czwartek, 26 listopada 2009

Z pamiętnika Różowej Landrynki, czyli Sakura w Akatsuki - część 2

-->
Witajcie, Drodzy Czytelnicy!
Zgodnie z zapowiedzią, w tym tygodniu kontynuujemy analizowanie seksualnych podbojów niewyżytej Sakury w organizacji zdecydowanie paraterrorystycznej. Tym razem czekają na Was: seks w toalecie (a jakże), eksplodująca sperma oraz naciskanie klamki jako metoda radzenia sobie ze stresem. Dowiecie się też, kiedy i dlaczego należy uważać na zęby, poznacie strupowy fetyszyzm Paina i zrozumiecie, dlaczego Itachi oddaje tylko w naturze. ^^
Jeśli ktoś nie zrozumiał subtelnych aluzji - tak, ta analiza zdecydowanie nie jest przeznaczona dla osób niepełnoletnich.
Blogasek wciąż znajduje się pod adresem: http://sakura--w--akatsuki.blog.onet.pl
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.


[04] Dlaczego nie robisz mi krzywdy?
No właśnie – po co ja przygotowałam te wszystkie uprzęże, kajdanki, pejcze i wibratory z opcją elektrowstrząsów? T.T

Dzień wstawał powoli, różanopalca bogini jutrzenki zaróżowiała niebo.
O.O A jak się ma to zdanie do sado-masochistycznych fantazji ałtorki realizowanych w tym opowiadanku?Mów za siebie. Mnie to zdanie boli.

Dzień zapowiadał się słoneczny i piękny. Haruno powoli zaczynała się budzić.Tak, a promienie słońca delikatnie przenikały przez ściany jaskini... T.T

Sennie podniosła powieki i ukazując światu piękne źrenice koloru soczystej trawy
A tęczówki miała pewnie czarne jak dupa murzyna po czarnych jagodach.

rozglądnęła się po pokoiku. Obraz był jeszcze trochę zamazany, lecz stawał się wyraźny. Obok jej posłania leżały szaty członków Akatsuki.
Hehe, panowie ofiarowując jej swoje ciuchy sugerują pewnie, że pora brać się za pranie.Albo że durexy im się skończyły.

Powoli ubrała je, tak, aby nie zadać sobie bólu.Założyła „szaty” wszystkich członków?! O.O
Wolę sobie tego nie wyobrażać...

No, dziewięć par pantalonów, białych pończoszek, dziewięć płaszczyków w chmurki, dziewięć kapeluszy jeden na drugi... z sandałami był największy problem, ale w końcu jakoś wlazły.

Po pewnym czasie Haruno dla zabicia czasu zaczęła nucić swoją ulubioną piosenkę. "Aoi aoi ano sora" tak brzmiał refren, ("leć ku wyżynom nieba"- tłumaczenie na polski) który śpiewała jeszcze w Konoha z Ino i Hinatą.
Z całą pewnością tak właśnie było. To, że jest to jedyny fragment piosenki z openingu do „Naruto”, jaki Ałtorka zapamiętała, wcale nie jest powodem by nie chwalić się „znajomością” japońskiego.

Wspomnienia zaczęły przesuwać się jej przed oczami. Pozwoliła jednej malutkiej łezce wypłynąć na jej policzek.
A to nie jest tak, że łzy Marysiek to wybitne indywidualistki i wypływają tylko pojedynczo?Tak, ale muszą mieć na wypłynięcie specjalne pozwolenie. Podpisane wcześniej przez Stephenie Meyer i podpieczętowane przez Miley Cyrus.

I pewnie by się rozkleiła do końca, gdyby nie naciśnięcie klamki.Zapamiętajcie. Za każdym razem, jak będziecie chcieli płakać, ponaciskajcie sobie klamkę. Dobry humor murowany.

Do pokoju wszedł Itachi, osoba, która ostatnio była dla niej najbardziej życzliwa. Spojrzała w jego stronę. Jego oczy pokazywały wymuszaną obojętność, ale tak naprawdę to martwił się o nią.
Oczy Itachiego zawsze zdradzały masę emocji – z tego powodu za plecami przyrównywano go do Dramatycznego Lemura.

- Doozo. Zjedz póki ciepłe.
Używanie japońskich zwrotów w opowiadanku - + 10 do blogaskowego lansu.Mnie kojarzy się to tylko z „do zobaczenia” w wersji slangowej. I tak będę to odczytywać. O.
Noo, w sumie „no to do zo” brzmi jakoś tak z japońska. ^^

- Lider będzie jeszcze chciał coś sprawdzić, więc się przygotuj.Taa, sprawdzić. Pewnie kupił viagrę i chce naprawić wcześniejsze niepowodzenie. :))
Właśnie wrócił aż z dupy, dokąd wybrał się z epicką misją zdobycia legendarnego Kondoma Samojeba.
-(...) Jeżeli lider będzie o coś pytał, odpowiadaj zgodnie z prawdą. Jeśli skłamiesz, zabije Cie.Taka ichniejsza wersja gry „Pytanie czy wyzwanie”, jak rozumiem. ^^

Ale skoro wycierpiałam już to, to przeżyję i wszystko inne. Tylko ile musię jeszcze cierpieć, aby zaznać szczęścia?- zadała sobie pytanie.
A Kalevatar rączki i cycki opadły...

Czas płynął bardzo powoli, sekundy stawały się minutami, minuty godzinami, godziny dniami. Zjadła już zimne śniadanie, popiła gorzką herbatą.
Po kilku dniach ona jeszcze nie zeżarła tego śniadania?!

