czwartek, 26 listopada 2009

Z pamiętnika Różowej Landrynki, czyli Sakura w Akatsuki - część 2

-->
Witajcie, Drodzy Czytelnicy!
Zgodnie z zapowiedzią, w tym tygodniu kontynuujemy analizowanie seksualnych podbojów niewyżytej Sakury w organizacji zdecydowanie paraterrorystycznej. Tym razem czekają na Was: seks w toalecie (a jakże), eksplodująca sperma oraz naciskanie klamki jako metoda radzenia sobie ze stresem. Dowiecie się też, kiedy i dlaczego należy uważać na zęby, poznacie strupowy fetyszyzm Paina i zrozumiecie, dlaczego Itachi oddaje tylko w naturze. ^^
Jeśli ktoś nie zrozumiał subtelnych aluzji - tak, ta analiza zdecydowanie nie jest przeznaczona dla osób niepełnoletnich.
Blogasek wciąż znajduje się pod adresem: http://sakura--w--akatsuki.blog.onet.pl
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.


[04] Dlaczego nie robisz mi krzywdy?
No właśnie – po co ja przygotowałam te wszystkie uprzęże, kajdanki, pejcze i wibratory z opcją elektrowstrząsów? T.T

Dzień wstawał powoli, różanopalca bogini jutrzenki zaróżowiała niebo.
O.O A jak się ma to zdanie do sado-masochistycznych fantazji ałtorki realizowanych w tym opowiadanku?Mów za siebie. Mnie to zdanie boli.

Dzień zapowiadał się słoneczny i piękny. Haruno powoli zaczynała się budzić.Tak, a promienie słońca delikatnie przenikały przez ściany jaskini... T.T

Sennie podniosła powieki i ukazując światu piękne źrenice koloru soczystej trawy
A tęczówki miała pewnie czarne jak dupa murzyna po czarnych jagodach.

rozglądnęła się po pokoiku. Obraz był jeszcze trochę zamazany, lecz stawał się wyraźny. Obok jej posłania leżały szaty członków Akatsuki.
Hehe, panowie ofiarowując jej swoje ciuchy sugerują pewnie, że pora brać się za pranie.Albo że durexy im się skończyły.

Powoli ubrała je, tak, aby nie zadać sobie bólu.Założyła „szaty” wszystkich członków?! O.O
Wolę sobie tego nie wyobrażać...

No, dziewięć par pantalonów, białych pończoszek, dziewięć płaszczyków w chmurki, dziewięć kapeluszy jeden na drugi... z sandałami był największy problem, ale w końcu jakoś wlazły.

Po pewnym czasie Haruno dla zabicia czasu zaczęła nucić swoją ulubioną piosenkę. "Aoi aoi ano sora" tak brzmiał refren, ("leć ku wyżynom nieba"- tłumaczenie na polski) który śpiewała jeszcze w Konoha z Ino i Hinatą.
Z całą pewnością tak właśnie było. To, że jest to jedyny fragment piosenki z openingu do „Naruto”, jaki Ałtorka zapamiętała, wcale nie jest powodem by nie chwalić się „znajomością” japońskiego.

Wspomnienia zaczęły przesuwać się jej przed oczami. Pozwoliła jednej malutkiej łezce wypłynąć na jej policzek.
A to nie jest tak, że łzy Marysiek to wybitne indywidualistki i wypływają tylko pojedynczo?Tak, ale muszą mieć na wypłynięcie specjalne pozwolenie. Podpisane wcześniej przez Stephenie Meyer i podpieczętowane przez Miley Cyrus.

I pewnie by się rozkleiła do końca, gdyby nie naciśnięcie klamki.Zapamiętajcie. Za każdym razem, jak będziecie chcieli płakać, ponaciskajcie sobie klamkę. Dobry humor murowany.

Do pokoju wszedł Itachi, osoba, która ostatnio była dla niej najbardziej życzliwa. Spojrzała w jego stronę. Jego oczy pokazywały wymuszaną obojętność, ale tak naprawdę to martwił się o nią.
Oczy Itachiego zawsze zdradzały masę emocji – z tego powodu za plecami przyrównywano go do Dramatycznego Lemura.

- Doozo. Zjedz póki ciepłe.
Używanie japońskich zwrotów w opowiadanku - + 10 do blogaskowego lansu.Mnie kojarzy się to tylko z „do zobaczenia” w wersji slangowej. I tak będę to odczytywać. O.
Noo, w sumie „no to do zo” brzmi jakoś tak z japońska. ^^

- Lider będzie jeszcze chciał coś sprawdzić, więc się przygotuj.Taa, sprawdzić. Pewnie kupił viagrę i chce naprawić wcześniejsze niepowodzenie. :))
Właśnie wrócił aż z dupy, dokąd wybrał się z epicką misją zdobycia legendarnego Kondoma Samojeba.
-(...) Jeżeli lider będzie o coś pytał, odpowiadaj zgodnie z prawdą. Jeśli skłamiesz, zabije Cie.Taka ichniejsza wersja gry „Pytanie czy wyzwanie”, jak rozumiem. ^^

Ale skoro wycierpiałam już to, to przeżyję i wszystko inne. Tylko ile musię jeszcze cierpieć, aby zaznać szczęścia?- zadała sobie pytanie.
A Kalevatar rączki i cycki opadły...

Czas płynął bardzo powoli, sekundy stawały się minutami, minuty godzinami, godziny dniami. Zjadła już zimne śniadanie, popiła gorzką herbatą.
Po kilku dniach ona jeszcze nie zeżarła tego śniadania?!

Haruno lekko przysnęła. Obudziły ją kroki, sugerujące zbliżanie się jakiejś osoby. Przetarła szybko oczy i po chwili do pokoju wszedł Pein. Miał ten swój szyderczy uśmieszek na twarzy.
Prawda, Pain jest szeroko znany z szyderczych uśmieszków i „elofajnego” stylu bycia. W roli kiczowatego badassa wciąż jednak nie prześcignął Posępnego...Ale robił co mógł. W tym celu odwiedził sklep „1001 gadżetów Mhhroocznego Władcy” gdzie zakupił kilka szyderczych uśmiechów – samoprzylepnych, za 2,99/szt.

Spojrzał na Sakurę z pogardą.
- Jesteś silniejsza, niż wyglądasz, ślicznotko.
Następny ślepy. To jakaś epidemia? No, chyba że to było „ironizowanie”.Może on sobie ten szyderczy uśmiech na oczach przylepił. :P
Bo to chyba było raczej szyderstwo w stanie czystym – zakropione do oczu umożliwiało rzucanie pogardliwych spojrzeń. Lider przez niedbalstwo nie skonsultował się z lekarzem lub farmaceutą i nie wiedział, że wśród skutków ubocznych występują ślepota, padaczka, biegunka i absolutna niekanoniczność – a najczęściej wszystko razem. ^^

Tylko nie wiem, czy jesteś wystarczająco dobra aby się do nas przyłączyć. Co prawda, medyczne ninjutsu masz w małym palcu, ale to chyba za mało.Nie opanowałaś jeszcze kamasutry, moja mała. Przykro nam, nie możemy cię przyjąć.
- Mam dobrą kontrolę nad chakrą, pokaże ci.- podeszła do ściany popchnęła ją jednym palcem. Ściana runęła na ziemię, co bardzo spodobało się Peinowi.- A to wszystko za pomocą jednego palca.- Taak? - odparł Pain przeciągle. - A potrafisz za pomocą jednego grosza umyć piętnaście talerzy?
- A co jeszcze potrafisz zrobić za pomocą jednego palca, złotko? – spytał, uśmiechając się obleśnie.
Haruno, gdy tylko wyszła z pokoju, zasłoniła oczy, bo promienie raziły ją w oczy.Coś dziurawa ta ich jaskinia chyba.

