytykanie błędów i naigrywanie się z blogasków to zadania analizatorów. I taki już jest naturalny, nienaruszony porządek tego świata.
Przykro mi, ale twój komentarz nic nie zmieni. Nie zapominaj, że mówisz do cynicznych, nieomylnych kwikaczy, którzy już dawno porzucili sentymenty i analizują aŁtoreczkowe tffory.
Zresztą, gdyby aŁtoreczki nie były takie krnąbrne, i stosowałby się do krytyki, i starały się pisać poprawnie, i gdyby chciały przekazać jakąś treść, a nie dostawać tylko komcie analizatorów by nie było. To taka jakby symbioza, bo niekiedy mam wrażenie, że aŁtorki piszą tylko po to, by prowokować i rozeźlić analizatora.
Być może nie przekonuje Cię ideologia analizatorów, (bynajmniej nie mam zamiaru Cię nawracać) ale dobrze Ci radzę, nie broń aŁtorek, nie warto.
Przepraszam za spam.

Pigmejka pisze...

Dobrze powiedziane, Harlock. Skoro Ałtoreczki mogą bezkarnie pisać to, co (i jak) piszą, analizator tym bardziej może się z tego śmiać. Nie ma nic bardziej śmiesznego, niż ktoś, kto popełnia mnóstwo błędów, a jest wciąż święcie przekonany o swojej wielkości.
Cóż, Anonimie, Ty nie przekonasz nas, a my Ciebie... Trudno, bywa tak w życiu.
Pozdrawiam, i mam szczerą nadzieję, że ta dyskusja nie przerodzi się we flame.

Anonimowy pisze...

Ja się nie mieszam w tę rozmowę, mam za duży dystans chyba do takich spraw. Pozwólcie więc, że tylko skomentuję analizę. Długo mnie nie było i kiedy wróciłam po nowym roku pierwsze co zrobiłam to zerknęłam tutaj czytając zaległości. Ta jak poprzednie podoba mi się, natomiast samo opowiadanie jakoś nie specjalnie mi leży, przez co ciężej mi się ją czytało. Ale nie biorąc tego pod uwagę - wszystko świetnie.
Gratuluję.
Pozdrawiam, życzę wielu sukcesów i natchnienia w nowym roku!

*Lan Er

kura z biura pisze...

Uch, to było borskie! Ukwikałam się potężnie. Musze przyznać, że zmagając się z tym blogaskiem nie miałam aż tyle cierpliwości i większość powyższych scenek pominęłam. Snape jako młody tatuś wymiata absolutnie!

Anonimowy pisze...

Nie zapominajmy o tym, że jeśli ktoś ma potworne problemy z ortografią zawsze może zajrzeć do pomocy naukowych (w dobie internetu nie tylko ma do pomocy słowniki wszelkiego rodzaju, ale również worda, bądź przyjemne przeglądarki internetowe, które automatycznie sprawdzają błędy). A brak błędów ortograficznych to już byłoby coś - a powiedzcie ile ostatnio zdarzyło się Wam analizować blogów BEZ ortów...?

Anonimowy pisze...

Ómarłam na zakwik! To, co się dzieje w tym opku, przekracza moje wszystkie wyobrażenia o głupocie AŁtoreczek. Analiza świetna!

Pozdrawiam, Michaelle.

Deana Colt pisze...

Analiza świetna, ubawiłam się po pachy, aż poplułam monitor ze śmiechu. Tylko dlaczego mam wrażenie, że ja już znam ten styl i gramatykę, ze o ortografii nie wspomnę. Ta aŁtoreczka ma chyba już na swym koncie, również nawiedzanie jednego z portali społecznościowych swoją osobą. Co by nie było, krew się od razu buzuje, od tych ciepłych kluch i emo tekstów, takie pieprzone zabijanie kanonu, bo oczywiście według nich "kanon nie może ograniczać ich wyobraźni" Ku*rwa może a nawet ma prawo, jak się czyta takie bzdury to można dostać wścieklizny macicy, kiedy się nauczą , ze czerwone podkreślenie nie dodaje wyrazowi zajebistości, tylko to jest do chu*ja wafla błąd. I dopóki będą tworzyć tę popapraną tfurczość, niech się pogodzą że będą analizatorki. Dziewczyny, świetnie. Pozdrawiam Deana

Anonimowy pisze...

Analiza świetna, tak jak każda w waszym wykonaniu, tylko jedna uwaga...
Analizatorki, przykro mi wielce, ale w jednej sprawie będziecie musiały zwrócić honor aŁtorce~ W lochach SĄ okna. Tak, są. Widać przez nie wodę hogwarckiego jeziora oraz wszelkie żyjące tam istoty (np trytony czy też wielką kałamarnicę). W książkach nigdy nie było wspomniane o braku owych (które, swoją drogą, wyglądają jak bulaje na statkach), a fandom przyjął to jednak za pewnik, no bo w końcu mowa o lochach. Jednak sama autorka wspomina o nich w opisie Pokoju Wspólnego Ślizgonów.
Domyślam się, że nie każdy jest Pottermaniakiem, by wiedzieć takie rzeczy, więc to raczej informacja na przyszłość, niż wytknięcie błędu~
Życzę powodzenia w dalszych analizach i niezmiennego poczucia humoru c: Za kilka dni może w końcu będę na bieżąco \o/

~Annmarie

Anonimowy pisze...

Analiza jak zwykle cudna ^^ ale trochę mnie zdziwiło, że nikt nie zwrócił uwagi na wyrażenie "pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem szkoły". Bo przecież "ściana" jest takie... plebejskie.

Anonimowy pisze...

Prawie udusiłam się ze śmiechu. Nigdy jeszcze, dosłownie NIGDY nie śmiałam się podczas czytania czegoś w necie, choćby mnie nie wiadomo jak śmieszyło, a jednak tu się poddałam. Ostatecznie dobił mnie Mroczny Demon Brudnej Pieluchy Ciemności.
A abstrahując od samej analizy: Snape nie mógł wyczarować soku, ponieważ jedzenia ( no, sok to co prawda picie, ale myślę, że też podpada ) nie można wyczarować z niczego. Można je powielić, gdy ma się go trochę, przyzwać, jeśli się wie, gdzie jest, albo transmutować coś w niego, ale nie wyczarować z powietrza. Jakieś prawo magiczne. Hermiona wspominała o tym w siódmej części. Zacytowałabym dokładnie, co to za prawo, ale gdzieś zgubiłam mój egzemplarz " Insygniów Śmierci "