Haruno lekko przysnęła. Obudziły ją kroki, sugerujące zbliżanie się jakiejś osoby. Przetarła szybko oczy i po chwili do pokoju wszedł Pein. Miał ten swój szyderczy uśmieszek na twarzy.
Prawda, Pain jest szeroko znany z szyderczych uśmieszków i „elofajnego” stylu bycia. W roli kiczowatego badassa wciąż jednak nie prześcignął Posępnego...Ale robił co mógł. W tym celu odwiedził sklep „1001 gadżetów Mhhroocznego Władcy” gdzie zakupił kilka szyderczych uśmiechów – samoprzylepnych, za 2,99/szt.

Spojrzał na Sakurę z pogardą.
- Jesteś silniejsza, niż wyglądasz, ślicznotko.
Następny ślepy. To jakaś epidemia? No, chyba że to było „ironizowanie”.Może on sobie ten szyderczy uśmiech na oczach przylepił. :P
Bo to chyba było raczej szyderstwo w stanie czystym – zakropione do oczu umożliwiało rzucanie pogardliwych spojrzeń. Lider przez niedbalstwo nie skonsultował się z lekarzem lub farmaceutą i nie wiedział, że wśród skutków ubocznych występują ślepota, padaczka, biegunka i absolutna niekanoniczność – a najczęściej wszystko razem. ^^

Tylko nie wiem, czy jesteś wystarczająco dobra aby się do nas przyłączyć. Co prawda, medyczne ninjutsu masz w małym palcu, ale to chyba za mało.Nie opanowałaś jeszcze kamasutry, moja mała. Przykro nam, nie możemy cię przyjąć.
- Mam dobrą kontrolę nad chakrą, pokaże ci.- podeszła do ściany popchnęła ją jednym palcem. Ściana runęła na ziemię, co bardzo spodobało się Peinowi.- A to wszystko za pomocą jednego palca.- Taak? - odparł Pain przeciągle. - A potrafisz za pomocą jednego grosza umyć piętnaście talerzy?
- A co jeszcze potrafisz zrobić za pomocą jednego palca, złotko? – spytał, uśmiechając się obleśnie.
Haruno, gdy tylko wyszła z pokoju, zasłoniła oczy, bo promienie raziły ją w oczy.Coś dziurawa ta ich jaskinia chyba.

Przeszli przez korytarz, weszli po schodach na górę i wyszli na dużą trawiastą łąkę. Było tu ślicznie, latały motyle, ptaki śpiewały.
Aha, taka gejowska polanka, tajne miejsce zebrań – i NIE CHCECIE wiedzieć, co się na nich działo. :)

Pein usiadł na trawie, naprzeciwko Sakury. Zaczął układać kolejność pieczęci. Haruno patrzyła mu w oczy, czekając na rozwój wydarzeń. Nagle poczuła pustkę w głowie,Też mi nowość.

wspomnienia z sali tortur jakby wyparowały. Obudziła się na ziemi, a obok niej siedział Pein i przyglądał się jej. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
No tak, bo po co pamiętać tortury i gwałt, kiedy wokół latają motylki, rosną kwiatki i jest taaaak sŁiTa$nIiiee...
- Wiesz jak słodko wyglądasz, kiedy śpisz? Pewnie zapytasz jak to się stało że leżysz na ziemi?Dałem ci tylko pigułkę gwałtu, to takie nieszkodliwe witaminy...
- Miałaś trening ze mną, trochę za mocno cię poturbowałem i straciłaś przytomność.
- Tak? Nic nie pamiętam. Mogłabym coś zjeść, bo jestem straszliwie głodna.
- Hai, pokażę Ci, gdzie jest kuchnia i łazienka. Najprawdopodobniej chcesz się umyć, zgadłem?
- Skąd wiedziałeś?Może dlatego, że jesteś pewnie po tych torturach cała pokrwawiona, a Lider niekoniecznie musi być fetyszystą zaropiałych strupów?
A nie dlatego, że mycie jest naturalnym i niezbędnym preludium do schodzenia na śniadanie?

Zdziwiła się nieco, że Pein wszystko wie, ale z głodu już po chwili o tym nie pamiętała.
Typowe działanie mózgu Mary Sue. Szybko się przepala, jak mówiłam.

Zrobiła sobie 3 kanapki i postawiła wodę na herbatę.
Trzy godziny później wciąż nie doczekała się żadnego konkretnego efektu. Woda uparcie nie chciała drogą osmozy przeniknąć przez czajnik i dotrzeć do herbaty.

Zjadała wszystko z wielkim apetytem, gdy do kuchni wszedł Deidara. Podszedł do niej, uśmiechnął się szarmancko i dał jej całusa w policzek. Ta uśmiechnęła się do niego i nalała mu herbaty.*Wymiotuje przez tę wszechobecną słodycz*
Od tego ciągłego uśmiechania się zaraz im się mięśnie szczęk uszkodzą.

Haruno wstała od stolika i podeszła do drzwi. Deidara szedł tuż za nią. Po chwili weszli do małego, acz przytulnego pokoiku. Haruno zaścieliła łóżko i usiadła na nim. Dei też został w pokoju. Rozmawiali bardzo długo, śmiali się, wygłupiali.
Smarowali sobie twarze bitą śmietaną, współnie malowali paznokcie i piszcząc z uciechy okładali się swoimi czerwonymi torebkami.

Deidara zaczął coś opowiadać, lecz gdy spojrzał na Haruno, zobaczył, że rożowowłosa zasnęła.Było po 22 po prostu i mózg się jej wyłączył. ^^

Nachylił się nad nią, czuł na twarzy jej równy oddech, Nachylił się jeszcze bardziej i pocałował Sakurę namiętnie w usta.
Nekrofilia!!! Yay!!! :DOto, co mówi swoim wszystkim kochankom: „Leż nieruchomo i przechyl głowę! Yy... a możesz jeszcze nie oddychać?”