Przeszli przez korytarz, weszli po schodach na górę i wyszli na dużą trawiastą łąkę. Było tu ślicznie, latały motyle, ptaki śpiewały.
Aha, taka gejowska polanka, tajne miejsce zebrań – i NIE CHCECIE wiedzieć, co się na nich działo. :)

Pein usiadł na trawie, naprzeciwko Sakury. Zaczął układać kolejność pieczęci. Haruno patrzyła mu w oczy, czekając na rozwój wydarzeń. Nagle poczuła pustkę w głowie,Też mi nowość.

wspomnienia z sali tortur jakby wyparowały. Obudziła się na ziemi, a obok niej siedział Pein i przyglądał się jej. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
No tak, bo po co pamiętać tortury i gwałt, kiedy wokół latają motylki, rosną kwiatki i jest taaaak sŁiTa$nIiiee...
- Wiesz jak słodko wyglądasz, kiedy śpisz? Pewnie zapytasz jak to się stało że leżysz na ziemi?Dałem ci tylko pigułkę gwałtu, to takie nieszkodliwe witaminy...
- Miałaś trening ze mną, trochę za mocno cię poturbowałem i straciłaś przytomność.
- Tak? Nic nie pamiętam. Mogłabym coś zjeść, bo jestem straszliwie głodna.
- Hai, pokażę Ci, gdzie jest kuchnia i łazienka. Najprawdopodobniej chcesz się umyć, zgadłem?
- Skąd wiedziałeś?Może dlatego, że jesteś pewnie po tych torturach cała pokrwawiona, a Lider niekoniecznie musi być fetyszystą zaropiałych strupów?
A nie dlatego, że mycie jest naturalnym i niezbędnym preludium do schodzenia na śniadanie?

Zdziwiła się nieco, że Pein wszystko wie, ale z głodu już po chwili o tym nie pamiętała.
Typowe działanie mózgu Mary Sue. Szybko się przepala, jak mówiłam.

Zrobiła sobie 3 kanapki i postawiła wodę na herbatę.
Trzy godziny później wciąż nie doczekała się żadnego konkretnego efektu. Woda uparcie nie chciała drogą osmozy przeniknąć przez czajnik i dotrzeć do herbaty.

Zjadała wszystko z wielkim apetytem, gdy do kuchni wszedł Deidara. Podszedł do niej, uśmiechnął się szarmancko i dał jej całusa w policzek. Ta uśmiechnęła się do niego i nalała mu herbaty.*Wymiotuje przez tę wszechobecną słodycz*
Od tego ciągłego uśmiechania się zaraz im się mięśnie szczęk uszkodzą.

Haruno wstała od stolika i podeszła do drzwi. Deidara szedł tuż za nią. Po chwili weszli do małego, acz przytulnego pokoiku. Haruno zaścieliła łóżko i usiadła na nim. Dei też został w pokoju. Rozmawiali bardzo długo, śmiali się, wygłupiali.
Smarowali sobie twarze bitą śmietaną, współnie malowali paznokcie i piszcząc z uciechy okładali się swoimi czerwonymi torebkami.

Deidara zaczął coś opowiadać, lecz gdy spojrzał na Haruno, zobaczył, że rożowowłosa zasnęła.Było po 22 po prostu i mózg się jej wyłączył. ^^

Nachylił się nad nią, czuł na twarzy jej równy oddech, Nachylił się jeszcze bardziej i pocałował Sakurę namiętnie w usta.
Nekrofilia!!! Yay!!! :DOto, co mówi swoim wszystkim kochankom: „Leż nieruchomo i przechyl głowę! Yy... a możesz jeszcze nie oddychać?”

[05] "Zabawa" z Deidarą...
Sakura (...) oparła się o zimną ścianę i zaczęła myśleć o Deidarze. Jej myśli powoli stawały się coraz mniej logiczne, co wskazywało na senność dziewczyny. Niedługo po tym zasnęła.Ona ma śpiączkę afrykańską, czy co? o.O
Wychodząc z pokoju, minął się z Deidarą. Chłopak miał niezbyt wesołą minę, wyglądał na zamyślonego. Udawała, że nie wie o co chodzi, ale w jej głowie pojawiła się myśl: "Chce mi TO powiedzieć...".
„TO” - czyli co? „Sakura... jestem gejem?” czy może „Sakura... okres mi się spóżnia... chyba jestem w ciąży?”
Sakura... jestem zakochany w moim chomiku, ale on mnie nie chce!:(”
Gdy zamknął drzwi na klucz zapytała niewinnym głosem:
-Doshita no?
Sakura, jak na prawdziwą medyczkę przystało, co rano pyta wszystkich swoich podopiecznych o stolec. :P

-Sakura, ja... muszę ci coś powiedzieć... No, tak właściwie, to... Jakby... -chłopak zaczerwienił się lekko i poplątał w swojej wypowiedzi. W końcu wyszeptał- Kocham cię.
Epicki coming-out Deidary jest epicki, mówcie co chcecie.Deidara spłonił się dziewiczym zaiste rumieńcem, niczym panna, co kocha pierwszy raz... ;))

-Być może nie czujesz tego samego co ja, ale proszę, odpowiedz. Czy... czujesz coś do mnie?
- Hmm... tak jakby... litość i odrazę?Oraz delikatną nutkę niesmaku.

Gdy tylko Sakura "odkleiła" się od niego, wpił się w jej malinowe usta, namiętnie całując. Początkowo Haruno się opierała, ale kiedy poczuła język chłopaka, próbujący dostać się do jej ust, poddała się. Rozchyliła lekko wargi, pozwalając blondynowi na penetrowanie jej jamy ustnej.
Deidara czym prędzej przywdział pożyczony od Snape'a lateksowy kombinezon grotołaza i dzielnie zapuścił się w głąb przewodu pokarmowego Sakury.Deidara po prostu skończył zaoczny kurs stomatologiczny i chciał sprawdzić na niej swoje nowe umiejętności. :))

Ręce jasnowłosego zsunęły się z pleców ukochanej i "wpełzły" pod jej bluzkę. (...) W tym czasie Deidara próbował rozsunąć zamek w bluzce Sakury, jednak bezskutecznie.
Biedny Deidara – aż do tej chwili nie zdawał sobie sprawy ze swojego porażenia mózgowego. :(I tego, że jest zombie. Skoro mu ręce same pełzają... :P

Zostali tylko w bieliźnie, co nieco przerażało Sakurę, ale nie tak by nie mogła nad tym zapanować.
Bo widok od miesięcy niepranej męskiej bielizny jest przerażający – majtki Deidary zdawały się posiadać własną osobowość. Jakoś tak dziwnie wybrzuszały się z przodu, jakby w środku coś ożyło...

Po omacku otworzyli drzwi i znaleźli się w łazience.
Seks w łazience – OŁ JE!!! :DJa nie wiem, co może być erotycznego w zimnych, twardych kafelkach, na których się tylko można poślizgnąć i nabić sobie guza, ale są różne fetysze...
Wiesz, to chyba echo tych pierwszych seksualnych doświadczeń w postaci obściskiwania się w gimnazjalnym kiblu po wuefie.

Deidara zatrzasnął drzwi nogą i popchnął dziewczynę do wanny.
Słusznie, najwyższa pora, by dziewczyna w końcu się umyła.
Dopiero tam pozbył się jej stanika. Widząc jędrne piersi, zamruczał cicho i zaczął wodzić językiem po nich. Teraz nie powstrzymywał już Sakury przed jękami rozkoszy.
Skubany wiedział, że w łazience jest lepsza akustyka i dźwięk rurami daleko się niesie. A w sąsiedniej łazience reszta wesołej paczki pewnie pilnie przylepiała do nich uszy i dziarsko sobie... ekhm.Deidara ma po prostu fetysz deski klozetowej, tak jak Kamiennojedwabny Snape.

Tymczasem jego języki na dłoniach wsunęły się do majtek Haruno i zaczęły pieścić jej łechtaczkę.
Same języki – jak rozumiem, dłonie wciąż pozostały na plecach dziewczyny.Mówiłam, następny zombie. Może one wszystkie mogą tylko w łazience? Większa wilgotność działa pobudzająco na ich... możliwości, czy co? o.O

Dziewczyna wydawała z siebie ciągłe jęki, chcąc pokazać światu jak jest "torturowana".
Świat pokiwał głowa z politowaniem i zajął się ciekawszymi rzeczami – na przykład kibicowaniem w Grand Prix Dryfu Kontynentalnego.A Wszechświat zniesmaczony wpatrywał się pilnie w czarne dziury, zatykając uszy zatyczkami z meteoroidów.

Nagle pieszczoty ustały, ale za to ani ona ani on byli całkowicie nadzy.
To jest jak dotąd najbardziej nowatorska konstrukcja gramatyczna w tym blogasku. Kto da więcej?

