czwartek, 10 września 2009

Kamienny Jedwab Snape'a® - cz. 2

Witajcie!
Przed Wami druga i ostatnia część wesołych przygód Snape'a owiniętego Kamiennym Jedwabiem® oraz jego marysueistycznej partnerki. Tym razem będziecie mieli okazję poznać problemy gastryczne Severusa, dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy o pierwszej pomocy, a także spotkać się z nową pracownicą Hogwartu - panią Poopy ;)
Aha, analiza ze specjalną dedykacją od Pigmejki dla Mrohnego!;>

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.


CZĘŚĆ II


Katrina wróciła do swojego pokoju, była wciąż podekscytowana i drżała, chodziła po całym pokoju, od łóżka do szafy i na odwrót, nagle wybiegła kierując się z powrotem do łazienki, miała nadzieję, że Snape nadal tam jest,

Poza tym przypomniało jej się, że nie zabrała znalezionego grzybka.
nerwowo zamknęła drzwi i pobiegła do lochów...Z każdym krokiem robiło się coraz ciemniej, trzymała się ściany aby nie upaść, nagle drzwi na końcu korytarza się otworzyły i wyłoniło się z nich światło
Ujrzała starca, stojącego w olśniewającej bieli. Włosy miał białe jak śnieg w słońcu. Szata także oślepiała bielą. Oczy pod wysokim czołem iskrzyły się, jasne i przenikliwe jak płomienie słońca. Jego ręka miała czarodziejską władzę. No rzeczywiście, ręka Snape'a okazuje się mieć władzę iście czarodziejską. ^^ Ja bym jednak wolała, żeby to były światła nadjeżdżającego pociągu.
-Czy mnie oczy mylą? Evans??- powiedział zdziwiony Snape
-Professorze....jak dobrze, że to Pan, już się bałam, że źle trafiłam...
Już myślałam, że zaraz spotkam jakiegoś tlenionego elfa, a jakiś nawiedzony starzec z laską każe mi ratować Śródziemie...
Ej, ale w tamtym blogasku konie też mieli niezłe:) Kathy byłaby zadowolona.

-Co Ty tu robisz?!, mówiłem Ci, żebyś poszła do swojego dormitorium! -.. Panie Professorze byłam w pokoju, ale nie mogę tam usiedzieć!...nie po tym co się zdarzyło!...
Pańska różdżka wciąż wbija mi się w wątrobę.
-Nie dziękuj i nie mów do mnie "Panie Profesorze"
-A jak mam mówić?-spytała zaciekawiona

- Mów mi "Kokonie Wielki Sru"!
- Zwykłe „o Boże” powinno wystarczyć.
-Mojego imienia nie muszę Ci przypominać -burknął, po czym usiadł do biurka, On mnie nie przestanie zadziwiać. Mało że żyje pomimo urwania pewnej ważnej części jego ciała, to jeszcze umie siadać do biurka. Jak on się w nim mieści!?

-Panie...tffuuu, znaczy się Severusie...-Snape podniósł wzrok...-Chcem być tu z Tobą...z tamtymi w ogóle nie chcem rozmawiać,
Nie chcem, ale muszem. No więc... Pomożecie?
„Tamci”, kimkolwiek są, nie mają czarodziejskich palców ani nie gwałcą nieletnich uczennic w toaletach – wystarczające, by nie chcieć mieć z nimi nic wspólnego.

a na Harrego patrzeć już nie mogę...tak bardzo przypomina mi...-przerwała zasłaniając oczy ręką
-Lilly? -spytał marszcząc brwi
-Nie, mam na myśli mojego ojca...Jamesa, to on zniszczył mi życie!...zabrał od matki, a ja ją tak kochałam...

O.o Bohaterka jest rówieśnicą Harry'ego, tak? I pamięta swoją matkę?

-Jak miałam 7 lat podsłuchałam rozmowę Lilly z tym skurwielem (Siedem lat?! W jakim wieku jest ta dziewczyna? O.O) ...mówił, że ja nie jestem jego córką, że mnie nie chce...szarpał nią, ona płakała...krzyczał, że jestem bękartem, że tylko Harry jest jego synem, bo narodził się po ślubie nie to co ja....na drugi dzień zabrał mnie do jakiegoś miejsca i odszedł zostawiając, dopiero teraz wiem, że to był sierociniec...
Zrozumiała to dopiero po tylu latach? Ja tam może nie jestem zbyt mądra, ale chyba bym się wcześniej zorientowała... XD
O ile zakład, że ona okaże się córką Snape'a? =_=

-Nienawidzę Harrego i mojego ojca pomimo iż już nie żyje, dobrze, że Voldemort go zabił!!
Ślepa nienawiść do ludzi, których właściwie nie zna – konstytutywna cecha mhrrocznej Mary Sue – jest.

-Aa....j....eee....
... BRRRAAAAAAINNNN!!! – zawyła Kate, po czym ruszyła na Snape’a, śliniąc się i patrząc tępo w przestrzeń...


-Tak myślałem.- powiedział zsuwając rękaw. Podszedł do drzwi i otworzył je
-Co Pan...yyy...co TY robisz??-powiedziała zdziwiona
-Nadal chcesz tu być? "razem ze mną"??
-No...tak, przecież tak Ci powiedziałam wcześniej
Trzasnął drzwiami i niemal podbiegł do dziewczyny mocno ściskając ją za ramiona
-To nie są żarty! Później może nie być już odwrotu Evans!!-krzyknął
-Odwrotu? Od czego?
-Ode mnie!
O co mu chodzi? Niech mi ktoś wyjaśni...

