niedziela, 29 marca 2015

Książę i półelf w roli materaca, czyli wyuzdane śpioszki

Witajcie!

Dziś będzie takie niewiadomoco. Znaczy, niby jest to wolnostojące opko, a nie fanfiction, ale tu wyskakuje jakiś Legolas, gdzie indziej Soul Society… Słowem, nie ułatwia to zrozumienia, co w zasadzie dzieje się w tym tekście, gdzie ani dlaczego. Na szczęście nie dzieje się aż tak znowu wiele. Ot, mamy młodego, bo liczącego ledwie półtora stulecia elfa o idealnym ciałku, który ma iść do nowej szkoły. W równoległym wątku mamy księcia, który zaraz dostanie seksniewolnika, czy mu się to podoba, czy nie. Gasp!, czym to się może skończyć?
tumblr_mtsyxjt4651qg2nqto2_250.gif
Tak czy siak, miłego!
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.



W Zielonej Dolinie właśnie wstawał nowy dzień. Słońce wznosiło się ponad linię horyzontu oświetlając całą okolicę.Rosa powoli zaczynała znikać z trawy i innych roślin,
Ale z trawy znikała BARDZIEJ, stąd wyróżnienie jej spośród wszystkich innych.
No i jasna sprawa, że znikała tylko z roślin. Na całej reszcie rzeczy zostawała już na zawsze, mwahahaha.

a nocna mgła zdawała się rozpływać w powietrzu.
Ale tak naprawdę tylko przyczaiła się niecnie w jeżynach…?

Ptaki budziły się z drzemki i rozpoczynały swoje arie,wychwalające przyrodę.
Czemu w opkach ptaki zawsze wyśpiewują arie, w najgorszym wypadku - trele? Mnie właśnie jakiś ostro pitoli za oknem, ale brzmi to mniej więcej jak łiiii łiiii łiiii.
Dość karkołomna jest też sugestia, że ptaki wygłaszają jakieś pieśni pochwalne pod adresem krajobrazu, a nie - cytując Mistrza - „Spadaj stąd, to mój krzak”, „Aaargh! Rabuś gniazd!”, „Uprawiaj ze mną seks, potrafię nadąć pierś i mam czerwone piórka!”.

W lesie na skraju doliny zwierzęta zaczęły wyłazić ze swoich legowisk w poszukiwaniu czegoś do jedzenia.
Tak. Bo wszystkie zwierzęta wychodzą na żer rankiem. Wszystko schodzi, kuźwa, na śniadanie.

Rodzina królików wesoło baraszkowała przy pierwszych promieniach słonecznych. To jeden, to drugi skacząc przez wyższe kępki trawy.
To jeden, to drugi co? Pukał trzeciego? (No co, w końcu króliki.)

Także Elfy budziły się już z objęć Morfeusza i ruszały do swoich codziennych obowiązków.
Jak nie chrześcijaństwo, to przynajmniej mity greckie w każdym uniwersum! No i skąd tam ta wielka litera?

Całą ta sielankę przerwał jednak głos, a raczej krzyk jednej Elfek, który dla zwykłego śmiertelnika wydawałby się najpiękniejszym szumem liści jaki kiedykolwiek w swoim życiu słyszał.
Było to więc wyjątkowo melodyjne szszszzszzzzpfffffchsz.
Ale takie harmonijne, wiesz, jakby sam Mozart siedział w krzaczorach i szeleścił.
Ciekawe są implikacje tego zdania. Elfy operują na innej częstotliwości? Może mają wgrany jakiś program maskujący?

-Aki! Obudź się wreszcie.. Pora wstawać, idziesz dzisiaj do Akademii Soul Society!
...Poważnie? Elfy w Bleachu?

Czyż to nie jest cudowne?! Jestem taka podekscytowana.
-To czemu sama tam nie pójdziesz? –Warknął półprzytomny chłopak, po czym powrotem* przykrył się kołdrą.
*Powrót miał kształt długiej laski zakończonej chwytakiem.

