niedziela, 19 lipca 2015

Nowe oblicze kanibalizmu, czyli błona dziewicza Willa Grahama

Witajcie!

Dziś czas na coś, czego od dłuższego czasu u nas nie było, czyli pornoopko! Z tego rodzaju, które nawet nie próbują udawać, że mają fabułę, czyli czeka Was samo gęste. A gęstość ta jest gęsta podwójnie, gdyż w rolach namiętnych kochanków wystąpią Will Graham i Hannibal Lecter. Przygotujcie się na dziwy, łotdefaki i najrozmaitsze językowe kulawizny, gęsto doprawiane egzaltacją, niezrozumiałym zachowaniem bohaterów i dużą ilością psich kłaków.
Miłego!


Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.

Encounters

Z jakiegoś powodu aŁtorka uznała, że tytuł po angielsku jest czymś, co pomoże temu opku.
Spoiler: nie pomaga.

Chapter 1


Will nareszcie znalazł odpowiednie ubranie i gdy czekał niecierpliwie, postanowił napić się whisky. W końcu usłyszał pukanie do drzwi. Wiedział, kto za nimi stoi i dlaczego. Nie musiał do tego używać swojej empatii.
Wystarczył judasz.
Bez jaj, ja wiem, że serialowa empatia Willa kwalifikuje go do x-menów, ale nawet on nie potrafi wysłać jej za drzwi żeby zobaczyć, kto za nimi stoi.
Może mógłby wyczuć po sposobie pukania? Mocno i z lekką nutką sosu prowansalskiego, znaczy - kanibal.

Nerwowo poprawił włosy, ale starał się wyglądać na opanowanego gdy otwierał drzwi. Stał za nimi Hannibal.

- Witaj, Will.

Przyjrzał się Willowi, błyskawicznie zawłaszczając prowadzenie narracji i zmierzył dokładnie każdy centymetr jego ubrania i uśmiechnął się.
Flanelowa koszula leżała idealnie, a dżinsy nie były za długie nawet o centymetr. Zadowolony, schował miarkę do kieszeni.

Will odetchnął z ulgą i zaprosił Hannibala do środka.
Kiedy outfit Willa zaburzał poczucie dobrego smaku Hannibala, ten strzelał focha.

- Głodny? - spytał nieśmiało, a na jego twarzy malował się sympatyczny uśmiech.

- Will... Nie musisz udawać, że nie wiemy dlaczego mnie zaprosiłeś.

Will zarumienił się i spuścił wzrok na ziemię.
Bo miał piętnaście lat. W porywach.
W dłoniach nerwowo miętosił skrawek pensjonarskiego fartuszka.

Na twarzy Hannibala uśmiech rozszerzył się do granic możliwości.
W wyniku czego odpadł mu czubek głowy.

Zbliżył się do Willa na tyle, że czuł jego oddech.
“Czosnek i pasta paprykowa” ocenił fachowo.
Pasta do zębów Colgate Family, słabo wyczuwalna, zastosowana przynajmniej sześć godzin temu.

Will na chwilę zamknął oczy. Po chwili otworzył je unosząc głowę w stronę Hannibala. Patrzyli sobie na usta.
Idiom wezwany nadaremno unosił się miedzy nimi, poirytowany.

Wreszcie Hannibal położył swoją dłoń na policzku Willa i powoli przysuwał się do jego twarzy.
Za pomocą specjalnie zaprojektowanych butów, szyn i systemu bloczków.

Will wstrzymał oddech i gdy ich wargi się zetknęły, jego serce straciło rachubę w ilości uderzeń na minutę.
W związku z czym całkiem się pogubiło i stanęło, by się doliczyć, a Will przez ten czas padł martwy.

Na chwilę odlepił swoje usta od Hannibala (Przebór, wyobraziłam sobie dźwięk odklejającego się lepkiego plastra…), by wziąć głęboki wdech, ale ich czoła wciąż się stykały. Hannibal był cierpliwy jeśli chodzi o to.
O stykające się czoła…?
Albo o cmok z przysysem.

Wiedział, że Will czuje się nieswojo, że wciąż się nie w tym nie odnalazł.
Nie dziwię się, też się nie mogę odnaleźć w tym podwójnym zaprzeczeniu.

Chciał mu dać czas na wprawę i przyzwyczajenie.
Słowem: poczekać, aż nabije trochę expa.

