środa, 26 sierpnia 2009

Półtrup, półszczupak czyli Mary Sue w krainie alternatywnej angielszczyzny

Witajcie, Drodzy Czytelnicy.
Zgodnie z obietnicą powracamy w tym tygodniu do tematyki okołowampirycznej – zaznaczyć trzeba, że bardziej „około” niż „wampirycznej”;) Z niniejszego blogaska:
http://i-am-dhampir.blog4u.pl/ będziecie mieli okazję poznać losy bohaterki zmieniającej się nocą w szczupaka, zgłębić tajniki alternatywnego języka angielskiego, a także dowiedzieć się, jakie fascynujące wiadomości można zaczerpnąć z książeczki zdrowia. Miłej zabawy! Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.


I am dhampir. This is a my tragic story...Nie szpanuj angielskim, bo ci to nie wychodzi. Nic dodać, nic ująć.
PROFILNazywam się:Ale czy ważne jest me imię?„Romeo! Czemuż ty jesteś Romeo? Wyrzecz się ojca i odrzuć nazwisko!”„Me imię” - niechybna oznaka tego, że Ałtorka sili się na dramatyzm i patos. Jakby wampiry nie używały pełnych form zaimków dzierżawczych...
Jestem dhampirzycą* od kilku lat, gdy jest dzień jem ludzkie jedzenie, lecz gdy nastaje noc, zamieniam się w krwiożerczą, zimnokrwistą istotę. Zimnokrwistość to cecha ryb, płazów i gadów. Bohaterka zamienia się w szczupaka?
W dodatku non stop coś wchrzania. :/ Coś mi się widzi, że bardziej przypomina orkę niż szczupaka.

Swoją drogą – można być „półżywym trupem”? To już jest chyba jakiś wyższy poziom wtajemniczenia. O.o


Zostałam adoptowana od moich rodziców kiedy ojciec zabił matkę.

Być adoptowanym od rodziców... Do tego w momencie jak jednego z tych rodziców już nie ma... Takie rzeczy tylko Maryśki Sue potrafią.
Ojciec pewnie miał matce za złe, że dopiero po ślubie wyjawiła mu swoją szczupaczą naturę.:/ Musiał się nieźle zdziwić, kiedy zobaczył, że ukochana ma skrzela i płetwę grzbietową.
Moim przybrani rodzice nie wiedzą kim jestem. Nie zorientowali się że ich przybrana córka zamienia się nocą w szczupaka?! I nie mieści się nawet w przydomowym basenie? Gubi części ciała (ale tylko po zmroku)? I że jest MHRROCZNA???
DHAMPIR: Istota rodząca się od wampirzego ojca i ludzkiej matki.
To wampiry – technicznie rzecz biorąc, trupy – mogą mieć dzieci? A podobno z pustego i Salomon nie naleje. O.O *wyczuwa ogłupiający wpływ „Vampire Hunter D”*

Powitanie.
Witajcie! Nazywam się...
Eh, po prostu mówcie mi Dhampirzyca albo Dhamp.
Ale to już było... Wyżej...
Czy to jest jakieś kolejne wcielenie Ałtorki osławionej „Anioemilki”, którą najwyraźniej przerastało przeczytanie tego, co napisała kilka wersów wyżej? *ostrzy kosę*

To tylko notka wprowadzająca [w języku literackim byłby to WSTĘP, ale rozumiem że jest ci to obce?], dalej pojawią się opowiadania. Chcę wam tylko powiedzieć, ze są to OPOWIADANIA.

No tak. Zrozumieliśmy. Opowiadania. Ale co w związku z tym?Pigmejko, trzymaj mnie, bo nie ręczę za siebie... Ja mam Cię trzymać?! Znasz mnie, ja Ci jeszcze kołek podam... ^^
Nie podaję numeru gadu-gadu ponieważ zaczną się wiadomości w stylu:
- Cześć naprawdę jesteś dhampirem? Ojej to super! A nie jesteś Dhampirem? No nie... Naprawdę nie? A już myślałam... - Cześć, naprawdę jesteś półszczupakiem? Ojej, to super! Wiesz, że bogaci ludzie skupują takie dziwolągi jak ty? ^^
O jesus... Ten kochanek Madonny? A co on tam robi? To nie on, to O'Jesus, jakiś Irlandczyk. Patron IRA, jeśli mnie pamięć nie myli. ;P
Nie życzę sobie komentarzy typu:
- Ale głupie dziecko, bla bla bla...
Nie lubisz szczerości, innymi słowy.

Cóż, masz pecha.

Jak Ci się nie podoba to po co włazisz?
Bo mam nieudane życie erotyczne, a swą frustrację wyładowuję na Bogu ducha winnych, wybitnie zdolnych ałtoreczkach. Poza tym złamał mi się paznokieć i znowu zdrożała ogórkowa. Nasze życie jest pełne cierpienia, droga Ałtorko. Jestem pewna, że nas zrozumiesz.
Zamiast pierwszego rozdziału pojawi się wprowadzenie. x.X
Ostrzegałam. OSTRZEGAŁAM.
*chwyta kosę* Baanzaaaiii!!!

Wprowadzenie
Narrator:Prawie jak didaskalia. A „prawie”, jak wiemy, robi dużą różnicę.;)
Pierwszy znany mi przypadek, gdzie Ałtorka obawia się, że czytelnicy mogliby nie zauważyć istnienia narratora. Fascynujące na dobrą sprawę.

Ona była laską jakich mało,
Była drewniana i wygięta u góry? Wiesz, laski w kształcie półżywego szczupaka nie trafiają się często.
miała chłopaka,
Tylko jednego? To mało jak na Mary Sue!
wszystko było wspaniałe.
Posiadanie chłopaka i metamorfowanie nocą w półżywego szczupaka – oto czego potrzebujesz, żeby wszystko było wspaniale. Moje życie jest takie nieskomplikowane, chlip, chlip...


Rodzice ok.Coo? A gdzie okrutni rodzice, nie rozumiejący swego wrażliwego dziecka?! Jestem zawiedziona! No co Ty?! Przecież już miało miejsce morderstwo, a przybrani rodzice muszą ją totalnie zlewać skoro nie wiedzą, że ich córka jest żarłocznym, szczupaczym półtrupem! W ogóle jej nie rozumieją! Wszystko na swoim miejscu! ;D
w szkole super, miała mnóstwo znajomych i przyjaciół. Nauczyciele ją lubili...
Jak to Marysia Zuzanna, wiadomo.

Polne kwiatki wyrastały na śladach jej stóp, ptaszki przycupywały na jej ramionach...


No przecież w Los Angeles już tak jest.Tam każde dziecko zamienia się nocą w rybę?
Uczestniczyła we wszystkich balach i dyskotekach. A ich uczestnicy rzucali jej paluszki i cukierki żeby popatrzeć, jak dziwadło fajnie wchrzania. :P
Brała też udział w orgiach, popijawach, morderstwach, bójkach i gwałtach.

Aż do momentu...

Opowiem jej historię o tym jak się dowiedziała kim jest...
To wcześniej nie wiedziała, że jest półszczupakiem?

I dopiero Narrator musi opowiedzieć jej, jak się o tym dowiedziała? O.o

Było sobotnie, ciepłe popołudnie. Dziewczyny lansują się na plaży podrywając facetów. Jednak to ich opalanie się to tylko złudzenie, bo każdy wie, ze panienki z Los Angeles chodzą do solarium a potem dopiero na plażę bajerować chłopaków.Słońce to też tylko atrapa. Tak naprawdę to masa żarówek powieszona na bardzo długim i cienkim sznurku.
Ci chłopcy to też tylko atrapy. Odpłacają się dziewczynom pięknym za nadobne.

Jednak ona siedzi w domu, nie lubi słońca,
-Tofik, wyjdź spod kocyka!-Tato, nie mogę! Żarówka! ^^
;D

ani wody, zawsze po tych dwóch rzeczach piecze ją skóra i boli głowa.

Częste mycie skraca życie, to stara prawda. XD

Słońce i czysta woda zabijają mhrrock, zasadę istnienia mhrrocznych Mary Sue, więc nic dziwnego, że ma alergię. Ale jakim cudem półszczupak wytrzymuje bez wody?


Ale cóż, trzeba się przyzwyczaić mieszkając w Los Angeles.
No tak, słońca i wody raczej nie uniknie, chyba że przestanie się myć i zamieszka w piwnicy.


Wpatrywała się w fale, gdy jej [szary] Sony Ericsson W200i [zapewne jedyna komórka, jaką posiadała] zaczęła wibrować.
Uff, to tylko sms od Wiktora, jej faceta. A myślałaś, że od kogo? Od Nosferatu? Od Krystyny z gazowni. O.o

Pobiegła do łazienki się przebrać i umalować.
O co zakład, że zaraz nastąpi opis stroju i makijażu?^^

Powiedział pod wieczór, ale dla niego wieczór to taka pora dnia jaka jest teraz.
A ranek to tak naprawdę popołudnie.
*wygląda przez okno* Wczesny wieczór? No to Wiktor ma rację:P. Tylko skąd Ałtorka wiedziała, o której godzinie będę czytać tego blogaska...? *próbuje opanować paranoję*

Wcisnęła na siebie fioletowy top, Czarne rurki i trampki.

A nie mówiłam? Biorąc pod uwagę jej wywołane ciągłym wchrzanianiem gabaryty, słowo „wcisnęła” wydaje się jak najbardziej odpowiednie ^^. Ale fascynuje mnie problem dopasowania odzienia spodniego...

Chwyciła do ręki czarny eyeliner, gdy przyszedł sms.