Matka nie dawała jednak za wygraną. Podeszła do okna, którym w tym wypadku wyła idealnie wyrzeźbiona dziura w ścianie
Dziura, która jest wyrzeźbiona i potrafi wyć - wot, co znaczy elficka myśl techniczna!

i odsłoniła cienką firankę sięgającą aż do ziemi.Podmuch ciepłego zefirku sprawił, że zaczęła delikatnie poruszać się na wietrze,
...jeszcze innym wietrze, niż ten zefir? Mają tam dwa oddzielne?
Można zgadywać, że wyjąca jama w ścianie transformuje wiatr w zefirek. Zastanawiam się tylko, czy zaczął poruszać firanką, czy może matką, bo nie chcę wykluczać hipotezy, że ta druga jest hatifnatem.

odsłaniając tym samym piękne rzeźby zdobiące okno. Przedstawiały one liście winorośli oplatające Nimfy znad jeziora Nimra. W Zielonej Dolinie nie potrzebowali okien, tu zawsze było ciepło,
Nie potrzebowali, dlatego zamiast nich mieli dziury w ścianach. Oraz - dam lizaka temu, kto mi powie, czemu okna są potrzebne do tego, żeby było ciepło.
Deszcze i wiatr także nie występują, a nawet jeśli, to grzecznie czekają na parapetach, aż się je wpuści.
.
a to za sprawą pierwszego Władcy Elfów który rzucił zaklęcie ochronne na to miejsce.
-No wstawaj mały śpiochu! Bo będę zmuszona ściągną z Ciebie ta kołdrę i deklinacją ci przywalę. – Zagroziła śmiejąc się Deidra, bo tak miała na imię.
O fak, Elfka Irlandka.
Ciesz się, mam wrażenie, że byłyśmy o włos od elfki o imieniu Deidara.

-Dawaj śmiało, mnie i tak stad nie ruszysz. – Mamrotał pod nosem Aki.
-Sam tego chciałeś. Ostrzegałam. – Tak jak powiedziała, tak zrobiła. Już po chwili na łóżku jej syna nie było śladu kołdry. Leżał tylko chłopak z głową wciśniętą między poduszki. Był w samych jedwabnych spodniach idealnie podkreślających jego idealnie delikatne ciało.
To bardzo ładnie.
(“Idealnie delikatne ciało” brzmi jak wyjęty z przepisu o tym, jak najlepiej upiec mięso, żeby nie straciło na miękkości.)
200_s.gif
Also, nie wiem, co gorsze - czy narrator - creepster śliniący się nad ciałem bohatera, czy fakt, że ten opis pada w kontekście tego, że na bohatera patrzy jego matka.

Wbrew pozorom jego rysy twarzy były dość ostre jak na tak delikatne dziecko.
Niech zgadnę: były też idealne w swej ostrości?
Ale wbrew jakim pozorom? Koleś spał w pełnej tapecie korygującej kształt twarzy?

Miał długie brązowe włosy i jak na Elfa przystało szpiczaste uszy. Wyrazu jego osobie dodawały brązowe oczy, co w tych stronach było dość dziwnym zdarzeniem.
Pozostałe elfy zamiast oczu miały guziki lub kasztany.
I dodawały one wyrazu stryjom i stryjenkom, a nie im samym. Z kolei bohaterowi dodawały wyrazu tylko w piątki, stąd to "zdarzenie".

Tylko on w całej dolinie posiadał takie oczy – kiedy się denerwował robiły się czerwono-czarne, a kiedy był wesoły brązowe.
A jak mu się chciało siku, to robiły się zielone i wypełzały na policzki.

Wszystkich to dziwiło, ale nikt nie chciał wdawać się w szczegóły.
Bali się zadawać niewygodne pytania.

-Kawaii! – Zamruczała matka chłopaka.
-Mamo!! – Zapiszczał Aki słysząc to określenie. - Don't be such a weaboo!
-Nie gniewaj się mój mały synku,musiałam to powiedzieć, nie mogłam oprzeć się pokusie. – Powiedziała z nieukrywanym rozbawieniem w głosie.
Ta scena robi się trochę niepokojąca.

