czwartek, 20 sierpnia 2009

Piękny czerwony koń Legolasa - część 2.

-->
Perypetii Anioemilki z poprzedniej analizy ciąg dalszy. Dziś też będzie dużo o koniach. Cieszycie się?^^
Blogasek:

-->http://ania-historie-fantasy.blog.onet.pl
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.

Legolas zaczął się wybudzać. Strasznie bolało go prawe ramie.
Rany zadane hydrantem balistycznym ciężko się goją...
Na dodatek obrażenie po fortepianie cały czas ropiało.

Nagle drzwi do komnaty sie otworzyły. Ujżał w nich swojego przyjaciela - Gimliego.
- Witaj drogi Gimli - powiedził z uśmiechem na twarzy Legolas, który już zdązył sie wybudzic.
Powtarzasz to trzeci raz. Dotarło do mnie za pierwszym. SERIO.

Krasnolud usiadł na krzesle.
- Witaj Legolasie. Jak sie czujesz? - zapytał troche zatrosknay o przyjaciela Gimli.
- Dobrze, tylko strasznie ramie mnie boli.

(Legolasa strasznie boli ramię.
- Legolasie, czy to prawda, że boli cię ramię? zapytał trochę tylko zatroskany Gimli.
- To prawda, drogi przyjacielu, strasznie boli mnie ramię – odparł Legolas, trzymając się za bolące strasznie ramię.
- Strasznie cię boli? nie rezygnował Gimli.
- W rzeczy samej, druhu. Strasznie boli mnie ramię. – Legolas zaczynał się niecierpliwić.
- Ale czy ono boli cię STRASZNIE, to ramię? Krasnolud był nieugięty.
- Tak, kurwa, wręcz mnie napierdala!!! - Warknął elf, nie mogąc doczekać się jakiegokolwiek innego pytania.
- Nie rozumiem, czemu się denerwujesz. - Gimli wzruszył ramionami. - Widziałeś może ostatnio coś pięknego i czerwonego?)
I czuje sie taki poobijany. - odparł trąc obolałą głowe.
- Nic dziwnego, Kiedy Midnight sie przewróciła nie wygladało to ciekawie ale jedenk to nie był powazny upadek.
Klacz się przewróciła, a jego boli głowa?! Wytłumaczcie... :( Ekhm... Jego główka boli, nie głowa – jeśli wiesz, co mam na myśli... ^^Chyba że tak... XD

- Co Midnight sie przewróciła? Co jej jest? Gdzie ona jest? - pytał zmartwiony Legolas? Kochał ta kalcz.
Legolas romansuje z klaczą. Figlarz z niego...Jak tak dalej pójdzie, doniosę na niego do Obrońców Praw Zwierząt!

Nigdzie sie bez niej ruszał. Towarzyszyła mu paktycznie w każdej wyprawie czy podóróży.
Syndrom Joli Rutowicz?

- NIc. Spokojnie. Nic jej nie jest. To silna kalcz. Jedynie to jest bardzo zmeczona. Za kilka dni dojdzie do siebie. Bądź spokojny.
Za kilka dni wszystkie otarcia się zagoją i będziemy mogli normalnie... Ugh, nieważne. ^^

- Oh...-odetchnął z wielką ulgą Elf. Przyponiał sobie, ze przecież wiózł Emilke - a co z Emilką? Jak sie czuje? - zaoytał.
Obecność Ani obaj postanowili zignorować.Samowola spółgłosek w tym blogasku naprawdę wyrywa się spod kontroli.

- Gandalf mówił, ze ma niewielkiego guza, ale za dwa dni zniknie. - uśmiechnął sie pod rudym wąsem.
Kto tam ma przepraszam RUDE wąsy?! Pewnie koń Legolasa. NIE PYTAJ.

- A ja kiedy bede mogł juz sie ruszać??
- Nie wiem. Moze za jakies 2 tygodnie lub miesiac.
- Dlaczego tak dłuugo??
- Jestes postrzelony! I musisz wydobrzec! - odpowiedział dyplomatycznie Gimli.
Nie zapominaj, że strasznie boli cię ramię.
I trochę głowa!Główka raczej...

- Tak wiem, ale...ja nie wysiedze tyle w komnacie. Nie moge. - poiwedział podłamany myślą, ze musi leżec w łóżku dwa tygodnie. To nie dla niego. Musi cos robić.
Możesz wyplatać koszyki, szyć serwetki, rzeźbić w glinie...