Chłopak obrócił ukochaną tak, by mogła mu się odwdzięczyć tym samym
Eee... jak konkretnie Deidara wyobraża sobie lizanie jego łechtaczki?No wiesz... w sumie nie wiemy, co on tam chował pod szatą... :P

- teraz ona leżała na górze. Kompletnie nie wiedząc co robić, zadziałała pod wpływem impulsu. Wzięła do ręki jego członka i włożyła do ust, krzywiąc się z obrzydzenia.
XD XD XD

Ale już to sprawiło, że chłopak wydał z siebie odgłos, który można było uznać za oznakę rozkoszy.
Można było uznać go też za „AAARGH, zęby, uważaj na zęby!!!”, ale Sakura wolała wersję optymistyczną.
Sakura lizała jego penisa, sprawiając, że jęki Deidary były akompaniamentem dla ich "zabawy".
- O bogowie, ratujcie, ona go zaraz odgryzie – pojękiwał Deidara cichutko, ale jego uda skutecznie tłumiły wszelkie dźwięki docierające do uszu Sakury.

Jednak wszystko dobre co się szybko kończy...
W tym kontekście to brzmi nieco żałośnie, prawda?W końcu w łazience rozległo się ciche „chrup!” ^^

Gdy jego członek stał się napięty,
Jak struna. I tak samo gruby. :>

Haruno zgięła i rozkraczyła nogi, tak by blondyn mógł się pomiędzy nimi położyć. Teraz w łazience było tak cicho, że cisza dzwoniła w uszach.
I tylko odległe echo zbiorowego posapywania grupki wesołych kryminalistów niosło się rurami w dal. Ech, jakiż to piękny obrazek... *ociera łezkę*Deidara, początkujący stomatolog, teraz uczy się odbierać poród, najwyraźniej. Tylko ta cisza mnie trochę niepokoi,

Powietrze było tak napięte jakby mogło zaraz pęknąć jak bańka mydlana...Raczej jak prezerwatywa.
Której oczywiście nie używają. Cóż, Sakura najwyraźniej „jest otwarta na przyjęcie daru potomstwa”. ;)

Gdy nieznacznie kiwnęła głową, ostrożnie wszedł w dziewczynę. Powoli poruszał się, chcąc zadać jak najmniej bólu. Nie wiedział jednak, że Haruno nie czuje niczego takiego, po torturach Lidera.
Taa, po straszliwym zwisie Lidera Sakura, by cokolwiek w ogóle poczuć, do końca życia będzie zdana na kabaczki.
Ich ciała pokryły się kropelkami potu, gdy Deidara głębiej wchodził w ciało Sakury.
Odważnie zapuszczał się tam, gdzie nie stanęła jeszcze stopa żadnego śmiałka – do krętych korytarzy jelita cienkiego.Powoli torował sobie drogę do żołądka. :D

Nagle oboje krzyknęli- doszli w tym samym momencie.
Sakura – do orgazmu, Deidara – do migdałków.

Przyspieszone oddechy i serca zdawały się połączyć w jedność. Nasienie chłopaka eksplodowało w dziewczynie tak nagle, że kopnęła kurek od zimnej wody, przypadkowo ją odkręcając.
Taa, aż jej nosem poszło...
Oo, to Deidara nawet spermę ma wybuchową? Nie trzeba było jeść tyle tej eksplodującej gliny... -.-Eksplodowało, rozrywając jej ciało i sprawiając, że serce wylądowało gdzieś razem z płucami, co można wywnioskować z początku zdania. ;]

Na dwoje połączonych ze sobą ludzi spłynęła fala lodowatej wody.
Tak to się chyba psy traktuje, nie? Chociaż w tym kontekście... mała różnica. :/

Po chwili oboje nie byli już prawie mokrzy,To zdanie też jest niezłe. ^^

Sakura rzuciła się na podłogę w poszukiwaniu bluzki, i już ją ubierała, gdy do pokoju wszedł Itachi. Popatrzył zdziwionym wzrokiem na parę, w pośpiechu ubierającą ostatnie części ubioru.
Sakura wiązała kokardki butom, a Deidara przystroił swoją koszulę w kapelusz i szalik.
Wystarczyło jedno spojrzenie i zrozumiał co się stało.
„Fetyszyści tekstylni...”
31.10.2008 r.
Dzisiaj miałam super "zabawę" z Deidarą... no nie wiem, może zmienię zdanie co do niego...
Bo w sumie to dalej go nienawidzę, ale to jeszcze nie powód, by nie dać się przelecieć, prawda?Bo orgazm z rana jak śmietana! ;))

Nie jest dla mnie zwykłym przyjacielem, ale nie jest też kimś normalnym.
*facepalm*
No tak, facet z gębami na dłoniach i eksplodującą spermą z pewnością nie jest normalny. Gratulujemy dedukcji.

Wybiegła na korytarz, a to co ujrzała... Itachi trzymał Deidarę za płaszcz i przyciskał do ściany.
-Co ty jej zrobiłeś!? Przecież... gdyby chciała coś takiego robić to...
-To co!? -wykrztusił Deidara- Z tobą? Mylisz się.
-Itachi! Zostaw go.
-Bo co? Co za to dostanę?
- Gumę kulkę. Pasuje?
- Ale tylko truskawkowa.
-To.
Podeszła do niego i uderzyła z pięści w policzek.
TAA... OCZYWIŚCIE... Itachi wcale nie jest znany jako najszybsza postać w tej mandze. =.=''

Chłopak wylądował na drugim końcu korytarza, jakieś pięćdziesiąt metrów dalej. Popatrzył z nienawiścią na Sakurę i poszedł.
Bo uderzony przez jakąś niewyżytą siksę Itachi nigdy nie oddaje – prymitywne pojęcie zemsty jest mu obce.Bo on jest dżentelmenem i oddaje tylko w naturze.

Za to dziewczyna zabrała nieprzytomnego blondyna do siebie i położyła na łóżku.
To Itachi oberwał, ale Deidara zemdlał? O.oZ wrażenia zemdlał, rozumiesz. Wrażliwiec. ^^

[06] Namida...
Tymczasem Haruno zaczęła jęczeć i kręcić się. Nagle krzyknęła i obudziła się z krzykiem. Była cała spocona, a jej oczy wyrażały przerażenie. Deidara podbiegł do do niej. Gdy go ujrzała przeraziła się jeszcze bardziej. Krzyknęła tak głośno, że po 2 sekundach całe Akatsuki było w jej pokoju.
Wszyscy przybiegli z nadzieją na kontynuację wczorajszego darmowego pornosa.I wszyscy zmieścili się w jej pokoju? Niezłe areały tam mają, w tej grocie. :))

Wszyscy mieli w oczach zdziwienie.
Zetsu skrzętnie rozprowadzał wśród towarzyszy aplikowane doocznie Zdziwienie (5 zł/15 ml).

- Doshita no?
Kogo tam znowu te stolce tak fascynują?

Coś ci zrobił Deidara?! Już nie żyjesz idioto!...- kryknął Itachi i już miał dowalić członkowi klanu Nendo
A któż to taki?Ale w sensie, że ten „krykający”?

- Nic mi nie jest i to nie wina Deidary. Idźcie z tąd. Nie ma się na co patrzyć.
- Tak, proszę pani. Przepraszam panią – odpowiedział zbesztany Pain i ciągnąc za rękaw ciekawskiego Madarę, cichutko opuścił pokój.
(„Z tąd”. ZNOWU. T.T)

- Ale jesteś pewna?Powiedz, co Ci zrobił ten niegrzeczny chłopczyk! Ze szczegółami! – ślinił się Lider.
- Hai, idźcie z tąd.- Wszyscy z niechętnymi minami wyszli z pokoiku.A mieli taką nadzieję na powtórkę z rozrywki...
- Coś się stało?
- Tak, miałam yochimu.
Eee... to jakieś fachowe określenie na nocne moczenie się?

- Nic nie będzie dobrze!- wykrzyknęła Sakura i wybiegła z pokoju.Zastanawiała się pewnie, czy w najbliższej aptece dostanie test ciążowy. >.<

Na ostatnim zakręcie wpadła na kogoś. Spojrzała do góry. Przed nią stał Itachi. (...)
- Hai, miała yochimu o moim przyjacielu... Muszę go uratować!
- Hej hej, powoli. Musisz to zgłosić liderowi, bo inaczej się wkurzy...
- Nie mam na to czasu. Albo idziesz ze mną, albo zejdź mi z drogi.
No jassne, kto by się tam przejmował Painem. W końcu to tylko uważający się za boga psychol, który w pojedynkę podbił cały kraj.

