sobota, 28 lutego 2015

Kuc Wieczny Tułacz, czyli Śródziemie w Ponyville

Witajcie!
Wiecie, czego jeszcze u nas nie było? Kucyponków. No to dziś są. Jakby samo to było dla was za mało, będzie to crossover Kucyponków z Władcą Pierścieni. Bo przecież czemu nie. Czemu, prawda, nie.
*stłumiony szloch Analizatorek*
Przygotujcie się na nękanego ponurą przeszłością morderczego kucyka, który wyrusza na iście campbellowską wyprawę do własnego wnętrza, by pokonać swe uśpione demony. Oraz kilka trolli. I surfującego goblina.
Przygotujcie się też na zupełnie awangardowy zapis wszystkiego, co tylko da się zapisać.
Miłego!

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.

Tajemniczy Przybysz
Rozdział I

Świt zawitał nad Ponyville. Dzień zapowiadał się jak zwykle,Ale taki nie był. W powietrzu czuć było, Że coś jest nie tak.
To pewnie przez te wielkie litery wyrastające co jak czas w najmniej odpowiednich miejscach.

I wtedy główną drogą przybył tajemniczy podróżnik.
Wtedy kiedy co, konkretnie? W powietrzu czuć było, że coś jest nie tak  dokładnie o 6:37?

Głowę mial pokrytą kapturem,
Kaptur - pleśń z gatunku fragmentum bluzum. Występuje zazwyczaj na postaciach z Assassin’s Creed i miłośnikach muzyki hiphopowej.
A może ten kaptur był jakoś rozsmarowany na głowie?

Peleryna przesłaniała jego plecy, a na plecach coś miał.
Bździągwę.
A miał miał miękkie futerko w czarne łaty.

Jakiś neznany kształt,
Kształt był tak nieznany, że aż przeczył geometrii euklidesowej.

Nieznany przedmiot.
Przepraszam, myliłam się; to nie bździągwa, to tajemne chujstwo.

Kierował się do ratusza.
Ów przedmiot. Wędrowiec nie miał tu wiele do gadania.

Wszyscy spoglądali na niego ze strachem, Zamykali drzwi,zabierali dzieci.
Zamykali szczelnie okna i przechodzili do pełnego zanurzenia.

Ale on do tego przywykł.nie pierwszy raz miał do czynienia z takim traktowaniem. W sumie... To zawsze go tak traktowano,jak wyrzutka, kogoś innego i niestety była to prawda.
W sensie - naprawdę był kimś innym?
Aha. A jakby nie była to prawda, ale oni i tak traktowaliby go jak wyrzutka, to on byłby… mniej wyrzutkowatym wyrzutkiem? Półwyrzutkiem? Oficjalnie wyrzutkiem, ale w sercu swym obywatelem i szanowanym członkiem społeczności?

Szukał kolejnego miejsca do ukrycia sie przed jego prześladowcami, mógł ich pokonać, zniszczyć ich.
Mógł też nie wrzucać pięciu wątków do jednego zdania, ale czemu, przecież fajnie jest.
Patrzcie, morderczy wyrzutek, który potulnie godzi się z losem.

Ale tego nie robił. Wtedy nie różniłby się od innych. Od zwykłych kucyków różniło go wiele rzeczy.
To różnił się w końcu czy nie, bo ja już nie wyrabiam na zakrętach narracji.
Różni się tym, że pozostałe kucyki mordują swoich wrogów. Seems legit.

Nie chodziło o upodobania czy styl, chodziło o coś ważniejszego. O gust kulinarny. Wielu myślało o długość życia.
Inni - o szerokość nosa.

Inni żyli po sto - dwieście lat. On żył kilkaset tysięcy lat. Długich, przepełnionych cierpieniem i nienawiścią lat.
My wciąż mówimy o kucykach, tak?
Ja widzę coś takiego:

http://th05.deviantart.net/fs70/PRE/i/2012/043/0/2/my_little_davros_by_eattoast-d4pgvrg.png
http://eattoast.deviantart.com/art/My-Little-Davros-284642764

Nie tylko wiek różnił go od innych. Różniło go coś jeszcze, coś mrocznego, o czym bał sie nawet myśleć.
Kredyt hipoteczny?

Nie chodziło o jego zachowanie. Chodziło o jego rodowód. Był przeklętym stworem, gdy ktoś się o tym dowiedział natychmiast chciał go zabić.
Bez przesady, na razie tylko chowają przed nim dzieci.
No bo może oni jeszcze nie wiedzą.

