środa, 7 października 2009

Półtrupi jedwabnokamienny szczupak - reaktywacja!

Witajcie!
Pamiętacie burczącego Snape'a, owijającego się kamiennym jedwabiem? A krwiożerczego półszczupaka-niziołka rodem z Los Angeles, który wyruszył, by zabić ojca, bo tak nakazały mu głosy oraz jego książeczka zdrowia? Mamy nadzieję że tak. ;] A jeśli nie, zapraszamy do wcześniejszych analiz. Dziś bowiem powracamy do naszych wesołych przyjaciół. Oto na obu blogach pojawiły się kolejne notki! A jako że odniosłyśmy wrażenie, że ich analizy cieszyły się u czytelników niejaką popularnoscią, postanowiłyśmy zanalizować nowo powstały materiał. ^^ Miłego czytania!

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar
Blogi: http://moving-shadow.blog.onet.pl/ oraz http://i-am-dhampir.blog4u.pl/

-->
Kamienny Jedwab Snape'a - ciąg dalszy

Od ostatniej rozmowy Katriny z Severusem minęły dwa tygodnie. Dziewczyna wyraźnie sobie nie radziła, najczęściej siedziała w swoim pokoju, wychodząc tylko na lekcje.
W pokoju uwiła sobie przytulny, stęchły emo-kącik, gdzie mogła do woli wypłakiwać się swymi pojedynczymi, samotnymi łzami.
Tak jak się czuła tak też wyglądała, oczy podkrążone, nie umalowana (Aaaaaaa!!! Nieumalowana! Toż to skandal, toż to zbrodnia!) , snuła się jak cień, natomiast Severus był taki sam jak przedtem, z wyjątkiem pod denerwowania, którego czasami nie kontrolował na lekcji, gdy widział Kathy w takim stanie siedzącą na końcu klasy
Rozumiem, widok kochanki bez metra tapety na twarzy mógł nadszarpnąć jego nerwy. W końcu „nie widziały gały, co brały”:D

i świadomość, że to właśnie Potter podrzucał jej kokainę.
Tę świadomość też widział? Kolejna zaleta magicznych wzroków czy też Snape podczas lekcji doznawał niekontrolowanych napadów oświecenia?Wiesz, kiedy przez kilka godzin wdycha się opary wydobywające się z tych wszystkich kociołków, nietrudno o iluminację.
Pewnego dnia, po skończonej lekcji, uczniowie szybko wychodzili z klasy
Co jest warte odnotowania, bo zazwyczaj jednak do pracowni eliksirów przykuwali się łańcuchami.
- Potter!
Wszyscy się zatrzymali i spojrzeli na Harrego
- Ty zostajesz. – dodał Severus siadając przy biurku. - Y..tak profesorze
Oj, skąd ja znam ten scenariusz... Snape stosuje wciąż tę samą metodę. Najpierw szybkie obmacywanie w pustej klasie, potem Potter ucieknie do łazienki... ^^
Klasa wyszła,
*wyobraża sobie swobodnie przemieszczające się po korytarzu ławki, tablicę i kawałki ścian*

a Potter podszedł do Snape’a
- Słucham Panie Profesorze - Gdybym ja chciał się kogoś pozbyć, to zrobił bym to od razu Potter, tobie to nie wyszło i tak się składa, że wiem o wszystkim co zrobiłeś.Wiem, co zrobiłeś minionego lata, mwahahahaaa!!! *chrząk, chrząk*Potter potrafi mówić wielkimi literami – to naprawdę zdolny czarodziej!

- Ale..n... - Milcz! – syknął wstając z krzesła i podchodząc niebezpiecznie blisko do Harrego,TAK!!! ^^ *porn?*
po czym dodał - Głupcze dlaczego to zrobiłeś? - Ale ską... - Pytam dlaczego to zrobiłeś?! W tej chwili mów!! -powiedział głośniej Snape
Dlaczego nie zabiłeś jej jeszcze w kołysce?! I dlaczego tak spartaczyłeś robotę, kiedy mogłeś załatwić sprawę jedną avadą?!