Kierowali się w stronę gór. Chwilę im zeszło przebycie tego odcinka, ale już po chwili ujrzeli swoją dawną wioskę.
- Hai, Konoha Garuke.
Eej, chyba GPS im szwankuje – z tego, co wiem, oboje pochodzili z Konoha Gakure.Kto by się przejmował takimi niuansami, kiedy ratuje przyjaciela... XD

- Pospierzmy się.
Ale że co? Itachiego naszło na jakąś szybką przepierkę czy jak?

Zaczęli biec w kierunku jednej z uliczek.
Po drodze machali wesoło do mieszkańców, a ci słali im szerokie, przyjazne uśmiechy.Po czym wspólnie zaśpiewali piosenkę z początku „Pięknej i Bestii” Disneya.

Szybko wybiegli z domu i pobiegli w stronę jego ulubionego jeziorka. Często tam przesiadywał, spędził tam połowę swojego życia.
Coś jak jakiś żul, prawda?

Udało im się to w siedem minut. Pod koniec wielkiego lasu ujżeli dwóch walczących ninja. Jeden z nich był już bardzo wykończony, drugi trochę mniej. Jeden z nich postanowił wszystko zakończyć. Podbiegł do blondwłosego i uderzył go z całej siły. Chłopaka wybiło wysoko do góry. Spadał powoli.
Wirował w powietrzu jak śnieżynka, unosił go wiatr...

Wkońcu wpadł w głębinę wody. Tonął coraz głębiej i nie odzyskiwał przytomności. Haruno kiwnęła do Itachiego. Ten podbiegł do wężowatego (Orochimaru) i zaczęli walczyć.
Kto się założy, że za chwilę Sakura będzie ratować przed Orochimaru chudy tyłek Itachiego? -_-''

Tymczasem Sakura zanurkowała pod wodę i wypłynęła na powierzchnię.
- Naruto, obódź się. Wstawaj NARUTO!
Naruto wyniośle ignorował prośby wyrażane w tak nieortograficzny sposób. W końcu trzeba mieć do siebie trochę szacunku, dattebayo!

Nie zostawiaj mnie. Naruto... zaraz puls.- Haruno zaczęła szukać pulsu na nadgarstku, nie mogła go wyczuć.
Sakura błyszczy wiedzą medyczną jako to słońce na niebie...Cud, że znalazła nadgarstek.
... A może to nie był NADGARSTEK? ^^

Rozpoczęła masarz serca.
Bezzwłocznie postanowiła przerobić go na podroby. Słusznie, co się dobre mięsko będzie marnować.A później wyjechała do Anglii i rozkręciła biznes pasztecikowy wraz z miejscowym golibrodą.

"Dobra zostaje metoda usta - usta" pomyślała Sakura. Nachyliła się nad blondasem i... pocałowała go.
Taak, bo przecież na tym właśnie polega metoda usta – usta. Dobrze, że mu jeszcze laski nie zrobiła. :/

Chłopak zaczął się krztusić wodą.Pieprzona Śnieżka się znalazła.

Zerwał się na równe nogi i spojrzał na Sakurę.
- (...) Czemu jesteś w płaszczu Akatsuki?
(...)
- Już mnie nic nie łączyło z wioską. Poza tym nie miała mi za wiele do zaoferowania. No ale skoro żyjesz to my już pojdziemy. Itachi! Zostaw go sobie na później.
- Itachi! Do nogi! - warknęła Sakura, a Itachi przybiegł do niej bezzwłocznie, radośnie merdając ogonem i obśliniając jej ubranie.- Zostaw go sobie na później! Nie jedz wszystkiego od razu!

Tym razem Sakura biegła z tyłu. Nie chciała, żeby Itachi widział jej łez.
Nie prościej było tego łeza schować do kieszeni?Może był za duży. Czymkolwiek był.

Haruno wytarła łzy i dopiero wtedy zauważyła, że Itaś (ooo... Itaś^^)
( zaiste, ooo... =.='')
- Ooo... – jęknęła Pigmejka, waląc głową w biurko.

jest ranny.
- Stój. Uleczę Cię. Czemu mi nie powiedziałeś?
- Eh... to nic, nie boli. Ała.
- Booli! Buu... - Itachi rozryczal się rozpaczliwie, łykając smarki i przyciskając drobne piąstki do łzawiących obficie oczu. Uspokoił się dopiero gdy Sakura nalepiła mu na skaleczony paluszek plaster z dinozaurami.Podmuchała, pocałowała, a do buzi wsadziła mu truskawkowego lizaka.

- Dlaczego nie zabiłeś Sasuke?- zapytała Itachiego o coś, czego nikt inny by jej nie powiedział.
Nie? Dziewczyno, o tym to już nawet Pudelek nie chce pisać.
- (...) Pospieszmy się, Lider pewnie zaraz się kapnie, że nas nie ma. A poza tym, jestem głodny.Bo Itachi zabija tylko po obfitym obiedzie. T.T
###
W Konoha:
- Babciu Tsunade, Sakurę nie porwali. Ona... odeszła.
- Nani? Tylko nie mów mi że do...
- ... Niestety. Dała się nabrać tej bandzie tajwańskich pedofili podających się za Akatsuki. Wygląda na to, że nie ma dla niej nadziei.

- Hai. Sakura przyłaczyła się do Akatsuki.- Tsunade walnęła pięścią w biórko.
- Shizune!
- Hai?
- Zwołaj wszystki ninja z naszej wioski.
- Yoshi!- odpowiedziała jej i wybiegła z bióra Piątej.
Biórko. Bióro. Jeżu, dopomóż...

2.11.2008r.
Ach, jak on mógł mnie tak nazwać. Więcej Ci nie pomogę Naruto!
Foch. Definitywny foch z przytupem.I melodyjką.

Ale przynajmniej dowiedziałam się czegoś o Itachim. Bardzo go polubiłam. Jest taki słodziutki :).
Rzeczywiście, jak cukiereczek. Sasuke świadkiem. Jego zamordowana rodzina też.Słodziutki. Tylko go ssać. ;>

Dalszy ciąg rozczulających przygód Sakury i bardzo złych opisów seksu - już za tydzień! :)

środa, 18 listopada 2009

Z pamiętnika Różowej Landrynki, czyli Sakura w Akatsuki

-->
Witajcie!
Tym razem na analizatorski warsztat wrzuciłyśmy blogaska nie zawierającego nawet najmniejszej wzmianki o iskrzących wampirach, seksownych łazienkowych gwałcicielach ani o posępnych fanatykach jabłuszek. Będzie za to sporo erotyki na poziomie gimnazjalnym – no wiecie, wieśniackie podrywy, gapienie się na biusty, a także baciki, kajdanki, kije od szczotki i gwałty dokonane ze wspomaganiem ręcznym. Wszystko podlane żenującymi scenami tortur, zatrważająco niekanonicznymi bohaterami oraz sporą dawką ogólnego bezsensu. W skrócie – przed Wami przygody Sakury w Akatsuki. ^^
Uwaga: jak zostało wspomniane, analiza zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla dużych dzieci. Czytelnicy poniżej 18 roku życia proszeni są o odmówienie paciorka i położenie się spać. Cała reszta – zostaliście ostrzeżeni...
Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.
Blogasek znajduje się tu: http://sakura--w--akatsuki.blog.onet.pl
Prolog
,,Dlaczego ja tu jestem?" nasunęło się młodej kunoichi pytanie, nurtujące ją od kilku miesięcy.|
No tak... ciężka sprawa. W zasadzie powinno się zaczynać od Platona i Arystotelesa, ale coś mi się zdaje, że Sakurze bardziej podpasuje Schopenhauer. ^^„Dlaczego ja to czytam?” nasunęło się młodej Pigmejce pytanie, nurtujące ją od czasu wejścia na stronę blogaska.
Długo nie mogła wybrać: czy zostać w Konoha czy odejść.
Pewnie nie dowiemy się, dlaczego Sakura w ogóle rozważa odejście z wioski, prawda? W końcu to przestępstwo, za które grozi tylko śmierć.

Wciąż nie mogła podjąć tej decyzji. Decyzji jej życia... Zbliżała się 23:00, a Haruno nadal myślała.
Myślenie do godz. 23:00 – najpewniejszy znak tego, że właśnie zamierza się popełnić zdradę stanu.Godzina ta warta jest odnotowania, gdyż mózgopodobne narządy Marysiek Zuzanek działają tylko do 22:00. Po tej godzinie ulegają automatycznemu wyłączeniu, gdyż mogłyby się przegrzać.
Od kilku godzin była wpatrzona w okno. Księżyc oświetlał jej piękne tęczówki. W końcu podjęła decyzję.
Cóż, dawne bohaterki opowieści miały jedwabiste włosy, różane usta, łabędzie szyje i drobne stópki. W sumie niewiele się zmieniło: współczesne bohaterki mają mniej więcej to samo, tyle że asortyment akcesoriów rozszerzył im się na kryształowe łzy, a ich ciało składa się z włosów, oczu, cycków i chętnej dupy.

