niedziela, 14 czerwca 2015

Kolana splecione w warkocz, czyli Harry jedzie po bandzie, cz. 2

Witajcie!

W tym tygodniu dalszy ciąg przygód Harry’ego-mafioza. I tym razem nie będziecie mogli narzekać na brak wrażeń: Potter dostanie własny apartament, a nawet dwa; dowie się, że nie jest człowiekiem, oraz przejdzie na stronę zła. Jeśli chcecie zobaczyć, jak zapisać się na wampirze szkolenie, odziedziczyć dziesięć milionów galeonów i stać się obiektem uczuć modrookiego wampira w ciągu jednej doby - zapraszamy do lektury!

Opko zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar




Rozdział 3
Tajemniczy list
- Chcę, byś się do mnie dołączył.

CO!? Dlaczego miałbym się zgodzić? Co On sobie myśli?
Kurczę, niektórym to nawet w myślach wielkie litery wskakują, a dla innych zostaje tylko "Drops". Może Dumbledore też powinien sobie tron sprawić?

Przecież przez niego zginęli moi rodzice, Cedrik i Syriusz! Co on sobie wyobraża, że teraz przejdę na jego stronę, jak gdyby nigdy nic? Choć z drugiej strony, dlaczego nie?
tumblr_inline_noymd80lzs1qid64v_500.gif
Harry… Dopiero co powiedziałeś, dlaczego nie. Chyba że uznałeś właśnie, że zamordowanie twoich rodziców to coś, czego nie należy brać do siebie.

Przecież nie chce być po stronie Dropsa.
On co prawda nikogo mu nie zabił, a nawet jakby się nim opiekował, no ale był stary, nieatrakcyjny towarzysko i nie miał tronu, więc sorasy.

Zobaczymy, co ma mi do zaproponowania.
Jeśli kiedyś przyjdzie wam pertraktować ze zbrodniarzem, pamiętajcie: wysłuchajcie najpierw jego propozycji!
Bo godność, moralność i zwykła ludzka przyzwoitość swoją drogą, ale może właśnie przechodzi wam koło nosa darmowe PS4!

- Dlaczego miałbym się zgodzić?
- Chcę się pozbyć Dropsa.
Voldemort pilnie śledził idiolekt uczniów Hogwartu. Nie chciał przecież wypaść z obiegu!

Wiem, że masz z nim na pieńku. Nie ufasz mu. Okłamał cię. Będziesz moją prawą ręką, zastępcą, Bezimiennym. Znam prawdę o tobie. Nawet ten stary piernik tego nie wie.
Znaczy: w bonusie daje wykasowanie imienia?
I pewnie jeszcze czarną pelerynę. Albo przynajmniej skórzane spodnie.

- Jaką prawdę?
- Dowiesz się jej, jak do mnie dołączysz.
Jednym słowem: “Podpisz cyrograf, to poznasz warunki umowy. Nie zwracaj uwagi na te 10 stron drobnym druczkiem!”
Na przykład taką prawdę, że królowa Bona wciąż nie żyje. W końcu nikt nie powiedział, że to ma być prawda na jakiś konkretny temat, nie?

Nie musisz się spieszyć. Ja mam czas. Przemyśl sobie moją propozycję. Zastanów się dobrze. Nawet jestem w stanie złożyć Przysięgę Wieczystą. Jak się do mnie przyłączysz, to poznasz prawdę. Twój pokój jest naprzeciwko mojego gabinetu. Przyjdę do ciebie za kilka dni.
Jesteś więc moim więźniem, ale spokojnie, dzięki temu masz czas do namysłu! Tyle czasu, ile tylko potrzebujesz!

Sowy do ciebie będą przechwytywane. Listy będą u ciebie na biurku. Twój kufer już tam czeka. Jeżeli będziesz chciał wysłać list, to Kira przyleci.
*odhacza Obowiązkowe Japońskie Imię*

I pamiętaj. Nie uciekniesz stąd. W pokoju jest również różdżka. Możesz czarować. I tak nikt cię nie namierzy. Na zamek są nałożone odpowiednie czary. I pamiętaj. Stąd nie uciekniesz, więc radzę ci dobrze przemyśleć moją propozycję.
Ale nie myśl za długo, bo inaczej umrzesz tu ze starości, zamknięty w swojej celi.