WIEM KIM JESTES

Komórka spadła na ziemię.
Boże, kto to był?
Aaa!!! KGB has you!!!
Bohaterka najwyraźniej jest zakonspirowaną agentką Mossadu skoro taki strach wywołuje u niej sugestia, że ktoś zna jej tożsamość. Widać ekscentryczny rybi kamuflaż nie zdał egzaminu.


Umalowała się pospiesznie(co jej nie wyszło) Dlatego przypominała szczupaka bardziej niż zwykle.
Nie wyszło jej pospieszne umalowanie się, więc w rezultacie wykonywała makijaż dość długo. Tylko co w związku...?
Wybiegła z domu i ciachnęła do Wiktora [CO ona zrobiła?!], jednak niepotrzebnie bo już był. Chodzili, śmiali się, całowali, przytulali...Na rozmowę już zabrakło czasu.
A o czym chciałabyś porozmawiać z półszczupakiem?
No wiesz... Na przykład o stężeniu śledzi w strefie pelagicznej Bałtyku...


Czyli to co każda inna dobra para...
Pamiętajcie: udany związek polega na śmianiu się, całowaniu i przytulaniu. I chodzeniu.

On musiał już iść, ona też.
Iść na stronę?
Przecież oni cały czas chodzili.>.<

Chłopak poszedł do domu, ale dziewczyna jeszcze musiała się przejść, a była już spóźniona.
Na kolację? Dobrze że nie na śniadanie!
Przecież dopiero co się „przechodzili”, tak? Bohaterka ma chyba jakieś ADHD. Względnie robaki w tyłku. O.o

Więc poszła przez lasy, najszybszy skrót.
To gdzie oni zaszli że ta aż przez LASY musiała iść?! Do Forks – bohaterka chciała gościnnie wystąpić w wiadomej sadze jako szczupak, którego będzie łowił ojciec tamtejszej Mary Sue.

I nagle, niespodziewania słońce zaszło,
Zachód słońca wieczorem to rzeczywiście zaskoczenie.
ciemne korony drzew zasłoniły niebo.
Co te drzewa, urosły nagle do kilkuset metrów po zachodzie słońca, czy jak?
No wiesz, po zachodzie słońca bohaterka metamorfowała w szczupaka, więc perspektywa jej się trochę zmieniła. :)


Słychać było tajemnicze szepty i szmery:
- Dhampir...
- Halo? - obróciła się natychmiast.
-Dhampir...
- Dhampir?...
- Dhampir!...
-Dhampir?!...
Tajemnicze szepty i szmery najwyraźniej nie mogą dojść do porozumienia czym tak naprawdę dziewczyna jest. W sumie nic dziwnego. :I

-D...
-H...
-A...
-M...
-P...
-I...
-R... [Echo uczy się literować^^] (Najśmieszniejsze jest to, że w słowie „dhampir” „h” jest nieme. Echo najwyraźniej o tym nie wie. =.=')
-Dham... -Pir... [O, a teraz już sylabizuje!]
- Halo?!- zapytała przerażona - ktoś tu jest?
- Tak ale jednego z nas wszystkich tu nie będzie, będzie... [To będzie czy nie będzie?] (Wśród szeptów i szmerów czai się Kononowicz. Gdy on przyjdzie, nie będzie już niczego. ^^)
- Martwa...
- POMOCY!!!- krzyczała coraz głośniej. [Ja tam bym uciekała, a nie krzyczała. Ale jak tam chcesz.] (A niech zostaje, może coś ją zeżre.)
- Nikt cie tu nie usłyszy (no NIE żeby byli na przedmieściach Los Angeles >.<) half-thing*... (Hmm... Ałtorka, stosując ten brawurowy neologizm, miała chyba na myśli jakiegoś mieszańca, tak? Bo jedyne, z czym kojarzę to słowo to „halfling”, czyli slangowe określenie niziołka.^^)
- Jak mnie nazwałeś?
- Get out*
- Get out!
I zobaczyła olbrzymie ostre kły, jak u wampira...
Rzucił się na nią Królik z filmu „Monty Python i Święty Graal”.
Same kły w powietrzu? Może to był Kot z Cheshire?

Za chwilę będzie martwa...
-AAAAA!!!
Obudziła się w szpitalu.
Zemdlała.
Była martwa, ale obudziła się i zemdlała? Widocznie wrzeszczenie „AAAAA!!!” pomaga na umieranie.:P
Jakiś rolnik znalazł ja w lesie z krwią w ustach. Mówił, że chciała ugryźć go w szyję.
Kurcze, jak jakiś Szybki Lopez – użarła go tak szybko, że znalazł ją już z krwią na ustach. O.O Bohaterka nabyła już nową umiejętność – zagina czasoprzestrzeń.

I oto jej historia, tak dowiedziała się kim jest...
Ja tam dalej nic nie rozumiem... Ja też nie. Krzyżówką czego z czym jest w końcu ta dziewczyna? Martwego szczupaka z niziołkiem? To musi wyglądać mniej więcej jak Gollum. O.o
A teraz zagadka, w lesie rolnik znalazł ją z krwią w ustach, więc pytanie, ja na nie znam odpowiedź.
Serio? Jesteś autorką opowiadania i znasz odpowiedź? Niesamowite!

kto kogo ugryzł. Jak sądzicie? Piszcie w komentarzach.
Ja też zaraz kogoś pogryzę.

Half-thing* : (ang.) Pół-rzecz. (Half = Pół, Thing = Rzecz)
>.<
Get out* : (ang.) Wynocha
*facepalm* Serio, myślisz, że komuś trzeba to tłumaczyć? o.0

Kim jest mój ojciec?
Ja:
Siedzę sobie, czytam gazetę,piszą o tym, ze jacyś farmerzy umarli i ich zwierzęta.
I ich zwierzęta co?

Szukają odcisków palców.
Palcami ich ktoś zabił, czy co?!

jest też napisane, że szukają sprawcy i nie wiedzą o co chodzi z tymi zwierzętami. Żeby mordować ludzi, ale żeby zwierzęta?
No tak, mordowanie ludzi jest jak najbardziej zrozumiałe.
Tak jak w tym dowcipie o Putinie i malowaniu murów Kremla na niebiesko. ^^
Ej, ja nie znam tego dowcipu. :P
Cii, opowiem kiedy indziej.:)

Oczywiście nikt się nie skapnie, że to byłam ja.
Oczywiście. O, geniuszu zbrodni i zniszczenia!

Od kiedy jestem Dhampirem zmieniły się moje upodobania kulinarne, muszę pić krew ludzką, lub zwierzęcą, ale jednak wybieram częściej ludzką, oczywiście kiedy mam wybór.
Ale zaraz, to dopóki jakieś głosy nie powiedziały jej, że jest dhampirem (czy też szczupakiem) to ona o tym nie wiedziała? O.o Coś jej szeptało w lesie, a ona nagle stwierdziła że musi pić krew? Nie rozumiem... :(
Wcześniej wiedziała tylko, że jest półszczupakiem, więc wpieprzała robaki i małe ryby. Od kiedy wie, że jest półżywym szczupakiem – niziołkiem, przerzuciła się na krew. No proste chyba. ^.^

Wiktor mnie rzucił kiedy mu o tym powiedziałam. Tak gadaliśmy:
- Cześć słoneczko - powiedział.
- Wiktor muszę ci coś powiedzieć...
- Mów, zawsze to zrozumiem.
- OK - powiedziałam - jestem dhampirem.
Wybaczcie, ale... nie wiem co powiedzieć... >.<


On zemdlał, jak się ocknął powiedział, ze nie będzie przebywał z kimś takim.
Słusznie, osoby które przedawkowały „Vampire Hunter D” mogą być niebezpieczne dla otoczenia. Zwłaszcza gdy zaczynają rozmawiać z własną dłonią. O.o


Nie jestem wampirem, więc nie mam serca z kamienia, ryczałam całą noc, chciałam już nim nie być (dhampirem)
Bo samo picie krwi jest fajne, tylko trudno znaleźć faceta.
Co za problem? Przecież to najwyraźniej kwestia autosugestii. Powtarzaj za mną: „Jestem grzecznym szczupakiem, nie lubię pić krwi, nie umiem mówić po angielsku...”


Ale nie myślcie, że ja nocami piję tylko krew! Nie. Oprócz tego morduję, kradnę i porywam dzieci.Przecież wiemy, że jesteś w ciągłym wchrzanianiu. Z pewnością jeszcze zjadasz serca czy coś tam. I pokarm dla rybek. I śledzie.

Poluję na wampiry, zmniejszając ich populację.
Ustaw się w kolejce.

Robię to też dlatego, że nienawidzę wampirów. Uważają się za lepszych bo są ,,czystej krwi'' Ty szlamo! No tak, mhrroczna Mary Sue musi mieć kogoś do nienawidzenia. Rozumiemy to, nie martw się.
Mam to autentycznie w d***e! Gdzie? No w tych trzech gwiazdkach między „d” i „e”. Chyba niewiele tych wampirów tam się mieści.

Niech się o********ą, inaczej całą ich rasę zniszczę!
O k****, tak mnie wpier**** ten bloasek, że ch**!

Wampiry z pewnością właśnie trzęsą się ze strachu.
„Do mnie, straże, do mnie, hufce moje cesarskie, biada, biada, już tu do mnie do Nilfgaardu wiedźmin czółnem płynie, wraz tu będzie, życia i korony zbawi!... ”
Wkurzyłam się i włączyłam komputer. Jak jestem naprawdę zła, włączam telewizor.

Wchodzę (do komputera?!), i widzę:

REAL VAMPIRE IN TALK SHOW!

I poniżej filmik a obok jego dane:
Simon Bloodhound
Krwawy Pies Myśliwski?

Oczy stanęły mi w słup.
A uszy zwinęły się w rulonik.