Uśmiechał się tylko wyrozumiale i czule gładził skórę Willa.

Gdy wreszcie ten napchał płuca powietrzem na tyle by być pewnym, że wytrzyma, co nastąpi, zaczął namiętnie całować Hannibala.
On ma zamiar go całować, czy uprawiać nurkowanie bezdechowe? *odgania wizję dopychania płuc powietrzem przy pomocy wyciora*
Niestety, płuca napchane powietrzem pękły z hukiem.
(Czy naprawdę aŁtoreczki wyobrażąją sobie całowanie jako jakieś zasysanie się na partnerze na wzór glonojada…?)
(Albo że czas trwania przysysu bezpośrednio przekłada się na jakość pocałunku i poziom namiętności?)

Ich dłonie wzajemnie przeczesywały włosy drugiego.
Eee…
tumblr_inline_nqwe8bVXL61rw68ip_500.gif

Gdy Hannibal wyczuł, że Will znów traci dech, chwycił go za rękę.
Słusznie, astmatyków należy otaczać troską.

Spojrzał na niego badawczo i zaczął prowadzić w stronę schodów. Jeszcze nigdy nie był na piętrze ani w sypialni Willa.
Mimo to doskonale wiedział, gdzie jej szukać.

Bardzo ekscytowało go odkrycie nowego terytorium. Szedł zaintrygowany z płomieniami w oczach i merdał ogonem.
Z płomieniami w oczach?
nobunagun-05-galileio-angry-fire_in_eyes-comedy-cute.jpg

Gdy doszli na piętro, rozglądał się z fascynacją, ale wciąż trzymając dłoń Willa. Ścisnął ją mocniej gdy zobaczył uchylone drzwi do sypialni. (...) Uśmiech nie schodził z twarzy Hannibala, kiedy puścił dłoń Willa, by chwycić go w talii i popchnąć do pokoju. Stali przy łóżku, a Hannibal przyglądał mu się badawczo, jakby oceniał wszystkie jego parametry.
Znaczy - życiowe…? Ciśnienie krwi i tak dalej, wzrokiem? Szacun!
Jest też możliwość, że oceniał rodzaj wypełnienia materaca, świeżość pościeli i gęstość paprochów pod łóżkiem.

Znów zbliżył się do Willa, którego zażenowanie czuł na kilometr.
Czyli z tą świeżością to nie za bardzo. Choć możliwe, że po prostu całe łóżko zajmowały psy.

Hannibal roześmiał się głośno, a Will spojrzał na niego ze zdziwieniem, nie mogąc pojąć o co mu chodzi.
Bo jemu to się głównie chciało płakać. Mnie też.

Z szerokiego kolorytu emocji pozostało już tylko zaskoczenie, co Hannibal wykorzystał natychmiast, całując Willa.
Co sprawiło, że do kolorytu emocji dołączyło napalenie.
Pamiętajcie, żeby pocałować partnerkę/partnera niezbędny jest element zaskoczenia. Najlepiej w tym celu wyskoczyć z krzaków w kostiumie Optimusa Prime'a.
PS. Nie.

Zaczął rozpinać guziki jego flanelowej (bo tylko takie miał) koszuli.
Trafiłam!

Will chciał się odwzajemnić, ale Hannibal nie miał flanelowej koszuli, co skutecznie zablokowało erotyczne oskryptowanie Willa dał mu się dotknąć. Nie chciał stracić ani jednej części ze swojej garderoby.
Stracić? Will zacząłby ją rozszarpywać zębami, czy jak?
Może miał na sobie tyle psich kłaków, że ciuchy byłyby już nie do odzyskania.

Z Willa natomiast spadła koszula
tumblr_lxgwslpVDR1qd42rao1_500.gif
Mnie zaraz spadną kapcie.

i Hannibal zabrał się za pasek u spodni. Will niechętnie odepchnął Hannibala i klęknął na łóżku tak, by stać twarzą do niego.
Klęknął tak, by stać, nadając jodze zupełnie nowe znaczenie.

Ich spojrzenia iskrzyły, jakby prowadziły kłótnię,
Przy czym spojrzenie Hannibala pełne były ledwie zakamuflowanych kanibalistycznych żartów i przeintelektualizowanych metafor, zaś spojrzenia Willa wyrażały głównie "I'm 1000% done with your shit, Hannibal".

po czym Hannibal rozluźnił nieco swój krawat. Swoją uległością zaskoczył sam siebie.
Prawdziwie wiernopoddańczy gest.