- Oj...wysiedzisz tyle czasu.Nie martw sie ja ci bede towarzyszył.
Będę cię nacierał kremikiem... A może czasem ci mydło wypadnie... ^^,Gimli... He’s waiting. XD

Napewno tez Aragon Gandalf i moze nawet ta dziewczyna..no..jak jej tam..
- Emilka - odparł szybko.
- Ach...no tak Emilka. Zapomniałem...
Gubił się w tych jej wszystkich imionach, tak często je zmieniała...

Emilka zaczeła sie pomału wybudzać. Strasznie bolała ją głowa.
A nie ramię przypadkiem? Piękne i czerwone?Ach ten kac...

- Ssss....-zasyczała kiedy dotkneła obolałej głowy.
A z jej ust wysunął się rozdwojony na końcu język.

Poczułą pod palcami cos szorstkiego. To chyba bandaż. Ale..co on robi na jej głowie.
Zrobili ci lobotomię dla dobra ludzkości.


Co sie stało? Gdzie ona wogóle jest?? Dlaczego ona lezy w taak dziwnym pokoju?
Bez okien i klamek, z miękkimi ścianami...
Nalge drzwi do dziwnego pokoju otworzyły sie i zpbaczyła wyokiego mężczyne przyodzianego w biel.
Był dziwny, strasznie bolało go ramię, był też piękny i czerwony. Poza tym pomału się wybudzał. O czymś zapomniałam? *zieeew*

Emilka nie wiedziała kto to jest. Szybko podnisoła sie wyżej an łózku. Jednak zrobiło sie jej słabo i opadła powoli.
Slow motion.

- Spokojnie nic ci nie zrobie - uspakajał ją starzec. Dziewczyna spojzrała na niego troche niespokojnie jednak kiedy zobaczyła uśmeichnieta twatrz starca wiedziała, ze jest przyjaźnie nastwiony.
Taak, zaraz jej powie, że nazywa się Wojtek i też ma 12 lat. I zaprosi ją do siebie na lody.

- Dobrze sie czujesz? – zapytał
- Tak...no moze nie troche mnie głowa boli - powedziałą trzymajć sie za bamdaz.
A nie za dziwną, obolałą, czerwoną rękę...?

- Oh..guz za dwa dni zejdzie. nie martw sie. Masz szczęscie upadek nei był taki groźnu na jaki wygladał
Kurde, no nie mogę, czy oni mają jakąś zbiorową inteligencję? Wszyscy nachrzaniają o tym samym :/Mam wrażenie, że czytam streszczenie Ostrego Dyżuru.

- Upadek? Jaki upadek? - zapytała zaskoczona. Nie pamiętałą co sie stało kilka godzin temu.
- Nic nie pamietasz?

(- Nic nie pamiętasz?
-Nic nie pamiętam.
- Naprawdę nic nie pamiętasz?
- Nie, naprawdę nic nie pamiętam. Ale strasznie boli mnie ramię.
- Szkoda. A widziałaś ostatnio coś pięknego i czerwonego?
(O fuck, to źle zabrzmiało w tym kontekście..:/))
uciekał przed Nazgulami jego klacz była juz całkowice wyczerpana i razem z wami sie przewróciła.
Z nami? Nie, nas do tego nie mieszaj!
Musicie teraz tylko wypoczywac żadnych powaznych ran nie odniosłaś.
„Praktycznie jesteś zdrowa, ale musisz leżeć miesiąc w łóżku”. Mam wrażenie, że o czymś jej nie mówią. ^^


Powoli wstała. Była jeszcze słaba. Podeszła do ona. Teraz dopiero zbaczyła, ze słońce ejst wysoko i świeci jasno.
Zazwyczaj znajduje się nisko i świeci na ciemnozielono.Nie na zielono, tylko na czerwono! Tyle razy ci Ałtorka powtarzała, a ty wciąż nie pamiętasz!

Otworzyła okno, a do niewielkiej komanty wpadł świerzy podmuch,
Pewnie był nie tylko

-->świerzy -->, ale i żeśki -->. -->
który poruszły niebieskimi firankami. Powietrze było żeźkie.
Od dziś mówcie mi Pytia. ^^

Ania poczuła na swej tawarzy podmuch wiaterku. Gołąb, który wcześniej siedział na parapecie uciekł keidy Ania otworzyła okno.
*Facepalm z półobrotem i przytupem* Te „Ania” i „Emilka” to nazwy dwóch osobowości zamieszkujących jedno ciało czy jak?Już wiem! Emilka i Ania to tak naprawdę dwie kolejne osobowości Ogólnie Andrewsa!
Wciagneła powietrze nosem.
Wypuściła uszami.