Harry cofnął się kilka kroków, trzęsły mu się ręce - Bo...ona jest moją siostrą...i...jej nienawidzę, od kiedy dowiedziałem się co robiła, jak traktowała mojego ojca!
Czyli jak? W wieku siedmiu lat podsłuchała, jak ojciec nazywa ją bękartem i została odesłana do sierocińca. W czym problem?*Wyobraża sobie siedmiolatkę tłukącą ojca po głowie lalką Barbie i drącą się „Ja tu rzoondze, kulllwa!!!”*
- W tej chwili idziemy do Dumbledora, przed nim będziesz się tłumaczył.- burknął
Oho, problemy gastryczne wciąż nierozwiązane:)

i chwycił go za ramię ciągnąc w kierunku drzwi, nagle Harry się wyrwał i odsunął, wyjmując swoją różdżkę, Snape od razu zareagował
- Expelliarmus!
Różdżka Pottera poleciała na koniec klasy, a on sam chciał uciec, w tym momencie do klasy wbiegli nauczyciele a także zdziwiony sytuacją Dumbledore
W drzwiach ustawili się w pozy rodem z Aniołków Charliego.
- GLEBA, GLEBA KURRWA!!! - darł się Dumbledore, który naoglądał się trochę za dużo mugolskich filmów.
- Na Boga co tu się dzieje! - krzyknęła Minerva zakrywając dłonią usta.Minerva w chwilach kryzysu uzewnętrzniała swoje bogate życie religijne.
- Severusie, możesz mi to wytłumaczyć?- powiedział Albus
Snape wyciągnął prawą ręke i wskazał palcem na Pottera mówiąc
- To on truł tą uczennicę, a teraz wyciągnął na mnie różdżkę!
- Konfident – mruknął pod nosem Harry.- Maaamo, a Harry mnie bijeeee!!! – krzyknął Snape i rozpłakał się, przytulając się do swojego czarnego misia.
Albus spojrzał na Harrego - Czy to prawda, Harry? - Ja... - To prawda?? - krzyknął Dumbledore
- Czy to prawda, że chciałeś przeszkodzić mi w pozyskaniu becikowego, trując taki dobry materiał rozpłodowy kokainą?!
- Tak, profesor Snape ma rację, ale ja nie chciałem użyć różdżki, ja tylko...- Chciałem mu ją pokazać. Bo my w wolnej chwili porównujemy swoje... różdżki. Kto ma dłuższą.
- Wystarczy. Pójdziesz ze mną.
Harry podniósł swoją różdżkę i schował ją do szaty, po czym poszedł za Dumbledorem, za którym poszła także reszta nauczycieli.
Niektórzy sarkali pod nosem – cóż, tym razem mordobicia nie było.Nie jestem pewna, czy akurat na scenę mordobicia liczyli... ^^’
Snape westchnął głośniej niż zwykle, jakby przed chwilę się nawet nad czymś zastanawiał, wskazywał na to grymas na jego twarzy.
Wytrzeszczone gałki oczne, purpurowe policzki i nabrzmiałe żyły na skroniach nazbyt dobitnie wskazywały na wysiłek myślowy. Albo na trudne zaparcie, z którym walczył już od paru tygodni. ;)
Kathy siedziała w oknie,
To znaczy wprasowała się w szybę? o.ONie, po prostu przyczepiła się do niej jak Spiderman albo glonojad swoimi marysuistycznymi mackami XD
kiedy to usłyszała pukanie do drzwi, spojrzała tylko na nie, lecz nie otworzyła i wróciła do wpatrywania się na jesienny krajobraz za oknem.
Po chwili jesienny krajobraz uznał, że nie lubi, kiedyś ktoś się NA niego wpatruje, wziął dupę w troki i przeniósł się do innego blogaska.
Chwilę później pukanie ucichło a drzwi otworzyły się z lekkim hukiem, ukazując ciemną postać.
Lekki huk. Snape, jak na szpiega przystało, potrafił wyłamać drzwi bardzo dyskretnie.On też jest synem Stirlitza. XD
Katrina patrzała z niedowierzaniem na Snape’a który wszedł do jej pokoju zamykając za sobą drzwi. - Wyjdź stąd... - wyszeptała. Severus nic nie odpowiedział, podszedł bliżej. - Wyjdź... – powtórzyła jej oczy się zaszkliły.Bo siedziała w szybie – to nic dziwnego, że miała szklane oczy.
- Przyszedłem poinformować, że osoba, która truła Cię jest w tej chwili u Dumbledora, jego chwile w Hogwardzie są już policzone. – Snape uniósł prawą brew.
A ten Hogward to co za nowa swołocz?!
Pewnie krewny Dumbledora.