- Odchodzę.- powiedziała do siebie zielonooka i rozpoczęła pakowanie.- Ubrania, broń, pamiętnik... to chyba wszystko.
Tak, to wszystko, co wykwalifikowana kunoichi powinna zabrać, planując życie poszukiwanej przez ANBU zdrajczyni. Zwłaszcza pamiętnik odgrywa kluczową rolę w walce o przetrwanie. Na co komu na przykład pieniądze, leki, zwoje, środki czystości... :P

Rozglądnęła się jeszcze po swoim dawnym pokoju, (ej, przecież jeszcze z niego nie wyszła, a już stał się „dawny”?) pewnie już nigdy tu nie wróci. Podeszła do stolika, na którym leżała stara fotografia Teamu 7. Przyglądnęła się każdej osobie z osobna i po chwili zapaliła zdjęcie, jedyną pamiątkę po jej poprzednim życiu.
Zdjęcie zaświeciło się na chwilę, lecz zaraz potem zgasło, bo wyczerpały się w nim baterie.Chrzanić rodziców, pomyślała Sakura. Nie są dość zajebiści, bym się z nimi pożegnała. Poza tym w ogóle mnie nie rozumieją.
Powoli zbliżała się do celu, do dużej jaskini położonej za lasem II Hokage (ten las został tak nazwany na cześć drugiego- od autorki).
No, bo las Drugiego Hokage mógł być przecież posadzony na złość Drugiemu Hokage, czyż nie?
T.T
No niemożliwe! O_O Drugiego? Pozazdrościł bratu zdolności i postanowił zasadzić własny las, sadzonka po sadzonce?:/

Stanęła przed wejściem do jaskini. (...) Nagle wyskoczyło dziewięć osób w płaszczach z chmurkami i kapeluszach na głowach. Haruno przeszedł dreszcz. Choć nie widziała ich twarzy to wydawali jej się straszni.
Byli strasznie wkurzeni – Sakura nieproszona wpakowała im się na próby do corocznego konkursu tańca irlandzkiego. Stąd to całe „skakanie”.W sumie lepsze to, niż gdyby mieli na sobie stroje mrocznych biedroneczek i samofalujące płaszcze, jak ci z analizy o Posępnym.
- Kim jesteś i czego chcesz?- Powiedział facet, który najprawdopodobniej był szefem. Podniósł głowę trochę do góry aby lepiej przyjrzec sie dziewczynie.
Pain musi unosić głowę, by przyjrzeć się piętnastolatce? o.0

- Jestem Haruno Sakura. Uciekłam z Konoha i chciałabym się do was przyłączyć...
- Jasne, odkąd Deidara dorósł, nie mieliśmy w Akatsuki żadnego nastolatka z problemami emocjonalnymi. Czuj się przyjęta. Przy okazji – ty gotujesz.I dajesz dupy.
- Jak na razie mamy komplet, ale jeśli okarzesz się przydatna to może Cię przyjmiemy. Choć to mało prawdopodobne...
- Mam bardzo dokładne informacje o Konoha. Mogą okazać się przydatne. Jestem też dosyć dobrym medic- ninja.
- Ooo... jesteś medykiem? Medyka to jeszcze nie mamy...
Kakuzu odchrząknął głośno, by przypomnieć o swoim istnieniu, lecz został bezlitośnie zignorowany.

Ok zobaczymy czy jesteś dobra... Jutro kilku z nas wyrusza na misje. Jeśli z niej wrócą to może ich uzdrowisz?
- Pięknie proszę? Naprawdę będziesz tak miła i nam pomożesz? *robi śliczne oczka*

- Hai. -odpowiedziała Haruno.
- Sieg heil! - odkrzyknęli gromko członkowie Akatsuki.Po czym odtańczyli stary irlandzki taniec Wirującej Szyszki.
- Narazie nie możemy Ci ufać więc zajmie się Tobą Itachi. No to chyba wszystko.
Procedura przyjęcia do Akatsuki poszła jak po maśle. W takim tempie ta organizacja pod względem liczby członków wkrótce będzie mogła rywalizować już tylko z Komunistyczną Partią Chin... Może ja też się zapiszę?

Lider wykonał kilka pieczęci i wejście do organizacji zaczęło się otwierać.
Jeżu, skąd się bierze to przekonanie, że siedziba Akatsuki mieściła się w jaskini? O.o Niewiele lepsze są te „gotyckie zamczyska” i inne dworki, często – gęsto wzmiankowane w blogaskach. Co jeszcze nadaje się według ałtorek na bazę tajnej organizacji przestępczej? Dom nad rozlewiskiem? Wichrowe Wzgórza? Romantyczna hacjenda wśród malowniczych plantacji bawełny, gdzie w pocie czoła tyrają murzyńscy niewolnicy z naszej drugiej analizy?Zapomniałaś o Mhhrocznych Drzewach i piwnicach domów jednorodzinnych! XD
Itachi podszedł do Sakury i poprowadził ją do jakiegoś pomieszczenia. On kazał jej usiąść na krześle. Ta usiadła niemal natychmiast. On usiadł naprzeciwko niej.
Cóż za zwroty akcji, Drodzy Czytelnicy! A jakie napięcie! *przygryza paznokcie*

Zaczął się jej przyglądać. Gdy spojrzała w jego oczy przeraziła się. Przecież to brat Sasuke! I ma nawet takiego samego sharingana.
Bo mógłby na przykład być siostrą Pakkuna i mieć sharingana w różowe słoniki. >.<
*wręcza Sakurze honorowy tytuł Kapitana Oczywistość*
- Ciekawe, że chcesz się do nas przyłączyć. O ile wiem kiedyś nas nienawidziłaś.
- Bo to była prawda, ale zmieniłam zdanie...
W Konoha nie ma tylu przystojnych facetów co tutaj. To znaczy jest pan Kakashi, ale on jest gejem, więc średnio się liczy.- Musiałam zmienić zdanie. Ałtorka mi kazała.
- Czyli ten idiota, mój brat, już go nie kochasz?
„Hmm... Zgodziłem się zamordować całą swoją rodzinę, byle tylko jemu zapewnić bezpieczeństwo, potem, mimo że jestem w zasadzie dobrym chłopcem, przystąpiłem do organizacji terrorystycznej i wiodłem żywot bezdusznego zdrajcy, by on, zabijając mnie, przywrócił honor naszemu klanowi... ale w zasadzie jak teraz na to patrzę... to idiota i już mnie nie obchodzi. Uprawiajmy seks. Teraz.” =_=''

- Tak.
- Widzę, że co do niego to się dogadamy, ale był jeszcze taki blondyn, Naruto tak? On też już Cię nie obchodzi?
- Hai.
Itachi – wścibski plotkarz, pasjonujący się życiem uczuciowym ledwo co poznanej nastolatki. Gdzie jesteś, kanonie...?Itachi próbował przez chwilę walczyć z nowo narzuconą mu naturą plotkarza-erotomana, lecz na próżno: moc panowania nad rzeczywistością, jaką posiadła Ałtorka, była bowiem równa magii Drugiej Matki z „Koraliny” Gaimana.
- To już wiem jakie będzie twoje pierwsze zadanie. Musisz... hmmm uwieść mojego brata.
*facepalm*
Ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości co do „linii fabularnej” blogaska? Nie? Cóż, tak myślałam. :P
A tak w ogóle to od kiedy to Itachi przydziela zadania członkom Akatsuki?
27.10.2008r.
Decyzja podjęta. Ach... nareszcie. Nareszcie to ja będę kierować swoim losem. Już nie będę od nikogo zależna.
Bo Lider Akatsuki jest grzecznym chłopcem i pozwala swoim podopiecznym bawić się w piaskownicy aż do dobranocki.
Tak. Bawić się grabkami innych członków organizacji. Taaak.
Dlaczego odeszłam? Było wiele powodów... Odejście Sasuke (nienawidzę Cię za to!),
Sasuke na pewno umiera ze zgryzoty z tego powodu.

wieloletni trening Naruto, (dlaczego odeszłeś?),
Żeby stać się silniejszym i sprowadzić swojego seme z powrotem do wioski. A co ty myślałaś?
(„Odeszłeś”. O mein Goth...)No, ja też bym się wkurzyła, gdyby jakiś mój kumpel odeszł, a nie odszedł.
kłótnia z Ino (choć teraz tego żałuję)...
Złamany paznokieć, zbyt niskie kieszonkowe... a poza tym moi rodzice w ogóle mnie nie rozumieją!
No i eyeliner mi się skończył. :(

Nie wiem co będzie dalej... ale jednego jestem pewna: JUŻ NIGDY TAM NIE WRÓCĘ!
I chwała Jashinowi za to. Wraz z odejściem Sakury średnia IQ mieszkańców Konohy podskoczyła o 10 punktów.

