wtorek, 15 marca 2016

Harry (Do Czasu) Potter, czyli kocioł pełen złej interpunkcji



Witajcie!

W tym tygodniu powracamy (chwilowo w okrojonym składzie) z klasycznym do bólu Potterowym opkiem. Mamy tutaj Huncwotów (raz z Peterem Do Czasu, a raz bez Remusa), przesiadywanie na parapecie, budzące grozę spacery po podmiejskim zagajniku, schodzenie bohaterek, nastoletnie romanse oraz mnóstwo szalonych przecinków i apostrofów, które wyczyniają naprawdę dziwne rzeczy. Syriusz zostanie oskarżony o posiadanie, Lily straci głowę, Lupin wplącze się w trójkąt miłosny z Hogwartem i makaronem, a my dowiemy się, że dziewczyna jest typem kobiety. A wszystko to zanim tak naprawdę cokolwiek się wydarzy.

Zanalizowały: Kalevatar i Vatelema.

http://kociol-pelen-amortencji.blogspot.com

Bohaterowie

James Potter- ur. 27 marca 1960r. Wysoki i szczupły brunet z wiecznie rozczochranymi włosami. Posiadacz orzechowych oczu i wielkiego talentu w grze Quidditch.
Obie rzeczy trzyma w kuferku.

Od roku 1971 uczeń szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Gra w Quidditcha, w drużycie Gryffindoru na pozycji szukającego.
Drużyta - czyżby chodziło o żyto siane przez druidów?

W przyszłości chciałby grać w ukochaną grę, bądź być aurorem.
Ale jeśli mu się nie uda, zajmie się sadzeniem przecinków w złych miejscach.

Zakochany w Lily Evans, która z czasem też będzie w nim zakochana, powiedział Narrator Niepozostawiający Wątpliwości.
W końcu tytuł bloga mówi sam za siebie.

Syn Dorei Parkes i Charlusa Pottera. Mieszka w Dolinie Siedmiu Wiedźm (Irlandia). Uczy się w Hogwarcie. Uwielbia lekcje z profesor McGonagall (transmutację). Jest najlepszy z Obrony Przed Czarną Magią, ale szczerze nienawidzi tego przedmiotu.
Wszystkie "W" zbiera z prawdziwą odrazą.

Huncwot, toteż  jest zabawny, śmieszny, pocieszny, przystojny i przyjaźni się z Syriuszem, Remusem i Peterem (do czasu), oraz z Dorcas, Katheriną, Jane, Jack'iem, apostrofem i Williamem. Animag. Zamienia się w jelenia.

Lily Evans- ur. 30 stycznia 1960r. Obecnie już średniego wzrostu, szczupła dziewczyna o rudych włosach i zielonych oczach.  Od 1971 uczennica Hogwartu. W przyszłości chciałaby pracować w Ministerstwie Magii, bądź szpitalu magicznym, gdzie ważyłaby skomplikowane eliksiry.
Nie wiem, może operatorka magicznej wagi aptekarskiej to faktycznie jest taka fucha marzeń…?
No co ty, wyobraź sobie ważenie tych wszystkich oczu żuków, żabich żołądków i szczurzych mózgów. Ja już biegnę składać CV.

Zakochana w Jamesie Potterze. Córka Marii i Marka Evansa
W sensie że rodzeństwa? Skoro matka Jamesa została wymieniona z panieńskiego nazwiska...

(biologiczny ojciec- Thomas Black). Ma starszą siostrę Petunię Dursley i szwagra Vernona Dursley.
Ja już nie wiem, co tu się wyprawia z tymi nazwiskami.

Od kilku miesięcy mieszkanka Doliny Siedmiu Wiedźm (Irlandia). Uwielbia Eliksiry prowadzone przez profesora Slughorna. Jest z nich najlepsza. Lubi też Zaklęcia i Zielarstwo.
Nie wiem jak wy, ale ja mam wrażenie, że duże litery przeprowadzają właśnie podstępny zamach na zasady polskiej ortografii.

Dziewczyna jest zdolna. Dobrze się uczy, chociaż nie poświęca każdej wolnej chwili na naukę.
Noo, nie chciałybyśmy przecież pomyśleć, że jest - zgrozo! - kujonką.
Główna bohaterka, która zakuwa po nocach, żeby mieć dobre stopnie? Toż to cecha skończonych frajerów!

