niedziela, 24 maja 2015

Latający kartofel między nogami, czyli Dragon Age - Młodsze Pokolenie, cz. 3

Witajcie!

Odrobinę spóźnione, ale przybywamy - z kolejną częścią przygód potomków postaci z Dragon Age. Na pewno wielu z was z radością przyjmie fakt, że opisy postaci dobiegły końca, i tym razem wreszcie przejdziemy do FABUŁY. Nie chwalcie jednak opka przed zachodem końcem rozdziału. Przygotujcie się na konkretny zalew angstu i nastoletniej bucery, zęby na wargach, rozmowy w systemie turowym i szybkostygnące trupy. A im dalej w opko, tym mniej jakiegokolwiek sensu.
Mimo wszystko, jeśli macie odwagę - indżojcie!

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar

AILLA

Siedziałam razem ze wszystkimi w obozowisku koło Lothering przy ognisku. Postanowiłam rozłożyłam mapę, żeby pokazać wszystkim towarzyszom jaki mamy główny cel.
- Dobrze....skoro już wszyscy potomkowie dawnych towarzyszy Szarego Strażnika się do nas przyłączyli musimy obmówić z wami jaki jest plan działania
Czy ci "wszyscy towarzysze" i "wszyscy potomkowie" to ta sama grupa? Trochę się gubię.
A mnie rozprasza brak przecinków. Spróbujcie to przeczytać bez brania wdechu.

- zaczęłam, byłam bardzo zestresowana w końcu mój ukochany braciszek uczynił mi honory i musiałam sama mówić
Musiałaś być wyjątkowo zestresowana: jeśli twój brat chciał czynić honory, to znaczy, że sam chciał powitać gości.

- Jak wiecie rozpoczęła się kolejna plaga,
Jak co roku jesienią; tym razem w pakiecie z grypą i anginą dają stonkę i owsiki.

musimy zgładzić mroczne pomioty i arcydemona.
Zostaliśmy oddelegowani do tego zadania na mocy Imperatywu jRPG, głoszącego, że przeciwko dowolnej katastrofie biblijnych rozmiarów należy wystawić ekipę introwertyczych nastolatków bez przeszkolenia, za to z Problemami i angstem.
Ciągle czekam na opko/film/książkę, w której Ten Zły na widok takiej ekipy po prostu - w sensie dosłownym - umiera ze śmiechu.

Przy okazji udamy się za kilka miesięcy do Denerim.
Na mały shopping w Dzielnicy Handlowej, ofkors. Plaga plagą, ale okazji nie wolno marnować.
Dodatkowe questy się same nie zrobią.

To powiem wam później....Póki co chciałabym,
...wręczyć wam ten honorowy przecinek ku czci wszystkich znaków interpunkcyjnych skrzywdzonych w trakcie tworzenia tego opka...

wraz z bratem was poznać. Ja nazywam się Ailla i wraz z bratem jesteśmy ostatnimi z rodu Cousland.
Gorszej przemowy w życiu nie miałam, lepiej byłoby kłócić się z Desmondem kto ma pierwszy coś powiedzieć. Chociaż i tak byłam w szoku, czyli opowieści które opowiadali nam rodzice były prawdą Szary Strażnik naprawdę istniał oraz jego towarzysze.
Chwilamomentstop.
tumblr_mf4pfzhOwn1qc123zo1_250.gif
Chcesz mi powiedzieć, narratorze, że bohaterka uważała Strażnika i jego ziomków za postacie z bajki? Mimo że ktoś jednak zarąbał tego Arcydemona dwadzieścia lat temu? Mimo że jeden z tych ziomków jest teraz królem? Mimo że -it gets better! - Szary Strażnik - wait for it! - BYŁ JEJ OJCEM?
tumblr_mwvr58dGpQ1r6jnjdo1_400.gif

Trzymajcie mnie bo zaraz zemdleję....

ARSES
A co to mnie obchodzi?
No nie wiem, chłopcze, najwyraźniej jednak trochę, skoro żeś tu przylazł.
Może Arses jest jak ci śmieszni ludzie na fb, którzy przychodzą pisać komcia o tym, że ich to nie odchodzi.

