środa, 30 września 2009

Dlaczego kochamy Edwarda Collena - część II

Witajcie!
Dziś część druga (i ostatnia) analizy blogaska z zeszłego tygodnia. Tym razem czekają Was porównania rodem z Pieśni nad Pieśniami oraz analogie do Nowego Testamentu - jest więc bardzo wzniośle i refleksyjnie. Poza tym bohaterka dalej rozmyśla i czyta Wichrowe Wzgórza, a także tworzy nowe trendy w modzie. Niech zatem pokój będzie z Wami, siostry i bracia. Analizę czas zacząć! ;)

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar
Blog: http://edward-love-bella.blog.onet.pl/

-->
Wybiegłam z domu i zastanawiałam się co chce ode mnie Nick . Przecież wszystko powiedział mi w szkole .
Stałam już przed jego drzwiami od domu . Delikatnie nacisnęłam dzwonek . Miałam nadzieje , że on mi otworzy drzwi . Jednak moja nadzieja mnie zawiodła,
Jeśli nadzieja nie wywiązuje się ze swych obowiązków, należy ją zwolnić.
Jej nadzieja wzięła sobie urlop, bo te ciągłe spacje przed kropką wywoływały u niej ból głowy.

drzwi otworzyła jego siostra Karolina (Nick ma dwie siostry . Karoline 15 lat i Jane , której jeszcze nigdy nie widzialam bo mieszka we Włoszech i nie odwiedza rodziny).
Rozumiem, że dla czytelnika są to kluczowe informacje?
Zaiste, fabuła bez niej byłaby tak nieciekawa, a treść tak pusta i pozbawiona znaczenia...
To znaczy bardziej niż teraz? ;D

Jak zawsze miała nie przyjemną mine , nigdy sie nie odzywała i chyba mnie nie lubiła .
A co pozwala ci wysunąć tak śmiały wniosek? ;>
Coś ty. To niemożliwe, żeby ktoś nie lubił Mary Sue.

- Hej . Jest Nick w do ... - Nie zdążyłam dokończyć zdania , a ona zamkneła mi drzwi przed nosem . Odwróciłam się i postanowiłam , że pujdę na mały spacer do parku .
Siostra przyjaciela potraktowała cię chamsko? Idź na spacer do parku! -.-'
Nie, żeby można było na przykład zadzwonić do niego na komórkę i poprosić, by otworzył drzwi...
Nie uważasz, że to byłoby zbyt proste? Marysie Sue nie zniżają się do tak prozaicznych rozwiązań. Widzisz, ona po obeldze, jaka ją spotkała, musiała iść odzyskać równowagę wewnętrzną, jaką czerpała z kontaktu z naturą.

Kiedy byłam już w parku usiadłam na pierwszej lepszej ławce i zaczełam rozmyślać .
Zapewne nad swoim okrutnym losem, który kazał jej żyć bez mózgu. Współczujemy.
„Zaczeła” rozmyślać. Ha – nieważne jak ktoś zaczyna, ale ważne jak kończy. ^^

Najpierw o zadaniu z matematyki ,
Je się odrabia, a nie rozmyśla o nich.
Ale ona musiała najpierw je przeanalizować w kontekście koncepcji Dasein Heideggera.

potem o Nicku ,
Pewnie o tym, jaki kit mu wcisnąć w ramach wytłumaczenia, dlaczego olała jego zaproszenie.

aż w końcu doszłam do Karoliny . Nie wiem czemu ale zawsze zazdrościłam Karolinie urody .
A ja nie wiem, dlaczego z uporem maniaka wstawiasz spację przed kropką.
Aha, przepraszam, już rozumiem – to wszystko po to, żeby analizatorkom łatwiej było umieścić kursor na końcu zdania celem umieszczenia komentarza. Dziękujemy.

Ma długie proste czarne wlosy , jest strasznie szczupła , oczy ma brązowe jak moje drzwi wejściowe
A zęby białe niczym moja muszla klozetowa.
Nie, mistrzem poetyckiego porównania to ty nie jesteś, Ałtorko. „Kamiennego jedwabiu” też nie przebijesz.
„Oczy twe jak gołębice
za twoją zasłoną.
Włosy twe jak stado kóz
falujące na górach Gileadu.
Zęby twe jak stado owiec strzyżonych,
gdy wychodzą z kąpieli(...)” ... A ja myślałam, że TO są poryte porównania... T.T

Zawsze jest sama nie ma koleżanki , ani tym bardziej kolegi.
Zapewne nie ma też w żłobie tronu i berła nie dzierży. Mam nadzieję, że przynajmniej szerzy się już w świecie proroctwo jej zgonu.
Już ja zadbam o to, żeby się szerzyło.