Lubi czytać kryminały i niektóre romansidła należące do Jane Elliot.
Sama oczywiście nie kupuje romansideł, w końcu jest Lepsza.

Przyjaźni się z Huncwotami, Dorcas, Katheriną i Jane, oraz Doreą Parkes.

Syriusz Black- ur. 16 maja 1960r. Wysoki, szczupły brunet z przydługimi włosami, które zawsze ułożone ma perfekcyjnie. Posiadacz czarnych oczu, kolekcji Playboy'ów i magazynów o motocyklach pod łóżkiem, oraz atrakcyjnej dziewczyny, która ma na imię Dorcas.
Ze wszystkich błędnych konstrukcji ze słowem "posiadać", "posiadanie dziewczyny" jednak wybija się na pozycję lidera i zrzuca napalm na resztę peletonu.
Magazyn o motocyklach pod łóżkiem? To albo muszą być bardzo małe motocykle, albo łóżka na niezwykle wysokich nóżkach.
To jest przede wszystkim bardzo dziwny fetysz, mam wrażenie, taki motocykl pod łóżkiem.

Uczeń Hogwartu od 1971 roku. Gra na pozycji ścigającego. W przyszłości chciałby ścigać się na wyścigach mioteł,
Czyli że chce zostać miotłą, dobrze rozumiem?

bądź być aurorem. Zakochany w Dorcas Meadows. Nienawidzi swojej rodziny, tak jak jego rodzina nienawidzi jego, a nawet bardziej.
W końcu jedną z najdawniejszych tradycji w rodzinie Black jest licytowanie się na nienawiść. Koło gobelinu z drzewem genealogicznym powiesili nawet tabelkę z obecną statystyką.

Od 15 roku życia mieszka u Jamesa w Dolinie Siedmiu Wiedźm. Od wakacji 1977 u Dorcas niedaleko Highley. Kocha transmutację i zaklęcia. Przez większą, żeńską część Hogwartu uważany za cynicznego, pozbawionego uczuć drania.
Chłopcy za to jak jeden rozmaślali się na jego widok i uznawali za wzór cnót.

Będąc w związku z Dorcas Meadows udowadnia, że tak nie jest.
Czyli jest w związku, ale jednocześnie nie? Związek Schrödingera?

Chłopak również dobrze się uczy, chociaż do 'lektur' zagląda rzadko.
W ramach akcji oszczędzania przestrzeni dyskowej cudzysłowy zostały odchudzone do postaci apostrofów.

Huncwot. Przyjaźni się z Jamesem, Remusem, Peterem (do czasu), Lily, Dorcas, Katheriną, Jane. Animag. Zmienia się w psa.

Dorcas Meadows (Elizabeth Pronton)- ur. 4 maja 1960r. Średniego wzrostu brunetka z długimi, prostymi włosami i niebieskimi oczyma. Obecnie w związku z niejakim Syriuszem Be.
Nazwisko znane redakcji. I wszystkim innym, bo come on, narratorze, opisałeś go w poprzednim akapicie.
Nazwisko zostało utajnione, bo w międzyczasie Syriusz został oskarżony o posiadanie. Dziewczyny.

Uczennica Hogwartu od 1971. Córka Elizabeth i Edwarda Meadowsów. Od około 5 roku życia wychowywała ją Julie Pronton, która w lutym 1977 umarła. Nie lubi swojej babci, facetów z Francji i żab.
comment_uil3ogq05bwLwnS5ZokkhfBaDIcTZCJ9.jpg

Mieszka niedaleko Highley w domu, który jest położony z dala od miasteczka- za większym lasem.
I siedmioma górami, ale takimi malutkimi.

Uwielbia zaklęcia. W przyszłości będzie pracowała w MM.
Google pokazały tyle sklepów o tej nazwie, że aż nie wiem, który zalinkować. Podoba mi się ten z motocyklami w Nowym Sączu.

Dziewczyna jest typem kobiety, która potrafi sama sobie radzić w życiu.
W sumie dziewczyna jest w pewnym sensie typem kobiety. Takim niedokonanym.

Przez kilka lat musiała być ze swoimi problemami sama. W okresie IV i V roku nauki w Hogwarcie buntuje się wszystkiemu i wszystkim.
Nie czyni wyjątków dla zasad gramatyki.

Okres ten mija i od VI roku jest już spokojna. Przyjaźni się z Huncwotami, Jane, Lily i Katheriną.