Potarłem lekko dłonie z zimna, po czym uniosłem spojrzenie na tą dziewoję, która przemawiała. Ale ja mam jedno, podstawowe pytanie. Po co ja mam pomagać?
Na pytanie, po co masz ratować świat, udzielono ostatnio jedynej sensownej odpowiedzi.
tumblr_n8dp3740lZ1tec4rjo3_r1_500.gif

Skoro mój głupi ojciec to robił to niech teraz także przylezie, a nie.
A nie że sobie weźmie taki i powstrzyma koniec świata, a potem myśli, że mu się należy jakiś odpoczynek, phi!
Pełne imię tego kolesia brzmi Pain In The Arse(s), prawda?

Westchnąłem cicho powodując, iż moje białe włosy uniosły się delikatnie ku górze.
Mowa oczywiście o bujnych białych wąsach, bo trudno mi sobie wyobrazić, co jeszcze mogłoby się unieść od westchnięcia.
Pewnie mu biała emogrzywka zakrywa pół twarzy. W sumie nie wiem, co gorsze.

A mi się coś zdaje, że nie będzie zbyt ,,zabawnie" na tej wyprawie.
Przedzieranie się przez potworne zastępy zzombiowanych stworzeń, by zabić nieśmiertelnego zmutowanego smoka? Jak to "nie będzie zabawnie"?

Oczywiście nie słuchałem zbyt mocno tego, o czym chrzaniła dziewczyna.
Miałem do dyspozycji tylko jedną synapsę, więc jeśli miałem wybierać między "co tu się dzieje, do cholery" a "mam pretensje do całego świata", sprawa była oczywista.

Jedyne czym byłem zajęty to przyciskanie za talię swojej siostrzyczki do siebie i tulenie się do niej jak małe dziecko.
*przemywa oczy i mózg jodyną*
*obmywa w cyjanku bohatera opka*

Mam nadzieję, że mnie uratuje od tej podróży. Przecież wie jak słabo znoszę te trudne warunki i jak bardzo nie lubię walczyć.
Bo do Lothering to nas  zastęp eunuchów przyniósł na puchowych poduszkach - a skoro tu jesteśmy, to możemy od razu ruszać z powrotem, a nie przypadkiem dowiedzieć się, o co chodzi.

Uniosłem lekko dłoń i powiedziałem głosem pełnym pychy.
-A czy mogę sobie iść do domu klopsie?
Mhm, elf w Thedas obrażający szlachciankę. Prognozowana długość życia: 10 sekund… 9… 8…
Klopsie…?
tumblr_noil3axrUf1qhnszoo1_400.gif

- no co? Miała taką okrąglutką twarz jak klopsik. -Aa... I siostrę bym zabrał jako przytulankę- skończyłem. Moja przemowa na pewno się nikomu nie spodoba, ale tylko ja wiem, że MI się nie podoba pobyt tutaj.
Będę więc sarkał, pluł, obrażał ludzi i czekał, aż ktoś się moim gówniarskim foszkiem przejmie. I czekał… I czekał...

ROZETTA
Grrr...
Mój pusty wzrok omiótł otoczenie, a sama ja zacisnęłam lekko dłonie na łapskach braciszka. Niech. Mnie. Nie. Tyka. Bo. Ja. Tego. Nie. LUBIĘ! Warknęłam cicho słysząc jego słowa, a moje fioletowe tęczówki szybko posłały mu karcące spojrzenie.
Spojrzenie odbiło się od spojówek brata, rykoszetowało na kości jarzmowej i wizgnęło w krzaki.

Co za... Ale może i ma rację?
Znaczy w czym? W obmacywaniu cię?

Zastanowiłam się przez chwilę, po czym powiedziałam niepewnie.
-Z tego co wiem to mój ojciec ,,dołączył" jakby z własnej woli.
W sensie prosił o życie, gdy nie udało mu się zabić waszego ojca, ale nie wdawajmy się w szczegóły.