Zawsze tak było. Szedł spokojnym krokiem, równo i spokojnie. Falowała od niego jakaś dziwna aura,aura nienawiści.
Ale był spokojny, tak. (Może zabijał samą obecnością? Wtedy rzeczywiście nie musiałby się nawet denerwować.)
Koleś razi nienawiścią na odległość i płakusia, że go inni nie lubią. To ma sens.

Nawet Pinkie nie przyszła go przywitać,Bo on był straszny.
Nie zapominajmy o głowie pokrytej kapturem i bluźnierczym kształcie na plecach!

Przybysz był już kilka metrów od ratusza. Burmistrz bała się,właśnie myślała czy nie zamknąć drzwi, ale było za późno. Przybysz był już w środku.
Pokonał kilka metrów jednym susem!
Podstępnie się teleportował. No i co to zamknięcie miałoby dać? Skoro z niego taki przeklęty przez bogów madafaka, to niby miał się przestraszyć tych zamkniętych drzwi, czy jakoś zasmutkować straszliwie, że go tu nie chcą, i sobie pójść?

Podszedł do burmistrz i powiedział:
-Macie tu wolne działki? O dziwo jego głos był uspokajający
- Bo chciałbym pouprawiać marchewkę. Pasjami uwielbiam marchewkę, wie pani.
Bo, wbrew wszystkiemu, jestem koniem.

-T-T-Tak. Wyjąkała Przerażona pani burmistrz.
Ze strachu okropnie kalecząc zapis dialogu.

Przybysz sięgnął po coś na plecach. Burmistrzyni bała się, że wyjmie miecz albo coś ostrzego ale podróżnik wyjął gruby mieszek złotych monet
Całe szczęście, bo ten miecz musiałby chyba w paszczy dzierżyć. Albo, nie bójmy się tego powiedzieć, w dupie.

-Tyle wystarczy? zapytał z uśmiechem
-Chyba tak odpowiedziała uspokojona pani burmistrz. - pokazć ci twój kawałek ziemi?
-Nie trzeba, trafię. odpowiedzial przybysz
Choć za cholerę nie wiem, gdzie jest.
Zapach popołudnia spędzonego na pieleniu chwastów go doprowadzi.

Burmistrz zatrzymała przybysza, - Musisz wypełnić dokumenty,w razie proby kradzieży działki.
Przybysz westchnął i spytał:
- A jak twoim zdaniem da się ukraść działkę? Wynosi się ją na plecach?
Można nie zapłacić dilerowi i spierdzielić.

-Oby to nie zajeło długo
Burmistrzyni odparła:
-Nie martw się,to tylko kilka pytań
-zatem zaczynaj odparł podróżnik
-Imię?
-Travis
Opko więc traktuje o liczącym tysiące lat i przeżartym nienawiścią potwornym kucyku zwanym Travis.
Gdzieś na świecie ktoś wpadł na ten pomysł i uznał, że to ma potencjał. Zgroza.

-Nazwisko?
-Nie mam
Zatem dokumenty będą miały szaloną moc prawną.

-wiek?
Przybysz zaczął się zastanawiać i po chwili odpowiedział:
-20
I oczywiście nikt tego nie zweryfikuje, bo przecież po co. Znaczy, skoro wychodzi na to, że nikt nie wie, kim on jest i ile ma lat, to z jakiej racji wszyscy się go boją?

-Dobrze,to tyle. odparła pani burmistrz.
Travis rzucił wychodząc:
-do zobaczenia!
I poszedł w stronę swojego nowego mieszkania
To mieszkania, czy działki? Chyba że zamierza mieszkać w szopie na narzędzia.
Zakopie się w stercie liści.

Rozdział II

Travis spojrzał na jego nową działkę
,,Czeka mnie dużo roboty" pomyślał,i miał rację, bo działka nie była w stanie dobrym.Była ona położona na skraju lasu Everfree, gdzie podobno grasowały gobliny,ale travisa to nie obchodziło.Umiał się bronić. Wychowywał się w warunkach, w których las Everfree był spokojnym miasteczkiem.
Wychowywał się bowiem w oparach dużych ilości opium, wywołujących przyjemne halucynacje.

Podróżował po krainach, aż zawitał tu.
Kucyk Wieczny Tułacz.