- Kto to robił?? Powiedz mi! - wstała nagle z okna oczekując odpowiedzi. - Otóż Twój brat. - Coo???? Potter?? Ten cienias? Ten skurwiel? Zajebie go! - krzyknęła i chciała podejść do drzwi, lecz Snape jej na to nie pozwolił, łapiąc ją za rękę.
Mary Sue wyciągnęła jednak z kieszeni teleskopowy miecz świetlny i ucięła mu głowę! Następnie jednym ruchem narzuciła na siebie żółty dres z czarnymi paskami i ruszyła dokonać mordu :D

Chciała się wyrwać ,lecz Severus przyciągnął ją do siebie, mówiąc - Takim zachowaniem, szkodzisz tylko sobie samej Evans. - A co Ty możesz o tym widzieć co?? – spojrzała na niego , jej oczy zapełniły się łzami.Po chwili łzy przelały się nosem.
- Wystarczająco dużo wiem. - wysyczał - To przez Ciebie tak się czuję, jak śmieć! Nie chce mi się żyć! - zaczęła płakać,
- Ile razy spojrzę na sedes, przypominają mi się nasze upojne chwile! Każda minuta spędzona w ubikacji przyprawia mnie o dreszcz podniecenia!
... Pewnie nawet Jęcząca Marta ma już jej dość... T.T


Snape spojrzał na nią, lekko rozchylił wargi, chciał coś powiedzieć, lecz nie zrobił tego, puścił jej rękę.
-Tak, przez Ciebie... - szepnęłaA Snape się wzruszył...
Półtrup, półszczupak - ciąg dalszy
Forteca

Szłam wiele dni.
Musiałam odnaleźć swego ojca.
Zabił moją matkę.
Więc ją pomszczę.
Swoje przekonanie.
Opieram.
Na absolutnie niczym.
Szłam, szłam i szłam.
Aż doszłam.
Na Alaskę.
A tam zjadły mnie białe misie, popijające colę.

Nie pamiętam mojego dzieciństwa, lecz wiem, że gdy go nie było musiało być pięknie.
To on przeklnął mą duszę.
To oświecenie, jak rozumiem, spłynęło na nią wraz ze świadomością wampiryzmu?Też uważam, że świat byłby piękniejszy, gdyby nie było jej dzieciństwa.
Najlepiej, żeby nie było jej NICZEGO.
Co też postulował Kononowicz w poprzedniej części analizy. ;)

Zabiję go.
Krew się we mnie zagotowała.
Nos zagwizdał jak czajnik, a para poszła uszami.
Ha, i mamy czarną polewkę.
Jak mógł nam to zrobić?
Bloodhound...
Wiedziałam, że to coś mi mówi.
Na przykład to, że jej ojciec najwyraźniej jest psem gończym. Biorąc pod uwagę trupio – szczupaczo – niziołkowatą naturę bohaterki, robi nam się niezły genetyczny bajzel. Nie chciałabym spotkać jej w ciemnym zaułku... ;)

W końcu mym imieniem jest Tamara.
Czyli po aramejsku palma daktylowa. Ale co z tego wynika?
Wikipedia głosi: „Tamara – amerykański horror z 2005 roku.” Z którego roku jest ta Tamara, nie wiem, ale reszta się zgadza. ^^
Byłam pewna, że Sarah Sun to moje dane. Widocznie się myliłam.
Najwyraźniej. W końcu twoje dane to „Ale Czy Ważne Jest Me Imię”. ;>
Jakie są twoje szukane, jak dotąd nie wiadomo.Nie czepiaj się jej tak. Do tej pory myślała, że jest szczupakiem, a teraz nagle głosy powiedziały jej, że jest krwiożerczym niziołkiem. Każdemu by się w głowie pomieszało.

W pewnym momencie zauważyłam stajnie.
Wyskoczyła znienacka. Podobnie jak fabuła tego tfforu.
Podkradłam się, dosiadłam czarnego konia i pogalopowałam na północ.
Koń, rzecz jasna, musiał być „czarny jak matka noc”. Prawdopodobnie po to, by „lackie oczy jej nie dojrzały”. :p
Poza tym jakiś kasztanowy konik garbusek zapewne nie udźwignąłby brzemienia zajebistości Mary Sue.
„Jechała na pysznym, czarnym jak lawa wierzchowcu. Ładnie wyglądało na niej zamszowe siodło, żółty czaprak i uzdeczka” – jakby napisała o niej polska Stephanie Mayer, Helena Mniszek.

Po chwili uświadomiłam sobie, że to nie ma sensu
Szybka jest. -.- A może to znowu jakaś postmodernistyczna autorefleksja?
Ziemia jest wielka, mogę jego siedziby szukać całe życie...
Uwzględniając nocną przemianę w szczupaka, wyprawa może być jeszcze bardziej uciążliwa.

Usłyszałam w głowie głos.
To się leczy. -_-'
Taa, i następna poleci szukać delfina Francji i wyzwalać Orlean z rąk niegodnych Anglików...