[01] Rola gwałciciela w organizacji jest już zajęta
Taa... Zgadnijcie, kto nim będzie i dlaczego Hidan. >.<
Po małej kłótni z Itachim na temat uwodzenia jego brata,
Itachi chciał to zrobić osobiście, ale Sakura była nieugięta i nie obyło się bez drapania i ciągnięcia nawzajem za włosy.A także duszenia i gryzienia. A potem poszły w ruch bat i kajdanki... :]
weszła rozejrzeć się po nowym pokoju. To co ujrzała po przekroczeniu drzwi przekraczało jej możliwości.
Pokój otwierał się na piąty wymiar.Z kolei moje możliwości przekracza to, co ujrzałam po przekroczeniu bram tego blogaska.
Jako, że nie wiedziała gdzie jest łazienka zwymiotowała do jakiegoś wazonu stojącego w kącie. (...) Gdzieniegdzie leżały kawałki spleśniałego jedzenia, na łóżku przegryziony przez myszy koc a w szefie zagnieździły się mole.
Tak, zwłaszcza mole są przerażające.

Nie chciała sama tego sprzątać więc wyszła. Idąc ciemnym korytarzem zaglądała za każdedrzwi. (...) Załamana wracała do pokoju i nagle zorientowała się, że jest w nieznanej sobie części siedziby.
Bo jak dotąd siedziba Akatsuki była jej doskonale znana. Rozkład pokoi poznała w przebłysku jasnowidzenia.

Próbowała odtworzyć drogę, którą szła ale po chwili poddała się. Wiedząc, że się zgubiła usiadła pod ścianą i ukryła twarz w dłoniach.
Jak na prawdziwą kunoichi przystało.Emo-kunoichi... T.T

Podniosła głowę i ujrzała przed sobą blondwłosego chłopaka wyciągającego rękę w jej stronę. Skorzystała z pomocy i wstała mówiąc:
-Zgubiłam się. Nie wiesz jak można dojść do kuchni? Jestem głodna.
-Wiem, chodź zaprowadzę cię. A przy okazji, jestem Deidara.
-Miło mi, Sakura.
Gdy ruszyli nie zamienili już ani słowa. Haruno w niedługim czasie zauważyła, że chłopak patrzy się na zmianę na jej pośladki i piersi.
Pewnie nie mógł ich znaleźć. :PA może po prostu miał taki tik, co? A ona zaraz, że ten się patrzy...

-Dzięki Deidara.
-Nie ma za co... To nie wystarczy...
A myślałam, że tylko Zetsu ma zwyczaj nie zgadzać się sam ze sobą. O.O

Nie dokończyła, chłopak przyparł ją do ściany i zaczął całować jej usta. Próbowała się uwolnić, ale umięśnione ramiona blondyna nie pozwalały jej nawet na najmniejszy ruch.
Umięśnione ramiona Deidary – a to ci nowość. O.o A Sakura, uczennica Tsunade, uderzeniem pięści krusząca skały, jest za słaba, by się uwolnić...?

W końcu nie mając innego wyjścia zaczęła głośno krzyczeć, w przerwach pomiędzy pocałunkami.
Bo w sumie było jej całkiem przyjemnie, ale trzeba było zachowywać pozory.Sakura w pewnym momencie przestała krzyczeć i zaśpiewała piosenkę z musicalu Notre Dame de Paris: „C'est un voyou, un soldat... Quand il me serre contre lui, je voudrais fuir, mais je ne puis...”

Po chwili z kuchni wyszedł białowłosy chłopak z rozpiiętym płaszczem.
-Deidara, zostaw tą dziewczynę.-błękitnooki od razu póścił Sakurę- Co ci zrobiła?
-Podoba mi się?
Deidara jeszcze nie wie, czy mu się podoba. Musi spytać Hidana o zdanie.

-Mój przyjacielu... nie można tak od razu robić... najpierw trzeba sprawdzić czy coś do ciebie czuje.
Hidan, twórca poradnika „Jak poderwać kobietę w tydzień”.

A poza tym, rola gwałciciela w organizacji jest już zajęta. Idź stąd. -gdy odszedł, dodał- Chodź do kuchni i nie przejmuj się nim. Jest ... jakby to powiedzieć... nie doświadczony w TAKICH sprawach. Jak już to pamiętaj: przyjdź do Wujka Hidana. -widząc niezrozumiałe spojrzenie dziewczyny dodał- Czyli mnie.
Hidan stosuje bajer godny wioskowego podrywacza i takież żarty dziewczynie serwuje. Żal_dattebayo.
A przy okazji jak masz na imię, piękności z Akatsuki?
Hidanowi najwyraźniej coś na oczy padło. „Piękności”? O.o No, chyba że to było do Deidary... ^^Wiesz, w jaskini ciemno jest... to każda może być pięknością. :P

Weszli do kuchni i białowłosy zaczął przygotowywać jakieś jedzenie. Po paru minutach na stole leżały dwie kanapki z serem i szklanka wody.
-Sory ale to wszystko co mamy. Lider nie pozwolił nam zrobić zakupów.
- Lider walczy z kryzysem i tnie koszty. Zagroził, że jeśli dalej będziemy tyle jeść, wystawi któregoś z nas przy autostradzie, więc jesteśmy cicho.

-Dlaczego tu jest taki bajzel? Nie mieszka tu żadna dziewczyna?
No bo przecież dziewczyny są genetycznie przystosowane do sprzątania, nie? -.-'Grrr...

-Mieszka, ale jest na misji. Powinna dzisiaj wrócić.
Ale nie martw się, gdy tylko wróci, zagonimy ją do sprzątania i gotowania.

Potrzebujesz czegoś?
-Tak. Rzeczy do sprzątania.
-To znaczy?
-No... Miotły, szmat, środków czyszczących, nie wiem... jakichś gąbek?
-O Jashinie... Nie mam pojęcia, może w łazience? -do środka wszedł rudowłosy, okolczykowany chłopak
Chłopak? Pain przeszedł gwałtowną terapię odmładzającą? I w dodatku ma bogów cudzych przed sobą?

- Liderze? Czy mamy jakieś środki do czyszczenia?
-Tak, sprawdź w schowku. Koło łazienki.
Kompetencje Lidera Akatsuki – wiedzieć, gdzie można znaleźć szczotkę do kibla.Lider po godzinach dorabia jako sprzątaczka o pseudonimie Fredzia P.

Po paru minutach Sakura wracała do pokoju obładowana wiadrami, ścierkami, gąbkami... wszystkim czego faceci nie umieją używać. Gdy Hidan zobaczył ją w takim stanie zaproponował:
-Może ci pomóc?
Facet pali się do pomocy dziewczynie w sprzątaniu – najpewniejszy znak, że chce ją przelecieć.*Przypomina sobie scenę z „Czekolady”, w której kobieta na klęczkach myje rytmicznymi ruchami łazienkę, a jej mąż obserwuje ją z tyłu...* Eee... nieważne! XD

Ubrani w plastikowe rękawiczki zabrali się za sprzątnie.
I tylko w nie. Hidan nie próżnuje. ;)„Chodź do mnie” ... pójdź w me ramiona, kochany, zrób mi to kijem od szczotki... T.T

Wyrzucili jedzenie, przynieśli nowy koc i wywalili gniazdo moli. Jeszcze parę drobnych poprawek i było gotowe. Pokój był odkurzony, wymyty, bez pajęczyn, karaluchów, pleśni i innych obrzydliwych rzeczy.
Sakura – sprzątaczka i deratyzatorka w jednym. Do tego sprząta szybciej niż drużyna skrzatów domowych.
W końcu Sakura usiadła na łóżku, a białowłosy korzystając z okazji wyszedł, mrucząc pod nosem coś w stylu: "Nigdy więcej, nie będę już nigdy więcej sprzątał. Ani pomagał dziewczynom...".
„...i nawet dupy nie dała – a tak się starałem. T.T”

29.10.2008r.
Ja nie mogę... Ten cały Deidara jest ... nawet nie wiem jak go nazwać. Wygląda jak baba i jeszcze się maluje! Ale ma słodkie usta,
Wszystkie cztery, chociaż w tych na piersi przydałoby się umyć zęby.
Ma słodkie, bo używa malinowego błyszczyka do ust... >.<
Hidan jest miły. Co prawda mówił, że jest gwałcicielem, ale jakoś nie wierzę.
Paradowałam przed nim ubrana w same rękawiczki, a on nie skorzystał! Pewnie jest gejem.