To chyba wszystko.

Riddle zaprowadził go do pokoju, zakładając silne czary na drzwi. Harry wszedł do środka i zamarł. Pokój był cudowny! Nie, przepraszam. To był ogromny apartament!
Cudownie, jak umierać, to w ekskluzywnej celi!
W takich warunkach od razu było mu lżej być przetrzymywanym przez morderczego rasistę.

Wszedł do salonu w czarno-białej tonacji. Ściany były z białego marmuru.
Złote klamki i piszczący aparat wypluwający karteczki z numerami nasuwały podejrzenia, że pokój znajdował się w siedzibie ZUSu.

Czarna, skórzana kanapa stała w rogu pomieszczenia Nieopodal niej stał jak wmurowany w podłogę biały stolik.
Znaczy, stolik popadł w stupor? W sumie to się mu nie dziwię...

Na czarnej podłodze leżał śnieżnobiały, puchaty dywan. Co zdziwiło niezmiernie zielonookiego, naprzeciwko kanapy stała wieża wraz z ogromnym telewizorem plazmowym. Jednym słowem salon był odjazdowy. A to dopiero początek.
Co będzie dalej? Stado zebr w łazience?

Harry pomyślał, gdzie będzie spał. Jak na zawołanie pojawiły się czarne drzwi.
Ale jak, tak mu znienacka wyjechały pod sam nos?

Dookoła nich były wyryte runy. Przydałaby się Hermiona. Gdy tylko je otworzył, jego oczom ukazała się sypialnia.
Dobrze rozumiem, że tylko Hermiony mu do tej sypialni brakuje…?

Ogromne, dwuosobowe łóżko było przykryte zielonym materiałem. Na szarych panelach leżał półokrągły, ciemnozielony dywan. Przy misternie zdobionym oknie stało dębowe biurko, na którym leżała jego różdżka.
Biurko w sypialni?

Natychmiast ją pochwycił, po czym podszedł do szafki nocnej, na której leżała karteczka.

Twój kufer leży pod łóżkiem. Czuj się jak u siebie.
L.V.
Ale nie korzystaj z magii, żeby się stąd wydostać, bez szaleństw, kochany.
Kolacja jest o 18, nie siedź za długo przed telewizorem! :*


Wyszedł z sypialni. W salonie na stoliku leżała kolejna wiadomość.

Pomyśl o gabinecie.
I nie myśl o czerwonym młotku.

Za radą Riddle’a pomyślał o gabinecie, ale nic się nie stało. Zrezygnowany otworzył drzwi i wszedł, jak myślał do sypialni. Ku jego zaskoczeniu znajdował się w brązowym pomieszczeniu. Nie było wielkie, ale przytulne. To za sprawą ogromnego kominka. W rogu pomieszczenia stało biurko. Na każdej ścianie znajdowały się książki. Hermiona byłaby w raju.
Pewnie jej zapał nieco by ostygł, gdyby zobaczyła, że większość półek zajmują pozycje w stylu "Mugole: szkodniki czy użyteczni niewolnicy?".

Harry musiał przyznać, że Riddle się postarał.
Wprawdzie jest mordercą i psychopatą, ale zmysł dekoracyjny ma!

Chłopak do wieczora myślał nad propozycją Czarnego Pana. Potem zaczął czytać książkę o eliksirach leczniczych. Chciał poczuć satysfakcję, widząc minę swojego profesora, gdy ten zrobi dobrze eliksir.
...to miło, że Pottera będzie cieszyć, że jego profesor umie warzyć eliksiry.

Samo to motywowało go. Poza tym, zaczęło go to interesować.
Nie przeczytał do końca książki, ponieważ poczuł się senny. Wziął szybki prysznic. Po 5 min leżał już w łóżku. Zasnął stosunkowo szybko.
Jak ja zazdroszczę beztroski bohaterom opek...