Nie wymagasz zbyt wiele? Toż to blogasek.
Jego twarz była blisko niej, zwilżyła wargi i nie zważając na nic pocałowała go...
Twarz Snape'a żyje własnym życiem.


-Ale pamiętaj...jak ktoś się dowie, że my....to nie licz na zrozumienie ze strony Albusa i innych, to jest niedopuszczalne co robimy, pożegasz się ze szkołą a ja z pracą i zaufaniem Dumbledora.-powiedział stanowczo

A Albus z becikowym? Taa, jasne.
przytuliła go mocniej, jego ręce były w górze jakby nie wiedział co robić, lecz po mału zaczęły opadać i wylądowały na jej plecach, z grymasem...ale przytulił ją.
Z grymasem. Bo to kolidowało z jego wizerunkiem mrocznego emo. I łazienkowego gwałciciela – grotołaza.
-Wystarczy już Evans-odkleił ją od siebie.
Jednak Superglue trzymał mocno, dlatego na jego szacie zostało jej prawe ramię i część ucha.
PS. Przez te wszystkie walające się luzem części ciała mam wrażenie, że bohaterami tego ficka są zombie. Albo Igory.
wyjął różdzkę i wypowiedział zaklęcie, dzięki któremu odsunął się regał z książkami ukazujący ukryte pomieszczenie -Wow, ale skrytka haha
Dobrze, że nie w piwnicy...
-Poradzę sobie, idź spać –burknął -No dobrze, to idę, dobranoc... -podeszła całując go lekko w policzek -Dobranoc...Evans. -uśmiechnął się unosząc jeden kącik ust do góry, po czym wrócił do sprawdzania prac.
Drugi kącik wciąż leżał zapomniany na dywanie. Razem z urwanym penisem i ramieniem Kate.
Nie zapominaj o kawałkach czaszki i mózgu.


Była mroźna zima, prószył śnieg, mrok był wszędzie,

Przy padającym śniegu?! Co on, czarny był, czy jak?!
Mrok – wszędzie tam, gdzie Severus.
Kathy szła ciemnymi mugolskimi przedmieściami, kiedy to nagle zauważyła ciemną postać stojącą na drodze...
W czarnym mieście, na ciemnej ulicy, pośród wirujących mrocznych płatków śniegu, szła ciemna postać. Była to Ałtorka.
XD


-Katrina...podejdź do mnie.- usłyszała przeszywający głos, który znał jej imię,
Uslyszała głos, który znał jej imię. W porządku. *dyskretnie szuka w książce telefonicznej numeru do psychiatry*
Come to the Dark Side. We have porn...


Kathy nagle zaczęła się uśmiechać, gdyż ujrzała Severusa...lecz on wyglądał przerażająco...
Stracił jeszcze jakieś inne części ciała?


-Sev? Co tu robisz? w ogóle co my tu robimy??-spytała
No właśnie, co my robimy w tym dennym blogasku, Severusie? ...a my co tu robimy, Pigmejko? Chodźmy do Pikawy*... Chętnie! Byle dalej od tego blogaska!

*komentarz sponsorowany przez kawiarnię “Pikawa”, Gdańsk,ul. Piwna 5/6 ^^


-"Kiedy patrzymy na śmierć lub ciemność, boimy się tylko nieznanego, niczego więcej." Zapamiętaj to...Evans. - rzekł cicho i spokojnie
Ugh, jakież to mhrroczne. *boi się*


zjawił się Lord Voldemort, trzymał w ręku sztylet...zbliżył się do Snape'a i podciął mu gardło, krew zaczęła spływać po woli po jego szyi

Snape ma wole na szyi? Powinien więcej czasu spędzać nad morzem, to dobrze robi na tarczycę.

*wyobraża sobie Snape’a leżącego na plaży w jego mhrocznych bokserkach*

*ucieka z krzykiem*

-A Ty, gdzie spałeś?- dodała po chwili.

-Nie spałem. - odrzekł układając buteleczki z eliksirami
-Co?? W ogóle nie spałeś?? -spytała zdziwiona, Snape tylko burknął

Snape chyba zapomina ludzkiej mowy, bo wciąż tylko burczy. Też zamienia się w zombi?
Albo w aryjskiego kryptogeja z pierwszej analizy. To wyjaśnia, czemu nie musi spać.


-Ehhh...dziś nie idę...
Spojrzał na Kathy odkładając buteleczki:

-Co to ma znaczyć?"nie idę"?
-No po prostu....źle się czuje, raz mogę nie iść...
Albo to wina uwierającej różdżki Severusa, albo zaszła w ciążę. Proszę, niech to będzie różdżka...


-Odrobisz to na szlabanie.
-Jeżeli ten szlaban będzie wyglądał tak jak wtedy w łazience, to z miłą chęcią...-powiedziała chichocząc się
Będą uprawiać seks na niestrzeżonym przejeździe kolejowym? Nie wiedzą, jakie to niebezpieczne?


Severus lekko się uśmiechnął podnosząc lewą brew i powiedział:

Ze Snape’m chyba musi być naprawdę źle, skoro tak często gubi części ciała.
-Miałem na myśli, szlaban w negatywnym znaczeniu za złe zachowanie.
Nici z seksu na szlabanie. Snape może tylko w damskiej łazience: podnieca go widok spłuczki.


-Czyżby? -zironizował, po czym
Scynizmował.

A na dodatek się ponawysarkazmował.


nagle zbliżyła się do niego i lekko musnęła jego wargi przechodząc do pocałunku, Severus stał niewzruszony wciąż z poważnym wyrazem twarzy, lecz pozwalając by go całowała,
Jak na kamienny pomnik przystało.