[05] "Zabawa" z Deidarą...
Sakura (...) oparła się o zimną ścianę i zaczęła myśleć o Deidarze. Jej myśli powoli stawały się coraz mniej logiczne, co wskazywało na senność dziewczyny. Niedługo po tym zasnęła.Ona ma śpiączkę afrykańską, czy co? o.O
Wychodząc z pokoju, minął się z Deidarą. Chłopak miał niezbyt wesołą minę, wyglądał na zamyślonego. Udawała, że nie wie o co chodzi, ale w jej głowie pojawiła się myśl: "Chce mi TO powiedzieć...".
„TO” - czyli co? „Sakura... jestem gejem?” czy może „Sakura... okres mi się spóżnia... chyba jestem w ciąży?”
Sakura... jestem zakochany w moim chomiku, ale on mnie nie chce!:(”
Gdy zamknął drzwi na klucz zapytała niewinnym głosem:
-Doshita no?
Sakura, jak na prawdziwą medyczkę przystało, co rano pyta wszystkich swoich podopiecznych o stolec. :P

-Sakura, ja... muszę ci coś powiedzieć... No, tak właściwie, to... Jakby... -chłopak zaczerwienił się lekko i poplątał w swojej wypowiedzi. W końcu wyszeptał- Kocham cię.
Epicki coming-out Deidary jest epicki, mówcie co chcecie.Deidara spłonił się dziewiczym zaiste rumieńcem, niczym panna, co kocha pierwszy raz... ;))

-Być może nie czujesz tego samego co ja, ale proszę, odpowiedz. Czy... czujesz coś do mnie?
- Hmm... tak jakby... litość i odrazę?Oraz delikatną nutkę niesmaku.

Gdy tylko Sakura "odkleiła" się od niego, wpił się w jej malinowe usta, namiętnie całując. Początkowo Haruno się opierała, ale kiedy poczuła język chłopaka, próbujący dostać się do jej ust, poddała się. Rozchyliła lekko wargi, pozwalając blondynowi na penetrowanie jej jamy ustnej.
Deidara czym prędzej przywdział pożyczony od Snape'a lateksowy kombinezon grotołaza i dzielnie zapuścił się w głąb przewodu pokarmowego Sakury.Deidara po prostu skończył zaoczny kurs stomatologiczny i chciał sprawdzić na niej swoje nowe umiejętności. :))

Ręce jasnowłosego zsunęły się z pleców ukochanej i "wpełzły" pod jej bluzkę. (...) W tym czasie Deidara próbował rozsunąć zamek w bluzce Sakury, jednak bezskutecznie.
Biedny Deidara – aż do tej chwili nie zdawał sobie sprawy ze swojego porażenia mózgowego. :(I tego, że jest zombie. Skoro mu ręce same pełzają... :P

Zostali tylko w bieliźnie, co nieco przerażało Sakurę, ale nie tak by nie mogła nad tym zapanować.
Bo widok od miesięcy niepranej męskiej bielizny jest przerażający – majtki Deidary zdawały się posiadać własną osobowość. Jakoś tak dziwnie wybrzuszały się z przodu, jakby w środku coś ożyło...

Po omacku otworzyli drzwi i znaleźli się w łazience.
Seks w łazience – OŁ JE!!! :DJa nie wiem, co może być erotycznego w zimnych, twardych kafelkach, na których się tylko można poślizgnąć i nabić sobie guza, ale są różne fetysze...
Wiesz, to chyba echo tych pierwszych seksualnych doświadczeń w postaci obściskiwania się w gimnazjalnym kiblu po wuefie.

Deidara zatrzasnął drzwi nogą i popchnął dziewczynę do wanny.
Słusznie, najwyższa pora, by dziewczyna w końcu się umyła.
Dopiero tam pozbył się jej stanika. Widząc jędrne piersi, zamruczał cicho i zaczął wodzić językiem po nich. Teraz nie powstrzymywał już Sakury przed jękami rozkoszy.
Skubany wiedział, że w łazience jest lepsza akustyka i dźwięk rurami daleko się niesie. A w sąsiedniej łazience reszta wesołej paczki pewnie pilnie przylepiała do nich uszy i dziarsko sobie... ekhm.Deidara ma po prostu fetysz deski klozetowej, tak jak Kamiennojedwabny Snape.

Tymczasem jego języki na dłoniach wsunęły się do majtek Haruno i zaczęły pieścić jej łechtaczkę.
Same języki – jak rozumiem, dłonie wciąż pozostały na plecach dziewczyny.Mówiłam, następny zombie. Może one wszystkie mogą tylko w łazience? Większa wilgotność działa pobudzająco na ich... możliwości, czy co? o.O

Dziewczyna wydawała z siebie ciągłe jęki, chcąc pokazać światu jak jest "torturowana".
Świat pokiwał głowa z politowaniem i zajął się ciekawszymi rzeczami – na przykład kibicowaniem w Grand Prix Dryfu Kontynentalnego.A Wszechświat zniesmaczony wpatrywał się pilnie w czarne dziury, zatykając uszy zatyczkami z meteoroidów.

Nagle pieszczoty ustały, ale za to ani ona ani on byli całkowicie nadzy.
To jest jak dotąd najbardziej nowatorska konstrukcja gramatyczna w tym blogasku. Kto da więcej?

Chłopak obrócił ukochaną tak, by mogła mu się odwdzięczyć tym samym
Eee... jak konkretnie Deidara wyobraża sobie lizanie jego łechtaczki?No wiesz... w sumie nie wiemy, co on tam chował pod szatą... :P

- teraz ona leżała na górze. Kompletnie nie wiedząc co robić, zadziałała pod wpływem impulsu. Wzięła do ręki jego członka i włożyła do ust, krzywiąc się z obrzydzenia.
XD XD XD

Ale już to sprawiło, że chłopak wydał z siebie odgłos, który można było uznać za oznakę rozkoszy.
Można było uznać go też za „AAARGH, zęby, uważaj na zęby!!!”, ale Sakura wolała wersję optymistyczną.
Sakura lizała jego penisa, sprawiając, że jęki Deidary były akompaniamentem dla ich "zabawy".
- O bogowie, ratujcie, ona go zaraz odgryzie – pojękiwał Deidara cichutko, ale jego uda skutecznie tłumiły wszelkie dźwięki docierające do uszu Sakury.