Dlaczego my mamy być wołami roboczymi pod waszymi rządami?
Żądamy praw pracowniczych! Ośmiogodzinnego dnia pracy! Zmniejszenia VAT-u na mikstury lecznicze!
A ja ją prawie rozumiem. To jest - Tuwim już o tym pisał, tylko mądrzej:
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"
Tylko że tu mamy raczej do czynienia z sytuacją, w której grupka dzieciaków umyśliła sobie, że uratuje świat, nie z jednym państwem wzywającym do wojny z innym państwem.
Dlatego napisałam, że prawie rozumiem.

Naszym przełożonym się to nie spodoba
To to bachorstwo ma jakichś przełożonych?

- teraz zaczynało się robić dość nieprzyjemnie. Zmarszczyłam lekko nosek, aby moja twarz po chwili wróciła do swojego naturalnego wyrazu.
Jej nos najwyraźniej służył za przycisk "reset".
Albo raczej “przywróć ustawienia fabryczne”.

A więc to tak? Ech... Wlepiłam spojrzenie w dziwnych ludzi przede mną, po czym przeciągnęłam się nadal tkwiąc w ramionach brata. Zmiażdży mi kości…


DUNCAN THEIRIN
Dziwił mnie fakt, ze w ogóle ojciec pozwolił wyruszyć mi na wojnę.
To, że posłał mnie na nią zupełnie samego, bez gwardii, giermka, służby, nie wspominając o ARMII, nie zdziwiło mnie wcale. Mój ojciec nie był zbyt bystry.
Albo może chciał się go po prostu pozbyć...

Może to z tego powodu, że ostatnio zdrowie mu nie sprzyja.
I uznał, że skoro i tak ma umrzeć, to przynajmniej zabierze smarkacza ze sobą.

Dziwnie się czułem w tym towarzystwie. Była tu córka Morrigan - moja przyrodnia siostra. Jeśli moi rodzice myśleli, że uda im się to utrzymać to w tajemnicy przede mną to się grubo mylili. Wiem wo wiele więcej niż wiedzą.
Musiałem się przedstawić jak każdy z kompanów. Głupio mi trochę było, bo jestem księciem od siedmiu boleści.
Ale to taka samokrytyka, czy może dosłownie jesteś księciem na siedmiu boleściach?
“Cześć, jestem Wojtek i od siedemnastu lat jestem księciem”.

- Witajcie tu zgromadzeni - zacząłem, poprawiając kij w tyłku. - Nazywam się Duncan Theirin i przybywam tu jako potomek Szarego Strażnika, teraźniejszego króla Fereldenu Alistaira Ostentacyjnie Bez Nazwiska.

KUREHA

- Kureha. Potomkini Leliany - odpowiedziałam.
"Córka" wydało mi się zbyt przyziemne.
Wpasowanie się w konwencję jest trudne, postaraj się ją zrozumieć.

Chcieli mnie poznać - poznali. Tyle im jak na razie wystarczy.
Rozejrzałam się po sali.
Sali tego obozowiska? Ciekawe, czy mieli też kanapy w śpiworach.
Ba, jestem pewna, że powiesili żyrandole na gałęziach.

Byli tu wszyscy potomkowie dawnych towarzyszy Szarego Strażnika...
Poza Oghrenem i Shale, których trudno przerobić na biszów, więc fandom zwykł ich starannie nie pamiętać.

Nieźle to zorganizowali. Nowa plaga - nowe wyzwanie.
Propsy dla Arcydemona za organizację tej imprezy, jesteś najlepszy! ;*
Stannis wdraża trening zginania kolan, a tu - Demony dbają o rozrywki w sezonie. I jak tu nie lubić fantastyki!

Nie będzie łatwo, ale damy radę!
Ailla ma brata... Ciekawe. Teraz najważniejsza jest misja i tego będę się trzymać. Trzeba pokonać tę plagę.

VOID
Patrzyłam się na wszystkich ze znudzeniem.
done-that-fucked-it-up-quote-text-typography-favim-com-235228_large.gif

Po co oni się w ogóle przedstawiają.
Byłam ponad takimi rzeczami! Zazwyczaj zwracałam się do ludzi wskazując na nich palcem i spluwając z głębi trzewi.
Kiedy była w szczególnie sprzyjającym nastroju, pochrząkiwała znacząco.