Troche sie nie dziwie , zawsze jak na kogoś patrzy to tak jak by miała do kogoś wyrzuty i jak by nieustannie cierpiała
Pewnie cierpi na dyskomfort trawienny. Trochę wyrozumiałości by się przydało. Albo jakaś Xenna...
Może też ma chore jelita – jak kamiennojedwabny Snape.

Czasami mam taką ochote jej w jakiś sposób pomuc . Wracając do domu myślałam tylko o tym co dostane ze sprawdzianu z biologii.
Aha, czyli wszystkie te „rozmyślania” doprowadziły ją do sprawdzianu z biologii. I tyle na temat empatii...

W domu zrobilam sobie kolacje , wykąpałam sie i założyłam stare spodnie od dresu i białą koszulke z krutkim rękawiam .
Uff, już myślałam, że z tym blogaskiem jest coś nie tak – ale oto jest! Opis stroju – zaliczony!:D
A co to jest krutki rękawio? Jakiś rodzaj falbanki?

Na szczęście w domu był spokuj bo mama miała wrócić z pracy dopiero rano , a Phil był na jakimś wyjeździe . Położyłam sie na łóżku i wziełam swoją ulubioną książke "Wichrowe Wzgórza" i zaczełam czytać .
Nie dajcie się zwieść, Drodzy Czytelnicy – to, że ktoś ma życie intelektualne i emocjonalne na poziomie ryjówki nie oznacza wcale, że nie czytuje ambitnych romansów. Choć skoro oryginalna Bella czytała, jeśli mnie pamięć nie myli, powieści Jane Austin, zbieżność może być nieprzypadkowa.:P
Gdy sie obudziłam na dworze zaczeło świtać . Musiałam zasnąć czytając książke , bo leżała podemna .
No tak. Bliska obecność lektury działa na bohaterki usypiająco. Na Ałtorkę także, sądząc po ortografii.
Bo tych liter tam tak dużo... >.<

Dzień zapowiadał sie być gorący , jak prawie co dzień . Odłożyłam książkę , umyłam się , zrobiłam śniadanie dla siebie i dla mamy chociasz ona zawsze wstawała o 12 popołudniu .
„12 popołudniu”... to chyba północ, prawda? O.o Matka bohaterki prowadzi naprawdę dziwny tryb życia.
Jej stara zagina czasoprzestrzeń.

Poszłam sie przebrać . Założyłam rybaczki dżinsowe i brązową koszulke na rameczkach .
Koszulka na rameczkach? To znaczy na jakimś stelażu?
Taa, a rybaczki były na doniczkach. Z krutkim rękawiem.

Do lekcji zostala jeszcze jakaś godzina , więc postanowiłam że pójde już .
Mój jeżu, tyle się dzieje w tym blogasku... *zieeeew*

Na przerwie objadowej chciałam porozmawiać z Nickiem . Bo nadal nie wiedziałam o co mu chodziło wczoraj wieczorem .
To trzeba było wczoraj spytać, a nie dać się spławić jak świadek Jehowy. -.-

Zaczełam sie rozglądać , ale nigdzie go nie widziałam . Nie przyszedł do szkoły ? . Ale czemu ? . Przecież dzisiaj były oddawane sprawdziany z biologi i tak jak ja Nick nie mógł sie doczekać co dostanie . Może jest chory ? . A może coś mu sie stało ? ! . Czemu ja zawsze wyobrażam sobie te najgorsze rzeczy ? . Wiem jedno musze jak najszybciej sie dowiedzieć co z nim jest i czemu nie przyszedł do szkoły .
Bo dobry plan to połowa sukcesu. Gratulujemy szybkiego podjęcia tej trudnej decyzji.
Dziwię się, jak ona na to wpadła, doprawdy.

Wyjełam telefon i wykręciłam jego numer , ale nikt nie odbierał . Zadzwoniłam jeszcze dwa razy ale nadal nic . Została mi tylko jedna opcja musze sie zapytać Karoliny co sie dzieje .
W przeciwnym wypadku cały świat czeka zagłada.
A na ziemi przeżyją tylko wombaty.