Pobiegłam po książeczkę zdrowia i napisane:
Co to jest „napisane” i do czego jest potrzebne bohaterce? Tak w ogóle to już jest jakiś szczyt dysfunkcji literackiej – połykanie nie liter, a całych wyrazów. -_-
Prawdziwe imię: Tamara To tam mają jeszcze inne, fałszywe?
No wiesz, bohaterka na co dzień przedstawia się jako „Ale Czy Ważne Jest Me Imię”, więc to ma sens.^^
Prawdziwe nazwisko: Bloodhound
Status: AdoptowanaTaa, a pewnie gdy będzie w ciąży, status zmieni się „Loading Baby, please wait: 5 months”.

Zgniotłam ten głupi świstek papieru, gdy natknęłam się na dane:

Status ojca: PolskaStatus matki: MartwaTen podział statusów mi się bardzo podoba. Mogliby wprowadzić je do gadu gadu.
Status ciotki: w sklepie
Status wujka: na Red Tube

Status Kalevatar: zniesmaczona

Wydało mi się to oczywiste, że to ojciec zabił matkę, była człowiekiem.

Bo nie mogła zginąć w wypadku na przykład. Nie, to nie byłoby mhrooczne.

Pisałaś o tym. Serio. SERIO. Wrrrrrrrr...
Nie mówiąc o niczym zaczęłam się pakować. Napisałam list do sztucznej rodziny:
Matka była plastikową lalą a ojciec gumową kaczuszką.

To była rodzina identyczna z naturalną. ;P
Kochana rodzino! No bo przecież nie: „Mamo i tato!” O.o

Czemu nie powiedzieliście mi kim jestem? Czemu nie wyjawiliście mi prawdy? Znaliście ją.Zaraz, przecież na początku bloga było powiedziane że nie znali. Wczesny Alzheimer u ałtorki, czy co? Kolejne stadium „Anioemilkości” - Ałtorka nie dość, że się powtarza, to jeszcze zmienia zeznania.

Ale czemu to przede mną zatailiście? Baliście się, że zacznę pić krew?
Rozumiem że natury dhampira nabywa się wraz z wiedzą o tym? Gdyby głosy powiedziały jej, że jest króliczkiem, zajadałaby granulat.^^
Rodzice bali się, że jej totalnie odbije. Życie pod jednym dachem z półszczupakiem było wystarczająco uciążliwe. Wyruszam do Polski, by zabić mego ojca. Bloodhound: typowo polskie nazwisko.
Ciekawe, czy te „statusy” w najwyraźniej magicznych książeczkach zdrowia aktualizują się na bieżąco. Kurcze, to jest lepsze niż GPS. ^^

Już nigdy się nie spotkamy.
Tamara
Uff, odetchnęli przybrani rodzice.
Pamiętajcie, Drodzy Czytelnicy, nigdy nie przygarniajcie dzieci nieznanego pochodzenia.

Zwinęłam kartkę w rulonik i obwiązałam gumką recepturką.
Wsunęłam go do butelki, a tę wrzuciłam w morskie fale.

I skoczyłam za nią...? *dzika nadzieja*
Po tylu blogaskach jeszcze się łudzisz? Podziwiam siłę Twej wiary...

Po czym wyszłam.
Nawet nie spakowała kosmetyczki z toną błyszczyków?! Bu. Czym ona będzie robić delikatny makijaż?

czwartek, 20 sierpnia 2009

Piękny czerwony koń Legolasa - część 2.

-->
Perypetii Anioemilki z poprzedniej analizy ciąg dalszy. Dziś też będzie dużo o koniach. Cieszycie się?^^
Blogasek:

-->http://ania-historie-fantasy.blog.onet.pl
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.

Legolas zaczął się wybudzać. Strasznie bolało go prawe ramie.
Rany zadane hydrantem balistycznym ciężko się goją...
Na dodatek obrażenie po fortepianie cały czas ropiało.

Nagle drzwi do komnaty sie otworzyły. Ujżał w nich swojego przyjaciela - Gimliego.
- Witaj drogi Gimli - powiedził z uśmiechem na twarzy Legolas, który już zdązył sie wybudzic.
Powtarzasz to trzeci raz. Dotarło do mnie za pierwszym. SERIO.

Krasnolud usiadł na krzesle.
- Witaj Legolasie. Jak sie czujesz? - zapytał troche zatrosknay o przyjaciela Gimli.
- Dobrze, tylko strasznie ramie mnie boli.

(Legolasa strasznie boli ramię.
- Legolasie, czy to prawda, że boli cię ramię? zapytał trochę tylko zatroskany Gimli.
- To prawda, drogi przyjacielu, strasznie boli mnie ramię – odparł Legolas, trzymając się za bolące strasznie ramię.
- Strasznie cię boli? nie rezygnował Gimli.
- W rzeczy samej, druhu. Strasznie boli mnie ramię. – Legolas zaczynał się niecierpliwić.
- Ale czy ono boli cię STRASZNIE, to ramię? Krasnolud był nieugięty.
- Tak, kurwa, wręcz mnie napierdala!!! - Warknął elf, nie mogąc doczekać się jakiegokolwiek innego pytania.
- Nie rozumiem, czemu się denerwujesz. - Gimli wzruszył ramionami. - Widziałeś może ostatnio coś pięknego i czerwonego?)
I czuje sie taki poobijany. - odparł trąc obolałą głowe.
- Nic dziwnego, Kiedy Midnight sie przewróciła nie wygladało to ciekawie ale jedenk to nie był powazny upadek.
Klacz się przewróciła, a jego boli głowa?! Wytłumaczcie... :( Ekhm... Jego główka boli, nie głowa – jeśli wiesz, co mam na myśli... ^^Chyba że tak... XD

- Co Midnight sie przewróciła? Co jej jest? Gdzie ona jest? - pytał zmartwiony Legolas? Kochał ta kalcz.
Legolas romansuje z klaczą. Figlarz z niego...Jak tak dalej pójdzie, doniosę na niego do Obrońców Praw Zwierząt!

Nigdzie sie bez niej ruszał. Towarzyszyła mu paktycznie w każdej wyprawie czy podóróży.
Syndrom Joli Rutowicz?

- NIc. Spokojnie. Nic jej nie jest. To silna kalcz. Jedynie to jest bardzo zmeczona. Za kilka dni dojdzie do siebie. Bądź spokojny.
Za kilka dni wszystkie otarcia się zagoją i będziemy mogli normalnie... Ugh, nieważne. ^^

- Oh...-odetchnął z wielką ulgą Elf. Przyponiał sobie, ze przecież wiózł Emilke - a co z Emilką? Jak sie czuje? - zaoytał.
Obecność Ani obaj postanowili zignorować.Samowola spółgłosek w tym blogasku naprawdę wyrywa się spod kontroli.

- Gandalf mówił, ze ma niewielkiego guza, ale za dwa dni zniknie. - uśmiechnął sie pod rudym wąsem.
Kto tam ma przepraszam RUDE wąsy?! Pewnie koń Legolasa. NIE PYTAJ.

- A ja kiedy bede mogł juz sie ruszać??
- Nie wiem. Moze za jakies 2 tygodnie lub miesiac.
- Dlaczego tak dłuugo??
- Jestes postrzelony! I musisz wydobrzec! - odpowiedział dyplomatycznie Gimli.
Nie zapominaj, że strasznie boli cię ramię.
I trochę głowa!Główka raczej...

- Tak wiem, ale...ja nie wysiedze tyle w komnacie. Nie moge. - poiwedział podłamany myślą, ze musi leżec w łóżku dwa tygodnie. To nie dla niego. Musi cos robić.
Możesz wyplatać koszyki, szyć serwetki, rzeźbić w glinie...

- Oj...wysiedzisz tyle czasu.Nie martw sie ja ci bede towarzyszył.
Będę cię nacierał kremikiem... A może czasem ci mydło wypadnie... ^^,Gimli... He’s waiting. XD

Napewno tez Aragon Gandalf i moze nawet ta dziewczyna..no..jak jej tam..
- Emilka - odparł szybko.
- Ach...no tak Emilka. Zapomniałem...
Gubił się w tych jej wszystkich imionach, tak często je zmieniała...

Emilka zaczeła sie pomału wybudzać. Strasznie bolała ją głowa.
A nie ramię przypadkiem? Piękne i czerwone?Ach ten kac...

- Ssss....-zasyczała kiedy dotkneła obolałej głowy.
A z jej ust wysunął się rozdwojony na końcu język.

Poczułą pod palcami cos szorstkiego. To chyba bandaż. Ale..co on robi na jej głowie.
Zrobili ci lobotomię dla dobra ludzkości.


Co sie stało? Gdzie ona wogóle jest?? Dlaczego ona lezy w taak dziwnym pokoju?
Bez okien i klamek, z miękkimi ścianami...
Nalge drzwi do dziwnego pokoju otworzyły sie i zpbaczyła wyokiego mężczyne przyodzianego w biel.
Był dziwny, strasznie bolało go ramię, był też piękny i czerwony. Poza tym pomału się wybudzał. O czymś zapomniałam? *zieeew*

Emilka nie wiedziała kto to jest. Szybko podnisoła sie wyżej an łózku. Jednak zrobiło sie jej słabo i opadła powoli.
Slow motion.

- Spokojnie nic ci nie zrobie - uspakajał ją starzec. Dziewczyna spojzrała na niego troche niespokojnie jednak kiedy zobaczyła uśmeichnieta twatrz starca wiedziała, ze jest przyjaźnie nastwiony.
Taak, zaraz jej powie, że nazywa się Wojtek i też ma 12 lat. I zaprosi ją do siebie na lody.