Patrzyłam się na Po, co ten duszek wyprawia. Biegał pomiędzy nogami zgromadzonych tu oto ludzi.
Nie wiem, czy bardziej rozwala mnie ten latający kartofel, czy to "oto" z dupy.
Duszek biegający między nogami skojarzył mi się z TYM komiksem Oglafa. No cóż.

Prychnęłam lekko pod nosem. Jak wrócę to chyba zamknę babcię w jakimś ciasnym pomieszczeniu na tydzień bez jedzenia.
Ciiicho… czekam na chwilę, w której ten żart zacznie być śmieszny. Będzie tu lada moment… lada moment, mówię Wam.

"Idź na zebranie, poznasz wielu ciekawych ludzi", przypomniałam sobie o ostatnich słowach staruszki. Po tym wypchnęła mnie z domu.
I pozwolono jej, magiczce, tak po prostu włóczyć się po świecie?
Mówię całkiem serio: ktoś po prostu miał nadzieję, że coś ich po drodze zeżre.

Zacisnęłam ręce w pieści, zobaczysz starucho tylko wrócę do domu.
Dobra, to jest creepy.

Po chwili rozmowa pomiędzy nimi się trochę rozkręciła. Po krótkiej chwili wstałam i się przedstawiłam.
-Jestem Void, a to Po.- powiedziałam wskazując na przyjaciela.
Obecność biegającego w samopas ducha na pewno nastawi ich przychylnie!
Może lubią samobieżne ziemniaki. BTW zjadłabym. Takiego pieczonego, z ogniska.

ARCANGELLA
Patrzyłam na wszystkich ze standardowym uśmieszkiem. Nie byłam ani osobą dobrą oni też złą…
Cokolwiek to miało znaczyć.

Raczej wolałam pozostawać neutralna. Mruknęłam cicho zakładając nogę na nogę. Niestety muszę przyznać, ze tutaj nie ma za bardzo po co pomagać! Zebrali nas tylu, że nie jednego potężnego osobnika powaliła by jedna trzecia grupy!
Ach, w sensie że jesteście tacy przekokszeni, że byle Plaga to dla was zbyt małe wyzwanie, tak? Kurcze, wcześnie teraz dzieci zaczynają expić.

Nie miałam ochoty się przedstawiać.
Wolałam czekać, aż się domyślą, jak mam na imię. Niech rozpoczną się Igrzyska Pasywno-Agresywnej Olimpiady!
Mam wizję mruków siedzących w kółeczku; i każde zerka tylko kątem oka, czy reszta widzi ogrom jego/jej focha.

Z resztą pewnie część z tych tu wiedziała kim jestem. Podparłam teraz głowę czekając na rozwój wydarzeń.
Czekając tylko, kiedy będę mogła zrzędzić, gdy te przybiorą niekorzystny dla mnie obrót.

Właściwie to po co mam zdradzać komuś imię?
"Ej, ty tam" wyjątkowo dobrze do mnie pasowało.
Ja rozumiem, że można się wstydzić/nie lubić swojego imienia, ale to nie mogła jakimś swoim przezwiskiem rzucić?

A z resztą...Zobaczy się potem...Ja mam ochotę iść! Nie lubię takich spotkań grupowych…
Nie możemy zorganizować dla każdego po jednym Arcydemonie i rozejść się w pokoju?

AILLA
Spojrzałam w stronę Duncana, a więc on jest potomkiem Alistair'a? Nie miałam pojęcia.
Co prawda był synem przyjaciela mojego ojca i moim krewnym, ale to jeszcze nie powód, żeby się znać. Bo wiecie, ostatnie kilkanaście lat spędziłam w buszu.

Do dziś pamiętam największy błąd w moim życiu, rozdzielenie się od brata i szukanie po całym Fereldenie potomków byłych towarzyszy Szarego Strażnika. Widocznie Duncana z rekrutował Desmond. Ja sama zaś odnalazłam córkę Morrigan. Nagle wstał jakiś chłopak i nazwał mnie....o nie przegiął....
- Jesteście tu po to by pomóc zabić arcydemona i stawić czoło hordzie mrocznych pomiotów, nawet z własnej woli.
Nawet z własnej woli… choć przymus pozostaje bardziej pożądaną opcją.
Właściwie to bez odrobiny przemocy w ogóle nie będzie funu. Możecie choć udawać, że się wam nie podoba?