-Tylko nie mały! – Skrzywił się Aki.-  Mam 150 lat!
-No właśnie, dopiero 150 lat. Jesteś jeszcze dzieckiem. Ciesz się, że pozwoliłam Ci już iść do Akademii.
tumblr_nkunbiBqLd1rx5emdo2_r1_250.gif
Ok, rozumiem - to są elfy, są w wuj długowieczne, więc uznaje się za dorosłe w wieku starszym niż w przypadku ludzi. Ale na litość boską, 150 lat to dopiero wiek szkolny?! Czym one się zajmują przez czas, w którym zdąży wymrzeć kilka ludzkich pokoleń? Czy mam rozumieć, że elfy są w tym opku tak niewyobrażalnie tępe, że pół wieku schodzi im na to, jak trafiać widelcem do paszczy?

(...)
-Czasem zastanawiam się czy jesteś moją matką… Bo zachowujesz się jakbyś nią nie była.
W kontekście wcześniejszych akapitów - muszę mu przyznać rację.

– Przez te kilka słów,zgrabne ciałko Elfa wylądowało na podłodze.
Słowa zrzuciły go z łóżka?
Tak, nawet jego ciało nie mogło słuchać, jak pieprzy bez sensu.
(Serio - “zgrabne ciałko”, i co jeszcze? Seksowna pieluszka? Erotyczny smoczek?)
(Wyuzdane śpioszki.)

(...) – A teraz pośpiesz się, zaraz zaczynają się lekcje.
-Taa.. Już biegnę..
***

W tym czasie w Kirch Gerb trwała poważna rozmowa między ojcem, a synem. Między władcą, a poddanym. Między Królem, a Księciem. Pogoda na zewnątrz nie była jedną z najlepszych,Ale nie można było jej nazwać najgorszą.
Nic nie mówcie. Po prostu zachwyćcie się ze mną przez chwilę nad urokiem tej narracji.

Słońce jeszcze nie wstało, a na dworze padał deszcz.
Skoro rozmowa toczyła się w tym samym czasie, to jakim cudem tu słońce jeszcze nie wstało? Światło dociera tam ileś razy wolniej?
Może jesteśmy na drugiej półkuli?

Mimo tego w królewskim ogrodzie nie było śladu po ulewie. Drzewa,trawa i kwiaty rosły sobie jak gdyby nigdy nic.
Bo przecież zazwyczaj rośliny na deszczu mutują w niedźwiedzie i naparzają się wędzonymi rybami.
Nie, myślę że akurat to to tylko w Krakowie. ;D

Na dworze mogła być istna susza, a rośliny i tak były zielone. To wszystko za sprawą zaklęcia, podobnego do tego z innej znanej nam już krainy.
A nie sensowniej byłoby znaleźć zaklęcie zatrzymujące suszę…?
Czy jest to przypadkiem Zaklęcie Sztucznych Plastikowych Kwiatów?
W książęcej komnacie siedział król ze swoim synem. Trwała dość niezręczna cisza której Shinjia nie miał zamiaru przerwać. Nie lubił rozmów tego typu, jeszcze bardziej go dołowały szczególnie, że wiedział jak one się kończą.
Rozmawiają o tym, skąd się biorą dzieci?

W końcu ciszę raczył przerwać starszy mężczyzna.
-Synu.. W naszej rodzinie każdy posiada swojego niewolnika. Nawet ja kiedy byłem młody takowego posiadałem, ale jak sam wiesz później przerodziło się to w coś więcej.. – Tu król przerwał na chwilę, po czym zaczął mówić dalej. – Dlatego także i ty powinieneś sobie go sprawić.
Żeby mieć kogo dupczyć, dokładnie jak twój tatuś. To elementarne.
Taka rodzinna tradycja, jak pierścionek po babci.

-Ale ojcze.. Wiesz,że tego nie popieram. Niewolnik byłby tylko dla mnie zbędnym balastem.Przeszkadzał by mi tylko, a tego chyba nie chcesz.
Musiałbym przecież okręcać go sobie wokół szyi niczym boa, a wiesz, ile taki niewolnik potrafi ważyć…?