Spodobała się jej kraina, choć wiedziała, ze długo tu nie zabawi. Zamkneła pięknie zdobione okno [czerwone?] i usiadła na łóżku.

Do komanty weszła piękna, czarnowłosa kobieta. Ani odrazy rzuciły sie w oczy uszy, które przypominały uszy Legolasa.
Również znajdowały się na tyłku.Rzuciły się w oczy i zaatakowały jej tęczówkę.

- Witaj! Arwena jestem. - i uśmeichnięta podałą dziewczynie ręke.
Arwena prezentuje iście królewskie maniery. Elrond zapewne pęka z dumy.

Przy okazji przyniosłam ci kilka sukni. Wybierz sobie, którą chcesz. - i położyła na łóżku suknie. Sporo ich było. Ania długo przyglądałą sie każdej. W końcy wybrała biało-niebieską. Skromna z niewielkim dekoldem.
Zaledwie do pasa. A w ogóle co to delokd? Rodzaj kokardki?
Przymierzyła ją. Jak znalazł [w śmietniku]. Rękawy takie jak trzeba, długośc także [mniej więcej do pępka]. Ani zrobiło się słabo. Usiadła na łóżku i potarła dłnią czoło.
- Co sie stało? - zapytała zatroskana Arwena i przyklękneła koło niej.
- Słabo mi się zrobiło.
WIEMY!!! WSPOMINAŁAŚ!!! AAAAAAAAAAAARGHHHHH!!!!!!!Chcesz Validol, Kalevatar? ;)

- Połóż sie. Zaraz zawołąm Gandalfa. - wyszła i po chwli weszłą z Gandalfem, który trzymał w ręku jakis mały woreczek. Bez słowa usiadł koło niej. Wziął ja za ręke, a druga gładził ja po czole.
Zły dotyk... :)

Ostatnio coraz wiecej orków atakuje wioski i małe grody. Coś muszą wyczuwac. Pewnie chcą jak najszybciej odnaleźć tą, która ma uwlonic najpoteżniejszego czarodzieja. Jesli to zrobi zniszczy medalion, który moze wywyałoć wieksze zło.
Oni tam mają medalion, który wywałasza większe zło? Potter pewnie dałby za niego wszystkie skarby Gringotta. ;D Może Voldemort przestałby rozmnażać się jak królik.

Większe niż Pierścień. Jeśli uwolni go zło to..cały świat pogrązy sie w chaosie i ciemnosci. Złe duch będą nękały ludzi, elfy i krasnoludy przejdą na strone zła.
Taa, i nawet w małych ogródkach przestaną przyjmować się karczochy. I te wszystkie kiczowate prognozy wywnioskował z faktu, że dziewczynie zrobiło się słabo? *wywraca oczami*A w ogóle co to za jakiś wielki czarodziej i czemu oni go chcą uwolnić? *przeczuwa kolejną córkę Voldemorta*

- Troche głowa. - powiedziała opierajac sie o wilkie poduszki obszyte złota nicią. - Musisz jesze polezeć. Nie wstawaj. - powiedziała podnoszac sie cieżko.
Gandalf – policjant, transwestyta i pedofil :p

- A kiedy będe mogła wstać? I wogóle kiedy dowiem sie o co tu chodzi?
- Za dwa dni, moze nawet jutro.
AAAAAAAAAAARGGHHHHHHHH!!! WSPOMINAŁAŚ O TYM JUŻ 500 RAZY!!! ILE MOŻNA?!?!?! O K***WA!!!!!!*Podaje Kalevatar dużo Validolu.*
*I sama też łyka.*

- i wyszedł nei odpowiadając jej na drugie pytanie. Była na niego troche zła, ale widziała, ze miał mine jakby nie spał od wielu godzin.
Był zajęty swoją długą białą laską i koniem Legolasa.

- Arweno? - zapytała siedzącą na krześle Arwene
Serio? Arwenę zapytała? Napisz mi to jeszcze z 10 razy, może to do mnie dotrze, bo za drugim jeszcze nie chwytam. :/
Spytała teren wokół Czarnobyla? O.O Dziwnych ma znajomych ta cała Ania...