Pomożecie nie tyle co całemu krajowi jak również waszym domom
Nie wiem, czy wiecie, ale po pokonaniu Plagi sufity same się malują, okna uszczelniają, a zlewów nie trzeba przetykać przez dobre trzy lata!
Nieee, tu chodzi o wyższość jednostek nad masą. Chyba. W sumie to nie wiem.

- powiedziałam po czym skierowałam się do brata- Desmond, proszę pomóż ja nie daję sobie rady
Muahaha, cudowne! "Och nie, jak ty mnie nazwałeś?!… Bracie, weź mu coś powiedz!"

Nigdy nie byłam dobra w przemawianiu....

ARSES
Słysząc jej durne tłumaczenie tylko i wyłącznie prychnąłem.
Wizja zostania zarąbanym przez hurloki była bardziej pociągająca niż ruszenie rzyci i zrobienia czegoś konstruktywnego.
Może to masochista-samobójca?

Zamachnąłem się rzucając sztyletem tak, że wbił się na dwa milimetry od jej twarzy.
Bo nic tak dobrze nie pokazuje światu, że jesteś nieodpowiedzialnym gnojkiem, jak akt bezsensownej agresji. Zabić, zaorać, posypać solą.

Ona naprawdę sądzi, że zatrzyma członków Antiviańskich Kruków przy sobie na dłużej?
O, więc niby oni należą do Kruków? Jeśli tak, to znaczy, że ktoś ich tu przysłał, ergo, te foszki mogą sobie wetknąć i popchnąć nieco głębiej, bo wykonują po prostu swoją pracę.

Uśmiechnąłem się podle, po czym wstałem podchodząc do niej i przykładając jej palec do czoła.
Na co ona nie odpowiedziała złamaniem tego palca w trzech miejscach tylko dlatego, że, dosłownie, rozmawiają w systemie turowym.
Może ją zatchnęło z szoku. Albo zamieniła się w bardzo wściekły słup soli.

Przekręciłem głowę w bok, po czym powiedziałem z przekąsem.
-A cio? Mała dziewcynka nie potrafi sobie poradzić? Nie umiesz nawet mówić i braciszka prosisz o pomoc? I ty masz nam przewodzić?
A kto mówił, że ma? Ona tylko zaczęła rozmowę.
Kto ma pilota mowę otwierającą, ten ma władzę…?

Chyba ktoś cię upuścił jak byłaś mała i zaryłaś głową w ziemię - powiedziałem, nabijając potrójne combo gimnazjalnych wrzut i zdobywając + 50 do Smarkaterii;  moje oczy błysnęły wrednie, a ja popchnąłem dziewczę jednym palcem do tyłu tak, że potknęła się o jakiś korzeń u upadła z hukiem na ziemię.
Tak, oczywiście. Widzę, że doskonale idzie ci rozmowa z ludźmi, którzy nie mogą odpowiedzieć. Zapewne jesteś też mistrzem w biciu chochoła?
Ciekawe z czym ma problem w życiu, że musi to tak sobie rekompensować.

Wykrzywiłem usta w uśmiechu, po czym stwierdziłem ziewając ze znudzenia.
-A więc to my sobie pójdziemy, a jak będą mówić, że pokonaliście arcusia to stwierdzę, że mogłem pomóc, ale mi się nie chciało i mnie wyklaszczą w Antivie. Chodź siostra...- powiedziałem zawracając na pięcie i łapiąc dziewczynę za dłoń.
-Nie będę się słuchać takiego chucherka... Ani księciunia... I innych, dziwnych ludzi. Pff...- odgarnąłem włosy z oczu, po czym począłem bawić się kolejnym sztyletem.
A był to sztylet dość lichy i niesprawny, co bezpośrednio przekładało się na stopień mojej bucery.

Mam ochotę go wbić w serce tej dziewczynie, a ja zawsze dostaję to, czego chcę…
Tak, ten sztylet zdecydowanie nie działa. To jedyne wytłumaczenie.