– Po tych słowach spojrzał na ojca i od razu pożałował swoich słów.
-Shinjia, kiedy się urodziłeś twoja matka poważnie zachorowała… Wszystkim było ciężko, szczególnie mi. Nie wiedziałem co ze sobą począć, jedynie dzięki Tobie miałem siły do dalszego życia. Kiedy miałeś piętnaście lat Twoja matka nagle zmarła. To właśnie od tamtego czasu na Twojej twarzy nie widziano już nigdy uśmiechu. Nigdy się nie uśmiechasz, nie śmiejesz… Nic nie jest w stanie Cię rozweselić, a to wszystko przez to, że obwiniasz się o jej śmierć.
http://media.giphy.com/media/aSGmDuKVsU3ra/giphy.gif
Tak, dlatego będę zmuszał się do postępowania wbrew twoim przekonaniom. Wtedy na pewno zaczniesz się uśmiechać!

Wolałbyś aby ona żyła, a ty mógł spokojnie umrzeć. Nigdy nie widywano Cię z żadną dziewczyną, ani chłopcem. mimo iż sprowadzałem Ci ich pełno.
Król Tatuś-stręczyciel, jak miło.

więc jeśli nie chcesz niewolnika ode mnie to jutro z moim doradcą udasz się na targ niewolników do miasta ludzi i kupisz sobie jednego.
Bo bycie księciem swoją drogą, ale do sklepu trzeba zapierdzielać samemu, jak wszyscy. I pewnie jeszcze w kolejce stać.

Takiego jaki Ci się spodoba i nie obchodzi mnie to czy to będzie chłopak czy dziewczyna, bo to ty będziesz się z tym niewolnikiem zabawiać, nie ja.
Myślę, e powinniśmy jeszcze z pięć razy podkreślić, że chłopiec też wchodzi w grę, bez tego ta oczywista ekspozycja do yaojca może czytelnikom umknąć.

-Ale.. – zaczął Shinjia.
-Nie chcę slyszę żadnego Ale. Daję Ci 35000 talarów i za nie masz sobie kupić kogoś odpowiedniego.
Albo znajdziesz sobie obiekt do seksu, albo ban na dobranockę! I będziesz chodził spać bez kolacji!

                       

-2- Akademia SS

Ten skrót nie wygląda szczególnie zachęcająco.                                       
                                               
-Eee… I po co ja idę do tej całej Akademii?! Nic tam pomnie. Wyglądam jak dziewczyna i na sto procent będę obiektem jakiś głupich kpin. – Marudził Aki.
Albowiem fantasy setting swoją drogą, uberdługowieczne elfy swoją drogą, ale heteronormatywność i patriarchat być muszą i basta.

-No co ty kochanie… Wierz mi… silny będziesz na pewno, a codo wyglądu wszystkie dziewczyny zwariują na Twoim punkcie. Wierz mi. ^^
Wiem z własnego doświadczenia. Aż zaczęłam mówić emotkami!
1161317030885.jpg

-Ty musisz tak mówić, jesteś moją matką.
Rząd zmusza cię, żebyś tak mówiła, przyznaj się!

(...)
-No pa, pa. Biegnij już… – Powiedziała, lecz tego jej pierworodny nie usłyszał. Zdążył wbiec do głównego budynku.
Oni mieszkają przez ścianę ze szkołą, czy koleś wyciąga prędkości jak struś pędziwiatr?

-Ee… Ja i mój zmysł orientacji w terenie… To gdzie teraz? –Aki myślał nad tym czy udać się w prawo czy w lewo, kiedy zauważył, że wprost na niego biegnie jakiś blond włosy chłopak..
Najpierw blond, potem włosy, na końcu chłopak i dwie kropki… Normalny dzień w nowej szkole.

Obydwaj upadli z całym impetem na ziemi…  No nie dokładnie bo tutaj Aki robił za coś w rodzaju materaca.
Coś w rodzaju materaca, ale trochę też jednak kij do ubijania masła.
Głównie jednak za tru loff. Za rogiem już mu nieśli suknię z welonem, a ksiądz do taktu zamiatał ogonem.