Remus Lupin-ur. 1 grudnia 1960. Wysoki blondyn z miodowymi oczach i kolekcją blizn na deklinacji ciele. Wilkołak. Obecnie w związku z książką od transmutacji.
To się nazywa “facebook”.
Jak się zawiera związek z książką? Wymienia się z nią zakładki czy jak?

Syn nieznanych nikomu z imienia państwa Lupin,
W sensie że sami też nie wiedzieli, jakie mają imiona?

którzy mieszkają w Kamiennej Równinie niedaleko Liverpool'u. Lubi szkołę, a szkoła lubi jego. I makaron.
Na szczęście Hogwart makaron lubi bardziej, więc złożenie Lupina w ofierze duchom szkoły zostało póki co odroczone.
Prawdziwy trójkąt miłosny. Niestety, nikt nie zapytał makaronu, kogo on bardziej lubi.

W przyszłości będzie pracował, ale nie wiadomo gdzie.
Może zostanie freelancerem. Albo będzie pracował na kasie w Tesco. Albo zostanie premierem! Tyle możliwości.

Różni się od swoich najlepszych przyjaciół bardzo.
Oni są bardziej wzdłuż, a on w czwartki.

Nie podejmuje ryzyka pochopnie. Woli wszystko zaplanować, przemyśleć. Jest 'mózgiem bezpieczeństwa' każdego zaplanowanego kawału.
Jego rodzice byli podstawieni; tak naprawdę Lupin powstał wskutek fuzji "mózgu operacji" i "wentylu bezpieczeństwa".

Przyjaźni się z Jamesem, Syriuszem, Peterem do czasu, Dorcas, Katheriną, Lily, Jane, Janet i Williamem.
Mam wrażenie, że powinnyśmy to sobie rozrysować w jakiejś tabelce.
Mnie najbardziej rozczula ten Peter Do Czasu. To brzmi trochę, jakby później zmienił płeć.

Katherina Parkes- ur. 28 października 1960r. Średniego wzrostu dziewczyna o brązowych oczach i jasnobrązowych (wpadających w blond) włosach, które na VII roku staną się kręcone.
Szlag by to, tyle szkół skończyłam, a moje włosy nadal nie chcą się ogarnąć!
Za to moje wyprzedziły mnie na ścieżce kariery i właśnie się habilitują.

Obecnie pracuje na rzecz grupy Fatalne Jędze. Uczennica Hogwartu od '71 roku. Córka Karoline i Roberta Parkes'ów zamieszkałych w Garbatym Wzgórzu (wieś niedaleko Manchesteru).
Wzgórze zgarbiło się pod ciężarem niepotrzebnych apostrofów.

Lubi Zielarstwo. W przyszłości będzie badała właściwości różnych roślin. Jej pasją jest również fotografia. Jedynaczka. Od kilku lat na trzecim miejscu osób ważnych w sercu jej matki- jak sama uważa.
Pogubiłam się. Może opracujcie jakiś graf?

Na pierwszym jest oczywiście mąż Karoline, a na drugim przygarnięta 'sierota', czyli przystojny William- rówieśnik Katy- który przewrócił jej relacje z rodzicami na boczek o 180 stopni. Od sierpnia 1977r buntuje się.
Ale równo od pierwszego? Dostała sygnał ze statku matki?

Zaczyna imprezować, pić, ćpać, palić etc.
Narratorze, rozwiń to etc., bo jestem ciekawa, co jeszcze robi Katherina, żeby zamanifestować swój bunt.

Przyjaźni się z Huncwotami, Jane, Dorcas i Lily, oraz z Samem.

Peter Do Czasu Pettegrew - ur. 11 sierpnia 1960r. Niższy od reszty Huncwotów o parę cm. Blondynek o kocich oczach. Obecnie w związku ze słodyczami i alkoholem.
O, to tak jak ja! Chociaż ja bardziej ze słodyczami i grami wideo.

Od 6 roku w Hogwarcie (uczeń od '71r.) z powodu odrzucenia ze strony Jane Elliot (nieświadomie), znajduje pocieszenie w słodyczach i Kremowym Piwie.
Nie mam pojęcia, co tu się odpierdziela i kto kogo nieświadomie w Hogwarcie, ale tylko wtrącę, że kremowe jest bezalkoholowe.