ROZETTA
Gdy poczułam, że ciepło wydobywające się od ciała mego brata znika zamrugałam kilak razy zaskoczona.
Trupy nie stygną tak szybko!
Może brat zmiennocieplny? (Reptilianin?)

Po chwili poleciał sztylet, a ja uniosłam lekko jedną brew. Jednak widząc jak chłopak powala łowczynię jednym palcem nie mogłam powstrzymać cichego śmiechu. A może on ma rację? Może naprawdę nie potrzebujemy pełnić roli nianiek dla tych ludzi? Tiak... Bo do czego innego niż do obrony ,,zaprosili" elfy?
Nie no, wiadomo, że elfy doskonale nadają się do tego, by kryć się za ich plecami.
Jedno jest pewno, nie będą pełnić roli nauczycieli gramatyki.

Chwyciłam zaraz dłoń braciszka i wstałam posyłając dziewczynie przepraszające, ale także rozbawione spojrzenie. To by się może ulotnimy? Pokiwałam lekko głową na kolejne słowa brata i ruszyłam z nim powoli w oddalając się od zgromadzenia. No cóż...
-Wisisz mi parę butów... Daleko się tu szło, wiesz?- powiedziałam z przekąsem do dziewczyny jeszcze na odchodne. No cóż... To teraz na statek i do domku?
¾ Fereldenu usłużnie pozakrzywiało się tu i ówdzie, żeby  gówniarze mieli bliżej do domu.
E tam, specjalnie dla niej ukradli buty siedmiomilowe.

DESMOND COUSLAND
Stałem obok siostry. Pozwoliłem jej przemówić ... bo nigdy tego nie robiła więc niech w końcu spróbuje! Jak się okazało moje przypuszczenia okazały się prawdziwe. Nie dość że się dziewczyna stara to ci ludzie wypowiadają się w ten sposób!
No właśnie nawet nie ludzie. Kanon kazał przekazać, że macie się nie zbliżać.

Jeśli macie jakieś wątpliwości to proszę iść! Śmiało! Nikt was tu nie trzyma. Byłem pewien że jesteście tak wspaniałymi ludźmi jak wasi rodzice ... po tych waszych wypowiedziach nie wiem co mam myśleć. Miałem nadzieje że po pierwszych minutach rozmowy zobaczę waszą siłę i odwagę. A dostrzegam tu tylko zniewagę i niechęć ... Jeśli tak bardzo wam się nie chcę to proszę bardzo! Droga wolna! Za kogo ty się uważasz?! Lepiej uważaj na słowa! Jeszcze raz ją tak nazwiesz a tego pożałujesz... Nie mam zamiaru wysłuchiwać waszych skarg i jakiegoś marudzenia. Jak chcesz to idź!  Krzyknąłem stając na przeciwko nich. Naprawdę myślałem że pokażą honor i odwagę
Może lepiej niech tego honoru nie pokazują...

a widzę tu tylko brak kultury i zniechęcenie. Ja chcę pomóc. Chcę walczyć! Żeby nasz ród znów okrył honor i chwała. Nie masz prawa jej dotykać! (tej chwały…?)  Zaraz pożegnasz się z tymi zabawkami.  TO FAKTYCZNIE BARDZO ZABAWNE!

ARSES
Słysząc kolejne słowa zaśmiałem się cicho i zanim się wszyscy obejrzeli chwyciłem chłopaka za policzki mówiąc przy tym ,,puci, puci" zacząłem go szarpać za skórę na twarzy.
Na co on, znów, bardzo starannie nie zareagował.
Może ten koleś ma jakiś paralizator w palcach…?

Na koniec poklepałem go jeszcze po zaczerwienionym policzku i uniosłem jedną brew omijając go i idąc przed siebie.
-To sobie pogroziłeś chłotpasiu. A teraz jeśli pozwolisz to statek nam odpływa...- mruknąłem z wielkim uśmiechem na twarzy. Jednak gdy się obejrzałem spostrzegłem, że Rozett się nad czymś zastanawia. No nie... Przewróciłem teatralnie oczyma, po czym powiedziałem z przekąsem opierając dłoń o biodro i stając jak modelka.
3c5.gif
Swoją drogą, ciekawe, czy ta postać celowo jest tak absurdalnie zmanierowana, czy dla aŁtora/ki jest to jedyne słuszne sportretowanie Innego, w tym wypadku - biseksualnego elfa.