To było chyba jedyne miejsce, gdzie było tyle tolerancjii.
Ponyville - kraj bez stosów.
Tolerancyjnie o mało co nie zamknięto przed nim drzwi do ratusza, a każdy, kto go zobaczył, tolerancyjnie zamykał się w piwnicy.
Spójrz na to w ten sposób - zawsze mogli zamknąć jego.

(...) Szedł spokojnie ścieżką, zamyślony. Nagle w krzakach dało się usłyszeć szmer.
Jeż Jak Byk?

Travis wyczulony a dźwięki, natychmiast to usłyszał.Jego kopyto powoli Trafiło pod jego pelerynę,łapiąc coś co tam było.
A była to paczka chusteczek i klucze do samochodu.
I miętówka przyklejona do skasowanego biletu tramwajowego.

Nagle z krzaków wyleciało kilka goblinów krzycząc i wymachując poskrecanymi kawałkami żelaza i drewna.
Aha, czyli zaraz nastąpi scena walki pomiędzy mrocznym kucem a gromadą goblińskich złomiarzy? Gdzie mój popcorn.

Przybysz był na to gotowy i jak na komendę wyciągnął zza peleryny miecz.
Ach, czyli ten nieznany kształt na plecach - to był miecz? Łeee, a ja się spodziewałam co najmniej blachy do baby wielkanocnej.
Tak to widzę:
kuc.jpg


Nie taki zwykły, Wykonany z rzadkiego Ciemnego Żelaza.
Pokrytego Tajemną Oksydą Przeznaczenia.
I z Magicznym Rubinkiem Uroku na głowni.

Miał on lekko zakrzywione ostrze, na którym widniały nieznane inskrypcje.
No ale to się przecież rozumie, że zakrzywione. Proste klingi nie są tru już od końca średniowiecza!
A nieznane inskrypcje mówiły: 中國製造

[Wycinamy scenę walki w trosce o swoje i Wasze zdrowie psychiczne. W skrócie: kuc wygrywa.]

Po wszystkim spokojnie schował miecz i wrócił do oceniania stanu budowli.
Tej samej, o której wcześniej nie było ani słowa?
Ta działka naprawdę jest jakaś dziwna.

Po ocenie wrócił do miasteczka po rzeczy potrzebne do budowy. Nie wiedział co go spotka, gdy powróci
Jak to co? Kontrola nadzoru budowlanego!

Rozdział 3

Travis wracał spokojnie z miasta z workiem desek i pudełkiem gwoździ,gdy nagle usłyszał dziwny ryk.Nie słyszał go jeszcze, ale słyszał z opowieści, że to ryk trolla jaskiniowego.
To jedna z tych rzadkich chwil, gdy retrospekcje wyprzedzają bieżącą akcję.

,,no to wpadłem w kłopoty" pomyślał. Wyczuwał wstrząsy ziemi kiedy to troll powoli się do niego zbliżał.
I postanowił nie uciekać, ponieważ exp się same nie zarobią.

Przybysz wyjął miecz i czekał w gotowości.Nagle z zarośli wyszedł trzymetrowy zgarbiony szary stwór i z rykiem rzucił sie na Travisa. Podróżnik odskoczył przed wielką łapą bestii, wskoczył na plecy trolla i już miał wbić mu w głowę miecz, gdy przypomniał sobie, że jest koniem i spadł uderzyła go ręka drugiego trolla.
Jak rozumiem, kolejne levele będą coraz trudniejsze. W końcu fabuła będzie wyglądała O TAK.
To musiałby być crossover nie z Władcą Pierścieni, tylko z Dark Souls.

Podróżnik trafił w skałę i stracił przytomność. Obudził się w jaskini, przy ognisku. nikogo tam nie było. Przybysz zauważył swoje rzeczy i wziął je
Bowiem te gwoździe i deski były bardzo drogie jego sercu.
Co chcesz, taka deska nabita gwoździami może stanowić pyszną broń.

gdy nagle dało się słyszeć przeraźliwy ryk. To trolle wracały. Travis nie mial wyboru i podtoczył się w róg jaskini, modląc się w duchu by trolle go nie wyczuły. Gdy bestie zauważyły brak travisa z rykiem wybiegły z jaskini.
Czy jest coś, co te trolle wykonują bez ryku?

Przybysz miał szczęście, ale i tak czekała go przeprawa przez las w resztkach przytomności.
I przemoczonych spodenkach.
Lepiej w resztkach przytomności, niż w kawałkach, rozszarpanych przez trolle.