...a mógł zabić.


Tymczasem Snape wszedł do klasy jak zwykle trzaskając drzwiami, zajął miejsce przy biurku i zaczął czytać oceny, następnie zlecił uczniom wyważenie określonego wywaru

Trzaskanie drzwiami, wyważanie wywarów... Upadają obyczaje w Hogwarcie...

Że już nie wspomnę o tym, że kochankom profesora wolno opuszczać zajęcia. :P


-Ty, a co się stało, że nietoperz dziś jeszcze na nikogo nie krzyknął?-powiedział szeptem Ron do Harrego
Syndrom niedopchnięcia mu minął. ^^


-Bardzo dobrze Panie Malfoy.-powiedział idąc dalej

Blondyn cieszył się, strojąc miny w kierunku Pottera
I przy okazji zjadając kropki z końcówek zdań.

-Przecież jego wywar jest innego koloru-rzekł Ron mówiąc cicho

-To jest nie w porządku i zaczyna mnie to wkurzać!-odpowiedział Harry

Severus cofnął się i spojrzał na trójkę przyjaciół po czym spytał:
-Coś mówiłeś Potter??

-Tak -odparł
-Nie! On nic nie mówił!-wtrąciła się Hermiona
-Nie dałem Ci prawa głosu Granger.- powiedział stanowczo Snape
Praw wyborczych również, panno Granger. Że o Prawach Człowieka już nie wspomnę.
Między kociołkami uczniów biegała Calineczka, sumiennie zbierając wszystkie kropki, których nie połknął Draco.

W tym momencie do klasy weszła McGonagall, wszyscy się odwrócili. -Severusie, Dumbledore Cię wzywa-rzekła spokojnie, ale Snape dostrzegł na jej twarzy lęk i zdenerwowanie i dlatego bez słowa podążył za nią. Gdy byli już za drzwiami ruszyli w milczeniu w kierunku zejścia do podziemi...
Najpierw podążył za nią bez słowa, a potem ruszył w milczeniu. Cóż za zmiana nastroju!

Byli w podziemiach, ale schodzili do jeszcze niższych podziemi – wszak gabinet Snape'a mieścił się w najgłębszej komnacie najniższego lochu.
na łóżku leżała Kathy, była nieprzytomna, tuż obok niej siedział Dumbledore trzymając dłoń na jej czole, nagle odwrócił się wystawiając drugą rękę z jakimś proszkiem...Snape powoli podszedł do niego bliżej, zaskoczony całą sytuacją, przesypał proszek na swoją dłoń po czym posmakował: -Kokaina.- wysyczał i szybko wypluł
Na podłogę? A to niechluj.
-Severusie...wierzę, że masz coś co by pomogło wstać Jej na nogi.
Coś wstało i stanęło na nogach Kate. Niestety, nie odniosło to żadnego pozytywnego skutku.

-Mam coś. - szybko sięgnął po czarny flakonik, usiadł obok Katriny i wlał jej do ust czarną substancję...
-To Jej pomoże?-spytała Minerva
- Jak najbardziej. Udusi się, jak każda nieprzytomna osoba, której wlewa się coś do ust. Nie o to wam chodziło?
-Owszem. Za dokładnie 7 godzin z jej organizmu znikną wszelkie toksyny.-odpowiedział Snape
Kurde, działa jeszcze lepiej, niż te plastry Aikido, które w kółko reklamują w telewizji... Snape zbiłby na tym fortunę.
Dumbledore rozglądał się po "pokoju" Severusa już od dłuższego czasu i dał McGonagall do zrozumienia by zostawiła ich samych.
-Minervo, proszę Cię byś udała się do uczniów i poprowadziła dalszą lekcje.
Dumbledore – Mistrz Subtelnej Aluzji.
-Severusie, nie zrozum mnie źle, ale chciałbym Cię zapytać, czy wiesz coś na tamat pobytu Panny Katrin u Ciebie w pokoju??-spytał poważny Dumbledore
Jak śmiesz ukrywać ten huragan w swojej Krainie Kucyponkow?!

-Zdaje mi się, że nie. -burknął wstając z łóżkaTakie ciągłe burczenie może wskazywać na nadmiar gazów w układzie pokarmowym. Snape, coś ty zjadł?!
Może ta dziewczyna zaszczepiła mu Obcego?


-W takim razie wybacz Severusie, a teraz pozwól, że zostawię Cię.-dodał Dumbledore wychodząc i zamykając za sobą drzwi.
W skrytości ducha nie posiadał się z radości – kilka dni po rozpoczęciu zajęć pojawiła się szansa na pierwsze becikowe.
Snape podszedł znów do łóżka i z grymasem obserwował reakcje dziewczyny na substancję, którą Jej podał. Przyglądał się Jej i zarazem zastanawiał, dlaczego właściwie to robi?
Hmm... Jakby ci to wyjaśnić, Severusie... Wiesz, gdy dorosły mężczyzna zbyt długo nie ma kobiety...
syknął i wstał dziwiąc się samemu sobie
Burczący i syczący Snape... Tylko czekać, aż zacznie błyszczeć w słońcu...
Już teraz to robi – wiesz, cały ten tłuszcz i w ogóle.^^
Obiad tak zwykle zaczął się przemową Dumbledora...
Pobłogosław Wielki Dropsie nas i ten posiłek oraz skrzaty, które go przygotowały i naucz nas dzielić się sokiem dyniowym i radością ze wszystkimi...