Syn nieznanych z imienia państwa Pettegrew'ów.
Są agentami tak zakonspirowanymi, że mówią do siebie "Eagle One" i "Eagle Two".
Razem z Lupinami założyli Tajne Stowarzyszenie Bezimiennych.

Mieszka w Liverpoolu. Nie lubi szkoły z wzajemnością.
A nie może się przenieść do jakiejś innej szkoły, takiej bez wzajemności?

Nie wiadomo kim będzie w przyszłości (oprócz tego, że będzie dawcą nasienia dla Ann Winsborn).
Nie mam pojęcia, jak to skomentować.
tumblr_npqx183rom1qj1tqqo2_400.gif

Przyjaźni się z Huncwotami (do czasu). Animag. Zamienia się w szczura.

William Kartney- ur. 15 września 1959. Wysoki blondyn z jasno-szarymi, wpadającymi w odcień błękitu lub zieleni oczu. Do września 1977 uczeń niemieckiej szkoły dla czarodzieji (czarodziejów, narratorze!) - Magicstadt. Wychowywany jedynie przez matkę do1974r.
Imię “do1974r” brzmi trochę jak nazwa robota.

Zmarła na skutek dziwnej choroby, która wdała się w płuca. Od1977 roku uczeń Hogwartu. Tiara przydzieliła go do Gryffindoru. Skrycie kocha się w Katherinie, ale ze względu na to, że nienawidzi go, ukrywa swe prawdziwe uczucia.
Albo William składa się z przynajmniej trzech różnych osobowości, albo ktoś tu spierdzielił sprawę z podmiotami.

Chłopak ma wiele pomysłów i ciekawe poczucie humoru. To sprawi, że Huncwoci (bez Petera) zaprzyjaźnią się z nim. Będzie pomagał Katherinie dojść do siebie. Dobry uczeń. Ma małe problemy z Eliksirami.
I niewielki problem z alkoholem.

Swoją przyszłość zwiąże z transmutacją z której jest rewelacyjny. Zaprzyjaźni się z Huncwotami (bez Petera), Dorcas, Jane, Lily, Katheriną, Jack'iem i Frankiem Longbottomem. Nie jest animagiem, ale na VII roku uczy się jak nim zostać.

Rozdział I

Lily Evans siedziała na parapecie okna z kubkiem kakao w ręku w pokoju swojej przyjaciółki- Dorcas. Promienie zachodzącego słońca wbijały się do pokoju.
Rykoszetowały od biurka i rozpryskiwały się na ścianie, masakrując nieostrożnych gości.

Mimo iż był to ostatni dzień wakacji, cieszyła się, bo jutro wraz z przyjaciółkami wróci do Hogwartu.

Ruda, tak jak jej przyjaciółki, była w Gryffindorze, a jutrzejszego dnia miały rozpocząć szósty rok nauki.
Ale przejdźmy do Lily.
To przy kim teraz jesteśmy?!

Młoda dziewczyna oparła głowę o szyję i wspominała miniony rok w Hogwarcie.
Eufemistyczne określenie na dekapitację.
NIOOOM.
Vlcsnap-2011-10-26-11h01m13s54 copy.jpg

Prawie wszystkie ważniejsze wydarzenia miały związek z Jamesem Potterem. Głupie kawały, którymi była świadkami, jak i ofiarami.
Imię jej brzmiało bowiem Legion.

Koniec przyjaźni z Severusem Snape’m głównie przez Jamesa. Jednak musiała przyznać w duchu, że jest wdzięczna temu Świrowi. Już dawno przyjaźń z chłopakiem ze Slytherinu była fikcyjna. W czerwcu był definitywny koniec ich relacji.
Wynika z tego, że fikcyjna przyjaźń Lily i Severusa przebiega głównie przez Jamesa i kończy się w czerwcu.

Uśmiechnęła się na wspomnienie zakładu z Potterem. Głównie przez nią Puchoni wygrali z Gryffindorem w jednym z ważniejszych meczy. W tymże meczu James nie zagrał i to szukający Hufflepuffu złapał złotego znicza.
Ale na szczęście w meczu finałowym Gryffindor wygrał z Ravenclaw’em.
Pokonał go, brutalnie wbijając apostrof między temat a końcówkę fleksyjną.