Will ucieszył się i całkiem ograbił Hannibala z jego wzorzystego krawata.
http://showrenity.com/wp-content/uploads/2013/11/tumblr_mo8fv6DvVZ1rwzsbso1_500.gif
To dlatego Hanni bał się rozbierać w jego towarzystwie - Will po prostu kradnie ludziom ciuchy!

Hannibal powoli zdjął też marynarkę i zaczął ją składać w powietrzu, kiedy Will wyrazem swej twarzy powiedział więcej niż słowa potrafią.
Jeszcze nigdy nie widział, żeby ktoś potrafił składać marynarkę w powietrzu!

Chwycił dłoń Hannibala i cały czas patrząc mu głęboko w oczy rzucił marynarkę na podłogę.
Na największą stertę psich kłaków, jaką zdołał wypatrzeć.

Hannibal spojrzał na nią, zamknął oczy, wziął głęboki wdech
bae4341520f76e019b961fae2c03575b.jpg

i uklęknął przy Willu. Szybko i silnie pozbył się paska ze spodni Willa, a zaraz potem opuścił je na tyle, by ujrzeć szare bokserki.
Obowiązkowe bokserki są obowiązkowe. Miejmy tylko nadzieję, że szarość nie jest ich kolorem nabytym.

Położył Willa na łóżku i mocno szarpnął za spodnie, by całkowicie się ich pozbyć.
Przepraszam, ale mam wrażenie, że Will jest tam jak szmaciana lalka.
Czyli Will został w niezwykle romantycznej pozycji, w szarych gaciach i butach.

Oh, i to by było tyle jeśli chodzi o uległość.

Hannibal rozpiął guziki przy mankietach swojej koszuli i podciągnął je na wysokość łokci. Will leżał nieruchomo i czekał co nastąpi.
No nie wiem,  partner zaczynający grę wstępną od podwijania rękawów wydałby mi się jednak nieco niepokojący.

Hannibal pochylił się nad nim i pocałował go w czoło jednocześnie ściągając jego bokserki.
...musi mieć naprawdę długie ręce.

Will czuł się zażenowany i starał się odwracać wzrok, ale Hannibal wcale się tym nie przejmował. Jego dłoń zetknęła się z talią Willa i jak najdelikatniej potrafił dotykał go, przesuwając palcami po nagiej skórze.
Po skórze tego talia. Męskiego talia Willa. *jebs głową o biurko*

W końcu musiało nastąpić nieuniknione.
Rozpad patriarchalnego modelu rodziny?

Hannibal pochylił się nad gotowym przyrodzeniem Willa i
Zabrzmiało to mocno kulinarnie. Co w kontekście tego fandomu raczej nie pomaga.

patrząc mu głęboko w oczy (przyrodzeniu?!), zaczął całować prącie. Will nie potrafił tak dłużej.
Przepraszam, ale też nie potrafię.
http://33.media.tumblr.com/tumblr_m4c1d97HGy1qa6s9eo1_500.gif

Odchylił głowę odrzucając włosy do tyłu i chwytał oddech. Hannibal kończył z subtelnością i coraz namiętniej i z pasją ssał i lizał genitalia Willa.
Czemu nie "drugorzędowe cechy płciowe"? Byłoby jeszcze bardziej nastrojowo.

Wydawał się mieć w tym ogromną wprawę, ale może po prostu Will tak na niego działał.
Albo po prostu był bardzo głodny.
Albo też nie wymagało to znowu takiej filozofii.

Obaj mieli płytki urywany oddech i obaj wiedzieli co zaraz się stanie.
Pomidorowa wykipi na gazie…?

Hannibal przerwał i odsunął się, ale na tyle, by mieć Willa w zasięgu ręki. Po chwili czuł jego nasienie na swojej dłoni
O, byłam blisko.

i patrzył z fascynacją jak Will przeżywa (prawdopodobnie naintensywniejszy w swoim życiu) orgazm.
A tę skalę porównawczą to skąd dokładnie sobie wziął? Zjadł wszystkie jego dotychczasowe partnerki i przejął ich wiedzę?

Rozpiął więc zamek w swoich spodniach i opuścił je na tyle, by odsłonić bieliznę, a następnie niecierpliwe przyrodzenie.
Przytupujące z poirytowaniem i zerkające znacząco na zegarek. Jego kuśka była już poważnie spóźniona.