Jednak na stołówce też jej nie było . Wstałam od stolika i zaczełam poszukiwania .
W kieszeni zawsze noszę małego psa-tropiciela.
Coś ty, ona ma pewnie filtr śledczy w oku i paznokcie na podczerwień.

Jednak w szkole też jej nie bylo . Wracając do stołówki zatrzymałam sie przy jednym z okien i wtedy ją zobaczyłam . Siedziała na trawie obok drzewa , czytała jakąś książkę . Miała na sobie kolorową sukienke w kwiatki i włosy upięte w kucyk .
Całe szczęście, że te włosy też miała na sobie. Z pewnością poprawiało to ogólne wrażenie estetyczne.
*Wyobraża sobie dziewczynę całą porośniętą długimi, czarnymi włosami, powiązanymi w kucyki*

Akurat Dominika mnie zobaczyła i sie dołączyła .
- Hej Bells . - powiedziała cała uradowana .
- Hej .
- Co tu robisz ? . Przeciesz wszyscy są na stołóce i sie umawiają na tą impreze u mnie .
Cała szkoła się umawia. No nieźle.

W pierwszym momęcie nie wiedziałam co mam zrobić . Podejść , usiąść obok niej . Przeciesz ona nie przepadała za nikim i na pewnonie lubiła jak jej ktoś przeszkadzał . Usiadłam obok niej . Trawa była przyjemna w dotyku i ciepła . Spojrzała na mnie kątem oka i wróciła do czytania . W gardle poczułam wielką kulke , ręce zaczeły mi sie pocić .
Bo Karolina tak naprawdę była Zapładniaczką Wzrokiem – nic więc dziwnego, że ludzie tak reagowali na jej spojrzenie.A mnie ta przyjemna i ciepła w dotyku trawa niepokoi. Mhm, i jeszcze kwiatki do niej mówiły, a ślimaczki śpiewały „Gdy strumyk płynie z wolna...”
Co tam , przeciesz nic mi nie zrobi , a musze sie dowiedzieć co sie dzieje z moim przyjacielem . Nie wiedziałam jak mam zacząć tą rozmowe . Wziełam głeboki oddech i zaczełam :
- Hej . Wiem że na pewno nie lubisz jak ktoś Ci przeszkadza ale chcialam z Tobą porozmawiać .
Jasne, bo to przecież zbrodnia tak do kogoś zagadać. Ubiczuj się za to.I włosiennicę załóż, i posyp głowę popiołem. Może ci wybaczy.
Nic mi nie odpowiedziala tylko spojrzała sie gniewnie i spowrotem wróciła do swojego zajęcia . Wiedziałam już że to koniec naszej rozmowy .
Ja zawsze myślałam, że w rozmowie muszą uczestniczyć dwie osoby, ale pewnie się nie znam.Słowa wypowiedziane przez Mary Sue liczą się podwójnie, po prostu.
Przegrana podniosłam sie z trawnika i zrobiłam krok do przodu .
Bo one nie rozmawiały, tylko toczyły walkę w swoich umysłach. Epickość nie do opisania.
Tak poza tym - o jeżu, co za dramat, ktoś jej nie odpowiedział na powitanie. Klęska normalnie. Poczekaj, aż będziesz musiała załatwić coś w dziekanacie...

Chciałam już wracać do szkoły ale usłyszałam że Karolina zamyka swoją książke i bieże głeboki wdech .
„Bieże”, w sensie że robi go pobieżnie? Ee... to się udusić można z niedotlenienia.
Ja zaczełam iść dalej , tak jak bym nic nie slyszała , aż w koncu ona sie odezwała .
- Hej . Tak nie lubie jak ktoś mi przeszkadza , ale jeśli chcesz ze mna porozmawiać to moge przerwać moje zajęcie i Cie wysłuchać jeśli jeszcze chcesz ze mna rozmawiać -
Co za łaskawość! Niesłychane.
Odpowiedziała mi w końcu .
Wiesz, zauważyłam. -_-'
W pierwszej chwili sie wzdrygnełam . Miała cienki melodyjny głos . Nie dośyć że była piękna to jeszcze miała śliczny głosik .
Jak znam konwencję, pewnie okaże się, że jest wampirzycą.Cienki melodyjny głosik. Niczym sygnalizujący gotującą się wodę czajnik.
Ona była poprostu pięknością . Odwruciłam sie i usiadłam obok niej . Spojrzałam na nią . Uśmiechała sie do mnie . A może ona jest poprostu normalna tylko trzeba z nia pobyć sam na sam . A nie sie do niej czepiać w całej paczce .
A może po prostu jest zadufaną w sobie chamską pannicą, która od czasu do czasu zniża się, by obcować z pospólstwem?Heh, mnie też by się nie podobały czepiające się mnie paczki. Przesyłki listowe zresztą też.
Też sie do niej uśmiechnełam . Nagle oczy jej rozbłysły . Była normalną nastolatką , która uwielbia przebywać sama .
-_-