Usłyszała ciche skrzypnięcie drzwi. Odwróciła głowę w stronę wejścia. Do pomieszczenia weszła jej przyjaciółka.
- Chodź na kolację… Wychodzimy potem pochodzić trochę po miasteczku. Raczej nie będzie czasu na jedzenie.- Dorcas Meadows wyciągnęła rękę w stronę rudowłosej. Ta szybko zeskoczyła z parapetu i chwyciła jej dłoń. Zeszły po schodach na parter domu.  Odhaczam “Zejście” na liście opkowych motywów.

Przy stole siedziała cała ich paczka oraz Julie Pronton- ciotka Dorcas.
Usiadły między Syriuszem a Katheriną na dwóch wolnych krzesłach i zaczęły jeść.
*******
Wyszli w ósemkę na dwór. Zachodzące słońce raziło ich w oczy. Do miasteczka Highley, od domu Dorcas, było około 1km drogi.
Dodatkowo wydłużały ją nadliczbowe przecinki.

Jedyna droga prowadząc do miasteczka była przez las.
9469_2dbd.gif
Nawet jeśli przyjmiemy, że zgubiła się literka i powinno być “prowadząca”, to i tak gramatyka tego zdania przyprawia mnie o drgawki.

Dom był doskonale zabezpieczony, przed mugolami. Nie rzucał się w oczy z miasteczka.
Nie był agresywny, więc oczy z miasteczka mogły spać spokojnie.
Z satelity też się nie rzucał.

Chociaż ludzie wiedzieli o nim, rzadko kiedy zdarzało się by ktoś nieproszony zapukał w drzwi.
- Dorcas… Ty często tak sama tym lasem spacerujesz?- Spytała Katherina. Oglądała się wokół siebie. Czuła się niepewnie.
Też czułabym się niepewnie, gdybym tak nagle wyszła z siebie.

- Tak… W wakacje prawie codziennie.-Uśmiechnęła się.- Chcecie zobaczyć coś naprawdę super?
- Zależy gdzie to jest.- Syriusz posłał jej uśmiech. Lekko zarumieniona uśmiechała się tajemniczo.
- Jakaś godzina piechotą.- Dostrzegła, że Katherina kiwa głową.- Na północ w głąb lasu.
- Rozum ci odjęło?- Krzyknęła od razu brązwłosą.
No co jak co, ale te włosy to pewnie naprawdę trudno ułożyć.
I głowa musi ciążyć jak diabli.

- Nie… Czego się boisz? Jesteśmy tu sami… Jeszcze jest zwierzyna, która się nas boi…- Nagle uśmiechnęła się szeroko.- Chyba, że… Nie. Musimy iść.
- Co miałaś na myśli?- James zmrużył oczy.
- Nieważne… Chcecie iść? Ja i tak pójdę.- Była zawzięta.- Zostańcie skoro chcecie, ale nie wiecie, co tracicie.
- To niebezpieczne.
Ale jak niby? Jest ich ośmioro i znają magię. Jakie straszne szujstwo może żyć w angielskim lesie, że takie wyrośnięte nastolatki drżą z obawy o swoje życia?
Obstawiam kleszcze.

- Remus jako jedyny był spokojny.- Nie idę. Mieliśmy iść z chłopakami do miasteczka to pójdziemy.
- Kat, Lil, Jane? A wy?- Spojrzała na przyjaciółki. Jako jedyne dostrzegły iskierki w jej oczach. Widać było, jaką sprawi jej radość wyprawa w las.
- Idę z chłopakami.- Odpowiedziała jej Elliotówna, a Parkes i Evans kiwnęły głowami na znak, że pójdą z chłopakami. Dorcas uśmiechnęła się na znak, że nie pójdzie z chłopakami?.
Wiedziały, jaką jej to sprawi radość, więc - jak na prawdziwe przyjaciółki przystało - postanowiły ją olać.

- Nie wiecie, co tracicie.- Powtórzyła i ruszyła w głąb lasu, powoli znikając w gąszczu drzew.
No właśnie NIE WIEDZĄ, bo im NIE POWIEDZIAŁAŚ, geniuszu.

- I poszła… Chodźmy do tego miasteczka.- Ruszyli powoli drogą przez las. Kiedy uszli kilkanaście metrów Syriusz nagle zatrzymał się.
- Idę za nią…- Zawrócił.- Pamiętajcie… Na północ w głąb lasu, godzina piechotą. Na razie.
- Uważaj na siebie!- Krzyknęła za nim Jane.- Ma chociaż lusterko?
- Ma.- Odpowiedział James.- W razie, czego będziemy się z nim kontaktować.
- Wiecie, co? Odechciało mi się wyprawy na miasto… Wróćmy i posiedźmy w ogrodzie.- Zaproponował Lupin. Nie tylko jemu odwidziała się wycieczka. Po chwili zawrócili i rozmawiając szli w stronę dużego domu Dorcas.
Ja pierdzielę, to jest najbardziej przymulająca banda nastków pod słońcem.