Jednak wszystko dobre co się szybko kończy...
W tym kontekście to brzmi nieco żałośnie, prawda?W końcu w łazience rozległo się ciche „chrup!” ^^

Gdy jego członek stał się napięty,
Jak struna. I tak samo gruby. :>

Haruno zgięła i rozkraczyła nogi, tak by blondyn mógł się pomiędzy nimi położyć. Teraz w łazience było tak cicho, że cisza dzwoniła w uszach.
I tylko odległe echo zbiorowego posapywania grupki wesołych kryminalistów niosło się rurami w dal. Ech, jakiż to piękny obrazek... *ociera łezkę*Deidara, początkujący stomatolog, teraz uczy się odbierać poród, najwyraźniej. Tylko ta cisza mnie trochę niepokoi,

Powietrze było tak napięte jakby mogło zaraz pęknąć jak bańka mydlana...Raczej jak prezerwatywa.
Której oczywiście nie używają. Cóż, Sakura najwyraźniej „jest otwarta na przyjęcie daru potomstwa”. ;)

Gdy nieznacznie kiwnęła głową, ostrożnie wszedł w dziewczynę. Powoli poruszał się, chcąc zadać jak najmniej bólu. Nie wiedział jednak, że Haruno nie czuje niczego takiego, po torturach Lidera.
Taa, po straszliwym zwisie Lidera Sakura, by cokolwiek w ogóle poczuć, do końca życia będzie zdana na kabaczki.
Ich ciała pokryły się kropelkami potu, gdy Deidara głębiej wchodził w ciało Sakury.
Odważnie zapuszczał się tam, gdzie nie stanęła jeszcze stopa żadnego śmiałka – do krętych korytarzy jelita cienkiego.Powoli torował sobie drogę do żołądka. :D

Nagle oboje krzyknęli- doszli w tym samym momencie.
Sakura – do orgazmu, Deidara – do migdałków.

Przyspieszone oddechy i serca zdawały się połączyć w jedność. Nasienie chłopaka eksplodowało w dziewczynie tak nagle, że kopnęła kurek od zimnej wody, przypadkowo ją odkręcając.
Taa, aż jej nosem poszło...
Oo, to Deidara nawet spermę ma wybuchową? Nie trzeba było jeść tyle tej eksplodującej gliny... -.-Eksplodowało, rozrywając jej ciało i sprawiając, że serce wylądowało gdzieś razem z płucami, co można wywnioskować z początku zdania. ;]

Na dwoje połączonych ze sobą ludzi spłynęła fala lodowatej wody.
Tak to się chyba psy traktuje, nie? Chociaż w tym kontekście... mała różnica. :/

Po chwili oboje nie byli już prawie mokrzy,To zdanie też jest niezłe. ^^

Sakura rzuciła się na podłogę w poszukiwaniu bluzki, i już ją ubierała, gdy do pokoju wszedł Itachi. Popatrzył zdziwionym wzrokiem na parę, w pośpiechu ubierającą ostatnie części ubioru.
Sakura wiązała kokardki butom, a Deidara przystroił swoją koszulę w kapelusz i szalik.
Wystarczyło jedno spojrzenie i zrozumiał co się stało.
„Fetyszyści tekstylni...”
31.10.2008 r.
Dzisiaj miałam super "zabawę" z Deidarą... no nie wiem, może zmienię zdanie co do niego...
Bo w sumie to dalej go nienawidzę, ale to jeszcze nie powód, by nie dać się przelecieć, prawda?Bo orgazm z rana jak śmietana! ;))

Nie jest dla mnie zwykłym przyjacielem, ale nie jest też kimś normalnym.
*facepalm*
No tak, facet z gębami na dłoniach i eksplodującą spermą z pewnością nie jest normalny. Gratulujemy dedukcji.

Wybiegła na korytarz, a to co ujrzała... Itachi trzymał Deidarę za płaszcz i przyciskał do ściany.
-Co ty jej zrobiłeś!? Przecież... gdyby chciała coś takiego robić to...
-To co!? -wykrztusił Deidara- Z tobą? Mylisz się.
-Itachi! Zostaw go.
-Bo co? Co za to dostanę?
- Gumę kulkę. Pasuje?
- Ale tylko truskawkowa.
-To.
Podeszła do niego i uderzyła z pięści w policzek.
TAA... OCZYWIŚCIE... Itachi wcale nie jest znany jako najszybsza postać w tej mandze. =.=''

Chłopak wylądował na drugim końcu korytarza, jakieś pięćdziesiąt metrów dalej. Popatrzył z nienawiścią na Sakurę i poszedł.
Bo uderzony przez jakąś niewyżytą siksę Itachi nigdy nie oddaje – prymitywne pojęcie zemsty jest mu obce.Bo on jest dżentelmenem i oddaje tylko w naturze.

Za to dziewczyna zabrała nieprzytomnego blondyna do siebie i położyła na łóżku.
To Itachi oberwał, ale Deidara zemdlał? O.oZ wrażenia zemdlał, rozumiesz. Wrażliwiec. ^^

[06] Namida...
Tymczasem Haruno zaczęła jęczeć i kręcić się. Nagle krzyknęła i obudziła się z krzykiem. Była cała spocona, a jej oczy wyrażały przerażenie. Deidara podbiegł do do niej. Gdy go ujrzała przeraziła się jeszcze bardziej. Krzyknęła tak głośno, że po 2 sekundach całe Akatsuki było w jej pokoju.
Wszyscy przybiegli z nadzieją na kontynuację wczorajszego darmowego pornosa.I wszyscy zmieścili się w jej pokoju? Niezłe areały tam mają, w tej grocie. :))

Wszyscy mieli w oczach zdziwienie.
Zetsu skrzętnie rozprowadzał wśród towarzyszy aplikowane doocznie Zdziwienie (5 zł/15 ml).