- Dobrze sie czujesz? – zapytał
- Tak...no moze nie troche mnie głowa boli - powedziałą trzymajć sie za bamdaz.
A nie za dziwną, obolałą, czerwoną rękę...?

- Oh..guz za dwa dni zejdzie. nie martw sie. Masz szczęscie upadek nei był taki groźnu na jaki wygladał
Kurde, no nie mogę, czy oni mają jakąś zbiorową inteligencję? Wszyscy nachrzaniają o tym samym :/Mam wrażenie, że czytam streszczenie Ostrego Dyżuru.

- Upadek? Jaki upadek? - zapytała zaskoczona. Nie pamiętałą co sie stało kilka godzin temu.
- Nic nie pamietasz?

(- Nic nie pamiętasz?
-Nic nie pamiętam.
- Naprawdę nic nie pamiętasz?
- Nie, naprawdę nic nie pamiętam. Ale strasznie boli mnie ramię.
- Szkoda. A widziałaś ostatnio coś pięknego i czerwonego?
(O fuck, to źle zabrzmiało w tym kontekście..:/))
uciekał przed Nazgulami jego klacz była juz całkowice wyczerpana i razem z wami sie przewróciła.
Z nami? Nie, nas do tego nie mieszaj!
Musicie teraz tylko wypoczywac żadnych powaznych ran nie odniosłaś.
„Praktycznie jesteś zdrowa, ale musisz leżeć miesiąc w łóżku”. Mam wrażenie, że o czymś jej nie mówią. ^^


Powoli wstała. Była jeszcze słaba. Podeszła do ona. Teraz dopiero zbaczyła, ze słońce ejst wysoko i świeci jasno.
Zazwyczaj znajduje się nisko i świeci na ciemnozielono.Nie na zielono, tylko na czerwono! Tyle razy ci Ałtorka powtarzała, a ty wciąż nie pamiętasz!

Otworzyła okno, a do niewielkiej komanty wpadł świerzy podmuch,
Pewnie był nie tylko

-->świerzy -->, ale i żeśki -->. -->
który poruszły niebieskimi firankami. Powietrze było żeźkie.
Od dziś mówcie mi Pytia. ^^

Ania poczuła na swej tawarzy podmuch wiaterku. Gołąb, który wcześniej siedział na parapecie uciekł keidy Ania otworzyła okno.
*Facepalm z półobrotem i przytupem* Te „Ania” i „Emilka” to nazwy dwóch osobowości zamieszkujących jedno ciało czy jak?Już wiem! Emilka i Ania to tak naprawdę dwie kolejne osobowości Ogólnie Andrewsa!
Wciagneła powietrze nosem.
Wypuściła uszami.

Spodobała się jej kraina, choć wiedziała, ze długo tu nie zabawi. Zamkneła pięknie zdobione okno [czerwone?] i usiadła na łóżku.

Do komanty weszła piękna, czarnowłosa kobieta. Ani odrazy rzuciły sie w oczy uszy, które przypominały uszy Legolasa.
Również znajdowały się na tyłku.Rzuciły się w oczy i zaatakowały jej tęczówkę.

- Witaj! Arwena jestem. - i uśmeichnięta podałą dziewczynie ręke.
Arwena prezentuje iście królewskie maniery. Elrond zapewne pęka z dumy.

Przy okazji przyniosłam ci kilka sukni. Wybierz sobie, którą chcesz. - i położyła na łóżku suknie. Sporo ich było. Ania długo przyglądałą sie każdej. W końcy wybrała biało-niebieską. Skromna z niewielkim dekoldem.
Zaledwie do pasa. A w ogóle co to delokd? Rodzaj kokardki?
Przymierzyła ją. Jak znalazł [w śmietniku]. Rękawy takie jak trzeba, długośc także [mniej więcej do pępka]. Ani zrobiło się słabo. Usiadła na łóżku i potarła dłnią czoło.
- Co sie stało? - zapytała zatroskana Arwena i przyklękneła koło niej.
- Słabo mi się zrobiło.
WIEMY!!! WSPOMINAŁAŚ!!! AAAAAAAAAAAARGHHHHH!!!!!!!Chcesz Validol, Kalevatar? ;)

- Połóż sie. Zaraz zawołąm Gandalfa. - wyszła i po chwli weszłą z Gandalfem, który trzymał w ręku jakis mały woreczek. Bez słowa usiadł koło niej. Wziął ja za ręke, a druga gładził ja po czole.
Zły dotyk... :)

Ostatnio coraz wiecej orków atakuje wioski i małe grody. Coś muszą wyczuwac. Pewnie chcą jak najszybciej odnaleźć tą, która ma uwlonic najpoteżniejszego czarodzieja. Jesli to zrobi zniszczy medalion, który moze wywyałoć wieksze zło.
Oni tam mają medalion, który wywałasza większe zło? Potter pewnie dałby za niego wszystkie skarby Gringotta. ;D Może Voldemort przestałby rozmnażać się jak królik.

Większe niż Pierścień. Jeśli uwolni go zło to..cały świat pogrązy sie w chaosie i ciemnosci. Złe duch będą nękały ludzi, elfy i krasnoludy przejdą na strone zła.
Taa, i nawet w małych ogródkach przestaną przyjmować się karczochy. I te wszystkie kiczowate prognozy wywnioskował z faktu, że dziewczynie zrobiło się słabo? *wywraca oczami*A w ogóle co to za jakiś wielki czarodziej i czemu oni go chcą uwolnić? *przeczuwa kolejną córkę Voldemorta*

- Troche głowa. - powiedziała opierajac sie o wilkie poduszki obszyte złota nicią. - Musisz jesze polezeć. Nie wstawaj. - powiedziała podnoszac sie cieżko.
Gandalf – policjant, transwestyta i pedofil :p

- A kiedy będe mogła wstać? I wogóle kiedy dowiem sie o co tu chodzi?
- Za dwa dni, moze nawet jutro.
AAAAAAAAAAARGGHHHHHHHH!!! WSPOMINAŁAŚ O TYM JUŻ 500 RAZY!!! ILE MOŻNA?!?!?! O K***WA!!!!!!*Podaje Kalevatar dużo Validolu.*
*I sama też łyka.*

- i wyszedł nei odpowiadając jej na drugie pytanie. Była na niego troche zła, ale widziała, ze miał mine jakby nie spał od wielu godzin.
Był zajęty swoją długą białą laską i koniem Legolasa.

- Arweno? - zapytała siedzącą na krześle Arwene
Serio? Arwenę zapytała? Napisz mi to jeszcze z 10 razy, może to do mnie dotrze, bo za drugim jeszcze nie chwytam. :/
Spytała teren wokół Czarnobyla? O.O Dziwnych ma znajomych ta cała Ania...

-Kim ty jesteś? Ty i Legolas? Macie takie dziwne uszy.
- Ja, Legolas i inni mamy takie uszy gdyż jesteśmy elfami. Wszystkie elfy takie mają.
Inne mają mniejesze, a jeszcze inne większe niz nasze.
A jeszcze inni mają je tam, gdzie ja zaczynam mieć tego blogaska – w dupie.

- Ah..-odparła. W jej świecie elfy to małe stworzonka, ze skrzydąłmi i różdżkami. Takie jak Dzwoneczek.
KU***A, DZIEWCZYNO, PISAŁAŚ JUŻ O TYM!!!!!!!!!!!! *wgryza się w monitor*Validol to chyba za mało, żeby przetrwać ten blogasek... *Zerka dyskretnie na butelkę wódki*

[„Od Ałtorki”]
Moze troche nudnawy, ale zdaje się na was..:):):)
Już ty się lepiej zdaj na słownik.I na czytanie tego, co napisałaś dwa wersy wyżej. :/

Kolejna notka...nie wiem keidy..nie mam czasu na notke..:(:(
szkoła..wstrętna szkoła..
Taaak, strasznie wstrętna. Na przykład każą tam uczyć się pisać.
5..::Śniadanie::..
*Zaciesza* W standardowym blogasku jest jedno zdanie o śniadaniu na notkę, w tym jest cały rozdział! XD
Ałtorka idzie w epickość. Pewnie opis następnej bluzki na ramiączkach będzie dorównywał opisowi tarczy Achillesa.
Promienie słońca lekko muskały uśpioną twarz młodej dziewczyny. Uśmiechneła się do siebie. Coś dobrego musiało się jej przyśnić. Przekręciła się na druga strone łóżka.
o.O Nie prościej napisać, że spadła pod łóżko?

Kilka dni temu Ganadalf powiedział mu, ze moze juz chodzić. Ucieszył sie niezmiernie. To ciągłe leżenie w łózku przez dwa tygodnie nudziło go. Nie miał co robic. Jedynym zajeciem były odwiedziny przyjaciół i Ani, z która nawiązał nić przyjaźni.
I wesołe figle pod prysznicem z Gimlim, Gandalfem, Aragornem i połową Straży Pałacowej.Koniec z leżeniem! Teraz pora na... STANIE! ;D

Lubili swoje towarzystwo. Choc nie często sie widywali. Ania musiała ciagle gdzies wychodzić.
Na przykład na śniadanie albo wywałaszyć jakieś zło...

Poznawac wiele osób lub Gandalf ciągle opowiadał jej o misji. Napoczątku bardzo sie wystarszyła, była nawet gotowa wrócić do domu, ale szybko sie uspokoiła. Jej świat jest przeciez zagrożony. Jeśli ona nie pomoze to nikt tego nie zrobi.
Chętnie uratuję świat, wrzucając cię do Szczeliny Zagłady, Złotko.