-Kim ty jesteś? Ty i Legolas? Macie takie dziwne uszy.
- Ja, Legolas i inni mamy takie uszy gdyż jesteśmy elfami. Wszystkie elfy takie mają.
Inne mają mniejesze, a jeszcze inne większe niz nasze.
A jeszcze inni mają je tam, gdzie ja zaczynam mieć tego blogaska – w dupie.

- Ah..-odparła. W jej świecie elfy to małe stworzonka, ze skrzydąłmi i różdżkami. Takie jak Dzwoneczek.
KU***A, DZIEWCZYNO, PISAŁAŚ JUŻ O TYM!!!!!!!!!!!! *wgryza się w monitor*Validol to chyba za mało, żeby przetrwać ten blogasek... *Zerka dyskretnie na butelkę wódki*

[„Od Ałtorki”]
Moze troche nudnawy, ale zdaje się na was..:):):)
Już ty się lepiej zdaj na słownik.I na czytanie tego, co napisałaś dwa wersy wyżej. :/

Kolejna notka...nie wiem keidy..nie mam czasu na notke..:(:(
szkoła..wstrętna szkoła..
Taaak, strasznie wstrętna. Na przykład każą tam uczyć się pisać.
5..::Śniadanie::..
*Zaciesza* W standardowym blogasku jest jedno zdanie o śniadaniu na notkę, w tym jest cały rozdział! XD
Ałtorka idzie w epickość. Pewnie opis następnej bluzki na ramiączkach będzie dorównywał opisowi tarczy Achillesa.
Promienie słońca lekko muskały uśpioną twarz młodej dziewczyny. Uśmiechneła się do siebie. Coś dobrego musiało się jej przyśnić. Przekręciła się na druga strone łóżka.
o.O Nie prościej napisać, że spadła pod łóżko?

Kilka dni temu Ganadalf powiedział mu, ze moze juz chodzić. Ucieszył sie niezmiernie. To ciągłe leżenie w łózku przez dwa tygodnie nudziło go. Nie miał co robic. Jedynym zajeciem były odwiedziny przyjaciół i Ani, z która nawiązał nić przyjaźni.
I wesołe figle pod prysznicem z Gimlim, Gandalfem, Aragornem i połową Straży Pałacowej.Koniec z leżeniem! Teraz pora na... STANIE! ;D

Lubili swoje towarzystwo. Choc nie często sie widywali. Ania musiała ciagle gdzies wychodzić.
Na przykład na śniadanie albo wywałaszyć jakieś zło...

Poznawac wiele osób lub Gandalf ciągle opowiadał jej o misji. Napoczątku bardzo sie wystarszyła, była nawet gotowa wrócić do domu, ale szybko sie uspokoiła. Jej świat jest przeciez zagrożony. Jeśli ona nie pomoze to nikt tego nie zrobi.
Chętnie uratuję świat, wrzucając cię do Szczeliny Zagłady, Złotko.

Legolas wstał i wyszedł na korytarz. Cicho. Nikt nie chodził. Postanowił zajrzeć do swojej ukochanje klaczy, Midnight. Już danwo jej nie widział.
*Pisze list do Obrońców Praw Zwierząt*

Wyszedł frontowymi drzwiami i na dziedziniec. Pomimo, że w zamku było chicho to na dziedzincu panował gwar. Słudzy czyścili konie, służki nalewały wody z pobliskich studzienek przy tym śmiejąc się na głos i raz poraz spoglądajac w strone służących.
I te wszystkie wesołe scenki rodzajowe rozgrywały się na dziedzińcu, gdzie rosło Białe Drzewo? Upadają obyczaje... >.<

Legolas nie zwracajac na nich uwagi wszedł do długiego budynku. Wszedłszy tam poczuł zapach koni i oborniku.
No pięknie, na dziedziniec jeszcze gnojem zawiewa. Po prostu stolica kultury i cywilizacji. *gdzieś daleko długa linia władców Gondoru popełnia zbiorowe seppuku*

Było słychac rżenie koni i stukanie kopyt wyprowadzanych na zewnątrz zwierząt. Jego jednak nie interesowały konie, które nie ujmowały wdziękiem i garcją naszym koniom fryzyjskim, wytzymałościa arabom oraz szybkoscią anglorabom.
O nie, jego interesował wyłącznie jego własny koń... no i może czasem koń Gimliego ^^ PS. Ałtoreczka próbuje zabłysnąć znajomością tematu. Widocznie konie to jej specjalność. :)Legolasa nie interesowały inne konie, bo wolał klacze :P