- Doshita no?
Kogo tam znowu te stolce tak fascynują?

Coś ci zrobił Deidara?! Już nie żyjesz idioto!...- kryknął Itachi i już miał dowalić członkowi klanu Nendo
A któż to taki?Ale w sensie, że ten „krykający”?

- Nic mi nie jest i to nie wina Deidary. Idźcie z tąd. Nie ma się na co patrzyć.
- Tak, proszę pani. Przepraszam panią – odpowiedział zbesztany Pain i ciągnąc za rękaw ciekawskiego Madarę, cichutko opuścił pokój.
(„Z tąd”. ZNOWU. T.T)

- Ale jesteś pewna?Powiedz, co Ci zrobił ten niegrzeczny chłopczyk! Ze szczegółami! – ślinił się Lider.
- Hai, idźcie z tąd.- Wszyscy z niechętnymi minami wyszli z pokoiku.A mieli taką nadzieję na powtórkę z rozrywki...
- Coś się stało?
- Tak, miałam yochimu.
Eee... to jakieś fachowe określenie na nocne moczenie się?

- Nic nie będzie dobrze!- wykrzyknęła Sakura i wybiegła z pokoju.Zastanawiała się pewnie, czy w najbliższej aptece dostanie test ciążowy. >.<

Na ostatnim zakręcie wpadła na kogoś. Spojrzała do góry. Przed nią stał Itachi. (...)
- Hai, miała yochimu o moim przyjacielu... Muszę go uratować!
- Hej hej, powoli. Musisz to zgłosić liderowi, bo inaczej się wkurzy...
- Nie mam na to czasu. Albo idziesz ze mną, albo zejdź mi z drogi.
No jassne, kto by się tam przejmował Painem. W końcu to tylko uważający się za boga psychol, który w pojedynkę podbił cały kraj.

Kierowali się w stronę gór. Chwilę im zeszło przebycie tego odcinka, ale już po chwili ujrzeli swoją dawną wioskę.
- Hai, Konoha Garuke.
Eej, chyba GPS im szwankuje – z tego, co wiem, oboje pochodzili z Konoha Gakure.Kto by się przejmował takimi niuansami, kiedy ratuje przyjaciela... XD

- Pospierzmy się.
Ale że co? Itachiego naszło na jakąś szybką przepierkę czy jak?

Zaczęli biec w kierunku jednej z uliczek.
Po drodze machali wesoło do mieszkańców, a ci słali im szerokie, przyjazne uśmiechy.Po czym wspólnie zaśpiewali piosenkę z początku „Pięknej i Bestii” Disneya.

Szybko wybiegli z domu i pobiegli w stronę jego ulubionego jeziorka. Często tam przesiadywał, spędził tam połowę swojego życia.
Coś jak jakiś żul, prawda?

Udało im się to w siedem minut. Pod koniec wielkiego lasu ujżeli dwóch walczących ninja. Jeden z nich był już bardzo wykończony, drugi trochę mniej. Jeden z nich postanowił wszystko zakończyć. Podbiegł do blondwłosego i uderzył go z całej siły. Chłopaka wybiło wysoko do góry. Spadał powoli.
Wirował w powietrzu jak śnieżynka, unosił go wiatr...

Wkońcu wpadł w głębinę wody. Tonął coraz głębiej i nie odzyskiwał przytomności. Haruno kiwnęła do Itachiego. Ten podbiegł do wężowatego (Orochimaru) i zaczęli walczyć.
Kto się założy, że za chwilę Sakura będzie ratować przed Orochimaru chudy tyłek Itachiego? -_-''

Tymczasem Sakura zanurkowała pod wodę i wypłynęła na powierzchnię.
- Naruto, obódź się. Wstawaj NARUTO!
Naruto wyniośle ignorował prośby wyrażane w tak nieortograficzny sposób. W końcu trzeba mieć do siebie trochę szacunku, dattebayo!

Nie zostawiaj mnie. Naruto... zaraz puls.- Haruno zaczęła szukać pulsu na nadgarstku, nie mogła go wyczuć.
Sakura błyszczy wiedzą medyczną jako to słońce na niebie...Cud, że znalazła nadgarstek.
... A może to nie był NADGARSTEK? ^^

Rozpoczęła masarz serca.
Bezzwłocznie postanowiła przerobić go na podroby. Słusznie, co się dobre mięsko będzie marnować.A później wyjechała do Anglii i rozkręciła biznes pasztecikowy wraz z miejscowym golibrodą.

"Dobra zostaje metoda usta - usta" pomyślała Sakura. Nachyliła się nad blondasem i... pocałowała go.
Taak, bo przecież na tym właśnie polega metoda usta – usta. Dobrze, że mu jeszcze laski nie zrobiła. :/

Chłopak zaczął się krztusić wodą.Pieprzona Śnieżka się znalazła.

Zerwał się na równe nogi i spojrzał na Sakurę.
- (...) Czemu jesteś w płaszczu Akatsuki?
(...)
- Już mnie nic nie łączyło z wioską. Poza tym nie miała mi za wiele do zaoferowania. No ale skoro żyjesz to my już pojdziemy. Itachi! Zostaw go sobie na później.
- Itachi! Do nogi! - warknęła Sakura, a Itachi przybiegł do niej bezzwłocznie, radośnie merdając ogonem i obśliniając jej ubranie.- Zostaw go sobie na później! Nie jedz wszystkiego od razu!