-Dziś miało odbyć się przydzielanie nowych uczniów do określonych domów,
Od kiedy to przydział nowych uczniów ma miejsce po rozpoczęciu lekcji i to przy obiedzie? Gdzie niby pierwszaki np. mają spać przed przydziałem? W chatce Hagrida?
lecz niestety jedna z uczennic nie może być tu z nami, więc zdecydowaliśmy że odbędzie się za jakiś czas.
No widzisz, specjalnie dla Mary Sue przesunięto ceremonię przydziału. Zdziwiona?;)
Usiadł do stołu i zaczął rozmawiać z McGonagall. Severus czuł co jakiś czas ich wzrok na sobie, miał dosyć tej całej szopki, więc dokończył obiad i wstał od stołu i szybkim tempem udał się
Na pasterkę.
Gdzie się podziała ta cała tolerancja dla pedofilów gwałcących uczennice w damskiej toalecie?, myślał rozdrażniony.
do lochów. Katrina wciąż leżała na łóżku nie poruszając się, zaskoczyło to Snape'a gdyż już pół godziny temu powinna wstać...
Dokończenie lekcji i zjedzenie obiadu zajęło mu 7 i pół godziny? Wspominałam już, że Snape zagina czasoprzestrzeń?
chwycił jej nadgarstek by sprawdzić tętno, było ledwo wyczuwalne.
-Cholera Evans!- burknął pod nosem
- Bakteryjna fermentacja Snape! – odburknęły z brzucha jego chore jelita.
- Błleeeee – zawtórował im Obcy.
Nerwowo wstał i zaczął szukać czegoś między regałami, nagle sięgnął po malutką buteleczkę, zdjął kurz palcem
Snape ma naprawdę magiczne palce, skoro potrafi nimi zdejmować kurz! Pewnie jeszcze pyłek po pyłku. >.<

I z szacunkiem odkłada go na inną butelkę.
i usiadł na łóżku, jeszcze przez chwilę przyglądał się temu co trzymał w dłoni, lecz po chwili wlał kolejną substancje do ust Kathy. Odczekał chwilę i znów chwycił jej nadgarstek,
Twarda sztuka, pomyślał cierpko wciąż czując pod palcami słaby puls. Niech to szlag. Gdzież ja miałem tę garotę...
-Skoncentruj się na oddechu!-burknął
-Ni..ee....m...og..e...odd...
-Rób co mówię!
- Oddychaj, jak ci każę! Gówno mnie obchodzi, że się dusisz!
- Masz się zachłysnąć, rozumiesz?! Zachłysnąć! Natychmiast!!!
Po dłuższej chwili Kathy przestała się rzucać i zaczęła normalnie oddychać..
-Qrwa...co to było!...-powiedziała Evans do samej siebie, jakby w ogóle nie zauważyła siedzącego obok Severusa który skrzywił się niesmacznie jej wymową.
Snape skrzywił się wymową Kate i do tego niesmacznie. A Pigmejka zapłakała blogaskiem nieapetycznie.
On się skrzywił, bo wszystkie jego mordercze działania nie przyniosły rezultatu. A był tak blisko pozbycia się tej smarkuli...


-Zamilcz!!- syknął nagle, przygniatając ją zabójczym spojrzeniem...
Spojrzenie przygwoździło ją do podłogi, zgniatając jej rękę i łamiąc obojczyk.

Zeszła w końcu?, pomyślał z nadzieją. Zabójcze spojrzenie jeszcze nigdy go nie zawiodło.


-Jesteś po brzegi wypełniona mugolstwem, aż wypływa ono z Ciebie.- syknął wściekle
Severusie, zła wiadomość – to się nazywa “płyny ustrojowe”. Wszyscy je mają, nawet ty.
-Natychmiast! - burknął głośno
Twój przewód pokarmowy wyje o natychmiastową pomoc lekarską. Mówię ci, Snape. To może być nawet polipowatość jelit. Albo uchyłkowatość.

Że już nie wspomnę o Obcym. Poza tym ciągłe burczenie jest nieeleganckie i źle wpływa na mhrrock.
Dziewczyna aż podskoczyła, oczy nagle wypełniły się łzami, przez chwilę wpatrywała się w podłogę zastanawiając się nad tym co się dzieje... po chwili szybko wstała i zaczęła zbierać swoje rzeczy...i wycierała co chwila łzy...stanęła obok drzwi
Tyle kropek w tym akapicie, a tam, gdzie JEDNA by się naprawdę przydała – żadnej! T.T


-Dlaczego mi to robisz?? Nic Ci nie zrobiłam...jesteś dla mnie ważny, jesteś dla mnie kimś rozumiesz!? Ja nie mam gdzie iść...
Ma własny pokój, ale i tak nie ma gdzie iść. Bo tam nie ma pedofilów całodobowych, gwałcicieli łazienkowych. Ja rozumiem, syndrom sztokholmski o w ogóle, ale to już jest przegięcie. :/
-Nic mnie to nie interesuje Panno Evans.- rzekł ironizując, wiedział, że to ją zaboli.
Mnie też zabolało to “ironizowanie”...