Poznałam już mniej więcej kryjówkę, ale i tak się zgubiłam. I ten blondynek mi pomógł... Nienawidzę go!!!!!!
No tak, przecież ci pomógł. Nienawiść jest jak najbardziej na miejscu.„Nienawidzę go” = przyszłyTró Lóff.
[02] Jesteś naiwna...
Sakurze śniło się, że walczy z Naruto. Już miała zadać ostateczny cios, gdy nagle usłyszała głośny świst. Powoli podniosła powieki.
No tak, już miała wygrać walkę z Naruto, ale się obudziła. Czyżby Ałtorka napisała coś z sensem?

Spojrzała na przybyłych, byli tu wszyscy, cała organizacja.
Cała organizacja władowała jej się do sypialni, razem z Madarą, siatką szpiegowską Sasoriego i statuą Gedo Mazo. Wszyscy przybyli złożyć hołd Mary Sue.Bo oni mieli jej asystować przy schodzeniu na śniadanie, niczym dworzanie Ludwika XIV.
Nagle poczuła czyjąś ręke na swoim nadgarstku. To pociągną ją Hidan. Nie był już taki miły jak ostatnio. Haruno już miała powiedzieć wszystkim ,,cześć", ale w niewiadomy sposób pojawiła się w jakimś dużym pomieszczeniu. Spojrzała na wszystkich z ciekawością, nawet na Deia, ale nic.
Nawet na Deia! No nie, i takie poświęcenie poszło na marne? Oburzające.

Zero jakiego kolwiek wyrazu sympatii. Obojętność.
- Aale... Przecież myślałam, że jesteśmy... przyjaciółmi! - załkała Sakura z goryczą. - Mieliśmy się razem bawić!I wymieniać różowymi żyletkami i błyszczykami...!!!11!!1!

- Ty myślałaś, że wpuścimy Cię do naszej organizacji, niewiedząc o tobie niczego? Jesteś naiwna, nawet bardzo. Wczoraj odbyła się narada. Nie mamy jeszcze do ciebie zaufania, dlatego...
...dlatego będziesz musiała nas wszystkich zaspokoić oralnie. Mnie dwukrotnie, bo jestem Liderem. No co? - zapytał widząc, że jego podwładni patrzą na niego nieco dziwnie.

Przed Haruno pojawł się Kisame, wykonał kilka pieczęci i wywołał mały wodospad. Uniósł kulę wody i rzucił nią w Sakurę. Kulka pochłonęła ją, ale o dziwo mogła mówić i oddychać?
Fakt, mówiące i oddychające kulki wody nie zdarzają się każdego dnia.
- Co się do cholery dzieje?- krzyknęła zielonooka. Nie rozumiała o co im wszystkim chodzi.
No bo jak niby miała ich zaspokoić oralnie w tej dziwaczej bańce?
- Zaraz się dowiesz. Wkońcu jesteś nowa, więc nie wiesz jaki rytuał jest odprawiany, aby przyjąć zwykłego shinobi do naszej organizacji. Najpierw Cię przesłuchamy, a co będzie dalej to się zobaczy.
Bo my tak do końca też nie wiemy, jaki rytuał się odprawia i idziemy trochę na żywioł. W każdym razie ma być mroczne, brutalnie i trochę po masońsku. Zazwyczaj nie gustujemy w takich jasełkach, ale Ałtorka nas zmusiła.Bo ich organizacja jest bardzo postępowa. Zrezygnowali z tradycji i ustalonych rytuałów na rzecz swobodnej ekspresji swoich członków. Choć to może niefortunne sformułowanie... Hm, hm. Nevermind. :P

Pytali o wszystko, czy ma rodzeństwo, gdzie są jej rodzice, zapytali nawet czy jest dziewicą.
*facepalm z półobrotu*
Oni chcą ją przyjąć do tajnej organizacji przestępczej, czy do burdelu dla ekscentryków? O.O
*wyobraża sobie bandę morderców ze średnią wieku 40+, śliniących się na myśl o tym, czy ta bezbiuściasta piętnastolatka jest dziewicą =.=*Pytali ją też, czy woli tampony, czy podpaski, i jakie fantazje seksualne miała w wieku 8 lat...
Kiedy Pein powiedział, że skończyli, Kisame wypuścił ją z tej bańki. Sakura spadła na podłogę, była wyczerpana.
- Ta bańka zabrała Ci większą część chakry, więc nie ruszaj się za bardzo. Za 3 godziny przyjdziemy znowu, ale nie będziemy tacy mili. A narazie to tu zostaniesz.
- Mwahahaha... MWAHAHAHA!!! chrząk, chrząk – Lider zakasłał cicho, rumieniąc się z lekka. Nie miał jeszcze doświadczenia w byciu kiczowatym badassem - ostatecznie sama lektura blogaska o Rahlu Posępnym nie załatwiała sprawy - ale starał się, jak mógł.

Zersztą to co ona sobie wyobrażała? (...) Rzeczywście Pein słusznie nazwał ją naiwną... A poza tym po co oni tu przychodzą za trzy godziny?
Jak znam życie i blogaski – by ją zgwałcić.Zwiążą ją i będą okładać jej pośladki porami, tańcząc do piosenek Jonas Brothers.
Czas płynie nieubłagalnie, i niestety trzeba pozwolić mu płynąć.
To zdanie zasługuje na nagrodę Truizmu Miesiąca, prawda?

Pojedyncza łza spłynęła jej po policzku. Wyglądała jak mały brylancik, pełen smutku i zawodu.
To chyba nie wymaga komentarza... -.-''Hmm.... ciekawe, czy skoro łzy Marysiek mają tak rozwiniętą osobowość i wygląd, to czy inne ich płyny i wydzieliny również mają jakieś specjalne właściwości... 8>
[03] Sala Tortur.
Dopiero, gdy Lider podniósł ją do góry, trzymając za szyję, uniosła głowę. Po krótkiej chwili zaczęła się dusić.
Ale dopiero po chwili. Ech, ten kark godny Pudziana na coś się przydaje. ;)

W końcu po paru minutach, dla Haruno trwających wieczność, upadła na ziemię.
Jej głowa zaś wciąż pozostała w jego rękach... *marzy* ^^

-Co teraz?
-Teraz? Trochę się pobawimy. Przetestuję twoje umiejętności...
-A dokładniej? -spytała, gdy Pein zaczął się do niej zbliżać
Najpierw uniósł ją w powietrze, trzymając za szyję, a potem zaczął się do niej zbliżać? O.o*wyobraża sobie scenę godną ataku Lancelota na zamek na bagnach*
- Co mam robić?
-Ty...? Yyy... najlepiej nic nie rób. Po prostu udawaj, że ci się podoba.
-Ale co podoba?
-To.
Uderzył dziewczynę z pięści w potylicę, pozbawiając przytomności. Wyciągnął parę kunai i wbił w ubranie Sakury, przybijając jej bezwładne ciało do ściany. Ściągnął jej dolne części garderoby i zamknął drzwi na klucz, również pozbawiając się odzieży.
O mein goth... O MEIN GOTH... Nie, ja jestem zbyt wrażliwa, by czytać takie rzeczy. >.<
Na nagie ciało narzucił płaszcz i podszedł do różowowłosej, pożądliwie wpatrując się w nieosłonięte części jej ciała. Ujął członka dłońmi i gwałtownie wsunął go do dziewczyny.
Hmm... żeby „wsunąć do dziewczyny swojego członka” raczej trzeba... no, bo ja wiem... wzwodu? Bo atakować dziewczynę z takim zwisem to chyba trochę obciach, nie?Może na tym właśnie miała polegać ta tortura. ^^
Nie zauważył, że dziewczyna już odzyskała przytomność. Mężczyzna popatrzył w jej oczy, chcąc ujrzeć nawet najmniejszą oznakę cierpienia. Ale Haruno postanowiła, że nie wyda nawet najcichszego dźwięku.
Ech, takie rzeczy to tylko u Kmicica. Chociaż do niego nikt w sumie członka nie wsuwał...
Borze, ja się będę musiała po tym poddać jakiejś terapii. T.T
Heh... a niby jaki dźwięk miała wydać w tej sytuacji? No, chyba że zwis Lidera jest wart więcej niż dziesięć wzwodów... XD
Jednak nie dane było dotrzymać danej sobie obietnicy. Lider szarpnął, powodując fale bólu w dolnej części brzucha.
Skoro wpakował tam swój członek i obie dłonie, to nic dziwnego.Ale w dolnej części brzucha jej czy swojej?
*Przypomina sobie fragment książki Gretkowskiej: „Kamil w półmroku rodzicielskiej sypialni (...) wyjmował chłopięcego fiutka i boleśnie, heroicznie targał nim do pierwszych łez młodzieńczego wytrysku.”*
Sakura wbrew swojej woli pisnęła i straciła kontakt ze światem.
Taajasne. Zasnęła z nudów, po prostu. ;)