Tym razem Sakura biegła z tyłu. Nie chciała, żeby Itachi widział jej łez.
Nie prościej było tego łeza schować do kieszeni?Może był za duży. Czymkolwiek był.

Haruno wytarła łzy i dopiero wtedy zauważyła, że Itaś (ooo... Itaś^^)
( zaiste, ooo... =.='')
- Ooo... – jęknęła Pigmejka, waląc głową w biurko.

jest ranny.
- Stój. Uleczę Cię. Czemu mi nie powiedziałeś?
- Eh... to nic, nie boli. Ała.
- Booli! Buu... - Itachi rozryczal się rozpaczliwie, łykając smarki i przyciskając drobne piąstki do łzawiących obficie oczu. Uspokoił się dopiero gdy Sakura nalepiła mu na skaleczony paluszek plaster z dinozaurami.Podmuchała, pocałowała, a do buzi wsadziła mu truskawkowego lizaka.

- Dlaczego nie zabiłeś Sasuke?- zapytała Itachiego o coś, czego nikt inny by jej nie powiedział.
Nie? Dziewczyno, o tym to już nawet Pudelek nie chce pisać.
- (...) Pospieszmy się, Lider pewnie zaraz się kapnie, że nas nie ma. A poza tym, jestem głodny.Bo Itachi zabija tylko po obfitym obiedzie. T.T
###
W Konoha:
- Babciu Tsunade, Sakurę nie porwali. Ona... odeszła.
- Nani? Tylko nie mów mi że do...
- ... Niestety. Dała się nabrać tej bandzie tajwańskich pedofili podających się za Akatsuki. Wygląda na to, że nie ma dla niej nadziei.

- Hai. Sakura przyłaczyła się do Akatsuki.- Tsunade walnęła pięścią w biórko.
- Shizune!
- Hai?
- Zwołaj wszystki ninja z naszej wioski.
- Yoshi!- odpowiedziała jej i wybiegła z bióra Piątej.
Biórko. Bióro. Jeżu, dopomóż...

2.11.2008r.
Ach, jak on mógł mnie tak nazwać. Więcej Ci nie pomogę Naruto!
Foch. Definitywny foch z przytupem.I melodyjką.

Ale przynajmniej dowiedziałam się czegoś o Itachim. Bardzo go polubiłam. Jest taki słodziutki :).
Rzeczywiście, jak cukiereczek. Sasuke świadkiem. Jego zamordowana rodzina też.Słodziutki. Tylko go ssać. ;>

Dalszy ciąg rozczulających przygód Sakury i bardzo złych opisów seksu - już za tydzień! :)

18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Postanowiłam jednak w miarę czasu i możliwości komentować waszą pracę, bo stwierdzam, że jest tego zdecydowanie warta. Trzymam kciuki za kolejną, błyskotliwą analizę a co do tej to kilka momentów tak mnie rozbawiło, że prawie spadłam z krzesła.
"Podmuchała, pocałowała, a do buzi wsadziła mu truskawkowego lizaka." - zapisałam sobie to na pamiątkę xD
ps. ja też chcę gumę kulkę...
pozdrawiam/
*Lan Er*

t4ll pisze...

Jak Ałtorce dobrze pójdzie, to Sakura się rozpędzi i każdy bohater się załapie na igraszki z nią, nawet Rock Lee.
Chociaż wyobrażenie sobie tego będzie straszne. -_-'

Anonimowy pisze...

Loling xD
Dalsze części tego nieszczęsnego ficzka są jeszcze lepsze. Nie zawiedźcie mnie xD.

Anonimowy pisze...

Twój blog został nominowany do DEBIUTU ROKU. Więcej informacji na portalu o blogach : www.pulsreklamy.pl/pages/ptp.php?refid=velours (usuń spacje)

Av. pisze...

'Dzień zapowiadał się słoneczny i piękny. Haruno powoli zaczynała się budzić.
Tak, a promienie słońca delikatnie przenikały przez ściany jaskini... T.T'


Czemu tu jest to potworne 'T.T' ? :C Przecież to bezcześci komentarz! Byłoby tak pięknie.
W ogóle za dużo emotek w analizie.

'Jeśli ktoś nie zrozumiał subtelnych aluzji - tak, ta analiza zdecydowanie nie jest przeznaczona dla osób niepełnoletnich.'

Jakby ktoś zwracał na to uwagę... xD To co ja mam powiedzieć o Szukaniu Seksu między Wierszami? xD

Analiza jest za długa. Gdzieś w połowie zacząłem się nudzić, można było to podzielić na więcej części (standardowa analiza ma 11 stron w wordzie, czcionką 11).

Ale podsumowując, fajnie.

Aquilla pisze...

Avenitr ale też masz się czego czepiać. Skąd ty masz takie wytyczne co do długości i emotek. Szkoda, że nie podałeś jeszcze ile słów powinna zawierać standardowa analiza :P. Jeżeli dajesz radę przeczytać na raz tylko te ok. sześciu stron, to możesz sam sobie podzielić analizę. Jednego dnia przeczytaj pierwszą połowę, drugiego drugą i tyle. Ja akurat chętnie czytałabym jeszcze dłuższe analizy, więc daje taki swój głos przeciw twojemu, żeby dnie było żadnego skracania analiz.
A emotki nie są złe. Najbardziej podobało mi się ich zastosowanie w tym miejscu:

- teraz ona leżała na górze. Kompletnie nie wiedząc co robić, zadziałała pod wpływem impulsu. Wzięła do ręki jego członka i włożyła do ust, krzywiąc się z obrzydzenia.

XD XD XD


To w połączeniu z następnym komentarzem Kalevatar o interpretacji powodu wydania takiego pięknego dźwięku przez Deidare zrzuciło mnie z krzesła.