Na tą ostatnią myśl aż przymknęła oczy, zakrywając twarz ręką, po dłuższej chwili wstała z łóżka i klęknęła na podłodze, krzyżując ręce do modlitwy...
-DLACZEGO!...Boże!...ja już nie mam po co żyć...Mamo przebacz mi...
Niech się potnie, niech się potnie, proooszę!!!
Nie ma nic przeciwko temu, że zgwałcił ją stary, obleśny typ, tylko przeciw temu, że ją zostawił. O.O Jak w tym dowcipie o facecie wypuszczonym z paki: „Nie dzwoni, nie pisze, nie przyjeżdża...” ^^
Niezliczenie dużo łez wylała tej nocy Katrina, zastanawiając się nad sensem swojego życia w”rozmowie z Bogiem” czyli w modlitwie.
Modliła się do Świętego Dropsa. Żeby jej zesłał dużo Śmiejżelków.
No i o więcej obleśnych gwałcicieli.
Każda jej myśl była związana z Severusem, jego spojrzenie, które wciąż czuła na sobie, które zawsze przyprawiało ją o dreszcze,
2 dni = zawsze, według rachuby czasu blogasków.

jego dłonie, które...wtedy w łazience były takie delikatne,
Tak delikatnie macały jej śledzionę...

usta...Kathy zaczęła rozpamiętywać wszystko, i w końcu wyszeptała:
-...kocham go...Boże, ja go kocham...-te słowa jeszcze bardziej napędziły w niej płacz,

Łzy Kathy chciały uciec, ale słowa zapędziły je do ślepej uliczki i kazały oddać wszystkie kryształy!
Dziewczyna zmagała się z tym stanem do samego rana, czasami tylko zamykając zmęczone wypłakiwaniem łez oczy i szepcząc do poduszki...
-...On nie ma serca...

No i się wydało! Snape nie jest człowiekiem, tylko Blaszanym Drwalem z Krainy Oz!

Z łóżka zerwało ją ciche, ale za to częste pukanie do jej drzwi,
Pukanie chwyciło ją za kark i zawlokło do drzwi!
-Czemu zasłoniłaś okno, zobacz jaką mamy piękną pogodę!
Kathy przez chwilę znieruchomiała mrugając mocniej, do chwili gdy białe mroczki zniknęły z jej pola widzenia, wtedy spojrzała na Hermionę podchodząc do niej bliżej
-Co Ty robisz?!! To jest mój pokój i okno ma być zasłonione! Nie obchodzi mnie to czy Ci się to podoba czy nie!!

Koleżanka, która chce cię podnieść na duchu: główny wróg wzorowego emo!

A do samoudręczania się wręcz niezbędne są zasłonione okna. Zafortepianowane nie zdają egzaminu.

-Nie musisz być od razu taka chamska...
-Będę, a teraz wyjdź bo nigdzie nie idę na żadne lekcje!
- Prof. Flitwick obiecał, że będę mogła nie iść, jeśli z nim też się prześpię.
-Jak to? Musisz chodzić na, pote...
-Wypierdalaj!!-krzyknęła w końcu wyprowadzona już całkowicie z równowagi.
Granger wyraźnie posmutniała, jej brwi zeszły nisko a oczy krążyły z góry na dół

*Wyobraża sobie brwi Hermiony tupiące po dywanie i oczy pełzające jej po ramieniu.*
Mówiłam że szkoła dla zombie!

-No co...nie wiesz co to znaczy!? Przecież taki z Ciebie kujon!
Katrina postanowiła „zaironizować”. W tej odzywce widać szkołę Snape'a.

-Nie obrażaj mnie! Nie znam tego języka!
-Nie?..no dobra to powiem tak ...WYJDŹ STĄD... to rozumiesz??
-To trzeba było od razu tak mówić! – wybiegła oburzona nawet nie zamykając drzwi, które zaraz kopnęła Kathy w wyniku wyładowania się.

W wyniku wyładowania się, Kathy wydała z siebie krótkie „pip!” i wyłączyła się, kończąc swój marny żywot.
Wyładowanie się Katriny zapoczątkowało reakcję łańcuchową, w wyniku której drastycznie obniżył się – i tak już niewysoki – iloraz inteligencji mieszkańców Hogwartu.
[Tymczasem w gabinecie Dumbledora]
-Obawiam się, że powinniśmy coś z tym zrobić, nie mogę tolerować tego typu zajść.- mówił wyraźnie zaniepokojony Albus dotykając swojej brody

Mało, że najbliższe becikowe otrzymam dopiero za dziewięć miesięcy, to jeszcze muszę opłacić remont zdemolowanej łazienki!


-Masz całkowitą rację dyrektorze, uważam, że najpierw powinniśmy się dowiedzieć dlaczego Panna Kathy przebywała u Profesora Snape’a... –odrzekł Syriusz Black spoglądając na wciąż spokojnego Severusa.
Syriusz w Hogwarcie?
Robi za osobistego futrzaka Dumbledore'a?

-Na pewno musiał być jakiś konkretny cel Jej wizyty w lochach...-dodał z podtekstem Remus
- Wspólne picie herbatki, oczywiście – odpowiedział hipertekstem Snape.
-Muszę Cię zawieść Lupin, gdyż nie ma innego konkretnego celu wizyty uczniów w moim gabinecie poza szlabanem.-wysyczał z ironią Snape
- A co się podczas tych szlabanów odbywa... to już nie twoja sprawa, pchlarzu.

-Jesteś pewny?- spytał Remus wchodząc w potyczkę słowną nie zważając na pozostałych uczestników rozmowy
- En garde! – krzykął Lupin i wyciągnął szablę. Snape nie miał szans. Za pomocą zgrabnego pchnięcia Remus nadział na swoje ostrze syk Snape’a.
- Touché, ah! – zawołał triumfalnie i dopiero wtedy zorientował się, że wszyscy patrzą na niego trochę dziwnie.