Przeszedł na koniec, gdzie stała piekna siwa kalcz. Kiedy zobaczyła Elfa zarzała donosnie i zcazeła kopytamii bić o boks.
Biedne zwierzę... chyba chce uciec. :(

- Witaj moja kochana przyjaciółko. Długo się nie widzieliśmy. Co?
*Pigmejka nie może na to patrzeć! Zasłania oczy i chowa się pod kocem*
- wszedł do boksu i pogłaskała ją po mięciutkim nosie. Jej umiesnione nogi rwały sie do galopu.
TAK, TAK, UCIEKAAAJ! PÓKI MOŻESZ!
Legolas takze chciał na nią wsiaść,
LEGOLASIE, NA LITOŚĆ VALARÓW, NIE PUBLICZNIE! O.O
ale Gandalf powiedział, że narazie niech nie próbuje jeździć konno. Jest jeszcze słaby.
Tak, jest za słaby na ujeżdżanie. Znów go może główka rozboleć.
Postanowił rozruszac kalcz. Założył jej kantar i wyprowadził ją na zewnatrz. Skierowali się na pastwiska, gdzie pasły sie inne konie.
Jak znam Ałtorkę, tym pastwiskiem pewnie był ów nieszczęsny skwerek wokół Białego Drzewa.To by wyjaśniało, czemu ono obumarło... >.<

Powoli podeszła do okna. Otworzyła je i do środka wpadł rzeźki podmuch wiatru,
Druga próba zapisania poprawnie słowa „rześki”: FAIL!

(...) w oddali zauważyła Legolasa ze swoją klaczą. Ona biegła po pastwisku,a Legolas z nią. To wyglądało na...zabawe.
Nie ma to jak radosne uciechy na sianie! ^^

On uciekał,a ona go goniła albo naodwrót. Ania uśmiechneła sie do siebie i zamkneła okno. Oparła sie o parapet i zaczeła myśleć. Co robia jej rodzice. Czy ją szukają. Tęskniła za nimi. Chciała powrócić, ale nie mogła narazie wrócić.
I tym optymistycznym akcentem kończymy warstwę dylematów moralnych w tym blogasku. Powróćmy zatem do koni. ^^ - Dzień dobry. Jak sie spało? - zapytał uśmiechniety Król.
Aragon jak widać nie ustępuje swojej "zonie" w znajomości etykiety. Wspominałam, że Elrond pęka z dumy?Piękna para królewska: powierzchnia wokół Czarnobyla i francuski pisarz komunista. Tylko jak oni rządzą? O.o

- Aa..nawet dobrze. Wygodne jest to łóżko i tak cicho. Nie to co Warszawa. Hałas i smród spalin. Coś okropnego. Eh..tu u was..no żyć nie umierać. - rozmarzyłąasie zabardzo Ania.
No, a te wasze konie... Takich w Warszawie nie uświadczysz – dodała, uśmiechając się lubieżnie.

- Zapraszam cie na śniadanie. Będzie za 10 min.
- Dobrze zaraz zejde - powiedziała podchodząc do półki z ubraniam.
Tak jest! Wiedziała, że jeśli tego nie zrobi, następnego dnia słońce nie wzejdzie.Od tego ogólnego schodzenia ja zaraz zejdę, ale bynajmniej nie na śniadanie.

Wyjeła z półki suknie. Jej ulubioną. Biało-niebieską, z długimi rękawami i niewilelkim dekoltem. Poczesała sie i poszła na śniadanie.
A gdzie lekki makijaż? Gdzie błyszczyk, eyeliner i tusz do rzęs?!

Kiedy weszła do sali zobaczyła, że jest prawie pusta. Zazwyczaj kiedy ona schodziła było sporo osób.
Wszyscy czekali, żeby oddać jej cześć.
Nie było nawet Arweny, która towarzyszyła jej cały czas. Były jak przyjaciółki. Jednak od jakiegoś czasu nei schodziła na śniadania, bo źle sie czuła.
Biedaczka uznała, że w schodzeniu na śniadanie nie ma szans z urodzoną Mary Sue.

Ania zajeła swoje mijesce z uczuciem, że ktoś się na nią ciągle patrzy jednak nei mogłą rozszyfrować kto to. Do sali wszedł uśmiechniety od ucha do ucha, Legolas.
W tym samym czasie klacz w stajni powoli dochodziła do siebie.