Pein tylko na to czekał. Wyszedł z delikatnego ciała nastolatki, z satysfakcją dostrzegając grymas na jej twarzy.
Ja ma takie mało ważne pytanie... oni takie cyrki odstawiali ZA KAŻDYM RAZEM?*wyobraża sobie scenę gwałcenia Kakuzu*
Ubrał się i otworzył drzwi, wołając resztę organizacji.
Po chwili usłyszał, że Madara jest za stary na takie rzeczy i rezygnuje (ale chętnie popatrzy), ale statua Gedo Mazo z ciekawością wychyliła się zza rogu.

-I co?
-Słaba, nie wytrzymała nawet pierwszej części.
- Nie to co Orochimaru... Ech, ten to wiedział, jak się zabawić... Albo przy Sasorim, gdy najpierw przez 15 minut szukałem odpowiedniego... otworu, a potem powbijałem sobie drzazgi w... ekhm.Pain z rozczarowaniem odrzucił podręcznik Kamasutry, który dyskretnie trzymał do tej pory w lewej ręce.
Teraz weź ją na Salę Tortur, Sasori. No wiesz, trucizny i igły. To co zwykle. Hidan, przejmujesz ją potem. Masz pozwolenie na modlitwę do swojego boga. Bardzo bolesną -powiedział z satysfakcją-
No bo przecież zazwyczaj Hidan ogranicza się do wspólnego klepania pacierzy, ewentualnie okładania się po głowach deszczułką i mamrotania „Pie Jashin Domine...”

Lalkarz podszedł do przypiętego do ściany ciała i brutalnie wyciągnął wbite w ścianę kunaie, powodując bolesny upadek Sakury na podłogę.
No tak, zsunięcie się na ziemię w porównaniu z gwałtem dokonanym za pomocą niewzwiedzionego członka musi być istną udręką.W każdym razie jest na pewno bardziej odczuwalne. :)))
Złapał ją za włosy i pociągnął do swojego ulubionego pomieszczenia- Sali Tortur.
Sasori nieco za bardzo wczuł się w życie jaskiniowca, jak widzę. ;)Wiesz, jaskiniowcy i te ich seksowne pałki... ^^
Położył dziewczynę na stole i mocno zacisnął paski na nadgarstkach, kostkach i brzuchu. Ze zbutwiałej półki wziął dwie miseczki: z igłami i trucizną. Zerwał resztę ubrań, które Haruno miała na sobie i zaczął wbijać ostre szpilki nasączone jadem w jej ciało. W niedługim czasie wyglądała jak jeż, ale nie Sasori nie zakończył swojej pracy na tym. Gestem dłoni przywołał do siebie Tobi'ego i kazał mu pochodzić po nastolatce, jak po chodniku.
Ech, efekciarz. Nie mógł po prostu wbić ich głębiej?

Początkowo chłopak miał opory, ale już po chwili tak mu się spodobała zabawa, że nie dało mu się przerwać. Po dwóch godzinach znużony zamaskowany wyszedł z sali.
Przez dwie godziny biegał po piętnastolatce? Hyh, to mi bardziej wygląda na wyciskanie winogron, a nie tortury... o.O
Teraz lalkarzowi pozostało wyciągnąć wszystkie igiełki z torturowanej.
A nie zeskrobać ją z podeszw Tobiego?Albo zebrać do wiadra za pomocą mopa?
W tym celu przykładał do ciała magnes, który wyciągał szpilki, czasem wyrywając kawałki skóry. Dopiero po tym trucizna zaczynała działać i paliła wnętrzności, nagle rozbudzonej Sakurze. Próbowała wić się z bólu, ale paski uniemożliwiały gwałtowniejsze ruchy. Zaczęła krzyczeć, zdzierając sobie gardło i zadając dodatkowe rany. Sasori nie powstrzymywał jej, uwielbiał słuchać wrzasków ofiar przed snem.
Mhm, a o poranku preferował zapach napalmu.To Sasori w ogóle śpi?!

-Hidan!
Białowłosy zjawił się w pokoju prawie natychmiast, przygotowany do modlitwy.
-O co chodzi?
Hidan jest najwyraźniej tym typem człowieka, który widząc kogoś zbierającego z chodnika rozsypane zakupy podchodzi i pyta, czy pękła mu reklamówka. Nie cierpię ich. :PAlbo to inteligentne pytanie: „Coś się stało?”. Zawsze mam wtedy ochotę odpowiedzieć: „Nie kurwa, wszystko jest w zajebistym porządku!”

Sasori wyszedł, zostawiając Jashinistę z dziewczyną. (...)
-No to zaczynamy -rozpiął paski i skosztował szkarłatnej cieczy spływającej z niej- O Jashinie!
Narysował na ziemi znak swojego boga i rozpoczął rytuał. Powoli wbijał w siebie długie na pół metra oszczepy,
a także zakończone obuchem miecze i spiczaste buzdygany.Potem dodał kilka toporów i pianino.
starając zadać jak najwięcej bólu, ale nie zabić.
Beztrosko zignorował przykazanie Jashina, według którego pozostawienie ofiary przy życiu jest grzechem śmiertelnym.

Hidan wyszedł z sali, mijając się w drzwiach z Itachim. Uchiha złapał za rękę dziewczynę i zaczął ciągnąć po kamienistej posadzce.
Maczugę zarzucił sobie, dla wygody, na ramię. A w futrze – jak we wszystkim innym - było mu całkiem do twarzy.Po drodze minęło ich stado mamutów, a z krzaków patrzył podejrzliwie tygrys szablozębny.
Gdyby ktoś ich śledził, łatwo mógłby znaleźć ślad. Za nimi ciągnęła się rzeka krwi.
Ałtorka chyba się za dużo „Pasji” naoglądała.Taaak, a ziemia rozstąpiła się, a niebo zaszło szkarłatem... >.<

Haruno została wrzucona do ciemnego pomieszczenia bez okien,
Hmm... Bo normalnie to w jaskiniach mają okien aż nadmiar, nie?

W końcu zrezygnowana podczołgała się do kąta i ułożywszy się na odrobinie siana, zasnęła. Gdy parę godzin później obudziła się zobaczyła siedzącego przed nią Itachiego.
-Jak się czujesz? -zapytał zimnym głosem- Coś ci jest czy możesz sama jeść?
-Źle. -wychrypiała, powodując ból gardła- chyba tak...
-No to jedz szybko, bo muszę wziąć naczynia, żebyś się nie pocięła.
Bo nie chcemy tu emo. Za duża konkurencja. ;D
Podsunął jej pod nos miskę z letnią zupą i szklankę złocistego płynu.
Ja bym względem tego „złocistego płynu” zalecała ostrożność. ^^Zupą? To czym ona się miała niby pociąć, talerzem czy łyżką? XD
Zebrała chakrę w dłoni i zaczęła leczyć swoje rany. Nie trwało to długo, bo już po chwili straciła swoją moc uzdrawiania. Nagle poczuła przypływ mocy. Zobaczyła klęczącego przy niej mężczyznę, oddającego jej swoją siłę.
Przez USB.

-Dlaczego to robisz?
-Bo masz zadanie. I chcę zobaczyć jak je wykonasz.
Bo Itachiego nic tak nie podnieca, jak widok jego brata uprawiającego seks. Ot, taka niegroźna dewiacyjka. ;)