W tym czasie Will doszedł już do siebie i czekał na rozkazy.
Gdy chwilę później ruszył pod prąd wąwozem w twarz ognistym wiatrom gardła armatnie kolanami dławić, uznał, że to najdziwniejsze BDSM w jego życiu.
“Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę…”

Hannibal pociągnął go za łydki i przysunął bliżej siebie, a następnie obrócił go na brzuch.
Jak na takiego arbitra elegancji i wirtuoza wszystkiego, z kochankiem to on się obchodzi gorzej niż z podrobami.

Chwycił go w talii i przyciągnął ku górze, by wyeksponować jego zgrabne pośladki.
Zapakował je do szklanej gablotki i opatrzył przeintelektualizowanym podpisem.

Hannibal posmarował swoje prącie lubrykantem, który miał wcześniej przygotowany. Wiedział, po co przyjechał. Zanim jeszcze przystąpił do akcji przyłożył lepką od nasienia Willa dłoń do ust profilera.

- Sprawdź jak smakujesz - wyszeptał mu wprost do ucha.

Will niechętnie oblizał dłoń Hannibala bo nie miał za grosz wolnej woli i w tym momencie poczuł ukłucie z tyłu.
Kiedy Hannibal wspominał o zabawie w doktora i dawaniu zastrzyków, naprawdę miał to na myśli.

starał się jak mógł, by ich pierwszy raz był względnie delikatny i jak najmniej bolesny, ale wiadomo było, że pierwsze wbicie nie obędzie się bez paru łez.
Jeżu, Will ma tam błonę dziewiczą?!
Myślałby kto, że to nie kuśka, a korkociąg…

Jednak Will tylko spiął się i zacisnął zęby na dłoni Hannibala.
Przepraszam, ale mam wizję psa u weterynarza...

To go jednocześnie rozjuszyło i podnieciło. Zamaszyście wbił się w Willa po raz kolejny.
Zrobił to z takim zamachem, że przebił się pod żebra.
I to tyle na temat tej możliwej delikatności.

Will chciał krzyczeć i wić się z bólu, ale było to tak przyjemne, że nie chciał kończyć.
...aha.
https://emptystress.files.wordpress.com/2013/12/not-entirely-sure-whats-going-on.gif

Hannibal wchodził w niego raz za razem, aż do upragnionego momentu.
Do końca opka?

Po namyśle stwierdził, że dojdzie na plecach Willa. Ponownie zamoczył palec tym razem w swoim nasieniu i dał Willowi spróbować.
Cóż, kanibalizm może mieć i takie oblicze...

Obaj wycieńczeni padli na twarz (jedną wspólną?) i patrzeli sobie w oczy.
Czujecie ten romantyzm? No ja jakoś też nie za bardzo.

- Powinniśmy wziąć prysznic. Co Ty na to? - spytał wreszcie Hannibal, uśmiechając się i gładząc włosy Willa.

Ten, wyglądając na nieco zmartwionego, bo przypomniało mu się, że wciąż nie zapłacił rachunku za wodę a w łazience panował syf straszliwy kiwnął głową na znak potwierdzenia. Usiadł na brzegu łóżka i podniósł swoją flanelową koszulę. Hannibal widząc to, usiadł za nim, swoje nogi przytwierdzając do jego za pomocą gwoździ. Chwycił go za rękę i rzucił koszulę.
Ja myślę. Zakładanie koszuli na te plecy całe w spermie...

- Nie potrzebujesz jej – wyszeptał, całując kark i plecy Willa.

Will czuł się niesamowicie skonsternowany i bał się swojej nagości.
W każdej chwili mogła go ugryźć!

Ale chciał trafić z Hannibalem pod prysznic, by móc w końcu obnażyć jego niecne machinacje. Wstał i chwytając dłoń Hannibala, zaprowadził ich do łazienki. Hannibal całą drogę nie spuszczał wzroku z pośladków Willa. Kiedy weszli do łazienki, zaczął badawczo się rozglądać.
A co, pośladki mu gdzieś nagle zginęły?
Może szukał lawendy z Prowansji i mleka oślic, czy czego tam używał zwykle do kąpieli.

- Tu masz czysty ręcznik - zaczął rzeczowo Will, po czym podszedł do Hannibala i dotknął kołnierzyka jego koszuli. Hannibal pozwolił mu rozpiąć pierwsze dwa guziki, po czym złapał jego dłonie w swoje.
Nie przesadzajmy z tymi bezeceństwami, mało ci dwóch guzików, zbereźniku?