- Dhampirze....
- Co? - zapytałam głos
- Jajco – odparł głos przekornie.

- Kieruj się na północ, a znajdziesz swój cel....
- Ale...
I głos już się nie odezwał.
Mówiłam, że wampiry mają wbudowany GPS...Hej, To lepsze jak głosy, jakie słyszała Bella w drugiej części sagi! ;P

Więc pojechałam na północ zgodnie z rozkazem.
Po kilku dniach przed sobą ujrzałam wielką fortecę.
Ekhm... Przypominam, że bohaterka przed paroma dniami opuściła okolice Los Angeles... Tam, jak wiadomo, aż roi się od mhhrocznych Świątyń Zagłady.Daj spokój. Mary Sue potrafi zaginać czasoprzestrzeń. Ten koń pewnie dostał takiego przyśpieszenia, jak Struś Pędziwiatr.

- Uau! - tylko to mi naszło na myśl
Tatusiek się wyposażył!
Yyy... nie, to tylko makieta do piątej części Indiany Jonesa ;D
Bardzo ma skomplikowane te myśli.

Zeskoczyłam z mojego żywego pojazdu.
O.oBo „koń”, „ogier” albo „rumak” byłoby zbyt proste.
Ciekawe jak zmienia się biegi w takim „pojeździe”... >.<
Otworzyłam drzwi kopniakiem,
Żeby zachować moje przybycie w ścisłej tajemnicy.Wyważyła wielkie, zamkowe wrota z buta. Taaa, a ja zębami tiry przegryzam.
po czym ruszyłam kocim krokiem przed siebie.
Na czworaka, z uniesionym ogonem, co kilka kroków wylizując futerko.

Strażnicy przyglądali mi się ze strachem.
Dlaczego?
Bo jesteś jedyną w swoim rodzaju krzyżówką trupa, szczupaka, niziołka i psa myśliwskiego?

Poczułam, że mam coś mokrego, ciepłego na brodzie.
Aż nie chcę wiedzieć, co to jest. ^^,Wiem jedno... To NIE jest MLEKO! XD

Sądząc, że to pot, przetarłam twarz.
Bo dla niej jest rzeczą całkowicie naturalną pocić się na brodzie.
No wiesz... Z psa został jej pewnie wiszący wiecznie na brodzie język, więc nic dziwnego, że tak pomyślała. :P

Jakże wielkie było me zdziwienie gdy okazało się, że ,,potem'' była krew.
Coś jej się ulało przy posiłku? Mało mhhroczne. :/
A tam, w język się pewnie mocno ugryzła dla lepszego efektu.

Cóż, pewnie uznali mnie za wampira.
- Przepraszam, gdzie jest komnata władcy?
Kurcze, pełna kultura.
„- Przepraszam, gdzie znajdę Mhhrocznego Władcę Ciemności?
- A była pani umówiona?
- Jestem jego przygłupią, zmutowaną córką. Wydaje mi się, że picie krwi jest cool i że umiem mówić po angielsku. Przybyłam do Mhhrocznego władcy Ciemności na moim czarnym, kradzionym rumaku aż z Los Angeles celem go zabicia. Znaczy Władcy, nie konia. Bo koń w sumie jest w porządku. Głosy mi kazały.
Chwila krępującej ciszy.
- Panie Zdzisiu, pan zadzwoni po pogotowie...”

- Na górze po lewej...
Rozumiem, że ten Bloodhound wisi podczepiony pod sufitem gdzieś na lewo do strażników? O.o

Poczułam w ustach zapach krwi
Z wrażenia nos wywinął jej się do środka. Cóż, gorzej wyglądać już nie będzie...
Jak ja bym poczuła zapach ustami, to bym poszła chyba do lekarza...

- Cóż... - pomyślałam - po co marnować
Podeszłam do pierwszego strażnika.
Nabiłam go na nóż.
Całego. Bo to był bardzo duży nóż i całkiem mały strażnik.Też był szczupaczym niziołkiem. Co stwarza pewne wątpliwości co do tego, co i z kim robiła ongiś jej matka, kiedy Władca Ciemności był akurat poza murami zamku... ^^
No, i nawet wyjaśniło się, dlaczego jej matka musiała zostać zabita. ;)

Drugi zaczął uciekać. Rzuciłam w niego moją ofiarą by się potknął.
Rzuciła mu czymś w plecy, a on się o to potknął. O.O Ktoś tu zakrzywia czasoprzestrzeń...