Nadal trwała duża przerwa , a ja siedziałam obok Karoliny i nie mogłam oderwać od niej oczu .
Samoprzylepne gałki oczne, już w Tesco, za jedyne 6,66!

Ona zaś tylko sie uśmiechała . W końcu odezwała sie wybudzając mnie z transu .
- To o czym chciałaś ze mna rozmawiać ?
- A no tak . Chciałam Ci sie zapytać czemu nie ma dzisiaj Nicka ? .
- Szczerze powiedziawszy sama tego nie wiem . - odpowiedziała mi myśląc zupełnie o czymś innym.
Dar telepatii jest tak częsty w blogaskach...
Nagle zadzwonił dzwonek na lekcje . Szybko wstałyśmy , a ja wziełam ja za ręke .
Ho ho, szybka jest. ;DZaczynam mieć wrażenie, że ta cała przyjaźń z Nickiem była pretekstem do poznania Karoliny... T.TTo Ty miałaś jakieś wątpliwości w tej kwestii?
Nie wiem czemu tak zrobiłam , ale zaskoczyło ją to . Miała strasznie zimne palce .
I osoby, które czytały „Zmierzch”, absolutnie nie domyślą się, dlaczego.
Odruchowo puściłam ja i spojrzałam w jej oczy . Miała strasznie przestraszoną mine , a oczy miała złociste .
A z ust jej wystawał miecz obosieczny, ostry. A liczba jej była 666. I zaczęła mówić językami.Ludzi i aniołów. Ale poza tym była jako cymbał brzmiący.:P
Przycisneła swoją dłoń do piersi i zaczeła na nią chuchać .
Na dłonie się nie chucha, dłonie się myje.
- Czemu masz tak ... - chciałam jej sie zapytac czemu ma takie zimne dłonie a ona mi automatycznie przerwała .
- Lepiej żebyś już poszła na lekcje , bo właśnie oddają sprawdziany z bilogi a bardzo chciałaś wiedzieć co dostaniesz . - mówiła strasznie chłodnym głosem .
Automatycznie przerwała jej chłodnym głosem. Coś jak wokalna zamrażarka, tak?

- A Ty nie idziesz ? .
- Wiesz źle sie czuje lepiej żebym poszła do domu .
- Dobrze to zadzwoń do mnie wieczorem jak sie czujesz .
I tak oto zostały przyjaciółkami... >.<

Odwróciłam sie i zaczełam biec do szkoły , czełam jak odprowadza mnie wzrokiem do drzwi .
Gałki oczne na rzepy, chodzące wzroki i mrożące głosy. Ona jest cyborgiem? Albo może robotem kuchennym?

Stałam już przed drzwiami do klasy , ale przeciesz to nie miało sensu .
To taka autorefleksja bohaterki na temat jej działań w świecie przedstawionym, tak? Kurde, może to opowiadanko to jakiś postmodernistyczny eksperyment, a my się nabijamy jak jakieś profanki?
*czyta ficzek jeszcze raz*
A nie, jednak nie. ;D
Niestety jeszcze nie mam samochodu , zbieram ale coś mi nie wychodzi . Dzisiaj musze wracać do domu piechotą , troche to minie ale dobrze bo w domu bym sie nudziła . Byma w parku i nikogo niestety nie spotkałam (...) Zanim dotarłam do domu już był wieczór .
No rzeczywiście, „trochę” minęło.

W domu jak zwykle nikogo nie było . Z kuchni wziełam jabułko i poszłam do siebie .
Jabułko? To jakaś nowa odmiana pieczywa?