Will patrzył na niego pytająco a jego spojrzenie ani na chwilę się nie zawahało. I dalej rozpinało guziki…? Hannibal uśmiechnął się.

- To był od początku Twój plan, przyznaj się. Żeby mnie uwieść i zrzucić ze mnie ciuchy. A potem co? Porzucisz mnie czy przygarniesz jak swoje przybłędy?
Powiedział do kogoś, kogo dopiero co rozebrał do naga i wydymał. Ale tak, tak, Hannibalku, to wszystko było efektem przebiegłego spisku Willa, który dybie na twoje koszule.

Po tym ostatnim pytaniu Will poczuł ukłucie w sercu.

- To niesprawiedliwe, że tak mówisz - wyrwał dłonie z rąk Hannibala.
To nie są przybłędy!

- Will... Wiesz, że nie będzie happy endu. Od początku wiedziałeś.
No jak to, przecież obaj doszli.
On chyba mówi o ślubie.

Hannibal szukał wzroku Willa. Dotknął jego policzka, starając się naprawić swój błąd. Will wybuchnął.

- Nie sądzisz, że to Ty mnie wykorzystałeś? I co ma znaczyć to przymilanie się? Bierzesz mnie tu i teraz albo się wynoś!
Yyy… A oni czasem nie mieli brać prysznica…?
Toż to nie wyklucza brania, zwłaszcza tu i teraz.

Hannibal nie wiedział co myśleć. Widział wyraźnie gniew Willa, ale nie był pewien czy to nie tylko droczenie.
Ależ na pewno, a poza tym prawie każde “nie” to “tak”!
(Tyle że za cholerę nie.)

W każdym razie nie miał zamiaru marnować danej szansy
Ponieważ darowanemu chujowi w napletek się nie zagląda.
A dymanie pod prysznicem piechotą nie chodzi.

i natychmiast zaczął rozpinać koszulę. Will zdjął jego spodnie i teraz obaj mieli równe szanse.
W czym, w wyścigu na to, kto pierwszy się namydli?
Może zamierzali uprawiać zapasy w stylu greckim?

Will przestał czuć się tak niezręcznie.
Świadomość, że nie tylko jego członek majta luźno w te i wewte, podnosiła go na duchu.

Weszli pod prysznic i Will odkręcił kurek, uwalniając ciepły, prawie gorący strumień wody. Kabina zaparowała. Z początku zachwycali się w ciszy tym przyjemnym doznaniem, które dla nich obu było nowe.
Jeżu, to jest pierwszy prysznic w ich życiu? Will do tej pory kąpał się z psami, a Hannibal w krwi swoich wrogów?!

Will jednak także pragnął wykorzystać okazję. Zaciągnął Hannibala już tak daleko, obnażył go, czuł, że może wszystko.
Will, spokojnie, to tylko nagi facet. Oni mają naprawdę ograniczoną ilość funkcji.
Will westchnął głęboko i skreślił z listy plan lotu na Marsa.

Stali naprzeciw siebie, a woda spływała po ich spoconych, opalonych ciałach. Will patrzył na tors Hannibala i wydawało mu się, że rozgryzł zagadkę swego terapeuty.
Wielki napis "Jem ludzi" na piersi wydawał się ważną wskazówką.

Pod gęstym owłosieniem kryła się blizna, a pod nią zapewne historia, którą tak usilnie starał się ukryć.
Tak, że zaciął się kiedyś przy goleniu.
No bo kto to widział, żeby nie nosić swoich owłosionych torsów na wierzchu! Na pewno ma coś do ukrycia.

Spojrzenie Willa było wytrwałe i wyrozumiałe. Chciał, by Hannibal mu ufał, by wiedział, że może mu wszystko powiedzieć, ale też że Will będzie zawsze na niego czekał.
Taś taś, mój ty słodki kanibalku.

Przytulił doktora i zaczął całować jego szyję. Hannibal odchylił głowę, a potem mocno wczepił się we włosy Willa jak nietoperz i opuścił głowę, by patrzeć jak ten całuje jego ciało coraz niżej i niżej. Will palcami przebierał włosy na klatce piersiowej Hannibala (on go iska jak szympansa…?) i czule muskał je wargami. Hannibal wyraźnie pragnął oddać się Willowi pod opiekę, choć zwykle to on preferował dominację. Przy nim jednak czuł się bezpiecznie, czuł się rozumiany.
Przepraszam, jest mowa o seksie czy terapii?