Lubił ją. Zawsze była uśmeichnięta i mówiła bardzo mądrze. Jednak traktował ją jak dobrą znajomą, gdyż była bardzo młoda i nei mógł wiązać z nią innych nadzieji.
Po tym wszystkim, co między nimi zaszło? Niewdzięcznik.Widać klacz okazała się lepsza.

- Ah no tak. Gandalf wspominał mi, że marudziłeś go kiedy tylko do ciebie przyszedł.
To tak to się teraz nazywa? „Marudził go.” Hmm...

Kiedy tak rozmawiali podszedł do nich Gimli. Ania zdążyła się już z nim zaprzyaźnix.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam gołąbeczki moje, ale Ani Argon kazał ci po śnaidaniu przyjsć do stajni. - Ania zmieszana stwierdzeniem " gołąbeczki" uśmiechneła się go rudego przyjaciela.
Gimli, równe zmieszany nieudanym coming outem, schował za plecami czerwoną torebkę.Próbował też zetrzeć z tylnej części spodni resztki wazeliny.

- Ma dla ciebie...niespodzianke. - oparł z tajemniczym wyrazem twarzy Elf.
Niespodziankę w stajni? Nietrudno zgadnąć ^^

- Jaką?
- Nie wiem.
- Wiesz
- Nie wiem
- Wiem, że wiesz ale nie chcesz mi powiedzieć. Dobrze, zapamiętam to sobie. Będziesz jeszcze coś chciał ode mnie. No już, napewno. - powiedziała z udawną obrazą. Legolas zaczął się śmiać.
*Ginie, przytłoczona poziomem dialogów.**RIP, Kalevatar...*

[„Od Ałtorki”]
Wiem...wiem...ale co ja wam na to poradze, ze msuze się uczyc..no przykro mi...
Szkoła jest zła. Odciąga ałtoreczki od ich blogasków.

Eh..mhm....ciekawe jak wam rozdział sie spodoba...starałam się nie robić błędów..:):)
Jakby ci tu powiedzieć... Samo staranie się nie wystarczy.

9 komentarzy:

Mrohny pisze...

Pierwsza część lepsza, ale dialogi o bolącym ramieniu mnie przerosły :D

Nei pisze...

Analiza świetna ^^
Ale... Argh >.> Jak ktoś śmiał zbezcześcić Śródziemie?!
I moja Arwena... [*] I Aragorn... [*]
Muszę zafundować aŁtoreczkom kurs pisana słowa "NIE", bo zawsze wychodzi im mój nick: NEI
A bardzo bym chciała, aby mnie do treści tych blogasków nie mieszano... xD
Pozdrawiam i życzę dobrej weny przy kolejnych analizach ;)
Nei

Meg pisze...

nie przepadam za LOTRem, ale takie zeszmacenie boli XD
No i wiecie nie? Wiem, że wiecie bo ja wiem, że wy wiecie ale i tak wam powiem XD keep up the good work XD

Steryd pisze...

Biedny Gimli...
Chciałbym zwrócić uwagę na nowego bohatera - Galla Zaprzyaźniksa;]

Anonimowy pisze...

Cóż... Zawsze pocieszającą perspektywą jest to, że próbują się jakoś "intelektualnie" wysilić.
Ale to marne pocieszenie.
Nawiasem mówiąc, to macie bardzo trafne i zabawne analizy :)

Anonimowy pisze...

Przy obu częściach uśmiałam się jak głupia. Dialogi mnie przytłoczyły. I nie mogę pojąć o co chodzi z Emilką... ;( Ale chyba jestem na to zbyt mało cool.

Faded pisze...

Analiza świetna, ale AŁtoreczka zafundowała mi załamanie nerwowe.
Widzę, że Kalevatar zareagowała podobnie.
Tolkien przewraca się w grobie a Śródziemie pogrążyło się w żałobie.
Idę jakoś odreagować.

Clara4ever pisze...

Achhhh analizatorki, kocham was xD (wiem, że to było wstawione w 2009 roku, ale znalazłam to dopiero w 2015 więc... ) :D

Marta Tumulka pisze...

Na pochwe Narzila i fajkę Gandalfa... znalazłam tą analizę dzisiaj, przypadkiem i... po pierwsze: świetna analiza XD po drugie: jako szalona fanka LOTRa płaczę i zgrzytam zębami, aż musiałam skomentować... jeszcze nigdy tak nie współczułam Tolkienowi. Aragorn, co oni Ci zrobili T.T