-Nie mów, że chcesz im pomóc. Siostra... Się popsułaś przez tą wędrówkę i ranne wstawanie, czy jak?!- mój bulwers było wręcz czuć.
JA NIE CHCĘ TUTAJ ZOSTAĆ!

ROZETTA
Szłam spokojnie za bratem nadal rozmyślając nad słowami chłopaka. A jeśli on ma rację? A jeśli lepiej będzie pomóc? Zaraz jednak stało się coś dziwnego, a ja parsknęłam głośnym śmiechem. Pokręciłam głową widząc jak Arses się wydurnia i powiedziałam niepewnie odsuwając się od człowieka na pewną odległość.
-Przepraszam za niego...- od zawsze czułam obawę przed ludźmi. A jeszcze przed takimi w zbrojach... Uch! Na słowa mojego brata jednak zamarłam w bezruchu wpatrując się w niego niepewnie. Ale czy... To znaczy... Może faktycznie jestem nie wyspana? A może jednak powinniśmy pomóc? Spuściłam fioletowy wzrok na ziemię, a moja warga prawie została przegryziona przez własne zęby.To znak, że się zastanawiam.
Gdy myślisz, twoja warga wyhodowuje własne zęby?! Nic dziwnego, że nie robisz tego zbyt często.

-A kto by cię chciał w drużynie?!- po chwili wybuchłam mierząc brata pogardliwym wzrokiem.
...dzięki czemu zapanowała atmosfera jak na wfie w podstawówce.

VOID

Patrzyłam się na wszystkich z lekkim rozbawieniem. Wydają się dość ciekawymi osobami, ale nie na tyle żeby mnie zatrzymać.
Bo ja się, panie tego, spodziewałam przynajmniej kobiety z brodą i linoskoczków!
Albo przynajmniej Benedicta Cumberbatcha.

-Mogę się w trącić. Ja nie znam rodziców ale to tak na marginesie.- podniosłam rękę i powiedziałam.
A miało to taki związek z resztą dyskusji, że ojaciępierdolę.
Cicho, ta przynajmniej JESZCZE nikogo nie obraziła.

-Chodź Po idziemy zrobić krzywdę tej staruszce.- dodałam po chwili ale mój duch stał i patrzył się na mnie tymi swoimi malutkimi słodkimi oczkami. Co jest, czemu nie idzie?
-Po kochaniutki chodź.- powiedziałam cicho do ducha kucając przy nim. Zmrużyłam oczy wpatrując się w mężczyznę, który powiedział niezbyt miłe rzeczy.
W sensie do kogo?
Do drużyny Wędrownych Czcicieli Selera, którzy akurat przechodzili obok.

-Coś ty zrobił Po!- krzyknęłam na niego, tak to często mi się zdarza. On zahipnotyzował mojego ducha. Co ja mam teraz zrobić, jak się Po uprze to do niczego nie można go zmusić. Usiadłam przed nimi i zaczęłam się na nich patrzeć.
-Chyba nie mam wyboru... Muszę zostać...- jęknęłam z naburmuszoną miną.
Żeby cały świat widział, jak wielki mam problem. Plaga w porównaniu z tym to pikuś.

DESMOND COUSLAND
Gdy ten elf do mnie podszedł i dotknął moich policzków myślałem że odetnę mu ręce... Kurde no! Złapałem go za nadgarstek i odpychając. Co za .... Ech nie będę się wypowiadał boże boże bozeeee!
Szybka konwersja na chrześcijaństwo nie pomogła; wciąż pieprzyłem bez sensu.
A nie chwycił za miecz, bo…?

Czemu ja?
Serio? To przychodzi ci do głowy w chwili, gdy jakiś obcy koleś obraża i atakuje twoją siostrę, a z ciebie jawnie sobie kpi? "Czemu ja?"
Ekhm.