Ale nie miał wyboru, wkrótce trolle wrócą a wtedy nie poszczęści mu się drugi raz. Kręciło mu się w głowie, ale z trudem szedł przed siebie. Po kilku minutach drogi,które wydawały mu się godzinami napotkał niewielką chatkę. Gdy zbliżył sie do niej naprzeciw wyszła mu zebra
I, niech zgadnę, dopiero teraz zrobi się dziwnie?

Rozdzial 4

Travis spojrzał na zebrę - Wyglądała w miarę normalnie,lecz jeżeli dłużej jej się przyjrzeć, przypominała jakąś szamankę
A jeśli patrzeć jeszcze dłużej, to zaczynała przypominać helikopter.
Albo przejście dla pieszych.

(Świadczyły o tym ozdoby plemienne)
-Coś tu się stało, tego nie pojmuje, po co taki kucyk do lasu sam galopuje? zapytała zebra.
-No ładnie, tylko świra mi tu brakowało odpowiedział trzeźwo Travis.
-Nie wiesz że życie narażasz,gdy w resztkach sił innego kucyka obrażasz? spytała mądrze zebra.
509f21f6ed8a39b24d25630dc029f618.jpg

Travis po chwili namysłu odpowiedział:
-To mądre słowa, być może nie jesteś jednak szalona.(...) powiedz mi którędy mogę trafić spowrotem do Ponyville?(...)
-Do miasteczka stąd trafić trudno, nawet najprostsza ścieżka może okazac się ułudną, Podążaj na północ młody kucyku, lecz będzie tam dla ciebie przeszkód bez liku, aby wydostać się z tego lasu, ponieważ zajmie ci to dużo czasu, a by wyjść z tego bez demonów,
Bo czepiają się ubrań gorzej niż rzepy, słowo daję.
I wplątują się we włosy gorzej niż nietoperze.

które twoją dusze złem karmiły, serca swego potrzebujesz siły! podążaj za mymi radami, a przetrwasz z rzucanymi ci przez los kłodami! (...)
[Zekora znika.]

Travis zaczął zastanawiac się czy nie miał halucynacjii, ale gdy spojrzał na północ, faktycznie była tam niewielka ścieżka.Była wąska i ledwo zauważalna, ale przybysz wiedział już co ma zrobić. Nie wiedział czemu i jak, w głowie znów i znów słyszał rymowankę Zekory. Nie mysląc wiele z odwagą wkroczył na scieżkę. Już po kilku metrach drogi usłyszał dziwne szmery, ale wiedział że tym razem musi obejść się bez przemocy.
Usilnie zwalczał w sobie chęć spuszczenia im wszystkim srogiego łomotu.

Po chwili z krzaków wypłynął goblin, którego zabił,
Wypłynął? Ale w sensie że na suchego przestwór oceanu, czy tak klasycznie, na desce surfingowej?
Żabką wypłynął.

nadal był krzepki i wściekły, ale coś sie w nim zmieniło.
Bo był, no nie wiem - martwy?

Nie był juz taki sam. Przyjrzał się Travisowi ib rzucił się na niego, Lecz on już nie istniał, to był tylko wymysł travisa, ale czy na pewno? czy na pewon to Travis to wszystko wymyślił? A może zebra miała rację i to wszystko nie było już zwykłą drogą, a tylko jego wewnętrzną walką? walką z demonami, które siały w nim ziarno nienawiści?
Widzę demony chodzące po polu i siejące z koszyków pszenicę, żyto, nienawiść...

Po chwili goblin zniknął a traVis poczuł, Że świat wokół niego wiruje a gdy przestał, był już na ścieżce, widział siebie jak atakował trolla. Miał przy sobie miecze, ógł sobie pomóc, zmienić bieg swojej historii, ale nie zrobił tego. Rozumiał już, że to test, i nawet jeśli udało by mu się zabić drugiego trolla, i tak nic by to nie zmieniło, Rozumiał już, że to wszystko nie dzieje się naprawde, że to wszystko jest tylko mistyfikacją tajemniczej rymującej Zebry, Ale nadal nie wiedział co ma robić. Po chwili Drugi on został ogłuszony i świat znów zawirował.
A kucyk wyglądał tak:
http://33.media.tumblr.com/85e2b22b2d172415dc48d8f080641f20/tumblr_meqhjl0tHZ1r0z1wao1_500.gif