W tym samym czasie…

Privet Drive 4. Ktoś dzwoni do drzwi. Po chwili otwiera im kobieta o końskiej twarzy.

- Gdzie on jest?- zapytał mężczyzna z jedną nogą i ze zwariowanym okiem, które latało we wszystkie strony.
Zaiste, prawdziwy zwyrol był z tego oka.

- Nie ma jego rzeczy- przeraziła się Tonks, a jej włosy zmieniły kolor na biały.
No właśnie, jak Voldi zarąbał jego rzeczy? Czy ten dom nie miał być magicznie chroniony?

Lupin zauważył kartkę na biurku. Wstrzymał oddech i przeczytał:

Ten, kto to czyta
Uciekłem. Nie szukajcie mnie, bo i tak nie znajdziecie.
H.P.

Trzeba powiadomić Dumbledore’a
Stwierdziła rzeczywistość jako taka.
Imperatyw. Imperatyw wychylił się zza rogu i robi za suflera.


Harry wstał. Od dawna tak dobrze mu się nie spało.
Nic tak dobrze nie robi na sen jak porwanie, mówię wam.
To ten pokój w zebrę. Zebry koją emocje.

Otworzył oczy i zamarł. Przetarł je jeszcze raz. On widzi! Łii, nie muszę już nosić tych idiotycznych okularów! Pomyślał z ulgą wypisaną na twarzy.
Ciekawe, czy to było łóżko z funkcją okulistyczną, czy może Voldi go jakoś stuningował w międzyczasie?
Jeśli to drugie, to niech Harry się porządnie zmaca, może coś jeszcze mu stuningowano.

Poszedł do łazienki i wziął krótki prysznic. Gdy wszedł do salonu, na stole czekała na niego taca pełna kanapek i herbata, oraz 5 listów i kilka paczek. Rozsiadł się wygodnie na kanapie i zabrał się za śniadanie.
Coraz bardziej mu się podobało tu bycie uprowadzonym. Ciekawe, kiedy dadzą mi Mugoli do torturowania, pomyślał z wyczekiwaniem.

Gdy tylko opróżnił tacę do końca, ta zniknęła. Zabrał się za pocztę.

Cześć Harry
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Gdzie jesteś? Wszyscy się o ciebie martwią. Jestem z Hermioną w Sam-Wiesz-Gdzie. Wracaj do nas.
Ron
PS Hermiona życzy ci wszystkiego najlepszego i daje ci książkę o eliksirach (nie wiem po co). Mama z tatą dają ci tort i sweter a ode mnie masz książkę o qiddichu.

Odłożył list na bok i wziął się za drugi:
Bo oczywiście to, że jego przyjaciele NAPRAWDĘ o nim pamiętają i się o niego troszczą, ani trochę go nie obeszło ani nie sprawiło, że było mu głupio za to, jak o nich wcześniej myślał.

Szanowny Panie Potter
Ja, Minister Magii, Korneliusz Knot chciałbym serdecznie przeprosić za oczernianie Pana. Jako zadośćuczynienie otrzymuje Pan pozwolenie na używanie magii (w tym na zaklęcia niewybaczalne)
W zestawie dołączamy także kody do głowic nuklearnych i odpust zupełny za wszystkie przyszłe grzechy. Proszę, niech się Pan nie gniewa.

oraz na świstokliki i teleportacje. Podczas ataku w Ministerstwie widziano uważanego za zmarłego Petera Pitergiew, dlatego Syriusz Black zostanie pośmiertnie uniewinniony.
W ministerstwie muszą odchodzić grubsze wałki, skoro uniewinniają Syriusza, bo ktoś widział osobę z całą pewnością niebędącą Peterem Pettigrew.

Jako zadośćuczynienie za lata spędzone w areszcie, na jego konto zostanie wpłacona kwota dziesięciu milionów galeonów.
  • Czemu Syriusz nie przyjdzie podziękować za wynagrodzenie?
  • BO NIE ŻYJE.
Wow, co jak co, ale polisy na życie w tym Azkabanie mieli legitne.

Jako, że w testamencie śp. Syriusz Black przepisał cały swój majątek na Pana, proszę o przyjście do banku.
I niech pan założy spodnie z dużymi kieszeniami, bo będzie tego całkiem sporo.

Jeszcze raz serdecznie przepraszam za wyrządzone szkody.
Z wyrazami szacunku
M.M. Korneliusz Knot

Ten list Harry’ego zaskoczył. Co?! Otworzyli testament Syriusza beze mnie? Cholerny Dumbledore, to jego sprawka!
Serio, to jest to, co go teraz zajmuje? Nie to, że jego - podobno ukochany - ojciec chrzestny odzyskał dobre imię? Nie to, że ministerstwo znane dotychczas z absolutnego nicnierobienia nagle daje mu  licencję na zabijanie? Nie, najważniejszy jest pojazd po dyrektorze.

I co? Kiedy miał zamiar mi o tym powiedzieć?
A skąd wiesz, idioto, że nie zamierzał? Od ataku na Ministerstwo minęło kilka tygodni, to i tak szybko jak na biurokratyczną maszynę. Całkiem prawdopodobne, że dowiedział się o wszystkim w tym samym czasie, co ty.

Już słyszę go „To dla większego dobra”. Właśnie straciłeś swojego rycerzyka Dumbledore! Koniec z większym dobrem!!!
Szybko poszło. Gdyby znalazł w gazecie informację o deszczu żab, pewnie też by oskarżył Dumbledore’a.
Różne rzeczy mogę wybaczyć - morderstwa, tortury, prześladowania mniejszości -  ale tego,że nie powiedziałeś mi, że dostałem kasę, nie daruję nigdy.

Harry wstał i zaczął chodzić po salonie. Musiał się uspokoić, bo zdemoluje wszystko, co wpadnie mu w ręce. Niespodziewanie pojawiły się drzwi. Wszedł do środka.
Patrzy, a tam worek treningowy i poduszeczka antystresowa do gniecenia.

W prawie pustym pokoju leżała fiolka z tak dobrze mu znanym eliksirem uspokajającym.
Pff, moim zdaniem mój pomysł lepszy.
Szpanerzy, nie mogli zmaterializować samej fiolki, musieli od razu cały pokój?

Bez wahania przechylił flakonik, po czym poczuł jak zbawienny płyn zaczyna działać. Wrócił do salonu, by dokończyć nieprzeczytane listy. (...)
Następny był od Freda i Georga.

Nappy birthday…
Niech mu gwiazdka pomyślności…
Sto lat, sto lat…
I jeszcze jeden i jeszcze raz…
Dobra, chyba zrozumiał Gred
Pewnie tak Froge
No, życzymy ci dużo zdrowia…
Byś miał siłę z nami wytrzymać.
Szczęścia…
Byś nie wpadał w kłopoty.
Fajną dziewczynę…
Albo chłopaka.
Wszystkiego, co sobie życzysz.
Wpadnij do nas, musimy to oblać…
Dobra a teraz prezenty!!!

PS Gdzie się podziewasz przyjacielu…
No po prostu nasza krew!!!
Gdybyś widział minę Dropsa…
Ty zobaczysz minę Dropsa.
Faktycznie, do prezentu dołączone są…
Niezapomniane zdjęcia!!!

PS2 Wpadnij do sklepu…
Może kiedyś

Do zobaczenia niegrzeczny chłopcze
Gred i Froge

Harry nie mógł inaczej zareagować, jak wybuchnąć niekontrolowanym śmiechem. Spadł z kanapy i tarzał się po ziemi trzymając za brzuch.
http://cdn4.gurl.com/wp-content/uploads/2013/04/tumblr_leqtkcAWCA1qcnhhzo1_500.gif

Tak, tylko bliźniaki mogli do niego tak napisać.
Gdy już się uspokoił i ponownie zasiadł na kanapie.
W glorii chwały, oczywiście.

Postanowił rozpakować prezenty. Najpierw pochwycił neonową paczkę. (...) W środku była książka. Wyjął ją i przeczytał tytuł. Musiał się podtrzymać oparcia, by nie znaleźć się powrotem na podłodze. Ponownie wybuchnął niekontrolowanym śmiechem, gdy tylko przeczytał słowa „Jak zbudować trawę”. Minęło dobrych parę minut, zanim się jako tako uspokoił.
CO.
http://static2.tripoto.com/media/filter/medium/img/15546/TripDocument/giphy_18.gif

Otworzył książkę na pierwszej stronie i przeczytał „1001 sposobów na upokorzenie swojego wroga”.
Co.

O tak, na pewno się przyda.
Zawsze chciał wiedzieć, jak to jest być smętnym chujkiem z maleńkim, skwierczącym ego!

Wyciągnął jeszcze tuzin zdjęć zrobionych z ukrycia. Gdy tyko zobaczył dyrektora, ponownie się zaśmiał. O tak, powieszę je na honorowym miejscu. Powiększył zdjęcia i powiesił je na ścianie w salonie, tak, by każdy, kto tu wszedł mógł je zobaczyć. Na jednym z nich Dumbledore w piżamce w różowe, oczojebne króliczki spada ze schodów na tyłek, na podłogę, na której przypadkiem wylany był klej. Na dole zdjęcia było napisane, że pół dnia próbowali go odkleić, co skończyło się rozdarciem ulubionej koszuli.
tumblr_niuqw3mlbi1rn92ljo2_r1_500.gif

To tylko jedno z bardziej fascynujących obrazów.
Zdecydował, że później otworzy resztę prezentów. Miał jeszcze jeden list. Był on inny niż dotychczasowe. Został napisany na czarnym papierze czerwonym atramentem:
Dlatego za wuja nie szło przeczytać, co tam właściwie jest napisane.

Drogi Harry
Pewnie zastanawiasz się kim jestem i po co do ciebie piszę?
Mam na imię Victoria i jestem przewodniczącą w mieście wampirów.
tumblr_npewnzhJkT1rjn473o3_500.gif

Zapraszam cię na szkolenie, które będzie trwało 2 lata.
Szkolenie z wampiryzmu stosowanego! W planie między innymi;
  • co do pizzy zamiast czosnku,
  • kamizelka kuloodporna - twój nowy najlepszy przyjaciel,
  • jak nienachalnie skłonić ludzi, by zaprosili cię do domu,
  • trumna: między modą, tradycją a komfortem wypoczynku,
  • symbole religijne nie są takie straszne - warsztaty z udziałem dyplomowanego ateisty,
  • oraz gdzie są te cholerne żyły?!

Tak Harry, jesteś wampirem.
Taki jest skutek, jak się zostaje na noc u dziwnych, obcych facetów. Człowiek raz zaśnie w nie swoim łóżku, a nazajutrz takie rzeczy.
Wampir z możliwością stosowania zaklęć niewybaczalnych - co może pójść źle?!

Pewnie zastanawiasz się, dlaczego widzisz bez okularów. Każdy wampir w dniu 16 urodzin zaczyna się przemieniać.
W smokozorda!
W człowieka-jastrzębia!

W pierwszej fazie przemiany, wyostrzają się zmysły.
Potem pojawiają się poranne nudności, obrzmienie nóg i nagły apetyt na ogórki kiszone z marmoladą.
Zaokrąglenie po wakacjach - level hard.

O dalszych fazach dowiesz się później. Wszystko ci wytłumaczę na szkoleniu. Pewnie zastanawiasz się skąd u mnie ta pewność siebie?
W sensie że tak dzielnie składasz te literki? Czy że piszesz do obcych ludzi? Znaczy wiem, fucha telemarketera (epistomarketera?) wymaga odrobiny tupetu, no ale nie przesadzajmy.
Ja tam bym się bała pisać do niestabilnego psychicznie nastolatka, który siedzi pod skrzydłami zbrodniarza, może o to chodzi.

Podczas przemiany możesz sobie coś zrobić. A chyba tego nie chcesz.
No to zależy… Bo Harry mógłby na przykład zrobić sobie dobrze, a to raczej niegroźne.

Przyjdę po ciebie dzisiaj o 20. Tak, wiem gdzie jesteś. Do zobaczenia.
Victoria R.
Na jego miejscu trochę bym się wkurwiła, że tyle osób mnie stalkuje. Najpierw Voldemort, teraz jakaś obca wampirzyca...

Harry’ego zamurowało. Jestem wampirem? Dlaczego ja?
Na kogoś musiało paść, w końcu jesteśmy w opku, ale czemu na mnie?!

Kim jest ta Victoria? Ciekawe, czy Drops wie? Nie, na pewno nie wie, bo skąd?
Jeszcze przed sekundą wiedział o każdym posunięciu Ministerstwa. Trochę konsekwencji, chłopcze.
Konsekwencja? To by wymagało myślenia! Nie szalejmy!

Musiał to przemyśleć, dlatego dopiero później rozpakował resztę prezentów. Nim się zorientował, nastał wieczór.
Wow, dzień tu trwa krócej niż w Don't Starve.
Albo Potter myśli naprawdę wolno.

Zjadł kolację, która pojawiła się na stoliku i położył się na łóżku. Dokładnie o 20 zgasły wszystkie światła
...i ten Harry, ten zły, zbuntowany, pracujący dla mafii Harry kładzie się spać przed ósmą?
BUAHAHAHAHA.

i zaczęła pojawiać się czarna mgła. Z niej uformowała się postać.
- Witaj Harry…

Rozdział 4
Pierwsze dni szkolenia

- Witaj, Harry- powiedziała postać zdejmując kaptur.

Była piękną kobietą z regularnymi rysami twarzy. Miała czarne jak smoła włosy sięgające kolan, które były splecione w warkocz.
Jakoś w ten sposób?
bf312a83d48ec8061aa2c55f1e08079f.jpg

Poza tym miała złote oczy podkreślone czarną kredką i mały, zgrabny nosek. Harry uznał, że ma maksymalnie 30 lat. Wyglądała bardzo znajomo.
Obca baba materializuje się w chmurze czarnej mgły, a ten zwraca uwagę na kolory i makijaż? On powinien zostać stylistą, a nie czarodziejem.

- Nazywam się Victoria Ravenox i zabiorę cię do zamku. Złap mnie za rękę.
I tyle na temat niemożności ucieczki z tego zamku.

Harry posłusznie wykonał polecenie
Bo przecież dlaczego nie podporządkować się rozkazom obcej osoby, twierdzącej, że nagle z dupy jesteś wampirem? Przecież to nie może się źle skończyć!
Najpierw bezwolnie podporządkował się Voldiemu, teraz wampirzycy… ja tu widzę konsekwencję w konstruowaniu bohatera! :>

i po chwili był już w ogromnej sali, zapewne treningowej.
Zapewne. Bo równie dobrze mogła to być inna fikuśna sala tronowa.

- Zapewne masz jakieś pytania?- powiedziała uśmiechając się
- Jak będzie wyglądało szkolenie? Czego będę się uczył? Kto będzie mnie uczyć? Czy będę musiał pić krew?
Pytanie "ALE W OGÓLE CO" jakoś nie padło, choć uważam, że powinno.

- Jak już wiesz, szkolenie będzie trwało 2 lata. Na nasze miasto jest nałożona kopuła czasu, więc u was będzie to trwało 9 godzin.
Za 9 godzin wrócisz do zamku w wieku 18 lat. Mam nadzieję, że się cieszysz.
Ależ doskonale, akurat zdąży na nowy sezon Sherlocka BBC.

Będziesz miał eliksiry, transmutację, zaklęcia i OPCM.
Stare, było. Co jest, wszystkie szkoły dla niemugoli zżynają od siebie programy nauczania?

Dodatkowo, zajęcia na poprawę kondycji fizycznej, magię bezróżdżkową, oklumencję, legilimencję, telepatię, animagię. Nauczysz się teleportować na różne sposoby, magię białą i czarną oraz straszną, różową magię genderu, nekromancką, wampirzą oraz starożytną.
O ile zakład, że nigdy się nie dowiemy, czym są te rodzaje magii?
Oraz że Potter nigdy z nich nie skorzysta.

Nauczycieli poznasz jutro na śniadaniu. Przez kopułę czasu nie będziesz się zmieniać w pełnię, ale gdy wrócisz, będziesz się zmieniać za każdym razem w wampira.
Przy pełni księżyca? Bohaterce nie pomyliło się aby z wilkołakiem?
Ty się ciesz, że mu do tego wszystkiego nie wyrasta róg jednorożca.

- Dlaczego wydaje mi się, że ciebie znam?

[Okazuje się, że Victoria jest jego ciotką i matką chrzestną, a za czasów szkolnych kochała się w Syriuszu.]
Harry patrzył na nią w niemałym szoku. Mam matkę chrzestną! (...)
Aha. Taką:
wrozka.png

- Masz jeszcze jakieś pytania?
- Gdzie jest mój pokój i jak mam się nie zgubić w tym wielkim zamczysku?
Perspektywa spędzenia dwóch lat między całkiem obcymi ludźmi nie zajęła jego myśli nawet na moment.
Liczy pewnie na kolejny apartament, tym razem w panterkę.

- Hehe, chodź, zaprowadzę cię. Tam będziesz miał mapkę.(...)
Zadowolony wszedł do pokoju, a raczej do komnaty. Ogromne pomieszczenie z wielkim łóżkiem, na którym leżała fioletowa pościel. Ściana nad łóżkiem była koloru świeżej trawy.
Psychodelicznie, nie powiem.
To już panterka byłaby lepsza...

Na wszystkich ścianach znajdowały się sylwetki różnorodnych zwierząt. Nad łóżkiem na całej szerokości znajdowała się kobra, która była zmuszona podzielić się ścianą z feniksem. Nad biurkiem były różnorodne ptaki, ale najbardziej wyróżniała się ogromna sowa. Warto wspomnieć, że wszystkie zwierzęta się ruszały. Na pozostałych ścianach, istoty zmieniały ciągle ściany. Były tam pegazy, jednorożce, różnorodne gady i Merlin wie, co jeszcze.
Ja bym od tego dostała oczopląsu i ataku padaczki, ale to ja.
Obie wiemy, że Harry'ego w tym opku przed snem nie powstrzyma absolutnie nic.

Harry patrzył na swój nowy pokój z błyszczącymi oczami.
Co cię chłopak nie obróci, to nowy pokój dostaje. Niektórym to dobrze.

Na biurku leżała mapka i plan lekcji. Wystarczyło jedno spojrzenie na plan, by uśmiech zszedł mu z twarzy.
[Bo plan jest dość przepakowany, a lekcje są nawet w niedzielę.]

Mam nadzieję, że nie jestem tu sam – pomyślał, po czym wziął prysznic i poszedł spać.

Obudził się o 6 rano. Zrobił poranną toaletę i wyszedł do jadalni, do której dostał się za pomocą mapki.
Gdy tylko przeszedł próg, zauważył ogromny stół prezydialny, przy którym siedziało kilkanaście osób. Na środku siedziała jego matka chrzestna, która rozmawiała z jakąś kobietą. Gdy go zauważyła, wstała z krzesła.
- Witaj Harry, jak się spało?
- Siemka Viki, bardzo dobrze.
Niech ktoś sprawdzi, czy mu gdzieś w mózgu palma nie odbiła, bo rośliny wyrastające prosto z czaszki są groźne dla zdrowia.


- To twoi nauczyciele
Harry spojrzał na osoby, które wstały.
A nie padły przed nim od razu na twarz? Jestem rozczarowana.