Jak już sugerować to też sobie coś zasugeruje analizatorkom. Zwróćcie uwagę też na komentarze czytelniczek bloga o Sakurze. Niektóre powalają poziomem inteligencji np. niejaka yuuki o seksie w śpiworze do ałtorki:

"Ooooooo to było coś potężnego! Wow! Zebyście widziały moją mine!!! Im dalej tym oczy większe xDD Opisywałaś to tak ,że teraz mam wrażenie ,że jużto przeżyłaś(Sory, jestem szczera)!"

Padłam XD

Anonimowy pisze...

Oni dalej mieszkają w grocie?
W grocie z łazienką, bieżącą wodą oraz oddzielnymi pokojami?
Jeśli byłyby tam kaloryfery, to żyć, nie umierać.

jasza

Av. pisze...

@Aquilla

Komentarze są zwykle po to, żeby się do czegoś przyczepić i coś pochwalić. Nie ma sensu pisać, jeśli nie mamy nic konstruktywnego do powiedzenia.

Napisałem o długości analizy (te 11 stron), gdyż działa to nie tylko na mnie, a ogólnie psychikę czytelnika. Większość osób przy dłuższym czytaniu kolorowych liter na czarnym tle, po jakimś czasie dostanie bólów głowy. Tak to działa.
Co więcej, jeśli analiza jest krótsza, pozostawia pożądany niedosyt.

Emotki nie są złe. To ich nadmiar boli, a jest ich zbyt wiele.

Myślę, że nie tyle się czepiam, co daję rady, bo PLUS nadal jest na etapie rozwoju i teraz potrzebuje głównie rad.

Żeby nie było, że nie mówię nic miłego:
podobało mi się!

Anonimowy pisze...

Istna rzez na jezyku polskim. o_O

@Av. podaj mi odnosnik do norm analiz.

Pigmejka pisze...

Dziękujemy wszystkim serdecznie za miłe słowa! :D *ściska, rozdaje całusy, roni samotne kryształowe łzy wzruszenia*
A Av. wyraził swoje zdanie, do czego ma prawo. PLUS dziękuje za opinię.
Pamiętajcie, każde wasze słowo jest dla nas ważne. :)))

Aquilla pisze...

Oj Av. byś się przyznał, że tak sobie wymyśliłeś te 11 stron i inne rzeczy o standardowej analizie, albo podał kto ustalił takie wytyczne. Pierwszy raz zetknęłam się z takim stwierdzeniem i też wyraziłam swoją opinię, że taka długość analizy jest odpowiednia. Nie wiem ile ty widzisz tutaj stron, ale mi się wydawało wcześniej, że coś koło 13, a skoro po połowie się znudziłeś to co? Radzisz pisać analizy na 6 stron?

"@Av. podaj mi odnosnik do norm analiz."
Przyłączam się do tej prośby.

"Większość osób przy dłuższym czytaniu kolorowych liter na czarnym tle, po jakimś czasie dostanie bólów głowy. Tak to działa."
Skąd wiesz? Robiłeś jakąś ankietę?

"daję rady, bo PLUS nadal jest na etapie rozwoju"
No tak, ograniczenie emotek spowoduje na pewno przejście na wyższy poziom :P

Zadałam sobie trud i sprawdziłam na ile stron wypadła ta analiza naprawdę. Zdziwisz się Av. bowiem word podał, że ma właśnie idealnie 11 stron, czcionka 11 tak jak sobie życzysz, oczywiście usunęłam puste przerwy, które dziewczyny robią żeby było bardziej przejrzyście, bo wliczanie ich do długości byłoby nie na miejscu.

Nie to Av. że coś do ciebie mam. Bez urazy. Po prostu mam inne zdanie na ten temat. Dla mnie najważniejsza jest treść analizy, a nie to czy ma stron 11, czy 15. Albo czy ma o dwie emotki za dużo. Mi się podoba tak jak jest teraz.

Av. pisze...

Mam się tłumaczyć z pozytywnego komentarza?! Ej, bez kpiny! O.o

Siedzę w tym wystarczająco długo, MnG nie jest moim debiutem analizatorskim, bo zajmowałem się takimi rzeczami dużo wcześniej, więc z łaski swojej "nie uczcie ojca dzieci robić".

'Skąd wiesz? Robiłeś jakąś ankietę?'
to jest wręcz aŁtorkowe pytanie, bo widać, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Na mózg człowieka siedzącego przed monitorem działa wiele bodźców, a białe litery na czarnym tle rozpraszają i prowadzą do wyczerpania psychicznego. Między innymi dlatego książki są drukowane na białym papierze.

"No tak, ograniczenie emotek spowoduje na pewno przejście na wyższy poziom :P"
na pewno sprawi, że komentarze zyskają użyteczny jad, gdyż emotka użyta w złym momencie psuje całość. Przypominam, że jedną z rzeczy, z którymi walczy analizator (z definicji) to właśnie nadmiar emotek.

"Zdziwisz się Av. bowiem word podał, że ma właśnie idealnie 11 stron, czcionka 11"
Nie zdziwię się, bo nigdzie nie twierdziłem, że ta analiza wykracza poza normę z długością. jedynie wydała mi się za długa i uznałem, że w pewnym momencie zrobiła się nudna. To było subiektywne wrażenie.
Co do tych pustych przerw - one też się liczą (analiza ma 11 stron, nie ciąg tekstu).

Kończąc grafomańską kłótnię (bo znając życie mój komentarz obfituje w powtórzenia), zapytam:
czy ja, osoba - przynajmniej tak mi się wydaje - dużo bardziej doświadczona w analizowaniu nie mogę dać P.L.U.S. kilku przydatnych rad?
Co więcej, nie napisałem, że analiza jest do dupy i należy się jej pozbyć, a zwróciłem uwagę na to, co mi się osobiście nie spodobało, a Aquilla rzuciła się na mnie niczym wierna fanka broniąca dzieła swojej ulubionej aŁtorki. Tylko nie używała falistego pisma.