-Wydaje mi się, że rozmowa z Nią może nam pomóc w podjęciu decyzji- zaproponowała Minerva wstając ze swojego miejsca. Staruszek przytaknął głową, zerknął na Severusa, jakby chciał coś z niego wyciągnąć, lecz bezskutecznie.
Chciał się dowiedzieć, jakie są szanse na becikowe, rzecz jasna.
-Panno Kathy? Proszę otworzyć -powiedziała głośno Drzwi uchyliły się lekko a za nimi wyłoniła się twarz dziewczyny
Reszta ciała wciąż leżała nieruchomo na podłodze.
Kathy wyglądała na wycięczoną, oczy miała małe,podkrążone, była blada i osłabiona...
-Dobrze się czujesz moja droga?? Wyglądasz bardzo blado...

To normalny wygląd dla zombie, w którym wyczerpały się baterie.

Minerva dokładnie zbadała ją wzrokiem po czym dodała:
Magiczne są te wzroki hogwardzkie. Mierzą, badają... A tak w ogóle to to się nazywa irydologia.

Katrina szła tuż za McGonagall, kiedy nagle jej spojrzenie zostało przyciągnięte jak magnes przez czarną postać, która stała kilkanaście kroków w dalej...dziewczyna straciła kontrolę nad swoimi nogami, które stały się jak gąbka,
W marnej formie jest ta dziewczyna, nawet jak na nieumarłą. Oczy jej wypadają, a nogi już całkiem zgniły.
Mhrroczność Snape'a osiągnęła poziom czarnej dziury – pochłania nawet spojrzenia.


Kathy oprała się o ścianę i upadłaby, gdyby nie McGonagall, która szybko ją złapała, w tym momencie Severus widząc to podniósł ręce i dał kilka kroków jakby coś go ruszyło, jednak parę sekund później cofnął się ,z powrotem zaplatając ręce i dziwiąc się samemu sobie na taką reakcje,”to narkomanka”-powiedział w duchu.
Ee... Alee o so chozi tuu?!
Hmm... Severus dzieli się z innymi swoimi krokami, bo coś go rusza – pewnie gazy wywołane wzmożoną fermentacją w układzie pokarmowym. Poza tym w duchu nazywa swoją reakcję „narkomanką”. Ale tak w zasadzie to też nie wiem. -.-


-Moja Droga co z Tobą??-rzekła McGonagall trzymając ją za rękę
-Minerwo, idź prędko po Poopy!- dodał głośno Albus podbiegając do uczennicy
Pani Poopy? Pewnie hogwardzka babcia klozetowa ;)
-O co chodzi Poppy?-spytał zaniepokojony Albus, wszyscy spojrzeli na pielęgniarkę oczekując tego co powie
-W jej żyłach płynie trucizna!
-O czym TY mówisz Poppy!?-krzyknęła Minerva przyglądając się próbce
-Jaka trucizna??-dodał Dumbledore
-Widać wyraźnie, że to kokaina...
Wszyscy zdziwili się podchodząc bliżej, Albus był bardzo zdenerwowany a z drugiej strony zastanawiał się jak do tego doszło po raz drugi??
Oj, Albusie, zapomniał wół jak cielęciem był. A wy to się niby lepiej z Gellertem zabawialiście, co? ;)
i po chwili wyszedł, a tuż za nim wybiegł Remus z Syriuszem
Nie ma sensu pytać, co ci dwaj tam robią, prawda?
Walczą o posadę osobistego futrzaka Dyrektora. Kontrakt gwarantuje regularne odpchlenia i nieograniczoną ilość psich krakersów.

Na twarzy McGonagall pojawiło się wielkie zdziwienie i zarazem niepokój
-Co to znaczy, Kathy sama się truje??-spytała Minerva
-Tego nie wiemy, ale badania wszystko wykażą, a teraz pozwólcie, że zabiorę ją do skrzydła szpitalnego
-Oczywiście-odpowiedziała wymijająco McGonagall podążając za nią.
Wg Ałtorki „odpowiedzieć wymijająco” oznacza pewnie „odpowiedzieć mijając kogoś”.

-Nie próbuj nas oszukiwać,-Poppy sięgnęła po próbkę z krwią- Spójrz! Badanie wykazało, że to kokaina, chcesz powiedzieć, że sama się znalazła w Twoim organizmie? A może to My coś zmyślamy co?-odszczekała pielęgniarka
*Wyobraża sobie pielęgniarkę szczekającą i szczerzącą kły w stronę uczennicy*

Kolejna dawka chamskich pyskówek w wykonaniu teoretycznie dorosłych mieszkańców Hogwartu. To smutne.
Katrina odwróciła się na prawy bok i zrobiła to co ostatnio wychodzi jej zdecydowanie najlepiej...płacz.
Płacz, płacz ... Niech popłyną strumieniami Twoje łzy
Płacz, płacz... Za te wszystkie noce, za te wszystkie dni...
Fakt, mogłaby na przykład pomyśleć, ale to jej zdecydowanie nie wychodzi.
Jej oczy się wyostrzyły i nagle podniosła się z łóżka łapiąc za głowę, wyraźnie było widać, że nad czym się zastanawia...”
Tak, myślenie boli. Zwłaszcza jak jesteś Mary Sue.

Ale te samoostrzące oczy są fascynujące. Nie trzeba nosić okularów, no i można kogoś przeszyć zabójczym spojrzeniem...
...Qrwa, czyżby w tym soku coś było??..ale to nie możliwe....a jeżeli tak? Jeżeli ktoś mnie truje??...fisiuje już naprawdę jest ze mną coraz gorzej......a jak to SNAPE??!!-wzdrygnęła się wywracając tacę z lekami, która była na stole obok-„Jak to on??!”-myślała wciąż,
No, jak to on to co? Znowu mu wskoczysz do łóżka, bo jednak się tobą interesuje...?