Will nie wymagał od niego, by udawał kogoś innego, mógł zwyczajnie być sobą.
I zarzynać ludzi w celach kulinarnych.

Lubił dominować i manipulować, ale z Willem postawił sobie granice. Umiał też rozróżnić łóżko od przyjaźni i od pracy.
http://26.media.tumblr.com/tumblr_llbv8gjmn61qzi80do1_500.gif

Teraz jednak zatracał się w pocałunkach Willa, który zaczął lizać i delikatnie gryźć sutki Hannibala. Will obejmował go w talii, a Hannibal swoje dłonie miał wciąż wczepione w mokre włosy Willa. Hannibal poczuł nagły przepływ krwi w swoim organizmie
O matko, ciekawe czy  proces trawienia pokarmu w żołądku też czuje.
Może to eufemizm na to, że go krew zalała.

i gwałtownie cofnął się, opierając się teraz o zimne płytki w kabinie prysznicowej.
Jakim cudem płytki były zimne, skoro lała się gorąca woda?

Will zbliżył się do niego i zauważył jego nabrzmiałe przyrodzenie.
Spostrzegawczy chłopak! Gratulujemy!
Może wyskoczyło znienacka, no.

Hannibal chwycił dłoń Willa w swoją i położył na prąciu.
Pragnę zauważyć, że skandalicznie w tym opku pomija się gonady.

Zaczął wykonywać ruchy w górę i w dół, wytyczając rytm. Po chwili puścił dłoń Willa, która już sama umiała sobie poradzić, jak dobry uczeń.
Hm, dzięki empatii Will wie, jak i czemu ktoś zabił, ale nie wie, jak strzepać koledze kapucyna?

Trwało to chwilę, aż wreszcie Will uklęknął przed Hannibalem, patrząc mu prosto w oczy. Wypuścił prącie Hannibala z rąk i w zamian włożył je do buzi.
A Hannibal z wdzięczności zaklaskał rączkami i zachichotał, rumieniąc się na liczku.

Wykonywał ruchy podobne do poprzednich ruchów dłoni, ale jego język był dla Hannibala zbawieniem.
...alleluja!
http://38.media.tumblr.com/8b98f29251e8b4b30502afa8c20c1e48/tumblr_inline_nfizzcNcMe1sfthjn.gif

Hannibal rozszerzył nieco rozkrok, w którym stał,
Czyż nie jest to piękne zdanie?

a włosy Willa znalazły się w jego mocnym uścisku. Will natomiast swoje dłonie skierował na pośladki Hannibala, przyklejone mocno do chłodnych płytek na ścianie i także silnie je ściskał.
Te płytki…?
Bo odpadały trochę.

Po chwili twarz Willa oblała się lepkim nasieniem Hannibala.
Znaczy, tak sama z siebie, jak rumieniec, tylko zewnętrzny…? *nasienie ex machina*

Will jeszcze oblizał prącie i wstał, twarzą w twarz z terapeutą. Hannibal szybko się pozbierał i zaczął całować Willa, zlizując z niego własne nasienie.
Bo nic się nie może zmarnować!

Potem chwycili za gąbki i dokładnie, wzajemnie się myli. Kiedy wyszli spod prysznica, czar prysnął – wytarli się ręcznikami i zaczęli ubierać: Hannibal w łazience, gdzie leżały jego spodnie i koszula, a Will udał się do sypialni.
Zauważmy, jak sprytnie narrator pominął kwestię butów i skarpetek.

Zaraz dołączył do niego Hannibal, którego marynarka i krawat wciąż leżały tam wymięte, i jakby opuszczone.
I były metaforą oklapłej, wymęczonej kuśki…?

Gdy obaj doprowadzili się do (względnego) porządku, Will usiadł na łóżku, przecierając dłońmi twarz. Hannibal podszedł do niego i ze smutkiem w oczach, pocałował go w policzek.
- Sam trafię do wyjścia – wyszeptał.
Will czuł, jak do jego oczu napływają łzy, ale nie dał tego po sobie poznać, nie chciał się rozklejać.
Jakie to wzruszające!
http://i636.photobucket.com/albums/uu90/vanessa68_2009/Macros%20and%20gifs/Bowie.gif