*******
Szedł ponad godzinę na północ. Kilka razy zdawało mu się, że widzi postać człowieka, ale po chwili znów widział sam gąszcz drzew.
Czujecie te emocje? Tę wszechogarniającą grozę? No właśnie, ja też nie.
Bo on idzie, kurde, przez las. No straaaaszne. Łuuuuuuuuu!

Usłyszał szum wody. Wyszedł z lasu na polanę.
Ten szum?

Mały wodospad o wysokości około 3 metrów w promieniach zachodzącego słońca wyglądał imponująco.
Wiele rzeczy już widziałam, ale wodospadu mierzonego promieniami słońca jeszcze nie.
Jak długo zachodzi to słońce? Zachodziło już gdy wychodzili z domu, koleś szedł ponad godzinę, a ono dalej zajść nie może?

Spadająca woda utworzyła małe jeziorko. Rzeczka odprowadzała wodę zapewnie do większej rzeki- Teme.
Rozejrzał się w poszukiwaniu Dorcas. Dostrzegł ją nieopodal, gdzie woda spadała z niecichym szumem.
Nie był to też szum niegłośny ani nieledwosłyszalny, ale taki średni.

Odwrócona plecami nie zauważyła jego osoby.
Tym bardziej - jego majestatu.

Delikatnie kontrolowała ruchy w wodzie. Zanurkowała i po chwili wynurzyła się odgarniając czarne, długie włosy z twarzy. Zauważył, że była w samej bieliźnie. Coś w nim się zagotowało.
Fasolka?
Mózg?

Powoli ściągnął z siebie T-shirt, spodnie i skarpetki.
Mam rozumieć, że buty zostawił, tak?
Nie no, tak zamaszyście skarpetki zrzucił, że same spadły!

W samych bokserkach wszedł do wody. O dziwo- była przyjemnie ciepła. Zatrzymał się, kiedy odległość między nimi mogła wynosić jakieś 5m.
- Nie dziwię się, że chciałaś nam to pokazać.
A ja się dziwię, że nie mogła im po prostu powiedzieć, że chodzi o fajny widok, a nie jakieś magiczne bydlę na łańcuchu albo wrota do dziewiątego kręgu piekieł.

- Powiedział głośno. Odwróciła szybko głowę. Nie ukrywała zaskoczenia. Po chwili zaczęła się denerwować.
Tak po 4 minutach i 37 sekundach.

Przecież była w samej bieliźnie!
- Chciałam już wcześniej, ale jakoś nie mogłam się zebrać.- Powoli cofała się. Chłopak uśmiechnął się delikatnie.
- Nigdy nie myślałem, że w jednym miejscu spotkam najpiękniejsze cuda natury.- Podpłynął powoli do niej. W blasku zachodzącego słońca widział jak się rumieni.
A może to był po prostu blask zachodzącego słońca, Sherlocku?

Był blisko niej, a ona niby z zawstydzenia (a tak naprawdę z zażenowania tym oklepanym tekstem na podryw) odwróciła głowę. Kiedy zwróciła ją na Syriusza uśmiechnęła się jak dziecko, które ma zamiar zrobić coś złego.
Niczym Damien z “Omenu”:  
the omen 2.png

Jedną rękę położyła na tafli lekko falującej od ruchu ich ciał wody. Kilka razy przejechała po niej delikatnie.Nagle z całej siły uderzyła w wodę, która trafiła w Blacka. Zaczęła się śmiać.
Strasznie bawiło ją też uderzanie dłonią w cegły, beton i inne twarde powierzchnie.

Wykorzystał okazję jej nieuwagi i podpłynął ku niej chwytając ją za dłonie.
Ale ku okazji czy ku nieuwadze?

- Zapłacisz mi za to.- Pociągnął ją powoli za ręce do siebie. Uśmiech z twarzy dziewczyny nagle zniknął.
“Uśmiech z twarzy dziewczyny” to coś, co mógłby zrobić Buffalo Bill z “Milczenia owiec”.