Legolas wstał i wyszedł na korytarz. Cicho. Nikt nie chodził. Postanowił zajrzeć do swojej ukochanje klaczy, Midnight. Już danwo jej nie widział.
*Pisze list do Obrońców Praw Zwierząt*

Wyszedł frontowymi drzwiami i na dziedziniec. Pomimo, że w zamku było chicho to na dziedzincu panował gwar. Słudzy czyścili konie, służki nalewały wody z pobliskich studzienek przy tym śmiejąc się na głos i raz poraz spoglądajac w strone służących.
I te wszystkie wesołe scenki rodzajowe rozgrywały się na dziedzińcu, gdzie rosło Białe Drzewo? Upadają obyczaje... >.<

Legolas nie zwracajac na nich uwagi wszedł do długiego budynku. Wszedłszy tam poczuł zapach koni i oborniku.
No pięknie, na dziedziniec jeszcze gnojem zawiewa. Po prostu stolica kultury i cywilizacji. *gdzieś daleko długa linia władców Gondoru popełnia zbiorowe seppuku*

Było słychac rżenie koni i stukanie kopyt wyprowadzanych na zewnątrz zwierząt. Jego jednak nie interesowały konie, które nie ujmowały wdziękiem i garcją naszym koniom fryzyjskim, wytzymałościa arabom oraz szybkoscią anglorabom.
O nie, jego interesował wyłącznie jego własny koń... no i może czasem koń Gimliego ^^ PS. Ałtoreczka próbuje zabłysnąć znajomością tematu. Widocznie konie to jej specjalność. :)Legolasa nie interesowały inne konie, bo wolał klacze :P

Przeszedł na koniec, gdzie stała piekna siwa kalcz. Kiedy zobaczyła Elfa zarzała donosnie i zcazeła kopytamii bić o boks.
Biedne zwierzę... chyba chce uciec. :(

- Witaj moja kochana przyjaciółko. Długo się nie widzieliśmy. Co?
*Pigmejka nie może na to patrzeć! Zasłania oczy i chowa się pod kocem*
- wszedł do boksu i pogłaskała ją po mięciutkim nosie. Jej umiesnione nogi rwały sie do galopu.
TAK, TAK, UCIEKAAAJ! PÓKI MOŻESZ!
Legolas takze chciał na nią wsiaść,
LEGOLASIE, NA LITOŚĆ VALARÓW, NIE PUBLICZNIE! O.O
ale Gandalf powiedział, że narazie niech nie próbuje jeździć konno. Jest jeszcze słaby.
Tak, jest za słaby na ujeżdżanie. Znów go może główka rozboleć.
Postanowił rozruszac kalcz. Założył jej kantar i wyprowadził ją na zewnatrz. Skierowali się na pastwiska, gdzie pasły sie inne konie.
Jak znam Ałtorkę, tym pastwiskiem pewnie był ów nieszczęsny skwerek wokół Białego Drzewa.To by wyjaśniało, czemu ono obumarło... >.<

Powoli podeszła do okna. Otworzyła je i do środka wpadł rzeźki podmuch wiatru,
Druga próba zapisania poprawnie słowa „rześki”: FAIL!

(...) w oddali zauważyła Legolasa ze swoją klaczą. Ona biegła po pastwisku,a Legolas z nią. To wyglądało na...zabawe.
Nie ma to jak radosne uciechy na sianie! ^^

On uciekał,a ona go goniła albo naodwrót. Ania uśmiechneła sie do siebie i zamkneła okno. Oparła sie o parapet i zaczeła myśleć. Co robia jej rodzice. Czy ją szukają. Tęskniła za nimi. Chciała powrócić, ale nie mogła narazie wrócić.
I tym optymistycznym akcentem kończymy warstwę dylematów moralnych w tym blogasku. Powróćmy zatem do koni. ^^ - Dzień dobry. Jak sie spało? - zapytał uśmiechniety Król.
Aragon jak widać nie ustępuje swojej "zonie" w znajomości etykiety. Wspominałam, że Elrond pęka z dumy?Piękna para królewska: powierzchnia wokół Czarnobyla i francuski pisarz komunista. Tylko jak oni rządzą? O.o

- Aa..nawet dobrze. Wygodne jest to łóżko i tak cicho. Nie to co Warszawa. Hałas i smród spalin. Coś okropnego. Eh..tu u was..no żyć nie umierać. - rozmarzyłąasie zabardzo Ania.
No, a te wasze konie... Takich w Warszawie nie uświadczysz – dodała, uśmiechając się lubieżnie.

- Zapraszam cie na śniadanie. Będzie za 10 min.
- Dobrze zaraz zejde - powiedziała podchodząc do półki z ubraniam.
Tak jest! Wiedziała, że jeśli tego nie zrobi, następnego dnia słońce nie wzejdzie.Od tego ogólnego schodzenia ja zaraz zejdę, ale bynajmniej nie na śniadanie.

Wyjeła z półki suknie. Jej ulubioną. Biało-niebieską, z długimi rękawami i niewilelkim dekoltem. Poczesała sie i poszła na śniadanie.
A gdzie lekki makijaż? Gdzie błyszczyk, eyeliner i tusz do rzęs?!

Kiedy weszła do sali zobaczyła, że jest prawie pusta. Zazwyczaj kiedy ona schodziła było sporo osób.
Wszyscy czekali, żeby oddać jej cześć.
Nie było nawet Arweny, która towarzyszyła jej cały czas. Były jak przyjaciółki. Jednak od jakiegoś czasu nei schodziła na śniadania, bo źle sie czuła.
Biedaczka uznała, że w schodzeniu na śniadanie nie ma szans z urodzoną Mary Sue.

Ania zajeła swoje mijesce z uczuciem, że ktoś się na nią ciągle patrzy jednak nei mogłą rozszyfrować kto to. Do sali wszedł uśmiechniety od ucha do ucha, Legolas.
W tym samym czasie klacz w stajni powoli dochodziła do siebie.

Lubił ją. Zawsze była uśmeichnięta i mówiła bardzo mądrze. Jednak traktował ją jak dobrą znajomą, gdyż była bardzo młoda i nei mógł wiązać z nią innych nadzieji.
Po tym wszystkim, co między nimi zaszło? Niewdzięcznik.Widać klacz okazała się lepsza.

- Ah no tak. Gandalf wspominał mi, że marudziłeś go kiedy tylko do ciebie przyszedł.
To tak to się teraz nazywa? „Marudził go.” Hmm...

Kiedy tak rozmawiali podszedł do nich Gimli. Ania zdążyła się już z nim zaprzyaźnix.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam gołąbeczki moje, ale Ani Argon kazał ci po śnaidaniu przyjsć do stajni. - Ania zmieszana stwierdzeniem " gołąbeczki" uśmiechneła się go rudego przyjaciela.
Gimli, równe zmieszany nieudanym coming outem, schował za plecami czerwoną torebkę.Próbował też zetrzeć z tylnej części spodni resztki wazeliny.

- Ma dla ciebie...niespodzianke. - oparł z tajemniczym wyrazem twarzy Elf.
Niespodziankę w stajni? Nietrudno zgadnąć ^^

- Jaką?
- Nie wiem.
- Wiesz
- Nie wiem
- Wiem, że wiesz ale nie chcesz mi powiedzieć. Dobrze, zapamiętam to sobie. Będziesz jeszcze coś chciał ode mnie. No już, napewno. - powiedziała z udawną obrazą. Legolas zaczął się śmiać.
*Ginie, przytłoczona poziomem dialogów.**RIP, Kalevatar...*

[„Od Ałtorki”]
Wiem...wiem...ale co ja wam na to poradze, ze msuze się uczyc..no przykro mi...
Szkoła jest zła. Odciąga ałtoreczki od ich blogasków.

Eh..mhm....ciekawe jak wam rozdział sie spodoba...starałam się nie robić błędów..:):)
Jakby ci tu powiedzieć... Samo staranie się nie wystarczy.

środa, 12 sierpnia 2009

Piękny czerwony koń Legolasa - część 1.

-->
Witam, chciałabym ogłosić dziś trzy rzeczy.
Po pierwsze, dzisiaj blogasek związany z (w jakiś Ałtorce tylko znany sposób) Władcą Pierścieni.
Po drugie, Tolkien przewraca się w grobie.
Po trzecie, analizatorki przepraszają za ich zdegenerowane, niskie i nieprzyzwoite skojarzenia. Ale stare panny już tak mają. Mamy nadzieję, że nie wyszło zbyt monotonnie...
Zanalizowały: Pigmejka
i Kalevatar.
Adres blogaska:
-->

-->
Postacie...
Tak jak obiecałam postacie....
Prawo blogaska nr 2931a brzmi: „Im więcej kropek, tym większy mistycyzm.”
Ania
Ma 15 lat. Jest nieśmiała. Lubi wszystkim pomagać. Rok temu została upokożona przez swoją koleżanke z klasy. Od tej pory nei ma żadnych przyjaciół.
Wstrząsające. Wystaw to na scenie.Co to znaczy upokożyć? Kazano jej klęknąć przed Kożuchowską?

Kiedy poznaje Legolasa odrazu sie w nim zakochuje. Jednak zostaje przez niego odrzucona.
Legolas nie jest pedofilem. Chyba. :PPamiętaj, że to blogasek...

Legolas
Ma 113 lat. Jest wyśmienitym łucznikiem. Wszyscy uważają go za opnowanego i mądrego elfa. Kiedy poznaje Anie zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia.
Czyli wszyscy się mylili – cóż, smutne.

Jednak wie, że między nimi jest za duża różnica wieku i dlatego odtrąca Anie.
Spoko. Pewien błyszczący emo-komar miał 107 lat i nie widział problemu w romansowaniu z 17-latką.

Aragorn
Jest władcą Minas Tirith.
Bo Gondor to pewnie dzielnica Białego Miasta.