Gdy usłyszałem jego siostrę uśmiechnąłem się lekko. Przynajmniej ta ma trochę oleju w głowie.
-Spokojnie nic się nie stało -Powiedziałem do niej spokojnym opanowanym tonem powstrzymując wybuch złości . Hmm no właśnie! KTO?! Ona może zostać a on...ech.
-Lepiej się pospiesz bo opłynie bez ciebie ... a w tedy będziemy oboje cierpieć . Ja nie grożę ja ostrzegam. - Powiedziałem patrząc na niego z nutą irytacji . Jak to ojciec mówił trzeba być opanowanym żeby się nie ośmieszyć. Niech tylko tknie Aille...to gorzko tego pożałuje. Nie będę mu groził . Bo po co ? I tak nie zrozumie przekazu...Spojrzałem na dziewczynę z irytacją.
- Ja? Co ja zrobiłem? Uświadamiam was. Nie. Ależ skąd możesz iść. Nalegam naprawdę! - Powiedziałem sarkastycznie 2 ostatnie zdania...To się grubo do nich wszystkich pomyliłem...Ale ta co mnie przeprosiła? Dość miło
*czeka cierpliwie, aż ktoś przetłumaczy, co to, u licha, miało znaczyć*

ARCANGELLA

-Śnieżynko! Posłuchaj siostry i się opanuj na prawdę nie potrzebujemy tutaj kłótni jak sądzę...A nie wszyscy lubią być obmacywani przez albinosów- mruknęłam niezadowolona.
Zdecydowanie nie wszyscy.
http://i.kinja-img.com/gawker-media/image/upload/iv7vltecv3mymby8tpl3.png

Gorzej jak z dziećmi! Podniosłam się z cichym westchnieniem. Podeszłam do jakiegoś drzewa siadając pod jego koroną...A raczej gałęziami…
Albo pod korzeniami, trudno powiedzieć. To było dziwne drzewo.

No, nie ważne. Spuściłam głowę zastanawiając się nad tym czy na prawdę potrzebują mnie do tej akcji. Najchętniej zaszyłabym się gdzieś w lesie. Najlepiej sama... Chyba jako jedyna się nie przedstawiłam...A nie, jest jeszcze jeden chłopak…
Klub Anonimowych Protagonistów.

ARSES
Zastanowiłem się przez chwilę, ale następnie uśmiechnąłem od ucha do ucha. Ale to zaczyna mi się podobać! A ta przeprasza... Za mnie? Za te styl, szarm, szyk... Uuu... Jak w piosence... Sex appeal! Sex appeal, to nasza broń kobieca,
Sex appeal, to coś co was podnieca, Ouu…
Gdy elfi asasyn cytuje Eugeniusza Bodo...
b1ed23d3-770b-4d76-8c3d-0e3a5f356d7d.gif

Zamyśliłem się czyżby? Zamrugałem ślepiami parokrotnie i oblizałem sobie powiekę ,,zszedłem na ziemię". Co oni się na mnie tak...? No nic... usłyszałem jedynie słowa jakiejś dziewczyny i zachichotałem radośnie. Cóż to za dziewka? Jakaś taka dziwna?
Ja już nie wiem, czy to mój mózg ulega przyspieszonej degradacji w skutek kontaktu z tym opkiem, czy narrator wciągnął przed chwilą całą cysternę koki, ale efekt zostaje ten sam - przestaję rozumieć, co tu się odpierdala. Like, zupełnie. Nawet nie próbuję zgadywać, co oni mają na myśli.
20140224041330uid2518_85096.gif

I ja albinosem? Białe kudły są seksi! Pokręciłem lekko głową mówiąc z wielkim uśmiechem i łapiąc wojownika za tyłek.
Przez zbroję?
Bohater najwyraźniej lubi wyzwania.

-Zostanę na życzenie siostrzyczki, bo nie mogę jej zostawić, ponieważ kruki się wściekną, ale cię kiedyś zgwałcę, dobrze?
/Kalevatar_out
tumblr_inline_n41v5iK8Sk1qi6ocw.gif

Pigmejka - I’m done.
im-done-fot-the-time-gif.gif