-Co do jasnej… – Nie dokończył.
-Ja.. ja przepraszam. Chwila… To ty jesteś tym INNYM Elfem? – Idealnie zaakcentował słowo innym.
A było to bardzo trudne, jako że w słowie czaiło się przynajmniej sześć akcentów i trzy przydechy.

-Innym? – Zapytał zdziwiony Aki. – Co masz przez to namyśli?
-E.. No ten… Ty o tym nie wiesz prawda?
-Niby o czym? Masz mi coś do powiedzenia? – Zapytał, a jego tęczówki wyraźnie sczerniały.
Oni wciąż leżą jeden na drugim, prawda? Tak tylko pytam.

-Nie! Nie, o niczym. ^^ Mam Cię zaprowadzić do dyrektora.Powiedział mi dokładnie:
‘Yoro, kiedy Aki pojawi się w szkole biegnij po niego. Masz go do mnie przyprowadzić nawet jeśliby się stawiał.’ – Po czym od razu wybiegłem z jego biura, biegłem korytarzem i kiedy skręciłem wpadłem wprost na Ciebie. ^^
Ciekawe, czy jak mówią, to im z ust wylatują te emotki. Oraz niech mnie ktoś nauczy mówić kursywą.
Nawet jeśliby się stawiał? To może mu od razu paralizator daj? Oraz - w ogóle czemu miałby się stawiać?
-Rozumiem, ale czy musiałeś wpaść na mnie?! Mogłeś przecież mnie ominąć.
Sorry, system rozpoznawania kolizji nie zadziałał. Albo problemy z kontrolą lotów, wiesz jak to jest.

-No ten… Już przepraszałem, ale jak chcesz mogę przeprosić drugi raz… –
A potem jeszcze raz, i jeszcze, i tak się zagłębić w tym przepraszaniu...

Powiedział zmieszany chłopak.
-Nie, nie o to mi chodziło. A teraz chodźmy bo dyrcio się wkurzy. – Zażartował Aki.
-Hai! – Krzyknął chłopak, po czym pociągnął za sobą zszokowanego ‘innego elfa’.
Nie dostaniemy sensownego wyjaśnienia na to, czemu oni mówią po japońskawemu, prawda?

***
Puk, puk, puk. Rozległo się pukanie.
To był dźwięk mojej głowy odbijającej się od stołu.

-Wejść. – Powiedział starzec znajdujący się w środku.
-Ohayou, przyprowadziłem nowego ucznia tak jak pan prosił.
-Arigatou. Możesz udać się do klasy, a ty Aki siadaj.
Mówienie po japońskawemu.
tumblr_mt99hgl8Kb1shm9rjo1_r1_400.gif

-Hai. – Po czym wymaszerował z pomieszczenia.
-A więc to ty jesteś tym Elfem… Ciekawe… Wyobrażałem sobie Ciebie jako kogoś… Hmm.. Większego, bardziej męskiego… (…)
https://31.media.tumblr.com/bba02fe1a99f21ab76196a3c921b7cc6/tumblr_inline_mzx03s2ClQ1s4v4p9.gif
Totalnie zaraz mu w gacie zajrzy, prawda? Bo muszę przygotować nadmanganian potasu, żeby sobie potem wypłukać oczy.

– Oczy Akiego poczerwieniały, był tak zdenerwowany, że nie mógł już nad sobą zapanować. Nigdy mu się coś takiego nie zdarzyło. Wiedział, że w Akademii SS będą się śmiać z jego wyglądu, ale żeby sam przełożony to robił?!
To nie wiesz, że żeby być w SS trzeba być postawnym aryjczykiem?

To było już ponad jego siły i rzucił w siwobrodego pierwszym lepszym przedmiotem jaki napotkała jego ręka.
-Jak śmiesz tak mnie traktować?! Jesteś dyrektorem i nie masz takiego prawa! – Krzyk Akiego rozległ się po całej szacownej instytucji. –Nie masz prawa mnie obrażać!
No, to zachowanie akurat bardzo na propsie.

Wiedziałem, że będę tu pośmiewiskiem, ale nie wiedziałem, że jakiś staruch będzie mnie tak traktował!!
No bo co innego, jakby mnie ktoś młody i ładny wyśmiewał, ale to jest już poniżej mej godności!