Kathy usiadła na podłodze, wyrzucając z dłoni to co udało jej się pozbierać i znów wróciła do rozmyśleń...”I co ja mam tak tu siedzieć z myślą, że ktoś chce się mnie pozbyć??
Mam dziwne wrażenie, że gdyby ktoś – zwłaszcza Snape - chciał się jej pozbyć, wymyśliłby coś skuteczniejszego niż kokaina w soku dyniowym. :/

Bała się reakcji Snape’a, jak ją przyjmie, czy w ogóle da jej dojść do słowa?
Nie. Zgwałci ją bezzwłocznie. Snape to człowiek czynu, nie czczej gadaniny.
Snape podszedł do niej bardzo blisko, czuła zimny oddech, który niemal mógłby zamrozić jej łzy,
Zimny oddech? Snape też jest zimnokrwisty? Też zmienia się w szczupaka? ;)
znów ujrzała to spojrzenie, te mroczne oczy, czarne oczy, w których można by zobaczyć otchłań, oczy, które mogły by zabić,
„Jej piękne czarne oczy
Śnią się czarne oczy...”


-Dorośnij.-burknął oddalając się od niej, podchodząc do biurka. Dziewczyna niemal wtopiła się w zimną ścianę, walcząc z trzęsącymi się rękoma.

Ręce jednak wygrały, i, wciąż się trzęsąc, wtopiły ją w ścianę.


-LEGILIMENS!-krzyknął nagle Snape...
...ujrzał jak Hermiona wchodzi do pokoju Katriny, pomimo iż sobie tego nie życzy,
Hermiona wbrew własnej woli weszła do tego pokoju? Pewnie Ałtorka zaciągnęła ją przemocą.


W tym momencie Severus zobaczył jak Granger wsypuje coś do pucharka Kathy, który stał na biurku, jakiś biały proszek, już wiedział. (...) Severus poszedł za nią i ujrzał jak Kathy z kimś rozmawia...był to Potter, który szybko wbiegł do gabinetu, tłumacząc, że ktoś go goni, Kathy była bardzo zdziwiona, kiedy zamykała drzwi, Potter rzucił się na nią...chwytając mocno za prawą rękę, Kathy krzyczała lecz w lochach nikt ją nie usłyszy...nagle Snape zauważył jak okularnik wbija jej strzykawkę w przedramię, szarpią się, dziewczyna upada na łóżko, po chwili traci świadomość, Potter sprawdza czy jest przytomna po czym wkłada jej do ręki woreczek z proszkiem...i mówi
-Pożałujesz, wywalą Cię stąd! Bo nikt Ci nie uwierzy! Ha!
Hermiona i Harry trują nową, obcą dziewczynę kokainą. To jest najbardziej kretyńska intryga, jaką czytałam. ==____=='
-Nie możesz ufać nikomu do końca, nawet swojej rodzinie.-powiedział głośniej -Nikomu? Ah tak, rozumiem, czyli Tobie także nie? Nie no jasne....
Nie no przecież Snape wzbudza zaufanie w każdym i od pierwszego wejrzenia, taki ma urok osobisty.

-Nawet nie masz pojęcia co przeżywam!! Nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić!!
-Skończ opowiadać te brednie.-burknął ponownie
-Ty....po prostu jesteś zjawą BEZ UCZUĆ!!!

To on jest zombie, Kamienną Gębą Vimesem, Blaszanym Drwalem i jeszcze duchem na dodatek?!
-Nie-mam-zamiaru-wysłuchiwać-Twoich-bezpodstawnych-domysłów.-syknął ostro.
Kathy zaczęła płakać, łzy niekontrolowanie spływały po jej twarzy

Łzy wyrwały się spod kontroli i obwołały republikę!
-Pokochałaś? POKOCHAŁAŚ?! Mnie? Co to za brednie! Przecież spędziliśmy razem tylko jedną noc!-kontynuował
Mówisz z sensem, facet.

Właśnie. Nie pasujesz do tego blogaska. Poza tym to nie była noc, tylko gwałt w toalecie.

-I co teraz? Myślisz, że będziemy kochającą się parą, będę przynosił Ci kwiaty i prawił komplementy? A może jeszcze mam śpiewać pieśni miłosne Evans? O TUŻ NIE. -syknął
„O tuż” niniejszym zwycięża w konkursie na Ortograficzny Absurd Miesiąca.



BONUS:
Słowa „burknął” użyto w blogu 19 razy. ^^

17 komentarzy:

Steryd pisze...

niestety, nie dałem rady przez to przebrnąć... ale za to "a mógł zabić" rozmazało mnie po podłodze:D

Anonimowy pisze...

o tuż o to muj komętasz.
xDDDDDDDD.

"-Aa....j....eee....
... BRRRAAAAAAINNNN!!! – zawyła Kate, po czym ruszyła na Snape’a, śliniąc się i patrząc tępo w przestrzeń..."
na tym zaczęłam się brechtać i skończyłam dopiero pisząc komentarz.
(btw. wyjemy same "n" xD prawie jak w Chłopcu z Baśniowej Komnaty. tak w ogóle to ktoś mógłby to zanalizować xD)

tylko 19 razy? ee, za mało jak na Obcego.
tak. "a mógł zabić".

cóż za piękny czwartek, dwie borskie analizy pod rząd.
trzymajcie tak dalej ;D

Mrohny pisze...