Torbe rzuciłam w kąt , wziełam "Wichrowe wzgórza" i położyłam sie na łóżku .
Kurcze, twarda jest. Ciekawe czy dobrnęła już do końca pierwszej strony...

Nie mogłam sie wogóle skupic na czytaniu .
Ano właśnie. Jak dotąd „Wichrowe wzgórza”: 2, Bohaterka: 0. Ale przynajmniej mierzy wysoko.

Czemu Karolina jeszcze nie dzwonie . Co sie wogóle dzieje z Nickiem . Rzuciłam ksiąrzke na ziemie i siedziałam na łóżku mając glowe opartą o ręce .
Kurna, ciebie rzucić na ziemię by się przydało, a nie książkę! ;/
Właśnie, trochę szacunku do klasyki. :p
Chociaż nie, przepraszam, przecież ona "ksiąrzką" rzucała, a nie książką...

- Hej . Czemu Cie nie było na lekcjach po dużej przerwie ? . - zapytała sie wręcz krzycząc na mnie .
Jeśli pytała siebie, to po co krzyczała na nią? Rzeczywiście, totalny brak taktu.

Niestety to była Dominika . Jakoś nie chciałam z nią rozmawiać .
Bo dotychczasowa najlepsza przyjaciółka stała się nagle za mało cool – w porównaniu z wampirzycą...

- No dobrze . Dostałaś 5+ ze sprawdzianu z biologi . A tak poza tym nie zgadniesz z kim siedziałam w stołówce , z kim rozmawiałam , kto mi dał swój numer i kto przychodzi jutro do mnie . - cała świerkotała jak o tym mówiła .
- Teraz chyba mówimy o Macie tak ? . - Była w nim "zakochana" ale nigdy z nim nie rozmawiała .
No, ja też z matami z reguły nie rozmawiam. Z dywanami i wycieraczkami również nie.

- No jasne że tak Bells . Co sie wogóle z Tobą dzieje ? .
- Nic . - nie chciało mi sie jej wysłuchiwać miałam inne problemy na głowie .
Same egzystencjalne, jak mniemam.

Odlożyłam telefon i usiadłam na krzesle przy stole kuchennym . To troche dziwne że Karolina dzisiaj miała złote oczy a wczoraj miała brązowe .
A o soczewkach kontaktowych Ałtorka słyszała? Zmiana koloru tęczówek naprawdę nie znaczy, że delikwent jest wampirem. -.-

9 komentarzy:

Meg pisze...

hihihi
o masakro ja nie wiem jak pigmejka wytrzymuje te nieudane eksperymenty ortograficzne XD
keep going! ^^

Pigmejka pisze...

Pigmejka ich NIE wytrzymuje, i to jest najzabawniejsze. ;P :D Ale wiesz, zawód analizatorki wymaga ode mnie poświęceń... XD

Anonimowy pisze...

A tak na marginesie: "Wichrowe Wzgórza" napisała Emily Bronte i to jej jedyne dzieło. Krótko po publikacji umarła.

Serenity pisze...

Pigmejko, Kalevatar: ałtoreczka się rozmnożyła się przez podział komórki i zmieniła bloga xD Teraz pisze (albo piszą) blog oparty jednocześnie o tłajalta i nadruto xD

Anonimowy pisze...

Chciałam wejść na bloga i zobaczyć, czy są dalsze losy Mary Sue i Mhrocznej Karoliny, ale nic nie mogłam znaleźć. Nie było tam w ogóle tego tekstu, co został tutaj przytoczony. Ach, a taki miałam ubaw.

Krasnoludek pisze...

Widzę, że odkryłyście poetkę, godną następczynię Szymborskiej:
"Oczy ma brązowe,
jak moje drzwi wejściowe."
Słów mi brak, Nobla dajcie;)

Anonimowy pisze...

Kropka po znaku zapytania, sprawdzian z bilogi i niezwykła składnia zdań. Bez tej historii moje życie nie ma sensu

Anonimowy pisze...

Ale patrz, Karolna to wampir wegetarian :D
Tak btw... Bardzo amerykańskie imiona tam mają...

Addie Della Robbia pisze...

Ta ortografia mnie zabija.

Ze zbędnych ciekawostek: Oryginalna Bella czytała Wichrowe Wzgórza. I też przy nich zasnęła, trolololo.