-O… Świetnie widzę, że uwolniłeś już swoją energię… Zatem można zacząć już Twój specjalny trening.
Co oni, na Hulka chcą go wytrenować?

– Uśmiechnął się. – Matsumoto! Możesz wejść i zabrać go na salę treningową. – Do pokoju wszedł młody chłopak, na oko jakieś dziewiętnaście lat (ok. 250 w latach Elfickich)
Aha, czyli elfy po prostu mają inną rachubę czasu i rok jest dla nich o wiele krótszy?

Był wysokim brunetem o fioletowych oczach. Jak reszta Elfów w jego wieku był także sporo niższy od czarnookiego.
Czyli od kogo, tak konkretnie? Bo żaden z dotychczasowych bohaterów nie miał czarnych oczu.

Aki poczuł się dziwnie kiedy zdał sobie sprawę, że ten chłopak mu się podoba.Jego policzki zapłonęły rumieńcem.
*znudzone westchnienie*

-Specjalny trening? O co tu niby chodzi?! Powie mi ktoś wreszcie!
-Wszystkiego zaraz się dowiesz, tylko idź już na tę salę treningową… – Powiedział staruszek jak gdyby nigdy nic. A tak na prawdę to cała szkoła słyszała Akiego i wiedziała co teraz będzie się działo… Ratuj się kto może.
http://gifsec.com/wp-content/uploads/GIF/2014/04/da-fuck-gif.gif

***
-A więc tak.. Tutaj masz salę treningową, jakieś 10 metrów dalej masz stołówkę. Sale lekcyjne są w północnym skrzydle. Twój pokój jest… – Matsumoto nie dokończył.
-Mój pokój?! A kto powiedział, że ja tutaj będę nocował?! Mam swój dom! – Wykrzykiwał Aki na jednym wdechu.
Krzycz, krzycz, z Imperatywem i tak nie wygrasz. Spytaj Pottera.
What happens in the Chamber of Secrets, stays in the Chamber of Secrets.

-To jak masz zamiar się uczyć w SS? Na tym to polega… To jest w swoim rodzaju akademik. Na co ty liczyłeś zapisując się tu? – Zapytał zdziwiony brunet.
-Po pierwsze będę chodził do domu i przychodził rano, po drugie to nie ja się tu zapisałem tylko moja mama zrobiła to za mnie i powiedziała mi dziś rano.
I jakoś zapomniała mi o tym wspomnieć. To, że zapakowała mi piżamę, też mnie wtedy nie zastanowiło.

Kiedy podeszli pod drzwi od sali treningowej, Matsumoto odtworzył je jednym machnięciem ręki nie dotykając drzwi. Akiemu jak by to powiedzieć… Szczęka opadła aż do samej ziemi.
A coś innego podniosło się aż pod brodę?

Szczerze mówiąc to wiedział, że Elfy są magami i tak dalej, ale nie wiedział, że uczniowie w tak młodym wieku tez już zaczynają się jej uczyć.
A co, była skorelowana z długością zarostu?

Matsumoto widząc nieinteligentny wyraz twarzy chłopaka powiedział mu:
-Spokojnie, to tylko magia. W Akademii uczymy się jej pod koniec rocznika 1-3,
ROCZNIK jeden-trzy? Chronologię też mają chyba magiczną...

ale jak sam wiesz jesteś innym elfem niż uczniowie z tej szkoły
Co wszyscy dookoła powtarzają, ale nikt nie kwapi się wyjaśnić, dlaczego. No ale wiesz.

dlatego też ty będziesz się jej uczył już teraz.
(...)
                       

-3- Specjalny trening.

           
                                               
[Zatem dowiadujemy się, że Aki jest specjalny, bo jest półelfem. Co za szok. Ale nie wiemy jeszcze, czym jest w drugiej połowie, więc stay sharp, people.]