Jego przyjacielem jest Legolas i Gilmi. Kocha swoja zone Arwene.
Zone? Arwena to nazwa terenu wokół elektrowni w Czarnobylu?

Gimli
Krasnolud z dużym poczuciem humoru.
Hmm... Po czym poznać, że Ałtorka oglądała LotR, ale nie czytała książki? Po opisywaniu Gimliego jako rubasznego wesołka. O.o

Wszyscy go uwielbiają. Jego przyjaciółmi jest Legolas i Aragorn.
W ogóle tam wszyscy się kochają. Skaczą po łączce trzymając się za rączki i wymachując czerwonymi torebkami.A Legolas i Aragorn scalili się w jedną postać. Jak się Czytelnik za chwilę dowie – to w tym blogasku powszechna praktyka. :/

Gandalf
Czarodziej, którego wszyscy podziwają, a niektórzy nwet sie go boją. Zawsze przybywa w tedy kiedy dzieje się coś złego.
Przebrany w obcisły niebieski trykot i z gaciami na wierzchu – prosto z Parady Równości.*muzyka z Atomówek* Leeeecimyyy!!!

Arwena
Żona Aragorna. Wspiera go dobra radą i zawsze pomaga swoim poddnaym.
Nosi za nimi wiadra z węglem i zmienia pieluchy ich dzieciom jak na grzeczną królową przystało.

Amarath
Była narzeczona Legolasa. Pojawia sie kiedy wyruszają z ważna misją. Ania odarzu jej nienawidzi.
Wspominałam już, że to wstrząsające? *zieeew*

Patriota
Piekny karosz. Ania dostaje go od Aragorna. Odrazu sie zaprzyjaźniaja. Patriota od tej pory staję sie jej najlpeszym przyjacielem
Musi prowadzić smutne życie, skoro jej najlepszym przyjacielem jest amerykański system obrony przeciwlotniczej... :P

Midnight
Klacz Legolasa. Piękna i dostaojna przyjaciółka Legolasa.
Taaa. A pozostałe konie to pewnie Twilight, New Moon, Szeregowiec Ryan i Pearl Harbor. :P
PS. Czy tylko mnie ta powszechna sympatia do koni wydaje się podejrzana? No wiecie... te dalekie samotne wyprawy... Bez kobiet...

Rozdział 1..::Sny::..
Kropka Kropka Kropka Dwa Dwukropki Sny Dwa Dwukropki Kropka Kropka? To jakiś szyfr?
Dzis rozdział wiec..zapraszam do czytania.....
Akcja Przygarnij Kropka trwa.

Obudziała sie w nocy zlana potem. Ten sen, a reczej koszmar.
Coś jak ten blogasek...

Juz od kilku tygodni ją prześalduje Ciągle widzi tą obrzydliwą twarz, która zbliża sie do niej powoli. Ona jest zwiazana. Nie ma jak sie poruszyć.
Twarz jest związana? Biedactwo...To jest moja twarz. Nachodzę Ałtoreczki nocami i straszę je słownikiem.^^

Liny zaciskają sie coraz bardziej. W końcu przebudziła sie z krzykiem. Do pokoju wbiegła jej mama. Dziewczyna płakała. Juz miła dość tych nieprzespanych nocy. Naszczęscie dzis jest pierwszy dzien wakacji wiec sie wyśpi.
Zapamiętajcie – straszliwe koszmary nawiedzają tylko w roku szkolnym.

-Już mam dosć! Juz od kilku tygodni śni mi sie to samo. Mamo..pomóż mi! - płakała dziewczyna. Fkatycznie miała tego dosć.
Faktycznie. *kiwa głową*Ja zaczynam mieć dość tego blogaska.

Dziewczyna opatulia sie mocno kołdrą i zamkneła powieki. Tym razem nie pojawił sie ten wstreny potwór tylko starzec w białej szacie tzrymając w ręku białą długą laske *niemamskojarzeń*
Mówił do niej w jakimś nieznanym języku
Prawdopodobnie była to poprawna polszczyzna.

Dziewczyna stała na srodku w jakieś stali bez konca i początku.
Stała w środku stali? A może steli? Tak czy siak trochę przerąbane. Sala nie miała początku ani końca, ale Ałtoreczka i tak wiedziała, gdzie znajduje się jej środek. Wyższa fizyka nie ma przed nią tajemnic – w odróżnieniu od gramatyki i ortografii. :P
Była ciemna, ale postać straca i jej oświtlało dziwne jasne światło.
Bohaterka stoi pośrodku nieskończonej steli, a na dodatek emanuje światłem. Zupełnie jak David Copperfield.

- Musisz nam pomóc uwolnić Alatara. Jeśli nam nie pomożesz zniknie twój świta i nasz - powiedział łagodnym głosem
Czy to jest zalążek olśniewającej, odkrywczej i pełnej błyskotliwych intryg linii fabularnej? Cóż... Chyba nie. :PZniknie jej świta? To ona ma nawet swoją świtę?!

- Co?? Jaki Alatar? Kim jestes? - zaczeła zadawać pytania
Serio? Zaczęła zadawać? No way!

- Stój! Jak mam wam pomóc co?? Kiedy?? Zaczekaj - zaczeła za nim wołac. Lecz zniknął w obłoku dymu.
Uznał, że pomylił adresy. I słusznie.

Dziewczyna została sama. - No i co teraz?
Nędza, bryndza i smutny korniszonek.

- AniU! - usłyszała głos swojej mamy - Aniu! Obudź sie! - dziewczyna otworzyła oczy.(...)
- Wstawaj..i chodź na śniadanie.
Zejście na śniadanie, podstawowa czynność Mary Sue – jest!!!
Ale zwróć uwagę, że Ałtoreczka do końca trzymała nas w niepewności – ten wielokropek, takie figlarne zawieszenie akcji, Analizatorki zastygają w niemym oczekiwaniu... I oto jest! „Zejdź na śniadanie!” Kurcze, majstersztyk, tak nas wodzić za nos. ^^

- Już ide - dziewczyna wstała z łóżka i poszła do łzazienki sie ubrać. Założyła wygodne dresy bluzke i jej ulubione trampki w kolorze czarnym.
Patrząc przy tym na chmury typu „cummulus” w kolorze białym...
Opis ubioru bohaterki – zaliczony. ^^
Zeszła na dół do mamy, która juz siedziała i razem z siorą i ojcem zajadali sie kanpkami.
Siora? Tak się nazywał ich piesek?

- Chciałam sie dziś przebiegnąc po parku -usiadła na krześle. Tata poszeł do pracy siora poszła z qmpelkami na impreze,a ona i mama zostały same. Kiedy skończyła wzieła bluze i wyszła na przebieżke. Około godziny biegała po całym parku. Park był duzy i piękny. Wkoncu zmęczona postanowiła wrócic do domu.
Chciałam jakoś skomentować ten fragment... ale jakoś nie mam sił :PNie dziwie Ci się. Bohaterka przebieguje się na przebieżkach po parku, który jest dużym i pięknym parkiem. Jej ojcu współczujemy: wnioskujemy, że to poseł: szkoda, że ma tak niewydarzoną córkę, może mu to zaszkodzić w karierze. Ich pies chodzi na imprezy z jakimiś dziwnymi istotami. Ile cennych informacji w tak krótkim akapicie. :P

Kiedy szła ulicą i przechodziła koła ciemnej małej uliczki ktoś nagle złapał ja w pasie i zatkał jej usta ręką. zaczeła kopac go i próbowac krzyczec. Lecz to nic nie dało.
Nic dziwnego – zamiast „zaczynać próbować”, należy po prostu krzyczeć. Tako rzecze Mistrz Yoda.

Nasz szyi poczuła ciepły oddech. jeszcze bardziej zaeczła kpac
Co zaczęła? Używać programu do przeglądania medycznych archiwów? W trakcie szamotaniny z nieznajomym?!Nie, to nie ona, to „nasz szyi” - kimkolwiek jest. My w każdym razie żadnego szyia nie znamy.

- Nie szamocz się, bo nic nie chce zrobić. Puszcze cię, ale ty musisz przestać kopac i nie bedziesz krzyczec - dziewczyna kiwenał głową na znak zgodny. Mężczyzna odrazu ja puscił.
Puścił ją z odrazą. To zrozumiałe.

Dziewczyna odwróciła sie i ujżała przystojengo blondyna. Miał długie włosy, a pod nimi wystawały dziwne uszy.
Uszy wystawały mu na tyłku. Rzeczywiście dziwne.*Wyobraża sobie postać podobną do Kuzyna Coś, całą zarośniętą blond włosami, z uszami wystającymi gdzieś przy ziemi^^*

Zza pleców wystawał mu łuk i kołczan na strzały oraz dwa sztylety. Jak na współczwsność był dość dziwnie ubrany. Ubranie miał podobne do ubrania Robin Hooda.
Łącznie z figlarnym kapelusikiem z bażancim piórkiem, z powodu którego inne Elfy brały go za zniewieściałą ciotę.

Zaczeła sie cofac, chciała uciec lezc on złapał ja za ręke. - zaczekaj. Muisz nam pomóc, bo jesli ty nam nie pomozesz to twój i nasz świat pogrązy sie w chaosie. Prosze - powiedział mężczyzna. Widac, ze zalezy mu na tym żeby im pomogła.
I ona dała się na to złapać? Nie słyszała o pedofilach?To te futerkowe zwierzątka tępione przez nieletnie wampirzyce z poprzedniej analizy?

Chcoć sama nie wiedziała komu i po co. Dziewczyna spojrzła na jego ręke, a ten szybko ją póścił
Puścił swoją własną rękę? *Myśli* „To my, Igory, podamy rękę, gdy trzeba...”