Pojawiło się zmieszanie. Nigdy… Przenigdy nie była z chłopakiem tak blisko. Nie opierała się jednak. Ślepo zaufała Syriuszowi, kiedy ich usta zetknęły się w jej pierwszym pocałunku.
*******
Szli w milczeniu drogą przez las. Nie wiedziała, co o tym wszystkim ma myśleć.
Nie no, taki spacer przez zagajnik wymaga zapewne hermeneutycznych zabiegów na poziomie Gadamera.

- Zachowajmy to w tajemnicy.- Poprosiła prawie szeptem. Spojrzeli na siebie.
- Proszę…- Zaczął. Zauważył, że zbliżają się do domu.
Czyli ich pierwszy pocałunek skończył się tym, że szli przez godzinę w całkowitym milczeniu.
9ba188180f5d7ab44994a554698713e5.jpg

- …Muszę sobie to poukładać.- Zanim otworzyła furtkę obdarzyła chłopaka ciepłym uśmiechem. Usłyszeli śmiech przyjaciół dobiegający zza domu. Poszli do ogrodu.
*******
(...)

Lily Evans, Dorcas Meadows oraz Katherina Parkes weszły do pustego przedziału. Nie było z nimi panny Elliot, która teraz szła do przedziału prefektów, by wysłuchać nudnej przemowy Naczelnego Prefekta- Karola Hardaway’a.
Dobrze, że nie Seby Hardawaya.

Wprowadziły w zakłopotanie cztery ciężkie kufry i usiadły na siedzeniach.
Narratorze, jesteś pewien, że nie stanęły na stojakach ani nie położyły się na leżakach?

Nagle brunetka wstała i próbowała włożyć kufer na półkę.
Cóż za zwrot akcji!

- Eh…- mruknęła po kolejnej nieudanej próbie włożenia swojego kufra na półkę.
- Mówiłyśmy Ci, że możesz pozwolić nam pomóc włożyć kufer na półkę nam  dać trochę rzeczy. Chociaż nie. Nasze też są ciężkie.- Powiedziała Kat patrząc z rozbawieniem na czarnowłosą siedzącą na kufrze.
Eee… od czego macie magię, lebiegi?

W tym właśnie momencie weszli Huncwoci bez Remusa.
A nie bez Petera Do Czasu?

[Huncwoci używają magii, by umieścić kufry na półkach.]

- Czyli siedzimy- powiedział Black i już siedział koło Dor. James usiadł koło Lily, a Peter koło okna i Kat. Pociąg ruszył. Krajobraz za oknem zmieniał się w miarę upływu czasu. Każdy pochłonięty był czymś innym. Katherina z Dorcas przeglądały jakieś czasopismo, Lily czytała książkę, James i Syriusz dyskutowali o Quidditchu, a Peter patrzył, co dzieje się za oknem.
Drzwi do przedziału otworzyły się i weszli Remus i Jane.
- Co tak szybko?- Zapytał, Peter patrząc jak Elliot siada naprzeciwko niego.
Przedział zapytał?

- A ten nowy naczelny powiedział coś o zasadach, a potem kazał spadać, bo jego dziewczyna przyszła. Karol podobno zrezygnował.(...) - No, więc was szukaliśmy i was znaleźliśmy.- Powiedział Remus.
- Remus ty to mądry jesteś. Szukajcie, a znajdziecie- powiedziała Kat chichocząc coraz głośniej.
Na miejscu jej znajomych zaczęłabym usuwać z jej zasięgu zapałki i ostre przedmioty.

*******
Krajobraz za oknem stawał się niezauważalny.
A potem przeniósł się w sferę ogólnej potencjalności.

Zapadł zmrok i jedynie można było dostrzec drzewa.
Które, jak wiadomo, świecą w nocy.
Machają gałęziami na przechodniów, żeby zwrócić ich uwagę.

Jane i Remus poszli kontrolować sytuacje w pociągu. Peter przysnął z głową przyciśniętą do szyby. Katherina poszła do przedziału Fatalnych Jędz obgadać z Samem tekst ostatniej piosenki. Dorcas wyszła do łazienki, a zaraz po niej Syriusz…. Niewiadomo gdzie. Lily siedziała i udawała, że czyta. Udawała… Patrzyła w jedno słowo w książce. Została tak niby sam na sam z Jamesem Potterem.
Gasp! No jak to się mogło stać!