Po prawej stronie Viki stał mężczyzna średniego wzrostu, twarz miał srogą i obojętną, przypomina mu trochę Snape’a, ale ten miał lśniące, czarne jak smoła włosy związane w koński ogon. Miał około 40 lat. Po prawej stronie stały bliźniaczki, miały krótkie, białe włosy, które lekko falowały.
Jak ukwiały. Nie można wykluczyć, że nimi były.
Albo bliźniaczki były w jednej piątej Hatifnatami.

Małe noski i soczyste usta dodawały uroku. Różniły się jedynie kolorem oczu.
Te noski i usta.

Pierwsza miała czarne, a druga brązowe. Wyglądały na 30 lat. Te oczy. Obok nich jedno miejsce było puste.
Jeżu, obok tych trzydziestoletnich oczu?!

Każdy z nauczycieli siedział po jednej stronie stołu, a po drugiej stronie były cztery wolne nakrycia. Viki wskazała mu nakrycie naprzeciwko niej, więc Harry usiadł.
- Oto Seth – wskazała na mężczyznę po prawej – Liliana i Rosana – bliźniaczki uśmiechnęły się i pomachały.
- A kto tu siedzi?
- Ach, tu siedzi Raven. Miał pilną sprawę, ale zaraz powinien przyjść.
Rzeczywiście, po chwili wszedł młody mężczyzna i usiadł na miejscu. Ich oczy się spotkały. Harry poczuł się jak zahipnotyzowany. Raven wyglądał na 20 lat, miał wesołe, morskie oczy, które się do niego uśmiechały. Czerwone włosy miał postawione na żel. Jego rysy twarzy były podkreślone, przez co dodawały mu uroku.
Ale czym były podkreślone, kolorowymi mazakami?
Cienką czerwoną linią.

Dopiero po chwili Harry zdał sobie sprawę, że ciągle na niego patrzy. Spuścił wzrok, lekko zarumieniony.

Te oczy. Mógłby patrzeć na nie godzinami. Chciał w nich zatonąć. Nie, stop! Tak nie można. To mój uczeń. Mam go uczyć, a nie wdawać się z nim w romans.
Chwali ci się, kolego, ale jesteś w opku. Opór jest daremny.
Lepiej zaoszczędź wszystkim na czasie i kupuj lubrykant.

To nie w porządku. Muszę postarać się nie patrzeć w te przecudowne, zielone oczy.
Albo po prostu się ogarnąć. Podobno jesteś dorosły.
Patrz mu w krocze, to cię uleczy!

Merlinie, co się ze mną dzieje? Co to za uczucie? Dobra, koniec tego dobrego. Czas odwrócić wzrok, teraz, no dalej. Cholera, będzie ciężko nie patrzeć w te piękne oczka. Koniec!!!
Mówię ci, jest tyle ciekawszych miejsc do patrzenia...

Harry po chwili zaczął jeść. Nałożył sobie podwójną porcję, żeby nie zemdleć na trudnych lekcjach. Zauważył, że większość dzbanków było wypełnione szkarłatną cieczą.
I złymi rodzajami.

Na początku nie mógł patrzeć na pozostałych, którzy sączą krew, jakby to był napój, lecz po chwili już nie zwracał na to uwagi.
Ruszający się jeszcze noworodek na talerzu jednej z nauczycielek też nieco go mierził, ale po chwili Potter uznał, że to nie jego interes.
Poza tym nigdy nie lubił dzieci.

(...) Magia starożytna okazała się być trudna, ale Harry się nie skarżył. Jego matka chrzestna tłumaczyła równie dobrze, jak Liliana jak nie lepiej. Po trudnej lekcji Harry udał się do jadalni…
Bo wiadomo, żarcie zawsze jest dla czytelnika ważniejsze niż jakieś tam nowe rodzaje magii wprowadzone do świata przedstawionego.
Ej, ja lubię czytać o żarciu. Co prawda raczej na blogach kulinarnych, a nie opkach o Potterze...