- Jestem Legolas. Ksiąze Mrocznej Puszczy i przybyłem do twojego świata by sprowadzić cie do naszego.
Kurde, w Śródziemiu też jest kryzys, skoro tylko na Marysie Sue ich stać?
Chcemy abyś pomogła nam uwlnic pewnego potężnego czarodzieja Altara. - chciała coś powiedzieć lecz ich rozmowe przerwał dziwny pisk dobiegający z ulicy. - szybko! To Nazgule.
>.< ... Piszczące Nazgule... Co jeszcze? Oko Saurona z rzęsami i złotym makijażem?!
To chyba raczej były Niezgule... O__O

Zdecyduj sie. Idziesz ze mna i pomozesz nam ocalić nasze światy? - widac ze sie wachała.
Wąchała się? Tak publicznie? Ee...

[„Od Ałtorki”] Myśle, ze choc troche się wam podobało...liczne na conajmniej 1 komentarz..
Paa=*
Masz dziś dobry dzień – będą aż 2 komentarze. Pigmejki i mój. *sasasasa.....*

Rozdział 2..::Legolas::..
Legolas nagle zatrzymał sie i zagwizdał. Ania wystraszyła sie, bo zagwizdał niedlakeo niej. - ała. Nie tak głosno
Była na potwornym kacu.

- Przepraszam, ale musiełem.
Nie chcieł, ale musieł. Oj, Legolasie, nie idź tą drogą...

- Ciekawe po co? - nagle usłyszałą rżenie konia i po chwili ujżała przepięknego siwego konia biegnacego w ich kierunku.
Usłyszała rżenie konia i ujrzała... konia! Cóż za niespodzianka!Ha HA! Intryga się zagęszcza. O.o

- To jest Midnight. Pojedziemy na niej do Minas Tirith.
- Aha - Ania podesza do klaczy i pogłaskałą ją po miękkim nosie
Po chrapach, jeżeli już! Nos to miała Kleopatra.Wymagasz od Ałtoreczki znajomości tematu, Pigmejko? Bluźnisz, zaprawdę powiadam ci.

Nie wiedze drugiego konia. - zczeła rozglądać sie za drugim koniem. Jednak żadnego nie zobaczyła. Szybko zrozumiała, ze będzie jechała razem z Legolasem.
Bystrzacha z niej. >.<

- Bedziesz jechała ze mną, na jednym koniu. Tak będzie bezpieczniej.
Dzięki, ale już to wiemy.

- Ciekwae dla kogo.
Dla konia Legolasa oczywiście. *niemamskojarzeń*Dla konia Legolasa w sumie byłoby bezpieczniej, gdyby bohaterka miała własnego... Ale jak to tak – bohaterka z koniem? Chociaż w ero-blogaskach nie takie rzeczy się działy...^^

" Chociaż..czemu nie! Przystojny jest ten Legolas. Moze być nawet fajnie' - pomyślała.
I konia ma fajnego...


Legolas podał jej ręke. Ona zabaradzo nie wiedziałą o co chodzi. Wkońcu zorientowała sie, ze Legolas chce ja posadzić na koniu.
Ho ho, cóż za przenikliwość. Nie wątpię że chce... ;]
Kiedy wkoncu siedzieli (trzy dni później) Legolas za Ania usiadł. Tłumaczył, ze jak będzie ktos ich gonił to osłni ja przed strzałami.
Ewentualnie zafortepianuje.
Skoro trzeciego dnia „w końcu siedzieli”, a wynika z tego, że ciągle jadą do Minas Tirith, to co robili wcześniej? O.O
No nie, przecież sadzał ją na koniu, prawda? Swoim koniu. Przez trzy dni. Ho ho, Legolasie, latka lecą, ale sprawny jak młodzieniaszek. ;)

Dziewczynie nie spodOBAŁ sie pomysł, ale nie miała innego wyjścia.
Wolała siedzieć na nim... tzn za nim, oczywiście. ^^
Legolas powiedział do klaczy kilka słów w tym samym języku co czarodziej w jej śnie.Klacz natychmaist ruszyła. [z piskiem opon]

Ania dziwnie się czuła kiedy Legolas za nia siedział.
Czuła też jego konia... Mam na myśli Midnight, a co myśleliście?

Czuła jego ciepły oddech na szyi.
Hmmm... czyżby to było... porno? ^^Nie, to tylko blogasek... czyli porno. XD

- Legolasie moge cię o coś zapytać? - zapytała niepewnie. Niewiadomo czy odpowie jej na to pytanie.
Faktycznie, pytanie o cokolwiek Legolasa to czysta loteria – odpowie, albo nie odpowie...

- Jasne. Słuze rada - Ania przełkenła ślinke.
Też miała na niego chrapkę. Legolasie, pilnuj tyłka.I konia też. Tzn. klaczy. ;]

- Bo ty...no y..jak ci sie przyglądneła..to znaczy..ten..bo ty masz takie dziwne uszy. Dlaczego? - Legolas uniusł kącik ust.
Podniósł go z ziemi.

- Jetsm Elfem. Wszystkie elfy mają takie uszy.
Wszystkie Elfy mają uszy na tyłku, kochanie. Nie wyobrażasz sobie, jak ciężko znaleźć dobre spodnie. :D

- W moim świecie elfy to wyobraźnia ludzi.
Każdy ma jednego w głowie – niestety niektórym dostają się wybrakowane egzemplarze. Ci właśnie tfforzą blogaski.

Sa dużo mnijesze i mają skrzydłą. Umią czarowac, a pozatym to zupełnie inaczej wyglądają. KIedy byłam małą dziewczynką marzyłam by spotakc elfa i chyba marzenie sie spełniło. Jednak warto wierzyć w marzenia. Opłaca sie - usmeichneła się sama do siebie.
Opłaca się też bardziej uważać na lekcjach języka polskiego, wierz mi. ;]Marzyła o spotkaniu Elfa z uszami na tyłku, gotowego przez trzy dni uczyć *ekhm* jazdy konnej *ekhm* napotkane dziewczyny. Tym dzieciom to tylko jedno w głowie...

Po półgodzinie.
A ile sekund, ja się pytam?!

Dowiedziałą sie bardzo wiele rzeczy na temat Śróziemia.
Uff, akcja blogaska rozgrywa się w jakimś Śróziemiu, Śródziemie pozostało niezbrukane. :)Kamień spadł mi z serca :)

Gdzie własnie sie znajduja. Legolas opowiedział jej po łebakch
Po Łebakach? A co to?
o niektórych rasach znajdującyhc sie na tych zmiemaich.
Zmienia ich? Ziemniakach? Zmiennych mimach?

Ostrzegł ją przed Nazgulami. Orkami i Urk-hai, którzy ostatnoi stali sie jeszcze groiejsi niz przedtem.
Zwłaszcza Uruk-hai stali się jeszcze wredniejsi po tym, jak powszechnie zaczęto przekręcać ich nazwę.No właśnie. Stali się groiejsi. Cokolwiek to znaczy, brzmi dumnie. XD

Wkońcu zatrzymał klacz. Musiął zrobić przerwe. Midnaight była zmęczona i Legolas także.
Legolas poświęcił się i przez ostatnie 20 mil niósł na plecach bohaterkę i swoją klacz. Nie zrozumiałaś. To był kalambur. Po prostu koń Legolasa był znowu zmęczony. ^^Ej, i on tak podczas jazdy? Ze śpiącą dziewczyną? Normalnie woltyżerka:PTo w końcu elf, one z definicji są dobre w... akrobacjach.

Wziął na ręce Ania i położyła na rozłożonym kocu.
Hmm, więc Ań jednak jest chłopcem, a Legolas dziewczynką?
Whatever, porno i tak będzie. Tylko kto ma teraz konia? :D Chyba nie chcę wiedzieć... >.<
Popatzrył na jej twarz.
Pop zrył twarz Ani. To pewnie kara za rozwiązłość :))
Serce mu szybciej zabiło. Wiedział co to znaczy, ale nie mógł do tego dopuscić by ona poczuła to samo
Legolasie, nie przejmuj się, w tym wieku atak serca to normalna sprawa.
...nie teraz kiedy jest misja do wykoniania! Po jakmiś czasie takze poszedł sapć.
Elfy odpoczywają chodząc i sapiąc. O.oJak buldogi.

Rozdział 3..::Pogoń i ranny Legolas::..
Na poczatek chciałm WAS przeprosić, zę taaaak dłuuugo nie dawaąłm notki, ale nie miałam pomysły na 3 rozdzisł....jednak teraz wracam i będe pisac rozdziały..o ile będzie to ktoś wogóle czytał...!!
Delikatny szantażyk zawsze pomaga zdobyć więcej komciuff. :P
Piękne czewrone słonce wychodziło za Starych Gór. Pięknie oświetlało swoim czerwnoym blaskiem wszystko wkoło.
Tak, wiemy, było piękne i czerwone. Wspominałaś.

Czerwona poświata takze zaczepiła o jeźdźa, który uciekał przed zakapturzonymi jeźdzami.
Schwytała go za kołnierz i ściągnęła z kulbaki – no co, w jednym zdaniu jest miejsce tylko dla jednego jeźdźca.Po schwytaniu kazała mu paść na kolana i wielbić jej piękną czerwoność.Pigmejko, opanuj się! *próbuje nie mieć skojarzeń*

Z daleko wygladało strasznie.
Powiem ci, że na ekranie komputera też nie prezentuje się najlepiej. :P

Jego biała klacz juz pwoli traciła siły, a kare ruamki jeźdzców zblizały sie coraz szybciej..szybciej. Mężczyzna też wygladał na słabego.
Hmm... Małysz? Mnie te ruamki fascynują. Rumowe ułamki? Fakt, matematykę łatwiej znieść po kilku głębszych, ale skąd matematyka w Śródziemiu? I czemu ktoś jeździ na tych ułamkach? Piłeś – nie jedź! XD

Coś poruszało sie przed nim.
Żarłoczna zmutowana pchła gigant.