Więcej myślenia, bo nie napisałem o analizie nic naprawdę negatywnego.

Lee pisze...

O, będzie następna część? Bo to chyba Wasza najlepsza analiza, więc ciąg dalszy by się przydał.
Zwykle nie ruszam się z mojej ulubionej analizatorni, bo tylko tamta mnie dotąd śmieszyła, ale to było coś xD Szczególnie to wkładanie rąk w pierwszej części.
Trzymajcie tak dalej!

Kalevatar pisze...

Pax, pax między chrześcijany! Wymiana opinii i zastrzeżeń jest oczywiście rzeczą bardzo dobrą i potrzebną, ale akurat ta zdaje się zmierzać prostą drogą ku flamewar'owi, czego wolałybyśmy uniknąć - dlatego proponuję zakończyć dyskusję w tym momencie. Bardzo dziękuję.

Av, myślę, że gdybyś swoje uwagi wygłaszał w sposób mniej protekcjonalny, byłyby one odbierane jedynie merytorycznie, a nie awanturniczo. Tym niemniej postaramy się zrobić coś z kolorami i czcionką na blogu, bo obecny układ rzeczywiście jest dość jaskrawy i może utrudniać czytanie.

Dziękuję za uwagę i zapraszam w czwartek na następną analizę.

Aquilla pisze...

Też uważam, że dalsze ciągnięcie tej dyskusji nie ma sensu, dlatego zabieram głos już naprawdę ostatni raz w tej sprawie. Muszę jeszcze coś napisać, bo Av. próbuje zrobić ze mnie idiotkę. Zdaje się, że niechcący wywołałam tu małą wojenkę i jest mi teraz głupio. Nie wiedziałam, że kilka pytań o to skąd Av. wziął te normy analizy wywołają taki wybuch złości z jego strony. Może i byłam trochę złośliwa Ale po prostu ciężko się powstrzymać kiedy ktoś myśli, że jest taki boski, że może wyznaczać i narzucać standardy. To jest dopiero wysokie mniemanie o sobie. On pisze 11 stron analizy, więc tyle powinna mieć standardowa analiza. I do tego jeszcze jego blog ma czarne tło z białymi literami (no może prawie białymi bo wchodzą co prawda w odcień szarości), a pisze, że białe litery na czarnym tle rozpraszają. Skoro białe tło i czarne litery są najlepsze to dlaczego u siebie tak nie ma.

"to jest wręcz aŁtorkowe pytanie, bo widać, że nie masz pojęcia o czym piszesz"
Tak się składa, że wiem i nie ma potrzeby od razu rzucać się z obelgami. Jeżeli ktoś korzysta z komputera tak jak powinien to głowa go nie rozboli i nie ma znaczenia czy czyta kolorowe litery, czy gra w bardzo migającą grę.

"białe litery na czarnym tle rozpraszają i prowadzą do wyczerpania psychicznego. Między innymi dlatego książki są drukowane na białym papierze."
A ja myślałam, że chodzi o względy ekonomiczne, a nie o to, że ktoś się przejmuje naszym zdrowiem. Cóż..

"Nie zdziwię się, bo nigdzie nie twierdziłem, że ta analiza wykracza poza normę z długością."
No to ja nie wiem co jest zaszyfrowane w tym zdaniu: "Analiza jest za długa. Gdzieś w połowie zacząłem się nudzić, można było to podzielić na więcej części (standardowa analiza ma 11 stron w wordzie, czcionką 11)." jak nie to, że analiza jest za długa i lepiej jakby została skrócona do 11 stron, czcionką 11. Jeżeli nie o to chodziło to po co pisałeś o tych 11 stronach.

"Aquilla rzuciła się na mnie niczym wierna fanka broniąca dzieła swojej ulubionej aŁtorki."
Av. jaki ty jesteś biedny i skrzywdzony. Ja wyrażam tylko swoje zdanie, że dobrze mi się czyta tego bloga, ba... nie wiem jak przeżyje to twoja duma, ale tekst jest nawet lepiej rozmieszczony niż na twoim, bo jedną linijkę można przeczytać jednym spojrzeniem, więc wystarczy tylko przesuwać spojrzenie w dół i wzrok się mniej męczy.

Dobra Av. nie będę dalej kontynuować tego teatrzyku, bo z dyskusją na temat analizy powoli przestaje mieć to związek. Nie lubię jak ktoś uważa ludzi za głupków i myśli, że co by nie napisał, to wszyscy mu uwierzą na słowo, bo on jest przecież najmądrzejszy.

Anonimowy pisze...

Z Sakury taki medyk jak z koziej dupy trąba XD
@Aquila dobrze mu napisałaś, av. myśli, że jest najbardziej zajebisty ze wszystkich analizatorów.

Cheshire. pisze...

Przepraszam? Postoję. Ne, nie dam rady, right. Jest trzecia w nocy, miałam wyłączyć laptopa i przetrawić tę parę godzin z jakąś książką, ale nie, trafiłam tutaj i... sąsiedzi mnie zabiją. Brzuch mnie już boli od śmiania się, jakbym była na po porządnym joincie. Jesteście genialni, nie przestawajcie.

Mikołaj Walijski pisze...

Jak zwykle cudowne, ale coś pominęłyście
"Nie zostawiaj mnie. Naruto... zaraz puls"
Co? Przyjedzie?

" Hai. Sakura przyłaczyła się do Akatsuki"
Cokolwiek to "przyłaczyła" znaczy.

"Zwołaj wszystki ninja z naszej wioski"
Wszystki ninja? Zrozumiałbym "wszystek", chociaż może Wszystki Ninja to jakaś postać, o której nie wiem?

Uch, z moim tempem czytania za rok powinienem być już na bieżąco.

Pozdrawiam
Mikołaj