Pobiegłam do leżącego i wychłeptałam z niego całą krew.
Statystycznie w dorosłym mężczyźnie mieści się jej ok. 5–6 litrów. Gdzie ona to mieści?!
Bo ona ma cztery żołądki, jak krowa... T.T

Mniam!
Bleee.... ;D

13 komentarzy:

kura z biura pisze...

Kwiiik!

Śmiałam się tak głośno, że aż kot mnie ugryzł. Nie lubi, jak się dziwacznie zachowuję.

Podsunęliście mi pomysł na wieczór: idę oglądać Indianę Jonesa i Świątynię Zagłady.

Znudzona Pszczoła pisze...

No nie... Ze śmiechu zaplułam tablet jogurtem...

Analiza świetna, ale chyba nie doczekam się chwili w której Dumbledore otrzymuje swoje upragnione becikowe.

Mrohny pisze...

Mnie też się chyba coś ulało... I nie mleko, bynajmniej XD

a. pisze...

chciałbym dołączyć do zacnego grona analizatorów (jak ja lubię to słowo) jako czerwony albo biały Power Ranger.
moje zalety:
szowinizm stosowany 3 dan
cięta riposta sensei (razem się to pisze?)
wiedza medyczna na poziomie serialu dr. House.
cała masa skojarzeń
płynne przechodzenie pomiędzy dowolnymi tematami.
wady:
miękkie kocie serce.
dużo wolnego czasu.

Pigmejka pisze...

Szanowny Panie A., chętnie rozpatrzę Pańskie CV wraz z moją współpracowniczką - Kalevatar. Odpowiedzi prosimy spodziewać się w najbliższych dniach. ;)

Meg pisze...

Omg! dzisiaj mało nie udławiłam sie herbatą ze śmiechu XD
dwa teksty od których sie popłakałam: (z beki rzecz jasna :p)

W drzwiach ustawili się w pozy rodem z Aniołków Charliego.
- GLEBA, GLEBA KURRWA!!! - darł się Dumbledore, który naoglądał się trochę za dużo mugolskich filmów.



Kurcze, pełna kultura.

„- Przepraszam, gdzie znajdę Mhhrocznego Władcę Ciemności?

- A była pani umówiona?

- Jestem jego przygłupią, zmutowaną córką. Wydaje mi się, że picie krwi jest cool i że umiem mówić po angielsku. Przybyłam do Mhhrocznego władcy Ciemności na moim czarnym, kradzionym rumaku aż z Los Angeles celem go zabicia. Znaczy Władcy, nie konia. Bo koń w sumie jest w porządku. Głosy mi kazały.

Chwila krępującej ciszy.

- Panie Zdzisiu, pan zadzwoni po pogotowie...”

JungletrainOne pisze...

Słuchajcie doskonale przeanalizowałyście moje opowiadnie nosz qrwa hahahahah xD beka w uj xD haha bravo! i dzięki!:D Elo! - JungletrainOne.

Anonimowy pisze...

Dziewczyny, jesteście niesamowite. Me, jakże stare, dwudziestojednoletnie serce raduje się niezmiernie iż na tym pełnym absurdów świecie pozostało choć trochę zdrowego rozsądku i za to strasznie Wam dziękuję. Czekam na kolejną porcję endorfin:)
(A jak nie, to roześle do Marysiek pewien filmik z serii "mhhhroczny dhampir-zrób to sam", jak również okaże się że Tobi to Obito. Serio.)

Anonimowy pisze...

Harry cofnął się kilka kroków, trzęsły mu się ręce
- Bo...ona jest moją siostrą...i...jej nienawidzę, od kiedy dowiedziałem się co robiła, jak traktowała mojego ojca!

*Wyobraża sobie siedmiolatkę tłukącą ojca po głowie lalką Barbie i drącą się „Ja tu rzoondze, kulllwa!!!”*


ÓmaRŁam xD Muszę pamiętać aby nigdy nie jeść nic podczas czytania ^^

rmikke pisze...

Dzięki, chyba od roku nie miałem takiej głupawki, jak przy Półszczupaku. Kocham Was :D

rmikke pisze...

"Stirlitz otworzył drzwi kopniakiem i cichutko, na paluszkach zakradł sie..." :D

roguemouse pisze...

A ja chciałabym wiedzieć tylko jedno: skoro Pigmejka zębami tiry przegryza, można ją za drobną opłatą wynajmować jako rozrywkę na przyjęcia urodzinowe? :P

Mysza

Róża pisze...

o ja!uważałam swoje zwieracze za całkiem mocne, ale niestety ledwo dobiegłam do łazienki XD
cóż- przy tych analizach na przemian płaczę i kwiczę ze śmiechu^.^
jesteście genialne:)