Jakaś osoba siedzaca przed nim ciagle obracała się w strone pogoni. Na pierwszy żut oka widac było, ze jest bardzo młoda, nie umie jeździc konno i co najwazniejsze..jest z nie tego swiata.
Bo Tolkien nie wspominał nic o starożytnej rasie zmutowanych pcheł gigantów.

Potargane blond włosy, wystrasznoe oczy.
Rzeczywiście, prawie jak Alien. O.oAlbo Draco Malfoy, który zobaczył Ałtorkę.Albo Draco świeżo po spotkaniu z... *próbuje opanować nachalne skojarzenia* Pigmejko, to przez ciebie!

Trzymała sie kurczowo grzywy konia. Bała sie, widac to było. Nagle przed nimi ukazało się piękne miasto.
Wyskoczyło jak czołg – znienacka. Wychyliło się zza pobliskiego drzewa.

Z tego co jej opowaidał Legolas to chyba jest Minas Tirith. W czerwonym świtle słońca wygladało przepięknie.
Tak, czerwono i pięknie. WIEMY. >.<Może Ałtorka próbuje poczynić aluzję, że „tej nocy przelano krew..”?Mam wrażenie, że akurat tej nocy przelewano coś innego... ^^'

Lecz Ania nie miała czasu podziwiać olbrzymiego miasta.
No i masz ci los – Minas Tirith, piękne, czerwone i OLBRZYMIE. Profesor Freud skacze z radości. :>Tak... Miasto pełne strzelistych, potężnych wież, zbudowanych z twardego, jasnego kamienia...

- Ganadlife. Jadą i gonia ich Nazgule*!
Czyi ci Nazgule i kogo gonią, bo nie załapałam...?
Gonią zmutowane pchły giganty. :D

- krzyknął brunet. który wypatrywał Legolasa od kiliku godzin. Szybko zbiegł z murku i razem z Gandalfem i Gimlim ruszyli do satjni
Ja rozumiem, że Ałtorka opiera się na teorii, że człowiek jest w stanie przeczytać wyraz w którym kolejność liter jest przestawiona, jeśli tylko początek i koniec słowa się zgadza, ale są pewne granice!

po konie, które były już gotowe do drogi.
Hej, ułani, konie w dłoń! Eee... To znaczy... szable w dłoń, oczywiście.:)

Ruszli szaleńczym galopem w strone Legolasa i Ani. Jeźdzy, albo ich ruamki wydawali dziwne odgłosy.
No tak, ciężko się zorientować, kto kwiczy, rzęzi i pochrapuje – mógł to być na przykład Legolas. Albo Alien. :PNo wiesz, zważywszy na sposób spędzania czasu przez Legolasa i Anię, nie zdziwiłabym się, gdyby to Legolas wydawał „dziwne odgłosy...” ^^

Midnight słabła. Przwróciła sie. Legolas i Ania wypadli z siodła. Dziewczyna straciłą przytomnosć, a Legolas..on był ranny. Kiedy uciekali ktos postrzelił go w ramie i teraz w jego ciele tkwiła strzała.
Postrzelono go i teraz w jego ciele tkwiła strzała?! Naprawdę? Jesteś pewna, że to nie hydrant albo pianino?Albo żądło zmutowanej pchły gigantki?

Jeźdzcu byli juz blsko lecz Aragorn, Gandalf i Gimli byli szybsi.
Byli tak szybcy, że nie nadążały za nimi ich własne konie, a trawa zwijała się w harmonijkę.

Gwałtownie zatrzymali ruamki. Szybko zeszkoczyli i podbiegli do objgu. Aragorn wziął na rece Emilke.
WTF? A skąd tam Emilka? Czyżby Ałtoreczka w szale tffurczym wyjawiła nam swe imię? ;)Ależ skąd. Emilka to alter ego Ani. Ujawniające się w chwili kryzysu.

Natomisat Gandalf
Nadkomisarz Gandalf? Gandalf Szary został mendą?!?!?!
stanął na przeciw jeźdzów i niedosłyszalnie wymawiał jakieś zaklecie. Nagle ruamki czanrych mężczyzn zatrzymały sie. Stawały na tylnich nogach cofały sie, ale nie posżły dalej.
„Ruamki” stawały, cofały się, ale nie poszły dalej? Rzeczywiście magia. Co z tego, że niedosłyszalna. ^^

Mężczyźni w kapturach wycofali sie. Jednak można było dosłyszeć piski jakie wydawali.
Bo to była brygada Mrocznych Piskaczy.*PIP.*

Wjechali na wilki (Gdzie byli ekolodzy, ja się pytam?) dziedziniec zsiedli z koni i ruszyli do duzego zamku Na pięknym dużym dziedzinćy rosło piekne białe drzewo.
Piękne drzewo pięknie rosło. A czerwone nie było przypadkiem?

Koło niego tryskała nieprzerwanie fontanna. Aż chaiłao się zanużyć zmęczone nogi w orzeźwiajacej wodzie.
Że zacytuję Mistrza Shi Fu: „Nie godzi się myć pach w Źródle Niebiańskich Łez”. :/Chaiłao? To po koreańsku?

Niedaleko zamku wznosiło się jeszzce klika innych budowli. Każda była przeznaczona do czegos innego.
Serio? O ja!!!

Stajnia, zbrojownia spichlerze, i jeszcze dwa małe budynki znajodowały sie po lewej sronie zamku natomisat po prawej stały Domu Uzdrowień i domy słuchoazych i innych osób słuchących tutejszemu królowi.
Domy służących oraz – uwaga – innych służących. Cóż za różnorodność.Jakich służących?! Kpisz sobie? Przecież ałtorka wyraźnie pisze o słuchoazach i słuchącach.
Racja. A „słuchoazy” to pewnie jakaś egzotyczna nazwa laryngologów. Słuchący pozostają nadal tajemnicą.

KOmnaty gościnne były w zamku.
A ja myślałam, że w stodole.

Mężczyźni weszli do ogromnej sali. Piekne słupy zdobione płsakorzeźbami krółów, którzy władali tym miastem wieki temu.
I też byli piękni. I czerwoni.

- Zanieście ich do komat. Służba! Szubko pomóżcie im! - zawołał Aragon.
Jakiś uzurpator?Louis Aragon. Ten pisarz. Tylko co on tam robi?
Jeden wziął na ręce Anie, a kilku innych pmogli przenieść Legolasa, który był ranny.
Ale zachowywał się bardzo mężnie mimo pianina wystającego z ramienia.
Gandalf najpierw zajął się Legolasem, a potem Emilką, która wymagała mniej opieki niż postrzelony Legols.
Kurde, ile tam jest tych dziewczyn? :/

Szybko utarł zioła i przyłozył do rany Legolasa. Elf zasyczał z bulu.
„Bul, bul, bul...”, zabulgotał Legolas, topiąc się w wodzie tryskającej z hydrantu.

- Spokojnie Legolasie! Zaraz ból minie - i faktycznie po kilku minutach minął. Na białym płótnie lezała wyciagnieta stzrała.
Obok piętrzyło się pianino i hydrant.

- To strzała Orków* - stwierdził Aragon kiedy obejrzał grot.
Napis „Made in China” przezornie zignorował.

- Te pskudne stworzenia. Znów są z nimi problemy. - złoscił się Gimli. Krasnolud słynął z nienawisci do Orków i innych stworzeń, które słuzyły Sauronowi lub Sarumanowi.
Bo Legolas i Aragorn to w sumie orków lubili.

Kiedy skończył opatrywac Legolasa złozył swoje zioła. - Myśle, zę za jakieś 2 tygodnie wyzdrowieje. Rana jest niewielka i strzała nie była zatruta. Nie musimy sie martwić o naszego przyjaciela Elfa. To teraz chodźmy do Emilki - wyszli z komnaty
Ignorując Anię cierpiącą gdzieś w kącie.

Gandalf opatrzył ją. - Nic jej nie jest. No moze z wyjatkiem niewielkiego guza na głowie. Zejdzie za dwa dni. Wystarczy załozyc opatrunek na głowe. - służące już zajeły sie dziewczyna. Natomiast Gandalf, Aragon i Gimli zeszli na śnaidanie.
Mary Sue leży nieprzytomna, ale ktoś musi schodzić na śniadanie^^
The Show
must go ooon!
Po skonczonym śnaidaniu Gandalf udał sie do swojej komnaty, a Gimli poszeł do Legolasa, który juz się wybudził....
Tak nachodzić ludzi (i Elfów) w łóżku... Porn...?^.^

No myśle, ze sie podobało?? Nie oczekuje zbyt wielu pozytywnych, bo zdaje sobie sparwe, zę aż tak to interesujące nie ejst.....
*Facepalm* To po jakie licho to piszesz? >.<

Nazgule* -
--> Tu następuje fragment z wikipedii dotyczący Nazguli i Orków

No dobra wiem, z e to wyajśnienie nie jest doskonałe, ale takie było w wikipediixD
Są inne źródła poza Wikipedią. Na przykład książki. Serio.Ja tam zawsze myślałam, że ludzie czytający fanfiction orientują się w takich rzeczach, alem widocznie nieobeznana. O.oPrzy ałtorkach czuję się taka głupia. Ja, żeby napisać opowiadanie oparte na jakiejś książce, muszę ją najpierw przeczytać. Ałtorka najwyraźniej nie.

CDN :)
--> -->