***
W tym samym czasie w podziemiach Akademi SS trwało bardzo ważne zebranie.
Wszystkimi siłami powstrzymuję się, by nie zalinkować którejś z mutacji "Hitler dowiaduje się o…".
A ja sobie wrzucę to:
http://cdn4.pix.avaxnews.com/avaxnews/f8/14/000014f8_medium.jpeg

A mianowicie miała zebrać się Rada Starszych do której należy matka Akiego. W rzeczywistości nikt do końca nie wiedział czego będzie dotyczyło to zebranie, ale wszyscy wiedzieli co, a raczej kto będzie głównym tematem obrad. Aki.
Wszyscy wiedzieli, że nikt nie wiedział. Jest to jakiś konkret.
Bo wiedzieli, kogo będą obgadywać, ale jeszcze nie mogli się zdecydować, za co konkretnie. Norma.

-Jak wiadomo zbieramy się tutaj tylko w sytuacjach ważnych dla całej Zielonej Doliny.
Ale przypomnę wam o tym, bo może ktoś tu trafił przypadkiem.

I tym razem nie jest inaczej. Mamy bardzo ważną sprawę do omówienia i jestem pewien, że wspólnymi siłami dojdziemy jakie rozwiązanie będzie najlepsze. – Powiedział poważnym tonem dyrektor Akademii i tym samym Przewodniczący Rady.
-Ale panie Yoshikawa co z tym wspólnego ma mój syn? – Zapytała Deidra.
-Otóż jak nam wiadomo, Aki Tsurimi nie jest elfem pełnej krwi. – w tym momencie spojrzał na zakłopotaną matkę, która spuściła głowę. – Spokojnie Deidro.
No i przeczytałam “Deidaro”. Tak bardzo zła wizja.

Nie będziemy tu rozmawiać na temat tego jak postąpiłaś oraz czy było to dobre czy złe.(...) Tylko dwie osoby w tej radzie wiedzą kim jeszcze jest. Tak, dwie Deidro. Ty i ja. Uważam także, że i pozostali członkowie Rady Starszych powinni wiedzieć…
Ale nie spytam cię przecież o zgodę, co to za pomysł w ogóle.

– Oczy kobiety rozszerzyły się jak nigdy dotąd, a usta same otworzyły ze zdziwienia. Jak on mógł się dowiedzieć?! Nie to niemożliwe… Z drugiej strony, tylko jemu powiedziałam o mojej ciąży… Ale nie mówiłam z kim?! Młoda kobieta zaczęła panikować lecz ktoś ją szturchną łokciem i faza odrętwienia ustała.
Panika polega na drętwieniu? Cóż, może u elfów tak...

(...)                                               
-A więc jak wiadomo podczas napaści na Zieloną Dolinę 150 lat temu… Młody władca Krainy Cienia to znaczy król Damarczyków postanowił znaleźć sobie żonę. Wymyślił, że nie będzie to jedna z piękności jakie ofiarował mu jego ojciec. Uważał, że żadna z nich nie pasuje do jego ideału kobiety… Dlatego w tamtym czasie  było tak wiele grabieży na krainy sąsiadujące terytorium Nothingness.
...poważnie?

Szukał żony która nie będzie jedną z zadufanych w sobie lalek usługujących mu na każdym kroku.
Och, imperatyw Plastikowej Blondie potrafi uderzyć w niespodziewanych miejscach.
Ja się zastanawiam, skąd one wszystkie się biorą. Ktoś je klonuje w mrocznej fabryce?

Jego poszukiwania trwały dość długo..A to za brzydka, a to za mało inteligentna…
A to zbyt piskliwie krzyczała, gdy palił jej dom i wyżynał rodzinę...

Chciał aby potomek jaki powstanie z ich miłości był na tyle mądra i godną istotą, aby on sam mógł mu ofiarować część swojej mocy przy jego narodzinach.
Miłości? No ciekawy sposób sobie chłop znalazł na podryw, pogratulować.
Tak, bo przecież idealni rodzice ZAWSZE muszą mieć idealne dzieci. Nic nigdy nie może pójść źle.

W końcu po długich poszukiwaniach udało mu się to, trafił na naszą ukochaną Deidrę. – W tym momencie kobieta posmutniała, a z jej pięknych oczu pociekły samotne, bliźniacze łzy.
Były samotne w tłumie.