Och, dziękuję za dedykację! Wzruszyłem się, a może to przez te grzybki z początku analizy? :D

"- Prof. Flitwick obiecał, że będę mogła nie iść, jeśli z nim też się prześpię."
&
"Bała się reakcji Snape’a, jak ją przyjmie, czy w ogóle da jej dojść do słowa?
Nie. Zgwałci ją bezzwłocznie. Snape to człowiek czynu, nie czczej gadaniny."
Genialne teksty!

Co do analizy, to musiałbym powtórzyć poprzednie komentarze. Jak zwykle: VVy$m!3mn!c!3.

Anonimowy pisze...

Kochamy wasze analizy i za to zostałyście dodane do linków na www.hp-najprawdziwsza-historia.blog.onet.pl ^^

Absurdalna & Kociara

Anonimowy pisze...

Pikawa - zaliczona
Falowiec - zaliczony
Kurwa, a Roman gdzie?!

NowyFan pisze...

"nagle zbliżyła się do niego i lekko musnęła jego wargi przechodząc do pocałunku, Severus stał niewzruszony wciąż z poważnym wyrazem twarzy, lecz pozwalając by go całowała,
Jak na kamienny pomnik przystało."

Czy tylko mnie skojarzyło się to z Helgą i Herr Flickiem z Allo Allo? xD

"You may kiss me now..."
http://www.youtube.com/watch?v=SBharndqLNA
1:05-1-35

Anonimowy pisze...

@NowyFan - no nie, nie tylko tobie, bo mi właśnie też się skojarzyło z Helgą i Herr Flickiem xD Ehm... Tak w ogóle to znowu genialnie, znowu jestem spłakana ze śmiechu xD

Ariana pisze...

Hasło mam headde. Taaak, headdesk był. ^^

emilyanne pisze...

Chciałam, naprawdę chciałam przeczytać w całości tą historyczną ocenę, ale wymiękłam... Ten blogasek jest dla mnie zbyt wielkim absurdem! XD Nawet Wasze (bardzo trafne z resztą...) komentarze przestały mi pomagać, no jak można napisać coś tak durnego? XD
Aaa, wrócę tu jeszcze, doczytam! Tylko muszę odpocząć, bo zaraz to faktycznie wyląduję w domu bez klamek (a trzeba koniecznie rzec, że wylądować powinnam już dawno!) :D

Anonimowy pisze...

Mi też! Mi też się skojarzyło z Allo Allo!

Analiza kwikaśna, chociaż pierwsza część chyba bardziej mi się podobała.

ilevati 13- brzmi jak imię dla bohatera fantasy :)

Ashera

Krasnoludek pisze...

Jest druga w nocy, boli mnie brzuch, przez tą miłosną historię...idę spać mam nadzieję, że nie przyśni mi się Snape w kiblu, bo wyjdę z siebie stanę z boku i zacznę się budzić;)Jutro na pewno wrócę - dwa dni, a już się uzależniłam - 19 razy jedno słowo... szkoda, że wszyscy usuwają blogi po waszych interpretacjach, przeczytałabym jakiegoś;) Choć może to jednak lepiej???;)

Akida Loo pisze...

Tak bardzo piękne... *ociera łzę wzruszenia* Mając wybór: uczyć się łaciny, a czytać wasze analizy wybrałam to drugie. Zdecydowanie się nie zawiodłam ^_^ "O tuż"... Chyba czas przeczytać więcej waszej pracy drogie panie ^_^

Lily Ruda pisze...

:D
mam nadzieję że dacie niedługo cz 3 ;D
pozdrawiam^^

Anonimowy pisze...

Fanfick, który komentujecie, rzeczywiście nie powala. Mnie osobiście rozwalił. (W negatywnym sensie.) Mary Sue oczywiście do bólu marysuewata.
Jednakże większość Waszych komentarzy to czepianie się na siłę i naciągane pojazdy. Czepiacie się nawet takich utrwalonych zwrotów jak "badawcze spojrzenie". Mnie osobiście wiele z komentarzy nie śmieszy, bo są nie na miejscu. Nie wiem czy komentujecie opowiadania za zgodą "Ałtorek", ale jeżeli nie, to dla mnie ta sytuacja jest rzeczywiście objawem tego, iż mniemacie, że "pozjadałyście wszystkie rozumy". Jeżeli jednak robicie to za ich pozwoleniem lub na prośbę... Wasza broszka jak to robicie. c:

Anonimowy pisze...

This article provides clear idea for the new
people of blogging, that truly how to do running a blog. kimchstory.com, http://www.
lametaditutto.com/?p=498

Anonimowy pisze...

Prawdopodobnie nie ucieszy was to, co powiem, ale ja tu widzę kilkanaście momentów, które aż się proszą o komentarz, jednak zostają pozostawione bez. Kilku zdań nawet nie szło zrozumieć, ale nie skomentowałyście ich. Szkoda.
Co do reszty, to jak zawsze śmiesznie i nie ma się do czego przyczepić. Jednak proszę, poczytajcie sobie "Fortecę Red". Tam też teksty są analizowane, jednak jest tam o wiele wyższy poziom. Nie piszę tego, żeby was zniechęcić do pisania, broń Boże. Chcę wam tylko pomóc co do części merytorycznej.
Pozdrawiam,
Joanna Żołnowska

Anonimowy pisze...

(...) kiedy zamykała drzwi, Potter rzucił się na nią...chwytając mocno za prawą rękę, Kathy krzyczała lecz w lochach nikt ją nie usłyszy...nagle Snape zauważył jak okularnik wbija jej strzykawkę w przedramię, szarpią się (...)

...Higurashi mać!