Gdy przestał, był w jaskini, zebrał rzeczy i schował się w wklęsłości ściany, modląc sie by trolle poszły go szukać. Stało się to wszystko tak samo, tak samo jak on to zrobił. Wiedział już, jak zakończyć test. Wiedział już o co chodzi. Powoli wyjął miecz i przebił się nim na wylot.
Tak, zdecydowanie
http://media.giphy.com/media/uSfZr4NskbtbW/giphy.gif

Rozdział 5

[No więc Travis budzi się w swoim domku i widzi, że teraz już inne kucyki traktują go jak swojaka. Nazajutrz…]

Po dwóch godzinach Przybysz wracał już do domu, gdy z zamyśleń wyrwał go krzyk kucyka. Zaczął biec w kierunku krzyków, i po chwili galopu wiedział o co chodzi. To był ON - Nazgul, jeden z dziewięciu.
breaking-bad-wtf-face-o.gif

Tylko co robił w tych stronach? do mordoru było kilka tygodni drogii, to nie był przypadek. Upiór pierścienia Stał w ciszy z mieczem wymierzonym w stronę fioletoego jednorożca z różowo-ciemnofioletową grzywą.
Wydrukuję sobie to zdanie i powieszę na ścianie, bo takiego levelu absurdu nie ogląda się każdego dnia.
Taaa, zaraz się okaże, że Spike to Gollum.

Travis Zrozumiał, Co teraz zrobi - teraz najwyraźniej umrze, Ale jeżeli to zrobi, zabierze Nazgula ze sobą. Wyjął oba miecze i rzucił się na upiora.
Ale jakie dwa, czemu dwa, skąd wziął ten drugi?
Rozkładany miał. W kieszeni.

Upiór jakby wiedział co się stanie, odwrócil się szybko i rozpoczął atak. Przybysz miał dwa miecze, więc mógł szybciej atakowac, ale nie mógł atakowac szybciej, bo narrator w ostatniej chwili zmienił zdanie.
Tak, liczba mieczy wykładniczo przekłada się na szybkość ataku. Trzeci, malutki i trzymany w zębach, zwiększa ją jeszcze bardziej!

- jego ciało odmawiało poszłuszeństwa. Ledwie dawał radę zmusić je do ataków i parowań. Czuł się, jakby stwór w kapturze wysysał z niego energię. Kiedy on stawał się słabszy, Upiór pierścienia atakował z większą zawziętścią.Travis zrozumiał, że to magia Saurona niszczy jego siły. Powoli zaczął popadac w defensywę i zadłużenie , Z trudem blokował kolejne ataki miecza Nazgula.I nagle, Zaczął widzieć niewielkie światełko przed sobą, światełko które się powiększało i powiększało,światełko, które okazało się nadjeżdzającym pociągiem powoli zaczęło go wsysać, światełko, które miało być jego końcem,jego śmercią.Przestał widzieć, ale mimo to nadal parował ciosy nazgula. Na ślepo, bo czemu nie. ,,Nie dzisiaj" powiedział do siebie, i nagle światełko znikło, Travis poczuł, że odzyskuje siły, Magia Saurona pękła, Upiór pierścienia w przerażeniu cofnął się o krok, ale po sekundzie wzniósł gardę i pojedynek rozpocząl się na nowo.
Przebór, Syrio Forel dodał mu sił!

tym razem jednak przybysz miał przewagę, siłe, która płyneła z jego wnętrza. Nie wiedział czemu jest taki silny, silniejszy niż kiedykolwiek. Czuł, że w jego żyłach zamiast krwi, płynie coś innego, coś co paliło go od środka.  Adamantium? Znał ten ból, Prawdziwy on znowu się przebudził.,,I dobrze" pomyślał. Po kilku blokach upiora (oni walczą na blokowisku, którego upiór jest właścicielem…?) wreszcie znalazł luke w jego obronie, i wbł mu miecz w miejsce, gdzie powinna znajdowac się głowa. Niestety, znajdował się tam czajnik. Usłyszał przerażający pisk (woda się zagotowała), i Nazgul zniknął.Spojrzał na kucyka patrzącego na niego z fascynacją.
-Nic ci nie jest? Spytał jednorożca.
-C-Co? nie nic. powiedział kucyk z roztrzepaniem. - Muszę już iść. powiedział ze strachem, po czym pogalopował do miasta.,,I znowu stara reakcja, zamiast odziękowań ucieka w popłochu" pomyślał ze smutkiem travis, Ale wiedział czemu jednorożec uciekł. Stary on, którego ukrywał przez tyle lat, powrócił.


A na koniec, aby zakończyć miłym akcentem, ładna piosenka: